To są jakieś jaja

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2026-02-11
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-02-11
- Liczba stron:
- 310
- Czas czytania
- 5 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788384233399
Najważniejsza zasada brzmi: nie zakochuj się w swoim byłym
Emily Larsen miała jasny plan: nie płakać po stracie faceta i nie pisać o nim książki. Spakowała więc walizkę i złamane serce, po czym uciekła do Ochrydy – uroczej miejscowości nad jeziorem, gdzie chciała odzyskać równowagę, spokój oraz wiarę w mężczyzn.
Nie przewidziała jednak, że ON również się tam pojawi.
Grant Donovan – dziennikarz, były narzeczony, a obecnie jej największy koszmar – przyjeżdża do Macedonii. Teraz Larsen musi dzielić z nim dom, piękne widoki i… kłopotliwe sytuacje, z jakich sama słynie.
Choć miała skupić się na sobie, jej plan w końcu bierze w łeb. Zaczyna śledzić Granta, by dowiedzieć się, co go tu przywiodło, a wtedy wszystko się komplikuje.
Jakby tego było mało, do macedońskiego raju z impetem wpadają Mallory, Susan i June. Urlop zmienia się w pełen zamieszania wyjazd, podczas którego Emily utwierdza się w kilku rzeczach.
Po pierwsze: ma cudowne przyjaciółki. Po drugie: nie istnieje nic lepszego od makalo. Po trzecie: miłość potrafi być okropnie upierdliwa.
Nie da się przed nią uciec, nawet jeśli wyjedzie się na koniec świata.
Kup To są jakieś jaja w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki To są jakieś jaja
Poznaj innych czytelników
97 użytkowników ma tytuł To są jakieś jaja na półkach głównych- Przeczytane 58
- Chcę przeczytać 36
- Teraz czytam 3
- 2026 13
- Posiadam 7
- Audiobook 3
- Legimi 3
- Ulubione 3
- Ebook 1
- 2T- Głównie Romans. Romans. I zwłaszcza Romans? 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce To są jakieś jaja
„To są jakieś jaja” przeczytałam z dość neutralnym nastawieniem i w sumie z podobnym odczuciem ją odłożyłam – bez większych zachwytów, ale też bez rozczarowania.
To książka, która stawia bardziej na lekki ton i codzienne obserwacje niż na coś bardzo głębokiego czy przełomowego. Styl jest przystępny, momentami swobodny, co sprawia, że czyta się ją szybko i bez większego wysiłku. Nie czułam, żeby wymagała ode mnie dużego zaangażowania emocjonalnego – raczej towarzyszyła mi gdzieś „obok”.
Mam wrażenie, że jej siła leży w prostocie i w tym, że może trafić do osób szukających czegoś niewymagającego. Jednocześnie zabrakło mi czegoś, co zostałoby ze mną na dłużej – jakiejś myśli, która naprawdę by wybrzmiała albo zmusiła do refleksji.
Nie była to książka, do której wracałabym myślami po skończeniu, ale też nie uważam czasu z nią za stracony. Taka pozycja „na raz” – w porządku na chwilę, bez większych emocji po zamknięciu.
„To są jakieś jaja” przeczytałam z dość neutralnym nastawieniem i w sumie z podobnym odczuciem ją odłożyłam – bez większych zachwytów, ale też bez rozczarowania.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka, która stawia bardziej na lekki ton i codzienne obserwacje niż na coś bardzo głębokiego czy przełomowego. Styl jest przystępny, momentami swobodny, co sprawia, że czyta się ją szybko i bez większego...
Jeden list, dwie pary i wróżka.
Mało realna, przejaskrawiona z dosadnym językiem.
To nie jest moja ulubiona seria ale ta część była calkiem przyjemna.
Jeden list, dwie pary i wróżka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMało realna, przejaskrawiona z dosadnym językiem.
To nie jest moja ulubiona seria ale ta część była calkiem przyjemna.
„Życie potrafi zaskoczyć”
Powyższy cytat idealnie pasuje do książki „To są jakieś jaja”. Czasami wydaje nam się, że zamknęliśmy już pewien rozdział w życiu. Zostawiliśmy za sobą ludzi, wspomnienia i emocje, które kiedyś były dla nas ważne. Los jednak bywa przewrotny i potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Niewyjaśnione sprawy mają bowiem to do siebie, że lubią wracać, a drugie szanse pojawiają się często wtedy, gdy wcale ich nie planujemy. Właśnie o takich spotkaniach z przeszłością, o uczuciach, których nie da się tak łatwo uciszyć, oraz o przyjaźni, która pomaga przetrwać największy emocjonalny chaos, opowiada najnowsza powieść Katarzyny Bester.
