Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16

Okładka książki Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16 autora Jean-Luc Istin, 9788328190115
Okładka książki Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16
Jean-Luc Istin Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Świat Akwilonu: Elfy (tom 16) Seria: Świat Akwilonu fantasy, science fiction
68 str. 1 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Świat Akwilonu: Elfy (tom 16)
Seria:
Świat Akwilonu
Tytuł oryginału:
Elfes tome 16 - Rouge comme la lave
Data wydania:
2026-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-25
Liczba stron:
68
Czas czytania
1 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328190115
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16

Średnia ocen
8,3 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16

Sortuj:
avatar
2171
478

Na półkach:

Ten tom "Elfów" być może najbardziej z dotychczasowych udowadnia bardziej złożone, skomplikowane oblicze uniwersum "Świata Akwilonu", które objawia się dzięki kolejnym misternie tkanym częściom sagi. Na tym etapie stało się jasne, że czasy zamkniętych historii (to była zasada na początku cyklu) odchodzą do przeszłości. Żeby w pełni zrozumieć meandry i konteksty tej opowieści, trzeba sięgnąć do wcześniejszych historii opowiadających o walce z Lah'są. Wówczas dopiero, fabuła "Czerwonej jak lawa", w której to zresztą nakładają się perspektywy i opowieści kilku bohaterów i różnych stworzeń, stanie się w pełni przejrzysta, ale - co istotne - także w pełni czytelniczo satysfakcjonująca.

Ten tom "Elfów" być może najbardziej z dotychczasowych udowadnia bardziej złożone, skomplikowane oblicze uniwersum "Świata Akwilonu", które objawia się dzięki kolejnym misternie tkanym częściom sagi. Na tym etapie stało się jasne, że czasy zamkniętych historii (to była zasada na początku cyklu) odchodzą do przeszłości. Żeby w pełni zrozumieć meandry i konteksty tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2694
2516

Na półkach:

POPKULTUROWY KOCIOŁEK:
Świat Akwilonu: Elfy. Czerwona jak lawa to tom, który stanowi punkt kulminacyjny wielowątkowej sagi o elfach, ich konfliktach i walce z mroczną Lah’saa. Jean-Luc Istin ponownie przejmuje stery scenariusza, aby domknąć wielki wątek, który rozpoczął się w szóstym tomie. Autor prowadzi tu czytelnika przez złożoną sieć intryg, zdrad i emocjonalnych konfrontacji. To nie jest jednak tylko opowieść o bitwach i magii, ale także o wewnętrznych dylematach bohaterów, którzy muszą zmierzyć się ze swoimi słabościami i lękami.

Fabuła od samego początku jest niezwykle gęsta. W tym tomie obserwujemy zarówno widowiskowe sceny batalistyczne, jak i subtelne chwile refleksji, które pozwalają lepiej zrozumieć motywacje postaci. Twórca nie popada jednak w schematyczne przedstawienie dobra i zła. Kolejny już raz mroczna Lah’saa zaprezentowana jest jako postać wielowymiarowa, której przeszłość i relacje z Lanawyn pozwalają spojrzeć na nią zupełnie inaczej niż na kolejnego typowego antagonistę.

Ogromną zaletą albumu jest również zdolność scenarzysty do splatania większości pojawiających się w cyklu wątków w jedną spójną całość. Na kartach komiksu pojawiają się niemal wszystkie kluczowe postacie, od krasnoluda Redwina, przez elfkę Tenashep, aż po żądnego zemsty Athé’nona. Struktura narracyjna opiera się na umiejętnym balansowaniu między kilkoma punktami widzenia. Z jednej strony obserwujemy marsz zjednoczonej armii, który klimatem przypomina najlepsze momenty z Władcy Pierścieni czy Warcrafta. Czujemy zmęczenie żołnierzy, ich strach przed beznamiętnymi hordami ghuli i determinację dowódców. Z drugiej strony otrzymujemy intymną i duszną opowieść dziejącą się w umyśle Lanawyn, która dzieli swoje ciało z Lah’saa. Ten dualizm sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Zmiany perspektyw są przy tym płynne i logiczne. Czytelnik nie gubi się w narracji, a napięcie rośnie z każdą stroną...

