Spowiedź. Nie mogę milczeć

Okładka książki Spowiedź. Nie mogę milczeć autorstwa Lew Tołstoj
Okładka książki Spowiedź. Nie mogę milczeć autorstwa Lew Tołstoj
Lew Tołstoj Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Klasyka w eleganckiej edycji [Świat Książki] literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Klasyka w eleganckiej edycji [Świat Książki]
Data wydania:
2025-05-21
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-21
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368283044
"Spowiedź"
Autobiograficzna refleksja nad życiem, w której autor opowiada o swoim kryzysie egzystencjalnym i duchowym, oraz poszukiwaniach sensu istnienia. Analizuje swoje przekonania i doświadczenia, próbując znaleźć odpowiedzi na fundamentalne pytania: po co żyjemy, jaki jest sens cierpienia i śmierci, oraz jaką rolę odgrywa w tym wszystkim religia.


"Nie mogę milczeć"
Esej, w którym Tołstoj podejmuje temat okrucieństwa i niesprawiedliwości systemu carskiego, a szczególnie krytykuje wyrok śmierci na chłopa, który w obronie własnej zabił nieludzkiego oprawcę. Autor nie tylko potępia brutalność państwowego aparatu władzy, ale także stawia fundamentalne pytania o moralność, prawo i sens kary śmierci.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spowiedź. Nie mogę milczeć w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Spowiedź. Nie mogę milczeć

Średnia ocen
6,9 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Spowiedź. Nie mogę milczeć

Sortuj:
avatar
244
61

Na półkach:

Bardzo obiecujący dla mnie początek, jednakże im dalej w las, tym niestety myśli autora stają się mniej odkrywcze. Czuć, że to pisanie powstało w natchnieniu jednej chwili, wiele w niej bowiem chaosu i powtórzeń. Niemniej na pewno warto zapoznać się z tą pozycją od Lwa Tołstoja...
I na koniec muszę jeszcze dodać, iż powyższe wydanie Świata Książki jest bardzo eleganckie.

Bardzo obiecujący dla mnie początek, jednakże im dalej w las, tym niestety myśli autora stają się mniej odkrywcze. Czuć, że to pisanie powstało w natchnieniu jednej chwili, wiele w niej bowiem chaosu i powtórzeń. Niemniej na pewno warto zapoznać się z tą pozycją od Lwa Tołstoja...
I na koniec muszę jeszcze dodać, iż powyższe wydanie Świata Książki jest bardzo eleganckie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
255
104

Na półkach:

Książka ta to niejako rachunek sumienia i jednocześnie, jak sam tytuł wskazuje, spowiedź autora. Człowieka absolutniego wielkiego pod względem kunsztu pisarskiego, zdolności obserwacji ludzkiego życia i emocji, opisu przełomowych batalii wojskowych, ale też człowieka zupełnie takiego samego jak my wszyscy- często błądzącego, szukającego odpowiedzi na trudne, egzystencjonalne pytania, czującego lęk przed nieznanym i niezrozumiałym. Taka właśnie jest ta rozprawa Tołstoja z zagwozdkami, które trudzą umysły zarówno wielkich tego świata, jak i zwykłych ludzi, którzy w pewnym momencie swojej ziemskiej tułaczki dochodzą do pewnych nieodwołalnych prawd, muszą stawić im czoła, by lepiej zrozumieć swoje znaczenie w tej ziemskiej podróży i jej cel.


Tołstoj zadaje pytania natury iście filozoficznej, po co żyjemy, jaki jest sens naszego mniej bądź bardziej wartościowego bytu, pracy, której się podejmujemy, czy istnieje siła wyższa mająca w posiadaniu nasze losy, czy sami jako część wszechświata, zaledwie cząsteczka w morzu atomów, możemy decydować o sobie, czy też jesteśmy tylko marnym pyłem, który po upływie ziemskiej wędrówki rozpłynie się i przejdzie w dozgonne zapomnienie...

Autor daje nam dostęp do swoich najbardziej osobistych myśli, w pewnym sensie "spowiada się" przed czytelnikiem z intymnych rozważań, swojej kruchej natury ludzkiej, przyznaje się do słabości i niemocy, a w tych wyznaniach tkwi, wbrew pozorom, wielka siła, siła charakteru człowieka, który mimo chwil zwątpienia, całkowitej beznadziei, nie boi się o tym opowiedzieć, przedstawić swój, z początku wyjątkowo depresyjny, pełen goryczy, zrezygnowania, punkt widzenia na własne życie oraz otaczającą rzeczywistość.

Jest to lektura, która otwiera oczy przede wszystkim miłośnikom wielkiego pisarza, bo w pewnym momencie czytelnik zaznajomiony z twórczością Tołstoja może dojść do niezbicie prawdziwego wniosku, że skądś już zna rozważania o takim charakterze, gdzieś już czytał o podobnym zwątpieniu, chęci całkowitego odizolowania się od "bogatych pasożytów", pragnienia zrozumienia i złączenia się z prostym, a w swojej prostocie niesamowicie pięknym i szlachetnym, ludem rosyjskim.

