Frankenstein

Okładka książki Frankenstein autora Mary Shelley, 9788368364996
Okładka książki Frankenstein
Mary Shelley Wydawnictwo: Replika Ekranizacje: Frankenstein (1994) Frankenstein (2025) Seria: Filia Literacka klasyka
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Filia Literacka
Tytuł oryginału:
Frankenstein
Data wydania:
2025-10-07
Data 1. wyd. pol.:
1818-01-01
Data 1. wydania:
1987-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368364996
Tłumacz:
Paweł Szadkowski
Ekranizacje:
Frankenstein (1994) Frankenstein (2025)
Inne
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Frankenstein w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Frankenstein

OPINIE i DYSKUSJE o książce Frankenstein

avatar
751
75

Na półkach: , ,

Klasyka literatury grozy, literatury science-fiction. Napisała ponad 200 lat temu jest dziś, w czasach robotów, AI jeszcze bardziej aktualna niż wówczas.
Wiktor Frankenstein, naukowiec pochłonięty nieodpartą żądzą powołania do życia istoty z martwych członków ciała. Oraz stwór, który powstał w wyniku żmudnego procesu. To dwóch bohaterów po odmiennych stronach barykady - stwórca I stworzenie. Ale kto tu jest ofiarą? I czyją ofiarą?
Świetne rozważania na temat współczesnego społeczeństwa - co powoduje uznanie i poklask oraz co wynika z renomy i pozycji społecznej? Jakie są kompetencje i zakresy ingerencji nauki? W końcu to intymne wejrzenie w psychikę i moralność dwóch, skrajnie różnych postaci. O ich wzajemnej odpowiedzialności za siebie, o wzajemnej przynależności. A na końcu o zdradzie, samotności, opuszczeniu i zemście.
Wielość motywów i rozważań to siła tej powieści. Mary Shelley stworzyła giganta popkulturowego, wielowątkową historie o głębinach ludzkich dążeń i pożądliwości. O potworach.

Klasyka literatury grozy, literatury science-fiction. Napisała ponad 200 lat temu jest dziś, w czasach robotów, AI jeszcze bardziej aktualna niż wówczas.
Wiktor Frankenstein, naukowiec pochłonięty nieodpartą żądzą powołania do życia istoty z martwych członków ciała. Oraz stwór, który powstał w wyniku żmudnego procesu. To dwóch bohaterów po odmiennych stronach barykady -...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1723
623

Na półkach: , ,

Przeczytałam w książce „Remake. Apokalipsa popkultury” ciekawy rozdział na temat spoilerów, który odwracał po części negatywne zdanie na ich temat. Michał Ochnik posłużył się tam spojrzeniem na to, że w naszej kulturze część wielkich tajemnic filmów czy książek są już tak zakorzenione i ujawnione w ogólnej popkulturze, że mało kto nie zna zarysu np. „Frankensteina” czy tego kim dla Luka Skywalkera jest Darth Vader z „Gwiezdnych wojen” albo psychologii postaci „Doktor Jekylla i pana Hyde”. I właśnie po tym przychodzi kluczowe pytanie, które na mnie wpłynęło: czy to odbiera przyjemność z poznania danego dzieła? Otóż razem z autorem wspomnianej książki uważam, że nie. Przestając pędzić za czymś co ma nas zaskoczyć możemy dostrzec inne poboczne rzeczy i docenić jeszcze szybciej konstrukcję całości. Oderwać się od piorunującego efektu wow, na skutek statecznego, ale wcale nie gorszego docenienia.

Bo to, że znałam wcześniej retelling tej powieści, a jeszcze wcześniej film, wcale nie oznacza, że poznając teraz pierwowzór moje wrażenia są mniejsze. Może właśnie jeszcze bardziej jestem pod wrażeniem tego jak na bazie pewnego niewinnego zakładu, w którym wzięła udział Mary Shelley powstało takie dzieło, które stało się filarem klasyki powieści grozy. Jakim niesamowitym zmysłem psychologicznym posługiwała się autorka przeszło 200 lat temu, gdzie nadal można rozbierać tę powieść na kawałki względem poszerzającej się psychologicznej wiedzy. Wrażenie robi na mnie przystępność i taka współczesność, którą czuć w tekście. U mnie w tłumaczeniu Pauliny Braiter.

