rozwińzwiń

Biały głód

Okładka książki Biały głód autorstwa Aki Ollikainen
Okładka książki Biały głód autorstwa Aki Ollikainen
Aki Ollikainen Wydawnictwo: ArtRage Seria: Przeszły-ciągły powieść historyczna
108 str. 1 godz. 48 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Przeszły-ciągły
Tytuł oryginału:
Nälkävuosi
Data wydania:
2022-12-05
Data 1. wyd. pol.:
2022-12-05
Data 1. wydania:
2015-01-01
Liczba stron:
108
Czas czytania
1 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367515047
Tłumacz:
Justyna Polanowska
Powieść nominowana do Nagrody Bookera w 2016 roku.

W 1867 roku Finlandię pustoszy wielki głód – ostatni naturalny w historii Europy. Jego ofiarą pada około 20 procent ludności. Przy drogach walają się wypatroszone ciała psów, ludzie żywią się korą drzew, porostami, a nawet zmielonymi kośćmi tych, którzy nie wytrzymali tyle, co oni.

Marja, żona rolnika z północy, wyrusza przez śniegi z dwójką dzieci na południe – do Petersburga, gdzie ponoć można dostać chleb. W beznadziejną drogę udają się też inni, w tym Ruuni, młody chłopak, który w trakcie wędrówki próbuje zdobyć zaufanie Marji.

„Biały głód” to apokaliptyczna proza w duchu „Drogi” Cormaca McCarthy’ego, która podejmuje temat ludzkiej woli przetrwania.
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Biały głód w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Biały głód



3012 1267

Oceny książki Biały głód

Średnia ocen
6,5 / 10
275 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Biały głód

avatar
2615
1012

Na półkach: ,

Bardzo krótka, błyskawicznie przeczytana mimo trudnego tematu. Nie sprawiła na mnie jednak zbyt porażającego wrażenia, chyba właśnie z powodu zbyt krótkiej formy, bo czytelnik dostaje właściwie migawki przeżyć kilkorga bohaterów – od biedoty wyruszającej na południe za chlebem przez dobrze sytuowanego lekarza, aż po senatora, członka władz Finlandii. Sporo też tu było wyimaginowanych wtrąceń – snów, majaczeń, wspomnień poprzedniego życia itp. Dość dużo, jak na tak mało obszerny utwór, co mnie osobiście dodatkowo wybijało z rytmu. Styl jest surowy, czasem aż za bardzo.

Z początku sytuacja opisywana w powieści skojarzyła mi się z wielkim głodem w Irlandii, ale szybko wyprowadzono mnie z błędu. Tragedia miała inny wymiar, bo jest to kraj położony na innej szerokości geograficznej, więc i powtarzająca się rok do roku klęska nieurodzaju łączy się z paraliżującym zimnem przynoszącym jeszcze więcej śmierci, ale też i wyciszającym nastroje. Książka zaciekawiła mnie do tego stopnia, że chciałam ją dokończyć mimo zastrzeżeń. Czytałam bez większych nadziei na szczęśliwe zakończenie jakiegokolwiek wątku, choć czekało mnie tu zaskoczenie. Porusza też temat, z którego nie zdawałam sobie sprawy, więc po zakończeniu zaczęłam szukać na ten temat informacji – niektóre wątki dopiero wtedy stały się dla mnie zrozumiałe.

Książkę warto przeczytać, bo poszerza znajomość historii Europy, a i forma i styl pewnie znajduje swoich zwolenników. Ja nie żałuję, że ją przeczytałam, choć nie polubiłam się z nią zbytnio.

Bardzo krótka, błyskawicznie przeczytana mimo trudnego tematu. Nie sprawiła na mnie jednak zbyt porażającego wrażenia, chyba właśnie z powodu zbyt krótkiej formy, bo czytelnik dostaje właściwie migawki przeżyć kilkorga bohaterów – od biedoty wyruszającej na południe za chlebem przez dobrze sytuowanego lekarza, aż po senatora, członka władz Finlandii. Sporo też tu było...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
131
119

Na półkach:

Trzeba przeczytać.
Treść podana schematycznie, surowo, na zimno. I z takim przedstawieniem się zgadzam. Gdyby autor rozwinął wątki, chyba nie dałabym rady doczytać do końca.

