10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej

280 str. 4 godz. 40 min.
- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-11-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 1994-01-01
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373999565
Ekscytujące, a niekiedy dramatyczne wspomnienia Autora ze służby w najbardziej zdyscyplinowanej formacji wojskowej na świecie. Białoskórski, choć tak często bliski śmierci, opisuje swoje przeżycia w sposób niezwykle poruszający. Przybliża panujące w formacji zwyczaje, opowiada o stoczonych bitwach, przytacza też zabawne anegdoty z życia jednostki.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej
Poznaj innych czytelników
176 użytkowników ma tytuł 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej na półkach głównych- Chcę przeczytać 100
- Przeczytane 74
- Teraz czytam 2
- Posiadam 23
- Ulubione 3
- XX wiek+ 2
- Literatura polska 2
- Militaria 2
- Historia 2
- POPULARNO-NAUKOWE 2



































OPINIE i DYSKUSJE o książce 10 lat piekła w Legii Cudzoziemskiej
Autentyczne wspomnienia z Legi cudzoziemskiej w czasach, kiedy nie było to przyjemną przygodą. Potwierdzają starą prawdę, że Francuzi ( i Anglicy) zawsze walczą do ostatniego żołnierza - nie swojego. Tekst często brutalny, ale momentami wzruszający. Opisujący życie ochotników w mało życzliwym świecie. Polecam wszystkie książki autora.
Autentyczne wspomnienia z Legi cudzoziemskiej w czasach, kiedy nie było to przyjemną przygodą. Potwierdzają starą prawdę, że Francuzi ( i Anglicy) zawsze walczą do ostatniego żołnierza - nie swojego. Tekst często brutalny, ale momentami wzruszający. Opisujący życie ochotników w mało życzliwym świecie. Polecam wszystkie książki autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnienia Polska z pobytu w Legii Cudzoziemskiej w latach międzywojennych. Nieco naiwny styl, ale niektóre opisy akcji drastyczne. Lektura na dwa wieczory.
Wspomnienia Polska z pobytu w Legii Cudzoziemskiej w latach międzywojennych. Nieco naiwny styl, ale niektóre opisy akcji drastyczne. Lektura na dwa wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)
Trzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez redaktora) Żadnej "pornografii mordu" - to po prostu opis czasów, gdy nie było warunków do tkliwych rozważań, bo kto się wahał, szedł do piachu... w najlepszym razie po tym, jak został zastrzelony.
Uprzedzając puentę - książka jedyna w swoim rodzaju, bardzo się cieszę się z jej przeczytania, jakoś we mnie zostanie! Zarazem nie jest to obiektywnie arcydzieło - po prostu wciąga, bardzo przemawia do wyobraźni i daje do myślenia - o ile czytelnik potrafi nie być zbyt czułostkowym, ale cicho towarzyszyć zwykłemu człowiekowi wciągniętemu w tryby historii.
Ciężkie życie... W okresie I Wojny prosty Ślązak ucieka z niemieckiej niewoli; niewiele rozumiejąc zostaje zaciągnięty do Afryki, w niesamowitym znoju brnie przez straszną Saharę i tłumy dosłownie krwiożerczych wrogów - to gro wspomnień. Ale nasz bohater odwiedzi też Czarną Afrykę, Madagaskar goły lecz niewesoły, a na chwilę zakotwiczy w Indochinach... Tam już niby spokojnie, nawet lokalną żonę łatwo sobie załatwić - ale czujność trzeba zachować, dziwaczność przytłacza, a wyjście na upał bez nakrycia głowy potrafi białego błyskawicznie zabić.
Masa przygód - właściwie chwilami jakby się czytało tak zwaną powieść awanturniczą o przygodach białych w Afryce w XIX wieku... Tylko że od takiej eleganckiej powieści jest dużo bardziej bezwzględnie; czasem trudno się nie zasmucić.
