10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej

Okładka książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej autora Józef Białoskórski, 9788373999565
Okładka książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej
Józef Białoskórski Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza RYTM reportaż
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2022-11-15
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373999565
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej

Średnia ocen
7,9 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej

avatar
2001
2001

Na półkach:

Autentyczne wspomnienia z Legi cudzoziemskiej w czasach, kiedy nie było to przyjemną przygodą. Potwierdzają starą prawdę, że Francuzi ( i Anglicy) zawsze walczą do ostatniego żołnierza - nie swojego. Tekst często brutalny, ale momentami wzruszający. Opisujący życie ochotników w mało życzliwym świecie. Polecam wszystkie książki autora.

Autentyczne wspomnienia z Legi cudzoziemskiej w czasach, kiedy nie było to przyjemną przygodą. Potwierdzają starą prawdę, że Francuzi ( i Anglicy) zawsze walczą do ostatniego żołnierza - nie swojego. Tekst często brutalny, ale momentami wzruszający. Opisujący życie ochotników w mało życzliwym świecie. Polecam wszystkie książki autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
833
293

Na półkach: ,

Wspomnienia Polska z pobytu w Legii Cudzoziemskiej w latach międzywojennych. Nieco naiwny styl, ale niektóre opisy akcji drastyczne. Lektura na dwa wieczory.

Wspomnienia Polska z pobytu w Legii Cudzoziemskiej w latach międzywojennych. Nieco naiwny styl, ale niektóre opisy akcji drastyczne. Lektura na dwa wieczory.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
266
163

Na półkach: , , , , ,

Mam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)

Trzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez redaktora) Żadnej "pornografii mordu" - to po prostu opis czasów, gdy nie było warunków do tkliwych rozważań, bo kto się wahał, szedł do piachu... w najlepszym razie po tym, jak został zastrzelony.

Uprzedzając puentę - książka jedyna w swoim rodzaju, bardzo się cieszę się z jej przeczytania, jakoś we mnie zostanie! Zarazem nie jest to obiektywnie arcydzieło - po prostu wciąga, bardzo przemawia do wyobraźni i daje do myślenia - o ile czytelnik potrafi nie być zbyt czułostkowym, ale cicho towarzyszyć zwykłemu człowiekowi wciągniętemu w tryby historii.

Ciężkie życie... W okresie I Wojny prosty Ślązak ucieka z niemieckiej niewoli; niewiele rozumiejąc zostaje zaciągnięty do Afryki, w niesamowitym znoju brnie przez straszną Saharę i tłumy dosłownie krwiożerczych wrogów - to gro wspomnień. Ale nasz bohater odwiedzi też Czarną Afrykę, Madagaskar goły lecz niewesoły, a na chwilę zakotwiczy w Indochinach... Tam już niby spokojnie, nawet lokalną żonę łatwo sobie załatwić - ale czujność trzeba zachować, dziwaczność przytłacza, a wyjście na upał bez nakrycia głowy potrafi białego błyskawicznie zabić.

Masa przygód - właściwie chwilami jakby się czytało tak zwaną powieść awanturniczą o przygodach białych w Afryce w XIX wieku... Tylko że od takiej eleganckiej powieści jest dużo bardziej bezwzględnie; czasem trudno się nie zasmucić.

Autor to człowiek prosty, ale myślący; dysponuje też dyscypliną wewnętrzną, zdolnością obserwacji, oraz poczuciem humoru. Zwłaszcza przez to ostatnie lektura, często pełna monotonii brutalnego, żołdackiego żywota, nie staje się żmudna... Chlebem codziennym jest dramatyczna walka, ale obficie przyprawiona figlami, czasem brutalnymi co nieco - zgadzam się z czytelnikiem, który porównał naszego bohatera do Franka Dolasa.

Dolas również dlatego się nasuwa, że choć w Legii istnieje swoisty "patriotyzm formacji", to są też wyraźne podziały i zwalczające się grupy, by nie rzec gangi - jest to w końcu coś w rodzaju międzynarodowego więzienia; przez brutalność służby i kryminalną przeszłość bodaj czy nie większości żołnierzy. - I tak się jakoś składa, że Polacy często sobie pomagają, ale jeszcze bardziej pewne jest, że czepiają się ich zwykle i próbują wykorzystywać... Niemcy oczywiście. (Co za szczęście, że to dawne czasy, a obecnie Niemcy są, jak wszyscy wiemy, zaufanymi przyjaciółmi Polaków, i oczywiście ostatnią koszulę by z siebie zdarli, byle nam nieba przychylić!) W każdym razie, w książce mamy ciągłe knucie, archetypicznie epicki mobbing, bullying i inne brzydkie wyrazy, okrutne figle, niemieckie donosy i polskie fortele - poza Dolasem na myśl przychodzą CK Dezerterzy.

Język prosty, ale barwny - opis sugestywny, wciąga jak ruchome piaski. Może autentyczności dodaje też fakt, że w swych postawach autor bywa niekonsekwentny. - Potrafi ujmować się za ludami kolonizowanymi - ale też z odrazą czy śmiechem opisuje ich zwyczaje, które dziś albo byśmy próbowali "wyzwolić od postrzegania z pozycji europocentryzmu", albo byśmy zgoła zaprzeczyli ich istnieniu, jeśli zbyt... barwne.

