Sosnowiec. Nic śląskiego

Okładka książki Sosnowiec. Nic śląskiego autora Anna Malinowska, 9788381919791
Okładka książki Sosnowiec. Nic śląskiego
Anna Malinowska Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Data wydania:
2024-10-30
Data 1. wyd. pol.:
2024-10-30
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381919791
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sosnowiec. Nic śląskiego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Sosnowiec. Nic śląskiego i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki Sosnowiec. Nic śląskiegoi



Książki 739 Opinie 170

Oceny książki Sosnowiec. Nic śląskiego

Średnia ocen
6,7 / 10
136 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sosnowiec. Nic śląskiego

avatar
220
219

Na półkach:

jako, że jestem Ślonzokiym, nienawiść do Zagłębia, a przede wszystkim do Sosnowca, wyssałem z mlekiem matki. mogę więc śmiało napisać, że ta nienawiść we mnie, jest wręcz atawistyczna. żeby lepiej zrozumieć i potwierdzić swoje negatywne uczucia do tego chujowego miasta i regionu, postanowiłem sięgnąć po "Sosnowiec nic śląskiego"

Anna Malinowska napisała kilkanaście reportaży, które zebrała w całość, a wydawnictwo Czarne wydało w formie książki. tematyczna różnorodność zaciekawiła by niejedną osobę chcącą zgłębić wiedzę nt. tego miasta, mieszkańców oraz miejsc.autorka, moim zdaniem, odpowiedziała na pytanie dlaczego z miasta #Sosnowiec robione są w Polsce podśmiechujki i dlaczego tak często trafia na memy.

książka zawiera wiele ciekawych historii np historię Bombera z Zagórza, człowieka, który nienawidził ustroju komunistycznego. Ów bomber usiłował dwa razy wysadzić w powietrze komunistycznych dygnitarzy wizytujących pobliskie kopalnie i fabryki. szkoda, że temu panu, skazanemu na karę śmierci, nie postawiono pomnika. byłby równie popularny co Kiepura. równie ciekawa jest historia mieszkańca, który podobno otruł swoje dzieci talem.

po przeczytaniu, zastanawiałem się, jaka korzyść wypłynęła dla mnie z tej książki. Otóż, potwierdziło się, że mieszkańcy Sosnowca czyli Somalii, bo mają SO w tablicach rejestracyjnych samochodów, pochodzą od mało inteligentnych przybyszów ze wschodu. potwierdziło się również, że miasto jest architektonicznie brzydkie i mówią to sami mieszkańcy. przeczytanie tej książki utwierdziło mnie również w przekonaniu, że będę kontynuował swoje postanowienie o nie jeżdżeniu do sosnowca bez przymusu i dalej będę hołdował śląskiemu przekonaniu, że tam się po prostu nie jeździ. #ksiazka dla kulturoznawców, socjologów i badaczy obyczajów. warsztat pisarski autorki, bez zarzutu.

jako, że jestem Ślonzokiym, nienawiść do Zagłębia, a przede wszystkim do Sosnowca, wyssałem z mlekiem matki. mogę więc śmiało napisać, że ta nienawiść we mnie, jest wręcz atawistyczna. żeby lepiej zrozumieć i potwierdzić swoje negatywne uczucia do tego chujowego miasta i regionu, postanowiłem sięgnąć po "Sosnowiec nic śląskiego"

Anna Malinowska napisała kilkanaście...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
325
324

Na półkach:

Bardzo równa, podobnie jak "Od Katowic idzie słońce". Żaden z rozdziałów dla mnie nie wybijał się w sposób szczególny. Wartościowe spojrzenie w każdej z części. Z niecierpliwością czekam kolejnej części metropolitalnej sagi w końcu to kilkadziesiąt przylegających do siebie miast. Każda ma swój koloryt i aż prosi się o opisanie.