Autor to człowiek prosty, ale myślący; dysponuje też dyscypliną wewnętrzną, zdolnością obserwacji, oraz poczuciem humoru. Zwłaszcza przez to ostatnie lektura, często pełna monotonii brutalnego, żołdackiego żywota, nie staje się żmudna... Chlebem codziennym jest dramatyczna walka, ale obficie przyprawiona figlami, czasem brutalnymi co nieco - zgadzam się z czytelnikiem, który porównał naszego bohatera do Franka Dolasa.
Dolas również dlatego się nasuwa, że choć w Legii istnieje swoisty "patriotyzm formacji", to są też wyraźne podziały i zwalczające się grupy, by nie rzec gangi - jest to w końcu coś w rodzaju międzynarodowego więzienia; przez brutalność służby i kryminalną przeszłość bodaj czy nie większości żołnierzy. - I tak się jakoś składa, że Polacy często sobie pomagają, ale jeszcze bardziej pewne jest, że czepiają się ich zwykle i próbują wykorzystywać... Niemcy oczywiście. (Co za szczęście, że to dawne czasy, a obecnie Niemcy są, jak wszyscy wiemy, zaufanymi przyjaciółmi Polaków, i oczywiście ostatnią koszulę by z siebie zdarli, byle nam nieba przychylić!) W każdym razie, w książce mamy ciągłe knucie, archetypicznie epicki mobbing, bullying i inne brzydkie wyrazy, okrutne figle, niemieckie donosy i polskie fortele - poza Dolasem na myśl przychodzą CK Dezerterzy.
Język prosty, ale barwny - opis sugestywny, wciąga jak ruchome piaski. Może autentyczności dodaje też fakt, że w swych postawach autor bywa niekonsekwentny. - Potrafi ujmować się za ludami kolonizowanymi - ale też z odrazą czy śmiechem opisuje ich zwyczaje, które dziś albo byśmy próbowali "wyzwolić od postrzegania z pozycji europocentryzmu", albo byśmy zgoła zaprzeczyli ich istnieniu, jeśli zbyt... barwne.
Bohater chętnie zapoznaje płeć przeciwną, wierność pojmuje elastycznie - a przy tym, z typowo męską logiką, wyrzeka na niestałość rodu niewieściego... Wspomina też o homoseksualizmie w Legii... Choć lepiej niech fani ruchów LGBT nie sprawdzają, w jakim duchu.
Z opisów życia w Legii przebija niezaprzeczona duma; Białoskórski nieraz podkreśla, jak on i jego kompani świetnie sobie radzą - ale też często na narzeka na ciągłą udrękę, kolegów określa jako łajdaków, a swego zaciągnięcia się i losu żałuje...
Przy tym wszystkim ciągle się rozwija; awansuje - potrafi nie tylko dzielnie i z głową walczyć, ale i zdobyć łaski przełożonych, i "załatwić" co trzeba... Nie przekracza jednak - przynajmniej według swych wspomnień - granic łajdactwa (pamiętajmy, w jakich się znalazł okolicznościach)
Na pewno nie jest to książka stawiająca pomnik samemu autorowi, a tym bardziej życiu żołnierza, beztroskim wyprawom po przygody do "dzikich krajów", nie mówiąc już o "męskim sprawdzeniu się" w Legii Cudzoziemskiej. Książka bardzo daleka od naiwnie romantycznych wizji Verne'a czy Karola Maya... A przecież... A jednak... Może to zmęczenie naszym dzisiejszym światem - niby o tyle lepszym, a tak zawikłanym i coraz bardziej... lepkim - sprawia, że po zamknięciu książki coś we mnie wyrywa się na pustynię... Do życia na pewno okrutnego, może i bez sensu - ale nie bez celu... Gdzie każda chwila może być ostatnią, więc żyje się bez umiaru, gdzie zawołanie Legii "maszeruj albo giń" nie jest zgrabnym hasłem, tylko prostą oczywistością, gdzie człowiek znaczy tyle, ile z siebie da, gdzie wiadomo, że wroga należy po prostu zabić, a kobietę... wręcz przeciwnie. Tak, wiem, że to z mej strony prostackie... Nasze współczesne ścieżki są o tyle bardziej rozważne... Choć bardzo kręte, no i ostatecznie też kończą się w piachu.
W pewnym momencie nie tyle robi się nudno, co już jakby za dobrze znamy autora - w końcu byliśmy skazani na jego towarzystwo w długim marszu przez dzikie pustkowia. Tak jak i on, poczułem się tą awanturą zmęczony. Narracja jest co prawda poprowadzona z wielkim wyczuciem; pewna monotonia występowała w życiu Białoskórskiego, ale w samej książce jest ledwie wyczuwalna - dzięki jego figlom i ciekawym obserwacjom. Jednak z czasem rytm "zabij - zabij - uwiedź - zachlaj - okpij szkopa - przebrnij - zabij" przecież nuży. Więc z poczuciem ulgi zostawiłem naszego bohatera w miejscu względnie już spokojnym, i w życiu, podobnie jak moje, dość ustatkowanym...
A przecież przeczuwam, że obaj (wygodnicki mieszczuch oraz sterany weteran) zatęsknimy jeszcze - choć to tak dziwne - za tym strachem, za tym bólem, kiedy iść dalej po prostu trzeba, za zgrzytem piachu w zębach, w końcu i za pęcherzami w butach i za skwarem nawet strach tępiącym, za gorzkim, a przecież pełnym triumfem przetrwania kiedy innych pochowaliśmy, za piekłem Sahary... Do zobaczenia w Walhalli, legionerze.
* Skala ocen w mym rozumieniu:
10 = arcydzieło, zmienia życie. Sam Bóg opóźnia koniec świata, żeby doczytać.
9 = wybitna; przenosi do opisywanego świata, i jakoś żyje w nas już zawsze...
8 = bardzo dobra. No nie aż tak, żeby czytając zapomnieć kim się jest, ale wielki szacun i wdzięczność!
7 = efekt "wow" jest. Naprawdę dobra... Albo może nawet wybitna, ale z wyraźnymi wadami - wtedy to takie "9-2"
6 = dobra, solidna książka. Nie wyrwie z kapci, ale jest jak porządny obiad.
5 = niezła. Nawet przyjemna, choć pozostaje niepewność, czy jej lektura była najlepszym wyborem na dany czas...
4 = przeciętna; można przeczytać bezboleśnie, ale bez niej też spoko; takie szybkie ciastko w pociągu.
3 = bardzo nijaka... Albo też beznadziejna, ale parę szczegółów warto; wtedy to takie "1+2"
2 = bardzo słaba. Coś w tym jest, ale żeby się spodobała, to trudno tyle wypić...
1 = koszmar. Po co nauczyłem się czytać?
Mam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez...
Mam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)
Trzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez redaktora) Żadnej "pornografii mordu" - to po prostu opis czasów, gdy nie było warunków do tkliwych rozważań, bo kto się wahał, szedł do piachu... w najlepszym razie po tym, jak został zastrzelony.
Uprzedzając puentę - książka jedyna w swoim rodzaju, bardzo się cieszę się z jej przeczytania, jakoś we mnie zostanie! Zarazem nie jest to obiektywnie arcydzieło - po prostu wciąga, bardzo przemawia do wyobraźni i daje do myślenia - o ile czytelnik potrafi nie być zbyt czułostkowym, ale cicho towarzyszyć zwykłemu człowiekowi wciągniętemu w tryby historii.
