La Jalousie

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1957-01-01
- Data 1. wydania:
- 1957-01-01
- Liczba stron:
- 224
- Czas czytania
- 3 godz. 44 min.
- Język:
- francuski
- ISBN:
- 9782707300546
Le narrateur de ce récit - un mari qui surveille sa femme – est au centre de l'intrigue. Il reste d"ailleurs en scène de la première phrase à la dernière, quelquefois légèrement à l’écart d’un côté ou de l’autre, mais toujours au premier plan. Souvent même il s’y trouve seul. Le lecteur cependant ne l’entend pas, ne le voit jamais ; il sent seulement sa présence, qui oriente toute chose aux alentours, qui mesure les distances et les gestes, qui donne au monde sa forme, sa dureté, son poids. Ce personnage n’a pas de nom, pas de visage. Il est un vide au cœur du monde, un creux au milieu des objets. Mais, comme toute ligne part de lui ou s’y termine, ce creux finit par être lui-même aussi concret, aussi solide, sinon plus. L’autre point de résistance, c’est la femme du narrateur, A…, celle dont les yeux font se détourner le regard. Elle constitue l’autre pôle de l’aimant qui détermine avec rigueur le dessin des grains de limaille. Ce narrateur irréductible, toujours présent, ne peut se soucier de chronologie. Toute scène est pour lui actuelle, ou perdue. Le champ de sa perception constitue l’univers, ici et maintenant. La jalousie est une sorte de contrevent qui permet de regarder au dehors et, pour certaines inclinaisons, du dehors vers l’intérieur ; mais, lorsque les lames sont closes, on ne voit plus rien, dans aucun sens. La jalousie est une passion pour qui rien jamais ne s’efface : chaque vision, même la plus innocente, y demeure inscrite une fois pour toutes.
Kup La Jalousie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki La Jalousie
Poznaj innych czytelników
551 użytkowników ma tytuł La Jalousie na półkach głównych- Przeczytane 302
- Chcę przeczytać 249
- Posiadam 32
- Literatura francuska 9
- Literatura piękna 4
- Studia 4
- Ulubione 4
- 2019 4
- Francja 3
- Literatura francuska 3
Tagi i tematy do książki La Jalousie
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki La Jalousie
Na nic się nie zda snucie innych wersji zdarzeń, ponieważ fakty są faktami, rzeczywistości nie da się zmienić.






































OPINIE i DYSKUSJE o książce La Jalousie
Czystość formy osiągalna wyłącznie dla największych... Symbol ontologiczny, jakim Robbe-Grillet ustanawia żaluzję, stanowi inicjację doświadczenia — jakiemu forma pozostaje niestrudzenie wierna, wierna nade wszystko, co wydawałoby się wprost maniakalne (jak samo doświadczenie) — niczym magdalenka w monumentalnym (arcy)dziele Prousta.
Czystość formy osiągalna wyłącznie dla największych... Symbol ontologiczny, jakim Robbe-Grillet ustanawia żaluzję, stanowi inicjację doświadczenia — jakiemu forma pozostaje niestrudzenie wierna, wierna nade wszystko, co wydawałoby się wprost maniakalne (jak samo doświadczenie) — niczym magdalenka w monumentalnym (arcy)dziele Prousta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż się wynudziłam. Postrzępiony obraz, wciaż natrętnie podawany, z jakimś zmienionym szczegółem, był tak nudzący, że książkę czytałam długo, za długo.
O czym jest? O szczegółach. O cieniach, o stonodze, o A i Franku, o wycieczce , o Boyu... i nic w konkrecie, same zrywy przeładowane szczegółami. Łokcie, pale, aperitif, plama... plama... plama.
Nie wiem co chciał przekazać autor? Chyba żebym lepiej wybierała to, co chcę przeczytać.
