
Akademia antypatii

- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Cykl:
- Seria niefortunnych zdarzeń (tom 5)
- Tytuł oryginału:
- The Austere Academy
- Data wydania:
- 2023-05-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2003-03-28
- Data 1. wydania:
- 2000-01-01
- Liczba stron:
- 240
- Czas czytania
- 4 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788327673848
- Tłumacz:
- Jolanta Kozak
Wioletka, Klaus i Słoneczko to urocze i inteligentne rodzeństwo, ale ich życie od pewnego czasu jest istnym pasmem nieszczęść. Myślicie, że sieroty w końcu znajdą spokojną przystań? Po dramatycznym pobycie w Tartaku Szczęsna Woń, w którym musieli ciężko pracować, Klaus, Wioletka i Słoneczko Baudelaire trafiają do Szkoły Powszechnej imienia Prufrocka. Mogłoby się wydawać, że renomowana placówka z internatem to miejsce wprost stworzone dla błyskotliwych i chłonnych wiedzy dzieci. Niestety luksusowy internat okazuje się blaszaną budą, dyrektor szkoły to osobnik wyjątkowo złośliwy, a nauczyciele są okropni. Kiedy zaś na trop rodzeństwa wpada niegodziwy Hrabia Olaf, sytuacja robi się po prostu beznadziejna… Książki Lemony Snicketa mają w sobie to coś, co chwyta za serce i sprawia, że „Seria niefortunnych zdarzeń” zyskała miliony wielbicieli na całym świecie, a także została zekranizowana.
Kup Akademia antypatii w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Akademia antypatii
Poznaj innych czytelników
5253 użytkowników ma tytuł Akademia antypatii na półkach głównych- Przeczytane 4 524
- Chcę przeczytać 729
- Posiadam 753
- Ulubione 159
- Chcę w prezencie 43
- Dzieciństwo 36
- Z biblioteki 30
- 2023 25
- Seria niefortunnych zdarzeń 22
- Literatura amerykańska 21









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Akademia antypatii
Kocham i polecam też serial. Moim zdaniem nie odstaje zbytnio od serii
Kocham i polecam też serial. Moim zdaniem nie odstaje zbytnio od serii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkademia antypatii przenosi rodzeństwo Baudelaire do kolejnej instytucji stworzonej przez dorosłych – przestrzeni edukacyjnej, która w kulturze zwykle kojarzy się z porządkiem symbolicznym (miejscem, gdzie niedojrzała jednostka zostaje wprowadzona w język, prawo i społeczność). Jednak u Snicketa szkoła nie spełnia funkcji emancypacyjnej, lecz staje się karykaturą powyższego, pokazując tym samym, że dorastanie Baudelaire’ów odbywa się w świecie, gdzie instytucje są skorumpowane, autorytety narcystyczne, a reguły pozbawione znaczenia. Hrabia Olaf nie tylko przenika mury instytucji, ale wręcz wykorzystuje jej absurdy, by kontynuować swoją przemoc. To odsłania traumatyczną prawdę, iż w wielu przypadkach szkoła pozbawiona jest stabilnej struktury, która mogłaby zagwarantować dzieciom ochronę i sens. Bardzo ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie nowych postaci będących rówieśnikami bohaterów, czyli Dunkana i Izadory Bagiennych, którzy oczywiście działają na zasadzie tzw. lustra, będąc dla Wioletki, Klausa i Słoneczka źródłem wsparcia, ale również boleśnie uświadamiając, że trauma (utrata rodziny, bycie prześladowanym przez Olafa) nie jest wyłącznie jednostkowa, lecz powtarza się w różnych konfiguracjach.
Akademia antypatii przenosi rodzeństwo Baudelaire do kolejnej instytucji stworzonej przez dorosłych – przestrzeni edukacyjnej, która w kulturze zwykle kojarzy się z porządkiem symbolicznym (miejscem, gdzie niedojrzała jednostka zostaje wprowadzona w język, prawo i społeczność). Jednak u Snicketa szkoła nie spełnia funkcji emancypacyjnej, lecz staje się karykaturą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje solidne 7/10. Jest ciekawie, są momenty śmiechu, ale do zachwytu trochę zabrakło. Polecam, jak ktoś ma ochotę na coś lżejszego i nietypowego.