W tym wydaniu książki mamy również możliwość przeczytania wyjątkowo wstrząsającego eseju "Nie mogę milczeć", w którym Tołstoj stanowczo piętnuje karę śmierci, jej wykonawców, a nawet samego cara. Nie pozostawia tutaj czytelnikom żadnych domysłów, wprost wyraża swoje surowe zdanie na temat dokonywanych mordów, wymierzania sprawiedliwości przez ludzi o wątpliwej moralności. Utwór krótki, napisany na dwa lata przed śmiercią autora, ale mimo to otwierający oczy, uświadamiający hipokryzję ówczesnego systemu władzy.

Absolutnie polecam, ale już po poznaniu dorobku pisarza. Książka na jeden czy też dwa wieczory, jednak na pewno nie dająca o sobie zapomnieć przez dłuższy czas.

Książka ta to niejako rachunek sumienia i jednocześnie, jak sam tytuł wskazuje, spowiedź autora. Człowieka absolutniego wielkiego pod względem kunsztu pisarskiego, zdolności obserwacji ludzkiego życia i emocji, opisu przełomowych batalii wojskowych, ale też człowieka zupełnie takiego samego jak my wszyscy- często błądzącego, szukającego odpowiedzi na trudne,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł Spowiedź. Nie mogę milczeć na półkach głównych
  • 47
  • 18
14 użytkowników ma tytuł Spowiedź. Nie mogę milczeć na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Wojna i pokój Frédéric Brémaud, Thomas Campi, Lew Tołstoj
Ocena 6,9
Wojna i pokój Frédéric Brémaud, Thomas Campi, Lew Tołstoj
Okładka książki Był sobie koń George Bird Grinnell, Rudyard Kipling, Eugeniusz Małaczewski, William Murray, Mirosław Rościszewski, Ernest Thompson Seton, Lew Tołstoj
Ocena 7,1
Był sobie koń George Bird Grinnell, Rudyard Kipling, Eugeniusz Małaczewski, William Murray, Mirosław Rościszewski, Ernest Thompson Seton, Lew Tołstoj
Lew Tołstoj
Lew Tołstoj
Rosyjski powieściopisarz, dramaturg, krytyk literacki, myśliciel, pedagog. Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli realizmu w literaturze europejskiej. Klasyk literatury rosyjskiej i światowej. Uchodził za najwyższy autorytet moralny w Rosji na przełomie XIX-XX w. Jego idee „nieprzeciwstawiania się złu przemocą” miały znaczący wpływ na poglądy Mahatmy Gandhiego i Martina Luthera Kinga. Ponadto twórca koncepcji samodoskonalenia moralnego jednostki oraz programowego antyestetyzmu i postulowania sztuki moralistycznej. Pod wpływem jego religijnych i moralnych idei powstała nowa doktryna społeczno-religijna: tołstoizm. Lew Tołstoj urodził się w Jasnej Polanie jako potomek dwóch znanych w Rosji rodzin arystokratycznych: Tołstojów i Wołkońskich. Wcześnie stracił matkę, która zmarła w 1830 roku, a siedem lat później zmarł jego ojciec. Wraz z czwórką rodzeństwa był wychowywany przez krewne ze strony ojca, a kształcony przez francuskiego, a potem niemieckiego guwernera. W 1844 roku zaczął studiować orientalistykę, a następnie prawo na Uniwersytecie Kazańskim, lecz po trzech latach zrezygnował ze studiów. W Kazaniu zaczęły się rozwijać jego zainteresowania filozoficzne, szczególnie pod wpływem twórczości Jeana-Jacques’a Rousseau. Wrócił do Jasnej Polany, gdzie poświęcił się nauce języka angielskiego, zajęciom z muzyki i samodzielnemu studiowaniu prawa. W 1849 roku otworzył w Jasnej Polanie szkołę dla dzieci chłopskich. Wiele czasu spędzał młody Tołstoj również w Petersburgu i Moskwie, głównie oddając się hazardowi. W 1851 r. zaciągnął się do wojska i służył dwa lata na Kaukazie. Następnie w czasie wojny krymskiej walczył na Bałkanach oraz w oblężonym Sewastopolu. W latach służby wojskowej opublikował swoje pierwsze utwory literackie: pierwszą część trylogii autobiograficznej Dzieciństwo oraz Opowiadania sewastopolskie. Po wojnie, w 1856 roku, uznawany już za przedstawiciela nowego pokolenia literackiego Rosji, zrezygnował z kariery wojskowej i zamieszkał na przemian w Jasnej Polanie, Sankt Petersburgu i Moskwie. Odbył dwie podróże po Europie Zachodniej (w roku 1857 i w latach 1860–1861). Podczas pierwszej z nich był w Paryżu, a następnie w rejonie Jeziora Genewskiego – w Szwajcarii i Włoszech. Wrażenia z wojaży znalazły swe odbicie w opowiadaniu Lucerna. Podczas drugiej podróży Tołstoj interesował się głównie problemami oświaty i działaniem instytucji oświatowych w Niemczech i Francji. Duże wrażenie zrobiły na nim poglądy i działalność Bertholda Auerbacha, z którym zaprzyjaźnił się, oraz pedagoga Adolfa Diesterwega. W Brukseli spotkał się z P.