Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Hope – How Street Dogs Taught Me the Meaning of Life
- Data wydania:
- 2024-11-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-11-27
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368262025
- Tłumacz:
- Natalia Mętrak-Ruda
„Większość ludzi myśli, że ratuję bezdomne psy. W rzeczywistości to one ratują mnie”.
Ponoć pies to najlepszy przyjaciel człowieka – czy może być też nauczycielem sensu życia? Pewnego dnia pochodzący z Dublina Niall Harbison obudził się w tajlandzkim szpitalu po tym, jak narkotyki i alkohol niemal pozbawiły go życia. Zdał sobie wówczas sprawę, że musi dokonać głębokiej zmiany i postanowił poświęcić się ratowaniu bezpańskich czworonogów.
Każdy z jego podopiecznych ma niepowtarzalną, nierzadko tragiczną historię. Wśród nich są słodka i łagodna McMuffin, którą w chwili odnalezienia od śmierci dzieliło zaledwie kilka godzin, Król Whacker, który uciekł przed okrutnym atakiem, czy mały Rodney, na którego widok nawet największemu twardzielowi zmiękłoby serce. To opowieść właśnie o nich: o czworonożnych bohaterach, którzy pokazali Niallowi, czym są bezwarunkowa miłość, nadzieja i odwaga, a także co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze. W tej bestsellerowej książce Niall dzieli się z ludźmi z całego świata wzruszającymi opowieściami o swoich pupilach i o tym, czego się od nich nauczył.
Kup Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie
Poznaj innych czytelników
62 użytkowników ma tytuł Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie na półkach głównych- Chcę przeczytać 42
- Przeczytane 20
- Posiadam 4
- Zwierzęta 1
- Chcę mieć 1
- Literatura faktu/ Reportaże 1
- 2025 1
- 📘ZBP 1
- Reportaż 1
- Z własnej półki 1




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie
4-6 Trochę lans, a nawet bardzo lans. Idea świetna, czytanie o ratowaniu czworonogów, u mnie zawsze w cenie, ale trochę się czułam bałamucona.
4-6 Trochę lans, a nawet bardzo lans. Idea świetna, czytanie o ratowaniu czworonogów, u mnie zawsze w cenie, ale trochę się czułam bałamucona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak mi jest przykro, że już skończyłam czytać tę książkę...
"Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie" - chwyciła mnie za serce. Od zawsze jestem czuła na los zwierząt, staram się pomagać, kiedy tylko mogę. Tutaj autor opisuje swoje życie - to jak sięgnął dna i prawie umarł, a później narodził się na nowo i postanowił, że wykorzysta szansę, by robić coś dobrego. No i robi.. Pomaga bezdomnym psom w Tajlandii. Jestem poruszona i cieszę się, że trafiłam na tę książkę. Niall - niech Bóg ma Cię w opiece.
Jak mi jest przykro, że już skończyłam czytać tę książkę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie" - chwyciła mnie za serce. Od zawsze jestem czuła na los zwierząt, staram się pomagać, kiedy tylko mogę. Tutaj autor opisuje swoje życie - to jak sięgnął dna i prawie umarł, a później narodził się na nowo i postanowił, że wykorzysta szansę, by robić coś dobrego. No i...
Większość ludzi w wieku czterdziestu lat ma już mniej lub bardziej ustabilizowane życie. Ludzie wokół mnie mieli swoje kariery, rodziny, domy, psy, koty, dzieci, samochody. Wiedzieli co chcą w życiu robić lub przynajmniej robili coś. Ja nie wiedziałem i nie robiłem nic. Byłem chodzącą porażką. Czułem się jak mały zagubiony chłopczyk, niepotrafiący czytać ani mówić, który został wyrzucony na najbardziej ruchliwą ulicę w wielkim mieście. Byłem zagubiony. Większa część swojego życia spędziłem wałęsając się to tu to tam, bez celu, bez bliskich, bez poczucia własnej wartości. Towarzyszyły muza to nieodłącznie, depresja, zaburzenia lękowe, używki, pustka i uczucie beznadziei. Straciłem dziesiątki jak nie tysiące dni na leżenie w łóżku. Nie potrafiłem dość do porozumienia z samym sobą, próbowałem przed sobą uciec. Byłem nikim. Bez wiary, bez nadziei, bez perspektywy. Pustkę w życiu i sowim wnętrzu zapełniałem valium albo xanaxem. Butelki i puszki pozwalały mi zapomnieć. A jak wracała świadomość, musiałem ją zagłuszyć bo nie byłem w stanie jej znieść. Nie byłem w stanie znieść siebie.
