Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra

Okładka książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra autora Roman Surżenko, Yann le Pennetier, 9788328253605
Okładka książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra
Yann le PennetierRoman Surżenko Wydawnictwo: Hachette Polska Cykl: Thorgal: Louve (tom 2) Seria: Thorgal Hachette (niebieska kolekcja) komiksy
56 str. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Thorgal: Louve (tom 2)
Seria:
Thorgal Hachette (niebieska kolekcja)
Tytuł oryginału:
Les Mondes de Thorgal: Louve: La main coupée du dieu Tyr
Data wydania:
2025-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-01
Liczba stron:
56
Czas czytania
56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328253605
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra

Średnia ocen
7,5 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra

avatar
342
109

Na półkach: ,

dobrze się czytało

dobrze się czytało

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3773
1143

Na półkach: , ,

Drugi tom z serii komiksów dotyczących Światów Thorgala , ze scenariuszem napisanym przez Yanna i rysunkami Romana Surżenko .
Misja zaproponowana Louve jest bardzo oryginalna. Lubię, gdy bohaterowie mają spotkania z bogami lub półbogami. Tym razem przeciwnik, Fenrir wygląda na twardziela, ale wynik poznamy dopiero w następnym tomie.
LEPSZA NIŻ PIERSZA CZĘŚĆ, POLECAM !

Drugi tom z serii komiksów dotyczących Światów Thorgala , ze scenariuszem napisanym przez Yanna i rysunkami Romana Surżenko .
Misja zaproponowana Louve jest bardzo oryginalna. Lubię, gdy bohaterowie mają spotkania z bogami lub półbogami. Tym razem przeciwnik, Fenrir wygląda na twardziela, ale wynik poznamy dopiero w następnym tomie.
LEPSZA NIŻ PIERSZA CZĘŚĆ, POLECAM !

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
982
957

Na półkach: ,

Graficznie wciąż jest bardzo dobrze, szczególnie interesująco wygląda Kraina Chaosu i żyjące w niej stworzenia. Jeśli chodzi o fabułę, jest już trochę gorzej. Razi przede wszystkim wtórność - znów, jak w "Ofierze", na ratunek zostaje przysłany z Asgardu Vigrid; znów pojawia się Strażniczka Kluczy; znów, jak w "Piętnie wygnańców", Aaricia musi się użerać z babami z wioski. Cały wątek Aaricii jest zresztą idiotyczny, bohaterka traci cały charakter budowany przez 20+ tomów i cofa się do swojej wersji z "Wyspy lodowych mórz". Lundgen, który ją podrywa, knuje, a w międzyczasie nagle stwierdza, że ją kocha, jest żałosny i irytujący. Równie to nędzne co awanturki Thorgala w "Kah-Anielu".
Wątek samej Louve wypada znacznie lepiej, choć coraz wyraźniej popada w konwencję historii dla młodszych nastolatków (w związku z czym dziwią strona seksów Vigrida ze Strażniczką Kluczy). Poza tym nie lubię cliffhangerów, więc końcówka tomu też mnie zirytowała. Ocenę daję jednak dość wysoką, bo wciąż daję tej serii kredyt zaufania, no i wizualnie jest bardzo przyjemnie.

Graficznie wciąż jest bardzo dobrze, szczególnie interesująco wygląda Kraina Chaosu i żyjące w niej stworzenia. Jeśli chodzi o fabułę, jest już trochę gorzej. Razi przede wszystkim wtórność - znów, jak w "Ofierze", na ratunek zostaje przysłany z Asgardu Vigrid; znów pojawia się Strażniczka Kluczy; znów, jak w "Piętnie wygnańców", Aaricia musi się użerać z babami z wioski....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

477 użytkowników ma tytuł Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra na półkach głównych
  • 398
  • 79
264 użytkowników ma tytuł Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra na półkach dodatkowych
  • 128
  • 67
  • 26
  • 14
  • 11
  • 7
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra

Inne książki autora

Okładka książki Thorgal. Zemsta bogini Skaedhi Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Ocena 6,4
Thorgal. Zemsta bogini Skaedhi Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Okładka książki Thorgal. Wareg Ozur Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Ocena 6,7
Thorgal. Wareg Ozur Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Okładka książki Thorgal Saga: Shaigan Roman Surżenko, Yann le Pennetier
Ocena 6,6
Thorgal Saga: Shaigan Roman Surżenko, Yann le Pennetier
Okładka książki Angel Wings - t. 3 Romain Hugault, Yann le Pennetier
Ocena 6,7
Angel Wings - t. 3 Romain Hugault, Yann le Pennetier
Okładka książki Thorgal: Tysiąc oczu Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Ocena 6,7
Thorgal: Tysiąc oczu Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Okładka książki Thorgal Młodzieńcze lata: Grym Roman Surżenko, Yann le Pennetier
Ocena 6,4
Thorgal Młodzieńcze lata: Grym Roman Surżenko, Yann le Pennetier
Okładka książki Thorgal: Tupilaki Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Ocena 6,3
Thorgal: Tupilaki Frédéric Vignaux, Yann le Pennetier
Yann le Pennetier
Yann le Pennetier
Francuski scenarzysta komiksowy. Współpracował m.in. z Morrisem przy jednym komiksie z serii Lucky Luke oraz – pod pseudonimem Balac – przy serii „Sambre”. Od 2011 jest twórcą scenariusza serii Thorgal: Louve, pobocznego cyklu Thorgala. Autorem rysunków jest Roman Surżenko.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Thorgal - Kriss de Valnor: Strażnik Sprawiedliwości Mathieu Mariolle
Thorgal - Kriss de Valnor: Strażnik Sprawiedliwości
Mathieu Mariolle
Tom, który ratuje poprzednią część, a może i całą serię, ukazując wewnętrzną przemianę Kriss de Valnor i kończąc królewskie wybryki Jolana. Wyjaśnia też, dlaczego w epilogu "Aniela" postaci wyskakują jedna po drugiej w wiosce wikingów jak z kapelusza (nie żeby to w jakikolwiek sposób niwelowało smutną katastrofą, jaką był tamten tom). Wątek Strażnika Sprawiedliwości to najlepsze nawiązanie do technologii z kosmosu chyba od czasów sagi o krainie Qa - ani słoneczny miecz, ani korona Ogotaia, a już na pewno nie żałosne "Królestwo pod piaskiem" nie było równie przekonujące i właśnie na tyle oryginalne, by dać powiew świeżości bez oddalania się od klimatu serii. Widać, że Mariolle miał przemyślaną koncepcję, której nie rozmienił na drobne jak np. Sente. "Strażnik Sprawiedliwości" stanowi satysfakcjonujące zamknięcie serii, która miała swoje wzloty i upadki, ale kończy się zdecydowanym i sensownym akordem (w przeciwieństwie do serii o Louve, która pogrążyła się w przygodowych wirach bez wpływu na psychikę bohaterki). Okładka Rosińskiego tym razem taka sobie, Kriss za bardzo wystudiowana i upozowana jak na taką dynamiczną, hardą postać. Natomiast Vignaux jako rysownik bardzo mi się podoba, chyba bardziej niż De Vita i Surżenko razem wzięci. Jeden kiks - w pewnym momencie pojawia się widmo niby Arlaca, ale wygląda raczej jak nieciekawy brat Hildebruny, poza tym Kriss mówi, że go zabiła, a przecież on chyba umarł od ran zadanych przez wysłanników Gwendoleny. Ale kto by się tam połapał wśród tych drugoplanowych mrowi napłodzonych przez Sente'a.
OZM - awatar OZM
ocenił na73 lata temu
Thorgal - Kriss de Valnor: Góra Czasu Xavier Dorison
Thorgal - Kriss de Valnor: Góra Czasu
Xavier Dorison Mathieu Mariolle
