O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-01-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-01-29
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324090457
Są historie, które nie chcą być opowiedziane
Nie opowiadała synowi o kuli, która trafiła ją podczas ucieczki. Nie mówiła mu o głodzie, który czuła nieustannie. Ani o śmierci, którą widziała unoszącą się kłębami nad lasem.
Nie znajduje dziś w Ustrzykach Dolnych miejsc, które jego matka mogła kiedyś oglądać. Nie ma już domów ani bożnic, tylko rozrzucone po polach i lasach kości. Kiedyś mieszkali tu Żydzi, Polacy i Ukraińcy. Przyjaciele, sąsiedzi. Aż przyszła wojna. Salomea przeżyła okupację, getto i obóz śmierci w Sobiborze, z którego razem z trzystoma innymi osobami uciekła. Wojnę przeżyło kilkadziesiąt z nich, kobiet – tylko siedem.
Krzysztof Potaczała przez sześć lat prowadzi śledztwo dziennikarskie – chce poznać kobietę, która kiedyś mieszkała w jego miasteczku. Ta jednak całe życie zacierała ślady o swojej przeszłości. We Francji odnajduje jej syna, który pomaga mu zrozumieć, kim była Salomea – choć sam wie o matce niewiele. Do życia powraca świat bieszczadzkiego sztetla wraz z mieszkańcami, którzy zniknęli za murami gett i obozów. Ona uciekła – ale nigdy tak naprawdę tych murów nie opuściła.
Kup O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru
Poznaj innych czytelników
459 użytkowników ma tytuł O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru na półkach głównych- Chcę przeczytać 362
- Przeczytane 90
- Teraz czytam 7
- Posiadam 32
- 2025 12
- Chcę w prezencie 5
- Literatura faktu 3
- Reportaż 2
- Do kupienia 2
- 2026 2
Tagi i tematy do książki O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru
Samotność w tłumie, z każdym dniem bardziej dominująca, bywa nie do wytrzymania. (193).
Patrzyliśmy na to i sami pragnęliśmy śmierci.



































OPINIE i DYSKUSJE o książce O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru
O głównej bohaterce więcej nie wiadomo niż wiadomo. Mimo to szukanie jej śladów w czasie i historii jest fascynująca. Tym bardziej dla osób, którzy pochodzą z tamtych rejonów.
O głównej bohaterce więcej nie wiadomo niż wiadomo. Mimo to szukanie jej śladów w czasie i historii jest fascynująca. Tym bardziej dla osób, którzy pochodzą z tamtych rejonów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo zbierałam się do tej lektury, wiedziałam , że nie będzie łatwa. W końcu się udało i nie żałuję. Autor wykonał wielką pracę. Książka odsłania to, co przemilczane lub zapomniane, pozwala poznać losy bieszczadzkich Żydów w czasie Holokaustu, opowiada o skomplikowanych relacjach mieszkańców wielokulturowego regionu. Przede wszystkim jednak poznajemy losy pewnej młodej Żydówki, która trafia do obozu śmierci w Sobiborze. Co ją tam czeka? Czy zdoła przetrwać, czy podzieli tragiczny los tysięcy innych - mężczyzn, kobiet i dzieci? Reportaż wart zgłębienia, poruszający i pozostawiający w sercu trwały ślad. Opowieść o nadziei i jej braku, o miłości i nienawiści, o solidarności i odrzuceniu. Gorąco polecam. Fragmentami czyta się z gulą w gardle. A że przydarzyły się zapewne jakieś błędy, jak pisze jednak z czytelniczek? A komu się nie przydarzają?
