Dni w historii ciszy

Okładka książki Dni w historii ciszy
Merethe Lindstrøm Wydawnictwo: ArtRage literatura piękna
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Dager i stillhetens historie
Data wydania:
2024-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-15
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367515528
Tłumacz:
Karolina Drozdowska
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dni w historii ciszy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dni w historii ciszy



książek na półce przeczytane 1024 napisanych opinii 1015

Oceny książki Dni w historii ciszy

Średnia ocen
6,6 / 10
335 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
600
120

Na półkach: ,

Nie jest to łatwa lektura. Narrację prowadzi Eva, która opowiada głównie o swoim mężu i jak jego historia wpłynęła na całą rodzinę - był on jednym z ocalałych Żydów, który z najbliższą rodzinną ukrywał się podczas wojny. Poznajemy Simona jako starszego pana, emerytowanego lekarza, który zamknął się w sobie i nie jest w stanie mówić. Nigdy nie opowiedział swoim córkom o tym, co przeżył. Jak wciąż na nowo przeżywał ten straszny czas, jakie piętno to na nim zostawiło. Budowany przez lata mur wydaje się nie do przebicia i przytłacza przez całą lekturę. Dowiadujemy się o okropnym incydencie z jedyną późniejszą przyjaciółką rodziny, o zaginionym kuzynie i oddanym dziecku. Przebija się przez to wszystko zmęczenie, smutek i niemoc. Autorka stawia nam kilka ważnych pytań poprzez książkę, w której prawda walczy z poczuciem, że takiej traumy nie powinno przekazywać się następnym pokoleniom, żeby uwolnić ich od rodzinnych tragedii. Tylko czy jednocześnie nie zamazuje się wtedy własnej historii?

Nie jest to łatwa lektura. Narrację prowadzi Eva, która opowiada głównie o swoim mężu i jak jego historia wpłynęła na całą rodzinę - był on jednym z ocalałych Żydów, który z najbliższą rodzinną ukrywał się podczas wojny. Poznajemy Simona jako starszego pana, emerytowanego lekarza, który zamknął się w sobie i nie jest w stanie mówić. Nigdy nie opowiedział swoim córkom o tym,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

685 użytkowników ma tytuł Dni w historii ciszy na półkach głównych
  • 391
  • 285
  • 9
153 użytkowników ma tytuł Dni w historii ciszy na półkach dodatkowych
  • 56
  • 42
  • 15
  • 14
  • 13
  • 8
  • 5

Tagi i tematy do książki Dni w historii ciszy

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści. Skandynawskie lato Naja Marie Aidt, Hans Christian Andersen, Kjell Askildsen, Mikkel Bugge, Stig Dagerman, Tove Ditlevsen, Sophie Elkan, Karin Fossum, Lars Gustafsson, Jónas Hallgrímsson, Tove Jansson, Elísabet Kristín Jökulsdóttir, Juha-Pekka Koskinen, Selma Lagerlöf, Halldór Kiljan Laxness, Rosa Liksom, Astrid Lindgren, John Ajvide Lindqvist, Merethe Lindstrøm, Bodil Malmsten, Harry Martinson, Dorthe Nors, Cora Sandel, Raija Siekkinen, Amalie Skram, Hjalmar Söderberg, Tarjei Vesaas, Kjell Westö
Ocena 7,0
Mistrzowie opowieści. Skandynawskie lato Naja Marie Aidt, Hans Christian Andersen, Kjell Askildsen, Mikkel Bugge, Stig Dagerman, Tove Ditlevsen, Sophie Elkan, Karin Fossum, Lars Gustafsson, Jónas Hallgrímsson, Tove Jansson, Elísabet Kristín Jökulsdóttir, Juha-Pekka Koskinen, Selma Lagerlöf, Halldór Kiljan Laxness, Rosa Liksom, Astrid Lindgren, John Ajvide Lindqvist, Merethe Lindstrøm, Bodil Malmsten, Harry Martinson, Dorthe Nors, Cora Sandel, Raija Siekkinen, Amalie Skram, Hjalmar Söderberg, Tarjei Vesaas, Kjell Westö

