rozwińzwiń

Bleach 35. Higher than the moon

Okładka książki Bleach 35. Higher than the moon autora Tite Kubo,
Okładka książki Bleach 35. Higher than the moon
Tite Kubo Wydawnictwo: Viz Media Cykl: Bleach (tom 35) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Bleach (tom 35)
Tytuł oryginału:
ブリーチ
Data wydania:
2011-06-07
Data 1. wydania:
2011-06-07
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
angielski
Średnia ocen

9,0 9,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bleach 35. Higher than the moon w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bleach 35. Higher than the moon

Średnia ocen
9,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bleach 35. Higher than the moon

Sortuj:
avatar
2730
1422

Na półkach: , , , ,

Sporo miejsca dostał Zaraki Kenpachi, za którym nie przepadam. Na szczęście końcówka zapowiada walkę Ichigo z Ulquiorrą, której nie mogę się doczekać. Każdy kadr z Aizenem należy do moich ulubionych.

Tomik wypełniony potyczkami, więc czyta się szybko. Fani Zarakiego będą bardziej zadowoleni, dla mnie to raczej historia przejściowa.

Sporo miejsca dostał Zaraki Kenpachi, za którym nie przepadam. Na szczęście końcówka zapowiada walkę Ichigo z Ulquiorrą, której nie mogę się doczekać. Każdy kadr z Aizenem należy do moich ulubionych.

Tomik wypełniony potyczkami, więc czyta się szybko. Fani Zarakiego będą bardziej zadowoleni, dla mnie to raczej historia przejściowa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
777
199

Na półkach: , ,

Tomik pełen trzymającej w napięciu akcji, w większości poświęcony walce Kenpachiego z Nnoitrą.

Tomik pełen trzymającej w napięciu akcji, w większości poświęcony walce Kenpachiego z Nnoitrą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

260 użytkowników ma tytuł Bleach 35. Higher than the moon na półkach głównych
  • 210
  • 50
119 użytkowników ma tytuł Bleach 35. Higher than the moon na półkach dodatkowych
  • 45
  • 38
  • 9
  • 9
  • 7
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Bleach 35. Higher than the moon