Długo zbierałam się do tej lektury, wiedziałam , że nie będzie łatwa. W końcu się udało i nie żałuję. Autor wykonał wielką pracę. Książka odsłania to, co przemilczane lub zapomniane, pozwala poznać losy bieszczadzkich Żydów w czasie Holokaustu, opowiada o skomplikowanych relacjach mieszkańców wielokulturowego regionu. Przede wszystkim jednak poznajemy losy pewnej młodej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie do końca wiadomo o czym w ogóle ta książka jest. Ogromna ilość błędów. Jak można zająć się tematyką żydowską i nie przetłumaczyć prawidłowo Aron ha-kodesz, tak jak wymyślić słowo Bachurimowie (nie ma czegoś takiego!). Absurdalne błędy, brak obiektywizmu i chora ilość cytatów. Tytuł zachęca, jednakże treść absolutnie do kosza.
Nie do końca wiadomo o czym w ogóle ta książka jest. Ogromna ilość błędów. Jak można zająć się tematyką żydowską i nie przetłumaczyć prawidłowo Aron ha-kodesz, tak jak wymyślić słowo Bachurimowie (nie ma czegoś takiego!). Absurdalne błędy, brak obiektywizmu i chora ilość cytatów. Tytuł zachęca, jednakże treść absolutnie do kosza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Soboru" Krzysztofa Potaczały to podróży w czasie, która jest próbą poznania losów Salomei Hanel - jedynej ocalałej kobiety z obozu w Sobiborze. Autor przeprowadza dziennikarskie śledztwo, szukając śladów kobiet, która nie chciała ich po sobie zostawiać...
Potaczała kontaktuje się z synem Salomei, mieszkającym we Francji Henrim. Ten jednak przed długi czas odmawia rozmowy. Wreszcie daje się przekonać, lecz okazuje się, że jego matka nie chciała opowiadać o swoich wojennych losach. Możemy się domyślić, że chciała zapomnieć o tym, co ją spotkało... Jednak Potaczała uznaje, że historię Salomei trzeba opowiedzieć, a wraz z nią historię bieszczadzkich Żydów i dokonanej na nich zbrodni oraz bohaterskiej ucieczki z obozu zagłady w Sobiborze.
Analizując historię społeczności żydowskiej w Ustrzykach Dolnych począwszy od lat 20. do okresu po wojnie, autor odtwarza prawdopodobne losy Salomei. Dokumenty, artykuły prasowe, książki, zeznania i relacje uczestników tamtych wydarzeń pozwalają stworzyć obraz miasteczka na pograniczu, w którym żyli Polacy, Żydzi, Ukraińcy i Romowie. Jak czytamy "stosunki między nacjami były napięte, a bywały i wrogie" (s.88). Potaczała uczciwie pisze o wszechobecnym już na długo przed wojną antysemityzmie Ukraińców i Polaków, o tym, jak ci pierwsi z kwiatami witali niemieckich żołnierzy a potem bez skrupułów uczestniczyli w gnębieniu i mordowaniu Żydów. Zresztą i wśród Polaków obok dobrych ludzi, byli ci, dla których "inność" należało tępić.
Niemiecki obóz zagłady w Sobiborze pochłonął ok.18 tys ofiar. Słynny bunt i ucieczka więźniów z obozu miała miejsce w 1943 roku. Pod przywództwem Saszy Peczerskiego z obozu wydostało się ok.300 osób. Uciekali wśród światu kul, z minami wybuchającymi pod nogami, biegli po wolność. Wojnę przeżyło ok. 60. Wśród nich Salomea Hanel. Jestem wdzięczna Krzysztofowi Potaczale, że opowiedział tę historię. Tę i wiele innych trzeba powtarzać naszym dzieciom, by pamięć nie zginęła a historia uczyła... W obliczu tego, co dzieje się na świecie szczególnie.
"O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Soboru" Krzysztofa Potaczały to podróży w czasie, która jest próbą poznania losów Salomei Hanel - jedynej ocalałej kobiety z obozu w Sobiborze. Autor przeprowadza dziennikarskie śledztwo, szukając śladów kobiet, która nie chciała ich po sobie zostawiać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPotaczała kontaktuje się z synem Salomei, mieszkającym we Francji...