Ależ się wynudziłam. Postrzępiony obraz, wciaż natrętnie podawany, z jakimś zmienionym szczegółem, był tak nudzący, że książkę czytałam długo, za długo.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO czym jest? O szczegółach. O cieniach, o stonodze, o A i Franku, o wycieczce , o Boyu... i nic w konkrecie, same zrywy przeładowane szczegółami. Łokcie, pale, aperitif, plama... plama... plama.
Nie wiem co chciał przekazać...
Autor, niczym attycki cenzor, bezapelacyjnie odrzuca rozrzutność barw — rozwiązłą stylistyczną roślinność, która obciążyłaby i zasłoniła surowe linie jego Partenonu.
Autor, niczym attycki cenzor, bezapelacyjnie odrzuca rozrzutność barw — rozwiązłą stylistyczną roślinność, która obciążyłaby i zasłoniła surowe linie jego Partenonu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo filmowe opowiadanie i miałem różne myśli w związku z nim. Po pierwsze, jeśli nowa powieść (antypowieść),_ ma eksplorować granice powieści, to Żaluzja sprawdza, jak będzie się miało opowiadanie ogołocone z tego, co powieściowe (akcja, czas, dostęp czytelnika do przeżyć wewnętrznych bohaterów). To jest interesująca ślepa uliczka. Ślepa w tym sensie, że to dowód przez wskazanie - można? Można. Ale potem nie bardzo wiadomo, co z tym zrobić, choć było to interesujące. Druga rzecz. Jeśli piszę filmowe, to trzeba dodać, że chodzi o bardzo specyficzną konwencję: statyczne ujęcia, przeskoki w czasie, obsesyjne wracanie do tych samych szczegółów, bardzo geometryczne kadry. To nie jest czas teraźniejszy Dos Pasossa, to są zbliżenia, spowolnienia i zapętlenia... Jest takie upalone opowiadanie D.F. Wallace'a - pierwsze albo drugie w zbiorze "Wywiady z paskudnymi ludźmi" - które daje podobne odczucie i jest chyba jeszcze lepiej napisane. Po trzecie, melodia wydawała mi się bardzo camusowska, tak jakbym w jakimś sensie wracał do Obcego. Sprawdziłem, że Robbe-Grillet'a tłumaczyła Maria Zenowicz, tłumaczka Camusa. Czy to stąd, to podobieństwo? Tak czy siak, język robi tutaj najlepszą robotę: klarowny, precyzyjny, bardziej przymiotnikowy niż Camus, ale fajny, fajny. Polecam. Może ktoś rozkmini przeskoki czasowe w tej powieści sprawdzając zmieniające się kąty padania cienia - zadanie czytelnicze na miarę Nabokova :)
Bardzo filmowe opowiadanie i miałem różne myśli w związku z nim. Po pierwsze, jeśli nowa powieść (antypowieść),_ ma eksplorować granice powieści, to Żaluzja sprawdza, jak będzie się miało opowiadanie ogołocone z tego, co powieściowe (akcja, czas, dostęp czytelnika do przeżyć wewnętrznych bohaterów). To jest interesująca ślepa uliczka. Ślepa w tym sensie, że to dowód przez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ktoś szuka w literaturze powiewu świeżości, trafił pod właściwy adres. Proza Robbe-Grilleta dostarcza unikatowych wrażeń, nietypowej struktury narracji oraz przyjemnego mętliku w głowie, zupełnie jak po wypiciu kilku głębszych.
Niektóre momenty są doprawdy wyśmienite, jak na przykład kilka stronic, podczas których autor stopniuje napięcie za pomocą samego zmysłu słuchu, opisując jedynie słyszane przez narratora dźwięki:
"Potem zapada cisza, lecz słuch wyostrza się, łowiąc nowy dźwięk, cichszy od poprzednich, podobny jakby do warkotu. Ale i on wkrótce ustaje. Znowu słychać natrętne syczenie lampy".
