Białoruś. Kartoflana dyktatura
Doniesienia z Białorusi rzadko trafiają na pierwsze strony polskich gazet. Nie licząc absurdalnych memów, ukazujących Aleksandra Łukaszenkę jako zapalonego zbieracza ziemniaków czy viralowego filmu, w którym prezydent w spektakularny sposób uczy Stevena Seagala, jak jeść marchewkę.
Wszystkie media w Polsce omawiały jednak dwa wydarzenia: sfałszowane wybory prezydenckie w 2020 roku oraz kryzys na naszej wspólnej granicy, spowodowany tym, że białoruska dyktatura zaczęła przerzucać migrantów za polską granicę. To właśnie one unaoczniły nam wciąż trwającą, nieludzką dyktaturę panującą w tym kraju.
Marcin Strzyżewski zabiera nas w reporterską włóczęgę po Białorusi, którą trawi terror i reżim Łukaszenki. Pokazuje, co dzieje się tuż za naszą granicą, w cieniu imperialnej i złowieszczej Rosji.
Obowiązkowa lektura dla mieszkańców wszystkich krajów sąsiadujących z Białorusią, a w szczególności dla nas.
Kup Białoruś. Kartoflana dyktatura w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Białoruś. Kartoflana dyktatura
Poznaj innych czytelników
413 użytkowników ma tytuł Białoruś. Kartoflana dyktatura na półkach głównych- Chcę przeczytać 207
- Przeczytane 198
- Teraz czytam 8
- Posiadam 42
- 2025 26
- Reportaż 10
- Literatura faktu 6
- Audiobook 4
- Przeczytane w 2025 4
- E-book 4






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Białoruś. Kartoflana dyktatura
Faktycznie trochę chaotyczna, ale przeplatanie faktów rozmowami z Białorusinami walczącymi w Ukrainie dodaje realizmu i świeżość.
Faktycznie trochę chaotyczna, ale przeplatanie faktów rozmowami z Białorusinami walczącymi w Ukrainie dodaje realizmu i świeżość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niby o Białorusi, a jednak non-stop przeplatana wątkami wojny na Ukrainie. Te dwie sprawy naprawdę można rozdzielić i nie męczyć czytelnika co rozdział / co dwa
Książka niby o Białorusi, a jednak non-stop przeplatana wątkami wojny na Ukrainie. Te dwie sprawy naprawdę można rozdzielić i nie męczyć czytelnika co rozdział / co dwa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam wrażenie, że ta książka wymagałaby kontynuacji, aby rozwinąć wszystkie wątki, które się w niej pojawiły. Czytało mi się ją bardzo dobrze, czasami zatracałam się na fotelu. Jest to dobra pozycja dla laika, osoby, która nie ma białoruskich znajomych czy nie interesowała się wcześniej jednym z naszych wschodnich sąsiadów. Autor zaznaczył, że często będzie obrażał A. Łukaszenkę w swojej książce. Jednak według mnie robił to za często. Choć przyznam, że kreatywność ludzi (wątpię, że wszystkie te określenie autor sam wymyślił) jest godna podziwu.
Mam wrażenie, że ta książka wymagałaby kontynuacji, aby rozwinąć wszystkie wątki, które się w niej pojawiły. Czytało mi się ją bardzo dobrze, czasami zatracałam się na fotelu. Jest to dobra pozycja dla laika, osoby, która nie ma białoruskich znajomych czy nie interesowała się wcześniej jednym z naszych wschodnich sąsiadów. Autor zaznaczył, że często będzie obrażał A....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wciągnęła mnie. Takie ogólne informacje, chaotyczne rozdziały.
Nie wciągnęła mnie. Takie ogólne informacje, chaotyczne rozdziały.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga książka Marcina Strzyżewskiego, tym razem o dyktaturze Białoruskiej. Tutaj nie ma tak szczegółowego opisu białoruskiej rzeczywistości jak ma to miejsce w przypadku książki o Rosji, jest za to sporo o dojściu Łukaszenki do władzy oraz wiele jest poświęcone protestom z 2020 roku i ich stłumieniu przez reżim. Historie o Białorusi przeplatają się z opowieściami autora o wspieraniu białorusinów w ramach pułku Kalinowskiego walczącego na Ukrainie. I tę książkę czytało mi się zdecydowanie gorzej, nie widziałem tutaj zbytnio mocno zarysowanego motywu przewodniego jak było w poprzednim utworze.
