Wielki strach. To samo, ale inaczej

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-06-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 1984-01-01
- Liczba stron:
- 494
- Czas czytania
- 8 godz. 14 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788378665199
„Była to druga wojna w życiu Artura Salza”. Wielki strach (1980) to książka, jak zwykle u Juliana Stryjkowskiego, na poły autobiograficzna, a przy tym pierwsza, która nie mogła ukazać się w PRL w oficjalnym obiegu. Autor głośnych powieści o galicyjskich Żydach daje przerażający obraz końca II Rzeczypospolitej, napadniętej przez dwóch wrogów. Przede wszystkim rozlicza się z własnego zaangażowania w komunizm, szczerze opisując pracę w redakcji sterowanego z Moskwy dziennika „Czerwony Sztandar” podczas kilkunastu miesięcy sowieckiej okupacji Lwowa. Tytuł nawiązuje do atmosfery wszechobecnego policyjnego terroru w stalinowskiej Rosji, gdzie nawet wierzący komunista mógł w każdej chwili stracić życie za najmniejsze uchybienie wobec władzy i oficjalnej ideologii.
W 1990 roku Stryjkowski uzupełnił powieść o wspomnienie swojej ucieczki na wschód przed napierającymi w 1941 roku hitlerowcami – To samo, ale inaczej.
„Czerwony Sztandar” mieścił się w gmachu dawnego „Wieku Nowego” przy ulicy Sokoła.
Redaktor naczelny, Mańkowski, przeprosił Artura, że nie umie mówić po polsku. Ale wszystko rozumie.
– My, bracia Słowianie uśmiechnął się. Mrugnął jednym okiem do Leona Hubla. Nazywał go „daragoj Liowa”.
Arturowi kazał natychmiast przystąpić do pracy. O wynagrodzeniu pomówi z nim później. Będzie tłumaczył artykuły z centralnych gazet moskiewskich, „Izwiestij” i „Prawdy”. Nie zna rosyjskiego? Nie szkodzi. Nauczy się. Liowa też z początku nie umiał. To nietrudno, polski język ma dużo słów wziętych z rosyjskiego. Tak jak ukraiński. Oprócz tłumaczeń będzie kierował działem listów. To bardzo ważny dział. Kontakt z masami. Podejrzane listy będzie oddawał jemu osobiście albo towarzyszowi Fedorence. Wróg nie śpi. Im bardziej pokonany, tym wścieklejszy.
– Towarzysz Artur Abramowicz należał do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i za czasów pańskiej Polski siedział w faszystowskim więzieniu – powiedział Leon Hubel.
Naczelny redaktor cmoknął językiem niezadowolony i zrobił uspokajający ruch ręką.
– Chciałbym o coś zapytać, towarzyszu redaktorze – odezwał się Artur – czy można?
– Pytajcie, towarzyszu, pytajcie! Jeśli macie jakieś trudne problemy, zwracajcie się do mnie albo do towarzysza Fedorenki. Po to my tutaj jesteśmy.
– Czy jest przewidziana reaktywizacja naszej partii?
Leon Hubel chrząknął.
Redaktor naczelny ściągnął brwi i lekko cofnął głowę. Po chwili namysłu powiedział:
– Można być dobrym bezpartyjnym bolszewikiem. Nie wszyscy muszą być w partii. U nas właśnie tak jest. Blok komunistów i bezpartyjnych. A do wyborów idą razem. W ten sposób mamy za sobą cały naród. Czy teraz dla was już jasno?
Artur kiwał głową.
Kup Wielki strach. To samo, ale inaczej w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wielki strach. To samo, ale inaczej
Poznaj innych czytelników
82 użytkowników ma tytuł Wielki strach. To samo, ale inaczej na półkach głównych- Chcę przeczytać 54
- Przeczytane 28
- Posiadam 12
- Literatura polska 2
- Biografia 2
- Komunizm, socjalizm 2
- 03. Pap+ 1
- Historia 1
- Galicja 1
- Poukładane 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielki strach. To samo, ale inaczej
Kupiona w Paryżu w 81, może 82 roku. Zrobiła ogromne wrażenie.