Bardzo równa, podobnie jak "Od Katowic idzie słońce". Żaden z rozdziałów dla mnie nie wybijał się w sposób szczególny. Wartościowe spojrzenie w każdej z części. Z niecierpliwością czekam kolejnej części metropolitalnej sagi w końcu to kilkadziesiąt przylegających do siebie miast. Każda ma swój koloryt i aż prosi się o opisanie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
739
7

Na półkach: ,

Przeczytałam, bo też jestem z Sosnowca. Myślę, że ciekawa publikacja dla lokalsów, ale zdziwiłabym się, gdyby zainteresowała kogoś z zewnątrz.

Przeczytałam, bo też jestem z Sosnowca. Myślę, że ciekawa publikacja dla lokalsów, ale zdziwiłabym się, gdyby zainteresowała kogoś z zewnątrz.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

357 użytkowników ma tytuł Sosnowiec. Nic śląskiego na półkach głównych
  • 189
  • 160
  • 8
68 użytkowników ma tytuł Sosnowiec. Nic śląskiego na półkach dodatkowych
  • 31
  • 20
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Sosnowiec. Nic śląskiego

Inne książki autora

Anna Malinowska
Anna Malinowska
Absolwentka politologii ze specjalnością dziennikarską na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pracowała m.in. w „Trybunie Śląskiej”, a od 2005 roku jest dziennikarką katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Autorka książek "Brunatna kołysanka", o losach polskich dzieci uprowadzonych w czasie wojny do ośrodków Lebensbornu, "Komendant", przypominającej postać Salomona Morela, nadzorcy obozu Zgoda w Świętochłowicach, w którym w 1945 roku osadzano Ślązaków jako element „politycznie niepewny”, oraz zbioru reportaży "Od Katowic idzie słońce".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach Bartosz Panek
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Bartosz Panek
“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa! Czy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?! Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa! Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa” Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak było w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, ale również jak sytuacja wygląda dzisiaj, w następstwie przemian ustrojowych. Nie jest to temat nowy, liczni autorzy podchodzili do problematyki w różnoraki sposób, od reporterskich, przez socjologiczne, po publicystyczne. Lecz pomimo tego książka Panka obiła się szerokim echem, co wskazuje na zapotrzebowanie poruszania tematu pegeerów. Pierwsza część skupiająca się na czasach PRL-u, zaczyna się krótką wstawką stricte historyczną, pozwalającą zrozumieć kontekst wydarzeń, choć moim zdaniem zbyt skrótowo, oczekiwałem większej ilości statystyk, żeby na starcie mieć pewną obiektywną wiedzę. Uważam, że można było treściwiej opisać dzieje pegeerów, na przykład Panek tylko wspomina o wzroście dobrobytu na początku rządów Gierka, a potem o upadku, bez większego rozwinięcia. Następnie autor przenosi czytelnika po wsiach i miastach, rozmawiając z ludźmi o ich historii, pod kolektywnym butem. Panek dociera do ludzi z różnych grup społecznych, od robotnicy, przez artystę, po dyrektora. Pozwala to na zrozumienie różnych perspektyw na temat pegeerów. Bohaterowie mówią o rzeczach sobie bliskich, swojskich, ludzkich, dlatego łatwo jest utożsamić się z nimi. Lecz problemem według mnie jest zbyt chaotyczne skakanie przez autora z postaci na postać. Czytamy o artyście, a wtem o biednej kobiecie ciężko pracującej. Brakuje w książce bardziej płynnego przechodzenia między bohaterami. Tak samo tematy poruszane przez bohaterów, rozwijane ewentualnie odrobinę przez