I dalej:
"Przenikliwy, szybko urwany krzyk jakiegoś zwierzęcia zabrzmiał tuż obok, chyba w ogrodzie, u podnóża tarasu. Po upływie trzech sekund ten sam krzyk sygnalizuje obecność zwierzęcia po drugiej stronie domu. (…) Lecz zanim został dokładnie rozpoznany, już ucichł. Ucho daremnie stara się odszukać go wśród nocy; znów świdruje je tylko syk lampy gazowej".
W innym miejscu Grillet skupia się na opisaniu zmieniającego się wokół domu cienia, przypomina to trochę obraz zręcznego malarza, stworzony za pomocą słów zamiast farb i kolorów. Zabieg ten udanie podkreśla niemal erotyczne napięcie między Frankiem i A., wyczuwalne mimochodem przez czytelnika:
"Teraz cień filaru – filaru podpierającego południowo-zachodni narożnik dachu – pada na kamienne płyty, w poprzek środkowej części tarasu, przed fasadą domu, gdzie rozstawiono fotele na wieczór. (…)
Choć jest już zupełnie ciemno, nie kazała wnieść lamp (…). Szklanki są napełnione prawie po brzegi koniakiem i wodą mineralną, wewnątrz każdej z nich pływa mały sześcianik lodu. Nie chcąc ryzykować, że w całkowitej ciemności jeden niezręczny gest spowoduje rozlanie płynu, podeszła najbliżej jak tylko można do fotela Franka, trzymając ostrożnie w prawej ręce szklankę dla niego przeznaczoną".
A opisanie wypadku samochodowego w nawiązaniu do trzasku żuchwy gąsienicy to kolejna rewelacja. Musicie uwierzyć mi na słowo, krótki cytat nie odda tej magii, a dłuższy będzie zbyt długi.
Humaniści, miłośnicy sztuki i eksperymentatorzy powinni więc być usatysfakcjonowani. Autor nie zapomniał także o umysłach ścisłych, które mogą czerpać radość z matematycznych harców Robbe-Grilleta.
"Ponadto ta parcela nie jest już prostokątna, jak sąsiednia, leżąca wyżej, ale ma kształt trapezu, ponieważ rzeczka, która stanowi jej dolny kraniec, nie płynie prostopadle do dwóch pozostałych boków trapezu, stykających się z nią w jej górnym i dolnym nurcie".
W tym miejscu wypada mi zdradzić, że Robbe-Grillet sam był matematykiem, współpracował m.in. z Państwowym Instytutem Statystycznym w Paryżu.
Podobnie, jak w przypadku genialnego "Domu schadzek", w "Żaluzji" Robbe-Grillet sięga po te same chwyty. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że Żaluzja ukazała się jako pierwsza – w 1957 roku, a więc na osiem lat przed Domem schadzek.
Oto czego może się spodziewać czytelnik przystępując do lektury "Żaluzji":
- sekwencje powtarzających się wydarzeń,
- zaburzona chronologia,
- narracja przypominająca bezduszne sprawozdanie,
-umiłowanie szczegółu,
- prawie kompletny brak dialogów. Jeśli już się one pojawiają, są rachityczne, skarłowaciałe. Nieliczne słowa są wypowiadane jakby od niechcenia.
Bezimienni bohaterowie i marginalna funkcja dialogów to kolejne bronie w arsenale Robbe-Grilleta, który przyznawał wielokrotnie, że tradycyjna formuła powieści się skończyła. Szukał więc nowych środków wyrazu, które krytyka ochrzciła potem jako nouveau roman – nową powieść, czy nawet antypowieść.
No i specyficzne szczegóły, którym Robbe-Grillet zdaje się nadawać szczególne znaczenie. Na przykład gąsienica i powstała po jej zmiażdżeniu plama na ścianie.