-J. Proudhonem i z Joachimem Lelewelem. Pełen entuzjazmu wrócił do Jasnej Polany wkrótce po zniesieniu pańszczyzny w Rosji i zajął się działalnością pedagogiczną. Założył 13 szkół dla dzieci chłopskich w Jasnej Polanie i okolicach, wydawał periodyk pedagogiczny „Jasna Polana”, napisał i wydał podręczniki, opowiadania i bajki dla dzieci, był jednym z nauczycieli w założonych przez siebie szkołach. W roku 1862 ożenił się z Zofią Bers (córką lekarza),poświęcił się rodzinie, obowiązkom i gospodarstwu wiejskiemu oraz swej twórczości. Lata siedemdziesiąte XIX wieku były ważnym okresem w procesie kształtowania się jego poglądów. Naukę Chrystusa pojmował racjonalistycznie, jako system etyczny, odrzucał wszelką przemoc (w tym państwo i Kościół, lecz głosił hasło „niesprzeciwiania się złu przemocą”). Nawoływał do powrotu do natury (tylko praca chłopska jest bogobojna, ziemia i rola należą do wszystkich) i przejawiania czynnej miłości bliźniego. Uważał, że wiele zdobyczy cywilizacji jest złem, ponieważ, jako dostępne tylko dla niektórych, pogłębiają przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Występował również przeciw „czystej sztuce” uprawianej z potrzeby estetycznej. Popadł w zatarg z rządem (zakaz rozpowszechniania jego pism) i z Cerkwią (został ekskomunikowany i wydalony z niej w 1901). W tym czasie nominowany był do Literackiej Nagrody Nobla (mówiono o nim jako o najważniejszym kandydacie),której ostatecznie nie otrzymał. Pod koniec życia popadł w konflikt z rodziną z powodów majątkowych (chciał rozdzielić swój majątek pomiędzy chłopów). Opór rodziny i rozterki pisarza uniemożliwiały realizację zamierzeń. Od 1909 roku w osobistych dziennikach Tołstoja coraz częściej pojawiały się zapisy o zamiarze opuszczenia domu. Jesienią 1910 opuścił potajemnie Jasną Polanę, by przeżyć resztę życia zgodnie ze swymi poglądami. W pociągu zachorował na zapalenie płuc i musiał przerwać podróż. Zmarł 20 listopada na małej stacji kolejowej Astapowo. W latach siedemdziesiątych powstała religijno-społeczno-etyczna koncepcja autorstwa Tołstoja, oparta na dwóch głównych tezach: ciągłym doskonaleniu moralnym jednostki i nieprzeciwstawianiu się złu przemocą. W konsekwencji Tołstoj odrzucił oficjalną, prawosławną religię oraz zanegował prawomocność władzy państwowej, co zbliżyło go do chrześcijańskiego anarchizmu, chociaż do końca życia Tołstoj odżegnywał się od idei Proudhona i jego następców. Z czasem jego idee, zwane tołstoizmem, zyskały wielu zwolenników zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie (tołstoiści). W 1901 Świątobliwy Synod Rządzący Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego odłączył prozaika od Cerkwi. Tołstoj uznawany jest za twórcę wolnościowego chrześcijaństwa anarchistycznego. Tołstoj sam nauczył się w krótkim czasie języka esperanto. Za jeden z jego artykułów do „La Esperantisto”, w którym nauczenie się esperanta nazwał „obowiązkiem każdego chrześcijanina”, zabroniono propagowania pism esperanckich na ziemiach podlegających Rosji. Wielkością hrabiego Tołstoja jako pisarza i człowieka jest cechujące go nieugięte dążenie do prawdy bezwzględnie stosowanej w życiu oraz niezwykła siła twórcza, łącząca obiektywną obserwację rzeczywistości z postawą własnego poglądu na świat. Tołstoj naprzemiennie angażował się bardziej bądź w beletrystykę, bądź w działalność publicystyczną. Ostatni etap twórczości Tołstoj rozpoczął moralistyczną rozprawą Spowiedź. Potępił w niej oficjalną religię prawosławną, swoją postawę życiową oraz ogłosił konieczność powstania nowej religii. Zaatakował wówczas władzę państwową, sądy i aparat biurokratyczny. ------- Hrabia Lew Tołstoj jest jednym z największych powieściopisarzy w historii. Nie wszyscy wiedzą, że był on też myślicielem i twórcą ruchu religijno-społecznego – tołstoizmu. Jego poglądy okazały się jednak dla Cerkwi prawosławnej nie do zaakceptowania, więc obłożyła go ekskomuniką. Czy zasłużenie? Już za życia pisarza jego utwory miały ogromny wpływ na czytelników. Po ukazaniu się „Anny Kareniny” (najpierw w latach 1875–1877 powieść publikowano w odcinkach, a w 1878 roku ukazała się jako całość) mężowie zabraniali swoim żonom czytania książki w obawie o to, że ich partnerki wezmą przykład z tytułowej bohaterki. Tołstoj był kilkakrotnie nominowano do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W okresie od 1918 do 1986 roku jego książki osiągnęły najwyższy nakład w Związku Radzieckim – ponad 436 mln egzemplarzy. Ale za fasadą odnoszącego sukcesu twórcy ukrywał się domowy tyran, człowiek targany sprzecznymi emocjami, wymagający wobec swoich najbliższych, a przy tym… religijny myśliciel... Czytaj więcej na: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2020/11/30/wielki-pisarz-zalozyl-wlasny-ruch-religijny-i-zostal-za-to-ekskomunikowany-czym-byl-tolstoizm/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Spowiedź. Nie mogę milczeć przeczytali również

