rozwińzwiń

Świat pełen racji

Okładka książki Świat pełen racji autora Kalman Segal,
Okładka książki Świat pełen racji
Kalman Segal Wydawnictwo: Wydawnictwo "Śląsk" literatura piękna
270 str. 4 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1967-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1967-01-01
Liczba stron:
270
Czas czytania
4 godz. 30 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat pełen racji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świat pełen racji

Średnia ocen
7,0 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat pełen racji

Sortuj:
avatar
1513
1488

Na półkach:

Dość nierówne opowiadania z lat 60., które oceniam jednak nieco niżej niż dwie inne dotychczas przeczytane książki Kalmana Segala.

Niedościgła jest jednak wybitna – dla mnie „10” - niedawno wznowiona „Śmierć archiwariusza” o dziejowym splocie polsko-ukraińsko-żydowskim. Niewiele gorsza „Joanna i marynarz - pozornie trywialna, a zaskakująco niebanalna – rzecz o małżeństwie 50-latka z córką dawnej kochanki.

W tym zbiorku dominują wątki obyczajowe, głównie nt. spraw damsko-męskich, przedstawiane w ówczesnej stylistyce i te chyba nie najlepiej zniosły próbę czasu, podobnie jak alegoryczne historie. Tak, czy inaczej, Autor zdania składał pięknie…

Najbardziej trafiła do mnie nowela „Nad Sanem”, która wydaje się na poły autobiograficzna. Narrator w latach 60. przyjeżdża do rodzinnego miasteczka (zapewne Sanoka - miejsca Segala za ziemi, skąd pod koniec życia musiał wyjechać do Izraela) gdzie spędził wojnę. Chce odwiedzić swego uwielbianego dawnego nauczyciela z liceum.

I tak myśli: "Gdybym wierzył w istnienie Boga, odmawiałbym w tej chwili modlitwę dziękczynną za to, że miałem szczęście nie zetknąć się z Czobotem dwadzieścia pięć lat temu w czasach okupacji”. Bo był on wtedy kolaboracyjnym, jako z pochodzenia Ukrainiec, burmistrzem miasteczka, bardzo krwawo zapamiętanym z tego czasu.

„Zdawało mi się niekiedy, że w tym jego ironicznym uśmieszku odczytuję pogardę dla świata rządzonego przez p a n ó w. I nawet jego życzliwość dla mnie także kładłem na karb tej rzekomej czy domniemanej solidarności człowieka, który wyrósł na wsi, dla chłopca, który również ze wsi pochodził”.

„On był tym, który nauczył mnie marzyć o zwycięstwie ludzkiego ducha i ludzkiej doskonałości” – wspomina narrator. A teraz?„Wyrzutów sumienia nie mógł mieć, gdyby je miał, strzeliłby sobie w łeb. A przynajmniej wstąpiłby do jakiegoś klasztoru o surowej regule, klęczałby tam tyle godzin dziennie, że nogi spuchłyby mu jak wiadra na pomyje”.

Gdy narrator przypomina mu jego dawne nauki, słyszy jedynie: „Zostałem skazany na śmierć. Ułaskawiono mnie ze względu na chorobę. (...). Zamieniono mi stryczek na dożywocie. Potem wypuszczono za dobre sprawowanie. Zawsze wam mówiłem, że trzeba się dobrze sprawować”.

„Ja chcę wiedzieć, jak to się mogło stać, że właśnie pan! Nie byle kto, nie żaden rzezimieszek!” – replikuje narrator. W reakcji słyszy tylko użalania się nad sobą, a sam zastanawia się, po co w ogóle do niego poszedł. „Żyję z paczek. Brat przysyła. To właśnie on mordował, a nie ja. Był atamanem w lesie. Teraz jest w Niemczech. Dobrze mu tam. Nie tak jak mnie”.

„To nie był już przestępca, to był już tylko łachman ludzki, ruina swojej własnej przeszłości” – konstatuje były uczeń na koniec wizyty.

