Klaun w polu kukurydzy

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Cykl:
- Clown in a Cornfield (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Clown in a Cornfield
- Data wydania:
- 2025-07-16
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-07-16
- Data 1. wydania:
- 2020-08-25
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328735996
- Tłumacz:
- Andrzej Goździkowski
Quinn Maybrook chce tylko dotrwać do końca szkoły, ale może nie dożyć poranka.
Siedemnastoletnia Quinn wraz z ojcem przeprowadza się do małego miasteczka, ukrytego gdzieś pomiędzy polami kukurydzy. Największą atrakcją Kettle Springs jest klaun Frendo, maskotka niedziałającej już fabryki i... międzypokoleniowa wojna, która podzieliła mieszkańców.
Dorośli chcą przywrócić miasteczku poprzednią chwałę, a młodzież skupia się na dobrej zabawie, kręceniu filmików z viralowym potencjałem i jak najszybszym wydostaniu się z tej dziury.
Coroczna impreza w starej stodole wydaje się być dobrym pomysłem, aby Quinn na chwilę oderwała się od swoich problemów. Szybko jednak okazuje się, że kiedy noc spłynie krwią, a poranek nie da nadziei na ratunek, jej największą ambicją stanie się przetrwanie.
To będzie zabójcza impreza!
„Ta impreza zaczyna się wcześnie i będzie trwać do ostatniego trupa.” Stephen Graham Jones, autor bestsellerów „Jedyni dobrzy Indianie” oraz „Mapa wnętrza”
Kup Klaun w polu kukurydzy w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Klaun w polu kukurydzy
Poznaj innych czytelników
213 użytkowników ma tytuł Klaun w polu kukurydzy na półkach głównych- Przeczytane 104
- Chcę przeczytać 103
- Teraz czytam 6
- Posiadam 29
- 2025 12
- Horror 8
- Ebook 3
- Współpraca 2
- Chcę w prezencie 2
- Posiadam 2































OPINIE i DYSKUSJE o książce Klaun w polu kukurydzy
Długo czekałam i w końcu nastał ten wielki dzień, że się doczekałam i do moich drzwi kurier dostarczył powieść grozy. Czyli rasowy horror, który ma mnie dobrze wystraszyć, wytarmosić, zmielić od środka i wypluć. Ten rasowy horror, na który napaliłam się jak szczerbaty na suchary, okazała się młodzieżówką, ale nadal pozostającą w klimacie grozy. Żeby wystraszyć dzieci, wystarczy postać szalonego klauna, mordującego znienawidzoną przez niego młodzież. Klaun morderca, czy to nie brzmi groteskowo strasznie🤡 Przecież ten przebieraniec ma na celu zabawiać i rozmieszać dzieci, ale widocznie ma dwie twarze, a ta druga skrywa złe oblicze, celem jest śmierć.
.
Ta książka z pewnością dostarczy Wam dreszczyku emocji, bo nie zabraknie w niej krwawych zwrotów akcji i opisów mordowanych dzieci. Strach bezbronnych ofiar przed wiszącym nad nimi zagrożeniem i śmiercią, szaleńca próba ratowania się z pewnością udzieli również czytelnikowi. Za wszelką cenę, będzie próbował wraz bohaterami szukać drogi ucieczki z płonącej stodoły, lub wyjścia z pola kukurydzy, które jest jednym wielkim labiryntem bez wyjścia.
.
Z pewnością nie jest to książka przez którą nie zmrużycie oka, bo nie przeraża ona aż do takiego stopnia, na jaki oczekiwałam, a oczekiwania wobec niej miałam naprawdę dosyć spore. Jednakże podobała mi się na tyle, że mogę ją Wam polecić, jeśli szukacie czegoś z tego gatunku. Po tej książce inaczej teraz spojrzycie na postać klauna, a przejeżdżać obok pola kukurydzy bądźcie czujnik i miejcie się na baczności, bo nie wiecie, jakie zło się tam czai i na Was patrzy.