autora, nagle ucinane, na przykład temat kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie został należycie doprowadzony do końca. Treść książki liczne zdobią fotografie, przedstawiające, na przykład prace w polu czy “Plener Malarski Garbno” z 1974 roku. Ilustracje oraz prosty język, niewymagający zaglądania do słownika w trakcie lektury, dobrze dopełniają i umożliwiają skuteczniejsze zagłębienie się w opowieści bohaterów. Przemiany systemowe, rozpoczęte w roku 1989 r. zmieniły drastycznie życie mieszkańców pegeerów, o czym opowiada druga część książki. Pegeerom są ucinane dotacje, ludzie muszą brać kredyty na duży procent, a niedługi czas później są zupełnie likwidowane. Autor buduje wizję brutalnego planu Balcerowicza, który nie miał litości. Rozumiem założenie autora, iż oddaje głos ofiarom, lecz traci się w taki sposób pełne spektrum obserwacji, nie ma dobrze opisanego stanowiska chroniącego reform gospodarczych, z którymi czytelnik mógłby samodzielnie ocenić ówczesne wydarzenia. Same tragedie ludzkie są przedstawione w sposób dobry, tym bardziej, że nie jest to odległa przeszłość, tylko wręcz współczesność. Krzysztof Panek w świetny sposób przypomina, iż dramatyzm pegeerów trwa obecnie, nie jest jeszcze historią. Pomimo wad, jak chaotyczna konstrukcja czy stronniczość, uważam, iż jest to książka warta uwagi, szczególnie ludziom niezaznajomionym w temacie. Jest to publikacja popularnonaukowa, która wzięła sobie za cel, ukazanie tragedii ludzi, nie jako historię w podręczniku, a jako rzeczywistość, moim zdaniem ten cel spełnia. Liczę, iż dzięki tej pracy temat pegeerów wróci do debaty publicznej, gdzie wszelkie sprawy dyskusyjne będzie można wyjaśnić
Natan Kosinski - awatar Natan Kosinski
ocenił na62 miesiące temu
Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego Monika Śliwińska
Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego
Monika Śliwińska
Okazuje się, że są postaci, o których mógłbym czytać bez końca. Biografia Boya Moniki Śliwińskiej udowadnia dwie kwestie podstawowe: pierwsza to fakt, że o Tadeuszu Żeleńskim zawsze za mało i nigdy za wiele, a druga to taka, że autorkę jego biografii zaliczam do mistrzyń „rozgryzania” skomplikowanych i zakręconych jak droga na Kopiec Kościuszki dusz, charakterów i osobowości polskiego świata kultury. Oczywiście, ktoś powie, żadna to sztuka pisać o kimś, którego życie samo dawało materiały do sześciusetstronicowej biografii. Wystarczyło je pozbierać, skompilować i fajrant. Ale wówczas powstałoby naukowe wypracowanie, raport złożony z dat i wydarzeń. Autorka, choć nie ucieka od podawania szczegółowych danych, sprawiła, że czytanie o karierze i prywatnych sprawach Boya przypomina rejs po Wiśle: im bliżej ujścia do morza tym robi się ciekawiej. No ale dość już tych idiotycznych metafor. Boy, w oczach autorki, to nie tylko literacki rzemieślnik. Udało jej się na literacko-biograficznym portrecie uchwycić Żeleńskiego nie tylko jako człowieka z barykady, niosącego sztandar społecznego postępu i humanizmu, odbrązawiacza i strącającego z piedestałów. Przecież większość „akcji”, jakie podejmował i bitew, które staczał, przegrywał w obliczu naporu nieprzerwanej krytyki. I zdarzają się takie chwile, że Boy zdaje sobie sprawę z pewnego rodzaju porażki – nie poddaje się, to fakt, ale dopada go zwątpienie, rozpływa się w melancholii i zastanawia się czy nie „rzucić wszystkiego w diabły”. „Książę” nie jest laurką w złoto oprawioną. Monice Śliwińskiej nie mogę zarzucić pisania o Boyu z pozycji „na kolanach”. Jest ostrożna w swoich ocenach, zaznacza wątpliwości w życiorysie Żeleńskiego, otwarcie stawia pytania i przyznaje się do niemożności odkrycia szczegółów, które rozjaśniałyby sprawy niejasne. W historię o Żeleńskim-ojcu zgrabnie wplata opowieść o jego synu. Daleko „Księciu” do zbioru śmiechostek i anegdotek. Boy-celebryta się myli, popełnia błędy, kocha się bez opamiętania, zdradza, ociera się o bankructwo, załamuje się pod naporem Historii i brata się (?) z Sowietami. Jest człowiekiem, a „Książę” to doskonała opowieść o człowieku. Polecam.