„Można wąchać róże, a po chwili strzelać do małych dzieci” – tłumaczy mu potem kolega z ławy szkolnej. Wyznał mu też, że podczas wojny prosił dawnego profesora o interwencje ws. aresztowanego przez Gestapo. „Uderzył mnie w twarz za to, że rozmawiałem z nim, to znaczy, że chciałem z nim rozmawiać po polsku. Chciał, żebym mówił po niemiecku albo po ukraińsku, no bo mój ojciec, jak ci zapewne wiadomo, też pochodził z Ukraińców, tylko był człowiekiem innego autoramentu niż Czobot”.

Bardzo dobre jest także otwierające tom opowiadanie „Dom przy drodze” o tym, jak po wojnie ludzie rozpaczliwie usiłują ułożyć sobie na nowo życie, także uczuciowe.

„Nie widział jej twarzy, ale gotów był zgodzić się, że jest piękna, piękny był każdy człowiek, który proponował mu odrobinę uprzejmości”.

„Był zły na tę swoją dolę człowieczą i pieską, na los bezdomny i może nawet na tę zgrabną kobietę, która prowadzi z nim jakiś idiotyczny dialog, zamiast po prostu powiedzieć, żeby został na tę noc, i na następną, na całe życie”.

I już się niby zawiązuje zalążek romansu, ale - jak to do domu przy drodze - zawsze może ktoś przyjść. I faktycznie pojawiają się „rozbitkowie z różnych okrętów”, atmosfera mocno się zagęszcza – robi się smętnie niepiękna powojenna Polska w miniaturze.

Jest i chłop, i cwaniak, i oszalała staruszka i jeszcze kilka innych ludzkich typów. I jest też ocalały Żyd, który od cwaniaka słyszy: „A jak człowiek myśli, że już was nie ma, to nagle okazuje się, że znowu jest was wszędzie pełno. Kto Boga ukrzyżował? Nie ty?”. I jest oskarżenie wobec cwaniaka o donoszenie Niemcom w czasie wojny. I jest uczciwy do śmierci Ślązak w mundurze Wehrmachtu.

„Zabić człowieka, to tak, jakby zgasić słońce”. Bardzo dobrze Segal zbudował napięcie w tym tekście. I tylko na koniec ta kropka nad „i” kompletnie niepotrzebna....

Sporo tu - zwłaszcza w tekście „Ten jeden dzień” - czułej, a nieczułostkowej, nostalgii, czyli czegoś, czego, obok empatii do człowieka, zwłaszcza Innego, najbardziej chyba poszukuję w literaturze.

„Czy naprawdę nie jest pan w stanie zrozumieć, że istnieje czas wschodu i czas zachodu, godzina świtu i godzina zmierzchu, że jest początek i koniec, i że tak, jak jest, jest dobrze?”.

„Stary człowiek myśli o cudownych właściwościach ludzkiego mózgu, o umiejętności zapamiętania i o umiejętności zapominania”.

„Co za obłędny wyścig, myśli stary człowiek, pogoń za czasem, ucieczka przed czasem, który jest biegaczem najszybszym, pogoń za tysiącami celów, a dla każdego zawodnika te cele są inne, i tylko on jeden, stary i słaby, litujący się nad sobą chory człowiek, któremu odczytano wyrok, tylko on jeden zdąża w przeciwnym kierunku, sam przeciw wszystkim”.

„Wówczas miasto było inne, młodsze o jedno całe pokolenie, piękniejsze, a może – w zależności od poglądów – o jedno pokolenie brzydsze”.

„Wokół niego jest życie, zawsze jest życie, zawsze trwa młodość jakiegoś świata, zawsze coś się kończy i zawsze coś się zaczyna”.

Kilka innych cytatów:

„Był brudnym człowiekiem o czystych rekach”.

„Ojciec wrócił dopiero późnym wieczorem, był pijany i śpiewał. (…) Nie wiedziałam, jak zarobił i za co mu dali. Dowiedziałam się dopiero później, wyjaśniły mi to dzieci na podwórku. +Twój tata Żyda złapał+. Nie wiedziałam, czy mam być dumna z tego powodu, czy też mam się wstydzić”.

„Nie chciał zabijać. Chciał mieć przeciwników żywych, antagonistów nie chciał uśmiercać. Chciał ich zwyciężać, a gdy mówił lub myślał o zwycięstwie, miał na myśli walkę, po której nieprzyjaciel stawał się przyjacielem, wróg stawał się sojusznikiem”.