Inne książki autora

Tite Kubo
Tite Kubo
Nazywa się Noriaki Kubo, pisze pod pseudonimem Tite Kubo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dogs: Bullets & Carnage tom 8 Shirow Miwa
Dogs: Bullets & Carnage tom 8
Shirow Miwa
RECENZJA TOMÓW 3-9 http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/07/150-dogs-bullets-carnage-3-9-wszystko.html W Dogs zakochałam się rok temu i teraz, po lekturze kolejnych tomów, moje uczucie w ogóle nie zmalało. Przyszłość, Europa. Miasto gigant podzielone jest na część nadziemną i podziemną. W Podziemiu królują gangi, przemoc oraz nielegalne modyfikacje genetyczne. Giną dzieci, by zasilić armię potworną armię szalonej Matki, która hoduje coraz to nowsze generacje posłusznych sobie psów. Części jednak udaje się uciec i to oni stają się ostatnią linią obrony przed własną Rodziną. Pierwszą, największą i niezaprzeczalną zaletą Dogsów jest atmosfera i to, co się na nią składa. A więc przede wszystkim kreska. Jest obłędna. Na pierwszy rzut oka cienka i minimalistyczna, ale chwila, chwila. Odniosłam wrażenie, że pod względem warsztatu mangi przyjęło się traktować jako niższy podgatunek komiksu - bo to to się prawie tylko na postacie składa. Shirow Miwa potrafi kilkoma "machnięciami" świetnie oddać ogólny zarys i detale otoczenia. Ale nie o tym chciałam pisać. Tylko o scenach walki, których w Dogs nie brakuje. Taki na przykład tom 2, to prawie sama nawalanka była. W dalszych tomach na szczęście otrzymaliśmy nieco więcej treści. Rysunek jest niesamowicie dynamiczny i ekspresyjny. Żałuję, że nie mogę wam pokazać najlepszych przykładów, ale ktoś koniecznie musiał dostać swoje mangi z powrotem, a Internety widać na czym innym się skupiają. Czasami trzeba dłużej się przyjrzeć, by wyłapać wszystkie niuanse albo, wręcz przeciwnie, ogarnąć co się dzieje - bohaterowie poruszają się naprawdę szybko :) Atmosferę świetnie budują też puste kadry, a sama manga sprawia wrażenie gotowego szkicu ujęć do filmu. Właśnie to lubię we wszelkiego rodzaju komiksach. Czy mam jakiś zarzut? Maleńki. Czcionka szeryfowa w "okienkach" narracyjnych. Zadziwiająco mocno mi przeszkadzała i psuła efekt. Shirow Miwa stworzyła ciekawy, pełen szczegółów świat. Współczesny schemat półświatka świetnie odnalazł się w przyszłości. Ciekawie pokazano ewolucję psów i różnice między pokoleniami, a mutanci są wspaniale narysowani. Chociaż z niesamowitą kreską autorki, aż prosiłoby się o kilka kadrów miasta... *.* Drugim ogroomnym plusem są postacie. Bardzo ciekawe i bardzo niezapomniane. Moim ulubionym jest przedstawiony poniżej Badou. Dziwaczny humor i zamiłowanie do fajków [tak, w tej odmianie, i to naprawdę najlepsza akcja marketingowa przeciwko paleniu :]]. Uwielbiam też Michaiłowa [na okładce], Bishopa [niestety, jeszcze nie było nam dane zobaczyć walki z jego udziałem] oraz Piekielne Bliźniaczki. Wysuwający się na pierwszy plan Heine i Naoto za to mnie niemiłosiernie irytują, ale wynagradzają mi ich świetni bohaterowie drugoplanowi. Niemal każda postać posiada historię z przeszłości, która w znaczący sposób wpływa na teraźniejsze wydarzenia. Tu warto zwrócić uwagę na retrospekcje, które znajdziemy chyba w każdym tomie. Autorka zauważyła, że najmocniej zapamiętujemy te drastyczniejsze, dlatego fragmenty wydają się nieco poszarpane logicznie i przez to bardziej realistyczne. Dogs przypominają najlepszy film akcji sf, którego nigdy nie obejrzałeś. Dialogów nie ma za dużo, więc czyta się szybko, ale jednocześnie samemu chce się zatrzymać na dłużej i przyjrzeć szczegółom. Shirow Miwa powoli wydziela na fragmenty układanki, mocno podkręcając napięcie. A co najlepsze sama manga niesamowicie stymuluje moją wyobraźnię tak, że po zakończeniu każdego tomiku mogłabym usiąść do komputera i pisać przez następne kilka godzin. Ale nie mam takiej cierpliwości, więc połykam na raz :D Ukazał się jeszcze tom 10., ale lojalnie poinformowano mnie, że kończy się w środku akcji, a kolejnych jeszcze nie wydano, więc... wytrzymam. Wytrzymam, bo muszę.
Między sklejonymi - awatar Między sklejonymi
ocenił na810 lat temu
Dogs: Bullets & Carnage tom 9 Shirow Miwa
Dogs: Bullets & Carnage tom 9
Shirow Miwa