Trzeba przeczytać.
Treść podana schematycznie, surowo, na zimno. I z takim przedstawieniem się zgadzam. Gdyby autor rozwinął wątki, chyba nie dałabym rady doczytać do końca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
460
349

Na półkach: , , , , , , , ,

Widziałam tu porównania do "Drogi" - Cormaca McCarthy, i się nie zgodzę. to zupełne inny rodzaj i drogi i tematyki. Łączy natomiast te dwie pozycje wyzierający zewsząd smutek, beznadzieja i świadomość, że to się dobrze skończyć nie może.. przynajmniej nie dla wszystkich.. a ja tak uwielbiam happy endy... Pięknie napisana historia, trochę się momentami gubiłam w postaciach, ale szybko odzyskałam równowagę. Czuć to zimno i przenikającą dookoła bezradność.. Lubię poczytać zagranicznych autorów, choćby i po to by pocieszyć się , że nie tylko w tej naszej pięknej Polszy było czy jest smutno czy słabo.. polecam

Widziałam tu porównania do "Drogi" - Cormaca McCarthy, i się nie zgodzę. to zupełne inny rodzaj i drogi i tematyki. Łączy natomiast te dwie pozycje wyzierający zewsząd smutek, beznadzieja i świadomość, że to się dobrze skończyć nie może.. przynajmniej nie dla wszystkich.. a ja tak uwielbiam happy endy... Pięknie napisana historia, trochę się momentami gubiłam w postaciach,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

796 użytkowników ma tytuł Biały głód na półkach głównych
  • 465
  • 331
125 użytkowników ma tytuł Biały głód na półkach dodatkowych
  • 45
  • 16
  • 14
  • 13
  • 12
  • 10
  • 8
  • 7