Trzecia odsłona historii o przyjaciółkach, które czytelnicy poznali w powieści „Chętnie przyjmę oświadczyny”, której bohaterka była Mallory, a w drugiej odsłonie pt.: „Faceci są beznadziejni” poznaliśmy Susan. Trzecia z tej trójki kobiet to June, której historia biegnie w tle, więc spodziewałam się kolejnej części, która przybliży tę postać. Jednak pani Katarzyna Bester zrobiła mi niespodziankę, czyniąc Emily Larsen postacią wiodącą w powieści „To są jakieś jaja”. Tytuł od razu wskazuje na humorystyczny ton fabuły i faktycznie nadaje on lekki ton opowiadanej historii. Ponownie zabiera nas w świat pełen humoru, emocji i relacji, które bywają równie skomplikowane co zabawne.
Choć książki Katarzyny Bester nie są formalnie oznaczone jako seria i każdą z nich można czytać oddzielnie, znajomość wcześniejszych części sprawia, że spotkanie z bohaterkami staje się jeszcze przyjemniejsze. Autorka nie nadała jakiejś jednej nazwy dla tej serii, ale doskonale pasuje do niej tytuł "Faceci są beznadziejni", bo bohaterki takie czasami mają wrażenie. Jednak nie zawsze to przekonanie ma pokrycie w rzeczywistości, bo wiele nieporozumień wynika z niedopowiedzeń, pochopnych ocen i błędów popełnianych przez obie strony.
Emily Larsen pojawiła się w drugim tomie trylogii jako obiecująca autorka romansów. Teraz jest już znaną pisarką, której pierwsza książki ukazała się półtora roku temu. Wówczas miała narzeczonego Granta Donovana i plany na ich wspólną przyszłość. Teraz, gdy ją poznajemy po tych planach nic nie pozostało, a ona postanawia leczyć złamane serce w Macedonii, a dokładniej w malowniczej Ochrydzie, miasteczku położone nad pięknym jeziorem, które zachwyca spokojem, kojącymi widokami i południowym klimatem. Emily wierzy, że to właśnie tam odzyska równowagę, spokój i przede wszystkim dystans do wszystkiego, co wydarzyło się w jej życiu uczuciowym. Ma być to czas tylko dla niej — bez dramatów, bez byłego narzeczonego i bez kolejnych emocjonalnych komplikacji.
Jak łatwo się domyślić, rzeczywistość szybko weryfikuje te plany.
W Ochrydzie niespodziewanie pojawia się były narzeczony Emily, którego miała nadzieję już nigdy nie spotkać. Jego obecność całkowicie burzy wizję spokojnego wyjazdu. Niewyjaśnione sprawy z przeszłości, napięcie, które wciąż unosi się między bohaterami, tajemnicze zachowania Granta oraz fakt, że muszą przebywać blisko siebie, sprawiają, że emocje szybko wracają ze zdwojoną siłą. Emily, zamiast odpoczywać i układać życie na nowo, zaczyna prowadzić własne śledztwo, próbując odkryć, dlaczego Grant pojawił się właśnie tutaj i jakie sekrety może przed nią ukrywać. Zaalarmowane o tym wszystkim przyjaciółki Mallory, Susan i June niezwłocznie lądują w Macedonii, by wesprzeć Emily w jej perypetiach i pomóc odkryć, co skrywa Grant.
Ich obecność wprowadza do historii sporą dawkę chaosu, energii i charakterystycznego humoru. Spokojny urlop zamienia się w serię zabawnych, czasem absurdalnych sytuacji, które pokazują, że z taką ekipą nie da się długo utrzymać powagi. Jednocześnie to właśnie relacje między bohaterkami stanowią emocjonalny fundament powieści. Ich wsparcie, lojalność i szczerość przypominają, jak ważną rolę w życiu odgrywają przyjaźnie, szczególnie w momentach życiowych kryzysów. To właśnie ich przyjaźń, temperament i wzajemne wsparcie są bowiem jednym z najmocniejszych elementów całej historii.
