cytaty z książki "Po stronie Kanaanu"
katalog cytatów
Nikt nie powinien twierdzić, że wie, co siedzi w umyśle Boga, nikt nie może mówić za Niego.
Diabeł, zaczynam podejrzewać wraz z wielkim smutkiem, którego mi to przysparza, ma większe poczucie sprawiedliwości niż ten drugi.
Było też niewielkie lustro w złoconej ramie, złota farba łuszczyła się niczym maleńka jesień.
Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że zaznałam w życiu miłości Joego. Wcale nie musiał być skądś, żebym go kochała. Nie musiał mieć swojej ani żadnej innej historii. Wystarczyło, że był tym, kim był. Ani stąd, ani stamtąd. Ani tym, ani tamtym. Nie musiał być wszystkim i zewsząd. Tajemniczy Joe. Niepomiernie piękny Joe.
Po cóż mielibyśmy się rodzić, jeśli nie o to, żeby poznać smak tych maleńkich zwycięstw? Przecież nie dla wielkich, które miażdżą i zabijają wygranych.
W oczach ojca wciąż widziałam psy gończe smutku, przemykające w zmroku.
Widzę też, spisując tę spowiedź, że nie ma czegoś takiego jak dawno temu. Gdy coś się przywołuje, czas zawsze jest teraźniejszy, prosta sprawa. Dlatego ku memu zdumieniu ludzie, których kochałam, znów mogą żyć. Co im to umożliwia, tego nie wiem. Ale w ciągu minionych dwóch tygodni zdarzały mi się chwile szczęścia, tego szczególnego rodzaju szczęścia, wydawanego ręką smutku.
Może i uodporniliśmy się na tyfus, tężec, ospę wietrzną czy błonicę, ale nigdy na pamięć. Na pamięć nie ma szczepionki.
Nocą w łóżku, gdy próbowałam zasnąć, wciąż robiłam najgorszą rzecz z możliwych, to znaczy puszczałam w pamięci filmy z dawnych czasów. Proste filmy, nieciekawe dla nikogo poza mną. Każdy ma takie swoje prywatne kino.
Kiedy siedzę tu jako staruszka, relikt dawnych czasów, może nawet wdzięczny za wszystko, co mu było dane, choć nie za to, co zostało odjęte, moje zwiędłe serce przywołuje ten świat z powrotem.
Może czekał na odpowiedź, ale ja miałam gardło zapchane milczeniem.
Mój ojciec wraz z innymi oficerami policji rozkazał czekającym w pogotowiu funkcjonariuszom wyciągnąć pałki i podjąć działania. Gdy w dzieciństwie usłyszałam o tym zdarzeniu, jeszcze tego samego wieczoru, błędnie zrozumiałam, że ojciec dokonał bohaterskiego czynu. Moja wyobraźnia dodała białego konia, na którym jechał, dzierżąc galową szablę. Przedstawiłam sobie, jak prowadzi szarżę kawaleryjską, pełna podziwu dla jego rycerskości i odwagi. Dopiero po latach dotarło do mnie, że nacierał pieszo i że zginęło trzech robotników.
Jakie to dziwne, że on i mój wnuk Bill umarli w tak krótkim czasie jeden po drugim. Zdarzenia chodzą trójkami, to niewątpliwie prawda. Trzecia umrę ja. Mam osiemdziesiąt dziewięć lat i wkrótce pozbawię się życia. Jak mogę żyć bez Billa? Nie zdołam popełnić takiego potwornego czynu bez wyjaśnień. Ale przed kim mam się wytłumaczyć?
Teraz przyszła moja kolej, żeby nic nie mówić. I dobrze wiedziałam, że Joe się nie odezwie, dopóki ja nie przerwę milczenia.
A kiedy zaszłaś w ciążę, bałem się, bałem się tak strasznie, że dziecko będzie czarne, i wiedziałem, że mnie zostawisz, że stracę wszystko.
Człowiek żyje w wielkim pudle strachu. Zaczyna być podejrzliwy, a to cały czas ten strach.
Kiedy Ed był w Wietnamie, a był jakieś dwa lata, i mój mały czarno-biały telewizor co wieczór mówił rzeczy, których nie chciałam słuchać, i pokazywał to, czego nie chciałam widzieć, ale musiałam słuchać i musiałam widzieć, bo to było potworne piekło tam, gdzie był mój Ed, coś się wydarzyło.
Jestem nieżywa. To właściwie ulga, bo choć mam zamiar odebrać sobie życie, zrobię to jako ktoś martwy.
Wiedziałam, że najmniejsza próba zmiany biegu tej rozmowy sprawi, że on zniknie. Wiedziałam. Wiedziałam, że i tak zniknie, to było oczywiste [...].