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cukier Bibiana Candia
Cukier
Bibiana Candia
Książka pani Candia opowiada o dosyć dramatycznym epizodzie w historii Hiszpanii – wyjeździe 1700 młodych mężczyzn z Galisji na Kubę, by pracować przy zbiorze trzciny cukrowej. A działo się to wszystko w połowie XIX wieku, gdy niewolnictwo na wyspie było już zniesione, zaś w Hiszpanii epidemia cholery doprowadziła do wielkiego głodu, więc mężczyźni jadą za morze, by zarobić na chleb dla siebie i swoich rodzin. Owa wyprawa została zaaranżowana przez plantatorów kubańskich – spodziewali się, że młodzi i biali mężczyźni będą pracować dużo szybciej i wydajniej niż eksniewolnicy. W grupie mężczyzn wyróżniają się ciekawe typy: Zjedzony José, któremu w dzieciństwie świnia zjadła ucho i kawałek policzka, Juan el Rañeta ze wgniecionym nosem – stało się to w bójce czy Suchotnik chorujący zapewne na gruźlicę i wielu innych biedaków. Historia wyprawy jest dosyć dramatyczna, z dokumentalną skrupulatnością opisuje autorka drogę młodych mężczyzn z rodzinnych wiosek skąd maszerowali na piechotę w wielkim skwarze do Corunii, tam wsiedli na statek, którym dopłynęli na Kubę. Sama podróż była piekłem, wszyscy cierpieli na chorobę morską, która ich bardzo osłabiła. A potem, już na Kubie bohaterowie książki dowiadują się, ku swojemu przerażeniu, że wprawdzie nie są niewolnikami de iure, ale de facto są tak traktowani. śpią w zamkniętych barakach, każe im się ciężko tyrać na skwarze przez wiele godzin dziennie, ta praca błyskawicznie ich wyniszcza, a gdy usiłują się buntować, są bezlitośnie bici lub wręcz zakuwani w dyby jak niewolnicy. Ich nadzorcą jest niejaki Jeremias, człowiek straszny: „Śmieje się, pokazując mnóstwo zębów, sadystycznym śmiechem kogoś, kogo już nic nie boli, bo tyle razy go bito, że nerwy umarły mu jeden po drugim. Już dawno temu zmienił się w niewolnika, który w razie buntu ocaliłby pana. To nie jego wina, co mu zrobili, ale tak właśnie działa okrucieństwo, nie rozumie równowagi. Dlatego też Jeremías nosi skórzany bicz przytroczony do pasa i pilnuje klucza, którym zamykają nas wszystkich.” Jak się ta historia kończy, autorka nie pisze a szkoda, prawdopodobnie listy zniewolonych i bitych młodzieńców dotarły do Hiszpanii, pewnie wtedy rozpoczął się skandal. Napisane to z nerwem, plastycznie, zmysłowo, bardzo dobra proza. Poza tym autorka podnosi problem ważny i w dzisiejszych czasach: przecież w wielu krajach mamy do czynienia z niewolnictwem de facto: formalnie wolni ludzie są więzieni, zmuszani do wyniszczającej pracy, a gdy się buntują, to są bezlitośnie bici. W tym sensie książka Candii jest wciąż aktualna.
almos - awatar almos
ocenił na77 miesięcy temu
Najskrytsza pamięć ludzi Mohamed Mbougar Sarr
Najskrytsza pamięć ludzi
Mohamed Mbougar Sarr
Powieść Mohameda Mbougara Sarra, Najskrytsza pamięć ludzi, to literackie zjawisko, które zasłużenie zdobyło Nagrodę Goncourtów, stając się jednym z najważniejszych głosów współczesnej frankofonii. Moja ocena to entuzjastyczne 8/10 – to książka totalna, labiryntowa i oszałamiająca swoją erudycją, choć wymagająca od czytelnika pełnego zaangażowania i intelektualnej czujności. Punktem wyjścia jest historia Diégane’a Latyra Faye’a, młodego senegalskiego pisarza mieszkającego w Paryżu, który trafia na trop legendarnej, niemal mitycznej książki z 1938 roku pt. Labyrinthe de l'inhumain (Labirynt nieludzkości). Jej autor, T.C. Elimane, okrzyknięty niegdyś „czarnoskórym Rimbaudem”, zniknął z radaru opinii publicznej po skandalu związanym z oskarżeniami o plagiat. Faye staje się obsesyjnym poszukiwaczem prawdy o Elimane’u, co rzuca go w wir podróży przez trzy kontynenty (Afrykę, Europę i Amerykę Południową) oraz przez tragiczne karty historii XX wieku – od kolonializmu, przez II wojnę światową, aż po współczesność. Sarr