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na71 miesiąc temu
Zaśnięcie Anisy. Opowieść o polskich starowierach Katarzyna Roman-Rawska
Zaśnięcie Anisy. Opowieść o polskich starowierach
Katarzyna Roman-Rawska
atarzyna Roman-Rawska starowierką jest po kądzieli. Jej matka Olga (a tak naprawdę Olina) to starowierka z Gabowych Grądów. Anisja, Siemion, Iwan, Agafia, Warwara, Nikoła są dziadkami i pradziadkami. Wyłaniają się z mroku niepamięci, nie tylko tej spowodowanej próbą wtłoczenia starowierów w ramy odwiecznego podziału świata na Polaków i Ruskich, kacapów, chadziaji – jak powszechnie nazywa się u nas Rosjan. To również wynik trwania we własnym świecie wyznaczanym porami roku i świętami obchodzonymi w molennie. Świecie, który tyle razy przeżywał zagładę i odradzał się, że aż cud, że można jeszcze naliczyć aż ok. 1400 starowierów. Zazwyczaj odkrywając swoje korzenie kierujemy się narracją warszawską: babki nikną w pomroce dziejów jako matki i żony, a dziadkowie to bohaterowie kolejnych wojen czy zrywów niepodległościowych. Oczywiście walczą zawsze po stronie polskiej, nie ma wśród nich żołnierzy armii obcych, a jeśli już to jak tylko można przechodzą „do swoich”. Wszyscy są katolikami (z dużą dozą nieufności ostatecznie – „od biedy” – mogą być ewangelicy). Mieszane korzenie to coś, co trzeba ukrywać, tłumić w sobie. Szczególnie, gdy podejrzanie kierują się one ku Rosji czy Niemcom. Autorka dzieli się strzępkami wspomnień, dokumentów, rozmowami, które powoli budują w niej samej poczucie przynależności oraz chęć uratowania pamięci. Wyłaniają się z nich trudne losy, wielokrotne doświadczenie wypędzenia czy wtłoczenia w ramy państwowe. To również opowieść o intymności, tkliwości i marginalności. Wiecznym trwaniu obok oficjalnej historii świata. Losy Gabowych Grądów są niesamowite. Pełna recenzja: https://historykon.pl/zasniecie-anisy-opowiesc-o-polskich-starowierach/
Daria Czarnecka - awatar Daria Czarnecka
oceniła na103 miesiące temu
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu Jakub Benedyczak
Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu
Jakub Benedyczak
O książce jak i jej autorze dowiedziałem się z ciekawego artykułu pt. „Woda na młyn Putina” [nr 7/2026 r.] w tygodniku „Wprost”. Wynika z niego, że większość materiałów o sytuacji w Rosji, np. vlogerów kręcących filmiki na potrzeby internetu, szczególnie „Kanału Zero” jest kontrolowane m.in. przez rosyjskie służby jak FSB. Tekst nie jest długi i zawiera wypowiedzi autora „Oddziału chorych na Rosję”. Maria Wiernikowska dla „Kanału Zero” zrealizowała serię reportaży z Rosji. Na razie wyemitowano odcinek z Kaliningradu, który w mediach rozpętał burzę. Pełne półki w sklepach, nowoczesna Mo­skwa, olśniewające zabytki Sankt Pe­tersburga. Rozmowy ze „zwykłymi” Rosjanami o sytuacji w kraju, a nawet wojnie. To widzimy w relacjach polskich vlogerów i dziennikarzy, któ­rzy pojechali do Rosji. O tym, jak powstają ta­kie materiały, opowiada w podcaście „Rozmowa Wprost” DR KUBA BENEDYCZAK, analityk PISM. - To jest kontrolowane – zaznacza. Nie tylko Maria