„Nie nadawał się do wielu rzeczy, np. do służby wojskowej, a tym bardziej do kariery w wojsku, gdzie zbytnie poszanowanie życia i wybujała indywidualność tępione były już na tysiące lat przed epoką Cezarów i Augustów”.

„Niewiedza i nieświadomość, choć nie są słodkie, to jednak nie zawierają goryczy śmiertelnej”.

„ - Masz rację. I tamta kobieta też ma rację. I mąż tamtej kobiety ma rację. I moja córka też ma rację. Wszyscy mają rację. Cały świat jest pełen oczywistych racji.
- Kpisz sobie ze wszystkiego!
- A może ja też mam rację?”

Dość nierówne opowiadania z lat 60., które oceniam jednak nieco niżej niż dwie inne dotychczas przeczytane książki Kalmana Segala.

Niedościgła jest jednak wybitna – dla mnie „10” - niedawno wznowiona „Śmierć archiwariusza” o dziejowym splocie polsko-ukraińsko-żydowskim. Niewiele gorsza „Joanna i marynarz - pozornie trywialna, a zaskakująco niebanalna – rzecz o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1299
1255

Na półkach: , ,

Tom opowiadań Kalmana Segala wydany w 1967 roku przez nieistniejące już Wydawnictwo „Śląsk” z Katowic. Zawiera trzynaście utworów o różnej długości i napisanych w różnym stylu. A także nierównych, lepszych i gorszych.
Kilka jest pisanych tradycyjnie, w trzecioosobowej narracji w zbliżonej konwencji. Ludzie są opisywani jakby przez ledwie obserwującego ich narratora jako żołnierz, człowiek w oficerkach, starzec, Żyd, kobieta, chłop repatriant. W paru dodane są imiona np. Henryk i Marta. Niektóre są pisane w narracji pierwszoosobowej, w tym jedno w … żeńskiej.
Autor nie mierzy się z wielkimi wydarzeniami, bitwami, katastrofami etc. Przedmiotem jego zainteresowań są zwykli ludzie, dobrzy i źli. Niektórzy zmieniali się na przestrzeni lat, inni trwali wierni sobie.
Najkrótsze opowiadania dotyczą problematyki obyczajowej. Najkrócej – zderzenia prawa do realizacji miłości z nierozerwalnością małżeństwa oraz braku szacunku i empatii, tu szczególnie wobec osób starszych. Przynajmniej w dwóch utworach widoczna jest inspiracja biblijna, starotestamentowa. Niektóre rozgrywają się w Miasteczku, czyli zapewne w zamierzeniu w rodzinnym Sanoku autora.
Trzy ostatnie bardzo różnią się stylowa. Dwa są przedstawione w postaci ni to baśni, ni legendy. W sposób bajkowy, ale z widocznymi inspiracjami wynikającymi z wiedzy i o czasach dawnych i późniejszych. Z kolei trzecia przypomina klub profesora Tutki Jerzego Szaniawskiego, ale w wersji takiej małomiasteczkowej. Trzydzieści trzy powiastki przedstawiane są poprzez rozmowy w abstynenckiej gospodzie. Razem z dwoma poprzednimi tworzą jakby powiastki filozoficzne.
Ciekawa, acz nierówna proza. Na razie zaspokoiła potrzebę zapoznania się ze spuścizną literacką autora.

Tom opowiadań Kalmana Segala wydany w 1967 roku przez nieistniejące już Wydawnictwo „Śląsk” z Katowic. Zawiera trzynaście utworów o różnej długości i napisanych w różnym stylu. A także nierównych, lepszych i gorszych.
Kilka jest pisanych tradycyjnie, w trzecioosobowej narracji w zbliżonej konwencji. Ludzie są opisywani jakby przez ledwie obserwującego ich narratora jako...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

8 użytkowników ma tytuł Świat pełen racji na półkach głównych
  • 4
  • 4
5 użytkowników ma tytuł Świat pełen racji na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Świat pełen racji

Więcej
Kalman Segal Świat pełen racji Zobacz więcej
Kalman Segal Świat pełen racji Zobacz więcej
Kalman Segal Świat pełen racji Zobacz więcej
Więcej