rozwińzwiń

Ziobranoc, Europo

Okładka książki Ziobranoc, Europo autora Aleksander Daukszewicz, Krzysztof Daukszewicz, 9788382951998
Okładka książki Ziobranoc, Europo
Aleksander DaukszewiczKrzysztof Daukszewicz Wydawnictwo: Prószyński i S-ka satyra
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
satyra
Format:
papier
Data wydania:
2022-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-25
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382951998
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ziobranoc, Europo w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ziobranoc, Europo

Średnia ocen
6,6 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ziobranoc, Europo

avatar
7668
7646

Na półkach:

Taka sobie.

Taka sobie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
511
206

Na półkach:

Gdzieniegdzie znajdzie się tu dobry, żart i celne spostrzeżenie, jednak w większości brak tu finezji, przemycanych szyderstw i wymownych niedomówień. Całość czerstwa i męcząca.

Gdzieniegdzie znajdzie się tu dobry, żart i celne spostrzeżenie, jednak w większości brak tu finezji, przemycanych szyderstw i wymownych niedomówień. Całość czerstwa i męcząca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
456
394

Na półkach: , ,

Uwielbiam książki Pana Krzysztofa sama prawda w nich a dodatkowo bardzo poprawiają mi humor

Uwielbiam książki Pana Krzysztofa sama prawda w nich a dodatkowo bardzo poprawiają mi humor