Wiernikowska z „Kanału Zero”, ale też kilku popularnych polskich vlogerów odwiedziło w ostatnich miesiącach Rosję. W ich materiałach widzimy pełne półki w sklepach, drogie samochody, nowoczesną Moskwę, słyszmy zachwyt nad zabytkami Sankt Petersburga. Za każdym razem twórcy tłumaczyli, że chcą obalić mity i stereotypy, po­kazać prawdziwe oblicze tego kraju, zwyczajnych Rosjan i ich codzienność. Pytanie jednak, gdzie postawić granicę między obiektywnym, podróżniczym lub dziennikarskim materiałem a takim, który jest wodą na młyn rosyjskiej propagandy. Odpowiedzi szuka w podcaście „Rozmowa Wprost” doktor Kuba Benedyczak, analityk PISM i autor książki „Oddział chorych na Rosję”. - Wiem, na jakie ustępstwa musieli pójść. Jak bardzo to, co pokazują, jest trochę jak wycieczka po Korei Północnej. Pokazują tylko to, na co dostali pozwolenie od smutnych pań i panów z FSB, od władz regionalnych, od pograniczników, którzy ich sprawdzają - zauważa Benedyczak. - Po części robią dobrą robotę w tym sensie, żebyśmy nie trak­towali Rosjan już kompletnie jako orków ludojadów, bo jednak tam żyją normalni ludzie, którzy płaczą, chorują, śmieją się. Ale w ten sposób normalizujemy też kraj, który w zeszłym roku dwu­krotnie nas zaatakował, stanowi dla nas zagrożenie - mówi dalej nasz gość. I podkreśla, że materiału, który pokazywałby praw­dziwą rosyjską rzeczywistość, nie da się zrealizować „w realiach półtotalitarnej Rosji”. Czego więc twórcy materiałów z Rosją nie pokazują? - Nikt nie pokazuje tego, że połowa ludności wiejskiej nie po­siada dostępu do normalnej toalety, że szkoły wyglądają jak z lat 60., sale się rozpadają, a w wielu miastach 50-tysięcznych nie ma karetek i szpitali. Jest mnóstwo wyludnionych wsi, na Syberii jest ogromny problem z alkoholizmem, a poziom HIV jest równy krajom afrykańskim, gdzie toczą się wojny - wymienia doktor Benedyczak. - Myślę, że (vlogerzy - przyp. red.) mogą udawać, że nie wie­dzieli o „ogonie” albo go nie zauważyli, ale nie wierzę w to, że nie byli tego świadomi - mówi dalej doktor Benedyczak. Stwierdza też, że wielu ujęć, które widzimy w materiałach, nie dałoby się zrealizować bez wiedzy służb. - Rosjanin DOSKONALE WIE, w jakim kraju żyje, nawet jeśli tego głośno nie powie. On tak po prostu Polakowi z kamerą, obywatelowi jednego z najbardziej wrogich państw NATO, bo to słyszy Rosjanin co­dziennie w telewizji, nie pozwoli wsiąść do swojej ciężarówki, pojeździć po mieście i porozmawiać. To jest kontrolowane. „Gorzej niż za Stalina" Nasz gość tłumaczy również, że poruszanie się po Rosji nie jest tak proste, jak wynika to z niektórych materiałów. Podobnie pro­blematyczne może być zdobycie pozwolenia na wjazd. O tym, jak trudno jest pracować w Rosji przedstawicielom mediów, świadczy jego zdaniem choćby to, ilu zostało w Moskwie korespondentów. Zauważał, że w tej kwestii jest dzisiaj „gorzej niż w czasach sta­linowskich” a w Moskwie pracuje jedynie korespondent BBC. - To nie są błahe rzeczy, że ktoś po prostu pojedzie i powiemy, że będzie pokazywał inny obraz Rosji. Bo Krzysztof Stanowski sobie wymyśli, że to jest nisza, którą wyeksploatuje tak samo jak reklamę podpasek - ocenia doktor Benedyczak. - Prawdopo­dobnie Rosja nie cofnie się przed atakami wobec Polski, jesteśmy doskonałym przykładem, żeby pokazywać krajom europejskim, że jak będą nadal pomagać Ukrainie, to takie hale jak przy Mary- wilskiej będą płonąć, być może będą ginąć ludzie. Ekspert przestrzega również tych, którzy mogą chcieć pójść w ślady podróżników jeżdżących do Rosji. - Dwa, trzy razy może się udać, a za piątym razem już nie - ostrzega. - Trafi się na zbyt nadgorliwego pracownika służb albo ktoś we władzach uzna, że warto mieć kolejnych pięciu Polaków w więzieniach, którzy będą przetrzymywani. To jest ryzyko. [Tekst: PIOTR BAREJKA] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na81 miesiąc temu
