rozwińzwiń

Kapitan Tsubasa #11

Okładka książki Kapitan Tsubasa #11 autora Yoichi Takahashi, 9788382644319
Okładka książki Kapitan Tsubasa #11
Yoichi Takahashi Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Kapitan Tsubasa (tom 11) komiksy
356 str. 5 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Kapitan Tsubasa (tom 11)
Tytuł oryginału:
Captain Tsubasa / キャプテン翼
Data wydania:
2025-02-17
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-17
Liczba stron:
356
Czas czytania
5 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382644319
Tłumacz:
Urszula Knap
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kapitan Tsubasa #11 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kapitan Tsubasa #11

Średnia ocen
8,0 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kapitan Tsubasa #11

Sortuj:
avatar
811
773

Na półkach:

Jedenasty tom rozwija najlepszy pojedynek turnieju, czyli starcie Nankatsu z Hirado, i choć anime pokazało je z większym rozmachem, w mandze pozostaje to bez wątpienia jedna z najmocniejszych rywalizacji. Pojedynek Tsubasy z Jito jest fascynujący, bo łączy technikę z brutalną siłą, determinację kapitana z przewagą fizyczną, której nie sposób zignorować. Każda akcja nabiera tu ciężaru, a każda próba przedarcia się przez Hirado jest jak walka z murem, którego nie da się przeskoczyć. I właśnie dlatego ten fragment jest tak dobry, pokazuje, że futbol w Tsubasie jest polem starcia osobowości, w którym nie ma miejsca na półśrodki.
Później manga przenosi nas do meczu Meiwy z Toho i tutaj pojawia się pewien problem. Toho, klub z rzekomo nieograniczonym budżetem, który powinien być najgroźniejszą maszyną turnieju, w praktyce opiera się tylko na trzech postaciach przeniesionych z Meiwy – Kojiro, Wakashimazu i Sawadzie. Reszta drużyny ginie w tle, jakby istniała tylko po to, by wypełniać kadry, a jedynym, kto dostaje trochę więcej miejsca, jest Sorimachi zastępujący Hyugę. To sprawia, że Toho traci blask i przestaje wyglądać jak ekipa kompletnych zawodników. Najbardziej boli jednak Kojiro, którego obecność na ławce rezerwowych jest nie do przyjęcia. To nie jest miejsce dla takiego bohatera. Hyuga to przecież żywioł, twardość i determinacja, gracz, którego chce się oglądać na boisku, a nie w roli obserwatora udzielającego wsparcia z boku. Tego rodzaju rozwiązanie fabularne odbiera mu siłę i zamienia w postać, która czeka na moment, zamiast sama tworzyć grę.
Tom zyskuje jednak dzięki pokazaniu różnych perspektyw. Meiwa próbuje rozpracować Toho w sposób taktyczny, stawiając na kombinację i spryt, co daje ciekawe kontrastowe starcie. Choć brakuje tu większego napięcia, można docenić, że autor pokazuje inne drużyny i ich styl. Dzięki temu turniej wygląda na prawdziwe mistrzostwa, a nie tylko drogę Tsubasy i jego kolegów do finału.
Na końcu tomu pojawia się początek spotkania Furano z Nankatsu, czyli pojedynku, który miał być kulminacją, a tymczasem nie niesie w sobie tej samej siły co wcześniejsze mecze. Matsuyama jest solidnym rywalem i widać w nim hart ducha oraz przywódcze cechy, ale nie zmusza Tsubasy do wejścia na najwyższy poziom, nie daje tego uczucia, że oglądamy coś wyjątkowego. To raczej spotkanie ciekawe, wartościowe pod względem technicznym, ale pozbawione iskry, która wcześniej sprawiała, że każda akcja wbijała w fotel.
Jedenasty tom Kapitana Tsubasy jest więc pełen kontrastów. Z jednej strony oferuje widowisko w postaci Tsubasy przeciwko Jito, które można stawiać wśród najlepszych fragmentów serii, z drugiej strony pokazuje słabości konstrukcji, gdy drużyny takie jak Toho opierają się na kilku nazwiskach, a najważniejsi bohaterowie zostają spychani na ławkę. To tom, który przypomina, jak bardzo kochamy tę serię za emocje i rywalizację, ale też jak łatwo potrafi rozczarować, gdy zamiast gry dostajemy kompromisy.

Jedenasty tom rozwija najlepszy pojedynek turnieju, czyli starcie Nankatsu z Hirado, i choć anime pokazało je z większym rozmachem, w mandze pozostaje to bez wątpienia jedna z najmocniejszych rywalizacji. Pojedynek Tsubasy z Jito jest fascynujący, bo łączy technikę z brutalną siłą, determinację kapitana z przewagą fizyczną, której nie sposób zignorować. Każda akcja nabiera...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

16 użytkowników ma tytuł Kapitan Tsubasa #11 na półkach głównych
  • 12
  • 4
14 użytkowników ma tytuł Kapitan Tsubasa #11 na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kapitan Tsubasa #11

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kapitan Tsubasa #11

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kapitan Tsubasa #11