Kupiona w Paryżu w 81, może 82 roku. Zrobiła ogromne wrażenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wielki strach” sytuuje się bardzo blisko wielkiej galicyjskiej tetralogii Juliana Stryjkowskiego, a zarazem w pobliżu biografii samego autora. Rosyjska okupacja Lwowa w latach 1939-41 i główny bohater, Artur Salz, Żyd, który sześcioramienną Gwiazdę Dawida zastąpił pięcioramiennym czerwonym symbolem radzieckiej rewolucji, z syjonizmu przerzucając się na komunizm. Piszę o tym dość lekko, jednak dla Artura, jako prawdziwego idealisty, jest to poważna deklaracja. Wiara pełni w tym przypadku rolę życiodajnego powietrza, napędzającego cały organizm do działania.
Powieść rozpoczyna się bombardowaniem Warszawy, paniczną ucieczką przed siebie, byle dalej od miasta, od huku pocisków i dymu pożarów. Dokąd tu jednak uciekać, gdy z jednej strony Niemcy, a z drugiej ruscy? Które zło jest mniejsze? Sprawa wygląda przejrzyście jedynie dla działaczy komunistycznych, nie bardzo lubianych w II RP.
Julian Stryjkowski jest mistrzem scen rodzajowych. Obrazy ludzi chowających się w popłochu przed kanonadą z powietrza w przydrożnych rowach, chłopów, rozdrapujących między siebie powierzone im w zaufaniu uchodźcze mienie, przechodniów wiwatujących na cześć Francji, przyszłej wybawicielki Polaków i pogromczyni hitlerowskich Niemiec. Scenki te nie mają sobie równych w polskiej literaturze, tak są żywe, plastyczne i wyraziste. Te zmieniające się niczym w kalejdoskopie kadry, migotliwe odłamki życia, unaoczniają prawdziwą grozę i obnażają ludzką naiwność. W sytuacji ekstremalnej nie ma zasad, działa siła i przypadek. Niektóre sceny przybierają wymiar symboliczny, jak ta z wozem pancernym, pędzącym ile sił w gąsienicach na wschód Polski, by tam zatrzymać wroga. Gdy okazuje się, że jest za późno i radzieckie wojska weszły już do Polski:
„Piętrowy, pancerny wóz zatrząsnął się i wypuścił czarną chmurę dymu. Kierowca wyskoczył. Motor ciężko pracował. Wóz trzeszczał, ale nie ruszał z miejsca. Nastąpił ogłuszający huk. Żelazne szwy powoli pękały. Motor rzęził jak w agonii, aż zastukał parę razy, jak umierające serce, i zamilkł. Ściany zawaliły się i na środku drogi ułożyła się kupa żelastwa.”
Z ciekawością śledzimy zderzenie idealistycznej wiary Artura w komunistyczną doktrynę z brutalnymi realiami wprowadzania jej w życie. To doskonałe, precyzyjne i ukazane z dużą wrażliwością studium narastania rozczarowania, kolejne próby ślepej ufności, zastępowane powoli niedowierzaniem zmieszanym z coraz silniejszą frustracją. Bo przecież przyjąć do wiadomości fakt, że ideały właśnie roztrzaskały się o bruk, zostały pożarte przez nienasycony apetyt despocji, to przyznać, że zmarnowało się kawał swego życia na coś, co tak naprawdę jest złem. Dlatego też na pytanie, czy nie przemawiają do niego fakty, Artur odpowiada z uporem maniaka: „Owszem, ale zależy, jakie fakty.”
Julian Stryjkowski przemyca też fragmenty dość zabawne, mające w sobie potencjał anegdoty, i mogłyby one wywołać śmiech, gdyby nie nasza historyczna pamięć, wiedza, jak tragicznie kończyły się podobne sytuacje, na przykład pogromami.