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zły syn Jarek Skurzyński
Zły syn
Jarek Skurzyński
Dałam 8 gwiazdek, bo to jednak kawałek dobrej literatury - przez całą lekturę czułam się nieswojo, niewygodnie. To jest przede wszystkim opowieść o nieskończonej żałobie jaką Jarek nosi po nieoczekiwanej śmierci matki. Dwadzieścia lat temu Krystyna wyszła do sklepu i już nie wróciła do domu. Wychowywała samodzielnie syna, w ogromnej biedzie. Zamiast empatii czułam więcej smutku i rozdrażnienia. Bieda, liche związki z rodziną, to otoczenie, które było okropne, na prawo i lewo szafujące porady w stylu „musisz go prać na kwaśne jabłko, inaczej wyrośnie na łobuza” zamiast zaproponować Krystynie opiekę nad Jarkiem, żeby mogła sobie czasem odpocząć. Do tego wzbierała we mnie złość : Krystyna zarabiała grosze, co miesiąc nie starczało jej do pierwszego. Miała siostrę, brata, rodziców. I przez 20 lat musiała co miesiąc prosić ich o pomoc finansową. Jakby ci dorośli ludzie nie mogli się jakoś wziąć w garść, zorganizować, aby do trudów samotnego macierzyństwa nie dokładać jej jeszcze wstydu przez comiesięczną żebraniną o „pożyczkę”, której przecież i tak nie będzie mogła spłacić. Wystarczyłby czasem przelew, jakaś paczka. „Zły syn” to również opowieść o dorastaniu : w biedzie, w rodzinie monoparentalnej, o wychodzeniu z dzieciństwa, odkrywaniu swojej orientacji seksualnej. Myślę sobie, że ci, którzy „Złego syna” czytają, są już uwrażliwieni na ubóstwo, samotne wychowanie dzieci, homoseksualizm. Natomiast ci, którzy powinni po tę książkę sięgnąć - ci, którzy nie dostrzegają wśród sąsiadów lub w rodzinie osób potrzebujących dyskretnej i godnej pomocy - nigdy na nią nie trafią. 🤷‍♀️
ag_deriv Chatka_Baby_Jogi - awatar ag_deriv Chatka_Baby_Jogi
ocenił na 8 2 miesiące temu
Wściekłe suki Dahlia de La Cerda
Wściekłe suki
Dahlia de La Cerda
Ta książka to idealny przykład, że potrzebuję bibliotek, ponieważ nie śledzę różnych literackich nagród, toteż kompletnie ominęła mój radar, dopóki nie spojrzałam na półkę z nowościami w mojej filii. Zbiory opowiadań zawsze są bardzo "hit or miss", zwłaszcza w momencie kulturowym, kiedy zdaje się, że ta forma zaczyna umierać. Teraz wszystko musi być długie i mieć głębokie lore. Nie ma wiele miejsca na niedopowiedzenia, dosadność bez dosłowności, na historie rzucone nam poniekąd luzem. Dahlia de la Cerda to zdecydowanie hit, nie miss. Chociaż nie wszystkie opowiadania są moim zdaniem równie dobre, żadne nie jest złe i wszystkie mają tu swoje miejsce, ponieważ w ten czy inny sposób mierzą się z tematami mizoginii, problemów społecznych oglądanych przez soczewkę na wskroś meksykańską, oraz po prostu kultury, której autorka się nie wstydzi i nie próbuje jej wygładzać z myślą o barierze kulturowej pomiędzy sobą a szerszą publicznością, do której mogłaby dotrzeć. Podobał mi się ogromnie język, który oczywiście jest również zasługą dobrej pracy i wyczucia tłumaczki, ale jednak musiała ona na czymś pracować. Podobało mi się, że chociaż wszystkie teksty są pisane jak monologi do czytelnika, każdy głos narracyjny jest trochę inny, nawet u postaci o podobnym tle, gdyż każda ma inną osobowość. Podobało mi się, że autorka unika prostej dychtomii "kobieta zawsze dobra, mężczyzna zawsze zły", co nie jest łatwym zadaniem w pracy orbitującej wokół kobietobójstwa (khem, "They Never Learn", khem). Podobał mi się nawet skręt ku wątkom paranormalnym, który też miał w sobie coś bardzo folkowego, bardzo ściśle splątanego z kulturą w której się na tak krótko, ale intensywnie mogłam zanurzyć. Myślę, że ogromną zaletą jest również motyw przeplatających się opowieści, który jest dla mnie niczym spłata kredytu zaufania, jaki dałam autorce – bo udowadnia mi, że to nie są losowo wybrane teksty, że to zostało jakoś przemyślane i ułożone według pewnej logiki, że ktoś wie, co robi, zanim mi tę książkę zaserwuje. Podoba mi się również, być może najbardziej, brak oczywistej odpowiedzi, na ile ostatnie opowiadanie w zbiorze jest autentyczną spowiedzią, a na ile fikcją równą reszcie opowieści. Ogólnie to jest książka na max. dwie godziny lektury, jeśli ktoś czyta bardzo wolno – ale cóż to za dwie godziny.