Druga książka Marcina Strzyżewskiego, tym razem o dyktaturze Białoruskiej. Tutaj nie ma tak szczegółowego opisu białoruskiej rzeczywistości jak ma to miejsce w przypadku książki o Rosji, jest za to sporo o dojściu Łukaszenki do władzy oraz wiele jest poświęcone protestom z 2020 roku i ich stłumieniu przez reżim. Historie o Białorusi przeplatają się z opowieściami autora o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja może i zbyt chaotyczna i niezbyt szczegółowo przedstawiająca tytułową kartoflaną dyktaturę, ale pozwalająca odczuć na własnej skórze dramat jaki na swój naród sprowadził dyktator ziemniak.
Pozycja może i zbyt chaotyczna i niezbyt szczegółowo przedstawiająca tytułową kartoflaną dyktaturę, ale pozwalająca odczuć na własnej skórze dramat jaki na swój naród sprowadził dyktator ziemniak.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRaczej nikt z czytających ten post o podróży turystycznej do naszego sąsiada nie marzy, lecz warto wiedzieć, co się dzieje zza wschodnią granią. Po to również jest literatura.
🇧🇾BIAŁORUŚ. KARTOFLANA REPUBLIKA🇧🇾
Po sukcesie poprzedniej książki Marcina Strzyżewskiego wielu czytelników z niecierpliwością czekało na jego kolejną publikację. Tym razem autor podjął się trudnego i niezwykle aktualnego ,ale też unikania tematu – sytuacji politycznej i społecznej Białorusi. Ja poprzedniej pozycji autora nie czytałam, więc nic z tego, co napisze nie będzie miało znamion odniesienia.
Styl Strzyżewskiego jest charakterystyczny, luźny, gawędziarski ton sprawia, że czytelnik łatwo przełącza się między rozmowami z gośćmi reportażu, a informacjami geopolitycznymi. Spotkamy też osobiste wtrącenia,sarkastyczne wstawki, o których czytelnik jest ostrzeżony w przedmowie, ale które tracą humorystyczną nutę wraz z kolejnym epitetem prezydenta Białorusi. Bynajmniej nie chodzi mi o to żeby o złych ludziach mówić szacunkiem i namaszczeniem, ale można używać naszego pięknego,bogatego języka w taki sposób, żeby wyrazić jasno opinię a przy tym zachować też klasę. Miałam w głowie, że książka jest nijako kompozycją wspomnień i zapisków autora z podróży za wschodnią granicę Polski , godzinami rozmów, współpracy pomocowej przy wojnie, natomiast liczyłam na bardziej obiektywny obraz.
Strzyżewski podaje dużo faktów, powołuje się na źródła i w części stricte informacyjnej (doniesienia medialne, dane geopolityczne),dobrze robi chłop, ale znowu nie są to dane odkrywcze , bardziej takie ogólnodostępne nadające kontekst. W momentach gdzie skupiamy sie na wymyśleniu kolejnego określenia Łukaszenki i odpływamy w stronę Ukrainy na stanowczo zbyt długi kawałek książki odczuwałam lekki dezorient tego, o czym i po co czytam.
🙋🏼♀️DLA KOGO 🙋🏼
Dla tych, co nie śledzą na bieżąco wydarzeń na Białorusi i chcą w przystępny sposób poznać podstawowe informacje o kraju i jego politycznej rzeczywistości.
M.
Raczej nikt z czytających ten post o podróży turystycznej do naszego sąsiada nie marzy, lecz warto wiedzieć, co się dzieje zza wschodnią granią. Po to również jest literatura.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🇧🇾BIAŁORUŚ. KARTOFLANA REPUBLIKA🇧🇾
Po sukcesie poprzedniej książki Marcina Strzyżewskiego wielu czytelników z niecierpliwością czekało na jego kolejną publikację. Tym razem autor podjął się trudnego...
