
20 000 mil podmorskiej żeglugi

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- e-book
- Tytuł oryginału:
- Vingt mille lieues sous le mers
- Data wydania:
- 2012-12-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-12-12
- Liczba stron:
- 460
- Czas czytania
- 7 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328840010
- Ekranizacje:
- 20 000 mil podmorskiej żeglugi (1954)
Francuski naukowiec, Piotr Aronnax, oraz jego harpunnik i lokaj zostają wysłani, by złapać i unicestwić potwora morskiego, przez którego wiele statków doświadczyło wypadku.
Długie poszukiwania kończą się niespodzianką — okazuje się, że owym potworem wcale nie był, jak oczekiwano, wieloryb, ale wielki statek, Nautilus. Aronnax i jego drużyna trafiają na jego pokład. Okazuje się, że jest to niezwykły statek — dzięki elektryczności generowanej przy użyciu sodu, może zanurzać się bardzo głęboko. Kapitanem Nautilusa jest tajemniczy człowiek o imieniu Nemo. Zaprasza on nowych członków załogi na niezwykłą podróż podwodną.
20 000 mil podmorskiej żeglugi to najsłynniejsza powieść autorstwa Juliusza Verne'a, uznawana za jedną z pierwszych powieści w konwencji science-fiction. Została wydana po raz pierwszy w 1870 roku — zarówno we Francji, jak i w Polsce. Edycja była wielokrotnie wznawiana, a powieść doczekała się kilku ekranizacji.
Kup 20 000 mil podmorskiej żeglugi w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki 20 000 mil podmorskiej żeglugi
Poznaj innych czytelników
8719 użytkowników ma tytuł 20 000 mil podmorskiej żeglugi na półkach głównych- Przeczytane 6 072
- Chcę przeczytać 2 538
- Teraz czytam 109
- Posiadam 1 261
- Ulubione 190
- Klasyka 69
- Audiobook 63
- Chcę w prezencie 52
- Fantastyka 42
- Przygodowe 41














































OPINIE i DYSKUSJE o książce 20 000 mil podmorskiej żeglugi
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie tej książki był bardzo udany!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze spotkanie z Vernem, nie licząc jakiś tam filmów na podstawie jego dzieł. Ogólnie bawiłem się świetnie, ale największe wrażenie zrobiła na mnie rzecz, na którą zazwyczaj nie zwracam uwagi - tempo prowadzenia historii. Przygoda zaczyna się z grubej rury, później następuje wyciszenie i bogate opisy przyrody oraz technologii. Następnie niezwykłe odkrycia, przeplatają się z momentami smutku, radości czy też współczucia wobec bohaterów. Końcówka to zaś jazda bez trzymanki. Całość spięta idealnie, ciężko się nudzić, a do tego chłop miliard lat temu przewidział przyszłość. No nic. Złapał mnie dziad w swoje sidła i trzeba będzie zaliczyć pozostałe pozycje Juliusza.
Pierwsze spotkanie z Vernem, nie licząc jakiś tam filmów na podstawie jego dzieł. Ogólnie bawiłem się świetnie, ale największe wrażenie zrobiła na mnie rzecz, na którą zazwyczaj nie zwracam uwagi - tempo prowadzenia historii. Przygoda zaczyna się z grubej rury, później następuje wyciszenie i bogate opisy przyrody oraz technologii. Następnie niezwykłe odkrycia, przeplatają...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka bardzo rozgrzewająca wyobraźnię czytelnika.
Świetna książka bardzo rozgrzewająca wyobraźnię czytelnika.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czemu ta książka do mnie tak jakoś dziwnie pezemawia ale no mam do niej jakiś dziwny sentyment czy coś w tym rodzaju. Nie czytałem za dzieciaka jej. Jakoś po prostu ten koncept w połączeniu z niebywałymi umiejętnościami pisarskimi verne do mnie przemawia. Ale no nie kazałbym temu żadnemu dziecku czytać bo to stara już powieść którą chyba już tylko część mojego pokolenia będzie pamiętać.