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na 8 28 dni temu
Ja, która nie poznałam mężczyzn Jacqueline Harpman
Ja, która nie poznałam mężczyzn
Jacqueline Harpman
Liminalne życie Od czasu do czasu można przeczytać coś, co podobno jest mądre. Szczęśliwie odkryłem, że katalog wydawnictwa ArtRage można znaleźć na jednej z książkowych subskrypcji. Nic zatem nie szkodzi, by nie sprawdzić czegoś z ich pozycji. Po rozpoczęciu lektury pierwszym, co przyszło, to refleksja nad literaturą piękną. Czym ona jest? To dosłownie beletrystyka (fr. belles lettres), czyli zwyczajnie fikcja literacka. Czytając „Ja, która nie poznałam mężczyzn” obok Jacka Dukaja, jestem w stanie zrozumieć, czemu wydaje go Wydawnictwo Literackie. Z kolei w przypadku prozy Jacqueline Harpman nie rozumiem wyłączania jej z literatury gatunkowej. Omawiana książka podczas lektury początkowo nie chce dać się sklasyfikować. Zaczynamy od dystopii, która płynnie zmienia się w postapokalipsę, a na koniec dodaje do niej jeszcze powieść drogi. Język ani jakość nie wydaje się jakkolwiek ją wyróżniać, choć być może nie mam do tego kompetencji. Jednak po porównaniu ze słowami Dukaja, pozostaje ze mną pytanie: „czy określanie dziś czegoś literaturą piękną, nie jest praktycznie wybiegiem marketingowym?” W drugą stronę możemy mieć do czynienia z unikaniem określenia „fantastyką”. W tym kontekście zacząłem czytać książkę, która nie zachwycała ani literacko, ani kreowaniem świata, ani jakąkolwiek głębią. Nasz główna bohaterka, w momencie rozpoczęcia akcji jest ona już nastolatką, ale apokaliptyczny scenariusz zaczął się dla niej dużo wcześniej. Jak wiadomo, cierpienie dzieci jest bardziej dotkliwe, a by utrzymać tę nieokreśloność jej wieku, jej imieniem wręcz staje się Dziewczynka. Jednak jak to określił Marcin Mortka ustami swojego bohatera w „20:32”, dodawanie dzieci do postapokalipsy to tani zabieg. Zaczynamy bowiem w klatce z uwięzionymi czterdziestoma kobietami. Więcej lepiej nie wiedzieć, bo szczerze nie ma to nawet znaczenia. Przez to, że nasza bohaterka była właśnie dzieckiem, gdy trafiła do klatki, nie zna innego świata i nie ma rówieśników. Jest całkowicie wyobcowana i musi powoli odkrywać świat samemu lub z pomocą innych kobiet. Jest to wygodny zabieg do różnych rozważań nad relacjami międzyludzkimi i światem. Niestety moim zdaniem ten potencjał został zupełnie niewykorzystany. Nasza Dziewczynka bardzo rzadko dochodzi do czegoś samemu, choć dochodzenie do ustalenia czasu było satysfakcjonujące. Jednak poza tą sytuacją bardzo rzadko jest ona detektywem lub naukowcem w stylu głównego bohatera „Projektu Hail Mary” Andy'ego Weira. Praktycznie zawsze rozpoznaje lub dochodzi do czegoś, bo jakiś trafem ktoś jej o tym opowiedział. W większości są to tylko pozakadrowe skojarzenia, które odbierają jej to sprawczość. W równie niesatysfakcjonujący sposób świat nie jest spójny. Wśród czterdziestu kobiet jedna wykształcona miała wykształcenie pielęgniarskie, a wśród używanych i przekazywanych Dziewczynce słów jest choćby inercja (nie bezwładność!) lub kwinkuns (czy ktoś wie, co