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

85 użytkowników ma tytuł Ziobranoc, Europo na półkach głównych
  • 54
  • 31
23 użytkowników ma tytuł Ziobranoc, Europo na półkach dodatkowych
  • 12
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Krzysztof Daukszewicz
Krzysztof Daukszewicz
Krzysztof Daukszewicz urodził się 30.10.1947 w Wichrówie. Jest satyrykiem, poetą, kompozytorem, gitarzystą i piosenkarzem. Studiował w WSP w Olsztynie. Od 1976 roku współtworzył kabaret Gwuść z którym zdobywał nagrody. W 1976 roku zadebiutował w I Biesiadzie Humoru i Satyry w Lidzbarku Warmińskim w autorskim programie kabaretowym „Dookoła Wojtek”, za który otrzymał II nagrodę. W roku 1978 przeniósł się do Warszawy, gdzie do 1981 występował w kabarecie „Na Pięterku” Związku Polskich Autorów i Kompozytorów. W latach 1979-84 był kierownikiem literackim Teatru na Targówku, w którym zrealizował własny spektakl satyryczny „Dziury na drodze” oraz musical dla dzieci „Dzieci taty Zeusa”. W latach 1983 – 86 prowadził wraz z Januszem Gajosem kabaret „Hotel Nitz”. Od roku 1986 do 1990 współpracował z kabaretem Pod Egidą. Realizował autorskie recitale i programy telewizyjne takie jak: „Na tronie”, „U pana Krzysia”, „Rozmowy ze zgryzem”. Od 2005 roku jest stałym gościem na antenie programu „Szkło kontaktowe” nadawanego w TVN24. Jest autorem sztuk teatralnych „Cycek”, „Bunkier”, zbioru satyrycznego „Między Worłujem a Przyszłozbożem” i wielu książek, licznych piosenek oraz felietonów . Jest laureatem licznych nagród, takich jak; Złote Rogi Kozicy i nagrody MKiS w Ogólnopolskim Turnieju Kabaretowym w Zakopanem w 1977, Złotej Szpilki na II Biesiadzie Humoru i Satyry w 1977 za program „Mity i nity, czyli nasza Monachomachia”, III nagrody na III Biesiadzie Humoru i Satyry w 1978, Srebrnych Rogów Kozicy w Ogólnopolskim Turnieju Kabaretowym w Zakopanem w 1978, Grand Prix oraz nagrody dziennikarzy na przeglądzie kabaretowym OSET w Rzeszowie w roku 1986, III nagrody za farsę „Cycek” na Międzynarodowym Konkursie na sztukę teatralną w Jugosławii w 1986, nagrody MKiS na KFPP Opole 91, Złotego Mikrofonu w 1991, nagrody miesięcznika „Szpilki” za „Listy do Pana Hrabiego” w 1991 roku, Złotego Kamertonu w 1992, Prometeusza w 1997.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnie dni Władimira P. Michael Honig
Ostatnie dni Władimira P.
Michael Honig
Granica między prawdą a zmyśleniem w powieści Michaela Honiga „Ostatnie dni Władimira P.” jest cieńsza niż bibułka papierosa palonego ukradkiem na korytarzu elitarnej kliniki pod Moskwą. Autor balansuje na krawędzi politycznej satyry i egzystencjalnego dramatu, tworząc dzieło, które miało potencjał stać się najbardziej obrazoburczą powieścią roku. Choć Honig posługuje się fikcją, to realizm detali i bezlitosna diagnoza rosyjskiej mentalności sprawiają, że czytelnik nieustannie zadaje sobie pytanie: ile w tym literackiej wizji, a ile przecieku z przyszłości? Akcja osadzona jest w niedalekiej przyszłości. Tytułowy Władimir P. – niegdyś wszechpotężny car nowoczesnej Rosji – jest teraz wrakiem człowieka, więźniem własnego umysłu trawionego przez postępującą demencję. Zamknięty w luksusowej rezydencji, otoczony przez skorumpowany personel i sępy czekające na jego polityczny spadek, nie rozpoznaje już własnego odbicia, a dawną potęgę myli z majakami. W tym mikroświecie centralną postacią staje się Nikołaj Szeremietiew, skromny pielęgniarz, który wyrasta na prawdziwą szarą eminencję rezydencji. Szeremietiew to postać tragikomiczna – jedyny człowiek w tym otoczeniu, który kieruje się resztkami etyki, a jednocześnie jedyny, który ma bezpośredni dostęp do „ucha” upadłego władcy. To on decyduje, co chory usłyszy, co zje i kto dostąpi zaszczytu audiencji u człowieka, który wciąż, choć tylko formalnie, trzyma palec na atomowym przycisku. Nikołaj manipuluje rzeczywistością nie dla władzy, lecz by spłacić długi bratanka, co czyni z niego symbol rosyjskiego uwikłania w system, w którym uczciwość jest towarem luksusowym. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Zacznijmy od dusznej atmosfery, która jest największym atutem książki. Rezydencja Władimira P. to panoptykon lęku. Czytelnik czuje zapach lekarstw mieszający się z wonią stęchłej władzy. Klaustrofobia tego miejsca wynika z faktu, że nikt nie jest tu wolny – ani pacjent, ani jego strażnicy. To duszność systemu, który pożera własne dzieci. Najważniejsze wnioski płynące z lektury to: Marność potęgi: Honig brutalnie pokazuje, że biologia jest ostatecznym sędzią, przed którym nie chroni żadna armia. Korupcja jako tlen: Książka uczy, że w systemie totalitarnym korupcja nie jest błędem, lecz spoiwem, bez którego wszystko obraca się w pył. Moja ocena to solidne 7/10. Honig błyszczy w momentach groteskowych, a jego wizja upadku dyktatora jest niezwykle sugestywna. Jednakże, jako powieść obrazoburcza, „Ostatnie dni...” momentami wyhamowują. Autor skupia się bardziej na moralitecie Szeremietiewa niż na brutalnej satyrze politycznej, co dla części czytelników może być rozczarowujące. Brakuje tu nieco ostrzejszego pazura, który uczyniłby z tej historii dzieło formatu Orwella.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Mondo cane Jerzy Jarniewicz
Mondo cane
Jerzy Jarniewicz
„Świat pieskieje” – to proste stwierdzenie mogłoby służyć za motto tomu, za który Jerzy Jarniewicz otrzymał Nagrodę Literacką Nike. „Mondo cane” nie jest jednak jedynie lamentem nad kondycją współczesności; to bezlitosna, a zarazem czuła sekcja zwłok naszej codzienności, przeprowadzona językiem ostrym jak skalpel. Estetyka szoku i pęknięcia Tytuł nawiązuje do słynnego nurtu kina dokumentalnego (shockumentary) z lat 60., który epatował okrucieństwem i dziwactwami świata. Jarniewicz przyjmuje podobną strategię, ale przenosi ją na grunt intymny i językowy. Jego wiersze to migawki z życia, które „wyszło z formy”. Poeta rejestruje rozpad więzi, starzenie się ciała, medialny szum i wszechobecną przemoc, która spowszedniała nam tak bardzo, że oglądamy ją przy porannej kawie. Siłą tego tomu jest odrzucenie wielkich metafor na rzecz konkretu. Jarniewicz pisze o rzeczach „niskich”, o fizjologii, o śmieciach, o brudzie za paznokciami rzeczywistości. Robi to jednak z niesamowitą dyscypliną słowa. Tu nie ma zbędnych przymiotników – każda fraza jest uderzeniem, które ma wytrącić czytelnika z samozadowolenia. Krytyka: Między empatią a cynizmem Niektórzy zarzucają „Mondo cane” nadmierny pesymizm lub pewną „pozowalność” na brutalizm. Można odnieść wrażenie, że autor momentami zbyt lubuje się w estetyce brzydoty, co u mniej cierpliwego czytelnika może wywołać odruch obronny. Czy świat rzeczywiście jest aż tak „pieski”? Czy w tej kronice upadku jest miejsce na nadzieję? Jarniewicz zdaje się odpowiadać, że nadzieją jest samo nazywanie rzeczy po imieniu – akt odwagi, by nie odwracać wzroku. Werdykt „Mondo cane” to jedna z najważniejszych polskich książek poetyckich ostatnich lat. Jarniewicz udowadnia, że poezja nie musi być „ładna”, by być prawdziwa. To lektura bolesna, irytująca, ale magnetyczna. Poeta nie oszczędza nikogo – ani siebie, ani czytelnika, ani świata, który opisuje. To zapis życia w czasach po katastrofie, która wydarzyła się tak cicho, że prawie jej nie zauważyliśmy.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Walcząc z myślami. Aforyzmy Bruce'a Lee w życiu codziennym John Little