Jednym z dużych atutów książki jest także miejsce akcji. Katarzyna Bester z dużą swobodą i wyczuciem buduje atmosferę Macedonii. Opisy Ochrydy, jeziora, wąskich uliczek i lokalnych smaków sprawiają, że czytelnik może niemal poczuć wakacyjny klimat tej historii. Autorka nie przesadza z długimi opisami, ale potrafi stworzyć tło, które działa na wyobraźnię i sprawia, że cała opowieść nabiera lekkości oraz letniego charakteru. To jedna z tych książek, które czyta się z poczuciem, jakby samemu było się na urlopie razem z bohaterami.
Styl autorki pozostaje lekki, dynamiczny i pełen humoru. Dialogi są naturalne, często zabawne, a bohaterowie mają wyraźnie zarysowane charaktery. Pani Bester dobrze balansuje między komedią obyczajową a historią o emocjach i relacjach. Dzięki temu powieść nie jest jedynie lekką historią romantyczną, ale także opowieścią o radzeniu sobie z rozczarowaniem, o próbie zamknięcia przeszłości i o tym, że czasem uczucia wracają wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.
Trzecia część serii „To są jakieś jaja” to ciepła, lekka, romantyczna i bardzo przyjemna historia o przyjaźni, drugich szansach i uczuciach, przed którymi nie da się uciec, nawet jeśli spróbujemy zmienić kraj, otoczenie i zacząć wszystko od nowa.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Amare
„Życie potrafi zaskoczyć”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowyższy cytat idealnie pasuje do książki „To są jakieś jaja”. Czasami wydaje nam się, że zamknęliśmy już pewien rozdział w życiu. Zostawiliśmy za sobą ludzi, wspomnienia i emocje, które kiedyś były dla nas ważne. Los jednak bywa przewrotny i potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Niewyjaśnione sprawy mają bowiem to do siebie, że...
„Widzę szerokie barki otulone jasnym T-shertem, sandały w rozmiarze nie-ma-większego, a także kapelusz mający chronić przed słońcem […] Nagle moje serce podchodzi do gardła, gdy dostrzegam, że spod rękawów koszulki wychodzą tatuaże. Dobrze mi, kurwa, znane tatuaże. […] wstrzymuję oddech na widok ogolonej głowy. Nie, błagam, losie. To się nie dzieje naprawdę. – To są jakieś jaja.”
Nie zawsze da się uciec przed miłością i przeszłością, bo dogoni ona nas nawet na końcu świata. Emily przekonała się o tym, bo właśnie to zrobiła i cóż mam powiedzieć nie wyszło jej to, a los zrobił sobie z niej jaja.
Emily miała bardzo prosty plan na wyleczenie złamanego serca, uczuć i żeby być jak najdalej od byłego narzeczonego postanawia wyjechać do malowniczej Ochrydy. To miał być jej nowy początek, ale nie przewidziała, że los zakpi sobie z niej. Bo tam, gdzie miała zapomnieć okaże się to nie możliwe, bo Grant znowu staje na jej drodze. Będzie musiała dzielić z nim dom, do tego niewyjaśnione sprawy, tajemnice, śledztwo, nieporozumienia oraz zabawne i komiczne sytuacje będą się mnożyć jak grzyby po deszczu. Powodując, że z czystą ciekawością, przyjemnością i wybuchami śmiechu śledzi się ich poczynania.
Czy to możliwe, że jeden list sprzed kilkunastu lat i zbieżność inicjałów może sprawić ból, złamać serce, wprowadzić zamieszanie i spowodować, że historia powtórzyła się po raz drugi?
„To działa na Granta jak płachta na byka. Wstaje i, ociekając wodą, rusza w stronę brzegu. Nie rozumiem, co go tak zdenerwowało. Vito ma rację: Grant jest moją przeszłością. Nasz związek jest przeszłością. I to nie był mój pomysł, więc tym bardziej nie ogarniam genezy tej wściekłości, którą właśnie reprezentuje sobą mój eks.”