Daje solidne 7/10. Jest ciekawie, są momenty śmiechu, ale do zachwytu trochę zabrakło. Polecam, jak ktoś ma ochotę na coś lżejszego i nietypowego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem co się stało, ale ta część w ogóle mnie nie porwała. Może ciągłe powtarzanie tego samego motywu 5 raz juz tak nie zaskakuje? Jedynie co doceniam to intrygujące zakończenie, dzięki któremu przeczytam tą niefortunną serię do samego nieszczęśliwego końca 😉
Nie wiem co się stało, ale ta część w ogóle mnie nie porwała. Może ciągłe powtarzanie tego samego motywu 5 raz juz tak nie zaskakuje? Jedynie co doceniam to intrygujące zakończenie, dzięki któremu przeczytam tą niefortunną serię do samego nieszczęśliwego końca 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłabo czyta się kolejną część serii, w której wiadomo jaki będzie schemat. Czytało się tak sobie, historia taka sobie.
Słabo czyta się kolejną część serii, w której wiadomo jaki będzie schemat. Czytało się tak sobie, historia taka sobie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd czasu, kiedy przeczytałam ostatni tom Serii Niefortunnych Zdarzeń, minęło już trochę czasu. Stale jednak wracałam myślami do rodzeństwa Baudelaire’ów i obiecywałam sobie, że szybko sięgnę po kolejne części ich przygód. No, jak widać, nie do końca mi się to udało, jednak nic straconego, bo oto jestem! Czy Akademia Antypatii okazała się dobrą pozycją i na nowo rozbudziła moją miłość do tego cyklu?
Nasze ulubione rodzeństwo Baudelaire tym razem będzie musiało zmierzyć się z pewną szkołą, która zamiast dać im bezpieczne schronienie i opiekę, zafunduje istny koszmar. Czuję się jednak w obowiązku wspomnieć już teraz o tym, jak fenomenalnie autor poprowadził całą akcję i sprawił, że lektura tej części okazała się dla mnie niemałą przyjemnością i odpoczynkiem po całym dniu (no, w końcu nic tak nie odpręża niż czytanie o problemach innych).
O mojej sympatii do całego trojga rodzeństwa już pisałam, ale nic nie stoi na przeszkodzie, bym zrobiła to znowu. Przyznam się, że moją ulubienicą jest chyba Wioletka – jest w tej młodej bohaterce coś takiego, co mnie do niej przyciąga i sprawia, że z niecierpliwością wyczekuję momentu, kiedy będę mogła poznać jej kolejne pomysły i spostrzeżenia. Muszę przyznać, że kreacja tej właśnie postaci wyszła Lemony’emu Snicketowi świetnie. Samego Klausa oraz Słoneczko polubiłam równie mocno, ale moje serce stale i uparcie krzyczy: Wioletka.
Z pewną fascynacją śledzę kolejne pomysły autora na uprzykrzanie życia głównych bohaterów i nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że jest to po prostu... genialne — choć tak, brzmi to dosyć okrutnie. To, co muszą przeżywać sieroty oraz z czym muszą się mierzyć w każdym kolejnym miejscu, do którego trafiają, jednocześnie wzbudza mój niepokój, ale z drugiej strony mam świadomość tego, że ze wszystkim dadzą sobie radę. W końcu każde kłamstwo ma krótkie nogi, a dobro zawsze zwycięża — prawda?
Pióro Lemony’ego Snicketa oceniam bardzo dobrze i doceniam jego umiejętności wplatania tzw. wisielczego humoru do swoich powieści. Owszem, momentami może przypominać to śmiech przez łzy, ale jest w tym coś, co mnie na swój sposób przyciąga do tych książek. Kolejne wcielenia wuja rodzeństwa Baudelaire’ów również zasługują na uwagę — z każdym kolejnym tomem cyklu utwierdzam się w przekonaniu, że autor ma nieograniczoną wyobraźnię.
Akademia Antypatii to naprawdę dobra część i zdecydowanie zachęciła mnie ona do powrotu do świata głównych bohaterów. Niesamowicie więc cieszę się z tego, że na mojej półce goszczą już kolejne tomy i będę mogła wrócić do lektury jak najszybciej. Jeśli lubicie literaturę dziecięcą, która nie jest nudna i która kryje w sobie naprawdę dużo... ciekawych zwrotów akcji, a także nie do końca pozwala o sobie zapomnieć, to Seria Niefortunnych Zdarzeń zupełnie przez przypadek może Wam się spodobać.
Od czasu, kiedy przeczytałam ostatni tom Serii Niefortunnych Zdarzeń, minęło już trochę czasu. Stale jednak wracałam myślami do rodzeństwa Baudelaire’ów i obiecywałam sobie, że szybko sięgnę po kolejne części ich przygód. No, jak widać, nie do końca mi się to udało, jednak nic straconego, bo oto jestem! Czy Akademia Antypatii okazała się dobrą pozycją i na nowo rozbudziła...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3 recitali okropnego skrzypka na 10.
3 recitali okropnego skrzypka na 10.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa pisanie o kolejnych tomach „Serii Niefortunnych Zdarzeń” zabierałam się od kilkunastu dni. Zastanawiałam się jak podejść do tematu, aby z jednej strony pokazać Wam, o czym jest seria, a z drugiej skupić na najnowszych tomach. Kompromisu raczej nie osiągnęłam. No chyba, że mamy tu na myśli kompromis w wersji takiej jak od 1993 serwują kobietom w tym kraju politycy: my Wam powiemy, co dla Was lepsze. To ja Wam mówię, że to jest absolutnie fantastyczna seria. Za każdym razem kolejne tomy czytam kolejne tomy po kilka razy na głos, ponieważ moja córka uwielbia słuchać czytania i zawsze zaskakuje mnie, że ponownie chce słuchać, bo naprawdę rzadko wraca do książek. A tu robi to z zapałem i pilnuje, żeby niczego nie pominąć (zwłaszcza, kiedy jest to kolejne czytanie). Mnie w tych książkach uderza niesamowita trafność opisów paradoksów. Wszystkie te zderzenia z szybą biurokracji: po drugiej stronie widzisz rozwiązanie, ale biurokraci ci na nie nie pozwolą, chociaż prawo leży po Twojej stronie (czyli celnie wskazujesz zagrożenie w postaci hrabiego Olafa),bo ufają temu, co im się wydaje. To jest tak świetna parodia każdego aspektu naszego życia, że zdecydowanie każdy powinien ją przeczytać. Gdybym była polskimi politykami to bym Wam nakazała w ramach kompromisu czytelniczego. I właśnie z tego powodu opowiem Wam o całej serii, bo jest tego warta.
„Jeśli szukacie opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, poczytajcie sobie lepiej coś innego. Ta książka nie tylko nie kończy się szczęśliwie, ale nawet szczęśliwie się nie zaczyna, a w środku też nie układa się za wesoło”.
„Seria niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa to historia przerysowana. Nie ma w niej nic dobrego. Każde złe wydarzenie prowadzi do kolejnego złego i tylko cudem udaje się bohaterom przetrwać, przeżyć zaskakujące przygody, które przywodzą na myśl „Proces” Franza Kafki. Podobnie jak bohater czeskiej powieści tu dzieci wpadają w nurt wydarzeń, na które nie mają wielkiego wpływu. Dryfują ku zatraceniu, a towarzyszący im ludzie bezmyślnie wykonują polecenia, rozkazy, poddają się sile sugestii. Cała seria jest świetną satyrą na wszystko, z czym mamy do czynienia. Jest tu ogrom biurokracji, skupienie się na tym, co mają do powiedzenia dorośli, odebranie głosu dzieciom. Podoba mi się w niej to, że nawiązuje do różnorodnych powieści, w których są zarówno zamknięte społeczności religijne z absurdalnymi przepisami, podróże podwodne, poszukiwanie tajemniczego przedmiotu niczym świętego Grala. Nim jednak zawędrujemy z bohaterami tak daleko trzeba zacząć tę przykrą przygodę.
„Jeżeli sami kiedyś straciliście kogoś bardzo ważnego, to dobrze wiecie jak się czuli - a jeśli nie, to i tak nie zdołacie sobie tego wyobrazić”.
„Przykry Początek” to pierwsza księga opowiadająca los rodzeństwa Baudelaire: Wioletki, Klausa i Słoneczka. Poznajemy tu bardzo inteligentne i pomysłowe dzieci, które prześladuje pech. Wszystko zaczyna się od pożaru domu, w którym giną rodzice. Cała opowieść przesiąknięta jest smutkiem. Nawet zwyczajny, piknikowy dzień jest przygnębiający, bo pochmurny. Dzieci jednak widzą w tym zaletę: mają wówczas plażę wyłącznie dla siebie. W takich warunkach mogą przeprowadzać eksperymenty, puszczać wodze fantazji, rozwijać zainteresowania.
Na pierwszych stronach poznajemy bohaterów, w których los wchodzimy coraz bardziej. Mamy tu 14-letnią Wioletkę uwielbiającą wymyślać różnorodne konstrukcje, 12-letniego Klausa uwielbiającego czytać książki i zdobywać wiedzę i Słoneczko będące niemowlakiem, ale już przejawiające zamiłowanie do gryzienia. W wyniku pożaru stają się bezdomnymi sierotami, które trafią do opiekują wskazanego przez pracującego w banku pana Poe. Ten zawozi ich do najbliższego krewnego, hrabiego Olafa, o którym dzieci nigdy nie słyszały, chociaż mieszka dość blisko nich.
Wydawałoby się, że nie będzie gorszej wiadomości od śmierci rodziców i utraty domu. Nic bardziej mylnego. Dom, do którego trafiają jest w fatalnym stanie. Nie tylko jest nieprzystosowany do dzieci, ale jest zaniedbany. Najlepiej obrazowałoby go słowo ruina. Właściciel jest antypatycznym człowiekiem dającym dzieciom całe mnóstwo obowiązków i planujący przejęcie ich majątku.
„Gabinet gadów” zabiera nas na kolejne spotkanie z bohaterami. Wioletka, Klaus i Słoneczko muszą dojść do siebie po kiepskich doświadczeniach w domu Hrabiego Olafa. Tym razem ma być lepiej, rodzeństwo trafia do domu Doktora Montgomery’ego kochającego gady na naciskiem na żmije. Dzieci będą tu miały sporo wyzwań związanych z mieszkaniem u ekscentrycznego wujka. Poza koniecznością znoszenia niemiłych zapachów muszą uważać na jadowitego węża. Do tego pojawi się depczący dzieciom po piętach Hrabia Olaf zamierzający przejąć majątek Baudelaire’ów.
Trzeci tom zabiera nas w okolice „Jeziora Łzawego”, gdzie po tragicznym zakończeniu z poprzedniego tomu mają w końcu znaleźć bezpieczne miejsce na ziemi i kochającą opiekunkę, którą ma być ciotka Józefina, wdowa, której niedawno w jeziorze zginął mąż. Dzieci szybko się przekonają
Za pisanie o kolejnych tomach „Serii Niefortunnych Zdarzeń” zabierałam się od kilkunastu dni. Zastanawiałam się jak podejść do tematu, aby z jednej strony pokazać Wam, o czym jest seria, a z drugiej skupić na najnowszych tomach. Kompromisu raczej nie osiągnęłam. No chyba, że mamy tu na myśli kompromis w wersji takiej jak od 1993 serwują kobietom w tym kraju politycy: my Wam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed rodzeństwem kolejna przeprowadzka. Tym razem okazuje się, że Wioletka, Klaus i Słoneczko nie mają więcej krewnych i dlatego trafiają do Szkoły Powszechnej imienia Prufrocka. To miało być miejsce, w którym po licznych nieszczęściach w końcu zaznają spokoju. No cóż, dość szybko okazuje się, że szkole daleko do ideału. Dyrektor jest mało sympatyczny, nauczyciele dziwni, a pewna uczennica staje się dla nich bardzo wredna. To nie koniec problemów, zamiast w internacie muszą zamieszkać w „Budzie dla sierot”, a jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się Hrabia Olaf. Na szczęście w tym wszystkim odnajdują też prawdziwych przyjaciół. Kogo? Co wymyśli Hrabia? Jak rodzeństwo poradzi sobie z kolejnymi przeciwnościami?
To już piąty tom serii, która nam zdecydowanie przypadła do gustu. Historia ciekawa, wciągająca, wywołująca emocje podczas czytania. To książka, przy której można się i wzruszyć i pośmiać. Skierowana do młodego czytelnika, jednak uważam, że i ten całkiem dorosły będzie miał przyjemność z czytania.
Okładka twarda i solidna. Dzięki niej książka posłuży dłuższy czas.
W książce znajdziemy ładne, czarno białe ilustracje, które przyciągają wzrok i zachęcają do poznania treści.
„Akademia antypatii. Seria Niefortunnych Zdarzeń. Tom 5” to ciekawa propozycja zarówno dla starszych dzieci, jak i dla dorosłych. My polecamy z wielką przyjemnością.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2023/07/serianiefortunnychzdarzenakademiaantypatiiwydawnictwoharperkids.html
Przed rodzeństwem kolejna przeprowadzka. Tym razem okazuje się, że Wioletka, Klaus i Słoneczko nie mają więcej krewnych i dlatego trafiają do Szkoły Powszechnej imienia Prufrocka. To miało być miejsce, w którym po licznych nieszczęściach w końcu zaznają spokoju. No cóż, dość szybko okazuje się, że szkole daleko do ideału. Dyrektor jest mało sympatyczny, nauczyciele dziwni,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Fajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to