Walcząc z myślami. Aforyzmy Bruce'a Lee w życiu codziennym
John Little Bruce Lee
Zbiór różnorakich przemyśleń i życiowych wskazówek Bruce'a Lee. Postaci z pewnością nietuzinkowej, i niemal z każdym kolejnym rokiem, mijającym od jego (przedwczesnej) śmierci - obrastającej coraz to większą legendą... Niewielu w historii miało tak wielki wpływ na ogólnoświatowe zainteresowanie sztukami walki. Nie tylko zresztą ich skutecznością w ewentualnej, fizycznej konfrontacji, ale i - powiedzmy, duchowo/filozoficzną otoczką. A cały ten "boom na ową wiedzę" jeszcze (wielokrotnie) nasilił się po nieco zagadkowym zgonie bohatera niniejszej pozycji... Bruce Lee poświęcił praktycznie całe swe trzydziestoparoletnie życie sztukom walki. Żadnej nie odrzucał ani nie lekceważył, z każdej starał się brać to, co (według niego) najlepsze. By stworzyć "styl idealny", nie mający sobie równych... Grał także w filmach, propagujących (oprócz, oczywiście, samych pojedynków z jego udziałem) wartości, którymi starał się kierować w swoim życiu. Czyli odwagę, uczciwość, czy lojalność. Były to raczej niskobudżetowe produkcje, a finansowym sukcesem sławetnego "Wejścia smoka" - praktycznie nie zdołał się już nacieszyć... Do tego był bacznym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Zaś oprócz wyżej wymienionej życiowej aktywności - dane mu było także poznać, nie zawsze przecież łatwe - życie "obcego" w innym kraju... Mimo nieustannego bycia w "życiowym ruchu" nie zaniedbywał też tzw.duchowości. Sporo czytał i myślał o sensie życia, znaczeniu naszego istnienia w całym tym "bałaganie", oraz roli śmierci, która prędzej czy później upomni się przecież o każdego... I właśnie ta książka to taki zbiór "myśli wszelakich" na "wszystkie ważne tematy". Z pewnością każdy Czytelnik znajdzie tu mniejszy czy większy fragment dla siebie, a być może z jakimś się nawet w pełni zidentyfikuje. Bo Bruce Lee, mimo, że nie żył przesadnie długo, to życiowym doświadczeniem i talentem (uważnego) obserwatora niejednokrotnie trafia w samo sedno opisywanych spraw/sytuacji. Choć niekiedy można poczuć się nieco zakłopotanym, gdy "mentor" w jednym miejscu pisze, by robiąc coś wykonywać to z pełnym zaangażowaniem i na 100 procent, zaś w innym - że jednak zawsze warto coś "zostawić dla siebie", i mieć w zanadrzu, tak na wszelki wypadek... Ale, generalnie, znajdziemy tu mnóstwo naprawdę ciekawych "życiowych drogowskazów", które zaskakują swą nieprzemijającą aktualnością...
Robwier - awatar Robwier
ocenił na71 rok temu
Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia Ishbel Szatrawska
Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia
Ishbel Szatrawska
Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia” autorstwa Ishbel Szatrawskiej to jedna z tych pozycji na polskiej scenie dramaturgicznej, które uderzają w czytelnika z siłą antycznej tragedii, pozostając przy tym boleśnie nowoczesnymi. Przyznanie tej publikacji oceny 8/10 odzwierciedla jej literacki kunszt, odwagę w przełamywaniu tabu oraz niezwykłą sprawność w operowaniu językiem, choć jednocześnie wskazuje na pewną emocjonalną duszność, która może przytłoczyć mniej przygotowanego odbiorcę. Bohater tragiczny w cieniu Hollywood Historia Hersha Libkina to wielowarstwowa odyseja, która zaczyna się w wileńskim getcie, prowadzi przez piekło nazistowskich obozów koncentracyjnych, by ostatecznie osiąść w powojennym, pozornie słonecznym Sacramento. Szatrawska kreśli portret człowieka, który przetrwał Zagładę, ale nie potrafi uciec przed własną tożsamością i traumą. Hersh to postać tragiczna w pełnym tego słowa znaczeniu – ocalały z Holokaustu Żyd, a zarazem homoseksualista, który w purytańskiej Ameryce lat 50. musi