Ciężkie życie... W okresie I Wojny prosty Ślązak ucieka z niemieckiej niewoli; niewiele rozumiejąc zostaje zaciągnięty do Afryki, w niesamowitym znoju brnie przez straszną Saharę i tłumy dosłownie krwiożerczych wrogów - to gro wspomnień. Ale nasz bohater odwiedzi też Czarną Afrykę, Madagaskar goły lecz niewesoły, a na chwilę zakotwiczy w Indochinach... Tam już niby spokojnie, nawet lokalną żonę łatwo sobie załatwić - ale czujność trzeba zachować, dziwaczność przytłacza, a wyjście na upał bez nakrycia głowy potrafi białego błyskawicznie zabić.
Masa przygód - właściwie chwilami jakby się czytało tak zwaną powieść awanturniczą o przygodach białych w Afryce w XIX wieku... Tylko że od takiej eleganckiej powieści jest dużo bardziej bezwzględnie; czasem trudno się nie zasmucić.
Autor to człowiek prosty, ale myślący; dysponuje też dyscypliną wewnętrzną, zdolnością obserwacji, oraz poczuciem humoru. Zwłaszcza przez to ostatnie lektura, często pełna monotonii brutalnego, żołdackiego żywota, nie staje się żmudna... Chlebem codziennym jest dramatyczna walka, ale obficie przyprawiona figlami, brutalnymi co nieco - zgadzam się z czytelnikiem, który porównał naszego bohatera do Franka Dolasa.
Dolas również dlatego się nasuwa, że choć w Legii istnieje swoisty "patriotyzm formacji", to są też wyraźne podziały i zwalczające się grupy, by nie rzec gangi - jest to w końcu coś w rodzaju międzynarodowego więzienia; przez brutalność służby i kryminalną przeszłość bodaj czy nie większości żołnierzy. - I tak się jakoś składa, że Polacy często sobie pomagają, ale jeszcze bardziej pewne jest, że czepiają się ich zwykle i próbują wykorzystywać... Niemcy oczywiście. (Co za szczęście, że to dawne czasy, a obecnie Niemcy są, jak wszyscy wiemy, zaufanymi przyjaciółmi Polaków, i oczywiście ostatnią koszulę by z siebie zdarli, byle nam nieba przychylić!) W każdym razie, w książce mamy ciągłe knucie, archetypicznie epicki mobbing, bullying i inne brzydkie wyrazy, okrutne figle, niemieckie donosy i polskie fortele - poza Dolasem na myśl przychodzą CK Dezerterzy.
Język prosty, ale barwny - opis sugestywny, wciąga jak ruchome piaski. Może autentyczności dodaje też fakt, że w swych postawach autor bywa niekonsekwentny. - Potrafi ujmować się za ludami kolonizowanymi - ale też z odrazą czy śmiechem opisuje ich zwyczaje, które dziś albo byśmy próbowali "wyzwolić od postrzegania z pozycji europocentryzmu", albo byśmy zgoła zaprzeczyli ich istnieniu, jeśli zbyt... barwne.
Bohater chętnie zapoznaje płeć przeciwną, wierność pojmuje elastycznie - a przy tym, z typowo męską logiką, wyrzeka na niestałość rodu niewieściego... Wspomina też o homoseksualizmie w Legii... Choć lepiej niech fani ruchów LGBT nie sprawdzają, w jakim duchu.
Z opisów życia w Legii przebija niezaprzeczona duma; Białoskórski nieraz podkreśla, jak on i jego kompani świetnie sobie radzą - ale też często na narzeka na ciągłą udrękę, kolegów określa jako łajdaków, a swego zaciągnięcia się i losu żałuje...