Serafima i Bogdan Vahur Afanasjev
Serafima i Bogdan
Vahur Afanasjev
Napięcie między trwaniem a erozją, między pamięcią zbiorową a zacierającą wszystko siłą czasu. To właśnie zasadniczy rejestr „Serafimy i Bogdana”. Afanasjev, podobnie jak Jón Kalman Stefánsson w swoich islandzkich trylogiach czy Herta Müller w Huśtawce oddechu, tworzy mikroświat, w którym historia nie jest tłem, lecz ciężarem przytwierdzonym do każdej decyzji bohaterów. Saga staroobrzędowców znad Pejpusu przywodzi na myśl skandynawskie rodowody, ale też twardą, zgrzebną duchowość Tołstoja czy Laxnessa. To przykład opowieści o ludziach, których egzystencja jest jednocześnie mała, jednostkowa i potężna w swojej powtarzalności. Jakby powracająca w kolejnych wiekach. Autor zaczyna tę historię w 1944 roku, choć jej korzenie sięgają XVII stulecia. To właśnie wtedy trwałą wielka schizma rosyjskiego prawosławia. Staroobrzędowcy żyli przez stulecia w quasi-monastycznym izolacjonizmie. Utrzymywali własne obrzędy, własną surowość i własny, nieco archaiczny język świata. I to właśnie rejestr archaizacji, powolny puls starego rytuału, czyni „Serafimę i Bogdana” opowieścią momentami bliską biblijnym genealogicznym księgom. Autor deklarował inspirację sagami nordyckimi i rzeczywiście: motyw kary, odwetu i winy rozpisanej na dekady wybrzmiewa tu niczym echa legend o Egilu czy Njalu. Kto zaczął? Kto ponosi winę? Czy zemsta daje kiedykolwiek ukojenie? Afanasjev celowo zaciera granice, pozostawiając czytelnika w przestrzeni moralnego półmroku. Tytułowe rodzeństwo, Serafima i Bogdan, nie są protagonistami klasycznymi. Ich bohaterskość jest raczej wymuszona okolicznościami niż wypracowana decyzjami. Wychowani w dusznej, fatalistycznej atmosferze powojennej wsi nad Pejpisem, obciążeni winami poprzedników, niesieni przez koleje losu bardziej niż je tworzący, stają się przewodnikami po rozpadającym się świecie. Po upadku tradycji, po demoralizacji przychodzącej z kolektywizacją, po utracie języka sacrum. To nie są bohaterowie Dostojewskiego. Nie przechodzą intensywnych wewnętrznych przewrotów. Są raczej figurami, trochę jak u Márqueza z wiadomej książki. Są narzędziami, na których powierzchni zapisuje się zbiorowa pamięć i zbiorowy grzech. Tu właśnie pojawia się moja pierwsza poważna wątpliwość. Oczekiwałem, że narrator, trochę jak u Olgi Tokarczuk w „Księgach Jakubowych”, połączy etnograficzną gęstość z wizjonerską formą. Tymczasem styl Afanasjeva jest sprawny, kompetentny, chwilami wręcz piękny, ale rzadko naprawdę oryginalny. Brakuje mu tej niepowtarzalnej dykcji, dla której pamięta się autorów wielkich sag. Owszem, autor przywołuje szczegóły życia staroobrzędowców z imponującą sumiennością, potrafi w kilku zdaniach otworzyć skarbiec lokalnych obyczajów, wierzeń, przesądów. Całkiem nieźle wychodzi mu także poetyzowanie seksu. A jednak narracja pozostaje w moim odczuciu zachowawcza. Nie widzę w niej szaleństwa, które czyniłoby tę powieść (przy całej jej skali) dziełem osobnym. Drugi problem dotyczy konstrukcji świata. Wydarzenia historyczne bywają niekiedy doklejane jak przypisy do właściwej opowieści, zamiast organicznie ją budować. Kolektywizacja, deportacje, sowieckie represje, późniejsze rozluźnienie systemu – wszystko to jest, ale nie zawsze wplecione w tkankę codzienności w sposób naturalny. W najlepszych fragmentach Afanasjev osiąga coś na kształt epickiej dokumentalności. Jakby Herzog kręcił film o życiu nad Pejpusem. W słabszych jednak historia bywa podsunięta pod nos czytelnika zbyt ostentacyjnie, zbyt podręcznikowo. Nie chcę jednak żebyście odebrali moje słowa jako ostrą krytykę tej książko. To naprawdę dobry kawał literatury. Gdy jednak bierze się do ręki ponad 800 stron, ma się nadzieje na coś wybitnego. A „Serafima i Bogdan” to nie jest poziom „O (albo uniwersalny traktat o tym, dlaczego sprawy mają się tak, a nie inaczej”. Za co mogę ją pochwalić? Przede wszystkim za fabułę. Jest ona mocno trójczłonowa, oparta na winie, dojrzewaniu do zemsty i jej groteskowym, a momentami wręcz absurdalnym wykonaniu. Jest w niej coś z klasycznych struktur tragedii, ale i z ludowych podań. Tych, w których zbrodnia ciągnie się przez pokolenia, jak w „Siedmiu braciach” Aleksisa Kivi. Jest tu i humor (często rubaszny, chwilami ordynarny),i brutalność. Czy więc mamy do czynienia z nowym „2666”? Z eposem XXI wieku? Niekoniecznie. I chyba nie należy Afanasjevowi czynić z tego zarzutu. „Serafima i Bogdan” to powieść bliska duchowości sag, ale nieprzekraczająca pewnych granic artystycznego ryzyka, które tworzą arcydzieła. To książka imponująca zakresem, mądra w obserwacji, miejscami fascynująca, ale niekoniecznie wybitna. Spodziewałem się więcej, ale dostałem i tak całkiem dużo. Powieść solidną, momentami mistrzowską, momentami pękającą w szwach. Pozostaje po niej, jak po mglistym pejzażu Pejpusu, pewne niedopowiedzenie, pewien posmak. Czasem gorzki, czasem piękny, ale jednak nie ten, którego spodziewałem się po książce mającej ambicje przesunąć granice współczesnej prozy estońskiej. Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2025/11/recenzja-serafima-i-bogdan-vahur.html
