
Lew Tołstoj
Rosyjski powieściopisarz, dramaturg, krytyk literacki, myśliciel, pedagog. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu w literaturze europejskiej. Klasyk literatury rosyjskiej i światowej.
Uchodził za najwyższy autorytet moralny w Rosji na przełomie XIX-XX w. Jego idee „nieprzeciwstawiania się złu przemocą” miały znaczący wpływ na poglądy Mahatmy Gandhiego i Martina Luthera Kinga. Ponadto twórca koncepcji samodoskonalenia moralnego jednostki oraz programowego antyestetyzmu i postulowania sztuki moralistycznej. Pod wpływem jego religijnych i moralnych idei powstała nowa doktryna społeczno-religijna: tołstoizm.
Lew Tołstoj urodził się w Jasnej Polanie jako potomek dwóch znanych w Rosji rodzin arystokratycznych: Tołstojów i Wołkońskich. Wcześnie stracił matkę, która zmarła w 1830 roku, a siedem lat później zmarł jego ojciec. Wraz z czwórką rodzeństwa był wychowywany przez krewne ze strony ojca, a kształcony przez francuskiego, a potem niemieckiego guwernera. W 1844 roku zaczął studiować orientalistykę, a następnie prawo na Uniwersytecie Kazańskim, lecz po trzech latach zrezygnował ze studiów. W Kazaniu zaczęły się rozwijać jego zainteresowania filozoficzne, szczególnie pod wpływem twórczości Jeana-Jacques’a Rousseau. Wrócił do Jasnej Polany, gdzie poświęcił się nauce języka angielskiego, zajęciom z muzyki i samodzielnemu studiowaniu prawa. W 1849 roku otworzył w Jasnej Polanie szkołę dla dzieci chłopskich. Wiele czasu spędzał młody Tołstoj również w Petersburgu i Moskwie, głównie oddając się hazardowi.
W 1851 r. zaciągnął się do wojska i służył dwa lata na Kaukazie. Następnie w czasie wojny krymskiej walczył na Bałkanach oraz w oblężonym Sewastopolu. W latach służby wojskowej opublikował swoje pierwsze utwory literackie: pierwszą część trylogii autobiograficznej Dzieciństwo oraz Opowiadania sewastopolskie. Po wojnie, w 1856 roku, uznawany już za przedstawiciela nowego pokolenia literackiego Rosji, zrezygnował z kariery wojskowej i zamieszkał na przemian w Jasnej Polanie, Sankt Petersburgu i Moskwie.
Odbył dwie podróże po Europie Zachodniej (w roku 1857 i w latach 1860–1861). Podczas pierwszej z nich był w Paryżu, a następnie w rejonie Jeziora Genewskiego – w Szwajcarii i Włoszech. Wrażenia z wojaży znalazły swe odbicie w opowiadaniu Lucerna. Podczas drugiej podróży Tołstoj interesował się głównie problemami oświaty i działaniem instytucji oświatowych w Niemczech i Francji. Duże wrażenie zrobiły na nim poglądy i działalność Bertholda Auerbacha, z którym zaprzyjaźnił się, oraz pedagoga Adolfa Diesterwega. W Brukseli spotkał się z P.-J. Proudhonem i z Joachimem Lelewelem.
Pełen entuzjazmu wrócił do Jasnej Polany wkrótce po zniesieniu pańszczyzny w Rosji i zajął się działalnością pedagogiczną. Założył 13 szkół dla dzieci chłopskich w Jasnej Polanie i okolicach, wydawał periodyk pedagogiczny „Jasna Polana”, napisał i wydał podręczniki, opowiadania i bajki dla dzieci, był jednym z nauczycieli w założonych przez siebie szkołach.
W roku 1862 ożenił się z Zofią Bers (córką lekarza),poświęcił się rodzinie, obowiązkom i gospodarstwu wiejskiemu oraz swej twórczości.
Lata siedemdziesiąte XIX wieku były ważnym okresem w procesie kształtowania się jego poglądów. Naukę Chrystusa pojmował racjonalistycznie, jako system etyczny, odrzucał wszelką przemoc (w tym państwo i Kościół, lecz głosił hasło „niesprzeciwiania się złu przemocą”). Nawoływał do powrotu do natury (tylko praca chłopska jest bogobojna, ziemia i rola należą do wszystkich) i przejawiania czynnej miłości bliźniego. Uważał, że wiele zdobyczy cywilizacji jest złem, ponieważ, jako dostępne tylko dla niektórych, pogłębiają przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Występował również przeciw „czystej sztuce” uprawianej z potrzeby estetycznej. Popadł w zatarg z rządem (zakaz rozpowszechniania jego pism) i z Cerkwią (został ekskomunikowany i wydalony z niej w 1901). W tym czasie nominowany był do Literackiej Nagrody Nobla (mówiono o nim jako o najważniejszym kandydacie),której ostatecznie nie otrzymał.
Pod koniec życia popadł w konflikt z rodziną z powodów majątkowych (chciał rozdzielić swój majątek pomiędzy chłopów). Opór rodziny i rozterki pisarza uniemożliwiały realizację zamierzeń. Od 1909 roku w osobistych dziennikach Tołstoja coraz częściej pojawiały się zapisy o zamiarze opuszczenia domu. Jesienią 1910 opuścił potajemnie Jasną Polanę, by przeżyć resztę życia zgodnie ze swymi poglądami. W pociągu zachorował na zapalenie płuc i musiał przerwać podróż. Zmarł 20 listopada na małej stacji kolejowej Astapowo.
W latach siedemdziesiątych powstała religijno-społeczno-etyczna koncepcja autorstwa Tołstoja, oparta na dwóch głównych tezach: ciągłym doskonaleniu moralnym jednostki i nieprzeciwstawianiu się złu przemocą. W konsekwencji Tołstoj odrzucił oficjalną, prawosławną religię oraz zanegował prawomocność władzy państwowej, co zbliżyło go do chrześcijańskiego anarchizmu, chociaż do końca życia Tołstoj odżegnywał się od idei Proudhona i jego następców. Z czasem jego idee, zwane tołstoizmem, zyskały wielu zwolenników zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie (tołstoiści). W 1901 Świątobliwy Synod Rządzący Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego odłączył prozaika od Cerkwi.
Tołstoj uznawany jest za twórcę wolnościowego chrześcijaństwa anarchistycznego.
Tołstoj sam nauczył się w krótkim czasie języka esperanto. Za jeden z jego artykułów do „La Esperantisto”, w którym nauczenie się esperanta nazwał „obowiązkiem każdego chrześcijanina”, zabroniono propagowania pism esperanckich na ziemiach podlegających Rosji.
Wielkością hrabiego Tołstoja jako pisarza i człowieka jest cechujące go nieugięte dążenie do prawdy bezwzględnie stosowanej w życiu oraz niezwykła siła twórcza, łącząca obiektywną obserwację rzeczywistości z postawą własnego poglądu na świat. Tołstoj naprzemiennie angażował się bardziej bądź w beletrystykę, bądź w działalność publicystyczną. Ostatni etap twórczości Tołstoj rozpoczął moralistyczną rozprawą Spowiedź. Potępił w niej oficjalną religię prawosławną, swoją postawę życiową oraz ogłosił konieczność powstania nowej religii. Zaatakował wówczas władzę państwową, sądy i aparat biurokratyczny.
-------
Hrabia Lew Tołstoj jest jednym z największych powieściopisarzy w historii. Nie wszyscy wiedzą, że był on też myślicielem i twórcą ruchu religijno-społecznego – tołstoizmu. Jego poglądy okazały się jednak dla Cerkwi prawosławnej nie do zaakceptowania, więc obłożyła go ekskomuniką. Czy zasłużenie?
Już za życia pisarza jego utwory miały ogromny wpływ na czytelników. Po ukazaniu się „Anny Kareniny” (najpierw w latach 1875–1877 powieść publikowano w odcinkach, a w 1878 roku ukazała się jako całość) mężowie zabraniali swoim żonom czytania książki w obawie o to, że ich partnerki wezmą przykład z tytułowej bohaterki. Tołstoj był kilkakrotnie nominowano do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W okresie od 1918 do 1986 roku jego książki osiągnęły najwyższy nakład w Związku Radzieckim – ponad 436 mln egzemplarzy.