"Góra Czasu" ma sens tylko w komplecie ze "Strażnikiem sprawiedliwości". Jako osobny tom zasługuje na znacznie niższą ocenę, bo dramaturgia mocno kuleje. Nagle zostają wprowadzone kluczowe koncepty (właśnie Góra Czasu i Strażnik Sprawiedliwości),które wzięły się nie wiadomo skąd, a wszystkie postaci jakimś cudem o nich wiedzą. Poza tym tom rozpada się na wątek Kriss de Valnor, wędrującej w poszukiwaniu Aniela przez czasoprzestrzeń i spotykającej swoje sobowtóry z innych linii czasowych, oraz Jolana, który chce zakończyć wojenny rozlew krwi pojedynkiem z cesarzem Magnusem. Oba wątki zakończone świńskim cliffhangerem, wątek Kriss chaotyczny, wątek Jolana nudny jak on sam. W dodatku Jolanowi w chwili słabości zwiduje się Thorgal, który mówi mu "W każdej wojnie przelewa się krew niewinnych. Każdy pokój wymaga wyrzeczeń". Tralalala. Prawdziwy naiwno-anarchistyczny Thorgal z dawnych tomów powiedziałby "Wielcy władcy chcą się bić, a cierpią zwykli ludzie. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego, uciekam na wyspę". Narzekam i narzekam, ale jednak po sklejeniu ze "Strażnikiem sprawiedliwości" tom bardzo dużo zyskuje. Widać, że Dorison i Mariolle mieli spójną koncepcję i wiedzieli, co chcą w tych dwóch tomach osiągnąć, nawet jeśli nowości wprowadzili w sposób niezbyt elegancki. Frederic Vignaux jako nowy rysownik robi bardzo dobre wrażenie, kadry są ciekawe i dynamiczne. Cesarz Magnus z krzyżem wytatuowanym na piersi bardzo zabawny.
OZM - awatar OZM
ocenił na63 lata temu
Thorgal: Aniel Grzegorz Rosiński
Thorgal: Aniel
Grzegorz Rosiński Yann le Pennetier
Czytając recenzje tego tomu przygotowałam się na spotkanie z mega gniotem, który jak twierdzi większość osób: całkowicie zakopał Thorgala, stając się zdecydowanie jego najgorszym albumem. I być może właśnie to moje nastawienie sprawiło, że w sumie pozytywnie się zdziwiłam. Bo wcale nie jest aż tak źle jak się spodziewałam. Dla mnie najgorszym albumem Thorgala niezmiennie pozostaje „Królestwo pod piaskiem”, które było całą feerią bezsensownych wydarzeń, z jakimiś „kosmitami” w piramidach i różnymi bzdurnymi rozwiązaniami fabularnymi, których „Aniel” w bitwie o najgorszy album jednak nie zdołał pokonać. Ok, wiadomo, że „Aniel” to nie poziom Alinoe, czy Łuczników (ale tego już od dawna nie ma),lecz przynajmniej cała ta wydumana historia stworzona przez Sante, w którą jeszcze wmieszany był ojciec Kriss i jakieś dziwne przepowiednie, w końcu została domknięta. To, że na końcu wszyscy razem nagle się zeszli też wcale nie jest takie dziwne: jeśli ktoś zna wydarzenia z pobocznej serii o Kriss, to tam jest dokładnie wyjaśnione w jaki sposób dotarła do Aniela i skąd nagle wzięła się na końcu tego albumu. Temu spotkaniu „rodzinnemu” raczej daleko do ideału, pada wiele przykrych słów, więc „ckliwym” zakończeniem raczej też bym tego nie nazwała. Podsumowując- wiadomo, że magiczny klimat z pierwszych tomów tej serii, gdzieś po drodze uleciał (czy to za sprawą ciągle zmieniających się reżyserów, czy udziwnień fabularnych),ale może należałoby zdać sobie sprawę, że my też jednak jesteśmy już starsi i nie mamy już 7 lat. Nasz odbiór pierwszych albumów czytanych w dzieciństwie mógł być kiedyś zupełnie inny.
birchgirl - awatar birchgirl
ocenił na72 lata temu
Thorgal. Dziecko z gwiazd Amélie Sarn
Thorgal. Dziecko z gwiazd
Amélie Sarn