Melancholia codzienności - awatar Melancholia codzienności
ocenił na75 miesięcy temu
Katedra Marii Panny w Paryżu (edycja kolekcjonerska) Victor Hugo
Katedra Marii Panny w Paryżu (edycja kolekcjonerska)
Victor Hugo
Katedra Marii Panny w Paryżu góruje nad miastem. Przebywający w niej, jednooki dzwonnik Quasimodo zostaje wybrany na króla głupców w trakcie corocznego świętowania. Młoda cyganka i sierota, Esmeralda, daje wówczas swój pokaz. Quasimodo zauracza się w niej wraz ze swoim opiekunem i duchownym, Frollem oraz Febusem, kapitanem królewskich łuczników. „Katedra Marii Panny w Paryżu” Victora Hugo to książka, którą chciałam przeczytać od czasów szkoły podstawowej. Pamiętam, że już wtedy rozmawiałam z koleżanką na temat tej powieści, głównie w kontekście bardzo znanego musicalu, który na jej bazie powstał, rozmawiając o różnicach pomiędzy oryginałem, animacją Disney’a oraz właśnie sceniczną adaptacją. Jednak musiało minąć wiele lat, nim w końcu się do niej doczłapałam. Efekt tego doczłapania okazał się jednak trochę niespełniający moich oczekiwań. Po pierwsze, książka, za którą się zabrałam to XIX-wieczne tłumaczenie z domeny publicznej, z których Świat Książki z wielką chęcią korzysta. Dlatego też po pierwsze, nie jestem pewna, czy jest wierne oryginałowi i w jakim stopniu. Po drugie: starsza książka, stylizowana na język jeszcze starszy, tłumaczona w XIX wieku… cóż, to może nie proszenie się o katastrofę, ale na pewno tego typu lektura będzie trudniejsza, niż sięgnięcie po bardziej współczesne tłumaczenie. Z racji powyższego trudno jest mi powiedzieć, czy to, co sądzę, dotyczy w pełni oryginalnej powieści Hugo, czy jednak jest to spowodowane tłumaczeniem. Zwłaszcza że w moim wydaniu (co jest również typowe dla klasyków wydawnych przez Świat Książki) nie ma ani przypisów, ani informacji o tłumaczu, ani właściwie nic, żadnego posłowia czy wytłumaczenia. W każdym razie, mniej więcej pierwsze 100 stron powieści to w ogóle wstęp do niej, opisujący kim są bohaterowie, jak wygląda Paryż, jak wygląda katedra itd. itp. To jak najbardziej ma sens w kontekście czasów, w których została napisana, jednak dzisiaj jest to po prostu toporne pisanie. Ponadto, zwłaszcza właśnie na początku powieści, jeśli pojawiaja się jakieś sceny z postaciami to często są one niezbyt klarowne. Gdybym nie wiedziała, że Esmeralda ma zakochać się w Febusie, nie miałabym pojęcia, że to włascie wydarzyło sie w trakcie ich pierwszego spotkania. Może dla XIX-wiecznego czytelnika to takie było, ale jednak ja już nim nie jestem. Sama psychologia bohaterów i te wielkie uczucia, jakie wzbudza Esmeralda w mężczyznach wydaje mi się też raczej uproszczona. To oczywiście ma sens, biorąc pod uwagę, że tak starsze powieści często po prostu wyglądają, jednak ponownie: widać przez to, że „Katedra Marii Panny w Paryżu” nie jest książką nową. Gdy już przejdzie się przez te pierwsze sto stron, książka zmienia się w zaskakująco płynną i „normalną”, zważając na to, jak się zaczynała. Wówczas pojawiają się normalne sceny z bohaterami, normalne dialogi i normalna akcja. W dalszym ciągu wydają mi się one uproszczone w porównaniu do powieści bardziej współczesnych, ale ponownie, zdaje sobie sprawę z tego, że taki jest urok tego typu starszych historii. Jeśli chodzi o sam trójkąt miłosny, przyznaję, że w mojej głowie Quasimodo był bohaterem dużo bardziej sympatycznym. Fakt, on jako jedyny nie chce Esmeraldy skrzywdzić, przynajmniej w późniejszym etapie powieści, jednak tak naprawdę żaden z tych bohaterów nie jest względem tej młodej (nastoletniej!) dziewczyny fair. Przecież poznaje ona Fabusa właśnie dlatego, że Quasimodo próbuje ją porwać… Przyznam, że bardzo chętnie przeczytałabym retelling tej książki, ale opowiedziany jednak z perspektywy bardziej współczesnej, być może opowiedzianej bardziej przez pryzmat samej bohaterki i kogoś jej bliskiemu. Przez lata ta klasyka urosła w mojej głowie do czegoś wielkiego, pięknie napisanego, ze świetnie rozpisanymi bohatermi. Spotkanie trochę zniszczyło mi te wyobrażenia. To oczywiście bez wątpienia pięknie napisana powieść, której wpływ na literaturę jest niezaprzeczalny, jednak osobiście miałam nadzieję (może złudną) na coś bardziej współczesnego w odbiorze. A jeśli miałabym komuś polecać, czy po tę książkę sięgnąć, to na pewno polecałabym szukania jej w nowszym tłumaczeniu bądź też szukania wersji z objaśnieniami i przypisami, chyba że czytelnik jest już wprawiony w czytaniu XIX-wiecznych tłumaczeń i świadomie chce sięgnąć po tego typu wersje.