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie Wojciech Górecki
Wieczne państwo. Opowieść o Kazachstanie
Wojciech Górecki
Wydawnictwo Czarne przyzwyczaiło już czytelników, że pozycje wydawane w serii reporterskiej są co najmniej godne uwagi. Tym razem trafiłem na znakomitą pozycję. Autor przedstawia swoje podróże po Kazachstanie, sięgając także do wydarzeń z historii. No bo żeby zrozumieć teraźniejszość trzeba, choć pobieżnie znać historię. Zapoznaje czytelnika z mieszanką językową i kulturową Kazachstanu. Przywołuje także biogramy osób, które zostały zesłane do Kazachstanu najpierw przez opresyjne państwo carów, a następnie system sowiecki. Bogate w złoża surowców ziemie były wręcz w niewyobrażalny sposób eksploatowane, podobnie jak czyniły to państwa kolonialne w Europie w swoich zamorskich posiadłościach. W książce mamy sporą poloników, jakże by inaczej skoro zsyłanie do Kazachstanu było Syberii ulubionym miejscem przesiedleń Polaków. Dramatyczne losy przedstawiające losy budowy osad wokół wykopanych w stepie studni lub miejsc, w którym wyrzucono przesiedleńców, którzy studnie wykopać musieli sobie sami, podobnie jak ziemianki. Ciekawostką wyczytaną w książce była informacja o tym, jak Kazach potrzebuje pieniędzy, robi imprezę, na którą zaprasza wszystkich, a każdy przybysz przynosi w kopercie określoną kwotę. Gospodarz, skrzętnie zapisuje, ile od kogo dostał, aby wiedzieć, ile ma zwrócić, kiedy imprezę będzie organizował donator, czyli swoista kasa zapomogowo pożyczkowa. Bardzo polecam, książka ciekawie napisana i wzbogacona zdjęciami.
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na822 dni temu
Podcastex. Polskie milenium 2. Co zapamiętaliśmy z lat 2005-2010 Bartek Przybyszewski
Podcastex. Polskie milenium 2. Co zapamiętaliśmy z lat 2005-2010
Bartek Przybyszewski Mateusz Witkowski
Podcastex. Polskie millenium 2” skupia się na wydarzeniach w Polsce w latach 2005-2010. Książka podzielona jest na kręgi tematyczne: polityka, telewizja, społeczeństwo, postacie, muzyka, internet, film i wydarzenia i afery. Jest to sentymentalna, ale i często słodko-gorzka podróż do Polski w latach 2005-2010. Po lekturze tej książki jestem przede wszystkim w szoku, że tak dużo pamiętałam z tamtych lat. Byłam wtedy dzieckiem i nastolatką, a bardzo dużo pamiętam z tego okresu! Oczywiście pamiętam pierwsze edycje „Tańca z gwiazdami”, czy Leo Beenhakkera jako trenera Polaków. To, co moim zdaniem jest sukcesem tej książki, to nie tylko przywołanie wspomnień, ale i rozszerzenie ich o wiedzę, o której nie miało się pojęcia. Autorzy wspominają tu program „Superniania”, który i ja oglądałam i mając wtedy te ledwo naście lat, nie widziałam żadnych kontrowersji w tym programie. Autorzy jednak je zauważają i podają swoim czytelnikom. Pamiętam również wydarzenie kończące tę dekadę, czyli katastrofa w Smoleńsku. Autorzy przywołują tu lawinę komentarzy różnych osobistości po tragedii. Miło jest powspominać, ale i te wspomnienia uzupełnić o dodatkową wiedzę, o którą zadbali autorzy. Działo się dużo w Polsce i naprawdę to dobrze, że te 5 lat zostało utrwalonych w tej książce.
Katarzynaa97 Kupijaj - awatar Katarzynaa97 Kupijaj
ocenił na830 dni temu

Cytaty z książki Sosnowiec. Nic śląskiego

Więcej
Anna Malinowska Sosnowiec. Nic śląskiego Zobacz więcej
Więcej