Nie mieści mi się to w głowie. Przejeżdżałam przez Ustrzyki w ubiegłe wakacje. Nic o nich nie wiedziałam. Teraz, jadąc w Bieszczady zatrzymam się tam i spróbuję wyobrazić sobie to wszystko jeszcze raz.
Nie mieści mi się to w głowie. Przejeżdżałam przez Ustrzyki w ubiegłe wakacje. Nic o nich nie wiedziałam. Teraz, jadąc w Bieszczady zatrzymam się tam i spróbuję wyobrazić sobie to wszystko jeszcze raz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw pomyślałem - kolejna książka o stosunkach polsko-żydowsko-niemiecko-ukraińsko-rosyjskich. I po co znowu poruszać ten temat. Jednak z czasem cała historia wciąga. W końcu pod sam koniec już wierz po co. Aby ocalić od zapomnienia. Ale dziwnie się czyta wiedząc, że Izrael właśnie wymazuje Palestynę historii.
Najpierw pomyślałem - kolejna książka o stosunkach polsko-żydowsko-niemiecko-ukraińsko-rosyjskich. I po co znowu poruszać ten temat. Jednak z czasem cała historia wciąga. W końcu pod sam koniec już wierz po co. Aby ocalić od zapomnienia. Ale dziwnie się czyta wiedząc, że Izrael właśnie wymazuje Palestynę historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ta stała się dla mnie jedną z najważniejszych pozycji dot. II wojny światowej.
Krzysztof Potaczała niezwykle obrazowo przybliżył realia bieszczadzkiego miasteczka (Ustrzyk Dolnych) i okolic, budując przy tym spójny obraz czasów przedwojennych zderzonych z rzeczywistością wojny. Oczami wyobraźni czytelnik zobaczy uliczki, budynki, codzienność religijną Żydów, usłyszy tłum i gwar dni targowych.
Już od początku historii przejawy antysemityzmu w wielonarodowościowej społeczności napawały swoistym niepokojem. W dalszej części reportażu ukazuje się nam skala i wymiar zbrodniczego bestialstwa Niemców oraz ich współpracowników. Wystarczyło, by Gestapo postawiło stopę na polskiej (ustrzyckiej) ziemi, a zaczęli maltretować, prześladować i eksterminować ludność.
We fragmentach dowiadujemy się o próbach ucieczek, ocalenia, o wzajemnej pomocy, ale też absolutnym braku współczucia, bogaceniu się na wydartym pomordowanym dorobku ich życia. W tym miejscu zatrważała mnogość przedmiotów i bogactw zebranych z "tylko" kilku obozów, miejsc. Również opisy warunków w transportach i obozach przechodziły ludzkie pojęcie (zwłaszcza, że sytuacja w obozach alianckich nie była dużo lepsza).
Bardzo cennym doświadczeniem było bliższe poznanie rzeczywistości lagrów, głównie Zasławia i Sobiboru, a także odważnego aktu buntu i zbiorowej ucieczki z tego drugiego.
Przez całą długość książki powracała też pełna bólu historia Salomei/Szulamit Hanel, którą autor skrupulatnie starał się odtworzyć, mimo bazowania głównie na (wiarygodnych w moim odczuciu) domysłach i niewielu źródłach.
Tekst zawiera liczne fragmenty z cytatami z relacji świadków, opisy otoczenia rodzimych mieszkańców terenów oraz fotografie, które wzbogacają opowiadaną historię. Zwłaszcza po przeczytaniu posłowia czuję wielki podziw dla pracy, cierpliwości i uporu autora. Szczerze polecam!
Książka ta stała się dla mnie jedną z najważniejszych pozycji dot. II wojny światowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrzysztof Potaczała niezwykle obrazowo przybliżył realia bieszczadzkiego miasteczka (Ustrzyk Dolnych) i okolic, budując przy tym spójny obraz czasów przedwojennych zderzonych z rzeczywistością wojny. Oczami wyobraźni czytelnik zobaczy uliczki, budynki, codzienność religijną Żydów,...