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na613 dni temu
Tais Anatole France
Tais
Anatole France
Anatole France w 1890 roku napisał książkę, która miała być jednocześnie intelektualną prowokacją, satyrą na wczesne chrześcijaństwo i dość frywolną opowieścią o pożądaniu, ascezie i tym, co się dzieje, gdy mnich i kurtyzana zamieniają się miejscami w kwestii „czystości duszy”. Główny bohater, Pafnucy, jest tak karykaturalnie fanatyczny i jednocześnie tak przewidywalnie słaby, że trudno mu współczuć, a jednocześnie trudno się z niego śmiać. Tais z kolei jest bardziej symbolem niż postacią – piękną, zmysłową, pustawą figurką z secesyjnego plakatu, którą autor ustawia w różnych pozach, żeby zilustrować swoje tezy o ciele i duszy.Czyta się to przyjemnie, styl France’a jest wciąż elegancki, ironiczny, miejscami naprawdę ładnie brzmiący – ale po skończeniu książki zostaje głównie poczucie, że autor sam nie bardzo wiedział, czy chce być złośliwy, czy wzruszający, więc został w połowie drogi. Ekranizacja z 1983 jest o niebo bardziej frywolna niż powieść – i to w sensie dosłownym. Film właściwie porzuca większość intelektualnych pretensji oryginału i robi z historii dość prostolinijną, erotyczno-religijną soft-porno-parabolę z gatunku tych, które w latach 80. w Polsce uchodziły za „odważne kino artystyczne”.Tam, gdzie France ironicznie mruga okiem, Ber pokazuje długie ujęcia nagości, powolne zbliżenia i dramatyczną muzykę. Pafnucy (w tej wersji Jerzy Kryszak) jest bardziej animalistyczny, mniej kaznodziejski. Czytając dzisiaj „Tais” Anatole’a France’a, miałem cały czas przed oczami właśnie Jerzego Kryszaka w roli Pafnucego. Tę specyficzną, nieco teatralną mimikę cierpienia, te wybałuszone oczy, ten charakterystyczny chód „człowieka, który walczy z pokusą i jednocześnie bardzo chce przegrać”. Głos Kryszaka z filmu momentami wręcz nakładał mi się na tekst wewnętrznego monologu mnicha. Książka zekranizowana w 1983 roku, przez, Ryszarda Bera, przeczytana w ramach marcowego wyzwania czytelniczego.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na61 miesiąc temu
Z tej strony raju F. Scott Fitzgerald
Z tej strony raju
F. Scott Fitzgerald
Francis Scott Fitzgerald – „Z tej strony raju” Dzisiaj prezentuję Wam kolejny tytuł jednego z najważniejszych przedstawicieli epoki jazzu. „Z tej strony raju” to debiutancka powieść autora, która przyniosła mu rozgłos i otworzyła drogę do dalszej kariery literackiej. Już w tym utworze widać jego charakterystyczny styl – pełen wrażliwości, refleksji i trafnych obserwacji dotyczących młodego pokolenia. Fitzgerald w sugestywny sposób oddaje klimat swoich czasów, ukazując zarówno ich blaski, jak i cienie. To książka, która pozwala lepiej zrozumieć realia życia młodych ludzi po I wojnie światowej oraz ich marzenia i rozczarowania. Jak na debiut, powieść wyróżnia się dojrzałością i głębią poruszanych tematów. Głównym bohaterem powieści jest Amory Blaine – młody, inteligentny i ambitny chłopak, który od najmłodszych lat wierzy w swoją wyjątkowość. Dorasta w poczuciu wyższości, otoczony wygodą i pewnością siebie, jednak z biegiem czasu jego życie zaczyna się komplikować. Studia, pierwsze miłości, przyjaźnie oraz doświadczenia stopniowo weryfikują jego poglądy na świat i samego siebie. Autor nakreślił portret bohatera, który nieustannie poszukuje swojej tożsamości. Amory przeżywa liczne rozczarowania – zarówno uczuciowe, jak i życiowe. Jego relacje z kobietami są pełne emocji, ale też niedojrzałości i egoizmu. Fitzgerald pokazuje, jak złudne mogą być marzenia o wielkości i jak trudno odnaleźć swoje miejsce w świecie, który tak szybko się zmienia. Miałam już okazję sięgnąć po inne powieści autora, takie jak „Wielki Gatsby” oraz „Czuła jest noc”, które bardzo mi się podobały i ta również mnie nie zawiodła. Powyższy tytuł już od pierwszych stron jest niezwykle intrygujący, a styl Fitzgeralda, choć momentami bywa nieco chaotyczny, jest jednocześnie bardzo poetycki i pełen trafnych spostrzeżeń na temat życia, miłości, ambicji oraz poszukiwania własnego „ja”. Drobnym minusem jest jedynie zakończenie, które pozostawiło po sobie lekki niedosyt... Mimo to książka spełniła moje oczekiwania. #francisscottfitzgerald #ztejstronyraju #literaturapieknaobca #klasyka