„Bolszewików wypędzono i w Żurawicy powstał obóz dla rabinów i chasydów, bo pomagali wrogowi. Kiwali się i podnosili do góry ręce, dając znaki bolszewikom. Miano ich za to powiesić. W obozie wybuchła zaraza, wielu umarło, a resztę wypuszczono, kiedy okazało się, że są niewinni. Wyjaśniło się, że Żydzi, modląc się, lubią się kiwać.”
„Wielki strach” jest powieścią mądrą i głęboko sięgającą w ludzkie motywacje, rozkładającą na drobne pierwiastki podłoże naszych działań, ale również ich praprzyczyny, te słabo przez nas uświadamiane początki pobudek, tkwiące w osobowości i marzeniach.
Mamy przed sobą udaną panoramę Lwowa pierwszych lat wojny, a także genialne portrety karierowiczów i cynicznych leserów i równie mocne wizerunki ludzi zagubionych, niezaradnych. Główna postać, Artur Salz, to majstersztyk psychologicznej wnikliwości i pisarskiej intuicji, a także własnych wspomnień Stryjkowskiego, być może jego porte parole. Jest wrażliwy i potrzebuje przewodnictwa idei. Pierwotnie syjonista, myślący poważnie o wyjeździe do Palestyny, by wespół z innymi budować państwo żydowskie, w końcu wybiera komunizm. Z charakterystycznym dla siebie entuzjazmem oddaje mu się w posiadanie duszą i ciałem, bez reszty. Realia lwowskiego życia pod sowieckim naczalstwem wystawiają jego czystą wiarę na ciężką próbę. Słyszy słowa:
„Ta twoja ideologia zaczerpnięta z książek włożyła ci okulary na nos z wąską marksistowską szparką. Ażebyś nic innego nie dostrzegał.”
Ale widzi, co się dzieje, niepewnym wzrokiem szuka tych, którzy z dnia na dzień znikają, boi się zadawać pytania…Tak naprawdę boi się rozumieć i wyciągać wnioski. Komunistyczne ideały stały się bowiem przez minione lata rusztowaniem, na którym rozpiął swoje poczucie ładu i bezpieczeństwa, sprawiedliwości i dobra. Jeżeli ów sztucznie podtrzymywany mrzonkami kręgosłup się złamie – cóż mu pozostanie?
Ciekawa konstrukcyjnie jest kontynuacja „Wielkiego strachu”, opowieści w jakiejś mierze jednak fikcjonalnej, w „To samo, ale inaczej”, gdzie narracja jest już pierwszoosobowa, a Julian Stryjkowski prowadzi nas dalej ścieżką wydeptaną przez samego siebie z Lwowa przez Uzbekistan i Moskwę. Artura żegnamy, gdy „Chwycił się sztachety szpitala Czerwonego Krzyża. Opadł na kamienne podbudowanie. Zdjął go wielki strach.” Stryjkowski pozostawia go w tej panice i niepewności, odwraca się od swojego bohatera i mówi: „Spisałem go na straty. Ja poszedłem dalej.”
Szczególną uwagę w narracji „Wielkiego strachu’ zwraca dramatyczna sytuacja Żydów, a więc w gruncie rzeczy większości bohaterów Juliana Stryjkowskiego. Wiemy, że sam autor, syn mełemeda w małej galicyjskiej miejscowości, doskonale pamięta, co odczuwał w tym czasie, co obserwował, co słyszał od przyjaciół i ludzi spotkanych w trakcie swojej wędrówki. Ta społeczność znalazła się w kleszczach, mogła pozostać pod niemiecką okupacją, albo uciekać, jak wielu, na wschód. Z jednej strony wiedziano, jaki los spotkał Żydów na wcześniej przez Niemców zajętych terenach, z drugiej zaś w trakcie dwóch pierwszych lat wojny komunistyczna władza zdążyła pokazać swoje prawdziwe oblicze. Rozterki żydowskich bohaterów stanowią bardzo mocny element tej prozy, jej doskonale wyważony, istotny akcent. Obserwujemy przemianę wewnętrzną, wstrząs, niedowierzanie, wyparcie, wszystkie kolejne etapy oswajania się z szokiem i zaczątki metamorfozy. Dzięki temu śmiało można prozę Juliana Stryjkowskiego określić mianem psychologicznej, co przy całej prostocie jej formy i licznych, wartkich dialogach, będących często ostrym sporem, wywiera silne wrażenie.