Tytuł reportażu autorstwa Marcina Strzyżewskiego „Białoruś. Kartoflana dyktatura” opisującego sytuację na Białorusi pod rządami Aleksandra Łukaszenki nawiązuje do popularnego wizerunku prezydenta, który często wspomina o bliskości z rolnikami i promuje ludowy styl. Za wizerunkiem „ciepłego człowieka” kryje się jednak bezwzględny tyran i dyktator, który korzystając z pomocy podległych mu służb terroryzuje własny naród, ograniczając jego wolność i stosując skrajne represje wobec opozycji.
Autor ukazuje, jak wygląda życie zwykłych ludzi w kraju rządzonym przez reżim Łukaszenki, gdzie każdy może stać się ofiarą prześladowań za wyrażenie poglądów, czy aktywność w mediach społecznościowych. Jednym z dobitnych przykładów takich działań jest opis losów znajomego Strzyżewskiego - Artioma, walczącego obecnie w międzynarodowym pułku na wojnie w Ukrainie oraz jego żony Saszy, będących żywym przykładem tego, jak na przestrzeni kilku dekad ograniczane były swobody obywatelskie Białorusinów. Kulminacja tych restrykcji miała miejsce po masowych protestach obywateli nieuznających wyniku sfałszowanych wyborów prezydenckich w 2020 roku.
W książce pojawiają się też wątki dotyczące kryzysu migracyjnego, w którym białoruskie władze wykorzystują uchodźców jako narzędzie polityczne przeciwko Polsce i Unii Europejskiej. Ważnym jej elementem jest też przedstawienie działającej na zasadzie „love / hate”, relacji określanego na początku XIX wieku mianem „ostatniego dyktatora Europy” Łukaszenki z jego wiernym naśladowcą z Kremla, Władimirem Władimirowiczem P., który coraz bardziej uzależnia Białoruś od Rosji, nieustannie, dążąc docałkowitej rusyfikacji społeczeństwa i wchłonięcia tego kraju w struktury swoje państwowe.
Książka Strzyżewskiego przybliża czytelnikom sytuację na Białorusi i skłania do refleksji nad tym, jak bardzo różni się nasza niedoskonała pod wieloma względami ojczyzna od sąsiedniej krainy, która pod rządami despoty zatrzymała się w rozwoju na poziomie sprzed kilkanastu lat temu. Jej najważniejszym atutem jest na pewno bardzo osobiste podejście dziennikarza, zaangażowanego aktywnie w tematykę wschodnią, do poruszanych zagadnień, często konfrontowanych w rozgrywającymi się w tym samym czasie wydarzeniami w sąsiedniej Ukrainie. Kreślony przez niego obraz absurdów białoruskiej rzeczywistości, okraszony niezliczoną ilością inwektyw w stosunku do Łukaszenki z wszelakimi odmianami słowa „ziemniak”, jest zarazem śmieszny i straszny. Reportaż jest też ciekawy z tego względu, że newsy z Białorusi rzadko pojawią się w naszej medialnej przestrzeni.
Tytuł reportażu autorstwa Marcina Strzyżewskiego „Białoruś. Kartoflana dyktatura” opisującego sytuację na Białorusi pod rządami Aleksandra Łukaszenki nawiązuje do popularnego wizerunku prezydenta, który często wspomina o bliskości z rolnikami i promuje ludowy styl. Za wizerunkiem „ciepłego człowieka” kryje się jednak bezwzględny tyran i dyktator, który korzystając z pomocy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym nie znała Marcina Strzyżewskiego z podcastu "Czytamy po rosyjsku", to zdecydowanie bardziej krytycznie odniosłabym się do książki, a zwłaszcza stylu Autora. A tak, to ten cały chaos, bulwy z wąsami, statystyki, chwytanie kilku srok za ogon, jak również pewną dosłowność znajdująca odzwierciedlenie w rozmowach - wszystko to, mimo ewidentnych zgrzytów, przyjmuję i próbuję zrozumieć.
Gdybym nie znała Marcina Strzyżewskiego z podcastu "Czytamy po rosyjsku", to zdecydowanie bardziej krytycznie odniosłabym się do książki, a zwłaszcza stylu Autora. A tak, to ten cały chaos, bulwy z wąsami, statystyki, chwytanie kilku srok za ogon, jak również pewną dosłowność znajdująca odzwierciedlenie w rozmowach - wszystko to, mimo ewidentnych zgrzytów, przyjmuję i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę książkę motywowana chęcią zdobycia jakiejkolwiek wiedzy o Białorusi wykraczającej poza stwierdzenie, że jest to kraj od ponad trzydziestu lat uciskany przez Alaksandra Łukaszenkę. W opisie wydawcy można przeczytać, że do polskich mediów przedostają się głównie informacje związane z kryzysem na granicy oraz udziałem Białorusi w atakach na Ukrainę. Trudno się z tym nie zgodzić, dlatego miałam nadzieję, że reportaż Marcina Strzyżewskiego pozwoli zajrzeć za kulisy tych wojennych doniesień i zobaczyć jak żyją zwykli Białorusini. Sądzę, że udało się to połowicznie, ponieważ autor przemyca ciekawe informacje, dodaje nieco kontekstu historycznego i kulturowego, pozwalającego lepiej zrozumieć sytuację w tym kraju, jednak częściowo skupia się też na opisywaniu wydarzeń takich jak jego wyjazdy pomocowe na Ukrainę i kontakt z żołnierzami z pułku im. Konstantego Kalinowskiego. Sporo miejsca poświęca też na opis protestów z sierpnia 2020 roku, kiedy Białorusini na niespotykaną dotąd skalę wyszli na ulice miast, by sprzeciwić się kolejnym sfałszowanym przez Łukaszenkę wyborom.
Zacznę od pozytywów, czyli pochwalenia rozdziałów poświęconych najnowszej historii Białorusi, z których wynika jak tragicznie potoczyły się losy tego państwa. Gdyby po upadku Związku Radzieckiego, ktoś inny wygrał wybory i poprowadził kraj w kierunku demokracji, zapewne Białorusini żyliby dzisiaj spokojniej i bardziej dostatnio. Z książki dowiedziałam się kim byli kontrkandydaci Łukaszenki z 1994 roku, dlaczego przyszły dyktator był uważany za postępowego oraz prodemokratycznego kandydata, a także z jakiego powodu wcale nie było oczywiste, że to on obejmie urząd prezydencki. Bardzo interesujący jest również rozdział poświęcony językowi białoruskiemu. Przyznam, że nie miałam pojęcia, iż jest tak tępiony przez władze, a proces rusyfikacji zaszedł tak daleko, że Białorusini nie mogą w swoim języku uczyć się w szkole, porozumieć w urzędzie czy u lekarza, a nawet obejrzeć programu w telewizji. Próba rozmowy po białorusku w szpitalu lub innym miejscu publicznym może skończyć się zwróceniem na siebie uwagi służb, a to oznacza poważne kłopoty.
Za cenne uważam również fragmenty poświęcone protestom z 2020 roku. Pięć lat temu w sierpniu ludzie uciskani przez Łukaszenkę zmobilizowali się tak jak nigdy wcześniej. Setki tysięcy osób protestowało we wszystkich największy miastach kraju, co po raz pierwszy dało realną nadzieję na obalenie reżimu. Przez kilka miesięcy Białorusini wychodzili na ulicę, śpiewali patriotyczne pieśni, skandowali hasła nawołujące Łukaszenkę do ustąpienia, ścierali się z wojskiem i policją. Powodem powszechnego gniewu była nie tylko dyktatura, sfałszowanie kolejnych wyborów prezydenckich, ale też bagatelizowanie zagrożenia pandemią Covid-19. Oficjalne dane są prawdopodobnie mocno zaniżone, ale szacuje się, że brak jakichkolwiek środków zaradczych przyczynił się do śmierci bardzo wielu osób. Wszystko to zmotywowało ludzi do stawienia oporu, który niestety został brutalnie zgaszony. Z książki dowiemy się dlaczego tak się stało i jak rozmówcy autora zapatrują się na te wydarzenia.
Natomiast jeśli chodzi o zastrzeżenia w stosunku do książki to za najpoważniejsze uważam bardzo chaotyczny styl pisania autora. Reportaż zaczyna się od przytoczenia rozmowy Strzyżewskiego z małżeństwem Białorusinów, którzy zetknęli z brutalnym traktowaniem służb. Czytelnik zostaje od razu wrzucony na głęboką wodę, bo dialog pojawia się niemalże bez żadnego kontekstu, na dodatek całość jest chaotyczna i pełna dziwnego przekomarzania się rozmówców. Dowiadujemy się, że to żołnierze pułku im Konstantego (w książce uparcie nazywanego Kastusiem) Kalinowskiego, którzy obecnie przebywają na terenie Ukrainy. Niestety w książce nie znajdziemy informacji, że jest to jednostka złożona z ochotników z Białorusi, która została utworzona w marcu 2022 roku, by wspomóc przeciwstawienie się rosyjskiej napaści. Widocznie autor optymistycznie założył, że jest to powszechna wiedza i nie zaprzątał sobie głowy wyjaśnieniem, dlaczego reportaż o Białorusi zaczyna się od sytuacji w Ukrainie. Również później co jakiś czas pojawiają się niejasne, wprowadzające zamęt fragmenty jakby autor wahał się w jakim kierunku poprowadzić swój wywód.
Przez całą książkę przewijają się też wtrącenia na temat wkładu autora w pomoc Ukrainie. Przeczytamy o tym jak organizował zbiórkę w internecie oraz przewoził towary przez granicę i na jakie problemy natknął się na trasie. Teoretycznie rozumiem potrzebę pochwalenia się, ale moim zdaniem wyszło dość niezgrabnie, zwłaszcza jeśli ktoś, tak jak ja, pierwszy raz widzi nazwisko autora na okładce i nie kojarzy, że jest on również youtuberem bezpośrednio zaangażowanym w pomoc. Inna sprawa, że Strzyżewski niczego nie ułatwia, pisząc w taki sposób jakby odbiorca był doskonale poinformowany i znał kulisy jego działalności. Przeszkadzał mi także sposób pisania o Łukaszence, który w tej książce jest nazywany ziemniakiem, kartoflem, wąsatą bulwą, człowiekiem pachnącym fryturą itd. Autor ostrzega w prologu, że obraża Łukaszenkę w wyrazie swojej pogardy do tego człowieka. Znów, niby rozumiem zamysł, ale przez te wtrącenia reportaż jest momentami tragikomiczny i wręcz żenujący. W ten sposób treść traci powagę, a moim zdaniem należy być maksymalnie rzetelnym i poważnym, kiedy opisuje się ludzkie cierpienie i tragiczne losy setek a może milionów Białorusinów, którzy stracili życie w wyniku represji Związku Radzieckiego, a później dyktatury Łukaszenki.
Nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę, chociaż liczyłam na więcej konkretnych informacji oraz zarysu współczesnej białoruskiej codzienności. Uważam, że jej lektura może być pouczająca głównie dla osób, które niewiele wiedzą o Białorusi i dopiero zaczynają uzupełniać luki. Sama teraz chętnie sięgnęłabym po bardziej obszerną i pogłębioną analizę białoruskiej polityki, kultury oraz widoków na uwolnienie się od dyktatury.
Sięgnęłam po tę książkę motywowana chęcią zdobycia jakiejkolwiek wiedzy o Białorusi wykraczającej poza stwierdzenie, że jest to kraj od ponad trzydziestu lat uciskany przez Alaksandra Łukaszenkę. W opisie wydawcy można przeczytać, że do polskich mediów przedostają się głównie informacje związane z kryzysem na granicy oraz udziałem Białorusi w atakach na Ukrainę. Trudno się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to