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na83 dni temu
Pułapka Emmanuel Bove
Pułapka
Emmanuel Bove
Znakomita francuska powieść, rozgrywająca się w czasach II wojny światowej, a napisana w roku jej zakończenia, a więc niejako na bieżąco. Napisana oszczędnym językiem pozbawionym ozdobników i emocji, skondensowanym do dialogów i neutralnych opisów. Trzecioosobowa narracja prowadzona jest z punktu widzenia głównego bohatera, praktycznie aż do ostatnich akapitów książki. Miejsce fabuły to Francja, po kapitulacji w 1940 roku, zarówno strefa Vichy, jak i okupowana. Czas akcji obejmuje okres od wczesnej jesieni 1940, do początku następnego roku. Bohaterem jest francuski intelektualista pragnący przedostać się do Anglii, do de Gaulle’a i jego zwolenników w celu kontynuowania walki z Niemcami. Pozornie proste działanie komplikuje się iście w kafkowskim stylu, z tym, że w odróżnieniu od praskiego twórcy wszystkie wydarzenia przedstawione w książce mają w pełni realistycznym charakter, a prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest niestety bardzo wysokie. Wprowadzenie rządów dyktatorskich czy autorytarnych oraz ich utrzymanie przy władzy nie wymaga tak wielkich środków jakby się wydawało. Wystarczy atmosfera strachu. To ona sprawia, że ludzie uczciwi boją się przeciwstawić złu czynnie, nie mówiąc już o pomaganiu, a ich przeciwieństwa czyją się jak ryby w wodzie. Pracownicy administracji, a szczególnie „resortów siłowych”, utwierdzają obywateli w przekonaniu swojej omnipotencji i niemal feudalnego charakteru uprawnień. Ich „współpraca’ ma za zadanie utwierdzać jednostki w przekonaniu, że wszystko o nich wiadomo, władza ich w pełni kontroluje, więc nie warto się wychylać. Oczywiście oficjele przyjmują interesantów i ich rodziny, ale robią to z łaski. Na to wszystko nakładają się niemieccy okupanci. Bardziej okrutni i krwawi, ale działający zgodnie z prawem – nazistowskim ale zawsze. Mordują metodycznie, ale nie niszczą ludzi przed śmiercią tak jak kolaboranci z Vichy i nie tylko. Ci ostatni, przed wojna miernoty z marginalnych ugrupowań teraz mogą mścić się na dawnych zwycięzcach czy po prostu ludziach, którzy byli kiedyś szczęśliwi i nie szukali przyczyn swoich kłopotów w spiskach różnego rodzaju obcych, w szczególności Żydów i masonów (w książce także komunistów). I taka atmosfera strachu, nieuchronnego fatalistycznego zła, brak ratunku i zwykłej ludzkiej solidarności towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę książki.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na85 miesięcy temu
Misteria Knut Hamsun
Misteria
Knut Hamsun
Można tę pełną domysłów historię nazwać humbugiem ale trzeba przyznać Knutowi Hamsunowi, że mu się udała. Można też zmierzyć głębokość zastosowanej przez niego sztuczki, jednak poza stwierdzeniem upadku Jana Nagla będziemy w stanie dostrzec niewiele więcej. Nawet jeśli nam się wydaje, że przejrzeliśmy ten cały usiany czasami męczącymi dialogami galimatias, to nic nam nie pomoże w rozwiązaniu sprawy. Bo tak naprawdę nie widzę sensu w rozgrzebywaniu do samego dna przesłania "Misteriów". Liczy się prowadzenie arcyciekawej gry i to ledwo uchwytne wołanie, bardziej słyszalne pod koniec lektury. Ponieważ każdy bystry obserwator zobaczy w niej coś innego a kto zrozumie, ten wygrał zakład w którym można postawić całą prowincjonalną dziurę z powieści Hamsuna. Marząc o różnościach, odgrzebałem w pamięci kontrowersyjnego norweskiego pisarza. Dobrze trafiłem, bo spodziewając się, że będę świadkiem jakiegoś literackiego planu, napotkałem wręcz kryminalne i nierównomiernie rozłożone pułapki. Roztrząsanie każdego problemu "Misteriów" okazało się dla mnie przyjemnością. Każda odkrywana drobnostka posiadała znaczenie. Hamsun pokazał mi dużo przedziwnych rzeczy i udowodnił jak wiele jeszcze przede mną wysiłku w staraniach o trafniejszą ocenę ludzkiego zachowania. Jednak nie narzekam, mogłem odbyć sąd nad głównym bohaterem "Misteriów" a przy okazji dowiedzieć się czegoś więcej bez sentymentalizmu o jego uczuciach, ponieważ ta książka jest również o miłości. Pozorna paplanina Jana Nagla ma drugie