https://popkulturowykociolek.pl/swiat-akwilonu-elfy-16-recenzja-komiksu/

POPKULTUROWY KOCIOŁEK:
Świat Akwilonu: Elfy. Czerwona jak lawa to tom, który stanowi punkt kulminacyjny wielowątkowej sagi o elfach, ich konfliktach i walce z mroczną Lah’saa. Jean-Luc Istin ponownie przejmuje stery scenariusza, aby domknąć wielki wątek, który rozpoczął się w szóstym tomie. Autor prowadzi tu czytelnika przez złożoną sieć intryg, zdrad i emocjonalnych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

24 użytkowników ma tytuł Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16 na półkach głównych
  • 16
  • 8
21 użytkowników ma tytuł Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16 na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Druidzi. Księga 2 Jean-Luc Istin, Jacques Lamontagne
Ocena 7,0
Druidzi. Księga 2 Jean-Luc Istin, Jacques Lamontagne
Okładka książki West Fantasy Bertrand Benoit, Jean-Paul Bordier, Sylvain Cordurié, Jean-Luc Istin, Marco Itri
Ocena 8,5
West Fantasy Bertrand Benoit, Jean-Paul Bordier, Sylvain Cordurié, Jean-Luc Istin, Marco Itri
Okładka książki Świat Akwilonu: Magowie: Shannon. Tom 05 Kyko Duarte, Jean-Luc Istin, Ornella Savarese
Ocena 7,5
Świat Akwilonu: Magowie: Shannon. Tom 05 Kyko Duarte, Jean-Luc Istin, Ornella Savarese
Okładka książki Druidzi. Księga 1 (okładka limitowana) Jean-Luc Istin, Thierry Jigourel, Jacques Lamontagne
Ocena 7,6
Druidzi. Księga 1 (okładka limitowana) Jean-Luc Istin, Thierry Jigourel, Jacques Lamontagne
Okładka książki Świat Akwilonu: Elfy: Kastennroc. Tom 11 Kyko Duarte, Jean-Luc Istin
Ocena 7,8
Świat Akwilonu: Elfy: Kastennroc. Tom 11 Kyko Duarte, Jean-Luc Istin
Okładka książki Świat Akwilonu: Magowie: Altherat. Tom 03 Jean-Luc Istin, Vladimir Krstić
Ocena 7,7
Świat Akwilonu: Magowie: Altherat. Tom 03 Jean-Luc Istin, Vladimir Krstić
Okładka książki Świat Akwilonu: Ziemie Ogona: Tom 01: Zul Kassajowie Kyko Duarte, Jean-Luc Istin
Ocena 7,4
Świat Akwilonu: Ziemie Ogona: Tom 01: Zul Kassajowie Kyko Duarte, Jean-Luc Istin
Jean-Luc Istin
Jean-Luc Istin
Francuski autor scenariuszy i rysownik komiksów, związany z wydawnictwem Soleil Productions. Do jego najważniejszych prac należą cykle fantasy "Merlin", "Les Elfes" i "Les Druides" oraz projekty związane tematycznie z przeszłością jego bretońskiej ojczyzny. Autor nie stroni jednak od tematów science fiction ("Nirvana", "Androides").
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Płachytka Anna Musiałowicz
Płachytka
Anna Musiałowicz
Początek tej historii nie zapowiada grozy. Raczej zmianę. Nowy rozdział. Marek dostaje intratną posadę, więc razem z Ewą i ich małymi córkami przeprowadzają się do miasta, które ma stać się ich domem. Jest w tym nadzieja, ale też niepewność — obce ulice, obcy ludzie, codzienność, którą trzeba zbudować od nowa. Wszystko wydaje się zwyczajne, aż do chwili, gdy Ewa przypadkiem spotyka Marię Skowronkową, dawną znajomą swojej matki. To spotkanie, z pozoru błahe, okazuje się początkiem czegoś, czego nie sposób już zatrzymać. Bo jest jeszcze Radosław — mąż Marii. Człowiek naznaczony stratą. Od pierwszej chwili patrzy na Ewę z niepokojem, jakby widział wokół niej cień, którego inni nie dostrzegają. Jakby wiedział coś, czego nie chce wypowiedzieć na głos. Gdy Ewa i jej córki zaczynają chorować, początkowo wszystko da się wytłumaczyć. Przemęczenie. Stres. Adaptacja do nowego miejsca. Ale choroba nie przypomina niczego znanego — jest jak powolne gaśnięcie. A wtedy do Radosława wracają wspomnienia, które nigdy naprawdę nie odeszły. Wspomnienia o płachytkach — słowiańskich demonicach zarazy, ukazywanych jako panny młode w białych welonach, zwiastunki choroby i śmierci, które przychodziły nocą i wybierały swoje ofiary. W dawnych wierzeniach pojawiały się nagle, ubrane w białe płótna, milczące i nieuchronne. Nie zawsze można je było zobaczyć — częściej czuło się ich obecność. Szept w izbie. Ciężar powietrza. Przeczucie, że coś stoi tuż obok łóżka. I właśnie je zaczynają widzieć córki Ewy. Granica między chorobą a przekleństwem zaciera się coraz bardziej. Ewa doświadcza majaków, które wydają się zbyt realne, by były tylko wytworem gorączki. Racjonalny świat zaczyna pękać, a pytanie, które dotąd brzmiało niedorzecznie, staje się niepokojąco prawdopodobne — czy dawne demony naprawdę mogą wrócić? Anna Musiałowicz buduje tę historię powoli, napięcie narasta stopniowo, a początkowo jest niemal niezauważalne. Ten niepokój wsącza się w codzienność, i przybiera najgorszy obrót: strachu o dziecko i bezradności wobec choroby. Autorka sięga do słowiańskiej mitologii nie po to, by stworzyć jedynie opowieść o demonach, lecz by przypomnieć, że dawniej choroba miała twarz. Że ludzie nadawali imiona temu, czego nie rozumieli, by móc choć na chwilę oswoić strach. „Płachytka” to historia, w której największy niepokój rodzi się z pytania, czy to, co widzimy, jest tylko echem przeszłości… czy może czymś, co wciąż czeka, aż znów zostanie zauważone. To opowieść duszna i przejmująca, taka, której znaczenia nie sposób do końca wyjaśnić.
mmusinska - awatar mmusinska
oceniła na101 miesiąc temu
Kane - Prometeusz Nikczemny Karl Edward Wagner
Kane - Prometeusz Nikczemny
Karl Edward Wagner
Czytałem powieść Krwawnik i pozostałe opowiadania z tego tomu we wszystkich oficjalnych tłumaczeniach (Phantom Press, Amber, Vesper),każde z wydań miało swój unikalny klimat, nawet wydane w miękkiej oprawie 5 tomów z Phantom Press (3 tomy powieści, i 2 tomy z opowiadaniami). Zebrałem wszystkie, każde ma dla mnie wartość. Wydanie Vesper ma jednak pewien atut: dodatki na końcu książki, których brakowało przy poprzednich wersjach, w tym szczególnie esej Karla E. Wagnera. Przy poprzednim tomie troszkę narzekałem na niektóre tłumaczenia, tu jest lepiej, aczkolwiek jak porównuję niektóre fragmenty z "Krwawnikiem" wydanym przez Phantom Press i "Pierścieniem z krwawnikiem" z Amber, bywa, że tam lepiej one pasują do całości albo też są bardziej przejrzyste. Świat Kane'a jest unikalnym światem, na powierzchni jest to sword and sorcery i dark fantasy, ale pod tą powierzchnią kryje się głębia, która rzadko wita do zwykłych światków fantasy. Widać w nim połączenie fascynacji autora takimi pisarzami, jak H.P. Lovecraft (tajemnicze rasy, stare, zakazane księgi magii) i Robert E. Howard (ogólny rys świata, wartka akcja). Otóż Ziemia, którą zamieszkuje Kane, ma bardzo bogatą i tajemniczą przeszłość, zaś ludzkość jest jedynie kolejną na niej mieszkającą rasą. Powoli poznajemy zarówno historię głównego bohatera, nieśmiertelnego Kane'a, którego początki zbiegają się jeszcze z istnieniem tzw. starych ras, ale także nowe imperia "słabej" ludzkości, która odziedziczyła niczym nieświadome, naiwne dziecko planetę, niegdyś rządzoną przez znacznie potężniejsze rasy. Do takich ras należy m.in. Olbrzym ("Zachód dwóch słońc"),którego opowieść i sprzeczka przy ognisku z Kane'm bardzo intryguje, mimo, że pod względem akcji raczej nie porywa. A także rasa przypominająca wyglądem ropuchy - Krelran - przybyłych z odległych gwiazd na Ziemię w zamierzchłych czasach z niewyobrażalną dla ludzi mocą ("Krwawnik"),bardzo ciekawa powieść, w której akcja nie zwalnia prawie w ogóle, z rozdziału na rozdział wciągając czytelnika. Nawet w pozornie prostym fabularnie opowiadaniu ("Lynortis raz jeszcze") o echach długoletniego oblężenia Wagner zawarł tak sporo materiału i ciekawych motywów, że czyta się je z zaciekawieniem mimo, że wiem już, jak się kończy. Moje ulubione opowiadanie to jednak bardzo oryginalny zapis poczynań Kane'a i jego jednego z nielicznych przyjaciół, mrocznego poety, który postanowił zaryzykować deliryczne "spotkanie" z samą boginią, by napisać poemat wszechczasów. W tym miejscu każdy zapewne, kto nie czytał tego klimatycznego opowiadania, będzie ciekawy, jak Wagner wybrnął z prezentacji czegoś, co miało położyć wszystkie generacje poetów - przyznam, że mnie nie zaskoczył, ale chyba inaczej się nie dało tego rozwiązać. :) Wagner jak zwykle, na szczęście, wybiega poza zwykłą, suchą akcję, i przedstawia swoje przemyślenia na tematy egzystencjalne, co jest wyróżnikiem powieści o Kane, a zarazem nadają mu głębi, której próżno szukać w innych powieściach i opowiadaniach fantasy. Powieść Krwawnik ponadto podejmuje ciekawe i bardzo rzadko tak ambitnie przedstawiane w gatunku fantasy, idee praw rządzących wszechświatem, których implikacje kumulują się z całą powieścią, by na koniec przybrać nieoczekiwanie dramatyczny wydźwięk, zachęcam do lektury.
forsberg - awatar forsberg
ocenił na101 miesiąc temu
Kane - Era upadłych imperiów Karl Edward Wagner
Kane - Era upadłych imperiów
Karl Edward Wagner
Czytałem opowieści o Kane jak historie snute nocą przy ognisku, gdy wiatr podnosi iskry nad ziemią, która pamięta więcej niż ludzie. Świat stworzony przez Wagnera nie jest mapą do zaliczania kolejnych krain. To konstrukcja zbudowana na idei powolnego końca. Każde miasto brzmi tu echem dawnej pychy, każda ruina oddycha ciężarem dawnych decyzji, a kurz pod stopami wydaje się starszy niż przekleństwa, które go stworzyły. Najmocniej działa spójność tego świata. Tu nic nie jest ozdobą. Każdy fragment rzeczywistości ma konsekwencje i własną pamięć. To świat, w którym upadek nie jest wyjątkiem, lecz zasadą. Sam Kane nie daje się łatwo polubić. I właśnie dlatego działa. Jest jak ostrze zbyt długo trzymane w ogniu. Twardy, ciemny, niepokojący. Idzie przez ten świat jak ktoś, kto widział zbyt wiele, by wierzyć w czyste racje, a jednak nie przestał próbować naginać losu do własnej woli. Czułem ciężar jego wyborów. Cenę ambicji. Samotność, która nie znika nawet wtedy, gdy wokół huczy historia. Magia nie jest tu błyskotką ani efektem specjalnym. Jest siłą wydobywaną z wnętrza skały. Starą, kapryśną, kosztowną. Za każdym razem, gdy się pojawia, zostawia ślad nie tylko w świecie, lecz także w człowieku. Język tej opowieści pracuje razem z rytmem narracji. Raz prowadzi spokojnie, niemal ceremonialnie, innym razem przyspiesza jak marsz przez pole popiołu. Nie wszystko brzmi równie mocno. Początek wymaga cierpliwości, a część późniejszych tekstów nie niesie już tego samego ciężaru, momentami przypominając raczej cień dawnej wielkości niż jej pełny blask. A jednak nawet wtedy czuć, że to historia, która nie próbuje się przypodobać. Ona raczej siada obok ognia i mówi o tym, co zostaje z człowieka, gdy kończą się imperia i razem z nimi wszystkie wygodne złudzenia. Po zamknięciu książki zostało pytanie o sens siły i sens wyboru. O to, czy odwaga rzeczywiście jest zdolna zmienić los, czy jedynie opóźnia to, co i tak ma nadejść. Jeśli lubisz fantasy, które traktuje świat serio, buduje konsekwencje i nie boi się mówić o cenie ambicji, to ta historia ma w sobie ciężar, który zostaje na długo
Spursmaniak - awatar Spursmaniak
ocenił na716 dni temu
Poławiacze sunu Michał Organiściak
Poławiacze sunu
Michał Organiściak
📍 Trzy słowa o… Tytuł: „Poławiacze sunu” Autor: Michał Organiściak Liczna stron: 493 Wydawnictwo: Fabryka Słów To historia pisana „męską ręką”. Konkretna, bez udziwnień i komplikacji. Aczkolwiek jeden z głównych bohaterów gmatwa wszystko. Ale cóż, taka niepisana rola młodszego rodzeństwa. Muszą popełniać błędy, aby starszy w tym przypadku brat, mógł sprzątać cały bałagan i srogo przy tym narzekać jak to los go mocno doświadcza zsyłając mu brata zawadiakę i łamacza niewieścich serc, a raczej rwania wiązań ich gorsetów. Jednak Marten (ten straszy) też ma swoje za uszami. Jest uzależniony od sunu. Magicznego narkotyku, wydobywanego z dna morza. Z sunu sprawa jest dość prosta. To znajomość na całe życie. A jak się chce tę znajomość zakończyć, to życie też się kończy, w ciągu zaledwie kilku dni. Marten z braku lepszego słowa radzi sobie z nałogiem. Pnie się po szczeblach marynarskiej kariery, śle pieniądze na czesne dla brata, po kryjomu bierze sunu, przeżywa zawody miłosne i życie się kręci. Tylko jego brat Cobar, już dawno studia porzucił, pieniądze trwoni na imprezy, ale ma ambicje dorównać bratu, więc chętnie mu pomaga. Tylko ta pomoc ma dokładnie odwrotne skutki. Wszystko co może zepsuć, psuje. A znacie takie powiedzenie „gorzej być nie może”? No to w przypadku Cobara, może. Łamie ten schemat. Po pierwszych rozdziałach miałam skojarzenie z „Piratami z Karaibów”, a to jak najbardziej dobra wróżba! Jest magia, bitwy morskie, intrygi dworskie, mordobicie, ostre picie, miłość, pożądanie i honorem się kierowanie. Dawka humoru i rodzinnego rumoru. Orki, syreny i młodości problemy. Przyjemny powiew świeżości! To naprawdę bardzo przyjemny debiut. Takich chcemy więcej! Oby Autorowi wiatr dmuchał w żagle weny! Za egzemplarz dziękuję Fabryce Słów🩵
ewelinakania - awatar ewelinakania
oceniła na81 dzień temu
O podbojach sfer niebieskich Artur Laisen
O podbojach sfer niebieskich
Artur Laisen Agnieszka Kwiatkowska Piotr Jedliński Marek Kolenda Małgorzata Sanchez Dariusz Sprenglewski
Antologia opowiadan fantastycznych napisanych przez mlodych zdolnych polskich autorów i autorki fantastyki. Calosc dostepna darmo na stronie wydawcy, którym są Fantazmaty. Druga strona osobliwości, autor Marek Kolenda. Opowiadanie bazuje, jak to chyba zwykle u tego Autora, na kolejnym intrygujacym pomyśle na poszukiwanie pierwszego kontaktu czy też nowych terytoriow dla rozszerzania cywilizacji. Krótkie opowiadanie wystarcza do wykreowania wiarygodnego swiata, super ważnej misji ostatniej szansy i bohatera dzwigajacego na swoich barkach zarówno nadzieję swych bliskich, władcy i wspolobywateli jak I ciezar wczesniejszych porażek. Czy można przegrać wygrywajac? Warto przeczytać choć opowiadanie mogłoby byc dłuższe. Tak zdolny, pomysłowy i biegły w swym rzemiośle Autor na pewno mógłby spróbować wygrać finałowy twist jeszcze dobitniej. 9/10 Dariusz Sprenglewski napisał do antologii bardzo dobre opowiadanie Zderzenia atomowe. Opowiada o końcach świata, tych większych i tych mniejszych i o walce o ich odwleczenie lub zapobieganie. Główny bohater rzuca sie w wir pracy, działania by zapobiec końcu świata. Równocześnie wydaje sie to dla niego łatwiejsze zadanie do opanowania z dwóch ciężarów ktore wyraźnie niesie przyszłość. Klamra spinająca wstęp i finisz opowiadania zdecydowanie wygrywa to opowiadanie emocjonalnie. 9/10 Inferno, Artur Laisen. Opowiadanie o walce i wojnie. Walka, honorowa , oparta na uczciwej rywalizacji przedstawicieli odmiennych, zamieszkujących kosmos, ras myślących stworzeń pozwala zachować szacunek dla siebie i dla przeciwnika. Wojna, toczona bez honoru pomiedzy dwoma bratnimi kiedys narodami, to poligon doświadczalny dla (i w warunkach premiujacych) wszelkich brutali, bandytów i sadystów za nic mających ludzkość cywilną. Obie ścieżki czytamy naprzemiennie a konstrukcja taka bardzo sprzyja podtrzymaniu wzmozonego zainteresowania gdzież i w jaki sposób te dwa zupełnie odrębne, wydawałoby się, wątki ulegną przecięciu. Czyta sie bardzo dobrze. 8/10 Jedna z tysiąca pierwszych, Małgorzata Sanchez. Krótkie opowiadanko o trudach zasiedlania Marsa i nadziei która zmienia spojrzenie na przyszłość. Bardzo ludzkie. Bardzo udane. 8/10 Dożynki, Agnieszka Kwiatkowska. Sprawnie napisane opowiadanie obyczajowe o losach samotnej matki wychowujacej upośledzonego syna zatrzymanego na poziomie umysłowym właściwym dla pieciolatka, wspieranej w tym tylko przez swoją matkę. Życie układa się jej źle, coraz gorzej, aż gdy opowiadanie okazuje sie byc opowiadaniem gatunku weird, nie układa sie juz wcale. 7/10 Indig, Piotr Jedliński. Trochę śmieszkowe a trochę jednak nie opowiadanie o locie przez kosmos Arki ratujacej ludzkość z Ziemii przed kataklizmem. Ale cos tu sie nie do końca układa... Interesujący finisz opowiadania podnosi jego ocenę w moich oczach do 7/10.
Krzyszt - awatar Krzyszt
ocenił na84 miesiące temu
Bogowie otchłani Andrea Stewart
Bogowie otchłani
Andrea Stewart
Na początku miałam trochę problem, żeby wejść w tę historię. Czytało mi się dość ciężko i długo nie mogłam się wciągnąć. Ale w pewnym momencie coś kliknęło i nagle przepadłam. Dalej poszło już gładko i z coraz większym zainteresowaniem. To, co najbardziej mnie urzekło, to sam pomysł na świat i fabułę. Totalnie coś innego niż wszystko, co do tej pory czytałam. Świeże, oryginalne i momentami naprawdę zaskakujące. Świat od samego początku jest podzielony magicznymi barierami, których nie da się tak po prostu przekroczyć. Każda kraina jest jakby zamknięta sama w sobie, a odnowa przychodzi do nich stopniowo, jedna po drugiej. I właśnie ten motyw został pokazany w bardzo intrygujący sposób. Ludzie, którzy zostają w danym miejscu w trakcie odnowy, albo zostają pochłonięci i stają się częścią ziemi, użyźniając ją, albo przeistaczają się w różne kreatury. To było jednocześnie mroczne i fascynujące. Zanim jednak następuje przemiana, świat jest surowy i wymagający. Ludzie próbują przetrwać, wydobywając kamienie w niebezpiecznych lejach albo nurkując w głębinach. Ten klimat naprawdę robi robotę i mocno buduje napięcie. Po odnowie wszystko się zmienia. Świat staje się zielony, żyzny i pełen życia, ale niesie ze sobą zupełnie nowe zasady i konsekwencje. Bardzo poruszyła mnie też historia dwóch sióstr. Ich więź, miłość i to, jak los je rozdziela, a potem prowadzi przez lata z nadzieją na ponowne spotkanie. To był jeden z najmocniejszych elementów tej książki. Trochę szkoda, że z czasem pojawia się coraz więcej perspektyw. Momentami było ich dla mnie za dużo i zamiast pogłębiać historię, trochę mnie z niej wybijały. Trudniej było się wczuć w emocje bohaterów, zwłaszcza że nie wszystkie postacie były dla mnie na tyle istotne, żeby potrzebowały własnej narracji. Mimo tych drobnych minusów bawiłam się przy tej książce naprawdę dobrze. To coś świeżego, innego i zdecydowanie wartego uwagi. Jeśli lubicie nietypowe światy i oryginalne pomysły, to zdecydowanie warto spróbować.
Wścibskieczytanie - awatar Wścibskieczytanie
ocenił na61 dzień temu
Insekcje: antologia Agnieszka Hałas
Insekcje: antologia
Agnieszka Hałas Wojciech Szyda Dawid Kain Paweł Matuszek Wojciech Gunia Marta Sobiecka Agnieszka Fulińska Magdalena Anna Sakowska Karol Ligecki Marek Kolenda Szymon Majcherowicz Mateusz Wyszyński Aleksandra Bednarska
Moje top 5 z tej antologii: „O długofalowych konsekwencjach przyspieszonej ewolucji insektów słowonaśladowczych, zwanych mimikami” – Dawid Kain Opowiadanie z najdłuższym tytułem, które paradoksalnie jest zaledwie trzy i pół stronicową przypowieścią o tym, jak pewien typ owada stopniowo zmienił nasz świat dzięki umiejętności udawania i mieszania w słowach. Fałszowanie rzeczywistości, manipulowanie historią, mącenie w myślach – coś Wam brzęczy? Dla mnie jest to po prostu bardzo celne nawiązanie do tego, z czym mierzymy się już dzisiaj – walką z fikcją i propagandą podlaną atrakcyjnym sosem AI. „Obcość to my” – Mateusz Wyszyński Misja badawcza złożona z pięciu osób: pary Marsjan, pary Ziemian i lidera grupy – efemerycznego, posiadającego delikatne skrzydełka supermózga operacyjnego Ozyrysa, który porusza się w specjalnym egzoszkielecie, ma za zadanie dowiedzieć się jak najwięcej o planecie, na której wykryto ślady życia. W klaustrofobicznej atmosferze międzyrasowe różnice i odmienne charaktery wywołują konflikty, które obserwuje się z dwóch perspektyw: osobistych dzienników załogantów rozpoczynających każdy rozdział (te pozwalają nam lepiej wniknąć w psychikę bohaterów) oraz typowej narracji w czasie rzeczywistym. Autorowi udało się świetnie wykreować postacie (zwłaszcza Ozyrysa) i od samego początku czuć między nimi to napięcie, które sprawia, że wcale nie zazdrościmy im przebywania pod jednym dachem w nieprzyjaznym otoczeniu. Nawet jeżeli widzimy, że wszystko zmierza ku katastrofie, przez co trudno mówić o twistach fabularnych, to i tak czyta się to z ogromną fascynacją. Jedyne czego żałowałam w tym tekście, to to, że się skończył. Gdyby autor napisał pełnoprawną powieść SF w takim klimacie, brałabym w ciemno! „Uległość” – Wojciech Gunia Gdybym miała wskazać tylko jedno opowiadanie, które wykręciło mi mózg na drugą stronę i które pod kątem emocjonalnym bije na głowę resztę, to byłaby to właśnie „Uległość”. To sesja terapeutyczna młodego mężczyzny, który przeżył w swoim życiu wiele traum, w którym ta ostatnia, z pobytu w ośrodku dla trudnej młodzieży, go ostatecznie złamała. Opowieść hipnotyzuje niesprawiedliwością, jakiej doświadcza bohater, rozbudza nadzieję kojącym głosem terapeuty, wywołuje ciary groteskową głową i w finale miażdży swoim brudem. Całość jest napisana tak, że wyświetla się doskonale w głowie – pod kątem obrazu i metafor przypomniała mi od razu „Ciszę nocną” z Damięckim. Jeżeli lubicie weird fiction, albo jeżeli macie ochotę na coś wstrząsającego, co przestraszy Was tym, co niedopowiedziane – to się tu nasycicie. insekcje insekcje insekcje insekcje insekcje insekcje „Efekt synergii ” – Marek Kolenda Pamiętam, że jak byłam mała i krzyczałam na widok każdego karalucha w kuchni, mama zawsze mi mówiła „Przestań! On Ci nic nie zrobi, bo nawet Cię dobrze nie widzi”. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Do dzisiaj, gdy widzę pająka w kącie, mam wrażenie, że on doskonale wie, co jest grane i że skoczy na mnie, gdy tylko się poruszę. Co z tego, że insekty faktycznie mają słaby wzrok i postrzegają świat innymi zmysłami i że te, które spotykamy czasami w domach wcale nam nie zagrażają? Cykam się i już i nigdy w życiu nie chciałabym nawet zastanawiać się, jak wygląda świat z ich perspektywy. Tymczasem Marek Kolenda wymyślił sobie cyberpunkową rzeczywistość, w której e-sport wyewoluował w stronę niezwykłych walk na arenach. Zamiast ogromnych robotów czy wirtualnych bohaterów, sportowcy za pośrednictwem specjalnych technologii potrafią przejąć kontrolę nad owadem, by na specjalnych arenach toczyć ze sobą pojedynki. Kumacie, takie całkowite sprzężenie z modliszką, skolopendrą czy pająkiem ptasznikiem i napierdzielanie się z robalem wystawionym przez drugiego gracza. Streamy, mistrzostwa, gruby hajs. Jaki to jest pomysł! Błagam niech ktoś stworzy z tego anime! Rzecz jasna, jak to w cyberpunku bywa, to nie tech otoczka jest tu najważniejsza, co swego rodzaju degeneracja – społeczeństwa, które przystaje na taką zabawę, tak jak na nielegalne walki psów, jak i jednostki, która z zazdrości wplątuje się w intrygę. „Karaczan” – Szymon Majcherowicz No i skoro przy zazdrości jesteśmy, to muszę to powiedzieć. Drogi Szymonie, zazdraszczam tej lekkiej narracji, żywych dialogów i pomysłu, by przedstawić relacje partnerskie w takiej formie. Przez to opowiadanie się płynie, leci wręcz i wraz z narratorem – sympatycznym Warszawiakiem-przeciętniakiem, który pewnego dnia spotyka kumpla z dawnych lat (takiego wiecie, „syna koleżanki twojej starej”) w towarzystwie apodyktycznej feministki – zanurza się w coraz dziwniejszą opowieść. I tak jak on, kręci się głową z niedowierzaniem, podśmiechuje z typa i jego BDSM-owego związku, a potem robi się nagle poważnie i smutno, weirdowo w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bardzo oryginalny, przemyślany i wbrew potocznemu slangowi refleksyjny tekst. --- Ogromną sztuką jest wyciągnięcie z insektów czegoś, co nie będzie banalną grozą, co nie powieli klisz popkulturowych, a tu bez wątpienia wszystkim autorom się udało to zrobić. W całościowym rozrachunku uważam „Insekcje” za udaną antologię. Udaną, bo na pewno jakąś. Bo wywołującą refleksje nad ludzką naturą, żonglującą emocjami i tak obfitą, że każdy czytelnik powinien znaleźć choć kilka tekstów, które zostaną z nim na dłużej. P.S. A te mróweczki na marginesie, które przekartkowane się poruszają – cudo! <3 --- Pełna recenzja na DamaGier.pl
Sylwia Zimowska - awatar Sylwia Zimowska
oceniła na81 miesiąc temu
Dungeon Crawler Carl Matt Dinniman
Dungeon Crawler Carl
Matt Dinniman
Chyba większość młodych ludzi lubi sobie zagrać w jakąś grę, są też tacy, co grają w nie nałogowo, a czasami są one tak rozbudowane i wciągające, że czujemy się, jakbyśmy byli jej częścią. Carl opiekuje się kotką zwaną Królewną Pączuś, która należy do jego byłej dziewczyny Beatrice, kiedy w nocy mężczyzna postanawia zapalić papierosa przy otwartym oknie, nie spodziewa się tego, że kotka wyskoczy przez nie na drzewo. Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa, ponieważ mężczyzna w majtkach i za małych klapkach wybiega za kotem, a wtedy świat zaczyna się walić, oboje zmuszeni są uciekać w głąb ziemi, która przypadkiem rozstąpiła się przed nimi. Tam trafiają wprost do gry, która polega na zabijaniu dziwnych istot, zdobywaniu ekwipunku, eliksirów, budowaniu zasięgów oraz przechodzeniu danych poziomów. Ponieważ kotka w tej grze zyskała umiejętność mówienia, zabawa jest naprawdę fantastyczna, a ta dwójka staje się świetnym duetem. Nie spodziewałam się tego, że ta książka spodoba mi się tak bardzo, tak naprawdę skusiłam się na nią, dlatego że chciałam na żywo zobaczyć te piękne, barwione brzegi. Kiedy przyszło do czytania, bałam się przebrnięcia przez tyle stron, byłam pewna, że na siłę będę się do niej zmuszać, a było całkiem odwrotnie. Zaskoczyłam się tutaj bardzo pozytywnie, ta historia jest niesamowita i chociaż tematy gier są mi raczej obce i czasami nie rozumiałam tego całego wyposażenia, stworzeń, z którymi trzeba walczyć i mocy, które zyskiwali bohaterzy, to i tak świetnie mi się to czytało. Carl wbrew swojej woli został zmuszony do walki o swoje życie i miał od samego początku duże opory, żeby zabijać i utrudniać grę innym graczom, wbrew zasadom pomagał innym i współpracował z osobami, które tego potrzebowały. Tak naprawdę to bardzo chętnie od razu sięgnęłabym po część drugą, ponieważ czuje, że już brakuje mi tych bohaterów i jestem ciekawa tego, co spotka ich na kolejnych poziomach. Morał z tego taki, że warto czasami wychodzić ze swojej strefy komfortu i sięgać po książki, które nie koniecznie wpadają w nasze gusta czytelnicze, ponieważ możemy się pozytywnie zaskoczyć.
ZaczytaneStrony - awatar ZaczytaneStrony
ocenił na1014 godzin temu
Agnes. Bobki i inne świętości Marek Maruszczak
Agnes. Bobki i inne świętości
Marek Maruszczak
✨️Kto i za co pokocha? Nie wyobrażam sobie, jak można nie pokochać tych książek. To magia w czystej postaci i cozy fantasy w jednym. Pokochają ci, którzy lubią się śmiać, a szczególnie jeżeli lubią sarkastyczny i abstrakcyjny humor, bo tego jest tu na pęczki. Wyobraźnia autora nie zna granic, bo światy przedstawione, które wykreował, są niesamowite, absurdalne, a przy tym tak cudownie uroczo magiczne, że aż chciałoby się w nich żyć (chyba że akurat coś nie dzieje się po Twojej myśli, to wtedy lepiej zmykać najdalej jak się da)! Pokochasz za odjechaną magię, która daje się wyczuć niemal w każdym słowie, pokochasz za kreatywność, z jaką powołane do życia zostały nawet najmniejsze elementy przyrody, pokochasz za bóstwa i demony, za barwny, dynamiczny świat i oczywiście za Sally oraz Agnes i ich determinacje, pomysłowość i energię. To, co Marek Maruszczak zrobił w tych powieściach, to ja nie mam pytań. Jestem po prostu oczarowana. ✨️Czy ja pokochałam? Pewnie, że tak! Bawiłam się doskonale i z każdą kolejną stroną, z każdym kolejnym rozdziałem odkrywałam coś nowego. Podobało mi się podejście do opisów przyrody. W tych historiach wszystko żyje, bez względu na to, czy jest to roślina, czy zwierzę, czy co najlepsze — hybryda. Humor, absurdy, abstrakcje, magia i przygodyyyyyy! Te wszystkie elementy dają mieszankę wybuchową, stworzoną z szaleństwa, ironii i totalnie dziwacznych zasad, które obowiązują w tym pokręconym, magicznym świecie. Nie potrafię wskazać, która z części podobała mi się bardziej, bo obie są rewelacyjne (możesz je czytać niezależnie, jeśli już o to pytasz),a ich humor rozłożył mnie na łopatki. ✨️Czy polecam? O raju, no jasne, że polecam. To powieści, które jak otwarcie zapraszają w swoje skromne progi, tak nie chce później z nich wypuszczać (a i Ty możesz nawet nie mieć na to ochoty, bo w ich wnętrzu mimo wielu niebezpieczeństw, jest też bardzo komfortowo). To lekkie, zabawne i bardzo oryginalne historie, w których roi się od niespotykanych stworzeń i jeszcze bardziej niespotykanych zwrotów akcji. __ ✨️O czym jest? __ Sally jest młodą wiedźmą, która dziwnym zrządzeniem losu zostaje oskarżona o magiczny terroryzm i trafia w sam środek niebezpiecznej, a jednocześnie absurdalnej przygody. Czy przeklęta puszcza Charmwood, to odpowiednie miejsce dla młodej czarownicy? _ Agnes pracuje w Hotelu Limbo, uzdrowisku dla bóstw i demonów. Przypadkowo zostaje kapłanką upadłego boga wojny, który to jest małym, irytującym chomikiem. Czy uda jej się wykaraskać z zaistniałej sytuacji?