Mam ciarki, gdy myślę o sporym fragmencie z perspektywy monstrum, którego stworzył Victor Frankenstein. Czułam ból, strach, samotność i przejęcie, gdy wiem, że jego nadzieje na zrozumienie są płonne. Ten ból rozpaczy, gdy krzywdzi innych, bo sam czuje się tak okropnie skrzywdzony.

Co do Victora do końca czułam jego egoizm, który niby przykryty płaszczem smutku i zemsty, wydzierał się w wyrazie wrażenia, że liczy się tylko on. Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale czułam, że Victor nigdy do końca nie brał odpowiedzialności za to co uczynił i pławił się w poczuciu bycia ofiarą.

Silną stroną tej powieści jest to, że można ją interpertować na tylu płaszczyznach i z tylu stron, a jednocześnie w zależności od perspektywy każdy może mieć rację.

Lubię ładne wydania książek, ale to nie banał, że najbardziej liczy się dla mnie ich treść. Jak coś jest pięknie wydane, ale treść mnie nie zachwyca to nawet cudowne wydanie w moich oczach zaczyna tracić, bo ten całokształt zostaje zaburzony. W przypadku tego wydania „Frankensteina” jestem w pełni ukontentowana i jeszcze bardziej nim zauroczona, bo środek wspaniale je uhonorował. 🔥

Przeczytałam w książce „Remake. Apokalipsa popkultury” ciekawy rozdział na temat spoilerów, który odwracał po części negatywne zdanie na ich temat. Michał Ochnik posłużył się tam spojrzeniem na to, że w naszej kulturze część wielkich tajemnic filmów czy książek są już tak zakorzenione i ujawnione w ogólnej popkulturze, że mało kto nie zna zarysu np. „Frankensteina” czy tego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
269
221

Na półkach:

Wydanie to jest antologią kilku opowiadań, ale skupię się tylko na tytułowym tekście. 250 stron (jeszcze z upakowanym mocno tekstem, by zmniejszyć objętość druku) o narzekaniu na świat i swój los pisane w pierwszej osobie przez trzech bohaterów: Frankensteina, jego potwora i trochę kapitana statku. Strasznie męcząca książka, gdzie kompletnie NIC się nie dzieje. To jedynie pamiętnik z opisywaniem swoich uczuć. I wszystko to prowadzi do donikąd, bo nie ma żadnego zakończenia, tylko czytelnik sam ma je sobie wymyślić. Liczyłem na jakąś ciekawą fantastykę naukową na temat tworzenia potwora, ale nic takiego nie ma, autorka usprawiedliwiła jej brak moralnością Frankensteina, który nie chciał opowiadać nikomu o swojej pracy. A taka jego jest moralność, że spieprzył wszystko koncertowo: stworzył życie i zamiast wziąć za nie odpowiedzialność, to spierniczył. Czyli jakby urodzić dziecko, wiedząc od dawna, że to dziecko będzie się mieć, i mimo to wrzucić je żywcem do koszta na śmieci. Do tego wiedząc, że wypuścił na świat zawartość puszki Pandory, latami nie raczył nikomu powiedzieć o zagrożeniu. Tego wszystkiego nie ułatwia archaiczny język (wiadomo, bo książka ma ponad 200 lat) i budowa zdań, gdzie jedno ma średnio 5 wersów długości. Plusem są chyba tylko opisy przyrody, których jest dużo. To jedyny pozytyw w tej mocno depresyjnej książce o braku odpowiedzialności i staniu się mordercą tylko dlatego, że spotkało się na drodze kilku ludzi, którzy jedynie się bali odmienności. Nie wiem, skąd okrzyknięcie pozycji fenomenem i klasykiem, zapewne z powodu bezkonkurencyjności w swoich czasach.