to, bez sprawdzenia?). Zatem świat, przemyślenia ani fabuła nie mają tu tak naprawdę znaczenia. Co zatem ma? Choć refleksje społeczne nie są zbyt głębokie, to mogą być punktem wyjścia do własnej refleksji. Jednak dla mnie nie były zbyt pociągające ze względu na swoją płytkość. Jednak ta książka jest przede wszystkim egzystencjalna, można ją przeżywać lub interpretować całościowo. Ja podczas jej czytaniem odczytywałem ją jako paradoks Fermiego, z racji na pewne skojarzenia, która sama autorka podrzuca. Jednak nic nie szkodzi interpretowania tej historii w kategoriach czyśćca niczym w „Zagubionych” (2004-2010), czy po prostu ludzkiego życia. Widziałem też interpretacje w kontekście biografii autorki, że opowiada ona o traumie bezsensu świata po Holocauście. Jak widać, można odnaleźć tu wiele, a być może każdy znajdzie coś dla siebie. Jednak przede wszystkim tę książkę się czuje. Dlatego te wszystkie średnie elementy ostatecznie nie przeszkadzają. Nie o nie w tej pozycji chodzi. Dzięki temu nie jest to zła książka, ale nieco tanio dochodzi do swojego celu. Realnie nic nie daje, by potem zabrać. Beznadzieja jest zatem ciągła i słaba, a nawet pozorne chwile triumfu nie wybrzmiewają. Przez tę emocjonalność nie można powiedzieć, że jest wybitna. Prawdopodobnie „Droga” Cormaca McCarthy’ego, do której nawiązywał wyżej M. Mortka, robi to lepiej, ale ona jeszcze przede mną. Jeśli ktoś chce ponownie poczuć egzystencjalny bezsens życia w stylu „Mitu Syzyfa” Alberta Camusa albo „Zatracenia” Dazaia Osamu, to „Ja, która…” być może się nada, ale może się okazać niezbyt satysfakcjonująca i niestety nie ma do zaoferowania wiele więcej.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 7 13 dni temu
Śpiew ptasich serc Viktoria Lloyd-Barlow
Śpiew ptasich serc
Viktoria Lloyd-Barlow
„Komu głośne dźwięki i sztuczne światło nie sprawiają bólu, ten nie pozna subtelnej ulgi ciszy, szarości. Znam dobrze oba te stany. Nauczyłam się, jak przetrwać chaos i doczekać nagrody bezruchu, bo wiem, że w końcu do mnie przyjdzie.”. „Śpiew ptasich serc” to książka, dzięki której możemy przyjrzeć się doświadczeniom osób neuroróżnorodnych, napisana z perspektywy samotnej matki w spektrum autyzmu. W swoim debiucie powieściowym Viktoria Lloyd-Barlow opisuje niełatwe relacje Sunday z nastoletnią córką Dolly, które komplikują się jeszcze bardziej, kiedy pojawiają się bogaci i ekscentryczni nowi sąsiedzi. Po intrygującym początku dość szybko pojawiło się u mnie znużenie i gdyby nie fakt, że to jedna z 25 książek, które wpisałam na mój tegoroczny tbr i chciałabym go zrealizować, to pewnie porzuciłabym czytanie gdzieś przed połową lektury. Jakże się cieszę, że tego nie zrobiłam, bo później coś kliknęło i odnalazłam w tej książce emocje, których już się nie spodziewałam. Przepięknie nakreślona relacja matka – córka, pełna zmian, które dla jednej z nich są jak powiew świeżego powietrza, a dla drugiej jak stąpanie po kruchym lodzie. To piękna powieść o miłości matki do dziecka, próbie dopasowania się do otoczenia i społecznych konwenansów, ale i potrzebie wolności, zgodzie na zmienność rzeczy i wdzięczności za to, co jest. Bardzo cieszę się, że powstała ta książka, a ja nie zniechęciłam się i poznałam historię Sunday. „Bo myśmy się nawzajem uformowały, ot tak, znikąd. I ja zachowałam stałość, a ona się regularnie przeobrażała i z każdą przemianą, po każdym tanecznym obrocie stawała się coraz bardziej odległa”.
ISavedTheBookToday - awatar ISavedTheBookToday
ocenił na 6 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Dni w historii ciszy

Więcej
Merethe Lindstrøm Dni w historii ciszy Zobacz więcej
Więcej