Chaos! Chyba tak najłatwiej podsumować dziewiąty tom z serii "Dogs" Shirow Miwa. Autor w tym tomiku przeskakuje między poszczególnymi wątkami dość często i swobodnie. Co prawda nie jest tak, że Czytelnik się w tym wszystkim pogubi, ale jednak jak na mój gust było to zbyt chaotyczne. Poza tym gdzieś uciekł mi humor, i charakterystyczna dla tej mangi "lekkość". W ogóle w tym tomie autor nastawił się raczej na popchnięcie fabuły do przodu, i walkę, przez co uleciało wiele humoru, nawet w wykonaniu Badou. Fabularnie jest generalnie bardzo dobrze. Historia opowiadana przez Shirow mknie jak szalona, skacząc po wątkach w różnych momentach. Żeby nie spojlerować, napiszę tylko, że jest kilka zaskakujących momentów. Dużo dobrego robi tu ciągnąca się przez cały tomik walka między Naoto i Magnato, ale to już należy odkryć samemu, A skoro już przy tej walce jesteśmy - Shorow Miwa nie byłby sobą gdyby tego odpowiednio nie zilustrował. Sam pojedynek jest wręcz mistrzowski. Kadry są niesamowicie dynamiczne, można wręcz odnieść wrażenie, że pojedynkujące się postacie zaraz wyskoczą z kart komiksu i zdemolują mieszkanie ;). Mimika twarzy jest bardzo przekonująca. Ale poza wspomnianym wyżej pojedynkiem też nie jest źle. Tak jak w poprzednich tomach "Piesków" Shirow Miwa jest raczej oszczędny w detale, ale jak już nimi przywali, to nie za zmiłuj ;). Poza tym jest tu kilka tak lubianych przeze mnie mrocznych kadrów. Kolejny niezły tomik. Co prawda mam wrażenie, że w porównaniu z niektórymi poprzednikami jest to lekki krok w tył, ale.... ...ale ten autor już udowodnił, że jak się cofa to tylko po to, by zrobić rozpęd.
Zielony - awatar Zielony
ocenił na710 lat temu
Mushishi #3 Yuki Urushibara
Mushishi #3
Yuki Urushibara
Mushishi #3 to kolejna porcja tajemniczości, melancholii i poetyckości w wykonaniu autorki Yuki Urushibary. Jej dzieło o niewidzialnych bytach, egzystujących wokół nieświadomych tego ludzi, to prawdziwa mangowa perełka. Pozycja zdecydowanie warta uwagi, jednak na tyle specyficzna, że nie każdy będzie nią zachwycony. W albumie znajduje się pięć opowiadań, których motywem wspólnym są wspomniane „mushi” oraz ludzie, którzy zmuszeni są do podjęcia ważnych decyzji, mających wymierny wpływ na całe ich dotychczasowe życie. W opowieści „Głos wyjący rodzą” poznajmy losy dziewczynki, która od lat zmusza się do całkowitego milczenia, w trosce o dobre mieszkańców wioski. Jej głos powoduje bowiem przyciąganie tajemniczej „choroby”, która okazuje się jedną z odmian „mushi”. W historii „Z brzegu morza” autorka prezentuje postać mężczyzny, który w tajemniczych okolicznościach stracił żonę i od lat cierpi on z powodu wyrzutów sumienia. Jeśli tylko będzie chciał, będzie miał on jednak szanse ponownego rozpoczęcia życia. Trzecia opowieść „Czarne ziarna” to z kolei losy mężczyzny, który zmuszony jest do podjęcia decyzji, która zaważy na życiu mieszkańców jego wioski. Każda z podjętych decyzji będzie prowadzić do nieuchronnej śmierci, pytaniem otwartym jest co jest tutaj mniejszym złem. W czwartej opowieści „Biel mieszkająca w kamieniu pisarskim” autorka stara się przedstawić, że nieświadomość ludzi o istnieniu „mushi” niekiedy powoduje bardzo poważne konsekwencje dla otoczenia. Ostatnia zamieszczona w albumie historia „Jednooka ryba” to element odkrywający przed nami część przeszłości głównego bohatera. Z krótkiego opowiadania można się dowiedzieć, co przyczyniło się do tego, że Ginko stał się tytułowym Mushishi i zaczął pomagać innym ludziom. Wszystkie opisane historie ukazują w przeróżny sposób ludzkie tragedie i konieczność podejmowania, często niełatwych decyzji. Bohaterowie poszczególnych rozdziałów, zmagają się zarówno z traumami przeszłości, jak i problemami wynikłymi z działania „mushi”. Można więc początkowo sądzić, że cała wina leży po stronie niewidzialnych bytów. Ich nierozerwalna koegzystencja z ludźmi sprawia jednak, że nic nie jest tutaj tak oczywiste, a piętrzące się problemy zawsze są mocno wielowarstwowe. Brzmi to mocno skomplikowanie, jednak oddając się lekturze, szybko można się przekonać, że treść jest dosyć łatwa i przyjemna w odbiorze. Autorka stara się jednak wyjść poza schemat typowego dramatu i w iście fantazyjny sposób ukazać złożoność życia. Po stronie czytelnika pozostaje czy będzie chciał doszukiwać się w historiach o „mushi” duchowego przesłania i ukrytych znaczeń. Czy może potraktuje tytuł jako mocno baśniowo-poetycki produkt czysto rozrywkowy, który ma za zadanie zapewnienie odbiorcy chwili relaksu i zapomnienia o troskach dnia codziennego. Nad fabułą i klimatem mangi Mushishi #3, można rozpisywać się w nieskończoność. Należy jednak wspomnieć również o tym, że tytuł jest mocno schematyczny. Poszczególne epizody przedstawione w kolejnych tomach serii, opierają się cały czas na tym samym schemacie. Fantazyjność, tajemniczość i poetycka melancholia sprawia, że kolejne opowieści mogą mocno zlać się w jedną „monochromatyczną” całość. Na pewno nie jest to pozycja dla kogoś, kto