Ale za fasadą odnoszącego sukcesu twórcy ukrywał się domowy tyran, człowiek targany sprzecznymi emocjami, wymagający wobec swoich najbliższych, a przy tym… religijny myśliciel...
Czytaj więcej na: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2020/11/30/wielki-pisarz-zalozyl-wlasny-ruch-religijny-i-zostal-za-to-ekskomunikowany-czym-byl-tolstoizm/
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna i pokój. Tom III
Rozmienił, by tak rzec, pokój na drobne.
Rozmienił, by tak rzec, pokój na drobne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialne opisy wojny, jej przyczyn oraz działań podejmowanych przez dowódców i władze po obu stronach konfliktu. Na minus, nadmiar filozoficznych rozważań na temat historii i jej widzenia przez różnych historyków. Trochę wyłaził tutaj z Tołstoja brak pokory.
Druga część Epilogu to już w zasadzie sama filozofia i na różne sposoby rozważania jednego zagadnienia: postępowania człowieka wymuszonego "koniecznością" oraz kierowania się "wolną wolą".
Pierwsze dwa rozdziały wyczerpują moim zdaniem ten temat. Jednak Tołstoj roztrząsa to zagadnienie jeszcze przez 10 rozdziałów. Nic to nie wnosi do powieści.
Genialne opisy wojny, jej przyczyn oraz działań podejmowanych przez dowódców i władze po obu stronach konfliktu. Na minus, nadmiar filozoficznych rozważań na temat historii i jej widzenia przez różnych historyków. Trochę wyłaził tutaj z Tołstoja brak pokory.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część Epilogu to już w zasadzie sama filozofia i na różne sposoby rozważania jednego zagadnienia: postępowania...
Powiedzieć, że czuję się przygnięciony po lekturze to nic nie powiedzieć.
Czuję się wklęsły ;-)
Tom III i IV wyraźnie róznią się od I i II. Przede wszystkim wojna- jest tu jej znacznie więcej.
Ale nie tylko wojna ale i filozofia, która za nią stoi. Już nie tylko strategia, taktyka, logistyka, ale i filozofia wojny, a potem historiozofia.
Wątków obyczajowych ukazujących dramaty klasy próżniczej, czyli arystokracji, na tle inwazji napoleńskiej jest tu znacznie, znacznie mniej. Wciąż jednak są tylko kontynuacją obyczajowego pejzażu XIX wiecznej Rosji. Choć więcej tu dramatów w stylu – jak spakować meble na 40 wozów by uciec przed Napoleonem z Moskwy? A, może jednak zapakować rannych żołnierzy. Co by tu wybrać... ;-)
Dużo analizy posunięć decyzji wojskowych zarówno jednej jak i drugiej strony, dla fanów militariów jest to spora gratka. Niemniej mam wrażenie, że jak ktoś szuka tu literaturopięknych uniesień, to w tej części ich tu nie znajdzie za bardzo. To zupełnie o czym innym.
Były momenty że doceniałem naprawdę geniusz intelektualny Tołstoja. Jednak były też takie (jak cały w zasadzie epilog),że zastanawiałem się co autor zażywał, bo odklejka w strone filozoficzno-mistyczną poszła tak grubo, że ja się nie dziwie, że tom III i IV są niezbyt popularne ;)
Na pewno zmęczyłem się, chyba przede wszystkim brakiem wyraźnego, wieńczącego końca.
Jakiegoś punktu, do którego przecież zawsze w literaturze się dąży, gdzie wątki się zawiązują, a myśl przewodnia jakoś tam wybrzmiewa i pozostawia nas z refleksją.
Tutaj jakbym miał napisać w skrócie – o czym było ostatnie 100 stron to rzekłbym, że absolutnie nie mam pojęcia. Albo... o naprawdę niczym ciekawym lub też... czuć obecnośc psychodelików i próby objaśniania świata oraz jego losów w sposób mistyczny.
Niemcy jednak mam wrażenie robią to lepiej, bo potrafią dotknąć duszy.
Tołstoj zaś, miałem wrażenie, że próbował mi duszę skraść ale jej nie dosięgnął.
Finalnie – czy polecam? Nie ale notę zostawiam wysoką, bo ¾ obydwu tomów dało mi coś bardzo ciekawego, a czego się nie spodziewałem – lepsze zrozumienie wojny.
To bardzo ciekawa, choć jednostronna lekcja historii.
Powiedzieć, że czuję się przygnięciony po lekturze to nic nie powiedzieć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuję się wklęsły ;-)
Tom III i IV wyraźnie róznią się od I i II. Przede wszystkim wojna- jest tu jej znacznie więcej.
Ale nie tylko wojna ale i filozofia, która za nią stoi. Już nie tylko strategia, taktyka, logistyka, ale i filozofia wojny, a potem historiozofia.
Wątków obyczajowych ukazujących...
Arcydzieło literackie pod każdym względem. Panorama Rosji początku dziewiętnastego wieku, wiwisekcja tak zwanej słowiańskiej duszy i burzliwe losy bohaterów z krwi i kości.
Arcydzieło literackie pod każdym względem. Panorama Rosji początku dziewiętnastego wieku, wiwisekcja tak zwanej słowiańskiej duszy i burzliwe losy bohaterów z krwi i kości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając tę powieść, przypomniałem sobie jaką rozkosz daje obcowanie z wielką literaturą. Wszystko jest tu wspaniałe, można z łatwością przebaczyć owo filozoficzne przynudzanie na końcu epilogu (niełączące się bezpośrednio z fabułą, choć jakoś z nią związane). Prawdziwe arcydzieło, przywodzące mi wspomnienia z lektury ,, Nędzników" Wiktora Hugo - najważniejszej dla mnie lektury życia. I choć ta tetralogia Tołstoja tego nie zmieni - daję dziesięć gwiazdek, bo jednak Hugo był pierwszy. Cudowna lektura (mogąca się przydać szlifującym francuski) na każdym poziomie: języka, kształtowania fabuły, z przydatkiem uwag historiozoficznych. Wszystko to czyni z utworu niezapomniane arcydzieło.
W polskiej edycji z 2018 było sporo literówek; najlepsza spośród nich: ,,mimo łączących ich wiązów" - sam bym lepszej nie wymyślił. Aż chce się dodać: a może brzozy czy topole też mogą łączyć?
Czytając tę powieść, przypomniałem sobie jaką rozkosz daje obcowanie z wielką literaturą. Wszystko jest tu wspaniałe, można z łatwością przebaczyć owo filozoficzne przynudzanie na końcu epilogu (niełączące się bezpośrednio z fabułą, choć jakoś z nią związane). Prawdziwe arcydzieło, przywodzące mi wspomnienia z lektury ,, Nędzników" Wiktora Hugo - najważniejszej dla mnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonadczasowe dzieło o czasie wojny, który zabiera bliskich i dom. To opowieść o wodzach i strategiach, a także zwykłych żołnierzach skazanych na marsz bez butów. To powieść o balach i pragnieniu miłości. Nieudanych małżeństwach i poszukiwaniu ukojenia w religii lub przyrodzie. Dzieło wielkie i wyjątkowe.
Ponadczasowe dzieło o czasie wojny, który zabiera bliskich i dom. To opowieść o wodzach i strategiach, a także zwykłych żołnierzach skazanych na marsz bez butów. To powieść o balach i pragnieniu miłości. Nieudanych małżeństwach i poszukiwaniu ukojenia w religii lub przyrodzie. Dzieło wielkie i wyjątkowe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele uzasadnia, że epika pretenduje do miana epopei narodowej: to powieść rzeka, powieść historyczna, społeczno-obyczajowa, psychologiczna, filozoficzna ( zwłaszcza z racji epilogu )… wieloaspektowa w każdym kryterium, wielowątkowa, zaczepia o historię która była precedensem dziejowym, wplata szereg postaci historycznych, pokazuje całą heurystyczną sieć zależności między ludzkim losem a historyczną cezurą. Powieść o czasach w których była szansa aby zmienić bieg dziejów, ze skutkiem aż po dziś dzień, aczkolwiek z nigdy nie przeanalizowaną wizją.
Powieść o genotypie narodu, gdzie carat i magnateria, urodzenie, koneksje i kokieterie w sferach wyższych, quasi-feudalizm, prawosławie od wieków, mania wielkości… wyznaczały schemat jego egzystencji, z jednej strony sybaryckiej i hulaszczej i z drugiej nędznej i serwilistycznej.