„To są jakieś jaja” od pierwszej strony zaraziły mnie humorem i optymizmem. Jest to lekka, przyjemna historia, w której nie brakuje emocji, zwrotów akcji, przyjaźni, miłości, pożądania, tajemnicy, niewyjaśnionych sytuacji i chaosu jaki potrafi zafundować nam życie i miłość. Tajemnice i nieporozumienia tylko potęgują napięcie, sprawiają, że nie można oderwać się od czytania, bo chce się poznać to nad czym pracuje Grant i jaki ma to związek z Emily. Komiczne sytuacje w jakie potrafiła się wpakować Emily, sprawiały, że nie potrafiłam się opanować od śmiechu. Ogromnym atutem powieści są barwne postacie, a mowa o przyjaciółkach Emily. Ich obecność wnosi do historii mnóstwo pozytywnej energii, lojalności i wsparcia, przypominając, jak ważna w życiu jest prawdziwa przyjaźń. W tle przewijają się także smaczki lokalnej kuchni i uroki macedońskiego krajobrazu, co dodaje historii dodatkowego kolorytu. Ta historia z jednej strony rozśmiesza, z drugiej chwyta za serce, pokazując, że miłość potrafi być nieprzewidywalna i uparta. Nie da się przed nią uciec, nawet jeśli wyjedzie się na koniec świata. Czytanie jej było czystą przyjemnością i relaksem, od której ciężko było mi się oderwać a z którą spędziłam miło czas. Więc jeśli szukacie czegoś co wam zapewni poprawę humoru i siłę miłości to polecam wam tę książkę.
„Widzę szerokie barki otulone jasnym T-shertem, sandały w rozmiarze nie-ma-większego, a także kapelusz mający chronić przed słońcem […] Nagle moje serce podchodzi do gardła, gdy dostrzegam, że spod rękawów koszulki wychodzą tatuaże. Dobrze mi, kurwa, znane tatuaże. […] wstrzymuję oddech na widok ogolonej głowy. Nie, błagam, losie. To się nie dzieje naprawdę. – To są jakieś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam Ochrydę i Macedonię, tym chętniej sięgnęłam po książkę. Fajny wątek, ciekawa akcja i perypetie bohaterów bardzo mnie wciągnęły.
#WyzwanieLC2026
Uwielbiam Ochrydę i Macedonię, tym chętniej sięgnęłam po książkę. Fajny wątek, ciekawa akcja i perypetie bohaterów bardzo mnie wciągnęły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#WyzwanieLC2026
Nie miałam do tej pory okazji przeczytać książki, której akcja rozgrywałaby się w Macedonii. Ściślej rzecz biorąc - większość akcji. Było to bardzo miłe zaskoczenie i ciekawa odmiana, możliwość poznania nowych rejonów.
"To są jakieś jaja" to najnowsza książka Katarzyny Bester, a ja bardzo lubię historie spod pióra tej autorki. Przyjemnie mi się je czyta, poruszają ciekawe wątki, mają dopracowaną fabułę. Dodatkowo - powieści p. Kasi zazwyczaj zawierają motyw kota, wcześniej lub później. Czekałam więc kiedy i tutaj się pojawi 🤭
Emily wyjeżdża na dłuższy urlop Macedonii, nad Jezioro Ochrydzkie. Chce odpocząć, odsapnąć przed rozpoczęciem pisania nowej książki. Nie wie, że wynajęła apartament nad swoim byłym narzeczonym. Zresztą, nie spodziewa się w ogóle go tam spotkać. W dodatku dość szybko odkrywa, że Grant usilnie czegoś szuka. I koniecznie musi dowiedzieć się o co chodzi.
Do Emily przylatują jej trzy przyjaciółki - Mallory, Susan i June - i wspólnie starają się rozwikłać tajemnicę Granta. Muszę przyznać, że naprawdę dobrze czytało mi się tę książkę. Podobał mi się fakt, że wraz z Emily mogłam zwiedzić Ochrydę i przyznam, że nabrałam chęci by zobaczyć to miejsce na żywo. Ponadto autorka po raz kolejny świetnie ukazała moc babskiej przyjaźni, tego jak przyjaciółki trzymają się razem, wspierają i stają za sobą murem. Ich relacja, więź, jest... niesamowita, godna pozazdroszczenia. A po drugiej stronie - relacja Emily i Granta, którzy kiedyś byli narzeczeństwem. Czy wystąpi tutaj motyw drugiej szansy? Czy możliwe jest wyprostowanie sytuacji, która ich poróżniła? I co z tym wszystkim mają wspólnego pewien ojciec z synem mieszkający w Ochrydzie?