Wydanie to jest antologią kilku opowiadań, ale skupię się tylko na tytułowym tekście. 250 stron (jeszcze z upakowanym mocno tekstem, by zmniejszyć objętość druku) o narzekaniu na świat i swój los pisane w pierwszej osobie przez trzech bohaterów: Frankensteina, jego potwora i trochę kapitana statku. Strasznie męcząca książka, gdzie kompletnie NIC się nie dzieje. To jedynie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

15291 użytkowników ma tytuł Frankenstein na półkach głównych
  • 8 930
  • 6 098
  • 263
3146 użytkowników ma tytuł Frankenstein na półkach dodatkowych
  • 2 229
  • 328
  • 177
  • 110
  • 110
  • 110
  • 82

Tagi i tematy do książki Frankenstein

Inne książki autora

Okładka książki Fantasmagorie. Opowieści o umarłych Johann August Apel, George Gordon Byron, Claire Clairmont, Heinrich Clauren, Friedrich Laun, Johann Karl August Musäus, John William Polidori, Mary Shelley, Percy Bysshe Shelley, Sarah Elizabeth Utterson
Ocena 7,0
Fantasmagorie. Opowieści o umarłych Johann August Apel, George Gordon Byron, Claire Clairmont, Heinrich Clauren, Friedrich Laun, Johann Karl August Musäus, John William Polidori, Mary Shelley, Percy Bysshe Shelley, Sarah Elizabeth Utterson
Mary Shelley
Mary Shelley
Angielska poetka i pisarka okresu romantyzmu. Tworzyła w gatunku powieści gotyckiej, prekursorka powieści SF. Urodziła się 30 sierpnia 1797 roku w Londynie jako córką intelektualistki feministycznej Mary Wollstonecraft, uchodzącą za jedną z najbardziej znanych obrończyń praw kobiet oraz Williama Godwina, zaliczanego do grona wybitnych myślicieli społeczno-politycznych epoki. Miała starszą siostrę Fanny, nieślubną córkę Mary Wollstonecraft z Gilbertem Imlayem (1754–1828). Matka Shelley zmarła dziesięć dni po narodzinach córki na skutek gorączki połogowej. Autorka biografii Mary Wollstonecraft i Mary Shelley, Charlotte Gordon, nazwała to wydarzenie najsłynniejszym porodem w historii literatury. Sama Shelley mawiała później, że jest córką „dwóch wybitnych postaci świata literackiego”. Opiekę nad Mary po śmierci matki przejął ojciec, któremu pomagała przyjaciółka Mary Wollstonecraft, Maria Reveley. Mieszkali pod numerem dwadzieścia dziewięć w Polygon – zbudowanym na planie półkola skupisku wysokich budynków w Somers Town. Mary uczęszczała do szkoły dla panien a w 1811 została wysłana do szkoły Miss Caroline Petman w Ramsgate. Jednak najważniejsze wykształcenie zdobyła w domu. William Godwin ustanowił wysoki standard intelektualny dla domowników, pobudzając predyspozycje i wyobraźnię dzieci oraz budząc w Mary Godwin wiarę we własną moc i odpowiedzialność za dokonywanie zmian jako działacz w społeczeństwie. Mary osiągnęła solidne podstawy w historii, mitologii, literaturze i Biblii; pobierała też lekcje sztuki i francuskiego. Mary Godwin przejęła po ojcu codzienną dyscyplinę spędzania każdego ranka na pisaniu i studiowaniu. Biegle władała językiem włoskim i francuskim, uczyła się także łaciny i greki oraz trochę hiszpańskiego. Grono przyjaciół i znajomych rodziny stanowili pisarze, naukowcy i reformatorzy polityczni. W domu Godwinów często pojawiali się ludzie pragnący zobaczyć córkę Mary i Williama. „Jako dziecko dwóch gigantów intelektualnych była przecież skazana na sławę” – pisze Charlotte Gordon – „Przyzwyczaiła się do tego, że kiedy wchodzi do pokoju, wszyscy milkną, głośno wciągając powietrze, jakby była kimś ważnym. Pokazywali sobie jej rude włosy, duże, jasne oczy. Wykapana matka, mówili”. Według relacji, Shelley była wyjątkowo inteligentna, oczytana, interesowała się aktualnymi osiągnięciami nauki, m.in. badaniami Humphry’ego Davy’ego w zakresie chemii i Luigiego Galvaniego w zakresie