Tetralogia galicyjska i powiązana z nią właśnie omawiana opowieść to już kanon polskiej literatury, proza przyciągająca czytelnika doskonałą polszczyzną, trafnością metafory, prawdziwością historycznego obrazu i psychologiczną głębią sylwetek bohaterów, zmuszonych do dokonywania wyborów bardzo dla nich trudnych i niebezpiecznych. Tego typu literatura dojrzewa niczym dobre wino, nie tracąc nic ze swoich przymiotów, nabywając zaś dodatkowego waloru ponadczasowej klasyki.
Za egzemplarz dziękuję: https://sztukater.pl/
„Wielki strach” sytuuje się bardzo blisko wielkiej galicyjskiej tetralogii Juliana Stryjkowskiego, a zarazem w pobliżu biografii samego autora. Rosyjska okupacja Lwowa w latach 1939-41 i główny bohater, Artur Salz, Żyd, który sześcioramienną Gwiazdę Dawida zastąpił pięcioramiennym czerwonym symbolem radzieckiej rewolucji, z syjonizmu przerzucając się na komunizm. Piszę o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę Stryjkowskiego o przeżyciach Polaka w okupowanym przez Sowietów Lwowie chciałem już dawno przeczytać, nabyłem jakiś czas temu audiobooka, ale był tak fatalnie czytany przez Henryka Machalicę, że nie byłem w stanie słuchać. Ostatnio zatem zakupiłem książkę w wersji papierowej pięknie wydaną przez oficynę Austeria i zabrałem się do lektury.
Opowiada Stryjkowski historię Artura Salza, żyda mocno komunizującego w II Rzeczypospolitej, który we wrześniu 1939 r., ucieka z Warszawy przed Niemcami do Lwowa, okupowanego przez Sowietów. Tam pracuje w propagandzie, w redakcji 'Czerwonego Sztandaru' i przechodzi przyspieszony kurs sowieckiej indoktrynacji: nie tylko należało aprobować nowy ustrój, ale też aktywnie wyrażać dla niego swój entuzjazm. Jak mówi jedna z bohaterek książki: „Takiej niewoli jeszcze nie było, jak świat światem, takiej niewoli w historii nie było, żeby śpiewać, tańczyć, klaskać i chwalić niewolę jako wolność.” A rzeczywistość skrzeczała: głośniki na ulicach gadały bez przerwy o wyższości i wspaniałości ustroju sowieckiego, ale kolejki po chleb formowały się już w nocy. No cóż, tak się w Rosji Sowieckiej łamało charaktery i budowało nowego człowieka. Dla Polaków, nawet polskich komunistów było to nie do pojęcia, ale niektórzy się poddali, a kto się buntował, był aresztowany przez wszechobecne i wszechwładne NKWD. Po prostu upiorny dom wariatów.
Obrazek to nie nowy, czytałem o owej totalnej indoktrynacji w wielu książkach – 'Rok 1984' Orwella, 'Szepty' Figesa, w mało znanej a wartej lektury 'Dzieci rewolucji' Leonharda i kilku innych. Niestety, u Stryjkowskiego ów gwałt na narodzie opisany jest słabo. Napisane to rozwlekle, masa tam niekończących się dialogów, wiele opisów które wyglądają jak nieukończone szkice, czytało mi się zatem rzecz całą ciężko. Książka może być ciekawa jako paradokumentalny zapis owych strasznych czasów, ale wartość literacką ma nikłą.