"To są jakieś jaja" to naprawdę świetna książka o przyjaźni, relacjach, pokazująca, że nawet po rozstaniu można grać dobrą minę do złej gry i potrafić ze sobą rozmawiać. A może nawet dać sobie drugą szansę? Każda sytuacja ma swoje wyjaśnienie, nawet, jeśli wymaga to czasu. A do tego wszystkiego piękna macedońska sceneria. Polecam ciepło!
Nie miałam do tej pory okazji przeczytać książki, której akcja rozgrywałaby się w Macedonii. Ściślej rzecz biorąc - większość akcji. Było to bardzo miłe zaskoczenie i ciekawa odmiana, możliwość poznania nowych rejonów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"To są jakieś jaja" to najnowsza książka Katarzyny Bester, a ja bardzo lubię historie spod pióra tej autorki. Przyjemnie mi się je czyta, poruszają ciekawe...
„To są jakieś jaja” to trzeci tom serii o przyjaciółkach z Nowego Jorku i historia, która łączy wakacyjny klimat z tematem powrotu do byłej miłości. To książka lekka w odbiorze, ale poruszająca sprawy bliskie wielu osobom, takie jak rozstanie, tęsknota i próba poukładania sobie życia na nowo. Emily Larsen po bolesnym rozstaniu wyjeżdża do Ochrydy. Chce odpocząć, przestać myśleć o byłym i skupić się na sobie. Liczy na spokój i ładne widoki. Jej plan rozsypuje się w momencie, gdy na miejscu pojawia się Grant Donovan, jej były narzeczony. Co gorsza, okazuje się, że będą mieszkać blisko siebie. Trudno o komfort w takiej sytuacji.
Najbardziej podobało mi się to, że reakcje Emily są bardzo ludzkie. Ona niby chce mieć wszystko pod kontrolą, ale emocji nie da się tak łatwo kontrolować. Złości się, jest ciekawa, zazdrosna, próbuje udawać obojętność, a jednocześnie zaczyna obserwować Granta i zastanawiać się, co on właściwie robi w Macedonii. Nie zawsze zachowuje się rozsądnie, czasem sama wpędza się w niezręczne sytuacje, ale właśnie dzięki temu wypada wiarygodnie. Nie jest idealna i nie udaje, że nic jej nie rusza. Relacja między nią a Grantem nie jest prosta. Widać, że łączy ich przeszłość i niedokończone sprawy. Pojawia się też wątek tajemnicy związany z jego pobytem w Ochrydzie, co sprawia, że historia nie kręci się wyłącznie wokół uczuć. Jest w tym trochę napięcia i ciekawości, dzięki czemu ta opowieść wciąga i pochłania się ją błyskawicznie.
Dużą rolę w powieści odgrywają przyjaciółki Emily. Kiedy pojawiają się na miejscu, robi się głośniej, zabawniej i bardziej chaotycznie. Ich obecność pokazuje, jak ważne jest wsparcie bliskich osób, zwłaszcza po rozstaniu. Wspólne rozmowy, wyjścia i spontaniczne decyzje wnoszą do historii dużo energii. Dzięki nim książka nie jest skupiona wyłącznie na byłym partnerze i roztrząsaniu przeszłości. Humor to coś, co od zawsze uwielbiam w książkach autorki i tym razem jestem nim zachwycona. Są sceny, które naprawdę bawią, zwłaszcza te związane z wpadkami Emily i jej bezpośrednimi komentarzami. Jej niewyparzony język kilka razy prowadzi do kłopotów, ale też nadaje jej charakteru. To humor sytuacyjny, oparty na dialogach, który naprawdę działa.
Ochryda jest w powieści przedstawiona tak pięknie, że od razu chce się spakować walizkę i wybrać w podróż. Podobały mi się opisy tego miejsca. Nie są przesadzone, pozwalają wyobrazić sobie miejsce akcji. Czuć słońce, wodę, wakacyjny klimat. To dobre tło dla historii o kimś, kto próbuje zacząć od nowa, choć nie do końca wie, czy naprawdę tego chce. Czy ta książka jest zaskakująca? Niekoniecznie i wcale nie musi taka być. W pewnym momencie można się domyślić, w jakim kierunku to zmierza. Ale to nie jest tu najważniejsze. Liczą się emocje i sposób pokazania relacji między dwójką ludzi, którzy niby się rozstali, ale jednak nie do końca.