mierzyć się z nowym rodzajem wykluczenia i paranoi czasów maccartyzmu. Autorka mistrzowsko operuje kontrastem. Z jednej strony mamy brutalne wspomnienia z Europy, z drugiej – plastikowy, lśniący świat amerykańskiego snu, w którym Hersh próbuje odnaleźć swoje miejsce jako aspirujący aktor. Ta dualizm jest fundamentem dramatu; pokazuje, że wolność wywalczona po wojnie była dla wielu jedynie kolejną klatką, tym razem zbudowaną z oczekiwań społecznych i konieczności ukrywania prawdy o sobie. Konstrukcja i język: Teatr w głowie czytelnika Siłą tekstu Szatrawskiej jest jego rytm. Dramat czyta się jak partyturę – dialogi są cięte, dynamiczne, pełne niedopowiedzeń i napięcia. Autorka rezygnuje z tradycyjnej, linearnej narracji na rzecz poszatkowanych scen, które przenikają się nawzajem, tworząc mozaikę pamięci bohatera. Taki zabieg pozwala czytelnikowi poczuć dezorientację Hersha, dla którego przeszłość nigdy nie jest naprawdę „była” – ona wciąż trwa, manifestując się w lękach, gestach i niemożności nawiązania szczerej relacji z otoczeniem. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki Szatrawska traktuje postacie drugoplanowe. Każda z nich, od agentów FBI po bliskich Hersha, reprezentuje inny aspekt opresji lub niezrozumienia, z jakimi boryka się główny bohater. Nie są to jednak płaskie figury; to pełnokrwiste postaci, które swoimi działaniami dopełniają obrazu świata, w którym ocalenie życia nie oznaczało ocalenia duszy. Ocena 8/10 wynika z faktu, że „Żywot i śmierć pana Hersha Libkina...” to dzieło niemal kompletne, ale niezwykle wymagające. Gęstość traumy, którą serwuje autorka, bywa momentami paraliżująca. Czytelnik może odnieść wrażenie, że tragizm bohatera jest tak skumulowany, iż nie pozostawia miejsca na najmniejszy oddech, co w odbiorze literackim może być wyczerpujące. Ponadto, specyficzna forma dramatu sprawia, że pełnię swojego potencjału tekst ten osiąga prawdopodobnie dopiero na deskach teatru, gdzie warstwa wizualna i aktorska mogą wypełnić luki między słowami. Ishbel Szatrawska napisała tekst ważny, niewygodny i olśniewający językowo. To rozliczenie z mitami – zarówno tym o amerykańskim raju, jak i tym o „czystym” cierpieniu ofiar wojny. Hersh Libkin to bohater, który zostaje z nami na długo po lekturze, zmuszając do refleksji nad tym, ile warte jest życie w kłamstwie i jak wielką cenę płaci się za próbę bycia sobą w czasach, które premiują konformizm. To wybitna literatura, która zasługuje na szerokie uznanie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na819 dni temu
Zimowe przepisy naszej wspólnoty Louise Glück
Zimowe przepisy naszej wspólnoty
Louise Glück
Ostatni tom Louise Glück, wydany niedługo przed jej śmiercią, jest lekturą przedziwną – rzadką, chłodną i niemal całkowicie pozbawioną ozdobników. Autorka, znana z tego, że potrafiła nadać mitologiczną rangę najprostszym gestom, tym razem schodzi do poziomu elementarnego. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niesamowitą dyscyplinę językową i odwagę w mierzeniu się z nicością, choć przyznaję, że jej hermetyczność może stanowić dla czytelnika barierę trudną do pokonania. Tytułowe „przepisy” nie są instrukcjami kulinarnymi, lecz raczej rytuałami przejścia. Wspólnota, o której pisze Glück, to grupa ludzi przygotowujących się na zimę – nie tylko tę kalendarzową, ale i ostateczną. Wiersze są krótkie, rwane, przypominają szeptane instrukcje: jak zbierać mech, jak przygotować się na mróz, jak znosić starość. Autorka porzuca tu dawną, gwałtowną pasję znaną z „Dzikiego irysa” na rzecz tonu niemal beznamiętnego, co czyni lekturę doświadczeniem metafizycznym. To poezja „kości”, z której zeskrobano całe zbędne mięso metafor. Krajobraz