Krzysztof Potaczała o Bieszczadach napisał już sporo książek, tym razem na swój reporterski warsztat wziął historię Salomei Hanel - Żydówki z Ustrzyk Dolnych, chociaż według mnie to książka poświęcona wszystkim bieszczadzkim Żydom straconym w czasie wojny, a historia Salomei stanowi fundament tej opowieści. Krzysztof Potaczała oprócz zagłady Żydów pokazał jak trudne były tuż przed wojną relacje Polaków, Żydów i Ukraińców. Ukraińcy z zadowoleniem witali wojsko niemieckie, z takim samym entuzjazmem Żydzi wiwatowali na wejście Armii Czerwonej. Nie łatwo było żyć w takim międzynarodowym tyglu. Salomea przeżyła obóz w Sobiborze i pomimo, że miała mocne dokumenty i polskiego narzeczonego wyruszyła wraz z innymi uchodźcami na Zachód. Ostatecznie zadomowiła się we Francji , wyszła za mąż za Żyda poznanego w obozie dla uchodźców, urodziła syna. Krzysztof Potaczała dotarł do syna Salomei lecz ten nie wiele wiedział o wojennej przeszłości matki. Salomea wyraźnie chciała wyrzucić z pamięci tamten czas i tamte wydarzenia. Ksążce ,,O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru ''dałam 9 gwiazdek, ponieważ początkowo wydała mi się trochę chaotyczna i trudno mi było wpasować się w nią, ale generalnie uważam , że jest bardzo interesująca .
Krzysztof Potaczała o Bieszczadach napisał już sporo książek, tym razem na swój reporterski warsztat wziął historię Salomei Hanel - Żydówki z Ustrzyk Dolnych, chociaż według mnie to książka poświęcona wszystkim bieszczadzkim Żydom straconym w czasie wojny, a historia Salomei stanowi fundament tej opowieści. Krzysztof Potaczała oprócz zagłady Żydów pokazał jak trudne były...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem wszystkie książki Krzysztofa Potaczały, a czytanie każdej z nich było dla mnie małym świętem, czasem powrotu do ludzi i miejsc wręcz ikonicznych dla bieszczadzkiego pogranicza.
Święto było tym większe, im bardziej dzięki opisywanym w nich wydarzeniach odkrywałem nieznane mi wcześniej historie rozgrywające się w okolicy, w której przyszło mi się urodzić i dorosnąć. Niezależnie od tego, czy zanurzałem się w punkrockowe przygody spod znaku KSU, czy w kultowym już cyklu „Bieszczady w PRL-u”.
Na szczęście, w ostatnich latach Krzysztof Potaczała dbał o swoich czytelników i kolejnymi reporterskimi opowieściami – „To nie jest miejsce do życia” i „Zostały tylko kamienie” – udowadniał, że zaufanie, którym obdarzają go rozmówcy i doskonały warsztat, którym dysponuje, to idealny przepis na udaną lekturę.
Potwierdził to zresztą historią o tym, co zostało z kultu Karola Świerczewskiego w Bieszczadach, a kropkę nad „i” postawił w najnowszej książce „O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią. Ocalona z Sobiboru”.
To rodzaj historycznego śledztwa dziennikarskiego, w którym autor próbuje odtworzyć losy żydowskiej krawcowej z Ustrzyk Dolnych. Historia kobiety obszywającej wszystkie miejscowe elegantki stała się pretekstem do snucia opowieści o zapomnianym bieszczadzkim sztetlu, ale także o konsekwencjach wielkiej traumy związanej pobytem w niemieckim obozie zagłady.
Ale jest jeszcze drugi wymiar tej książki. Niemal każda jej strona potwierdza, że praca nad nią to nie był łatwy kawałek chleba dla reportera. Bo historia Salomei Hanel odtwarzana jest ze strzępów pamięci, dokumentów i relacji, o czym świadczy też narracja w reportażu. Dużo jest w nim znaków zapytania, a autor nie boi się przyznać, że czegoś nie wie lub nie jest czegoś pewien.
Ta wielowątkowa opowieść skonstruowana jest w sposób, który przypomina mi nieco pracę archeologa. Krzysztof Potaczała, podobnie jak naukowiec odtwarzający losy dawnych cywilizacji, niektórych rzeczy musi się domyślać, pewne historie sklejać z nie zawsze pasujących do siebie kawałków, a czasem stawiać hipotezy, które uwiarygadnia jego dogłębna wiedza, ogromne doświadczenie i umiejętna praca z dostępnymi dokumentami.
Jednak paradoksalnie, z rzeczy która dla reportera jest ogromnym problemem - brak dostępu do informacji, źródeł i świadków – autor uczynił atut i cechę charakterystyczną swojej książki. I chwała mu za to!
„O czym drzewa w Bieszczadach nie szumią” to świetna rzecz nie tylko dla miłośników Bieszczadów, historii II wojny światowej i reportażu. To po prostu świetna literatura.
Przeczytałem wszystkie książki Krzysztofa Potaczały, a czytanie każdej z nich było dla mnie małym świętem, czasem powrotu do ludzi i miejsc wręcz ikonicznych dla bieszczadzkiego pogranicza.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwięto było tym większe, im bardziej dzięki opisywanym w nich wydarzeniach odkrywałem nieznane mi wcześniej historie rozgrywające się w okolicy, w której przyszło mi się urodzić i...
Ta książka ma tak beznadziejny, chciałoby się rzecz - niemądry i nieprzemyślany tytuł, że aż żal sześcioletniej pracy nad nią autora. Bo to nie jest bajeczka...
Uważam też, że obraża jej bohaterów i wydarzenia o jakich tak realistycznie i w oparciu o dokumenty mówi. Podtytuł jest nieprawdziwy, bowiem bohaterka nie została ocalona z Sobiboru, ona uciekła w trakcie wywołanego tam powstania. Więc nikt, poza nią samą jej nie ocalił. A wystarczyło napisać - "ocalała"...
Autor postanowił odnaleźć ślady jednej z mieszkanek Ustrzyk Dolnych, Szulamit Hanel, przedstawicielki zdecydowanej większości mieszkańców tamtych stron do II wojny światowej, czyli Żydów. Robi bardzo duże tło, opisuje szczegółowo życie sztetli, stosunków polsko-ukraińsko-żydowskich. Ale z braku materiałów o jej rodzinie i niej samej w większej części to opowieści hipotetyczne, choć prawdopodobne. Mnóstwo tu jest określeń "zapewne", "możliwe", "można uznać" itp. Trochę to męczy. Bo obraz, jaki maluje jest przerażający, okrutny. I trzeba o nim mówić.
O samej Szulamit/Salomei dowiadujemy się ostatecznie niewiele. Dlaczego? Odsyłam cierpliwych czytelników do drugiej części opowieści.
Bo to są jakby dwie książki - jedna o zagładzie, bezlitosnej i krwawej Żydów w południowej Polsce. Druga to opowieść o sytuacji ocalałych, których mimo współczucia nikt w Europie nie chciał po zakończeniu wojny i o tym, jak ci ludzie musieli sobie radzić. Sami. Jest więc Szulamit ocalała dwukrotnie - z pogromu i z tego, co stało się z Żydami potem, po wojnie.
Ja bym wolała, żeby to były dwie odrębne publikacje.
Ta książka ma tak beznadziejny, chciałoby się rzecz - niemądry i nieprzemyślany tytuł, że aż żal sześcioletniej pracy nad nią autora. Bo to nie jest bajeczka...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam też, że obraża jej bohaterów i wydarzenia o jakich tak realistycznie i w oparciu o dokumenty mówi. Podtytuł jest nieprawdziwy, bowiem bohaterka nie została ocalona z Sobiboru, ona uciekła w trakcie wywołanego...