dno. Wprawia ludzi w osłupienie ale stawia ich też w pozycji okpionych. To tym bardziej sprawia mi większą przyjemność, gdyż jestem wtedy świadkiem specyficznego wystrychnięcia na dudka ludzi z nietrafionym konceptem. Wyznania Nagla zawierają dużo przedziwnych rzeczy i stanowią wyzwanie dla inteligencji czytelników. Oczywiście niekoniecznie można uważać jego żarty za doskonałe ale trzeba przyznać, że wystawiają one na próbę cierpliwość niejednego człowieka. W każdym razie ten, kto nie ulegnie jego przydługiej gadaninie, będzie mógł samodzielnie rozgryźć kilka literackich domyślników. Czym są "Misteria"? Bardziej wyznaniem czy sensacją? Skoro główny bohater Hamsuna jest zakochanym zuchwalcem, to może jedno i drugie. Dla mnie były niezwyczajną rozrywką, szaradą z rozbudzoną zazdrością w tle, wieloma wystudiowanymi efektami. Nietaktowne zachowania mi nie przeszkadzały, stanowiły polukrowany szczyt możliwości Nagla. Dzięki niemu mogłem się bliżej przyjrzeć szczegółom drobnomieszczańskiego życia i dziwnie z tym skojarzonych z reguły wymyślonych świństewek. Bo tak jak na początku wspomniałem, to wszystko mogło być tylko przereklamowanym wydarzeniem, które po pewnym czasie okazało się zwykłym oszustwem.
czytający - awatar czytający
ocenił na103 miesiące temu
Gdy leżę, konając William Faulkner
Gdy leżę, konając
William Faulkner
As I Lay Dying [1930] Tytuł powieści, chronologicznie piątej w dorobku 33-letniego wówczas Faulknera dotyczy ogólnie rzecz ujmując procesu umierania. Tytuły polskich przekładów, pierwszy z 1968 „Kiedy umieram” oraz najnowszy „Gdy leżę, konając” – również to podkreślają. Czy warto zatem sięgać dziś po coś, co już w tytule zdradza nam temat tak mało atrakcyjny? Umieranie – tak naprawdę – zaczyna się już w chwili narodzin, jeśli spojrzeć na to nie jak na etap kończący życie, lecz na proces, który z dnia na dzień, z godziny na godzinę nieuchronnie zbliża nas do biologicznej śmierci. Faulkner jednak nie o takim umieraniu pisze, a jeśli nawet porusza temat biologicznego rozpadu ciała, nad którym zaczynają krążyć sępy – to w moim odczuciu bardziej skupia się na umieraniu tym za życia, wśród najbliższych, w rodzinie. Przyglądamy się bowiem na kartach tej powieści matce, ojcu oraz dzieciom, które przyszły na świat w trakcie trwania tego związku. Poznajemy ich życie na podstawie relacji poszczególnych osób, które w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadają o tym, co ich spotyka i co o tym myślą. Jest to o tyle ciekawe, że na konkretne zdarzenie, które ich wszystkich dotyka – patrzymy z perspektywy różnych osób, wielowymiarowo. Umieranie za życia, to brak bliskości i pragnień, to zaprzestanie działań. To słowa, które nie mają znaczeń, są jak kształty wypełniające pustkę. Nawet grzech to tylko rodzaj ubrania. To perspektywa matki – kobiety, dla której mąż w pewnym momencie przestał istnieć, emocjonalnie umarł. Czy można go winić za taki stan rzeczy? Za taki a nie inny „charakter”? Że działa, w taki sposób jak potrafi, wykazując się czasem sprytem, czasem pokorą, dążąc do realizacji jakiegoś naznaczonego sobie zadania czy celu? Działa dla dobra rodziny? Pewnie tak - aby wszyscy mieli co jeść i aby mieli dach nad głową. Czytając zastanawiałem się, dlaczego kobieta ta zdecydowała się zostać jego żoną? Faulkner chyba celowo zostawia tu „lukę” dla domysłów i interpretacji czytelnika. A dzieci z tego związku? Jak relacja między matką (taką matką) a ojcem na nie wpływa, na ich rozwój, również ten emocjonalny, uczuciowy? Ojciec do końca nazywany przez nich „tatkiem” jest dla nich jak drogowskaz, to on nimi kieruje, nawet nie starając się ich rozumieć i to on po zrealizowaniu danej żonie „obietnicy” przystąpi do realizacji kolejnych zadań. Lektura wymagająca skupienia z uwagi na zmianę perspektyw, podkreślaną imionami osób relacjonujących przebieg wydarzeń i swój punkt widzenia. Osobiście najbardziej poruszyła mnie relacja Addie – żony i matki oraz pech jej najstarszego syna Casha. Polecam (Czytałem wersję w tłumaczeniu Jacka Dehnela („Gdy leżę, konając”) i o ile sam przekład powieści wydał mi się interesujący, to znajdujące się na końcu dość rozbudowane (prawie 20 stron) „OD TŁUMACZA” - może za wyjątkiem króciutkiego punktu I – można moim zdaniem spokojnie pominąć, jeśli sama OSOBA tłumacza nas niespecjalnie interesuje.)
carac - awatar carac
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Spowiedź. Nie mogę milczeć

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spowiedź. Nie mogę milczeć