konstruuje swoją powieść jako szkatułkową narrację. Głosy bohaterów, listy, wywiady i fragmenty odnalezionych tekstów nakładają się na siebie, tworząc gęstą strukturę. To nie jest tylko opowieść o człowieku; to opowieść o samej literaturze, o jej niszczycielskiej sile i o tym, jak pisanie może stać się zarówno przekleństwem, jak i jedyną formą ocalenia. Największym atutem powieści jest sposób, w jaki Sarr mierzy się z problematyką postkolonialną. Robi to jednak bez publicystycznego zacięcia. Interesuje go relacja między pisarzem afrykańskim a „zachodnim kanonem”. Czy autor z Senegalu musi zawsze pisać o swojej „afrykańskości”, by zostać dostrzeżonym w Paryżu? Elimane jest tu symbolem buntu przeciwko takiemu szufladkowaniu, ale i ofiarą systemu, który najpierw go wykreował na egzotyczną ciekawostkę, a potem brutalnie zniszczył. Autor z niezwykłą swobodą porusza się między stylami. Potrafi być ironiczny, gdy opisuje paryskie salony literackie, by za chwilę uderzyć w ton niemal mityczny, gdy akcja przenosi się do Senegalu. Najskrytsza pamięć ludzi to hołd dla wielkich mistrzów: od Roberto Bolaño (któremu książka jest dedykowana),przez Borgesa, aż po Yambo Ouologuema. Sarr gra z czytelnikiem, ukrywając liczne nawiązania i sprawiając, że lektura staje się procesem odkrywania kolejnych warstw znaczeń. Ocena odzwierciedla mój podziw dla odwagi stylistycznej Sarra. To książka napisana z niesamowitym rozmachem, gęsta od idei i emocji. Jednak ta gęstość bywa momentami wyzwaniem. Dla czytelnika nieprzyzwyczajonego do narracji nielinearnej, liczne dygresje i długaśne zdania (momentami przypominające styl Prousta) mogą być barierą nie do przebicia. Niektóre partie tekstu wydają się niemal przeładowane znaczeniami, co sprawia, że tempo lektury znacząco spada. Jest to jednak cena, którą warto zapłacić za obcowanie z literaturą tak wysokiej próby. Najskrytsza pamięć ludzi to powieść o „poszukiwaniu absolutnego tekstu”, która sama pretenduje do tego miana. Mohamed Mbougar Sarr udowodnił, że literatura wciąż ma moc budowania mostów nad przepaściami historii i kultury. To książka bolesna, piękna i niezwykle inteligentna. Jeśli szukasz lektury, która nie pozwoli Ci zasnąć i zmusi do przemyślenia wszystkiego, co wiesz o sztuce pisania, Sarr będzie Twoim najlepszym przewodnikiem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
Śmierć jeździ audi Kristian Bang Foss
Śmierć jeździ audi
Kristian Bang Foss
„Śmierć jeździ audi” to powieść skłaniająca do refleksji, w której ważną rolę odgrywa człowiek i jego pragnienia, marzenia, ale też stagnacja i pewnego rodzaju zrezygnowanie. Historia rozpoczyna się nieco komediowo – od zwolnienia z pracy Asgera, lecz to tylko zamydlenie czytelnikowi oczu, gdyż dalej jest sentymentalnie, paradoksalnie, ale przede wszystkim z zachętą do rozmyślań. Nie jest to do gruntu filozoficzna opowiastka, ale też nie mamy do czynienia z powieścią porywającą akcją, błyskotliwymi dialogami. Tak naprawdę „Śmierć jeździ audi” to powieść drogi, a jak wiadomo w trakcie takich powieściowych podróży pojawiają się pytania ważne i ocierające się o sens ludzkiego istnienia. Po tym jak Asger traci pracę, dziewczynę, popada w długi i nałogi, decyduje się na pracę asystenta osoby niepełnosprawnej – Waldemara, który jest jednym z najsmutniejszych bohaterów, jakich spotkałam w dotąd przeczytanych książkach. Oboje wyruszają w podróż do Maroka, by Waldemar mógł skorzystać z usług miejscowego uzdrowiciela. Wyruszają samochodem, ale nie tytułowym audi, które ma w powieści inny, symboliczny wymiar, lecz jadą VW. Podróżują przez Europę, spotykają różnych ludzi, rozmawiają ze sobą, śmieją się z tych samych, często w ogóle już nieśmiesznych sytuacji czy zdań powtarzanych do złudzenia. Do Afryki docierają, jednak to jeszcze nie koniec ich podróży. Jeszcze