po bitwie Wizualnie i emocjonalnie tom ten jest skąpany w bieli i szarości. Glück przygląda się procesowi znikania – zarówno fizycznego, jak i pamięciowego. Pojawiają się tu postacie starego rzemieślnika, siostry, niemego świadka. Wszystko jest tu wyciszone, jakby przykryte grubą warstwą śniegu. Noblistka mistrzowsko operuje ciszą między wersami; to, co niewypowiedziane, waży tu znacznie więcej niż same słowa. Jest w tej poezji coś z haiku – dążenie do uchwycenia istoty bytu w jednym, błyskotliwym, choć często bolesnym spostrzeżeniu. Siódemka to nota dla dzieła skończonego i spójnego, które jednak ze względu na swój skrajny minimalizm może wydawać się niektórym odbiorcom zbyt suche. To nie jest tom, który uwodzi czytelnika; on raczej stawia go przed lustrem i zmusza do patrzenia w ciemność. Brak tu emocjonalnych punktów zaczepienia, do których Glück przyzwyczaiła nas w swoich wcześniejszych pracach. „Zimowe przepisy...” to książka, którą się respektuje bardziej, niż kocha – jest imponująca jako intelektualny testament, ale bywa zbyt chłodna, by w pełni poruszyć serce przy pierwszej lekturze. „Zimowe przepisy naszej wspólnoty” to pożegnanie wielkiej artystki, która do samego końca pozostała wierna swojej surowej estetyce. To solidne 7/10 – pozycja obowiązkowa dla badaczy twórczości Glück i miłośników poezji esencjonalnej. To tomik o godności, jaką niesie ze sobą akceptacja końca, i o tym, że nawet w najgłębszej zimie istnieją zasady, których warto przestrzegać, by nie stracić człowieczeństwa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na722 dni temu
Matka na obiad Shalom Auslander
Matka na obiad
Shalom Auslander
Tradycja to martwa forma, w którą wlewamy żywą krew, aż sami stajemy się jej więźniami” – ta parafraza idealnie oddaje ducha prowokacyjnej, a zarazem genialnej powieści Shaloma Auslandera „Matka na obiad”. Przyznaję tej książce mocne 8/10, ponieważ rzadko zdarza się autor, który potrafi w tak bezkompromisowy sposób połączyć absurdalny, czarny humor z głęboką refleksją nad kondycją współczesnego człowieka. Cierpki humor i bezlitosna satyra Auslander to mistrz groteski. Fabuła, w której rodzina Kanibali (dosłownie i w przenośni) musi zjeść swoją zmarłą matkę, by dopełnić rodowej tradycji, jest punktem wyjścia do brutalnej satyry na trybalizm. Autor wyśmiewa naszą potrzebę przynależności do „stada”, pokazując, że często definiujemy się nie przez to, kim jesteśmy, ale przez to, do jakiej uciemiężonej mniejszości należymy. To cierpki, momentami wręcz bolesny humor, który zmusza do śmiechu przez łzy, obnażając hipokryzję współczesnych ruchów tożsamościowych. Pułapka tożsamości i tradycji Głównym atutem powieści jest analiza problemu tożsamości. Auslander pyta retorycznie: czy nasze pochodzenie, orientacja seksualna czy narodowość są naszą siłą, czy może więzieniem? Rodzina Seltzerów jest uwięziona w kleszczach przeszłości. Autor genialnie punktuje zgubny zwyczaj hołdowania tradycji tylko dlatego, że „tak robili nasi przodkowie”. W świecie Auslandera tradycja nie jest skarbnicą mądrości, lecz toksycznym spadkiem, który zmusza nas do robienia rzeczy absurdalnych i niszczycielskich. Tożsamość narodowa/etniczna: Została tu sprowadzona do absurdu – bycie „Kanibalem” to metafora każdego partykularyzmu, który każe nam czuć się lepszymi lub bardziej pokrzywdzonymi od innych. Tożsamość seksualna i osobista: Bohaterowie szukają ujścia dla własnych pragnień, ale zawsze zderzają się z murem oczekiwań klanu. „Matka na obiad” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto czuje się przytłoczony współczesną wojną kulturową. To książka o tym, że największym aktem wolności jest czasem zerwanie z korzeniami i odmowa udziału w plemiennym rytuale. Auslander udowadnia, że tylko poprzez śmiech z samych siebie możemy wyzwolić się z traum, które pielęgnujemy z niemal religijną czcią. To lektura ostra jak brzytwa, odświeżająca i dająca do myślenia długo po przewróceniu ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Wiersze przychodzą późno Margaret Atwood