fizjologii. W późniejszych latach chłonęła koncepcje naukowe Darwina. Przedwczesna śmierć matki spowodowała, że pokolenia badaczy przeoczyły jej wpływ na córkę. Postrzegali je jako niepowiązane ze sobą przedstawicielki różnych poglądów filozoficznych i prądów literackich. Światopogląd i działania Wolstonecraft ukształtowały przyszłą Mary Shelley. Jak opisuje Gordon, zarówno matka, jak i córka próbowały wyzwolić się z ucisku klasowego. Publikowały prace poruszające drażliwe tematy, za które spotkała je fala krytyki. Obie walczyły o sprawiedliwe traktowanie kobiet i napisały książki, które zrewolucjonizowały historię. Tym bardziej, że przyszło im żyć w epoce, w której uważano kobiety za niezdolne do decydowania o sobie. W 1801 roku William Godwin poślubił Mary-Jane Vial, przysposabiając jej dzieci, Charlesa Gaulisa Clairmonta (1795–1850) i Clarę Mary Jane (Claire) Clairmont (1798–1879). Ani Mary, ani jej siostra Fanny nie zaakceptowały „drugiej mamusi”, jak mówił o kobiecie ojciec dziewczynek. Mary-Jane uważała, że Godwin rozpieścił Mary, w związku z czym traktowała ją szczególnie surowo. Na Fanny w ogóle nie zwracała uwagi. Również córka Mary-Jane z poprzedniego związku, Clara Mary Jane, nie znalazła wspólnego języka z małą Shelley. Godwin faworyzował własną córkę, ignorując przy tym Jane, co pogłębiało przepaść między dziewczynkami i wywołało poczucie niższości przyrodniej siostry. Mary z kolei zaczęła traktować ją jak rywalkę, która tylko czeka na jej potknięcie by zająć miejsce w sercu Williama. Mary-Jane z kolei zabroniła wspominać o zmarłej Wollstonecraft. Nalegała, by córki Godwina zwracały się do niej „mamusiu” i wpadała w furię, kiedy Mary się temu sprzeciwiała. Napięte stosunki między Mary-Jane i Shelley zaogniły się jeszcze po urodzinach Williama Juniora. Zazdrosna o ojca Mary wszczynała spory i kłótnie, których celem było osłabienie pozycji macochy. Rodzinny konflikt odbił się na zdrowiu dziewczynki – na jej dłoniach i przedramionach pojawiła się egzema. Latem 1807 roku, w wyniku pogorszenia sytuacji finansowej, rodzina przeniosła się z Polygonu do Londynu, na ulicę Skinner Street 41. W 1812 roku czternastoletnia Mary została wysłana do Szkocji. Zamieszkała u Williama Baxtera, szkockiego radykała, który korespondował z Godwinem i zaprosił jego córkę do siebie. Podczas samotnej, trwającej tydzień podróży statkiem, Mary cierpiała z powodu choroby morskiej, została okradziona i trafiła do Dundee bez żadnego zaplecza finansowego. Na miejscu trafiła do szkoły z internatem, która okazała się być jeszcze mniej przyjaznym miejscem niż przepełniony kłótniami dom rodzinny. W domu Baxterów Shelley zaprzyjaźniła się z córką Williama, Isabellą. 10 listopada 1812 roku wraca wraz z Christiną Baxter do Londynu na siedmiomiesięczny pobyt i tam następnego dnia Mary Godwin spotkała Percego Bysshe Shelleya (1792-1822) i jego żonę Harriet. Odżywają dawne konflikty z Mary-Jane i jej córką. W czerwcu 1813 Godwin wysłał córkę z powrotem do Szkocji. Mary odrzuciła zaloty Davida Bootha, wdowcu po najstarszej córce Baxterów, który ostatecznie poślubił Isabellę. W marcu 1814 roku Mary wróciła do Anglii. Na początku maja ponownie spotyka P. B. Shelleya, częstego gościa i mocno zaangażowanego w zapewnienie rodzinie Godwinów, która walczyła z bankructwem, pomocy finansowej. Para zaczyna się często spotykać i oboje zakochują się w sobie. Mimo namów ojca do zerwania związku, 28 lipca 1814 r., w wieku 17 lat, Mary Godwin w towarzystwie swojej przyrodniej siostry Claire Clairmont spotkała się z wybitnym angielskim poetą i ucieka razem z nim do Europy. Shelley był już wówczas żonaty z Harriet Westbrook, z którą miał dwie córki. Kilkuletni związek z Shelleyem miał na Mary jako pisarkę decydujący wpływ w przyszłości. Rok później (1815) urodziła mu syna, który wkrótce zmarł. W 1816 powiła drugiego syna Shelleya – Williama (który zmarł w wieku niespełna 3 lat). W maju tego samego roku, pod naciskiem opinii publicznej, para zdecydowała się wyjechać do Europy i osiadła w Szwajcarii koło Genewy. Tam pisarka poznała innego czołowego angielskiego poetę epoki, Lorda George’a Byrona. Również w 1816 roku zmarła tragicznie (przez utonięcie) żona Shelleya – Harriet, co otworzyło parze drogę do małżeństwa, które zostało zawarte jeszcze pod koniec tego samego roku. Trwało ono do 1822 roku, kiedy Shelley zginął tragicznie (również utonął). Po śmierci ukochanego powróciła do Anglii, gdzie przebywała aż do swojej śmierci w 1851 roku. Została pochowana na dziedzińcu kościoła Bournemouth. Ze związku z Shelleyem miała jeszcze córkę Klarę (zm. w 1819) i syna Percy Florence'a (ur. 1819),który jako jedyne z ich dzieci dożył wieku dorosłego i z którym spędziła ostatnie lata swojego życia. Zadebiutowała powieścią Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz (1818),która do dziś uchodzi za jej najwybitniejsze, a z pewnością najbardziej znane dzieło. Pomysł Frankensteina narodził się latem 1816 r. podczas podróży po Szwajcarii (w okolicach Genewy),kiedy małżonkowie Shelley w towarzystwie Byrona i Johna Polidori urozmaicali sobie zimne i dżdżyste wieczory (tzw. Rok bez lata) wymyślaniem opowieści o duchach. Dzięki Frankensteinowi Mary Shelley stała się czołową twórczynią powieści gotyckiej oraz prekursorką literatury fantastyczno-naukowej. Napisała także inne powieści grozy, m.in.: Valperga (1823),Ostatni człowiek (The Last Man, 1826) czy Przeistoczenie (Transformation, 1831). Podjęła również pracę nad na poły biograficzną powieścią grozy Matilde, która została wydana już po jej śmierci, w 1859 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Upiór Opery Gaston Leroux
Upiór Opery
Gaston Leroux
❝𝐃𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳 𝐬𝐢ę, ż𝐞 𝐬𝐳𝐤𝐢𝐞𝐥𝐞𝐭 𝐜𝐢ę 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚 𝐢 𝐩𝐫𝐚𝐠𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐰𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐦𝐢ł𝐨ś𝐜𝐢 𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐩𝐮ś𝐜𝐢 𝐜𝐢ę 𝐝𝐨 𝐠𝐫𝐨𝐛𝐮!❞ 𝐓𝐲𝐭𝐮ł 𝐤𝐬𝐢ą𝐳𝐤𝐢: Upiór Opery 𝐆𝐚𝐭𝐮𝐧𝐞𝐤: Romans gotycki 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Gaston Leroux 𝐎𝐠ó𝐥𝐧𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐞: Ja po prostu kocham tę książkę. Ba! Ona uratowała mnie na maturze z polskiego 🤭. Uwielbiam sam motyw darkness x light, potwór x niewinność. Sam klimat też jest genialny: podczas czytania siedzi się przepych, krwiste i złote barwy, słyszy się operę i upiorne skrzypce ♥️. 𝐃𝐥𝐚 𝐤𝐨𝐠𝐨: Da fanów gotyckiego romansu, Draculi, Frankensteina, trójkątów miłosnych, upiornego klimatu i odrobinę horroru. 𝐏𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Dużo tego było 🤭. Ale wpierw to Erik, nasz upiór. Biedny, oszpecony geniusz, który ma obsesję na niewinnej, lekko naiwnej, marzycielskiej śpiewaczce. O rany, chemia między nimi jest taka wielka, że nawet chińska zupka ma uboższy skład tablicy Mendelejewa; sam Erik kipie od szaleństwa i tęsknoty. Raul zaś stanowi zupełną opozycję, jest takim rycerskim panem idealnym i bądźmy szczerzy, większość chciałaby takiego mieć za męża 💙. 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Książka jest zdecydowanie za krótka. No i wolałabym więcej POV Erika, w zasadzie więcej z nim scen 🥲. 𝐏𝐨𝐦𝐢𝐚𝐫 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐮:٨ـﮩﮩ٨ـ♡ﮩ٨ـﮩ [♥♥♥♥♥] – opary namiętności i SHIP, SHIP, SHIP 𝐓𝐫𝐢𝐠𝐠𝐞𝐫𝐲: Przem0c, zab0jstwa, porw4ni3, gr0źby. 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: [10/10★] – ARCYDZIEŁO. 𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞: Szalony, zakochany bez pamięci geniusz postanawia wynieść na piedestał młodą, śliczną śpiewaczkę, lecz ta zostaje wplątana w trójkąt miłosny i horror.
AKZgaj - awatar AKZgaj
ocenił na1016 dni temu
Portret Doriana Graya Oscar Wilde
Portret Doriana Graya
Oscar Wilde
Nie miałam jakiejś wielkiej ochoty na czytanie tej powieści, sądziłam, że nie będzie to powieść, która przypadnie mi do gustu. Wiadomo klasyka, coś tam wiedziałam o książce, dużo dobrego słyszałam, ale nie sądziłam, że z taką przyjemnością będzie mi się ją czytało. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i trzymała przy sobie, to ten typ książki, który się chce przeczytać od razu i jednocześnie nigdy nie kończyć. Tydzień po przeczytaniu nadal siedzi mi w głowie. Siedzą mi w głowie bohaterowie, bohaterki, humor i całą wielowymiarową tematyka. Jestem nawet bardziej niż zadowolona z lektury, dosłownie jestem zachwycona i bardzo się cieszę, że na siebie trafiliśmy. Zwroty akcji w tej powieści momentami mną wstrząsały, elementy zaskoczenie były bardzo w punkt (przy postaci malarza, czy brata Sibil, no i samo zakończenie). Charakterystyka postaci, cała ich psychologia są wspaniałe, styl powieści i jej wielowymiarowość - totalnie powieść nieodkładalna. Zdecydowanie dzięki swojej wielowymiarowości, powieść ponadczasowa. Tematyka dobra i zła, cała teoria klasy próżniaczej, konsumpcjonizmu, hedonizmu, tego, że ludzie piękni nie robią złych rzeczy, że lepiej mieć niż być. To się wszystko wpisuje idealnie w nasze czasy. Przy okazji to też i bardzo cytatogenna powieść. Klimat i mrok wchłaniają bez reszty. Zdecydowanie lektura obowiązkowa. „Książki, które świat nazywa niemoralnymi, to są właśnie te, które światu wykazują jego własną hańbę”.
lubięmiećksiążki - awatar lubięmiećksiążki
ocenił na82 dni temu
Wehikuł czasu Herbert George Wells
Wehikuł czasu
Herbert George Wells
Naukowiec zafascynowany koncepcją podróży w czasie, konstruuje machinę, dzięki której udaje się w odległą przyszłość. Tam spotyka dwie odmienne rasy ludzkie i zupełnie nieoczekiwaną rzeczywistość... Nazwisko autora z pewnością znane jest wieku fascynatom science-fiction, bowiem to czysta klasyka gatunku. Dla mnie to drugi poznany tytuł (po "Wojnie światów") z dorobku autora, który przedstawił jeszcze szerzej jego wizjonerskie kreacje i oryginalne pomysły. Często przy sięganiu po SF mam trochę obaw o przytłoczenie zaawansowaną warstwą naukową. Ta książka jednakowoż jest bardzo skondensowana (zaledwie ok. 120 stron),a więc tu wprost przeciwnie - aż mi się wydawało, że wyjątkowo pokrótce został uszczknięty sam wątek dywagacji i matematyczno-fizycznego dyskursu, który otrzymujemy na samym wstępie. Na pewno nie jest to tytuł, który przyprawi czytelnika o zawroty głowy teoriami. Wells robi szybką "zajawkę" i raz dwa przechodzi do rzeczy. Fabuła jest wykreowana w formie relacji naukowca z jego przeżyć w przyszłości. Autor tworzy interesujący, pozornie utopijny futuryzm, który szybko ujawnia swoją antyutopijną stronę. Koncept dwóch ras ludzkości, jednoczesny rozwój, jak i powrót pierwotnych instynktów, czy puenta w zależnościach między ludźmi to nawet nie tyle budząca napięcie akcja, co wyłaniający się z niej obraz społeczny, mający skłonić do refleksji i filozoficznych rozważań. Z jednej strony lata, do których przenosi się naukowiec są bardzo odległe, a z drugiej... czyż ludzkość w jego ujęciu nie jest już teraz na ścieżce do takiej bądź równie niepokojącej tranformacji czy