Ale nic to, ponad znakomitą narrację wyczuwającą historyczne realia, ponad stylizację języka, jego wirtuozerię w starannym opisie każdej zadanej kwestii, wątku czy zdarzenia, styl snucia gawędy (zdezaktualizowany przez inne trendy ),tak lekkie wręcz finezyjne posługiwanie się słowem…wszystko to wprowadza odbiorcę w stan zaskoczenia, napięcia i oczarowania.
Tołstoj jest mistrzem w opisie relacji ludzkich, tam gdzie rodzi się miłość (Natasza Rostow, Andrzej Bołkoński),zauroczenie ( Natasza Rostow, Anatol Kuragin ),pielęgnuje się przyjaźń mimo spięć ( Andrzej Bołkoński Piotr Bezuchow ),zacietrzewia nienawiść (Piotr i Helena Kuragin ),dokonuje się przebaczenie ( Andrzej i Natasza ) .
Opisy tchną realizmem, autentyzmem, przemawiają do czytelniczej wyobraźni niczym filmowa projekcja. Jeszce pokaz nadzwyczajnej umiejętności manipulowania fikcją składnie osadzając ją w realia historyczne, dając odbiorcy poczucie rzeczywistych zdarzeń.
Konstrukcja powieści jest zwartą, zharmonizowaną całością, fabuła biegnie podług zadanego kalendarium od 1805 do 1820 roku, i jak na taki epicki rozmach wcale nie ma pogubienia w wątkach, postaciach, rozbudowanych klanów rodzinnych. Widać jak autor uważnie unikał plątaniny fabularnej lub wprowadzanie obsady postaci w przesadnym nadmiarze w nieskończoność, ( co tak często zdarza się w wielotomowych powieściach ) co dawałoby zgoła odbiór awersyjny.
Ileż w tej prozie kwintesencji filozoficznej idącej z przemyślenia, ileż myśli subiektywnej w aspekcie ludzkiej egzystencji, losów człowieka czy kwestii ziemskiej eschatologii, które stają się rangi aforyzmu nawet dogmatu. Ileż charakterów ludzkich w tym gremium wykreowanych postaci, ile w nich gry emocji, wszystko zrysowane ze starannej obserwacji życia, własnych doświadczeń i własnych rozmyślań i trafionej intuicji.
A w epilogu jakby wbrew konwencji powieści fabularnej, szereg rozważań filozoficznych i własnych konkluzji w aspekcie historiozofii. Wprawdzie wszystko jest oceną subiektywną, ale sama próba wyjaśnienia każdego aspektu historycznego ( i egzystencjonalnego ) gdzie rolę grają dwa zwarte ze sobą pojęcia ( im więcej tej pierwszej tym mniej tego drugiego i na odwrót ) „wolna wola i konieczność” pokazuje mentalność i intelektualizm Tołstoja.
Niejako wszystko na potwierdzenie stygmatu rosyjskiej literatury, niepowtarzalnej i bez precedensu, ( Dostojewski, Lermontow, Gogol, Bułhakow, …) literatury która zachwyca cały świat i kusi do ciągłej analizy i odpowiedzi, na pytanie dlaczego wykluła się akurat w takim bycie kultury carsko-prawosławnej, aczkolwiek wcale nie udziwnionej ( bo na analogię kultury monarchistyczno-chrześcijańskiej ).
I podziw dla intelektu pisarza, dla jego koncepcji, zakreślenia losów ludzkich w szczególnym tle historycznym naznaczonych dyktatem wojny, wojny specyficznej bo programowanej przez geniusza, wojny, która trzęsła narodami, dotkniętymi aneksją, i tymi pozbawionymi od dawna suwerenności i jej epizodu: bitwy pod Borodino, bitwy rozstrzygającej o wszystkim, w sensie epokowych następstw. .
Szkoda, że nastąpił taki a nie inny splot dziejowych wydarzeń napoleońskich, dla Polski niefortunny, a mógłby doprowadzić do restytucji granic przedrozbiorowych i ukształtować inną Europę.
To czasy rywalizacji mocarstw, gdzie Francja ( Napoleon) chciała być hegemonem, to czasy wojen napoleońskich. Nie pomogły żadne trójstronne, czterostronne przymierza, koalicje, brytyjskie finansjery, liczebność, militaria, pewność siebie i niby- niezawodne taktyki… dopiero szkolny błąd taktyczny (pod Borodino ) i nieuwzględnianie praw natury zakreśliły inny obrót historycznych dziejów.
Kto jak nie Tołstoj posiadający znakomity warsztat pisarski mógł podjąć się z prawdziwą rzetelnością opisu epoki napoleońskiej i co więcej w aspekcie historiozofii przynajmniej próbować dojść do genezy przyczyn obrotu takich a nie innych dziejów historii w dwóch pierwszych dekadach XIX wieku.
De facto niby zrzuca bieg historii na scenariusz losu, na dzieło przypadku raz o fatalnej zbieżności w danym czasie raz o szczęśliwym złożeniu. Bo czyż geniusz Napoleona nie był trafem znikąd na przełomie wieków XVIII i XIX wieku.
A czy nie jest to też próba pokazani imponderabilii tkwiących w narodach, których domeną w tym okresie były zapędy imperialistyczne każdego rodzaju i każdej destynacji, żądza hegemonii terytorialnej, chciwość na obce bogactwo i jarzmo niewoli dla wygody i służalczości.
A między tymi narodami była Rosja, zgarnąwszy kawałek Rzeczpospolitej, ( o czym Tołstoj skrzętnie ukrywa ) czy obszary Morza Czarnego ( o czym Tołstoj z dumą pisze, przy zakreślaniu zasług generała Suworowa ) czy nawet tereny Finlandii. I w dobie napoleońskiej, przystępując do koalicji licząc na większe wpływy i dominacje a nawet i profity terytorialne. Dlaczego akurat imperializm stał się regułą, prawem i znalazł przyzwolenie wszystkich mocarstw.
Ale naród rosyjski dał światu jeszcze inny pokaz, pokaz aktu mistycznej ofiarności, w obliczu zbliżania się chwili zajęcia miasta carów (matuszki ) Moskwy, oddał w pożogę większość miasta : pałace, domy, szczytną architekturę, prace rąk pradziadów, niezabrany dobytek…zabrał tylko swoje precjoza i rzucił klątwę. Rzecz niezwykła, co ocenia Rosję, z którą nikt nie wygra i nikt nic nie zyska.
A wiedziano, że Napoleon na przykładzie Wiednia i Berlina nic nie narusza.
Tołstoj zakreśla historię od wojny Francji z Austrią wspartej Rosją, po rok 1812 wojny z Rosją, nie starając nawet marginalnie wskazać zależności lub prawidła, które doprowadziły do stanu napięcia, pewnej tendencji politycznej w Europie w 1805 roku - początku zmieniającej się radykalnie mapy Europy.
Czy aby tylko Francja która miała za sobą eksperyment rewolucji z legitymizacją nowych praw: wolności, równości, braterstwa każdej jednostki, była tym złem zagrażającym Europie, której mocarstwa za wszelką cenę dążyły do zachowania porządku monarchistycznego i feudalizmu status - quo.
Bo dlaczego Rosja była zawsze tą pierwszą interwencją w koalicji antyfrancuskiej przed 1805 rokiem: najpierw z Cesarstwem Austro-Węgierskim, potem z Prusami (na koniec w 1813 roku Świętym Przymierzu ).
Tołstoj jakby chciał dotknąć historiozofii tego okresu ale wszystko wskazuje na to że ten zabieg nie jest łatwy bo czynników determinujących stan i dzieje tej epoki jest bez liku. Aby jego zdaniem rozpoznać „prawa historyczne, należy analizować nieskończenie małe elementy, które kierują masami „.
Tołstoj zrzuca wszystko na fatalizm historii, (przeznaczanie) odrzucając cały związek przyczynowo skutkowy ciągu wydarzeń. Jakby ta konkluzja szła z autorskiej intuicji, albo iluzji mniemania o preferencji wizjonerskiej wynikające z jego wręcz autokratycznej, megalomańskiej postawy nie pisarza ale człowieka.
Precedens dziejowy - wojna z Rosją w 1812 roku przewrotnie : to nie skutek embarga na Anglie i jej chytre manipulacje polityczne; to nie tajemny sojusz Rosji z Anglią ani z Turcją chociaż na niekorzystnych warunkach; to nie aneksja księstwa Oldenburskiego; to nie odwet za przymierze austriacko-rosyjskie; to nie iluzja siły sojuszu z Austrią poprzez mariaż Napoleona z księżniczką Austrii- Marią Ludwiką; to też wcale nie ambicja Napoleona; ani też szansa rewanżu Rosji za wcześniej poniesione porażki i zmycie kompleksu …to „fatalizm dziejowy, jakaś alogika, jakaś siła transcendentna ( metafizyczna ).
A człowiek jako jednostka, wprzęgnięty w mechanizm historii nie jest w stanie nic zrobić, na nic jego wolna wola, złudna wolność…wypadki dziejowe wyznaczają jego życie.
Jednakże racjonalizm historyczny przemawia inaczej, to idee fixe Napoleona i żądza zdobycia Anglii ( nałożone na nią embargo łamała Rosja, bo handel był jej żywicielem) były pretekstem wojny z Rosją.
Ale Tołstoj przynajmniej inwencją postaci Andrzeja zaznacza, że monarchia się przejadła, zostaje jej funkcja reprezentatywna państwa i nic poza tym.
O wszystkim ma decydować trójdzielna władza, każda niezależna wobec pozostałych : ustawodawcza (parlament ),wykonawcza ( rząd ) i sądownicza. Te imperatywy Monteskiusza, wprowadzone w życie w tym okresie, zapewne z mieniłyby bieg dziejów europejskich konserwatywnych mocarstw w tym Rosji
A może i wcale nie nieprzypadkowo Tołstoj wprowadza w tok fabuły wątek masonerii, i w niej ujmuje całą swoją sugestię potrzeby rewizji i naprawy całokształtu struktur socjalnych, oświaty, zmiany światopoglądu na sprawy społeczne i wzruszenie empatii ludzkiej, ( coś na wzór pozytywistycznej pracy organicznej) poprzez werbalny rozgłos, celne zachęty. Społeczeństwo, w którym jest znieczulica zakodowana w tradycji i akceptowanej stratyfikacji, nie ewoluuje a potencjał narodu i państwa staje się coraz słabszy.
Nikt z postaci wiodących nie zastanawia się na sensem wojny, (polityką ),wręcz przeciwnie ślepo dąży gdy jest ku temu sposobność aby być jej uczestnikiem, dla sławy, a może koneksji, i dla carskiej czołobitności. Mikołaj Rostow z rodziny sytuowanej na początku służby odnajduje w niej awanturniczą przygodę, szansę dokonania jakiegoś heroizmu nie w imię patriotyzmu tylko w imię miłości do idola cara-Boga. W Tylży roku 1807 w czerwcu podczas ceremonii zawierania sojuszu, rozbity myślami i klinczem, mając świeżą wizję konających w szpitalu i obraz obłapujących się dwóch wiodących aktorów teatrum wojennego, o dziwo potwierdza tylko swoje przekonania, że jest dla rozkazu cara.
Takich jak Rostow w kręgu ludzi wyższego statusu było bez liku, ludzi naiwnie i fanatycznie oddanych imperatorowi i ludzi traktujących żołdactwo jako odskocznię od próżnego i beztroskiego (apatycznego ) stylu życia.
Andrzej Bołkonski mimo pozycji, udanego małżeństwa, perspektywy stabilnego życia, nie odnajduje w życiu spełnienia, ambicja sławy i pokazania wyższości pcha go zmiany stylu życia, a wynikła mobilizacja daje mu szanse uskutecznienia swoich aspiracji. Nadto tradycje rodzinne w kontekście służenia ojczyźnie respektowane przez ojca zobowiązują i pokazują kierunek działania..
A więc służba wojskowa dla ludzi z wyższych sfer była sposobnością utrwalania wizerunku, wzmacniania koneksji, pozyskiwanie splendoru i atencji cara. Niejednokrotnie była przynętą lub wyzwaniem w tym permanentnie monotonnym, sielskim życiu.
Z kolei w kastach najniższych nie było zgody na służbę, rekrutacja w chwili zagrożenia była pod przymusem. ( Stary Bołkoński zaangażowany w mobilizacje w guberniach napotykał na sprzeciwy ). Stąd idzie konkluzja jaka była rozszczepiona mentalność narodu w aspekcie świadomości służenia ojczyźnie. A przy tak zorganizowanej i zwartej ideami i wizjami francuskiej armii każda inna bez spójnego przekonania była w kontekście morale żołnierza krucha i słaba.
Suma summarum Tołstoj pod kątem historiozofii docieka praw, które spowodowały tą ekspansję nowatorskiego Zachodu na konserwatywny Wschód, jej zatrzymanie i jej regres (w znaczeniu odwrót ) do stanu wyjścia.
Tołstoj nie ukrywa prawdy geniuszu Napoleona. Opinia rosyjskiej koterii arystokratycznej jest ambiwalentna: jedni go ośmieszają, parodiuja, drudzy ( książę Andrzej ) uznają za fenomen ale w interpretacji żołnierza armii francuskiej jest obiektem kultu, do stopnia gotowości oddania życia za idola, a ten akt hołdu jest dowodem scalenia 600-set tysięcznej armii idącej ślepo za wskazem.
Rysuje jego rys: w kontakcie jakby grał człowieka zawsze zajętego czymś, mało co uwagi „zwracał na świat zewnętrzny, jakby było to oczywiste, że on zależał tylko od niego”, zawsze przed kampanią znakomicie rozeznany politycznie, strateg który używał całe akcesorium dyplomacji: zwodów, podstępu, hipokryzji, z podsyłanych rad wyciągał tą najcelniejszą albo polegał na swojej intuicji. Otoczony profesjonalistami w sztuce militarnej, których nagradzał sowicie tytułami i majątkami, i władzą. Ale jest to powierzchowny rys, pomija jego przymioty, dary natury, które wybiły go na szczyty. Zarzuca mu jeszcze brak wyrzutów sumienia, jak u kata i mordercy..
Tołstoj w miarę dalszego opisu wydarzeń, szczególnie gdy nastąpił odwrót wojsk z Moskwy, zmienia ton, zarzuca mu małostkowość, egoizm - porzucenie żołnierzy na pastwę losu, tylko aby ratować własną skórę.
Ale w swoich dygresjach analitycznych autor nie daje wiary, że przyczyną tych zdarzeń na początku XIX wieku była li tylko wola jednego człowieka - Napoleona.
W epilogu podważa już jego geniusz, podkreśla tylko jego fart, serię przypadków jako sprawstwo jego sukcesu, aczkolwiek ten sukces uznaje za wątpliwy, bo zaaranżowany (niesłusznie) przez podległe mu narody. Cały ten fart rósł zgodnie z krzywą Gaussa, dopinając szczyt (i początek fiaska ),po którym nastąpił ruch zwrotny ku upadkowi.
Nie ma autorskiej próby podważania wizerunku cara, w opisie zwykle nieskalany.
Autor pokazuje, że to za sprawą dworu kreowano majestat cara. Ale nie kale dynastii, nie pokazuje cara jako dyktatora, ciemiężcy, imperialisty, nic złego mu nie zarzuca, wręcz sprytnie to co przypisuje się jako hydrę zła Rosji, przerzuca odpowiedzialność donikąd.
Kutuzowa stara się nakreślić zgodnie z historią: starca i wiarusa wojny, z silnym poczuciem patriotyzmu, z jego charyzmą i demagogią dla podnoszenia morale żołnierza, które Tołstoj traktował jako najważniejszy determinant w bitwach. Intuicja nie zawodziła, ale słuchał zawsze rad w cierpliwości. Podkreśla pasję Kutuzowa do zaczytywania się romansach francuskich, zapewne jako silną odskocznię od wojskowej rzeczywistości.
W opisie Kutuzowa Tołstoj chce być sprawiedliwy, ujmuje rzecz jasno, opinie o nim były dobre i złe, te złe szczególnie gdy stawiał sprzeciw wobec ataków na wojska francuskie w ich odwrocie, kiedy żądza odwetu aż kipiała w duszy żołnierza rosyjskiego, a sprzeciw wynikał z racjonalizmu i kalkulacji, wiedząc że i tak brak aprowizacji i zima zrobią swoje.
Tołstoj zakreśla mimochodem zwykłe życie.
Punktem odniesienia były: Petersburg i Moskwa, dwie metropolie oddalone od siebie znacznie ale sprzężone podobnym stylem miejskiego życia, ta pierwsza bardziej dynamiczna w każdym aspekcie (jak Paryż) , druga ze stygmatem dawnej stolicy okrzepła i stonowana.
Magnateria urządzona w pałacach, z pełną etykietą życia. Status mieszczaństwa i jego byt pominięto, a już w ogóle te warstwy plebsu mieszczańskiego dla autora były całkiem bez znaczenia i nie warte pióra.
Najbardziej stradycjonalizowaną formułą zabawy były bale, okazyjne i te z większą dystynkcją urządzane przez frejline carskie. Zaproszenia były podkreśleniem statusu. Na balach był pokaz przepychu i wytworności w strojach, biżuterii, zajeżdżanych karocach, cyniczne spojrzenia i plotkarska krytyka, wyniosłość każdy przed każdym, tańce: polonez, mazur, menuet, anglez…
Na dziennym porządku : proszone obiady, śniadania , kolacje, wieczorki z herbatą, spotkania w klubach ( głównie mężczyźni np. Klub Angielski),w towarzystwach ( np. Towarzystwo Ewangeliczne założone przez Golicyna ),w sektach, damskich kółkach profilowanych… teatr, opera, pokazy…
Inaczej życie prowincjonalne.
W dworach wolny czas biegł na łonie rodziny z zastawionym samowarem w zaciszu dworskim. W skład kręgu rodziny wchodziło wielu, których przyjęto na ”łaskawy chleb” , tych wysłużonych i tych dotkniętych sieroctwem w klanie rodzinnym.
Spacery po ogrodach, gry w karty :wista, bostona, gry w obrączkę, w sznurki, w srebrnego rubla… Innym razem na spotkaniach sąsiedztwa przy muzyce i śpiewach solowych lub chóralnych w akompaniamencie fortepianu, harfy, gitary…nawet tańce w wiejski trepak, nawet wystawianie sztuk mobilnego teatru.
Na wiosnę i jesień polowania na wilki, lisa, zająca z forami psów ( w liczbie np. 130 ) i cennymi chartami, (których cena niejednokrotnie przekraczała cenę wsi ),i orszakiem dojeżdżaczy, zaproszonych gości i całą świtą dworską.
W zimie kuligi po sąsiedztwie z maskaradą przebierańców,
Kulminacją były zjazdy imieninowe, kiedy dziedzic zapraszał sąsiedztwa, a zabawa trwała kilka dni z kapelą z Moskwy i wystrzałem moździerzy na wiwat.
Wydaje się ujmą dla autora, pominięcie w opisach warstwy mieszczańskiej i chłopskiej, populacji najbardziej liczebnej i z życiem o wiele ciekawszym niż strefa arystokratyczna.
Tołstoj charakteryzuje arystokrację i ich dylematy poprzez wystawność, zabawy i mariaże.
Pokazuje zza kulis reguły obowiązujące przy zawieraniu małżeństw. Były one aranżowane zawsze po linii urodzenia, statusu, bogactwa i koneksji.
Piotr zostaje zmanipulowany przez Kuragina i jego kastę i zawiera mimo wątpliwego przekonania związek z jego córka Heleną. Mikołaj naciskany przez matkę, dla ratowania statusu klanu rodzinnego, odrzuca miłość do Soni i żeni się z rozsądku z Marią, dziedziczką fortuny. Berg wymusza na hrabiego Rostowie zabezpieczenie finansowe szantażem zerwania związku z jego córką, nawet mimo płomiennego uczucia. Jakby dysonansem jest czysta, nieswatana, pozbawiona innych impulsów miłość Andrzeja Bołkońskiego do Nataszy Rostowej.. ale i tak kończy się fiaskiem z racji dezaprobaty ojca i obawy wykluczenie z sukcesji. Konkluzją jest, jak istotny wtedy był prestiż, i lęk przed utratą pozycji społecznej i i ta mylna filozofia życia jakoby kluczem do wszystkiego było bogactwo.
Trzeci tom rozpoczyna rok 1812, rok wkroczenia Napoleona z armią wieloetniczną ( m.innymi polskie wojska w liczbie 80 siat tysięcy ) w liczbie sięgającej do 600-ściuset tysięcy na rubieże Rosji (odebrane Polsce) bez deklaracji wypowiedzenia wojny. Pod Borodino dojdzie 120 tys reszta zostaje logistycznie rozproszona na utrzymanie zajętych prowincji.
Tołstoj zarzuca szczególnie brak orientacji politycznej Rosji, wiarołomstwo całego elitarnego dowództwa, które było jakby w politycznym letargu, zajęte wraz z koterią balami i rewerencją wodza -Cara, i w ciągłej wierze o nienaruszalności granic Świętej Rosji.
Przedstawia stan na początku wojny: szybkie narady, dylematy: czy szansa na pokój czy przystąpienie do obrony, przedkładanie planów bez konsensusu, bez oparcia w wiedzy i rozeznaniu taktycznym, brak naczelnego wodza, stan armii w rozproszeniu…słowem przedstawia chaos który doprowadza do masowej rejterady i oddawania ziem bez oręża. Opór pod Smoleńkiem skonsolidowanej wreszcie armii (jedna dowodzona przez Braclaya de Tolly druga przez Bagrationa) nie zatrzymuje parcia Napoleona. Raz z pokusą na walną bitwę, raz z pokusą na wojnę podjazdową armia rosyjska cofa się w głąb Rosji.
Tołstoj wskazuje na specyfikę preludium tej wojny. Sukcesywne zajmowane terytoria, wskutek braku oporu zapędza armie francuską w pułapkę. Lud rosyjski z wrodzonego wyrachowania ( aby nie dano krwawicy nikomu ) i mentalnie dziwny w desperacji pali czasami domostwa i dobytek nie zabrany aby nie dostały się w ręce wroga. Ale i tak to wszystko zostawione bez dozoru, było łupem maruderów, Kozaków, zanim wkroczył agresor.
Historia wskazuje niby na taktykę rosyjską, Tołstoj temu zaprzecza; według jego tezy ten scenariusz wojny pisał się na żywo samoistnie.
Historia swoje Tołstoj nieco inaczej.
Bitwa po Borodino była skutkiem przesilenia wszystkiego : sięgającego pułapu nacisku Rosjan-ludu na stawienie wreszcie oporu, uniesienie się honorem caratu wobec ciągłego popłochu, sformalizowanie liczebności żołnierzy rosyjskich….i pikujący strach przed utratą Moskwy.
W interpretacji Tołstoja bitwa rozegrana nie tam gdzie powinna być. Wszystko za sprawą utraty kluczowej Reduty Szewardińskiej, bastionu którego skuteczna obrona pozwoliłaby na zakończenie fortyfikacji, nakierowanie wroga na sugerowane pozycje i krok do zwycięstwa.
Bitwa rozegrana na otwartym polu i pagórkach z szańcami, według Tołstoja niby bez żadnej taktyki na opak podług siły oręża stron, siły wyrównanej. Była bitwą na wyniszczenie, masowej hekatomby, rzezią a całe jej scenerium zasłane gęsto piętrzącymi trupami, były tego dowodem.
Analiza historyczna Tołstoja skłania do konkluzji, ze reżyseria bitwy była na żywo, podług zaistniałych i zmieniających się w pędzie akcji i zdarzeń: lokalnych porażek, zwycięstw chwilowych, nierozegranych potyczek kawalerii i piechoty, broniący się zaciekle fortyfikacji : (Reduta Ragajewa ) … decydujących że ta szala całokształtu zwycięstwa chwiała się raz w jedną i raz w drugą stronę w końcu stabilizując wokół tryumfu Napoleona. Tołstoj zaznacza zamęt, chaos komunikacji, niewykonywanie rozkazów, podrywy walki na własną rękę, popłochy i ataki podług chwili, nastroju, emocji, po obu stronach czyli nawet znających perfekcyjnie żołnierskie rzemiosło strony francuskiej wspartej niemalże całą Europą..
Tołstoj stoi po stronie Rosji, to jej przypina sukces ( z racji składnego wycofania armii rosyjskiej ),przypisuje inną rangę tej bitwa w kontekście oporu armii rosyjskiej, biorąc pod uwagę do tego momentu łatwe zwycięstwa Napoleona.
Jednakowoż historia jest bezwzględna, to Napoleon był wygranym, aczkolwiek popełniając błąd: przyzwolajac na odwrót rosyjskich wojsk i ucieczkę, podpisuje na armię i siebie wyrok.
A w Moskwie było w nadmiarze żywności, kwater jeszcze nie zniszczonych pożarem, wiec jaka siła popchnęła Napoleona do odwrotu w czas jesienno-zimowy - nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Tołstoj powierzchownie poddaje sugestie: spadek morale żołnierza francuskiego po wielomiesięcznym marszu i krwawej bitwie, szaleństwo grabieży i gromadzenie łupów które obniżało subordynację, brak koncepcji na skuteczną doraźną administrację Moskwy…i nieznany powód decyzji Napoleona.
Exodus armii był bez przemyślenia i i jakby bez nadzoru, zmasowanym kordonem zamiast w rozproszeniu, a to ułatwiało armii rosyjskiej przegrupowanie w liczne jednostki partyzanckie i zastosowanie wojny podjazdowej, wyniszczającej wroga sukcesywnie.
Historia zarzuca Rosji nie wykorzystania szansy rozbicia armii francuskiej podczas jej odwrotu. Przewaga pod Krasnym i Beretyną, były okazją do totalnego zwycięstwa, nawet zniewolenia cesarza i armii. Ale Tołstoj argumentuje, że niewola cesarza była niekorzystna politycznie a niewola armii to kłopoty logistyczne, aprowizacyjne kiedy armię rosyjską nie było stać na ten wariant kłopotów, kiedy żołnierz rosyjski był bez buta i ciepłego okrycia przed zimą.
Tołstoj jest mistrzem w kreacji ludzkich charakterów.
Charakterów nietożsamych, wyraźnie odróżnionych, zadając każdemu z nich inne walory, cechy i prymarne emocje.
W kreacji żeńskiej : Natasza Rostow , Maria Bołkońska, Helena Kuragin.
Helena Kuragin jakby wykapany ojciec malwersant Hrabia Kuragin ( nawet w tym aspekcie koligacji rodzinnych, autor nie popełnia błędu, gdzie córka dziedziczy cechy ojca ).
W kontekście rysu charakterologicznego, przewrotna, dwulicowa, jej sztuka uwodzenia i wikłania wsparta urodą i elokwencją, przeciera szlaki w dworskich kuluarach, ściąga ku sobie całą koterie arystokracji. Jest typem kobiety sangwinicznej, rozwiązłej, niewiernej, tkwi w niej inna interpretacja kodeksu moralności. Uświadomiona przez ojca o znaczeniu prestiżu i bogactwa w życiu, traktuje resztę aspekcie ducha i serca jako wartości dodane. Ale Tołstoj przydaje tej kreacji krótki żywot… i jakże to, czy to autorska intencja potępienia takiego schematu życia, czy też potrzeba wynikająca z powiazania wątków fabuły ?.
Tołstoj czaruje czytelnika swoją faworytką Nataszą. Jest to przykład wczesnej młodości, z extremum witalizmu, mnogości wizji iluzorycznych: tych marzeń, pragnień i błędnych wyobrażeń o wszystkim z rewizją rodziców i otoczenia. Uroda nastolatki w tym wieku i w tej epoce powala, kusi i zaciąga do prokreacji, a psychika jeszcze nie poddana eksperymentowi jakim jest życie skłania ku psotom, zabawie, kokieterii, te młodzieńczej beztroski i nieświadomości.
Natasza zawsze miła, z wyuczoną etykietą, manierami, po szkole tańca, wykształcona systemem domowym przez guwernantki, wychowana w czułości i miłości rodzicielskiej, nie tknięta żadną anomalie rodzinną, oddaje światu to samo: serdeczność, miłość bezwarunkową, dobrość, empatię.
Ale czy na pewno zawiodła w tej znakomicie zaaranżowanej próbie miłości. Tak jak w realiach życiowych, każde uczucie pozbawione pielęgnacji, z dystansu, niepewne co do finału marnieje a osobowość jakże wtedy staje się podatna na następne zauroczenie.
Ale autor z pewną przesadą, tymczasem, obdarza Nataszę wysypem wyrzutów sumienia, i gotowości zadośćuczynienia człowiekowi, którego skrzywdziła w swoim przekonaniu. Aczkolwiek ten wątek poczucia wyrządzonej krzywdy, nieco zbiega z realizmu, co więcej w obecnej interpretacji jest naiwny. Ale przynajmniej zaangażowanie Nataszy w opiekę Andrzeja ( chociaż ma Marię ) daje jej poczucie odkupienia winy. Ale autor nie zezwala na kontynuacja tej miłości.
W zamian autor dwie dominujące i ulubione postacie (Nataszę i Piotra ) spaja mariażem, związek oparty na szczerym uczuciu Piotra i konformizmie, i tej nieco irrealnej zdystansowanej miłości Nataszy ( bo czyż tak jest ze każdy związek wynika z miłości ),która potem przechodzi w rutynę.
Pośród protagonistek jest Maria, osobowość odmienna od Nataszy i Heleny. Dzieciństwo i młodość Marii naznaczone są stygmatem despotyzmu i asertywności ojca, efektem czego jest jej pokorna, służalcza postawa. A w niej pełno altruizmu, bigoterii w której znajduje uzasadnienie swojej niedoli. Co więcej jej kompleks wynika z przekonaniu o braku urody, i jest pogodzona na scenariusz życia samotnego . Ale to na nią spadło wychowanie bratanka, niejako wypełniające nudę jej życia.
Ale to spełnienie jako kobiety wciąż w niej drzemało i autor jakby w zamyśle gratyfikacji za fatum jej losu i niezwykłe serce, dał jej miłość i macierzyństwo. Aczkolwiek zaznaczając warunek materializacji tych darów losu : jej sukcesję, jakby zadość obowiązującej regule w wyższych sferach.
Kreacja bardzo przemyślana, nie naiwna, jakby wzorcowo wyciągnięta z realu.
Łatwo dociec która z kreacji męskich była faworyzowana przez Tołstoja.
Wszystko przemawia za Piotrem, gdyż została ubrana w powikłany scenariusz wydarzeń jakby celowo, i w domniemaniu aby pokazać spektrum zmian i doświadczeń w człowieku, gdy toczy się szczególna historia. Co więcej przydano mu w finale misję, która być może mogła być realizowana w antycypowanej epickiej kontynuacji ( Tołstoj przystępując do „Wojny i Pokoju” miał w zamiarze rzecz o dekabrystach których działalność mogła objąć aż po czasy w których żył).
Los daje mu bogactwo, prestiż, mariaż z piękną kobietą, klucz do wszystkiego… obdarza go wszystkim, o czym tylko mogła pomarzyć młodość. Ale to wszystko okazuje się być rzeczą względną zależną od indywidualności. W momencie osobistego potknięcia, jest rozczarowanie i próba szukania innego źródła szczęścia. Zboczenie w sektę, która wystawia go na próbę, nie jest do końca trafione. A więc wejście w pragmatyzm, wyznaczany wtedy przez niezwykły bieg historii.
Jakaś siła popycha go do uczestnictwa w tej dynamice zmian historycznych, staje się widzem obrazów jakich nigdy nie doświadczył. Dla niego ideałem staje się zwykły żołnierz. Z potrzeby idącej z intuicji spełnienia ego ( potrzeba poświęcenia siebie i cierpienia ),‘’zgody z samym sobą” ryzykuje tym co w człowieku najcenniejsze życiem. Staje się nędzarzem w danej chwili, więźniem, skazańcem. To pragnienie spełnienia wartościowego czynu pcha go w rozmyślaniach nawet do chimery zamachu.
Po wyjściu z niewoli po raz pierwszy odczuł wartość wolności niczym nieograniczonej.
Po przejściach zjednuje sobie ludzi, każdego wysłucha, nie osądza. Ze swoim portfolio doświadczeń może stać się wreszcie emisariuszem zmian…rewolucjonistą.
Nie można założyć, że Andrzej jest inwersją Piotra, te dwie postacie mają wiele zbieżności.
Andrzej po całej początkowej empirii wojny, zdegustowany jej bezsensem wychodzi z sugestią rewizji reguł w wojsku. Wybiega dalej, tam gdzie szykują się zmiany w aspekcie prowadzonej przez cara polityki zabiega o nie, wspiera każdą ich inicjatywę (Sperański propagator nowych idei ),podobnie jak Piotr finalnie gotowy na działalność radykalnie wywrotową..
Po zdradzie Nataszy Andrzej rzuca się w wir wojny ( aby zapomnieć o upokorzeniu ),podobnie Piotr wpada w sidła masonerii po zdradzie Heleny.
Andrzej i Piotr resocjalizują wieś, zmieniają jej infrastrukturę, idą z progresją czasów. Wprowadzają nowe standardy życia na wsi : zniesienie pańszczyzny, szpitale, szkoły, ochronki…
Obydwoje po przeżyciach przestawiają hierarchie wartości, to nie sława i epolety są tym najcenniejszym walorem dla Andrzeja ale czysta miłość i na tym podłożu bezinteresowny związek. Podobnie dla Piotra to nie koterie, hedonizm, ani nawet filantropia tylko szczęście osobiste.
Dla powiazania wątków, śmierć Andrzeja wydawała się dla autora konieczna, ( warunek mariażu Piotra i Nataszy i Mikołaja i Marii),aczkolwiek w tym wszystkim jest wyśmienity autorski zabieg. Andrzej umiera ale ma sukcesora, naśladowcę który idzie w sukurs z Piotrem, szlakiem nonkonformizmu, w domyśle dekabrytyzmu.
Wydaje się, ze postacią najbardziej odpowiadającą ówczesnej rzeczywistości jest Mikołaj Rostow, z jego identyfikacją charakterologiczną: hołubienie caratowi, dozór nad starym porządkiem praw społecznych, brak respektu dla człowieka o niższym statusie, przeświadczenie że służba żołnierska jest wyrazem czci władcy a nie patriotyzmem i honorem, zapisane genem dążenie do umocniania klanu rodzinnego i pomnażania jego bogactwa przez kolejne generacje, wrodzona kontrola aby w te struktury przypadkiem nie wdarła się żadna forma degradacji: pasożyt, niskie urodzenie, mezalians, bankructwo…
Na przykładzie Borysa Drubeckiego autor pokazuje atrybut każdej epoce, nie wykluczając obecnej. Wystarczy ambicja, spryt i cynizm i jeszcze w danym przypadku wsparcie rodzica, aby z nizin, koneksjami, atencją, lizusostwem, zdobywać awanse w wojsku, na dworze carskim i gruntować pozycje poprzez rolę parweniusza na oczach koterii.
Epika nie poddaje się syndromu czasu, znalazła na stale swoje miejsce w światowej spuściźnie literackiej, wielokroć filmowana bo ciągle inspiruje. Jest tym exemplum mistrzowskiej literatury, która w tych czasach była jedynym medium medialnym i przeżywała ciągle „złoty wiek”.
Obecnie jest niepodrabialna, z oczywistych względów.
Wiele uzasadnia, że epika pretenduje do miana epopei narodowej: to powieść rzeka, powieść historyczna, społeczno-obyczajowa, psychologiczna, filozoficzna ( zwłaszcza z racji epilogu )… wieloaspektowa w każdym kryterium, wielowątkowa, zaczepia o historię która była precedensem dziejowym, wplata szereg postaci historycznych, pokazuje całą heurystyczną sieć zależności ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą dzieła, które stają się nie tyle książkami, co doświadczeniami – przeżyciami duchowymi, intelektualnymi, estetycznymi. Wojna i pokój Lwa Tołstoja to właśnie jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy literatura wyrasta ponad wszystkie znane jej granice i wkracza na teren niemal metafizyczny. To nie jest powieść w klasycznym rozumieniu – to wszechświat. To gigantyczna panorama świata – jego pulsów, przemian, namiętności i śmierci. Monumentalna, a zarazem liryczna. Historyczna, a przy tym głęboko osobista. Jedna z najgłębszych prób zrozumienia natury ludzkiego losu.
Już sam tytuł Wojna i pokój (a raczej mir, który może oznaczać zarówno „pokój”, jak i „świat”) zapowiada ogrom tej książki. Tołstoj nie daje czytelnikowi jednej linii fabularnej, jednego bohatera czy jednej prawdy. Oferuje mnogość postaci, perspektyw, idei, przestrzeni. Snując opowieść o Rosji początku XIX wieku, opisując wojnę z Napoleonem, przyglądając się wielkim bitwom i salonom arystokracji, tak naprawdę mówi o czymś znacznie więcej – o istocie historii, o nieuchwytnej esencji człowieczeństwa.
Największą siłą Tołstoja, poza językową maestrią i panoramicznym spojrzeniem, jest jego dar tworzenia bohaterów. Nie postaci literackich, ale ludzi z krwi i kości – targanych wątpliwościami, sprzecznościami, żądzami, nadziejami. Książę Andriej Bołkoński – dumny, surowy, kontemplujący bezsens życia i sens śmierci – jest jednym z najtragiczniejszych i najpiękniejszych bohaterów literatury. Jego duchowa ewolucja, rozpięta między heroiczną dumą a mistycznym uniesieniem przed śmiercią, jest poruszająca do głębi. W postaci Pierre’a Bezuchowa Tołstoj zawarł zaś całą gamę egzystencjalnych rozterek: od naiwności i zagubienia po próbę odnalezienia sensu w dobru, cierpieniu i duchowym oczyszczeniu. Pierre nie jest klasycznym bohaterem – jest narzędziem poznania. Jego wędrówka, wewnętrzna i zewnętrzna, staje się naszym własnym poszukiwaniem.
Wielką siłą Wojny i pokoju jest także galeria postaci kobiecych, z których każda przekracza schemat. Natasza Rostowa – żywiołowa, kapryśna, a zarazem głęboko wrażliwa – urasta do symbolu ludzkiej emocjonalności i potrzeby miłości. Jej przemiana z dziewczęco naiwnej istoty w dojrzałą kobietę, która uczy się kochać w milczeniu, w codzienności, w prostocie życia, jest jednym z najpiękniejszych portretów psychologicznych w historii literatury. A Maria Bołkońska, cicha, pokorna, niesiona przez cierpienie, ucieleśnia duchowość, łagodność i siłę miłości, której nie sposób wyrazić słowami.
Tołstoj czyni coś, czego wcześniej w literaturze nie widziano. Opisując bitwy – pod Austerlitz, Borodino – nie skupia się na strategicznych detalach czy bohaterskich czynach. Przeciwnie, ukazuje chaos, absurd, przypadek. Rozsadza mitologizujące narracje o wielkich wodzach, pokazując, że historia to nie dzieło jednostek, lecz splot miliardów drobnych zdarzeń, intencji, zbiegów okoliczności. Dowodzi, że człowiek nie jest panem historii – jest jej narzędziem, czasem ofiarą, rzadko kiedy sprawcą. Napoleon nie jest tu bohaterem – jest groteskową figurą, symbolem pychy i złudzenia sprawczości. W tej perspektywie historia traci liniowość, traci logikę. To nie opowieść o planach i decyzjach – to opowieść o żywiole, który nie poddaje się racjonalnemu opisowi.
A jednak Tołstoj nie poprzestaje na dekonstrukcji. W jego wizji historii obecna jest pewna głęboka etyczność – wiara w dobro, które choć niepozorne i często pozbawione pompatycznej formy, trwa, działa, przemienia. Najważniejsze czyny nie dokonują się w świetle reflektorów, lecz w cieniu codzienności. Nie armie zmieniają świat – lecz matki, ojcowie, zakochani, wierni, współczujący.
Styl Tołstoja to arcydzieło samo w sobie. Prosty, klarowny, a jednocześnie poetycki i głęboko filozoficzny. Każde zdanie ma wagę, każde słowo wyważone jest z niezwykłą precyzją. Opisy przyrody – niespieszne, malarskie – mają nie tylko funkcję estetyczną, ale metafizyczną. Zimą, która ściele się na polach Rosji, z wiatrem szarpiącym liście drzew, z niebem nad głową Andrieja, Tołstoj wydobywa coś z duszy świata. Każdy gest, spojrzenie, myśl – są tu opisane z chirurgiczną dokładnością psychologiczną, a zarazem z czułością. Język Tołstoja nie jest tylko narzędziem – jest materią, z której kształtuje on sensy.
Co znamienne, autor wplata w tok narracji rozważania filozoficzne – o wolnej woli, o historii, o moralności. Nie są to jednak suche wykłady – raczej refleksje, które płyną naturalnie z toku opowieści. To nie tylko pisarz – to myśliciel, który w literaturze znalazł najdoskonalszą formę wyrazu dla najgłębszych pytań.
Wojna i pokój to także wielki hymn ku czci Rosji – nie jako państwa, ale jako przestrzeni duchowej. Rosja Tołstoja to kraj nieskończonych równin, surowych zim, rozległych majątków ziemskich, ale przede wszystkim to ludzie – prosty naród, chłopi, służący, oficerowie i księżniczki – z ich niepowtarzalną duszą. Tołstoj nie idealizuje, ale kocha. Jego Rosja nie jest tylko tłem – jest bohaterem. I jednocześnie – nie tylko Rosja. Bo przecież to wszystko – miłość, śmierć, rozterki moralne, nadzieje i cierpienia – są wspólne wszystkim ludziom. Uniwersalne. Wieczne.
Wielu czytelników może być zdziwionych zakończeniem. Gdy kończy się wojna, nie następuje wielki finał. Zamiast tego mamy codzienność, dzieci, małżeństwo, rozważania nad wychowaniem i przyszłością. A jednak to właśnie w tej prozie życia Tołstoj odnajduje sens. Nie w zwycięstwach, ale w trwaniu. Nie w krzykach, lecz w szeptach. Nie w blasku, ale w cieple. Dla Tołstoja największą siłą jest dobroć – cicha, wytrwała, pozbawiona patosu. Tylko ona może ocalić świat.
Wojna i pokój to jedno z tych dzieł, które nigdy się nie starzeją. Nie tylko dlatego, że mistrzowsko oddaje ducha epoki, nie tylko dlatego, że uderza w najgłębsze tony ludzkiej kondycji. Ale dlatego, że daje czytelnikowi doświadczenie – prawdziwe, totalne, transformujące. To książka, która uczy widzieć – nie tylko historię i społeczeństwo, ale także samego siebie. To lustro, w którym odbija się nie tylko dziewiętnastowieczna Rosja, ale i dzisiejszy świat, i każdy z nas.
Nie sposób przeczytać Wojnę i pokój i pozostać takim samym człowiekiem. To nie tylko powieść – to spotkanie z geniuszem, z mądrością, z wiecznością. I choć wymaga uwagi, skupienia, cierpliwości – wszystko to zwraca z nawiązką. Bo za każdą stroną kryje się pytanie, które warto sobie zadać. I odpowiedź, która może przyjść niespodziewanie.
„Wojna i pokój” Tołstoja to nie tylko literatura – to życie. W całym jego tragizmie i pięknie. W nieskończonej złożoności i w prostocie. W śmierci i odrodzeniu. W samotności i miłości. To dzieło, które przekracza granice epok, języków, systemów wartości. Staje się opowieścią o tym, czym jesteśmy – i czym możemy być. Ostatecznie, Tołstoj przypomina, że w każdej wojnie jest miejsce na pokój, a w każdym człowieku – świat.
Są dzieła, które stają się nie tyle książkami, co doświadczeniami – przeżyciami duchowymi, intelektualnymi, estetycznymi. Wojna i pokój Lwa Tołstoja to właśnie jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy literatura wyrasta ponad wszystkie znane jej granice i wkracza na teren niemal metafizyczny. To nie jest powieść w klasycznym rozumieniu – to wszechświat. To gigantyczna...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wojna i pokój” to monumentalne dzieło, które przekracza ramy powieści historycznej i epickiej, by stać się kompleksową refleksją nad ludzkim losem, historią i naturą czasu. Tołstoj nie tylko opowiada o wydarzeniach Napoleońskich w Rosji, lecz przede wszystkim bada mechanizmy dziejów i ich wpływ na życie jednostek.
Narracja łączy w sobie mikro- i makroskop: osobiste dramaty Pierre’a Bezuchowa, Andrieja Bołkońskiego czy Natashy Rostowej splatają się z szerokim tłem wojny, polityki i filozoficznych rozważań o przeznaczeniu. Tołstoj pokazuje, że historia nie jest prostą sekwencją przyczyn i skutków, ale chaotycznym splotem decyzji, przypadków i dążeń ludzkich.
Jego styl jest barwny, bogaty i niekiedy pełen dygresji, które jednak nie rozpraszają, lecz pogłębiają zrozumienie świata przedstawionego. Autor kwestionuje także rolę wielkich jednostek w dziejach, ukazując, że to tłum, zbiorowa wola i niewidzialne siły decydują o bieg wydarzeń.
Tołstojowi udało się uchwycić zarówno tragizm, jak i piękno życia — jego walkę, miłość, rozczarowania i nadzieję. „Wojna i pokój” to także powieść o czasie – jego przemijaniu, jego zatrzymywaniu się w pamięci i literaturze.
To epopeja, która zachwyca rozmachem, ale i subtelnością psychologiczną, a przy tym zmusza do refleksji nad tym, co naprawdę kształtuje nasz świat.
„Wojna i pokój” to monumentalne dzieło, które przekracza ramy powieści historycznej i epickiej, by stać się kompleksową refleksją nad ludzkim losem, historią i naturą czasu. Tołstoj nie tylko opowiada o wydarzeniach Napoleońskich w Rosji, lecz przede wszystkim bada mechanizmy dziejów i ich wpływ na życie jednostek.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNarracja łączy w sobie mikro- i makroskop: osobiste...
(Recenzja ta dotyczy wszystkich tomów.)
Książka jest absolutnie niesamowita. Zawarta w niej historia jest pogłębiona, precyzyjnie utkana z milionów wątków, które splatają się w logiczną, przejmującą i emocjonalnie kompletną całość. Jest jak kronika – nie jednej rodziny, ale całego społeczeństwa, z jego ideałami, dylematami, marzeniami, tragediami i wzlotami.
Nie ukrywam – początek był trudny. Rzucenie mnie od razu w wir tylu nazwisk, tytułów i rodowych koneksji było przytłaczające. Przez chwilę miałam wrażenie, że błądzę pośród obcych twarzy, nie mogąc nikogo uchwycić na dłużej. Ponadto moje wydanie pełne było nieprzetłumaczonych z języka francuskiego i niemieckiego zdań wplecionych w główny tekst powieści i wymagało ode mnie ciągłego zerkania do przypisów (za co właśnie odejmuję jedną gwiazdkę). Ale wystarczyło trochę cierpliwości, a świat tej powieści zaczął się przede mną otwierać w pełnej krasie – i wtedy już przepadłam.
To, co uważam za absolutnie wybitne, to wielowarstwowość tej epopei. Tołstoj pozwala czytelnikowi nie tylko wniknąć w realia życia arystokracji, ale również podglądać życie społeczne, religijne i polityczne Rosji z początku XIX wieku. Wszystko – od filozoficznych rozważań, przez losy rodzin, po brutalność wojny i piękno przyrody – splata się w jedną harmonijną symfonię. I co najważniejsze – nie jest to tylko opowieść o wydarzeniach, ale o ludziach z krwi i kości, z całą gamą uczuć, słabości, wielkości, wzruszeń.
W moim odczuciu „Wojna i pokój” to nie tylko powieść. To doświadczenie. To podróż przez historię, przez ludzką psychikę, przez duchowość, przez miłość i śmierć, przez chaos wojny i spokój domowego ogniska. To prawdziwe arcydzieło, które porusza, inspiruje, uczy i wzrusza.
(Recenzja ta dotyczy wszystkich tomów.)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest absolutnie niesamowita. Zawarta w niej historia jest pogłębiona, precyzyjnie utkana z milionów wątków, które splatają się w logiczną, przejmującą i emocjonalnie kompletną całość. Jest jak kronika – nie jednej rodziny, ale całego społeczeństwa, z jego ideałami, dylematami, marzeniami, tragediami i wzlotami.
Nie ukrywam...