Inne powtarzające się motywy to rozmowa głównych bohaterów, Franka i A., siedzących w fotelach i popijających koniak z wodą mineralną. Pochylony nad rzeka tubylec, czyjeś stopy przemykające na zewnątrz, wiecznie pusty druciany fotel, wspomniana już plama na ścianie. I tytułowa żaluzja, pojawiająca się regularnie, pełniąc rolę teatralnej kurtyny. Francuski pisarz uchyla kolejne listki żaluzji, dzięki czemu widać więcej a znana już czytelnikowi scena wzbogaca się o nowy szczegół.
Francuskie słowo „La Jalousie” oznacza też zazdrość, ale żaluzja pasuje mi zdecydowanie bardziej. Adam Ważyk w posłowie do "Domu schadzek" twierdzi, że "Żaluzja" jest wspomnieniem człowieka opętanego uczuciem zazdrości. Może i tak jest w istocie, chociaż ja się czegoś takiego absolutnie nie dopatrzyłem.
I podobnie jak Frank i A. uwielbiają obmyślanie nowych wariantów rozwoju akcji jakiejś czytanej przez nich książki, dokładnie to samo czyni Robbe-Grillet. Zaciera pewne wątki tylko po to, by wzbogacić je jakimś niepozornym szczegółem i przywołać ponownie. Te nakładające się na siebie zmiany – same w sobie niezauważalne – doprowadzają do zupełnie nowych miejsc. I to jest chyba najbardziej frapująca rzecz w twórczości Francuza. Taki sposób prowadzenia narracji powoduje, że książka mogłaby się nigdy nie kończyć.
Oschły eksperymentalizm "Żaluzji" zachwyca nawet po lekturze "Domu schadzek". Nie posiada jednak wątku kryminalnego, a eksperymenty z czasem nie są jeszcze aż tak zaawansowane. Dlatego „tylko” 8,5.
Doprawdy, swoimi niedopowiedzeniami Robbe-Grillet mówi więcej, niż niejeden pisarz w epickich powieściach przeładowanych pięciokrotnie złożonymi zdaniami.
"Żaluzja" to porcja unikatowej, pionierskiej literatury, zacierającej granice między dziedzinami sztuki i szybującą wysoko, wysoko, nad większością książkowego chłamu.
Jeśli ktoś szuka w literaturze powiewu świeżości, trafił pod właściwy adres. Proza Robbe-Grilleta dostarcza unikatowych wrażeń, nietypowej struktury narracji oraz przyjemnego mętliku w głowie, zupełnie jak po wypiciu kilku głębszych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre momenty są doprawdy wyśmienite, jak na przykład kilka stronic, podczas których autor stopniuje napięcie za pomocą samego zmysłu...
Nouveau roman można cenić lub można całkowicie nie rozumieć. Fabuła bez fabuły, obsesyjność znaczeń i nawrotów... mój umysł skłonny do zapętlania się na niuansach odnajduje się w tym aż za dobrze. "Żaluzja"... - tylko dla specyficznych czytelników.
Nouveau roman można cenić lub można całkowicie nie rozumieć. Fabuła bez fabuły, obsesyjność znaczeń i nawrotów... mój umysł skłonny do zapętlania się na niuansach odnajduje się w tym aż za dobrze. "Żaluzja"... - tylko dla specyficznych czytelników.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor, niczym geometra, odbiera rzeczom jakości zmysłowe, eksponując w zamian tylko ich liniowe substraty, wyciskając krew, łzy i pot samą obróbką stylistyczną dzieła. Rysunek kreślonych w ten sposób kształtów tworzy zarys praw psychologicznych, gdzie na własne sprawy i przyjemności nie ma żadnego miejsca, zamieniając powieść w fortecę z pozoru nie do zdobycia i ustalając z rozmysłem pod podszewką nakrochmalonych sztywnością "wydarzeń" rytm, układ i świeżość kompozycji, słowem: wszystko, czego trzeba.