Wiersze przychodzą późno
Margaret Atwood
Nie będę ukrywać, że na tej książce nauczyłam się czytać wiersze - tak dla przyjemności, a nie na zajęcia czy szukając tropu, do którego odesłał mnie inny tekst. Myślę, że dam liryce więcej szans w przyszłości, chociaż obcowanie z poezją to dla mnie podobny odpoczynek intelektualny, co rozwiązywanie sudoku - czyli mało wypoczynkowy, bo mózg wciąż rozwiązuje zagadkę. Atwood podzieliła swój najnowszy zbiór na pięć części, w których każda zbiera wiersze najbliższe sobie tematycznie; zajęło mi lekturę dwóch pełnych sekcji, by sięgnąć po recenzje i po "kurczę, faktycznie" w reakcji na jedno kluczowe zdanie zacząć książkę drugi raz. Później, już bez wracania do początku, przeczytałam na Wikipedii, że "Wiersze przychodzą późno" (w oryginale "Dearly") zostało poświęcone zmarłemu mężowi autorki, który wcześniej walczył z demencją - i jakby to nie zabrzmiało, poczułam dziwną satysfakcję pod kątem analityki tekstu, ponieważ tę żałobę i pustkę odnalazłam już w tekście. Mój największy problem z polskim tłumaczeniem jest chyba taki, że po nie sięgnęłam - im jestem starsza, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wiersz można zrozumieć jedynie w oryginale; nawet najlepszy przekład będzie tekstem tłumacza. Widać to już po tłumaczeniu tytułu - oryginale nawiązuje do konkretnego poematu w zbiorze, odwołującego się właśnie do demencji oraz tęsknoty za utraconymi ludźmi, lecz również - za przeszłością, której nie sposób odzyskać. W polskim tłumaczeniu postawiono na tytuł wiersza otwierającego tomik, który zresztą wprowadza w mylne wrażenie, jak gdyby był to pierwszy tomik Atwood (takie wrażenie odniosłam po samej okładce zarówno ja, jak i moja dużo bardziej oblatana w poezji siostra). Nie są to stricte zarzuty wobec przekładu - raczej obserwacja. Wracając do samej zawartości książki, zgodnie z przedmową Atwood, zebrana tu poezja dotyczy przemijania i zachodzących na świecie zmian; są to dokładnie takie wiersze, jakich można by oczekiwać po kimś u kresu życia. Atwood otacza śmierć, napawają ją lękiem zachodzące na gorsze zmiany, m.in. klimatyczne - i o tym pisze, w pięknym, prostym, acz nie dosłownym języku. Nie ma tu jednoznacznego pogodzenia się z upływem czasu, ze śmiercią, do których jesteśmy poniekąd przyzwyczajeni w prozie, gdzie obcujemy z zamkniętą narracją; tu mamy pogodzenie się z przemijaniem, ze starością, ale nie z końcem. Jest w tym coś niezwykle ludzkiego, a zarazem rzadkiego. Muszę jednak zaadresować słonia w pokoju, słoniątko wręcz - w ciągu ostatnich kilku lat Atwood okryła się w internecie niesławą, sympatyzując bardzo okrężnie z retoryką terfowską (tzw. "radykalnych, transekskluzywnych feministek"). I nie będę ukrywać, że w dwóch-trzech wierszach dostrzegłam ślady tego, okruszki. Były to zresztą te, które podobały mi się najmniej, więc może rację miał jeden z tłumaczy Lovecrafta, że kiedy autor dopuszcza do głosu swe uprzedzenia, jego talent nagle jakby znika. All in all, jest to naprawdę dobry zbiór wierszy. Prosty - ale nie za prosty. I smutny. Bardzo smutny. Na pewno do niego wrócę, acz nie wiem, czy nie w oryginale, co w gruncie rzeczy będzie jak czytanie po raz pierwszy.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Ziobranoc, Europo

Więcej
Krzysztof Daukszewicz Ziobranoc, Europo Zobacz więcej
Więcej