liczy na wartką i głęboką fabułę. Opowieść o Ginko jest tutaj podawana w malutkich strzępach, które mozolnie trzeba samodzielnie układać, żeby zobaczyć szerszy kontekst tej postaci. Jednych taka forma ukazywania treści zachwyci, inni zaś poczują się nią mocno znużeni (nawet już po lekturze pierwszego tomu). Jeśli chodzi o kwestie graficzne, to manga prezentuje się równie nietuzinkowo, jak jej scenariusz. Autorka stawia na miękką kreskę współgrającą z emocjonalnym klimatem poszczególnych historii. Tła są tutaj przeróżną formą mniej lub bardziej wyrazistego kreskowania, co kontrastuje z projektami postaci, które utrzymane są już w bardziej klasycznej i wyrazistej formie. Nie można o nich napisać „wybitne”, jednak są na tyle interesujące, że mocno wpadają w oko. Miłym dodatkiem są również kolorowe strony wykonane akwarelami, które prezentują się naprawdę bardzo dobrze i ukazują zdolności mangaczki. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/poetycki-wymiar-duchowosci-recenzja-mangi-mushishi-3/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na85 lat temu
One Piece tom 35 - Kapitan Eiichiro Oda
One Piece tom 35 - Kapitan
Eiichiro Oda
Prędzej czy później w każdej drużynie dochodzi do konfliktu. Seria „One Piece” dotychczas unikała tego motywu. Jak zostanie on przeprowadzony w tomie 35? Bohaterowie dowiadują się, że ich statek „Going Merry” nie nadaje się do naprawy. Nie wszyscy mogą się z tym pogodzić. Na dodatek walizka z ich pieniędzmi zostaje skradziona. Początkowo byłem pewny, że fabuła potoczy się tak jak zwykle – bohaterowie pomimo trudności rozwiążą problem. Wątek złodziei sugeruje, że tak będzie. Szybko jednak okazuje się, że nic nie jest takie proste i czasami nie ma dobrych rozwiązań. Walka pomiędzy dawnymi przyjaciółmi jest bardzo emocjonująca i pomysłowa. Trochę jednak rozczarował mnie sam powód konfliktu – wydał mi się bardzo błahy, chociaż może miał stanowić iskrę zapalną dla problemu, który od początku istniał w załodze słomkowych. Poza konfliktem na areną wkracza nowy przeciwnik, który niestety nie jest zbyt ciekawy. O wiele bardziej obiecujące jest dopiero zapowiedziane starcie z grupą pozytywnych bohaterów. Graficznie nie ma tu specjalnie fajerwerków. Jest parę bardzo widowiskowych walk, ale nie zapadły mi w pamięć. Za to w ciekawą stronę rozwinęła się historia poboczna „Dziwne Gedatsu na niebieskich morzach przypadki”. Gedatsu zyskuje tutaj silnych sojuszników i może jeszcze odegrać istotną rolę w serii. Mam mieszane uczucia co do głównego konfliktu tego tomu. Niby jest emocjonująco, ale samo zawiązanie konfliktu jest trochę wydumane. Jestem za to pod wrażeniem, że twórcy odważyli się pożegnać z „Going Merry” i mam nadzieję, że kolejne tomy nie cofną tej zmiany.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na77 miesięcy temu
Rewolucja według Ludwika #1 Kaori Yuki
Rewolucja według Ludwika #1
Kaori Yuki
Recenzja mangi „Rewolucja według Ludwika” 1 z 4 tomów, seria zakończona. Oto książę, którego powinny omijać wszystkie księżniczki szerokim łukiem. Ludwik jest inteligentny, błyskotliwy, piękny i zdecydowanie odbiegający od ideału rycerskiego bohatera. Jednak znany wszystkim kobieciarz jest zmuszony wyruszyć w podróż w poszukiwaniu idealnej żony. Towarzyszy mu jego wierny, choć równie nietuzinkowy, sługa Wilhelm. Nie jest to jednak klasyczna historia miłosna. Kandydatki na żonę są inspirowane postaciami z baśni Braci Grimm. Pojawiają się tu znane motywy i bohaterki, takie jak Czerwony Kapturek czy Królewna Śnieżka. Ale jeśli spodziewacie się bajkowej opowieści w stylu Disneya, to... czeka was spore zaskoczenie. Manga „Rewolucja według Ludwika” autorstwa Kaori Yuki to mroczna, przewrotna i często ironiczna reinterpretacja klasycznych baśni. Autorka bawi się znanymi schematami, wywracając je do góry nogami, często w szokujący lub groteskowy sposób. Historia łączy w sobie czarny humor, dramat i prawdziwą naturę człowieka, co nadaje jej unikalnego klimatu. Styl graficzny, charakterystyczny dla Yuki. Pełen detali, momentami jest niemal bajkowy, ale częściej mroczny i wzbudzający niepokój. „Rewolucja według Ludwika” to manga dla tych, którzy lubią baśnie w nietypowej odsłonie, nie boją się kontrowersji i cenią sobie nieoczywiste podejście do znanych motywów. To historia, która z pewnością nie pozostawi czytelnika obojętnym.
czytartystka Arlekin - awatar czytartystka Arlekin
ocenił na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Bleach 35. Higher than the moon

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bleach 35. Higher than the moon