Nie wiem czemu ta książka do mnie tak jakoś dziwnie pezemawia ale no mam do niej jakiś dziwny sentyment czy coś w tym rodzaju. Nie czytałem za dzieciaka jej. Jakoś po prostu ten koncept w połączeniu z niebywałymi umiejętnościami pisarskimi verne do mnie przemawia. Ale no nie kazałbym temu żadnemu dziecku czytać bo to stara już powieść którą chyba już tylko część mojego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie się jeszcze raz słuchało. Trochę jak dla mnie zbyt dużo opisów, ale jak ktoś lubi to będzie zadowolony. Styl i lektor w porządku.
Fajnie się jeszcze raz słuchało. Trochę jak dla mnie zbyt dużo opisów, ale jak ktoś lubi to będzie zadowolony. Styl i lektor w porządku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna lektura!
Rewelacyjna lektura!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemnie się czytało.
Przyjemnie się czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa konkretna pozycja łączy mnie z beztroskim dzieciństwem, marzeniami i przygodą. Verne potrafił w wyjątkowy sposób rozbudzać wyobraźnię, więc wraz z bohaterami przemierzałam głębiny wielkiej wody i doświadczałam tych samych epizodów. Napisana w dziewiętnastym wieku, a wciąż fascynuje, urzeka i pozwala na jakiś czas pobłąkać się po świecie dobra, szlachetności i jeszcze wrócić do najlepszych lat, lat młodości!
Ta konkretna pozycja łączy mnie z beztroskim dzieciństwem, marzeniami i przygodą. Verne potrafił w wyjątkowy sposób rozbudzać wyobraźnię, więc wraz z bohaterami przemierzałam głębiny wielkiej wody i doświadczałam tych samych epizodów. Napisana w dziewiętnastym wieku, a wciąż fascynuje, urzeka i pozwala na jakiś czas pobłąkać się po świecie dobra, szlachetności i jeszcze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka przygodowa.
Ciekawa książka przygodowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZamiast mil powinno być lig, liga miała 3 mile morskie.
Książka przeczytana jeszcze w podstawówce, moja pierwsza przygoda z Verne.
Wkrótce po Wojnie Secesyjnej kilka statków donosiło o „ruchomej skale” kolejno w różnych miejscach a przynajmniej jeden doznał przedziurawienia czymś dużym i ostrym, jednak nie zatonął. Możliwości widać dwie, zwierzę bądź okręt podwodny. Drugą „znafcy” odrzucają, ukrycie takiej broni uznając za mało prawdopodobne. Francuski profesor zoologii poproszony o zabranie zdania w sprawie pierwszej możliwości, odpowiada: ssak morski, zwany narwalem, ma długi ząb. Gdyby założyć istnienie osobnika większego od znanych, z odpowiednio dłuższym zębem, potrafiącego osiągać dużą prędkość, byłby rozwiązaniem zagadki. Rząd USA zaprasza Profesorka na pokład fregaty „Abraham Lincoln”, mającej upolować „potwora”. Profesorek od razu przyjął zaproszenie wyruszając w towarzystwie służącego (co odlegle, ale jednak, przypomina początek późniejszych „80 dni”) powtarzającego w wciąż „jak Pan Profesor sobie życzy” (comme il plaira à monsieur). Spotkanie „potwora” jest dziełem przypadku. Fregata goni go przez cały dzień, ostrzeliwuje z dział, pociski odbijają się celu, co powinno dać do myślenia. Czemu nie zanurkował ? Z nastaniem nocy widać, że świeci, zatem oczywiste że jest sztuczny. Harpunnik Land (Ląd) ciska w „potwora” harpunem, jednak skoro pociski nie były w stanie przebić pancerza, to jak dokonał by tego harpun ?