Fanów komiksowych przygód, o chłopcu wyrzuconym na brzeg przez morze, który został znaleziony przez wikingów i zaadoptowany przez ich wodza, pewnie ucieszył fakt, że ma powstać książkowa wersja powieści. Niestety, ale powstała lektura, która została nazwana rzekomym światowym bezcelerem ma naprawdę mało wspólnego z rysunkową serią. Osoby oczekujące po książce doskonałości, oryginalności, większej liczby szczegółów z życia głównego bohatera w zasadzie, nie mają czego szukać w "Thorgalu: Dziecku z gwiazd". Sprawy mogą się jednak mieć nieco inaczej, dla tych, którzy szukają bardzo lekkiej lektury i nie mieli wcześniej styczności z komiksami. Thorgal jako niemowlę został znaleziony przez grupę wikingów, wracających do domu z długiej, bezowocnej wyprawy. Pozbawieni nadziei na wzburzonym morzu, wojownicy czekali na cud. Objawił im się on, jako światło, w którego miejscu znaleźli dziwną stalową kołyskę z przymierającym głodem, nagim niemowlęciem. Wódz plemienia, którego poprzednie dzieci zmarły wcześniej, postanowił przygarnąć dziecko i zaadoptować je, jako swoje. Z biegiem lat malec rósł, a jego stanowisko wśród rodaków stało się tak niewiadome, jak miejsce, z którego pochodził. Bo mimo tego, że wielu wierzyło, że Thorgal został zesłany przez bogów na ziemię, niektórzy i tak mieli go za obcego, nie godnego nazywaniem wikingiem. Śmierć przybranej matki odmieniła chłopca, jednak to utrata ojca, przyczyniła się do zmian w jego życiu, na zawsze. Nigdy nie miałam okazji na zetknięcie się z komiksami o przygodach Thorgala, więc aby napisać tę recenzję, postanowiłam zapoznać się, przynajmniej z ich częścią. Jak się przekonałam na własne oczy "Thorgal: Dziecko z gwiazd" zawiera treść około dziesięciu tomów rysunkowego spektaklu. Nie zorientowane w temacie osoby, powinny wiedzieć, że wszystkie te komiksy opowiadają o dzieciństwie głównego bohatera i o tym właśnie jest cała książka. Na tych, którzy już obserwowali przygody niesamowitego wojownika, czeka małe deja vu, na drugą grupę odbiorców lekka, niezbyt ciekawa przygoda. Myśląc o samej przygodzie Thorgala, który w końcu mieszkał wśród wikingów, miałam nadzieję, ze trafię, na mocną, okrutną fantastykę. Wikingowie w końcu słynęli z tego, że byli okrutni i nieustraszeni, jednak w obu nośnikach (książce i komiksie) nie ma zbyt wiele okrucieństwa. Mniejsza zresztą o to, bo kiedy już rozpocznie się lekturę recenzowanego przeze mnie egzemplarzu, trudno jest przeboleć inny fakt. "Thorgal: Dziecko z gwiazd" jest książką mocno ociosaną i to tępym toporkiem. Autorka rozpoczęła swoje dzieło, prawie, tak, jak rozpoczyna się komiks. Różnica jednak jest w tym, że tam początek miał pewne ręce i nogi, tu wyciągnięta scena z wątku powoduje, że czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir zdarzeń, nawet dobrze nie wiedząc o co, tak do końca chodzi. To jednak za mało. Głównym problemem powieści jest styl pisarki. Od rozpoczęcia lektury do jej końca, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że gdyby pisał ją kto inny, dzieło wyglądałoby inaczej. Pisarka, nie dość, że rzuca nas w wir rozpoczętej sceny - już na początek - to dodatkowo skraca opisy i dialogi, jak tylko się da. W taki właśnie sposób, nie można po prostu nie odnieść wrażenia, że styl pisania Amelie Sarn jest strasznie lekki, pozbawiony jakiejkolwiek składni, a nawet można go uznać, za prymitywny. Fabuła