Bohater chętnie zapoznaje płeć przeciwną, wierność pojmuje elastycznie - a przy tym, z typowo męską logiką, wyrzeka na niestałość rodu niewieściego... Wspomina też o homoseksualizmie w Legii... Choć lepiej niech fani ruchów LGBT nie sprawdzają, w jakim duchu.

Z opisów życia w Legii przebija niezaprzeczona duma; Białoskórski nieraz podkreśla, jak on i jego kompani świetnie sobie radzą - ale też często na narzeka na ciągłą udrękę, kolegów określa jako łajdaków, a swego zaciągnięcia się i losu żałuje...

Przy tym wszystkim ciągle się rozwija; awansuje - potrafi nie tylko dzielnie i z głową walczyć, ale i zdobyć łaski przełożonych, i "załatwić" co trzeba... Nie przekracza jednak - przynajmniej według swych wspomnień - granic łajdactwa (pamiętajmy, w jakich się znalazł okolicznościach)

Na pewno nie jest to książka stawiająca pomnik samemu autorowi, a tym bardziej życiu żołnierza, beztroskim wyprawom po przygody do "dzikich krajów", nie mówiąc już o "męskim sprawdzeniu się" w Legii Cudzoziemskiej. Książka bardzo daleka od naiwnie romantycznych wizji Verne'a czy Karola Maya... A przecież... A jednak... Może to zmęczenie naszym dzisiejszym światem - niby o tyle lepszym, a tak zawikłanym i coraz bardziej... lepkim - sprawia, że po zamknięciu książki coś we mnie wyrywa się na pustynię... Do życia na pewno okrutnego, może i bez sensu - ale nie bez celu... Gdzie każda chwila może być ostatnią, więc żyje się bez umiaru, gdzie zawołanie Legii "maszeruj albo giń" nie jest zgrabnym hasłem, tylko prostą oczywistością, gdzie człowiek znaczy tyle, ile z siebie da, gdzie wiadomo, że wroga należy po prostu zabić, a kobietę... wręcz przeciwnie. Tak, wiem, że to z mej strony prostackie... Nasze współczesne ścieżki są o tyle bardziej rozważne... Choć bardzo kręte, no i ostatecznie też kończą się w piachu.

W pewnym momencie nie tyle robi się nudno, co już jakby za dobrze znamy autora - w końcu byliśmy skazani na jego towarzystwo w długim marszu przez dzikie pustkowia. Tak jak i on, poczułem się tą awanturą zmęczony. Narracja jest co prawda poprowadzona z wielkim wyczuciem; pewna monotonia występowała w życiu Białoskórskiego, ale w samej książce jest ledwie wyczuwalna - dzięki jego figlom i ciekawym obserwacjom. Jednak z czasem rytm "zabij - zabij - uwiedź - zachlaj - okpij szkopa - przebrnij - zabij" przecież nuży. Więc z poczuciem ulgi zostawiłem naszego bohatera w miejscu względnie już spokojnym, i w życiu, podobnie jak moje, dość ustatkowanym...

A przecież przeczuwam, że obaj (wygodnicki mieszczuch oraz sterany weteran) zatęsknimy jeszcze - choć to tak dziwne - za tym strachem, za tym bólem, kiedy iść dalej po prostu trzeba, za zgrzytem piachu w zębach, w końcu i za pęcherzami w butach i za skwarem nawet strach tępiącym, za gorzkim, a przecież pełnym triumfem przetrwania kiedy innych pochowaliśmy, za piekłem Sahary... Do zobaczenia w Walhalli, legionerze.



* Skala ocen w mym rozumieniu:
10 = arcydzieło, zmienia życie. Sam Bóg opóźnia koniec świata, żeby doczytać.
9 = wybitna; przenosi do opisywanego świata, i jakoś żyje w nas już zawsze...
8 = bardzo dobra. No nie aż tak, żeby czytając zapomnieć kim się jest, ale wielki szacun i wdzięczność!
7 = efekt "wow" jest. Naprawdę dobra... Albo może nawet wybitna, ale z wyraźnymi wadami - wtedy to takie "9-2"
6 = dobra, solidna książka. Nie wyrwie z kapci, ale jest jak porządny obiad.
5 = niezła. Nawet przyjemna, choć pozostaje niepewność, czy jej lektura była najlepszym wyborem na dany czas...
4 = przeciętna; można przeczytać bezboleśnie, ale bez niej też spoko; takie szybkie ciastko w pociągu.
3 = bardzo nijaka... Albo też beznadziejna, ale parę szczegółów warto; wtedy to takie "1+2"
2 = bardzo słaba. Coś w tym jest, ale żeby się spodobała, to trudno tyle wypić...
1 = koszmar. Po co nauczyłem się czytać?

Mam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)

Trzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

176 użytkowników ma tytuł 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej na półkach głównych
  • 100
  • 74
  • 2
36 użytkowników ma tytuł 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej na półkach dodatkowych
  • 23
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Józef Białoskórski
Józef Białoskórski
St. sierżant Francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Po 10 latach służby zarówno w Indochinach jak i Afryce zdezerterował i wrócił do Polski w okresie międzywojennym. Osiadł w Gdyni. Odkrył go znakomity pisarz Tadeusz Boy-Żeleński,
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej