rozwińzwiń

Wrzaski

Okładka książki Wrzaski autorstwa Tomasz Maruszewski
Okładka książki Wrzaski autorstwa Tomasz Maruszewski
Tomasz Maruszewski Wydawnictwo: Sine Qua Non literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2022-08-10
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-10
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382105094
"Brawurowa, bizarna i wzruszająca." - Joanna Bator
"Wrzaski to historia, w której przyziemność jest jak kamień, a miłość jak poezja, jak sen." - Tomasz Raczek

"One nie mają końca, te wrzaski. Są wszędzie wokoło, ale też już i wewnątrz. Przedarły się. Wypełniają czaszkę po brzeg, wywołują ucisk i szum w uszach. Ludzie mówią, że to chore, że tak nie można, ale Adam i tak spogląda na niego. Idą teraz wzdłuż ulicy. Udają, że osobno."

Wstrząsająca opowieść o wykluczeniu i wstydzie.

Dwuletnia Karolinka jest dla swojego ojca całym światem. Jednak Adam ma tajemnicę: skrawki życia, które próbuje wieść po kryjomu. Gdy jego sekret wychodzi na jaw, staje przed wyborem niemożliwym do dokonania. Ucieka na oślep, by w nowym miejscu stawić czoła samotności i tęsknocie oraz zawalczyć o własną godność. Jego podróż i walka niespodziewanie przybierają mistyczny wymiar. Podobnie jak niepozorne plamy na murze – niektórzy widzą w nich twarz Chrystusa. A czy mogą się okazać obrazem nas samych?

Wrzaski są zwierciadłem, w którym przegląda się polskie społeczeństwo lat 90. – i nie tylko. Bo mimo upływu czasu zmieniło się niewiele, a pewne problemy wciąż wymagają przepracowania. Miłość, cierpienie i ofiara są w tej historii organicznie splecione, zmuszają czytelnika do dokonania rachunku sumienia oraz weryfikacji postaw wobec innych.

To najprawdopodobniej najbardziej poruszająca książka o miłości, jaką czytaliście. O miłości tęczowej, rodzicielskiej, małżeńskiej, a także tej kierowanej do wewnątrz. Miłości utraconej, czasem spełnionej, często toksycznej. To historia, która ma siłę kruszenia serc jak niezapomniana Tajemnica Brokeback Mountain.
Wrzaski to opowieść o nas samych. O ludzkiej naturze. O odrzuceniu i wykluczeniu, a następnie próbie powrotu do tego, co utracone.

Motywem powieści jest nieustająca walka z codziennością, ale przede wszystkim – wrodzona łagodność. Gdzie znajduje się granica między halucynacją a rzeczywistością? To książka o dwóch miłościach – choć całkiem odmiennych – i o trudnych wyborach, nieraz niemożliwych do dokonania.

To powieść w pełni uniwersalna, bowiem dotyka wszechobecnej ludzkiej obsesji do odpychania tego, co niepoznane.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wrzaski w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wrzaski



1862 1544

Oceny książki Wrzaski

Średnia ocen
7,1 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wrzaski

avatar
274
46

Na półkach: ,

Główny bohater - Adam, wieś, lata 90., żona, dziecko i tajemnica, która nie ma prawa się utrzymać: romans z innym mężczyzną. Ukrywany nerwowo, rozpisany na dojazdy do pobliskiego miasta, na osobne wejścia do hotelu, na ciągłe rozglądanie się przez ramię. W miejscu, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, taka tajemnica nie jest kwestią czy, tylko kiedy wyjdzie na jaw. I kiedy wychodzi... no właśnie. Potem jest ucieczka. Miasto, wynajęte mieszkanie, nowa praca, alkohol. Adam niby żyje dalej, ale to "dalej" jest bardzo, bardzo prowizoryczne. Wszystko tymczasowe. Najbardziej ciąży mu nie to, co zrobił, tylko to, co stracił: córka, codzienność, prawo do bycia kimś zwyczajnym. I Jerzy - mężczyzna, który znika z tej historii w sposób niejasny, zostawiając po sobie więcej pytań niż wspomnień.

Bardzo mocne w tej książce jest tło. Bo Polska prowincja sprzed trzydziestu lat pokazana jest bez sentymentu i bez folkloru. Ludzie funkcjonują tu jako zbiorowość, nie jako jednostki. Reagują jak jeden organizm. Najpierw patrzą, potem krzyczą. To działa, bo nie jest szczególnie wydumane ani podkręcone pod efekt - raczej chłodne, surowe i niepokojąco znajome.

Maruszewski dobrze pokazuje, jak szybko wieś potrafi przejść od milczącej obserwacji do otwartej przemocy. Nie ma tu jednego czarnego charakteru. Jest krzyk tłumu, krzyk sąsiadów, ale też krzyk wewnętrzny - ten, który zostaje z Adamem na długo po tym, gdy fizycznie ucieknie z miejsca, które kiedyś nazywał domem.

To książka, która mówi głośno o wykluczeniu i przemocy. Temat jest mocny i potrzebny. Styl to krótkie zdania, rwany rytm, ciągłe napięcie. Z czasem może jednak zaczyna to męczyć. Nie ma tu chwili ulgi, żadnej ciszy, żadnego miejsca, w którym emocje mogłyby opaść. Wszystko jest bardzo intensywne, wszystko grane na wysokim tonie.

Jak niewiele trzeba, żeby człowieka skreślić. Historia jest opisana z perspektywy lat 90., z ich prowincjonalnym porządkiem, ciasnymi normami i zbiorowym myśleniem, które nie dopuszcza wyjątków. A jednak zaskakująco wiele z tego brzmi znajomo. Mechanizmy wykluczenia, język przemocy, potrzeba wskazania winnego - to wszystko wcale nie zostało w tamtej dekadzie. I to chyba najbardziej niepokojąca rzecz, jaka z tej książki zostaje.

Główny bohater - Adam, wieś, lata 90., żona, dziecko i tajemnica, która nie ma prawa się utrzymać: romans z innym mężczyzną. Ukrywany nerwowo, rozpisany na dojazdy do pobliskiego miasta, na osobne wejścia do hotelu, na ciągłe rozglądanie się przez ramię. W miejscu, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą, taka tajemnica nie jest kwestią czy, tylko kiedy wyjdzie na jaw. I...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1207
907

Na półkach: ,

O tym, jak usłyszeć siebie pośród krzyku tłumu.
Kiedy wychodzi na jaw, że Adam - mąż żonie i ojciec dziecku, potajemnie romansował z mężczyzną, spotyka go ostracyzm społeczny na pełnej petardzie.
Są takie książki, które same w sobie nie są złe, ale po ich przeczytaniu wszystko jest jakieś gorsze i człowiek trochę żałuje, że się za nie w ogóle zabierał. To jest właśnie taki przypadek.
Adam jest postacią bardzo pogubioną, a po wypędzeniu ze wsi całkowicie traci grunt pod nogami. Miota się pomiędzy uczuciem do córeczki i do ukochanego, rozważa, co powinien zrobić i ku któremu z nich się zwrócić, a którego się wyrzec, spędza czas na mrzonkach i snuciu coraz to bardziej fantasmagorycznych planów, jakby nie zdawał sobie sprawy, a może nie chciał przyjąć do wiadomości, że są to rozterki kompletnie jałowe i żadna z tych dróg już nie jest dla niego otwarta.
Wszystko dzieje się w niedużym miasteczku, nieledwie wsi, prawdopodobnie na początku lat 90., a więc w czasach i okolicznościach, w których słowa gej, gwałciciel i pedofil uważane były właściwie za synonimy (a przynajmniej tak autor to przedstawia). Czyli już wiadomo czego się spodziewać. Będzie brudno, szaro, wstrętnie, beznadziejnie, źle, gorzej i najgorzej, a potem zabraknie określeń. Moim zdaniem autora trochę tutaj za bardzo poniosło z tragediami i odmalowywaniem ostatecznej beznadziei i zapomniał zostawić czytelnikowi choć trochę przestrzeni na oddech, a przez to jego całkiem przecież poruszająca i z pewnością dość bliska rzeczywistości opowieść, może się miejscami wydać przesadzona.

O tym, jak usłyszeć siebie pośród krzyku tłumu.
Kiedy wychodzi na jaw, że Adam - mąż żonie i ojciec dziecku, potajemnie romansował z mężczyzną, spotyka go ostracyzm społeczny na pełnej petardzie.
Są takie książki, które same w sobie nie są złe, ale po ich przeczytaniu wszystko jest jakieś gorsze i człowiek trochę żałuje, że się za nie w ogóle zabierał. To jest właśnie taki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
155
154

Na półkach:

Adam, mąż i ojciec. Bardzo kocha swoją córeczkę, żonę też stara się kochać. Ale Adam ma jeszcze jedną miłość, inną miłość. Lecz to tajemnica, ta miłość musi się dziać w ukryciu.
Gdy tajemnica wychodzi na jaw, Adam nie walczy o nią, nie broni się. Nie jest typem wojownika. Po prostu ucieka. Ale i tak dopadnie to wrzask. Wrzask sprawiedliwych, normalnych, oburzonych. I ten wrzask w jego głowie: wrzask, który dręczy, wyśmiewa i boli.
To piękna opowieść o miłości. I o nienawiści też.

Adam, mąż i ojciec. Bardzo kocha swoją córeczkę, żonę też stara się kochać. Ale Adam ma jeszcze jedną miłość, inną miłość. Lecz to tajemnica, ta miłość musi się dziać w ukryciu.
Gdy tajemnica wychodzi na jaw, Adam nie walczy o nią, nie broni się. Nie jest typem wojownika. Po prostu ucieka. Ale i tak dopadnie to wrzask. Wrzask sprawiedliwych, normalnych, oburzonych. I ten...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

172 użytkowników ma tytuł Wrzaski na półkach głównych
  • 98
  • 73
  • 1
35 użytkowników ma tytuł Wrzaski na półkach dodatkowych
  • 22
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Tarnowskie Góry Miejskie Opowieści Eugeniusz Dębski, Maria Galina, Ina Goldin, Marta Kisiel, Andrzej Kozakowski, Marcin Majchrzak, Tomasz Maruszewski, Artur Olchowy, Magdalena Świerczek-Gryboś
Ocena 7,8
Tarnowskie Góry Miejskie Opowieści Eugeniusz Dębski, Maria Galina, Ina Goldin, Marta Kisiel, Andrzej Kozakowski, Marcin Majchrzak, Tomasz Maruszewski, Artur Olchowy, Magdalena Świerczek-Gryboś
Okładka książki Szepty Piotr Chojnowski, Tomasz Duszyński, Grzegorz Gajek, Agnieszka Hałas, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Tomasz Maruszewski, Marcin Mortka, Martyna Raduchowska, Paweł Radziszewski, Sebastian Sadlej, Magdalena Świerczek-Gryboś, Agnieszka Szmatoła, Milena Wójtowicz
Ocena 7,3
Szepty Piotr Chojnowski, Tomasz Duszyński, Grzegorz Gajek, Agnieszka Hałas, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Tomasz Maruszewski, Marcin Mortka, Martyna Raduchowska, Paweł Radziszewski, Sebastian Sadlej, Magdalena Świerczek-Gryboś, Agnieszka Szmatoła, Milena Wójtowicz
Tomasz Maruszewski
Tomasz Maruszewski
ur. w 1985 roku w Tarnowskich Górach, radca prawny, od czasu studiów związany z Warszawą. Zafascynowany mechanizmami społecznymi, nauką i własnymi dziećmi. Sfrustrowany zanikiem empatii w ludziach - właśnie to skłoniło go do napisania debiutanckiej powieści. Od najmłodszych lat nieodłącznie towarzyszy mu muzyka, dzięki której rozpoczął swoją przygodę ze sztuką. To ona i literatura są dla niego podstawowymi, przenikającymi się środkami wyrazu. Osobiście współtworzy kilka alternatywnych projektów muzycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oddech Nina Igielska
Oddech
Nina Igielska
Niepowszedni teatr dwojga aktorów. Między pierwszym, a kolejnym kieliszkiem wina prowadzą Oni wyrafinowaną grę. Niebezpieczną. Ona-Kaja szuka prawdy, zrozumienia tego co stało się w przeszłości, ale „mówi się, że istnieje nieskończona liczba przeszłości. Nieskończona liczba interpretacji”. On-Profesor odkrywa więc i przedstawia swoje prawdy lub jedynie ich interpretacje. Ona nie chce zapomnieć o tym co zarzutowało na jej dalsze życie. On ich historię opisał na kartach książki zmieniając ją w fikcję i sprzedając tysiącom czytelników. W gęstniejącej atmosferze oczekiwania, ekscytacji, poczucia krzywdy, wspomnień, młoda kobieta i dojrzały mężczyzna poruszają czytelnika swoją opowieścią o tym co się zdarzyło, co ich łączyło, czym dla każdego z nich było. Historię pełną emocji i tajemnic. To próba rozprawienia się z podjętymi decyzjami i popełnionymi błędami, odpłaty za krzywdę, którą Ona uświadomiła sobie i oczekuje zadośćuczynienia. Zemsty. By poczuć ukojenie, by móc ponownie zacząć oddychać. Przedstawienie zainicjowane przez Kaję, którego świadkiem jesteśmy jest pełne niedomówień, a w miarę upływu czasu między słowami pojawia się problem wykorzystywania seksualnego nieletniej dziewczyny. Czy intymny związek nastolatki i dorosłego mężczyzny to miłość, romans, czy gwałt? I jakie będą tego konsekwencje? Fabuła obejmuje 24 godziny, a prowadzona rozmowa o nieustannie zmieniającym napięciu emocjonalnym kończy się niespodziewanie w sposób, który czytelnik nie spodziewa się ani przez chwilę. Czy satysfakcjonujący? Polecam przeczytać i się przekonać. W swoim debiucie Nina Igielska nawiązuje do motywu literackiego z „Lolity” Nabokova, ale i baśni Hansa Christiana Andersena „Królowa śniegu”. „Oddech” to dramat, romans, thriller i literatura piękna w jednym. Autorka czaruje sposobem narracji, językiem i osobliwym klimatem. Wszystko to sprawia, że z wielką uwagą śledzimy akcję i wstrzymując oddech wsłuchujemy się w dialog bohaterów. Lektura warta poświęcenia jej czasu, a może stać się również wyjściem do niejednej dyskusji.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na86 miesięcy temu
Pani K. Marta Knopik
Pani K.
Marta Knopik
Skończyłam czytać i nie mogę przestać o niej myśleć - genialnie skonstruowana, poruszająca, nieoczywista, mroczna, pełna niepokoju, ale też piękna :) Dodatkowo mnie na koniec wzruszyła.. Jawa przeplata się ze snami, wspomnieniami, halucynacjami i myślę, że nawet jakimś rodzajem prekognicji. Czas się zapętla, wszystko jest cykliczne- przysłowiowy wąż zjada swój ogon. Ja tu widzę dwa koła czasu, które obracając się mają punkt styczny w windzie, i na przestrzeni balkon-balkon :) Inspiracją dla autorki musiał być czas pandemii, z tą całą izolacją, paniką, niepokojącą atmosferą lekkiego odrealnienia, pustką na ulicach, teoriami spiskowymi i wrażeniem zatrzymania czasu. Wąż i jego jad też jest tu symbolem zatruwania poprzez sianie paniki w mediach. Pani K szuka ukojenia we wspomnieniach, które przywoływane są poprzez smak, zapach, grę światła. Wszyscy to mamy, ale u niej jest to ekstremalne, przybiera formę halucynacji. Woli nie zażywać leków, żeby znów przeżywać te szczęśliwe chwile, które dają jej poczucie bezpieczeństwa. Kalina, bo tak ma na imię pani K, nie miała łatwego dzieciństwa, a kotwicą “normalności” była jej babcia. Po jej śmierci rozsypała się.. Można ta powieść odczytywać na kilka różnych sposobów, a ja mam swoją teorię- w komentarzu spojler :) UWAGA SPOJLER ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. …………………….……………………. ……………………. …………………….…………………….…………………….…………………….…………………….…………………….……………………. - Pani K, mając problemy psychiczne od wczesnych lat młodości, po śmierci babci wpadła w poważną chorobę psychiczną, która się ujawniała i była w remisji ( cyklicznie). - Pani K mieszka w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego lub domu opieki i jest osobą starszą ( przesiedlenie, nie można wychodzić, jedzenie jest dostarczane, łóżko pościelone i posprzątane następnego dnia) - Ta cała akcja z wojną na zewnątrz, to jej mechanizm obronny przed świadomością, że jest zamknięta i poważnie chora ( choć ma tego przebłyski) - mieszka sama, a znajomość z panem K zakończyła się na etapie pierwszego spotkania. ( czarny notesik z pismem pani K, tylko jedna osoba zameldowana, obraz który malował to obraz z filmu, jaki pani K ogląda) - Uroiła go sobie jak zaczęła brać leki- pan K przyszedł i odszedł wraz z lekami. Leki/pan K wprowadziły porządek, rutynę - jak odszedł - w momencie jak przestała brać leki to pan K znika ( wchodzi do obrazu) a ona może jeść w łóżku i następuje "luz") - Ostatnie sceny to ucieczka pani K, idzie przez ogród szpitala/ zakładu, zasypia na ziemi i śni jej się sen o babci, która opowiada jej "tę prawdziwą historię o niej", czyli uświadamia jej jak bardzo jest chora. Dlatego mówi ona do dziewczyny-studentki: "Kalinko byłaś dzielna" - bo ciężko żyć z taką chorobą ( tu się wzruszyłam..) - Sama końcówka jest moim zdaniem niejednoznaczna. Albo pani K popełnia samobójstwo zdając sobie sprawę, że nie chce żyć z chorobą, albo ( skoro sukienka sama leci i się zawiesza) to jest opcja, że jest to symboliczne wyjście z mroków choroby, zyskanie wolności i początek zdrowienia.: skłaniam się ku temu drugiemu, bo jak pani K wraca parkiem to widzi światła w domach i ludzi ❤️
urfreyalusse - awatar urfreyalusse
ocenił na101 rok temu
Przechodząc przez próg, zagwiżdżę Wiktoria Bieżuńska
Przechodząc przez próg, zagwiżdżę
Wiktoria Bieżuńska
„Przechodząc przez próg, zagwiżdżę” to zdumiewająco udana próba opisania myśli i emocji 4-8-letniego dziecka. Książka napisana jest w pierwszej osobie arcyciekawym językiem; tam gdzie dziecku brakuje słownictwa do nazwania emocji, mówi co widzi, co robi, co mu się kojarzy, ale to wszystko ma stricte emocjonalne konotacje. Dorosły (też czytelnik) rozpoznaje z miejsca te dziecięce „eufemizmy” — „opakowanie zastępcze” — a dosadność opisu Bieżuńskiej czyni w nas lekkie spustoszenie. Zatem książka poraża nie tylko tematyką, ale i sposobem opowiedzenia. Dzięki kondensacji języka — psychologicznie wiarygodnego i niebanalnego — autorka opisała znajomy kawałek traumatycznego dzieciństwa w sposób świeży, przywodzący na myśl odwzorowanie rzeczywistości widziane oczami dziecka na przestrzeni kilku lat od najwcześniejszych wspomnień do ważnego wydarzenia dzieciństwa, jakim jest Pierwsza Komunia. Bieżuńska pisze tak, jakby sięgnęła po zapis z sesji hipnozy skrzywdzonej w dzieciństwie osoby; następnie spisała ciągiem wszystko to co najbardziej dramatyczne, nie zważając na okoliczności łagodzące. Wywołane w transie wspomnienia zioną mocą zniszczenia psychicznego, które w konsekwencji obciążą jednak czytelnika — bo powieść gra na emocjach do końca. Jest rozmyślnie stronnicza — stąd, czytając, bezrefleksyjnie wchodzimy w rolę prokuratora bezapelacyjnie obwiniając bliskich dziecka. Czy słusznie posądzamy o podłe nastawienie rodziców i babcie dziecka? Mierzymy się przecież z obrazem literackim, a nie raportem policyjnym z interwencji w rodzinie. Wiktoria Bieżuńska jest bezbłędna w przytaczaniu wypowiedzi osób z otoczenia dziecka. Genialnie uchwyciła lakoniczny sposób komunikacji w tzw. robotniczych rodzinach oraz żargon podwórka lat 80.-90. Mrozi nas ten język poddany stosunkowo szybkiej transformacji na przestrzeni 2-3 emancypujących się pokoleń. Nie dowierzamy, że można było (wtedy) tak bezprecedensowo np. powiedzieć coś niewłaściwego o dziecku w jego obecności, bądź stosować z miejsca przemoc słowną, nie czyniąc próby tłumaczenia czegokolwiek uprzednio. Jednak chwila refleksji nad książka przywodzi na myśl pewność, że ci odpychający dorośli to najprawdopodobniej również ludzie skrzywdzeni przez los, niedojrzali i „niedokochani”. Nie ma w ich traktowaniu tegoż dziecka premedytacji, perfidii, zła — jest jakaś luka, z którą raczej próbują sobie radzić złością, a czasem wychodzi z nich tylko zwykła ludzka głupota. Przypuszczam, że babcie naszej Małej, musiały zderzyć się z przyspieszonym dojrzewaniem, po wcześniejszym wyrwaniu z wiejskiego domu (wojna, powojnie). Zassane przez obce miasto Gdańsk, ze swoją poniemiecką dzielnicą Wrzeszcz, gdzie dzieje się akcja, skupiły się na tym, by przeżyć, a nie na tym jak dzieci chować. Łatwo osądzać z dzisiejszej perspektywy: wychowanie twardą ręką = brak miłości = krzywda dzieciom (!). Język powinien być mostem, który pomaga zrozumieć się nawzajem, tłumaczyć swoje racje. Ale w rodzinie naszej małej bohaterki język rani i — znów używając współczesnego terminu — obciąża czyimiś emocjami. W „Przechodząc przez próg, zagwiżdżę” poznajemy dość reprezentatywną rodzinę z PRL, która nie wykształciła jeszcze umiejętności opanowania emocji, by nie zadawać bezwiednie bólu, ani nie wychowuje jak nie być ofiarą, by nie musieć uciekać z domu na to (opisane) patologiczne podwórko. Ta rodzina, która niepohamowanym słowem lub miażdżącym milczeniem w innych sytuacjach — rani, krzywdzi, nie daje wsparcia. Nie wychowuje. Ale czy nie kocha mimo wszystko? Dlaczego ten obraz życia rodziny dziecka jest tak selektywny? Dziś świadomość psychologiczna jest powszechna. Potrafimy dostrzec, opisać krzywdę dziecka, szukać rozwiązań, terapie rodzinne idą w sukurs. Ale 40-50 lat temu psychologia rodziny nie opuszczała akademickiego biurka, więc rodziny w swoich ciasnych mieszkaniach radziły sobie same tak jak umiały. Rzecz jasna, lepiej szło tym, co mieli więcej serca. To książka niewątpliwie rozliczeniowa, mająca służyć terapeutycznie. Literacko trzyma wysoki poziom. Ale co najważniejsze: dowodzi talentu, niezwykłego ucha autorki, która jak wierny skaner odtwarza świat poprzez autentyczny język wypowiedzi oraz obrazowo przedstawione emocje. Emocje, które w nieukształtowanym psychicznie człowieku, nie potrafią nabrać formy komunikatu, w którym zawarta jest umiejętność bronienia się, bez powielanie tej złości od pokoleń, bez znienawidzenia. Być może akurat w tej rodzinie wyschło już źródło więzi z Bogiem, który ludzi prowadzi, gdy nie radzą sobie, gdy błądzą. Tego nie zamierzam oceniać, chociaż osobiście uważam, że należy wpuścić iskrę bożą przy opisywaniu historii ludzkich, które wydają się być tak smutne, jakby Bóg ich opuścił.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na102 miesiące temu
Pułapka na anioły Marcin Grzelak
Pułapka na anioły
Marcin Grzelak
To niewiarygodne, jak pięknie można pisać o rzeczach najtrudniejszych. Jak z bólu, wstydu, przemocy i milczenia da się ułożyć historię, która boli, a jednocześnie wzbudza w czytelniku niebywałą czułość wobec bohaterów. Opowiem wam o pewnej rodzinie. Kochańscy. Ich świat kręci się wokół Karczycy, robotniczej miejscowości z jedną długą ulicą, Wałecką, i wokół codziennego rytuału udawania, że „jakoś to będzie”. Życie z nimi przypomina spacer po polu minowym – nigdy nie wiadomo, co i kiedy wybuchnie. Jest Irena – matka. Kobieta szara, zmęczona, nosząca w sobie ogromne pragnienie miłości i normalności. Próbuje skleić swoje życie jak rozbity garnek, kawałek po kawałku, choć dawno już straciła nadzieję, że będzie szczelny. Jej uśmiech nie chce zostać na twarzy, a rezygnacja zdaje się dziedziczna – przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jest Zenek – ojciec. Wychowany w przemocy, zamrożony od środka. Kiedyś wydarzyło się coś, co było piękne, zbyt piękne i zbyt krótkie. Teraz jest alkohol, chaos, smród i świat pozbawiony kolorów. Tylko stary notes przypomina mu czasem, że mógł być kimś innym. I jest Wojtuś. Siedmioletni chłopiec o bolącym serduszku. Delikatny, czysty, patrzący na świat prosto, dziecięco. Osiedlowa ofiara, „czubek”, „syn pedała”. Nie lubi, gdy ktoś go żałuje. Nosi w sobie miłość do nieba i aniołów – gdzieś tam schowanych, czuwających nad nim po cichu. Anioły są tutaj czymś więcej niż symbolem. To bezpieczna przystań. Mechanizm obronny. Cichy przyjaciel, który pozwala przetrwać. Kiedy rzeczywistość staje się nie do zniesienia, wyobraźnia Wojtusia buduje skrzydła. Ale czy skrzydła wystarczą, by unieść taki ciężar? Ta ich historia osadzona jest w czasach, o których ja wiem, że takie były, a młodsi muszą uwierzyć autorowi, że tak się właśnie żyło. Grzelak przenosi nas kapsułą czasu do świata pochodów pierwszomajowych, walki o miejsce siedzące w pociągu, aksamitnych krawatek pod kołnierzykiem i lekcji WF-u odbywających się na szkolnych korytarzach. Emocjonalne napięcie tej książki sprawia, że wszystkie thrillery i kryminały mogą się schować. Tutaj wszystko pracuje na niepokój czytelnika: retrospekcje, fragmenty zapisków z notatnika, tytuły rozdziałów, cisze między zdaniami. To książka o nieszczęściu. Tym najprostszym, najbardziej ludzkim. O przemocy, która rodzi przemoc. O wzorcach wyniesionych z dzieciństwa, traumach ukrytych pod agresją, odrzuceniem i milczeniem. I o pytaniu, które zostaje z czytelnikiem na długo: jak w takim świecie ma odnaleźć szczęście mały chłopiec – i czy w ogóle jest na to szansa?
OczamiMatkiWiedźmy - awatar OczamiMatkiWiedźmy
ocenił na92 miesiące temu
Koliber Sandro Veronesi
Koliber
Sandro Veronesi
👓 „O tym Marco nie pomyślał, nie rozpamiętywał, nie próbował się bronić, pozwolił rzeczom toczyć się ich własnym rytmem, jeszcze jeden raz (trzeci? czwarty?),i opowiedział jej o chaosie, który zapanował w jego życiu, o miłości, którą był przepełniony, o smutku, sile, o zmęczeniu (…)”. Sandro Veronesi w „Kolibrze” kreśli przed Czytelnikiem obraz - wydawać by się mogło - zwykłego życia. Bohater - lekarz okulista - wiedzie na pozór zwyczajne życie, ale pod powierzchnią powszedniości kryje się splot dramatycznych wydarzeń. Marco posiada jednak niezwykłą umiejętność - zastygnięcia w bezruchu, gdy wokół eksploduje świat. Stąd też, między innymi odczytaniami, bierze się tytułowy koliber. To opowieść o sile charakteru kształtowanej granicznymi przeżyciami, o miłości, która nigdy nie doczeka spełnienia, rozpisanej w listach przez lata słanych pocztą. 👓 Czytelnik poznaje życie Marco fragmentarycznie - opowieść jest snuta bowiem tak, jak prowadzą ścieżki pamięci - nielinearnie, bez chronologii, bez wyrazistego porządku. Bohater jest pokazany przez pryzmat relacji z bliskimi - żoną, rodzicami, ukochaną, córką, wnuczką, bratem i siostrą, przyjaciółmi. Dużo tu fabularnych zaskoczeń wywołujących wzruszenie, ale jednocześnie emanujących spokojem i akceptacją cierpienia. Marco niemal z hiobową uległością przyjmuje wyroki losu, bo na przekór złu, które go spotkało, trwa dzięki miłości. Powieść jest utkana z psychologicznych analiz, ale Czytelnik odnajdzie tu też mitologię, filozofię i dylematy etyczne. To taka patchworkowa saga, w centrum której stoi Marco, jego postać zszywa bowiem wszystkie skrawki. Bardzo wzruszające i symboliczne zakończenie pozostawi z refleksją. To książka, o której dużo się myśli - w trakcie lektury i po jej skończeniu. Mało jej tu na bookstagramie, a szkoda, bo warto ją poznać.
anna_polonistka - awatar anna_polonistka
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Wrzaski

Więcej

One nie mają końca, te wrzaski. Są wszędzie wokoło, ale też już i wewnątrz. Przedarły się. Wypełniają czaszkę po brzeg, wywołują ucisk i szum w uszach. Ludzie mówią, że to chore, że tak nie można, ale Adam i tak spogląda na niego. Idą teraz wzdłuż ulicy. Udają, że osobno.

One nie mają końca, te wrzaski. Są wszędzie wokoło, ale też już i wewnątrz. Przedarły się. Wypełniają czaszkę po brzeg, wywołują ucisk i szum w uszach. Ludzie mówią, że to chore, że tak nie można, ale Adam i tak spogląda na niego. Idą teraz wzdłuż ulicy. Udają, że osobno.

Tomasz Maruszewski Wrzaski Zobacz więcej
Więcej