Profesorek wpada do wody, służący skacze za nim, harpunnik też trafił, naocznie mogą sprawdzić, że „potwór” jest okrętem podwodnym. Wciągnięci do środka trafiają do ciemnego pomieszczenia.
– Brakuje tylko, aby byli ludożercami – wścieka się Land.
Po dłuższym oczekiwaniu włączone zostaje światło, do środka wchodzi Kapitan z zastępcą. Profesorek przemówił po francusku lecz bez odpowiedzi. Land powtórzył po angielsku, dodając że przetrzymywanie w zamknięciu narusza Habeas Corpus. Znów nic. Służący powiedział po niemiecku z tym samym skutkiem. Profesorek z trudem spróbował po łacinie.
Zapewne brzmiało to „ego professor sum et meus servus est”. Znów nic, tamci dwaj wychodzą, powiedziwszy coś między sobą w niezrozumiałym języku, choć przynajmniej łacinę powinni znać.
Przedstawiam szczegółowo, bowiem pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz.
Po chwili steward przynosi obiad z morskich dań. Na sztućcach widać napis „mobilis in mobili” (ruchome w ruchomym) w kształcie oka, muszli bądź zera w piśmie Majów otaczający literę N, oznaczającą Nemo bądź Nautilusa.
Widać mały brak spójności, skoro załoga mówi wymyślonym językiem (w rodzaju: nautron respoc lorni virch) czemu dewiza była po łacinie ?
– Na szczęście nie chcą nas zagłodzić.
– Ale może utuczyć – odpowiada Land.
– Chyba nie są ludozercami?
– Kto ich tam wie.
– Kim oni są ?
– To łajdacy.
– Z jakiego kraju?
– Z kraju łajdaków.
– Takiego kraju nie ma na mapie – zauważył Profesorek – ci dwaj wyglądają na południowców, ale nie wiem czy to Hiszpanie, Turcy, Arabowie, czy Hindusi.
– Jeśli ci piraci, a nazywam ich tak tylko dlatego, że profesor zabrania nazywać ich ludożercami, wyobrażają sobie, że będą nas tu więzić, to są w błędzie.
– Na razie jednak jesteśmy w zamknięciu.
Harpunnik coraz bardziej rozeźlony dusi wchodzącego stewarda.
– Proszę się uspokoić, panie Land – Kapitan wszedł i wreszcie raczył odezwać po francusku – przybyliście tu zakłócając moje życie.
– Tylko przypadkiem – odpowiedział Profesorek.
– Czy przypadkiem ta fregata ścigała „Nautilusa” i przypadkiem do niego strzelała ? Przypadkiem nią płynęliście ?
– Wzięliśmy ten okręt za potwora morskiego.
– A czy wasza fregata nie ścigałaby i nie ostrzeliwała okrętu podwodnego tak samo, jak potwora ?
Cóż można było na to rzec ?
Kapitan pozwala opuścić pomieszczenie, w którym ich więził, gdyż i tak nie zdołają uciec. Przedstawia siebie jako Nemo (Nikt po łacinie) zapewne nawiązując do Odysei IX, 366n:
powiem jakie miano noszę;
Toż wzajem o gościniec obiecany proszę.
Nikt (Οὖτις) to moje nazwisko
(tłum. Lucjan Siemieński)
Kapitan chętnie odpowada na pytania dotyczące swego okrętu, równocześnie sam chce pozostać kimś zagadkowym. Każdą część „Nautilusa” zamówił w innej wytwórni pod innym nazwiskiem, przewiózł (jak ?) na bezludną wyspę i złożył z pomocą załogi.
Napęd na prąd, źródłem ogniwa Bunsena, w których cynk zastąpił sodem rozpuszczonym w rtęci, uzyskiwanym z rozkładu soli morskiej, węgiel wykopuje z dna morza.
Profesorek słucha jak tureckiego kazania.