„To są jakieś jaja” to słodko-gorzka historia o powrocie do uczuć, które miały być zamkniętym rozdziałem. Momentami bardzo zabawna, miejscami ciepła i wzruszająca. To historia o dojrzewaniu do decyzji. O przyznaniu przed sobą, że nadal coś boli. I o tym, że czasem wyjazd na „koniec świata” nie służy ucieczce, tylko doprowadza nas dokładnie tam, gdzie od początku powinniśmy spojrzeć, w swoje własne emocje. To opowieść o tym, że od uczuć trudno uciec, nawet jeśli zmieni się miejsce i otoczenie. I że czasem trzeba się z nimi zmierzyć, zamiast udawać, że już nie mają znaczenia. Ja jestem zachwycona i zdecydowanie polecam 💙
„To są jakieś jaja” to trzeci tom serii o przyjaciółkach z Nowego Jorku i historia, która łączy wakacyjny klimat z tematem powrotu do byłej miłości. To książka lekka w odbiorze, ale poruszająca sprawy bliskie wielu osobom, takie jak rozstanie, tęsknota i próba poukładania sobie życia na nowo. Emily Larsen po bolesnym rozstaniu wyjeżdża do Ochrydy. Chce odpocząć, przestać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię twórczość autorki, ale przede wszystkim kryminały. W obyczajówkach jakoś nie robi na mnie takiego wrażenia.
Ta książka też jest słaba pod względem fabuły.
Za to jest genialna pod względem miejsca. Cała akcja dzieje się w miejscowości Ochryda w Macedonii. Nigdy nie byłam w Macedonii, ale po lekturze tej powieści, chętnie się wybiorę i to do Ochrydy, właśnie.
Książki nie polecam, za to Ochrydę - mam wrażenie, ze warto ;)
Lubię twórczość autorki, ale przede wszystkim kryminały. W obyczajówkach jakoś nie robi na mnie takiego wrażenia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka też jest słaba pod względem fabuły.
Za to jest genialna pod względem miejsca. Cała akcja dzieje się w miejscowości Ochryda w Macedonii. Nigdy nie byłam w Macedonii, ale po lekturze tej powieści, chętnie się wybiorę i to do Ochrydy, właśnie.
Książki...
Kolejna książka Kasi, kolejna słoneczna przygoda. Mój kolejny patronat autorki świetnych komedii romantycznych. Tutaj jak zwykle nie ma nudy. Odnoszę wrażenie, że Kasia pisząc również kryminały poszerzyła i wzbogaciła swój warsztat pisarski i buduje coraz ciekawsze, bardziej zawiłe i tajemnicze historie. I to pasuje. Wplątanie tajemnicy w życie bohaterów romansu nie jest bowiem mimo wszystko częste, a szkoda bo bardzo to wzbogaca fabułę.
Tym razem wyruszamy w podróż do słonecznej Ochrydy wraz z odrobinę szaloną autorką bestsellerów. Kobieta ma odpocząć od pracy, zrelaksować się i zapomnieć o przykrym rozstaniu. Wody jeziora mają ukoić jej nerwy i pozwolić spojrzeć w przyszłość z otwartą głową. Ale wtedy na choryzoncie pojawia się On. Grant Donovan. Jej były przyszły niedoszły narzeczony, który zaburzył jej szczęście kilka miesięcy temu. Co on tam robi i dlaczego ze wszystkich miejsc na świecie musiał trafić właśnie tam gdzie ona?
Nie żeby Emily była zainteresowana, co to to nie, ale czemu do cholery on tu robi i czemu spotyka się z jakimiś dziwnymi ludźmi? Tajemnica goni tajemnicę i nic nie jest jasne do samego końca.
Po raz kolejny, jest to zabawna, ciepła, pełna słońca opowieść, która wzbudzi Wasze zainteresowanie i sprawi, że zamarzy Wam się wyjazd do ciepłych krajów. Polecam. Bohaterowie są charakterni, zapadają w pamięć i na długo zagoszczą w Waszej pamięci.