Pisze we wstępie Piotr Paziński, że Artur Salz to alter ego Stryjkowskiego, niejasne jest zatem schowanie się pisarza za postacią Artura, mógł rzecz całą opublikować w formie wspomnień, a nie powieści. Zwłaszcza że druga część książki, 'To samo ale inaczej' opowiadająca o przeżyciach pisarza w ZSRR po ataku Niemiec, ma właśnie formę wspomnień i czyta się ją dużo lepiej od 'Wielkiego strachu'.
Na koniec pomyślałem ciepiej o audiobooku, może i interpretacja pana Machalicy nie była tak zła, tylko tekst słabiutki...
Książkę Stryjkowskiego o przeżyciach Polaka w okupowanym przez Sowietów Lwowie chciałem już dawno przeczytać, nabyłem jakiś czas temu audiobooka, ale był tak fatalnie czytany przez Henryka Machalicę, że nie byłem w stanie słuchać. Ostatnio zatem zakupiłem książkę w wersji papierowej pięknie wydaną przez oficynę Austeria i zabrałem się do lektury.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiada Stryjkowski...
Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale dobrze pokazuje środowisko lwowskiego "Czerwonego Sztandaru" i jest napewno dziełem przełomowym, pokazującym w 1980 r. jak wyglądała rzeczywistość wejścia armii radzieckiej do Polski. To samo, ale inaczej to za to tułaczka z autorem po ZSRR w chwili wkroczenia sił niemieckich, od Turkiestanu do Moskwy.
Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale dobrze pokazuje środowisko lwowskiego "Czerwonego Sztandaru" i jest napewno dziełem przełomowym, pokazującym w 1980 r. jak wyglądała rzeczywistość wejścia armii radzieckiej do Polski. To samo, ale inaczej to za to tułaczka z autorem po ZSRR w chwili wkroczenia sił niemieckich, od Turkiestanu do Moskwy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toobowiązkowo. znakomita, autentyczna. Bez niej trudno zrozumieć tamte losy, tamte wybory. Na pohybel dzisiejszym prymitywnym "antykomunistom", którzy o niczym nie mają pojęcia, również dlatego, że nie czytają (dobrych) książek.
obowiązkowo. znakomita, autentyczna. Bez niej trudno zrozumieć tamte losy, tamte wybory. Na pohybel dzisiejszym prymitywnym "antykomunistom", którzy o niczym nie mają pojęcia, również dlatego, że nie czytają (dobrych) książek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia żydowskiego komunisty z pobytu w Związku Sowieckim w trakcie 2 wojny światowej.
Autor ciekawie opisuje to co działo się na Kresach i w ZSRR po 1939 roku. Udaje mu się utrzymać na powierzchni bo jest sprawdzony ideowo. Jednocześnie cały czas czuje, że to bezpieczeństwo jest bardzo kruche i może się skończyć z najbłahszego powodu - zły komentarz, zła odpowiedź, donos najbliższego przyjaciela.
Najbardziej zdumiewające w tej książce jest to, że autor widzi bezpośrednio działanie komunizmu, czuje to na własnej skórze ale nie może nawet sam przed sobą wyrzec się tej ideologii.
Podobno w latach 60-tych rzucił legitymację PZPR ale czy zmienił zdanie?
Wspomnienia żydowskiego komunisty z pobytu w Związku Sowieckim w trakcie 2 wojny światowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor ciekawie opisuje to co działo się na Kresach i w ZSRR po 1939 roku. Udaje mu się utrzymać na powierzchni bo jest sprawdzony ideowo. Jednocześnie cały czas czuje, że to bezpieczeństwo jest bardzo kruche i może się skończyć z najbłahszego powodu - zły komentarz, zła odpowiedź,...