Przy tym wszystkim ciągle się rozwija; awansuje - potrafi nie tylko dzielnie i z głową walczyć, ale i zdobyć łaski przełożonych, i "załatwić" co trzeba... Nie przekracza jednak - przynajmniej według swych wspomnień - granic łajdactwa (pamiętajmy, w jakich się znalazł okolicznościach)
Na pewno nie jest to książka stawiająca pomnik samemu autorowi, a tym bardziej życiu żołnierza, beztroskim wyprawom po przygody do "dzikich krajów", nie mówiąc już o "męskim sprawdzeniu się" w Legii Cudzoziemskiej. Książka bardzo daleka od naiwnie romantycznych wizji Verne'a czy Karola Maya... A przecież... A jednak... Może to zmęczenie naszym dzisiejszym światem - niby o tyle lepszym, a tak zawikłanym i coraz bardziej... lepkim - sprawia, że po zamknięciu książki coś we mnie wyrywa się na pustynię... Do życia na pewno okrutnego, może i bez sensu - ale nie bez celu... Gdzie każda chwila może być ostatnią, gdzie zawołanie Legii "maszeruj albo giń" nie jest zgrabnym hasłem, tylko prostą oczywistością, gdzie człowiek znaczy tyle, ile z siebie da, gdzie wiadomo, że wroga należy po prostu zabić, a kobietę... wręcz przeciwnie. Tak, wiem, że to z mej strony prostackie... Nasze współczesne ścieżki są o tyle bardziej rozważne... Choć bardzo kręte, no i ostatecznie też kończą się w piachu.
W pewnym momencie nie tyle robi się nudno, co już jakby za dobrze znamy autora - w końcu byliśmy skazani na jego towarzystwo w długim marszu przez dzikie pustkowia. Tak jak i on, poczułem się tą awanturą zmęczony. Narracja jest co prawda poprowadzona z wielkim wyczuciem; pewna monotonia występowała w życiu Białoskórskiego, ale w samej książce jest ledwie wyczuwalna - dzięki jego figlom i ciekawym obserwacjom. Jednak z czasem rytm "zabij - zabij - uwiedź - zachlaj - okpij szkopa - przebrnij - zabij" przecież nuży. Więc z poczuciem ulgi zostawiłem naszego bohatera w miejscu względnie już spokojnym, i w życiu, podobnie jak moje, dość ustatkowanym...
A przecież przeczuwam, że obaj (wygodnicki mieszczuch oraz sterany weteran) zatęsknimy jeszcze - choć to tak dziwne - za tym strachem, za tym bólem, kiedy iść dalej po prostu trzeba, za zgrzytem piachu w zębach, w końcu i za pęcherzami w butach i za skwarem nawet strach tępiącym, za gorzkim, a przecież pełnym triumfem przetrwania kiedy innych pochowaliśmy, za piekłem Sahary... Do zobaczenia w Walhalli, legionerze.
* Skala ocen w mym rozumieniu:
10 = arcydzieło, zmienia życie. Sam Bóg opóźnia koniec świata, żeby doczytać.
9 = wybitna; przenosi do opisywanego świata, i jakoś żyje w nas już zawsze...
8 = bardzo dobra. No nie aż tak, żeby czytając zapomnieć kim się jest, ale wielki szacun i wdzięczność!
7 = efekt "wow" jest. Naprawdę dobra... Albo może nawet wybitna, ale z wyraźnymi wadami - wtedy to takie "9-2"
6 = dobra, solidna książka. Nie wyrwie z kapci, ale jest jak porządny obiad.
5 = niezła. Nawet przyjemna, choć pozostaje niepewność, czy jej lektura była najlepszym wyborem na dany czas...
4 = przeciętna; można przeczytać bezboleśnie, ale bez niej też spoko; takie szybkie ciastko w pociągu.
3 = bardzo nijaka... Albo też beznadziejna, ale parę szczegółów warto; wtedy to takie "1+2"
2 = bardzo słaba. Coś w tym jest, ale żeby się spodobała, to trudno tyle wypić...
1 = koszmar. Po co nauczyłem się czytać?
Mam kłopot z oceną - Książka nie jest jakąś wielowymiarową epopeją, a przecież poruszyła mnie ponad oczekiwania... Przez wzgląd na swe emocje daję ocenę, jak na mnie, wysoką (na dole załączam skalę)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeba rozumieć, na co się piszemy czytając te wspomnienia weterana... Przede wszystkim są brutalne - mimo pewnej delikatności autora (wrodzonej, a może i wyproszonej przez...