Może przypadkiem książka trafia w sedno, sód jest chłodziwem w reaktorach jądrowych, węgiel zaś spowalniaczem neutronów, chociaż zamiast obu pierwiastków może być woda. Brak wzmianki o paliwie (zwykle uran lub tor) lecz może Kapitan nie potrafił tego wytłumaczyć.
– Przesadzasz Piratko, skoro autor tego nie wiedział, skąd miałby wiedzieć bohater jego powieści ? – zauważy ktoś z Was.
Początkowo Kapitan miał być uczestnikiem Powstania Styczniowego, ostatecznie został Hindusem, może i dobrze, Juliusz Verne przy wszystkich swych zaletach niczym Paganel potrafił plątać (co widać w innych powieściach, zwłaszcza w „Carskim kurierze”) i mógłby, w dobrej wierze nawet, wymyślić jakąś głupotę. W każdym razie Kapitan wspiera uciśnionych, na przykład Kreteńczyków walczących z sułtanem, a w kapitańskiej kajucie widać podobizny bojowników o wolność, w tym Kościuszki.
Podróżując „Nautilusem” przeżyć można mnóstwo przygód, czasem niebezpiecznych, jak uwięzienie pod lodem, gdzie grozi uduszenie z braku powietrza. Raz trzej przymusowi pasażerowie mogą zejść na brzeg rajskiej, jak sądzą, wyspy, skąd jednak muszą w pośpiechu wrócić, ścigani przez tubylców.
– „Dzicy” nie są bardziej dzicy od tak zwanych ludzi cywilizowanych – zauważył Kapitan. Jednak włączył rażenie prądem o niskim napięciu, by uniemozliwić ich wejście na pokład.
– Polowanie dla zabawy jest głupotą – oswiadczył (jak Miś z „Księgi Dżungli”) innym razem, gdy harpunnik chciał złowić wieloryba – poza tym wieloryby są gatunkiem zagrożonym.
Harpunnik zawsze jest bezpośredni, przypomina mi pod tym względem Bosmana Nowickiego:
– Ten pański kapitan Nemo (niech go diabli wezmą!) zrobił nam przed chwilą bardzo uprzejmą propozycję.
Profesorek mógł odpowiedzieć: taki on mój, jak i twój.
W końcu spotykają okręt, który ich ostrzeliwuje.
– Chyba widzą, że na pokładzie są ludzie ? – zapytał służący.
– Może właśnie dlatego strzelają – odpowiedział Land.
Kapitan zatapia ten okręt, chociaż mógł dać rozkaz zanurkować i odpłynąć.
Profesorek zgadza się ucieczkę, którą Land od początku doradzał, wsiadają we trzech do łodzi, którą można wypłynąć na powierzchnię, co prawda połączonej przewodem z „Nautilusem”. Nagle okręt wpada w tak zwany „Malström”. Jakimś sposobem ocaleli, dalszych losów Kapitana nie znają.
Powieść budziła uczucia niedosytu, stąd po czterech latach Verne dopisał dalszy ciąg, nie całkiem udany.
Z ekranizacji znam 4 (pomijając dwie kreskówki z 1972 i 1985 znacznie skracające treść). Najsławniejsza z 1954 (z przyszłym „Spartakusem” Kirkiem Douglasem w roli Landa) lepsza przynajmniej od pozostałych trzech. „Kapitan Nemo i podwodne miasto” (1969) oraz film i serial (oba z 1997) jedynie mają coś wspólnego z książką.
Zamiast mil powinno być lig, liga miała 3 mile morskie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka przeczytana jeszcze w podstawówce, moja pierwsza przygoda z Verne.
Wkrótce po Wojnie Secesyjnej kilka statków donosiło o „ruchomej skale” kolejno w różnych miejscach a przynajmniej jeden doznał przedziurawienia czymś dużym i ostrym, jednak nie zatonął. Możliwości widać dwie, zwierzę bądź okręt podwodny. Drugą...