Autor, niczym geometra, odbiera rzeczom jakości zmysłowe, eksponując w zamian tylko ich liniowe substraty, wyciskając krew, łzy i pot samą obróbką stylistyczną dzieła. Rysunek kreślonych w ten sposób kształtów tworzy zarys praw psychologicznych, gdzie na własne sprawy i przyjemności nie ma żadnego miejsca, zamieniając powieść w fortecę z pozoru nie do zdobycia i ustalając z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo za mizeria! Gombrowiczowskie „im mądrzej, tym głupiej!" stanowi najlepszą recenzję tej... książki. No właśnie, czy to w ogóle jest książka? Antypowieść – nazwa gatunku najcelniej odzwierciedla naturę tego z a p r z e c z e n i a książki. Tutaj nic nie ma, tutaj nic się nie dzieje. Tylko* w nadziei na rekompensujący finał doczytałem do końca i, a jakże, w finale również nic się nie dzieje! Chciałbym poznać człowieka, który uważa tę antypowieść za najlepsze, co czytał, i chciałbym, aby ten człowiek spojrzał prosto w moje rozgniewane oczy. Nie bagatelizuję. Wiem, że na to potrzeba odwagi. To było jedno wielkie nic. Najdłuższe sto pięćdziesiąt stron, na których nic się nie wydarzyło.
Nie znam francuskiego, i może stąd mam pochlebną opinię na temat tego języka, niemniej muszę wyznać, że czytając tę antypowieść ustawicznie zapytywałem samego siebie: kto to widział pisać takie denne i puste zdania po francusku?
*To kłamstwo z rodzaju hiperbol, ponieważ istniał jeszcze drugi powód: była niedziela, miałem niewielki ruch w pracy i żadnej innej (anty!)książki pod ręką. Żal, że nie wybrałem patrzenia w ścianę. Ta antypowieść okradła mnie z czasu! Kto mi go odda, no kto?
Co za mizeria! Gombrowiczowskie „im mądrzej, tym głupiej!" stanowi najlepszą recenzję tej... książki. No właśnie, czy to w ogóle jest książka? Antypowieść – nazwa gatunku najcelniej odzwierciedla naturę tego z a p r z e c z e n i a książki. Tutaj nic nie ma, tutaj nic się nie dzieje. Tylko* w nadziei na rekompensujący finał doczytałem do końca i, a jakże, w finale również...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Żaluzja" jest trudna w czytaniu, ale bardzo satysfakcjonująca. Czołowe osiągnięcie Nowej Powieści to takie same zdarzenia powielane z pozoru jak za pomocą kalki, ale zawsze w innej wariacji, wszystko podszyte upalną, tytułową zazdrością (oryginalny tytuł powieści to w języku francuskim zarówno żaluzja jak i zazdrość).
"Żaluzja" jest trudna w czytaniu, ale bardzo satysfakcjonująca. Czołowe osiągnięcie Nowej Powieści to takie same zdarzenia powielane z pozoru jak za pomocą kalki, ale zawsze w innej wariacji, wszystko podszyte upalną, tytułową zazdrością (oryginalny tytuł powieści to w języku francuskim zarówno żaluzja jak i zazdrość).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam wrażenie, że lektura "Żaluzji" uczy uważności. Grillet w mistrzowski wręcz sposób stosuje (formalistyczny wręcz) chwyt, dzięki któremu czyni ze zwykłych czynności ciąg przepływających momentów, wrażeń i impresji. To splątany, choć przecież niezwykle plastyczny obraz, który sprawia, że rzeczywiście czujemy na naszej twarzy ciepło afrykańskiego słońca.
Mam wrażenie, że lektura "Żaluzji" uczy uważności. Grillet w mistrzowski wręcz sposób stosuje (formalistyczny wręcz) chwyt, dzięki któremu czyni ze zwykłych czynności ciąg przepływających momentów, wrażeń i impresji. To splątany, choć przecież niezwykle plastyczny obraz, który sprawia, że rzeczywiście czujemy na naszej twarzy ciepło afrykańskiego słońca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to