8/10
8/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolak zawsze sobie poradzi, nawet w najgorszej sytuacji. Historia oryginalnego człowieka. Sierżant Józef Białoskórski, niezły cwaniak, mam wrażenie, że był pierwowzorem słynnego Franka Dolasa... Ich spryt i żywoty są bardzo podobne.
Niedoceniany przez towarzyszy niedoli bardzo często, że lizus niby, jednak na wszystko sobie zasłużył wierną służbą, choć w rzeczywistości był wkręcony do Legii podstępem. Niby kucharz, a w istocie utalentowany żołnierz, cwany kombinator.
Często wyśmiewany, a jednak ze wszystkich okazał się być najlepszy. Nie będę zdradzał szczegółów z książki, ale nie chciałbym mieć kogoś takiego za wroga. Umiał się, gość ustawić.
Polecam, pożyczył mi kolega, tak mnie wciągnęła, że przeczytałem w trzy dni.
Dziwne, że nikt nie uczył o nim w szkołach.
Polak zawsze sobie poradzi, nawet w najgorszej sytuacji. Historia oryginalnego człowieka. Sierżant Józef Białoskórski, niezły cwaniak, mam wrażenie, że był pierwowzorem słynnego Franka Dolasa... Ich spryt i żywoty są bardzo podobne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedoceniany przez towarzyszy niedoli bardzo często, że lizus niby, jednak na wszystko sobie zasłużył wierną służbą, choć w rzeczywistości był...
Mega książka, mimo tematyki bardzo lekka i napisana z humorem. Czytelnik przywiązuje się do bohatera i utożsamia się z jego osobą w pełni.
Mega książka, mimo tematyki bardzo lekka i napisana z humorem. Czytelnik przywiązuje się do bohatera i utożsamia się z jego osobą w pełni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPetarda! Znakomicie napisane, wciągające do reszty wspomnienia. Czyta się niczym powieść, ale ani na moment nie wątpiłem w prawdziwość opisywanych przygód.
Polecam, lekka a zarazem pouczająca lektura. Dla wszystkich tych, którzy nie wiedzą skąd wynikają różnice w poziomie życia "na zachodzie" i u nas:).
Petarda! Znakomicie napisane, wciągające do reszty wspomnienia. Czyta się niczym powieść, ale ani na moment nie wątpiłem w prawdziwość opisywanych przygód.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam, lekka a zarazem pouczająca lektura. Dla wszystkich tych, którzy nie wiedzą skąd wynikają różnice w poziomie życia "na zachodzie" i u nas:).
UWAGA! Zgodnie z informacjami jakie otrzymałem wprost ze źródła (archiwum Legii) , wynika z nich jasno, że Białoskórski to mitoman. W Legii był zaledwie kilka miesięcy a nie 10 lat. Wyrzucano go trzykrotnie przez problemy zdrowotne, dwa razy w 1925 i raz w 1931. Szkoda bo wspomnienia są ciekawe. Powstaje pytanie czy to wymysły Białoskórskiego czy też wspomnienia skradzione/zasłyszane od innych legionistów.
UWAGA! Zgodnie z informacjami jakie otrzymałem wprost ze źródła (archiwum Legii) , wynika z nich jasno, że Białoskórski to mitoman. W Legii był zaledwie kilka miesięcy a nie 10 lat. Wyrzucano go trzykrotnie przez problemy zdrowotne, dwa razy w 1925 i raz w 1931. Szkoda bo wspomnienia są ciekawe. Powstaje pytanie czy to wymysły Białoskórskiego czy też wspomnienia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niesamowita, urzeka prostotą i wciąga całkowicie.
Książka niesamowita, urzeka prostotą i wciąga całkowicie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to