upadku? Odbiorcy opowieści naukowca są ubrani głównie w różne role społeczne i tytuły, a nie konkretne fikcyjne nazwiska, co dodaje całości swoistego uniwersalizmu, a zarazem nuty przestrogi. Może nie jest to wprost moralizowanie, aczkolwiek na pewno nie pozostaje się obojętnym wobec jego przekazu. Myślę, że w tym przypadku książka mogłaby ze spokojem być poszerzona, bowiem zabrakło mi trochę więcej opisów procesu naukowego czy świata przyszłości. Niemniej jest ciekawa i świeża jak na czasy wydania i z pewnością każdy fascynat SF powinien ją poznać jako pionierskiego klasyka 😊
Bookerka - awatar Bookerka
oceniła na618 dni temu
Mnich Matthew Gregory Lewis
Mnich
Matthew Gregory Lewis
Kluczowym motywem powieści jest kwestionowanie rzekomej świętości gorliwie wierzących przedstawicieli Kościoła, których czystość i oddanie wierze jest wręcz cechą tak szczególną i tak podporządkowującą życie, że główny bohater – nowo przybyły opat (przełożony opactwa) – szybko zyskuje sławę. Do kościoła przybywają licznie ludzie zainteresowani jego postacią. Choć już na początku poddaje się pod wątpliwość pobożność zgromadzonych, gdzie autor, wymieniając powody, wskazuje, że chociażby mężczyźni przybyli dla kobiet, a te, by się pokazać, inni z kolei są zaciekawieni wystąpieniem Mnicha, o którym jest głośno, jeszcze inni z braku laku – Ambrozjo ukazuje nam się jako osoba niesłychanie charyzmatyczna, skupiająca swoimi kazaniami całą uwagę tłumu, choć jednocześnie surowa. Przemawia z pozycji osoby, która chlubi się tym, że dotąd żyła w całkowitym odosobnieniu, w pełnej cnotliwości, zgłębiając tajniki wiary. Szybko zostaje zasugerowane pytanie, czy osoba tak wielbiona, nieznająca de facto życia, niemająca dotąd okazji, by w ogóle opierać się pokusom, których niechybnie z racji dużego autorytetu w nowej roli będzie cała masa – ulegnie swoim tłumionym zapędom (i, jak się potem okazuje, naturalnie gwałtownemu temperamentowi),czy może pozostanie niezłomna? Rzecz jasna odpowiedź się sama narzuca. Czytawszy książkę, będziemy śledzić upadek postaci i przekonamy się, kiedy wiara jest de facto szatą próżności, a w istocie mamy do czynienia z obłudą. Ambrozjo nie jest jedynym głównym bohaterem – mamy jeszcze kilka innych ważnych postaci, których los wzajemnie się będzie przeplatał i będzie nam dane poznać różne perspektywy wydarzeń. Wspólną dla bohaterów osią tematyczną jest pewnego rodzaju targanie się z życiem, skomplikowane konfiguracje romantyczne, zakazane miłości, uleganie namiętności. Kto po drodze będzie mógł liczyć na odkupienie, jakie będą konsekwencje decyzji bohaterów w związku z folgowaniem swoim popędom, gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość – to są kwestie, których rozwinięcia będziemy ciekawi, czytając książkę. Mimo kwiecistego języka czyta się to szybko z racji dynamicznej akcji i samą w sobie nęcącą tematykę powieści. Przebija się przez książkę pewien melodramatyzm, atmosfera jest gotycka, są motywy fantastyczne w postaci zjaw, diabłów, mamy scenerię zamków i cmentarzy – to wszystko mnie dodatkowo zaangażowało. Oczywiście widać, że autor, pisząc, był bardzo młody, miał 19 lat. Książka miała szokować i być sensacyjna, niemniej zagadnienia, które nią podejmują, są jak najbardziej realne i skłaniają do własnej refleksji, a język, jakim opisuje powab cielesnych uciech, kobiecego piękna i pragnienia pewnego wręcz terytorialnego i łapczywego zdobycia niewieściej cnoty, stanowi estetyczną ucztę.
Kaanashi - awatar Kaanashi
ocenił na819 dni temu

Cytaty z książki Frankenstein

Więcej
Mary Shelley Frankenstein Zobacz więcej
Mary Shelley Frankenstein Zobacz więcej
Mary Shelley Frankenstein Zobacz więcej
Więcej