muszą odbyć jedną. Jak już wspomniałam, powieść nie ma porywającej akcji, czyta się spokojnie, lecz z zainteresowaniem. Są momenty, które bawią, więcej jest jednak zdań do przemyśleń. Obaj panowie – Asger i Waldemar na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieudacznikami, nudziarzami, zdawałoby się, że czasami naiwniakami, a na tle współczesnych bohaterów bywają wręcz przeźroczyści. Możemy im współczuć, ale da się ich lubić. W zachowaniu Waldemara i Asgera, w ich rozmowach odnajdujemy prostą mądrość, wręcz chciałoby się napisać „głupią mądrość”, ale po głębszych przemyśleniach wiem, że obaj panowie w czasie podróży odnaleźli coś, co jest naprawdę wartościowe: przyjaźń (choć na ten temat nie padło ani jedno słowo) i wyzwolenie z ustalonych ram, jakie narzucił nam współczesny świat, wyzwolenie z wykluczenia społecznego. Z powieści Kristiana Banga Fossa najwyraźniej zapamiętałam dwie sceny: scenę na pustyni z psami i nocą spędzoną na dachu przez Asgera i Waldemara oraz wątek Maliny – dziewczyny z Polski. Malina została opisana dokładnie tak, jak kobieta nosząca takie samo przezwisko, a którą miałam okazję kiedyś poznać. Jej postępek wobec obu bohaterów mnie nie zdziwił – poznana przeze mnie Malina była taka sama. Jednak tak przedstawiona w powieści Polka może wzbudzać protest czytelników, co jest zrozumiałe. Nie chcemy być w ten sposób opisywani przez zagranicznych pisarzy. Zastrzeżenie do powieści? Nadal nie wiem, czym jest to różowe na okładce. Edit: Już wiem, już mnie uświadomiono, że to pognieciona butelka.
Ania WW - awatar Ania WW
ocenił na71 rok temu
Tysiąc księżyców Sebastian Barry
Tysiąc księżyców
Sebastian Barry
Świetna tematyka, ale nie będzie to moja ulubiona powieść tego irlandzkiego pisarza. Czasy po wojnie secesyjnej, stan Tennessee, trafiamy na jedną z farm, gdzie żyją bohaterowie powieści, a więc Winona Cole, która pochodzi z plemienia Lakotów i jest narratorką w tej książce, są wyzwoleni niewolnicy, są też i byli żołnierze. W ogóle w tej powieści widzimy całą amerykańską mozaikę ludnościową, z naszej perspektywy warto chociażby wspomnieć o jednym z bohaterów, czyli Jasiu Jońskim, który jest Polakiem. Jak to u Barry'ego, jest ciężka i duszna tematyka związana z zemstą i wyrównaniem rachunków ("Czas starego Boga" mi się przypomniał). Skoro widzimy Amerykę drugiej połowy XIX wieku, to oczywiście za każdym rogiem czai się zło, drogami poruszają się bandy maruderów i bandytów, mnożą się napady i morderstwa, na drzewach wiszą powieszeni ludzie, a prawo jest egzekwowane w sposób delikatnie mówiąc średni. Nie trudno się domyśleć, że w tej sytuacji niektórzy nasi bohaterowie ze względu na kolor skóry nie znajdują się w dobrym położeniu i spotykają ich niemiłe rzeczy. Mój największy zarzut jest taki, że kiedy Barry sugeruje nam, że za chwilę będzie wielkie starcie, to czytelnik jednak liczy na jakieś fajerwerki w akcji, a tutaj kończy się to wszystko kapiszonem. Sporo jest tu takich meandrów, sugestii, że postać x zrobiła coś y, ale w sumie to nie wiadomo czy to faktycznie ona czy ktoś inny, trochę jak w nienajwyższej jakości kryminale. Bohaterowie mierzą się z demonami, ale jest to w dużej mierze walka wewnętrzna, związana z przebytymi traumami. Zakończenie jest pozytywne, ale jednocześnie tak prostolinijne i na zasadzie, że na ostatnich trzech stronach autor nam wyjaśni wszystkie tajemnice, więc wydaje mi się, że niektórzy czytelnicy będą zgrzytać zębami. Ta książka ma bardzo fajny, taki mętny i brudny klimat Ameryki, pełnego zła, alkoholu, niesprawiedliwości i przestępstw. Jednocześnie fajny jest zabieg, że narratorka mówi niezbyt wyrafinowanym językiem z jakimś tam specyficznym słownictwem, a już na przykład bogatsza warstwa miasteczka włada łaciną. Mimo wszystko, fabularnie był tu chyba potencjał na coś więcej.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na71 miesiąc temu
Lód Ulla-Lena Lundberg
Lód
Ulla-Lena Lundberg
„Lód” Ulli-Leny Lundberg to opowieść subtelna, a jednocześnie głęboko poruszająca. Autorka przenosi czytelnika na surowe, bezleśne Wyspy Alandzkie – miejsce z pozoru nieprzyjazne, ale pełne wewnętrznego ciepła i powolnie rodzącej się wspólnoty. To właśnie tutaj młode pastorostwo, Petter i Mona, postanawia rozpocząć nowe życie wraz z małą córeczką. Powieść wyróżnia się spokojnym, refleksyjnym tonem i uważnym portretowaniem codzienności. Życie na Örlandii toczy się zgodnie z rytmem natury – zmienną pogodą, lodem, który odcina wyspę od świata, i cichą, lecz nieustanną obecnością przeszłości. Lundberg z wyczuciem kreśli świat, w którym bohaterowie uczą się żyć razem, mimo różnic i wewnętrznych konfliktów. Pastor Petter emanuje dobrocią i spokojem, Mona to postać silna i praktyczna, a ich relacja z mieszkańcami – od kantora, przez sklepikarkę, aż po radziecką lekarkę – rozwija się z czasem w relację pełną wzajemnego szacunku. Autorka nie ucieka jednak od trudnych tematów. W idealnej z pozoru społeczności drzemią napięcia, a kiedy przychodzi tragedia, staje się ona papierkiem lakmusowym dla wartości, na których opiera się wspólnota. Czy mieszkańcy potrafią się zjednoczyć, gdy wszystko zostaje wystawione na próbę? „Lód” to powieść o kruchości życia i sile wspólnoty, o tym, jak codzienność może być zarówno banalna, jak i święta. To książka, która nie narzuca emocji, ale pozwala je głęboko przeżyć. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć – dla klimatu, dla języka i dla ludzi, którzy, choć żyją na krańcu świata, są nam zaskakująco bliscy.
mamausza - awatar mamausza
oceniła na87 miesięcy temu
Chwile wieczności Kjersti Anfinnsen
Chwile wieczności
Kjersti Anfinnsen
Prawdziwa. Niepozostawiająca złudzeń. Przygnębiająca. O starości. I nieodłącznych jej towarzyszach. Samotności. Codziennej utracie cząsteczki siebie. Rosnącej bezradności. „Znikaniu kolejnych dni”. Narastających ograniczeniach. I walce o godność w świecie, który nie jest światem dla starych ludzi. Ta starość nie jest ładna. Ani sentymentalna. Choć jest tu, wydaje się, wszystko (lub bardzo wiele),co bohaterka mogła z tego stanu „wyciągnąć” dla siebie. Króciutkie rozdziały. Jak przepływające myśli. Raz dotyczące tu i teraz, innym razem skupiające się na jakimś fragmencie przeszłości. Czasami zajmujące kilkanaście sekund, czasem kilka minut. Słownictwo proste, surowe. Obraz bezradności człowieka wobec czasu. Mnie poruszył. „Upływ czasu jest trudnym zagadnieniem. I wcale nie robi się coraz łatwiej.” „Gdzie się podziało to wszystko - śmiech, łzy, krzyki? Wszystko już beze mnie.” „Nigdy nie potrafiłam wstrzelić się w obowiązującą modę. Gdy byłam dzieckiem, nikt nie uznawał dzieci za ważne. Kiedy studiowałam i pracowałam, stawiano raczej na mężczyzn. A teraz, gdy dożyłam prawdziwej starości, na świecie liczy się najwyraźniej młodość.” „Samotność to jedna z najbardziej odrażających rzeczy na świecie. Człowiek zatraca siebie. W moim otoczeniu nie ma nic, co wcielałoby mnie w szeregi jakiejkolwiek wspólnoty. Sąsiedzi, ludzie w sklepach i innych przybytkach, których jestem klientką, widzą tylko starą kobietę.” „Gdy ktoś porzuca bliskich, umierając ze starości, to jest w tym przynajmniej jakaś przyzwoitość. Cóż, czasem to nawet wybaczalne. Okazuje się, że miłość bywa z wiekiem jeszcze mniej bezwarunkowa.” „Śmierć kładzie przynajmniej kres starości. Lepiej o parę lat za wcześnie niż parę lat za późno.” „Luki w pamięci są niczym mocne ciosy w twarz, duże fragmenty moich wspomnień zostały oderwane i przepadły, na jakimś etapie pamięta się właściwie tylko to, że jest się strasznie starym. Poznikały mi gdzieś całe pory roku, zwłaszcza lato. Długa jesień, krótka wiosna, nie wiem już nic poza tym, że czas się rozpuszcza i ginie.” „Ludzie nie słuchają tego, co mówią im starcy, tylko kiwają głowami, przybierając pełną empatii minę, i udają, że do nich dociera, ale tak naprawdę myślą o czymś zupełnie innym. Mam dość bycia niewidzialną i niedocenianą. Mam dość tego, że nikt mnie nie słucha. Nie mam już ochoty być zupełnie sama.” „Aby zupełnie nie zwariować z bezsilności, wytwarzamy sobie filtr ochronny, który umieszczamy między sobą a beznadzieją świata. W ten sposób dochodzi do stopniowego znieczulenia.” „Na szczęście nadal potrafimy się trochę okłamywać. Inaczej życie stałoby się nie do wytrzymania.” „Któryś raz zawsze musi być ostatni.” 7/10 w kategorii: Literatura
beata - awatar beata
oceniła na72 miesiące temu
Mógłby spaść śnieg Jessica Au
Mógłby spaść śnieg
Jessica Au
 Krótka powieść od wydawnictwa ArtRage, na którą skusiłam się podczas Łódzkich Targów Książki. Historia zamknięta w 120 stronach, opowiada o wspólnym wyjedzie do Tokio, matki i córki. Z jednej strony można powiedzieć, że to jest książka, która może zaprowadzić czytelnika do refleksji na temat własnej relacji z mamą. Kobietą, która w życiu dzieci jest pierwszą ostoją. Najważniejszą osobą. Piszę w ten sposób, ponieważ narratorka historii w jakiś sposób przygląda się tej ich wspólnej relacji. Sięga do przeszłości, doświadczeń sprzed lat. Porównuje własną relacje z siostrą, o której zbyt dużo nie wiemy. Ich doświadczenia między sobą, a także to jak zachowywała się ich mama wobec nich samych. Ta historia właściwie jest krótka, bez zwrotów akcji. Chwilami miałam wrażenie, że troszkę przypomina strumień świadomości, ponieważ nie ma w niej zbyt wielu dialogów, raczej są opisy, zapiski przypominające dziennik. Taki pełen refleksji, samoobserwacji. Zaryzykuje stwierdzenie, że trochę podróż w głąb siebie.  Jeśli ktoś lubi powieści refleksyjne z naprawdę niewielką ilością akcji, takie typowo japońskie, takie, które lubią zwrócić uwagę na małe elementy, na zachowania, charakter bohaterów, to ta książka może zainteresować. Co do moich wrażeń?  Na początku wciągnęła mnie, ta refleksja boahterki o ich relacji w wspólnej wyprawie, ale później odrobinę zaczęła mnie nużyć i już nie byłam aż tak zadowolona. Przeczytałam, ale te końcówkę odrobinę wymęczyłam. Za brakło mi dialogów i trochę konfrontacji pomiędzy bohaterkami. Pokazania przez matkę jej perspektywy. A starsza z kobiet była milcząca, cicho akceptowała wszystko, co córka jej proponowała. Gdy tak piszę, to tak mi przyszło do głowy, że perspektywa jest taka jakby główna bohaterka podróżowała po Tokio sama, a jej matka obecna była tylko w jej wyobraźni. Ale ta idea prawdopodobnie jest po prostu błędna.  Pozostawiam Wam więc ocenę tego, czy zechcecie dać szansę tej książce, czy nie. 
Paulina - awatar Paulina
oceniła na62 miesiące temu

Cytaty z książki Biały głód

Więcej

Gonimy za błędnymi ognikami, ścigani przez własne obsesje. Długość łańcuchów wyznacza nam granice wolności; tylko zadawalając się własnym losem, można żyć tak, by na nie nie zważać. Najcięższymi ze wszystkich kajdan są nasze własne pragnienia. Gdy się je uśmierci, nie trzeba już walczyć.

Gonimy za błędnymi ognikami, ścigani przez własne obsesje. Długość łańcuchów wyznacza nam granice wolności; tylko zadawalając się własnym lo...

Rozwiń
Aki Ollikainen Biały głód Zobacz więcej

- Przecież dziecka nie można ot tak sobie wziąć.
- Nie można go też ot tak zostawić.

- Przecież dziecka nie można ot tak sobie wziąć.
- Nie można go też ot tak zostawić.

Aki Ollikainen Biały głód Zobacz więcej

Gdy wszystkim brakuje jedzenia, gonią za kawałkiem mięsa, jak stado psów, gotowi rozszarpać się nawzajem.

Gdy wszystkim brakuje jedzenia, gonią za kawałkiem mięsa, jak stado psów, gotowi rozszarpać się nawzajem.

Aki Ollikainen Biały głód Zobacz więcej
Więcej