Aż wreszcie odkryłem "że nie da się uciec od mojego prawdziwego problemu: ode mnie samego". To wszystko trwało strasznie długo. Prawie czterdzieści lat. Któregoś dnia wytrzeźwiałem i odkryłem, że nigdy nie jest za późno na drugą, trzecią, piątą, czy dwudziestą szansę. Trzeba ją sobie tylko dać. Myślicie, że ta zmiana zaszła tak o, od pstryknięcia palcami? Na szczęście i spełnienie marzeń trzeba sobie zapracować. Wiecie już w czym odnalazłem swoje szczęście - sam tytuł o tym opowiada. Jeśli jednak chcecie zobaczyć jakiego dna musiałem dotknąć, żeby być tu gdzie jestem teraz - zapraszam. Chodź, przeżyj ze mną raz jeszcze moją podróż. Poczuj moją miłość do zwierząt. Poczuje smak odrzucenia, gdy mama zostawiła mnie dla jakiegoś faceta i odeszła od rodziny. Poczuj to razem ze mną. A potem wróć do swojego życia i wyciągnij lekcję. Podaruj sobie miłość i nadzieję.
"Większość ludzi myśli, że ratuję bezdomne psy. W rzeczywistości to one ratują mnie"
"Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie" to reportaż. Po taki gatunek literacki nie sięgam zbyt często ale jeśli wy także nie - niech was czasem to nie zrazi. Ta książka jest właśnie tym co napisane jest w tytule. Tym pierwszym, głównym i najważniejszym słowem. Nadzieja. Historia zawarta w książce pokazuje, że czasem jedyne co mamy to właśnie, tylko nadzieję. Z jedną małą różnicą, nie tylko ale aż nadzieję. Ta historia o głównym bohaterze, który zarazem jest autorem daje nam czytelnikom ogromne pokłady nadziei i wiary. Nadziei, na to że można zmienić własne życie w dowolnym momencie. Że to, jacy jesteśmy, jakie podejmujemy decyzje i co nas definiuje - tak naprawdę zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Książka jest tak niezwykle wzruszając i ciepła. Napisana prostym, zrozumiałym językiem. Podczas czytania czułam się tak jakbym czytała fikcję literacką a w momentach gdy uświadomiłam sobie, że to przeżycia autora aż miałam ciarki na ciele. Pokazuje oczywiście również ogromną miłość człowieka do zwierząt i zwierząt do człowieka. Jedyny mały mankament to okładka, niezbyt mi się podoba - ale to po prostu zdjęcie autora z jego przyjaciółmi. Rozumiem, że chciał pokazać na niej to co dla niego najważniejsze i swoje zdjęcie zamiast jakichś grafik czy obrazków. Polecam wszystkim, szczególnie w tym świątecznym i noworocznym okresie pełnym magii i wiary, w zmiany.
Lektura na pewno wyciśnie z was niejedną łzę, ale też zapali w was wewnętrzne ciepło i iskrę nadziei. Zostawi w was przekonanie, że nigdy nie jest za późno na zmianę, a dając miłość - sami otrzymamy jej najwięcej. Skłaniająca do refleksji nad wieloma życiowymi zagadnieniami. Niall mógłby być już teraz zakopany parę metrów pod ziemią i zapomniany. A on żyje, ratuje inne cierpiące stworzenia, napisał książkę. Osiągnął wiele a jego największym osiągnięciem jest odnalezienie sensu życia i miłości. Na koniec zostawiam was jeszcze z jego słowami do nas, czytelników "dotarcie tu zajęło mi cztery dekady, więc nie martwcie się, jeśli nie znaleźliście jeszcze sensu życia. Jeśli mnie udało się go znaleźć, wam też się uda. Będę trzymał za was kciuki razem z moimi wyjątkowymi czworonożnymi przyjaciółmi" i jeszcze jeden "Nigdy się nie poddawaj (...) - znajdziesz światło. Uciekniesz od bólu. Z czasem dzięki miłości i cierpliwości także ty odnajdziesz szczęście". A ja trzymam niezwykle mocno kciuki za autora powieści, za to żeby odnajdywał szczęście w każdym dniu, i oczywiście za jego przyjaciół.
Większość ludzi w wieku czterdziestu lat ma już mniej lub bardziej ustabilizowane życie. Ludzie wokół mnie mieli swoje kariery, rodziny, domy, psy, koty, dzieci, samochody. Wiedzieli co chcą w życiu robić lub przynajmniej robili coś. Ja nie wiedziałem i nie robiłem nic. Byłem chodzącą porażką. Czułem się jak mały zagubiony chłopczyk, niepotrafiący czytać ani mówić, który...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to opowieść o człowieku, który sięgnął dna na skutek uzależnienia od alkoholu, narkotyków oraz leków i przeszedł metamorfozę po wyjeździe do Tajlandii.