Kolejna książka Kasi, kolejna słoneczna przygoda. Mój kolejny patronat autorki świetnych komedii romantycznych. Tutaj jak zwykle nie ma nudy. Odnoszę wrażenie, że Kasia pisząc również kryminały poszerzyła i wzbogaciła swój warsztat pisarski i buduje coraz ciekawsze, bardziej zawiłe i tajemnicze historie. I to pasuje. Wplątanie tajemnicy w życie bohaterów romansu nie jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to👓 „ᴛᴏ ꜱą ᴊᴀᴋɪᴇś ᴊᴀᴊᴀ” ᴋᴀᴛᴀʀᴢʏɴᴀ ʙᴇꜱᴛᴇʀ 👓
•• Najważniejsza zasada brzmi: nie zakochuj się w swoim byłym ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
„To są jakieś jaja” to trzeci tom z uwielbianej serii o przyjaciółkach z Nowego Jorku.
💙 Po bolesnym rozstaniu Emily Larsen postanawia wreszcie zawalczyć o siebie i swoje zranione serce. Ucieczka wydaje się najlepszym rozwiązaniem, dlatego wybiera Ochrydę – malownicze miasto nad Jeziorem Ochrydzkim, gdzie cisza, krystaliczna woda i zapierające dech w piersiach widoki mają pomóc jej odzyskać równowagę.
Plan jest prosty – odpocząć, zapomnieć, zacząć od nowa.
Wszystko się zmienia gdy w Ochrydzie pojawia się Grant Donovan – dziennikarz i mężczyzna, który złamał jej serce. Jakby tego było mało, okazuje się, że zostają sąsiadami. Każde przypadkowe spotkanie budzi w Emily lawinę wspomnień, a tajemnicze telefony i sekretnie aranżowane spotkania Granta sprawiają, że kobieta zaczyna podejrzewać, iż jego obecność w Ochrydzie nie jest przypadkowa. Emily zaczyna obserwować byłego partnera, próbując odkryć, co naprawdę sprowadziło go do macedońskiego miasteczka. Sytuację dodatkowo komplikuje przyjazd jej przyjaciółek. Z nimi każde wakacje zamieniają się w serię spontanicznych przygód i zakręconych sytuacji.
✨ Bo niektóre podróże nie służą ucieczce.
Niektóre prowadzą prosto w sam środek niedokończonej historii.✨
Nie mogę nie wspomnieć, że „To są jakieś jaja” jest również bardzo zabawną książką. Nie zliczę ile razy wybuchałam głośnym śmiechem podczas czytania. Tylko Katarzyna Bester potrafi w tak prozaicznej scenie umieścić taki tekst, że nie sposób się nie zaśmiać. Bardzo polubiłam bohaterów tej książki, niemalże wszyscy są zostali naprawdę genialnie wykreowani, jednak to główna bohaterka najbardziej zapadła mi w pamięć. Niesamowicie spodobało mi się to, że różni się ona od tak wielu w ostatnim czasie spotykanych przeze mnie postaci literackich. Jej kobiece postacie z reguły są bardzo impulsywne, chaotyczne i najczęściej mówią to co im język przyniesie. To sprawia, że łatwo można się z nimi utożsamić.
Czytanie tej książki było naprawdę samą przyjemnością. Zdecydowanie bardziej wolę bohaterów, którzy nie są w 100% idealni i od czasu do czasu pokazują swoją gorszą stronę. Niewyparzony język głównej bohaterki, nie raz mógł wpakować ją w niezłe tarapaty.
„To są jakieś jaja” to słodko-gorzka komedia miłosna, w której bohaterowie muszą zmierzyć się z nieprzewidzianymi sytuacjami. Ta historia idealnie sprawdzi się na leniwy wieczór. A bohaterowie dostarczą wam dużą dawkę śmiechu. Jeżeli tylko macie okazję to jak najbardziej zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, która mam nadzieję oczaruje Was i skradnie Wam serce równie mocno, jak stało się to w moim przypadku.💙👓✨
👓 „ᴛᴏ ꜱą ᴊᴀᴋɪᴇś ᴊᴀᴊᴀ” ᴋᴀᴛᴀʀᴢʏɴᴀ ʙᴇꜱᴛᴇʀ 👓
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to•• Najważniejsza zasada brzmi: nie zakochuj się w swoim byłym ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
„To są jakieś jaja” to trzeci tom z uwielbianej serii o przyjaciółkach z Nowego Jorku.
💙 Po bolesnym rozstaniu Emily Larsen postanawia wreszcie zawalczyć o siebie i swoje zranione serce. Ucieczka wydaje się najlepszym rozwiązaniem, dlatego wybiera...