książki również nie jest lepsza. Pisarka zmieniła kilka rzeczy, jeżeli chodzi o postacie zapożyczone z komiksu - przynajmniej ja to tak odebrałam. Nie jest to minusem, wręcz przeciwnie. Ale naprawdę, jeżeli ktoś czytał komiksy, to w książce nie ma czego szukać. Powieść nie jest ułożona chronologicznie w stosunku do pierwowzoru. Zawarte w książce zdarzenia, zostały wycięte z oryginału. Oprócz tego, żadnych rewelacji. Poczynania bohaterów są widoczne gołym okiem i szybko można je przewidzieć. Podział na dobro i zło, również nie jest, jakoś zaskakująco zatarty. Wszystko jest raczej otwartą kartą. Napisana przez Amelie Sarn książka jest tym samy, jednak bez obrazków. Wydaje mi się, że tom mimo swoich licznych wad, może spodobać się pewnej grupie czytelników. "Thorgal: Dziecko z gwiazd" bez licznej przemocy i krwi oraz nierozwiniętych wątkach pewnie przyciągnie uwagę młodszych odbiorców. Z książki można się wiele nauczyć o życiu wikingów i samych ich zwyczajach, jednak luki w prawdziwości ich natury, dają swoje, ale za to autorki nie można już winić. Cóż, do czasu, aż znowu ktoś nie wpadnie na genialny pomysł, aby odnowić to dzieło, musimy się cieszyć, tym co już mamy. Jak na razie dowiedzieliśmy się, że nie tak łatwo jest napisać powieść, nawet jeżeli ma się już pokazany pierwowzór w najłatwiejszej postaci, czyli obrazkowej.
Łędina - awatar Łędina
oceniła na611 lat temu
Yans: Przybysz z przyszłości Grzegorz Rosiński
Yans: Przybysz z przyszłości
Grzegorz Rosiński Maciej Parowski André-Paul Duchâteau
„Więzień wieczności” to pierwszy tom serii Yans, który pamiętam doskonale, bo był jednym z moich pierwszych kontaktów z fantastyką w ogóle. Miałem wtedy naście lat i wpadł mi w ręce egzemplarz z serii „Komiks – Fantastyka” z 1988 roku. To było coś zupełnie innego niż wszystko, co wcześniej czytałem. Futurystyczny świat, zniszczony przez katastrofę, ruiny dawnej cywilizacji, podróże w czasie i bohater, który budzi się nagle w nieznanym miejscu – to działało na wyobraźnię jak nic innego. Yans – samotnik, wyrzucony z własnego czasu, ale walczący o przetrwanie i próbujący zrozumieć, kim właściwie jest – od razu zrobił na mnie wrażenie. To był typ bohatera, którego jako dzieciak podziwiałem: silny, ale zagubiony, walczący z systemem, ale niepozbawiony emocji. W tamtych czasach zdobycie kolejnych tomów to było prawdziwe polowanie. Pamiętam, jak chodziłem po kioskach i pytałem, czy będzie następna część a trwało to długie miesiące. To oczekiwanie tylko wzmacniało emocje związane z lekturą. Każdy nowy tom był wtedy małym świętem. Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo ta seria wpłynęła na moje dalsze czytelnicze gusta. Od takich dzieł jak„Yans” "Thorgal" czy "Funky Koval" zaczęła się moja przygoda z fantastyką – najpierw komiksowa, a potem książkową. Ten komiks był bramą do większego świata, który do dziś mnie fascynuje. Po latach wciąż uważam „Więźnia wieczności” za świetny początek serii – ma klimat, dobrą historię i kapitalne rysunki Rosińskiego, który tworzył coś, co wyglądało jak film science fiction przeniesiony na papier. Jeśli ktoś dorastał w latach 80. i 90., to ten komiks prawdopodobnie coś dla niego znaczy. Dla mnie to kawał wspomnień i początek czegoś większego.
Grzech - awatar Grzech
ocenił na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Thorgal - Louve: Dłoń boga Tyra