Niall Harbison w swej książce "Nadzieja Jak bezdomne psy uratowały mi życie" opowiada szczerze o swoich przeżyciach. Autor w swej biografii przedstawił własne zmagania z depresją i traumami z dzieciństwa. Wspomnienia i problemy zagłuszał używkami, doprowadzając swój organizm do skrajnego wycieńczenia i otarcia sito śmierć.
Ratunkiem dla niego okazała się pomoc bezdomnym psom.
Ten reportaż zmusza do refleksji i przemyśleń, że nawet po stracie wszystkiego można się podnieść i zacząć życie od nowa .
Wzruszająca historia przyjaźni autora z bezpańskimi psami poruszy niejednego czytelnika.
Całość jest przystępnie napisana , czyta się szybko i z zainteresowaniem.
Polecam
Dziękuję Wydawnictwu Feeria za egzemplarz do recenzji
Niall Harbison Nadzieja Jak bezdomne psy uratowały mi życie
Jest to opowieść o człowieku, który sięgnął dna na skutek uzależnienia od alkoholu, narkotyków oraz leków i przeszedł metamorfozę po wyjeździe do Tajlandii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiall Harbison w swej książce "Nadzieja Jak bezdomne psy uratowały mi życie" opowiada szczerze o swoich przeżyciach. Autor w swej biografii przedstawił własne zmagania z depresją i traumami z dzieciństwa. Wspomnienia i...
Niall Harbison całe dorosłe życie zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu i leków. W taki sposób próbował zagłuszyć depresję i traumy z dzieciństwa, między innymi rozwód rodziców. Krótki wyjazd do Tajlandii zamienia się w pobyt na stałe. Pewnego razu trafia ledwo żywy do szpitala. Zdaje sobie sprawę z tego, że musi zacząć walczyć o siebie i swoje zdrowie. Niespodziewanie pomaga bezdomnym psom, których w Tajlandii jest dużo. Okazuje się, że to był lek na całe zło. Udało mu się uleczyć siebie, jak i pomóc biednym i bezbronnym zwierzętom.
Historia Nialla opowiada o tym jak łatwo jest stracić wszystko i równocześnie nie wiemy kto może nas wyciągnąć z marazmu. Autor uratował mnóstwo psów, ale uważa, że to one uratowały jego. Pomoc im okazała się dla niego zbawienna. W książce poznajemy losy kilkoro z psów. Sa to trudne historie, bo zazwyczaj bezpańskie psy nie mają łatwego życia. Przyjaźń psa z człowiekiem jest piękna i wzruszająca, potrafi rozpuścić najtwardsze serce.
Jeśli lubicie takie historie, to z chęcią sięgniecie po „Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie”. Sama byłam w Tajlandii i potwierdzam, że problem bezdomnych psów jest ogromny. Tym bardziej podziwiam Nialla za odwagę, empatię i miłość do zwierząt.
Niall Harbison całe dorosłe życie zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu i leków. W taki sposób próbował zagłuszyć depresję i traumy z dzieciństwa, między innymi rozwód rodziców. Krótki wyjazd do Tajlandii zamienia się w pobyt na stałe. Pewnego razu trafia ledwo żywy do szpitala. Zdaje sobie sprawę z tego, że musi zacząć walczyć o siebie i swoje zdrowie....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka „Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie” autorstwa Nialla Harbinsona opowiada o niezwykłej relacji człowieka z bezdomnymi psami, które stały się dla niego źródłem siły i motywacji. Autor, zmagający się z własnymi trudnościami życiowymi, odkrywa, że pomaganie potrzebującym zwierzętom przynosi mu ukojenie i nowe spojrzenie na świat. To opowieść o empatii, nadziei i o tym, jak czynienie dobra potrafi uzdrowić zarówno innych, jak i nas samych. Książka inspiruje do działania i pokazuje, że nawet najmniejsze gesty mają ogromną moc zmiany życia.
I tak naprawdę, nic dodać, nic ująć. Cieszę się, że ta książka jest dostępna w Polsce, gdzie odbiór ludzi uzależnionych jest, delikatnie mówiąc, różny. A przecież to często upadłe anioły, które pogubiły się gdzieś pomiędzy rzeczywistością a koszmarem sennym. Gdy odnajdą właściwą drogę, okazuje się, że są wrażliwcami z sercem na dłoni.
Ta książka ma również walor edukacyjny – pokazuje, że po różnych życiowych perypetiach można wyjść na prostą. Uczy także, że warto pomagać słabszym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują.
Warto też pamiętać, że pomaganie nie powinno ograniczać się jedynie do okresu świątecznego, kiedy dobroczynność jest bardziej widoczna i naturalna. Ta książka przypomina, że wsparcie, empatia i dobre uczynki są potrzebne przez cały rok – zarówno wobec ludzi, jak i zwierząt. Czasami najmniejsze gesty wykonane w codziennym życiu mogą przynieść komuś nadzieję i zmienić jego świat na lepsze.
Książka „Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie” autorstwa Nialla Harbinsona opowiada o niezwykłej relacji człowieka z bezdomnymi psami, które stały się dla niego źródłem siły i motywacji. Autor, zmagający się z własnymi trudnościami życiowymi, odkrywa, że pomaganie potrzebującym zwierzętom przynosi mu ukojenie i nowe spojrzenie na świat. To opowieść o empatii,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzieciństwo Nialla do czasu rozwodu rodziców było spokojne i beztroskie. Niestety po rozstaniu zaczął się buntować nie zaliczał kolejnych klas, zaczęły się papierosy i alkohol. Następnie trafił do szkoły gastronomicznej, która dała mu zawód. Pracował w restauracjach, na jachtach, prowadził różne biznesy, ale cały czas przy tym towarzyszyło mu uzależnienie od alkoholu, a i narkotyki się zdarzały oraz leki. Nie mógł znaleźć swojego miejsca na ziemi oraz czegoś co by mu sprawiało satysfakcję.
Niall decyduje się wyjechać do Tajlandii. Najpierw na chwilę, a potem na dłużej i w końcu na stałe. Jednego dnia w krytycznym stanie trafia do szpitala. Wtedy zdaje sobie sprawę, że nie chce umierać i musi o siebie zawalczyć. Po dojściu do siebie pewnego dnia spotyka na swojej drodze bezdomnego psa, któremu postanawia pomóc i tak zaczyna dokarmiać bezpańskie psy. Postanawia się temu poświęcić, żeby im pomóc oraz zapobiec dalszemu ich rozmnażaniu.
W książce poznajemy historię autora od dzieciństwa poprzez młodość aż do teraz. Jego życie w dużej mierze było zdominowane przez używki i dopiero jak stanął u progu śmierci zdał sobie sprawę, że nie chce umierać. Następnie trafiła na psy, które potrzebowały pomocy i postanowił się nimi zająć. Jak się okazuje w Tajlandii jest ich mnóstwo, nikt się nimi nie przejmuje, bo ludzi nie stać na ich utrzymanie a co dopiero leczenie. Poznajemy historie kilku z psów, które są szczególnie bliskie autorowi. W moim życiu psy również odgrywają bardzo ważne miejsce i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Książka ukazuje jak ciężkie jest życie psów w Tajlandii, ale też jak wiele jest osób, którzy chcą im pomóc.
Dzieciństwo Nialla do czasu rozwodu rodziców było spokojne i beztroskie. Niestety po rozstaniu zaczął się buntować nie zaliczał kolejnych klas, zaczęły się papierosy i alkohol. Następnie trafił do szkoły gastronomicznej, która dała mu zawód. Pracował w restauracjach, na jachtach, prowadził różne biznesy, ale cały czas przy tym towarzyszyło mu uzależnienie od alkoholu, a i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozgrzewająca serce obliczem bezinteresownego dobra, które staje się dla zagubionego mężczyzny życiowym powołaniem. Przejmująca portretem ludzkich słabości, którymi karmią się wciąż żywe we wspomnieniach demony z przeszłości. Rozbudzająca w sercu miłość, wdzięczność i szacunek – za każde uratowane psie istnienie.
„Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie” to poruszająca, inspirująca i nakreślona szczerymi emocjami autobiografia w formie reportażu o mieszkającym wśród tajlandzkich scenerii aniele w ludzkiej skórze, któremu uzależnienia wielokrotnie strząsały pióra ze skrzydeł. To nieco egzaltowany zwrot, może nawet zauważalnie pompatyczny, ale zdecydowanie właściwy – postać Nialla Harbisona, jego historia, doświadczenia, aż w końcu ujmująca determinacja, przywracają wiarę w drugiego człowieka. Lata życia na krawędzi, igrając z używkami, które stanowiły zagłuszacze depresji, lęków i nieoswojonych traum z dzieciństwa, a zarazem niszczyły zdrowie, relacje i uniemożliwiały zawodowy rozwój, doprowadziły mężczyznę niemalże do śmierci. Ratunkiem okazała się pomoc bezdomnym psom – ta ucieczka w altruistyczne czyny przekształciła się mimowolnie w egzystencjonalną misję na szeroką skalę. Ocalenie za ocalenie, lojalność za lojalność. To najpiękniejsza wymiana między człowiekiem a zwierzęciem, której prozatorska wizja realnie rozdziera serca, a przy tym kojąco skleja je esencją miłości.