zaczytania - awatar zaczytania
oceniła na715 godzin temu
Schaar Michał Głowacz
Schaar
Michał Głowacz
Jeśli lubisz mroczniejsze klimaty i historie, w których nic nie jest czarno-białe, to „Schaar” autorstwa Michał Głowacz wydana przez Fabryka Słów to książka, na którą warto zwrócić uwagę. Akcja dzieje się w Tenneverze mieście trudnym, przygaszonym, pełnym brudu, smogu i ludzi, którzy mają sporo na sumieniu. To nie jest miejsce, gdzie dobro łatwo wygrywa, a sprawy załatwia się uczciwie. Wręcz przeciwnie wszystko tu ma swoją cenę. Historia zaczyna się od znalezienia ciała, które ktoś bardzo chciałby szybko zamieść pod dywan. I właśnie wtedy wchodzi ona Eleonora Schaar. Eleonora to półorczyca tak dobrze czytacie półorczyca i policjantka. (Widząc okładkę od razu przed oczami stanęli mi Shrek oraz Gamora z filmu „Strażnicy galaktyki”),która od początku ma pod górkę. Jest traktowana z dystansem, czasem wręcz pogardą, bo nie pasuje do reszty. Ale ma jedną cechę, która ją wyróżnia nie odpuszcza. Jeśli coś się nie zgadza, drąży temat do końca, nawet jeśli oznacza to wchodzenie w konflikty i narażanie się niewłaściwym ludziom. I właśnie jej upór napędza całą historię. Moim zdaniem największą siłą tej książki jest klimat. To nie jest lekka fantastyka z przygodą w tle, więc kocyk i kawa w ulubionym fotelu odpada, choć w sumie fotel bym zostawiła. :p Tutaj poczujecie ciężar świata praktycznie na każdej stronie. Miasto żyje, ale w taki sposób, który bardziej przytłacza niż zachwyca. Momentami jest duszno, nieprzyjemnie, ale dzięki temu wszystko wydaje się bardziej prawdziwe. Trochę jak dobry kryminał noir, tylko osadzony w świecie fantasy. Nie można umniejszyć naszej Eleonorze, bo sama też robi robotę. Nie jest idealna, czasem działa impulsywnie, czasem się myli, ale właśnie przez to łatwo ją polubić. Do tego dochodzi temat uprzedzeń jako półorczyca ciągle musi udowadniać swoją wartość. To nie jest tylko historia o śledztwie, ale też o walce z systemem i z ludźmi, którzy już dawno ją skreślili. Pod powierzchnią kryminalnej fabuły kryje się coś więcej. Książka zahacza o takie tematy jak uprzedzenia, korupcja czy to, czym tak naprawdę jest sprawiedliwość. Nie jest to podane w nachalny sposób, raczej naturalnie wynika z historii i decyzji bohaterów. Czyta się to dobrze język jest konkretny, bez zbędnego kombinowania. Fabuła wciąga, bo cały czas chcesz wiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło i kto za tym stoi. Do tego świat jest spójny i przemyślany, więc nie ma poczucia chaosu. Takiej książki jeszcze nie było. Polecam całym sercem.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na1010 dni temu
Porté Katarzyna Rupiewicz
Porté
Katarzyna Rupiewicz
'Zawsze znikały. Nigdy wcześniej jednak nie mówiły, że im na nim zależy.' Zapach nocy, rzeki, wanilii. Subtelny, nagle coraz bardziej intensywny. Jako materia, celujący w śmierć lub rozkosz. Łaknący obu. Czasem tylko pragnący władzy. Chcący dyrygować Bramą. Kochający lub nienawidzący Tego, Który Jest. Czasem taki, który chce być Nim. Fantasy opowiadające o księciu, który nigdy nie miał zostać następcą tronu i prostym chłopie, który może i ma problem z wypowiadaniem się czy zrozumieniem innych ludzi, ale potrafi porozumiewać się, a nawet rozkazywać cieniom, których moce wyglądają jak czysta magia. Mamy też perspektywę królowej – tak, płci żeńskiej – której to właśnie płeć bywa utrudnieniem podczas rządzenia. Książka ma wiele atutów. Oryginalna fabuła i lekkość (wyjątkowo nawet zawiłości na dworze królewskim nie stanowiły tu problemu). Pokrętny humor – na przykład cień o wdzięcznym imieniu BDSM. Polityka, ze strony trochę bardziej realistycznej (innymi słowy, tej bardziej brutalnej). Niektórym czytelnikom do gustu mogą nie przypaść przesycone erotyzmem fragmenty, ale osobiście uważam, że pasowały do całokształtu, ukazywały charakter postaci i sposób ich kreacji. Ostatnio byłam trochę znudzona fantastyką i 'Porté' okazało się milą odmianą. Może motywy i sama historia po prostu trafiła na odpowiedniego czytelnika, ale świetnie się przy czytaniu bawiłam.
Książkizdżemem - awatar Książkizdżemem
ocenił na82 dni temu

Cytaty z książki Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Świat Akwilonu: Elfy: Czerwona jak lawa. Tom 16