Niech moc będzie z Wami💪
Długo czekałam i w końcu nastał ten wielki dzień, że się doczekałam i do moich drzwi kurier dostarczył powieść grozy. Czyli rasowy horror, który ma mnie dobrze wystraszyć, wytarmosić, zmielić od środka i wypluć. Ten rasowy horror, na który napaliłam się jak szczerbaty na suchary, okazała się młodzieżówką, ale nadal pozostającą w klimacie grozy. Żeby wystraszyć dzieci,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzego baliście się w dzieciństwie?
Horror, który nie straszy od razu krwią, lecz powoli zaciska pętlę. Akcja osadzona w zapomnianym przez świat miasteczku ma w sobie coś niepokojącego. Tu wszystko jest zbyt znajome, zbyt ciasne, zbyt podszyte milczącą wrogością. Każdy zna każdego, każdy coś pamięta i każdy udaje, że przeszłość nie ma już znaczenia. Do czasu.
Autor bardzo sprawnie pokazuje konflikt wpisany w tkankę takiego miejsca. Dorośli żyją nostalgią i żalem po utraconym dawnym porządku, młodzi duszą się pod ciężarem cudzych oczekiwań i cudzych rozczarowań. Klaun, który kiedyś był niewinną maskotką staje się tu czymś więcej niż mordercą. Jest ucieleśnieniem gniewu, frustracji i strachu przed zmianą.
Quinn, porusza się po tym świecie z mieszaniną buntu i ostrożności. Nie jest idealna, nie zawsze podejmuje dobre decyzje, ale ma w sobie instynkt przetrwania i wewnętrzny sprzeciw wobec dusznej stagnacji, która ją otacza. Jej perspektywa pozwala zobaczyć, jak bardzo przemoc w tej historii wyrasta z codziennych zaniedbań, przemilczeń i małych okrucieństw.
To powieść brutalna, ale nie pusta. Przewidywalna w ramach konwencji slashera, a jednocześnie niepokojąco trafna w obserwacjach społecznych. „Klaun w polu kukurydzy” czyta się jak opowieść o miejscu, które nie potrafi się zmienić i dlatego zaczyna pożerać samo siebie. Duszne miasteczko i przemoc — ten klimat zostaje z czytelnikiem na długo.
Czego baliście się w dzieciństwie?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHorror, który nie straszy od razu krwią, lecz powoli zaciska pętlę. Akcja osadzona w zapomnianym przez świat miasteczku ma w sobie coś niepokojącego. Tu wszystko jest zbyt znajome, zbyt ciasne, zbyt podszyte milczącą wrogością. Każdy zna każdego, każdy coś pamięta i każdy udaje, że przeszłość nie ma już znaczenia. Do czasu.
Autor bardzo...
Z niektórymi powieściami jest tak, że nawet jeśli narracja mi nie odpowiada, ale emocje chwytają za gardło to nagle mam nową obsesję!
I myślę, że właśnie taka relacja łączy mnie z historią Adam Cesare’a. To klasyczny hate-love, ale nastoletnia ja – ogromna fanka crazy filmów, starych horrorów i niekończących się scen gore – skacze z radości, że dorosła wersja nie zniechęciła się po pierwszych stu stronach. „Klaun w polu kukurydzy” jest jednocześnie kompletnie poryty i boleśnie przewidywalny, ale…rozumiem, czemu zdobył kawałek mojego serca.
To w gruncie rzeczy hołd dla horrorów o odizolowanych miasteczkach i nastolatkach ginących podczas imprezy. Wszystkie sceny od rozpoczęcia ataku klaunów są przepełnione dynamiką. Widać, że autor potrafi je pisać, w przeciwieństwie do codziennego życia bohaterów. Zarówno prolog jak i pierwsze rozdziały są strasznie szorstkie, pełne zbędnych wtrąceń i informacji. Wątek bad boya powtarzany jest jak mantra.
A skoro już jesteśmy przy głównej bohaterce… Quinn jest jednocześnie głupia, ale jak dacie jej broń to nawet potrafi wycelować i wbrew pozorom posiada instynkt przetrwania. Po lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy Cesare faktycznie nie umie pisać bohaterek, czy po prostu taki obraz Quinn był celowy.
Dialogi w pierwszej połowie są średnie. Autor bardzo chce poruszać ważne tematy jak m.in. polowanie czy moralność, ale robi to tak nieumiejętnie, że zamiast refleksji pozostaje jedynie ‘xD’. Czasem naprawdę lepiej zostawić coś w domyśle.
ALE!
Gdy zaczyna się rzeź w polu kukurydzy, Cesare nie jest oszczędny w słowach. Scena ze stodołą i ogniskiem chyba na zawsze wyryły się w mojej pamięci. Akcja jest tu tak dynamiczna, brutalna, a research medyczny i dotyczący broni — zaskakująco solidny.
W tej przewidywalnej historii spotka was wiele plot twistów. Relacja romantyczna wcale nie jest oczywista, zaś pomoc wychodząca z inicjatywy ojca Quinn okazuje się inna od oczekiwanej. Gwarantuję, że będziecie kibicować tym dzieciakom, wstrzymywać oddech na scenach ataku, a także z niepokojem przejeżdżać przez pola kukurydzy! Właśnie dla tego chaosu i klimatu małego, odizolowanego miasteczka książka ostatecznie otrzymuje moją miłość i sprawia, że wypatruję kolejnego tomu. Chociaż już się rozglądam za angielskimi wydaniami…
I tak, od początku wiedziałam, kto stoi za morderstwami — ale w slasherach chyba o to właśnie chodzi!
Z niektórymi powieściami jest tak, że nawet jeśli narracja mi nie odpowiada, ale emocje chwytają za gardło to nagle mam nową obsesję!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI myślę, że właśnie taka relacja łączy mnie z historią Adam Cesare’a. To klasyczny hate-love, ale nastoletnia ja – ogromna fanka crazy filmów, starych horrorów i niekończących się scen gore – skacze z radości, że dorosła wersja nie...
to krwawy, szalony horror!
to krwawy, szalony horror!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza 1/3 książki przypomina powieść dla nastolatków, a nie horror. Później, gdy w końcu coś się zaczyna dziać, jest lepiej — aż do zakończenia, które też bardzo rozczarowuje.
Chyba miałam zbyt duże oczekiwania, książka okazała się dla mnie za nudna.
Pierwsza 1/3 książki przypomina powieść dla nastolatków, a nie horror. Później, gdy w końcu coś się zaczyna dziać, jest lepiej — aż do zakończenia, które też bardzo rozczarowuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba miałam zbyt duże oczekiwania, książka okazała się dla mnie za nudna.
Nie porywa mnie jako „arcydzieło”. Za to jako rozrywka horrorowa – zdecydowanie warto.
Nie porywa mnie jako „arcydzieło”. Za to jako rozrywka horrorowa – zdecydowanie warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Klaun w polu kukurydzy” Adama Cesare to książka, po której długo nie wiedziałam, co myśleć. Z jednej strony to klasyczny slasher, pełen krwi, napięcia i młodzieżowego buntu, z drugiej — historia o dojrzewaniu, stracie, o przemocy i frustracji, która w małym miasteczku rośnie jak chwast, aż w końcu wybucha w groteskowym, krwawym spektaklu. Czytając, miałam wrażenie, że autor bawi się konwencją, ale jednocześnie traktuje ją poważnie; jakby chciał powiedzieć, że za maską klauna czai się coś więcej niż tylko zabójca — że jest tam coś społecznie prawdziwego, coś o nas.
Quinn Maybrook, główna bohaterka, to siedemnastolatka, która po śmierci matki przeprowadza się z ojcem do Kettle Springs — miasteczka, które wygląda jak zatrzymane w czasie. Tu wszyscy się znają, a przynajmniej tak im się wydaje. Dorośli narzekają, że młodzież jest leniwa i nie posiada żadnego celu w życiu, młodzież uważa dorosłych za hipokrytów i nudziarzy, a pomiędzy nimi czai się coś jeszcze — klaun Frendo, dawniej uśmiechnięta maskotka lokalnej fabryki syropu kukurydzianego, dziś legenda, która wskrzeszona powraca, by siać terror. Brzmi jak absurd? Tak, ale w tym absurdzie kryje się coś przejmującego — strach przed zapomnieniem, przed utratą sensu, przed tym, że świat już dawno przestał być prosty.
Cesare bardzo sprawnie buduje napięcie. Od początku czujesz, że coś w tym miasteczku nie gra. Pola kukurydzy są zbyt ciche, ludzie zbyt życzliwi, ulice zbyt puste. Wszystko pulsuje niepokojem, a autor doskonale rozumie, jak wykorzystywać rytm horroru — najpierw senność i pozorny spokój, potem drobne sygnały zagrożenia, wreszcie wybuch przemocy, który przerywa tę duszną równowagę. Kiedy pojawia się klaun, jego obecność nie jest już groteskowa — jest przerażająca, bo w jego masce odbija się zło, które od dawna w tym miejscu dojrzewało.
Czytając, czułam, że książka ma w sobie ducha starych horrorów z lat osiemdziesiątych. To hołd dla klasyków gatunku — dla „Halloween”, „Piątku 13” czy „Koszmaru z ulicy Wiązów”. Jest impreza młodzieży, jest odizolowane miejsce, jest potwór w ludzkiej skórze. Ale Cesare nie kopiuje ślepo — raczej cytuje z ironią, jakby mówił: „Tak, znam te zasady, ale spróbuję zagrać nimi po swojemu”. To działa, choć nie zawsze tak mocno, jak bym chciała. Bo o ile klimat i tempo są świetne, o tyle fabularnie książka momentami bywa zbyt przewidywalna. Już po stu stronach mniej więcej przeczuwałsm, kto stoi za maską, i niestety okazało się, że miałam rację. Autor zostawia wskazówki zbyt wyraźne — pewne dialogi, zachowania i drobne detale zdradzają, że „to właśnie ta osoba”. W efekcie, gdy przychodzi moment kulminacyjny, nie ma efektu szoku. Nie czuć tego dreszczu, tej nagłej pustki, która powinna towarzyszyć odkryciu prawdy. Czuć raczej satysfakcję z potwierdzenia domysłu, a to nie to samo.
Ale mimo przewidywalności, „Klaun w polu kukurydzy” wciąż potrafi trzymać w napięciu. Bo tak naprawdę nie chodzi tylko o to, kto zabija, lecz o to, dlaczego. Za maską klauna kryje się nie tylko szaleniec, lecz frustracja całego pokolenia. Cesare pokazuje miasteczko rozdarte między przeszłością a teraźniejszością, między nostalgią a gniewem. Dorośli, którzy wspominają „lepsze czasy”, obwiniają młodych za wszystko, co nie działa. Młodzież, z kolei, gardzi światem rodziców, ale sama nie ma pomysłu, jak zbudować coś nowego. W tym napięciu rodzi się przemoc, a Frendo — z jego uśmiechem i nożem — staje się symbolem tej niemożności porozumienia. Nie tylko zabija ludzi, ale też ich iluzje.
Quinn to dobra bohaterka — silna, ale nie przesadnie idealna. Nie ma w niej przesadnego heroizmu, raczej determinacja i zdrowy rozsądek. Widać, że autor lubi ją prowadzić: wplata w jej myśli refleksje o matce, o samotności, o strachu, ale też o tym, że dorastanie oznacza ciągłe wystawianie się na ból. Dzięki temu, mimo konwencji horroru, w książce czuć ludzkie ciepło. To nie jest tylko opowieść o ucieczce przed mordercą w masce — to też historia o tym, że nawet w obliczu przemocy można zachować siebie.
Warto też wspomnieć o stylu Cesare’a. Pisze bardzo filmowo — krótkie zdania, szybkie cięcia, sceny pełne dynamiki. To sprawia, że książkę pochłania się niemal jak scenariusz filmowy. Z łatwością widziałam każdą scenę: pole kukurydzy w mroku, chłód noża, krzyk przerywany muzyką z imprezy, czerwień na tle złotych łodyg. Ten obrazowy styl to duży atut, ale ma też wadę — momentami brakuje głębi psychologicznej. W drugoplanowych postaciach widać raczej funkcje niż osobowości. Są typy: buntowniczka, sportowiec, świętoszka, cynik. I choć Cesare potrafi nadać im trochę indywidualności, to jednak w chwili śmierci wielu z nich nie czujemy żalu — bo nie zdążyliśmy ich naprawdę poznać.
Zakończenie, mimo że nie zaskakuje fabularnie, robi wrażenie emocjonalne. Jest brutalne, głośne i bardzo „amerykańskie” — wszystko płonie, krew tryska, a za fasadą przemocy pojawia się chwila ciszy. Quinn zostaje z traumą, ale też z dziwnym poczuciem siły. A czytelnik zostaje z myślą, że potwory nie zawsze noszą maski klaunów — czasem mają twarze sąsiadów, nauczycieli, ludzi, którzy mówią, że „robią to dla dobra miasta”.
To nie jest powieść, która zmieni twoje życie. Ale może zmieni twój sposób patrzenia na horror. Bo Cesare pokazuje, że gatunek ten nie musi ograniczać się do taniego strachu. Może być metaforą społecznych niepokojów, krytyką hipokryzji dorosłych, opowieścią o gniewie młodych ludzi, którzy nie mają już gdzie uciekać. „Klaun w polu kukurydzy” to książka o świecie, w którym śmiech zamienia się w krzyk — i nie wiesz, czy się bać, czy współczuć. Dla mnie to historia o rozpadzie niewinności, o pokoleniu zagubionym między przeszłością a przyszłością, o strachu, który każdy z nas nosi, nawet jeśli udaje, że go nie ma.
Mimo wad — przewidywalności, uproszczonych postaci, pewnej filmowej powierzchowności — uważam, że „Klaun w polu kukurydzy” to udany, klimatyczny horror. Nie zaskoczy, ale wciągnie. Nie przerazi do końca, ale nie pozwoli zasnąć spokojnie. To książka, którą czyta się z dreszczem, z nostalgią i z niepokojem, że może w każdym z nas siedzi taki Frendo — uśmiechnięty, a jednak gotowy na przemoc. I może właśnie to jest w niej najbardziej niepokojące.
„Klaun w polu kukurydzy” Adama Cesare to książka, po której długo nie wiedziałam, co myśleć. Z jednej strony to klasyczny slasher, pełen krwi, napięcia i młodzieżowego buntu, z drugiej — historia o dojrzewaniu, stracie, o przemocy i frustracji, która w małym miasteczku rośnie jak chwast, aż w końcu wybucha w groteskowym, krwawym spektaklu. Czytając, miałam wrażenie, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobyło okej, ale spodziewałam się czegoś innego, trochę za szybko to wszystko się działo no i ten wątek romantyczny???
było okej, ale spodziewałam się czegoś innego, trochę za szybko to wszystko się działo no i ten wątek romantyczny???
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKukurydza zawsze dawała mi mroczny klimat jakby przez całą książkę była widzem tego co się dzieje. Myślałem że będzie gorzej ale dobrze się czytało. Naprawdę warta przeczytania bo klimat był świetny. Na jesień dni idealna.....
Kukurydza zawsze dawała mi mroczny klimat jakby przez całą książkę była widzem tego co się dzieje. Myślałem że będzie gorzej ale dobrze się czytało. Naprawdę warta przeczytania bo klimat był świetny. Na jesień dni idealna.....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miałem wielkich nadziei, zwłaszcza po ekranizacji, ale okazało się, że książka jest o niebo lepsza. Akcja jest wartka, czyta się to nieźle.
Nie miałem wielkich nadziei, zwłaszcza po ekranizacji, ale okazało się, że książka jest o niebo lepsza. Akcja jest wartka, czyta się to nieźle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to