Ta treść to nie tylko wyeksponowane losy autora, jego codzienne zmagania z dramatyczną sytuacją bezpańskich czworonogów w Tajlandii, którą pragnie naprawić. To także inicjujące łzy, ale i podszyty nadzieją uśmiech, wzruszające i pokrzepiające opowieści o psach, które odcisnęły najtrwalszy ślad na życiu Nialla Harbisona. Historie podkreślające miłość, oddanie, wdzięczność i empatię, które tkwią w tych wspaniałych zwierzętach – niepotrzebujących wiele, a przy tym szczodrze oddających w ramach podziękowania wszystkie najpiękniejsze emocje. To najwięksi nauczyciele istotnych wartości, które zatraca się we współczesnym pędzie. Przecież to bliskość, obecność czy wyczuwalne wsparcie tworzą fundament szczęścia. W tym właśnie skrywa się bohaterstwo – w podarunku swojego towarzystwa, pomocy i chęciach. Trudno o bardziej uczuciową odsłonę literacką, w której narracja to niewiele znaczący element niezaprzeczalnie przyćmiony przez wyrazisty przekaz. To książka o odwadze, wytrwałości i harcie ducha, które wybrzmiewają z tych futrzanych samotności o kruchych ciałkach i smutnych oczach. Autor staje się rzeczywistym świadectwem możliwości odmiany losu – nie tylko swojego, ale i innych. Nie sposób bowiem ukształtować na nowo całego świata, ale można ulepszyć cały świat jednej istoty. Nadzieja nabiera w tym ujęciu głębokiej symboliki, emanuje definicją światła tlącego się pośród pochłaniającego zmysły mroku, a zarazem eksploruje refleksję nad sensem istnienia.
Rozgrzewająca serce obliczem bezinteresownego dobra, które staje się dla zagubionego mężczyzny życiowym powołaniem. Przejmująca portretem ludzkich słabości, którymi karmią się wciąż żywe we wspomnieniach demony z przeszłości. Rozbudzająca w sercu miłość, wdzięczność i szacunek – za każde uratowane psie istnienie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nadzieja. Jak bezdomne psy uratowały mi życie” to...
Staram się często sięgać po reportaże, jednak jest to tak specyficzna pozycja, że niestety robię to rzadko. Ale gdy tylko jakiś temat mnie zainteresuje, to z ogromną przyjemnością zanurzam się w lekturze. Tym razem historia prawdziwa człowieka, który poświęcił swoje życie dla psów, chociaż on sam twierdzi, że to właśnie one go uratowały i dzięki nim wciąż żyje. Główny bohater długo zmagał się z depresją i nawykami, na szczęście pewnego dnia odnalazł sens życia i obecnie jest szczęśliwy. To poruszająca lektura, bo opowiada nie tylko o walce człowieka i momencie w którym nie ma się czego przyczepić, nie ma żadnej nadziei, wszystko wydaje się być bezsensowne, ale mówi także o zwierzakach porzuconych na pastwę losu, często chorych, takich których nikt nie kocha. To przepiękna i wartościowa lektura, która opowiada o przyjaźni pomiędzy człowiekiem a zwierzakiem, mówi o wielkim poświęceniu, ale i o wielkiej przyjaźni. Czyta się świetnie i błyskawicznie, autor po prostu snuje swoją opowieść, można naprawdę wiele z niej wyciągnąć, bez wątpienia to cenna lekcja życia. W niektórych momentach aż serce się kraje, ale ogólnie jest to przepiękna opowieść o nadziei. Uwielbiam takie reportaże i dziękuję za tę lekturę.
Staram się często sięgać po reportaże, jednak jest to tak specyficzna pozycja, że niestety robię to rzadko. Ale gdy tylko jakiś temat mnie zainteresuje, to z ogromną przyjemnością zanurzam się w lekturze. Tym razem historia prawdziwa człowieka, który poświęcił swoje życie dla psów, chociaż on sam twierdzi, że to właśnie one go uratowały i dzięki nim wciąż żyje. Główny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to