Wyrka. Utracony wołyński raj

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2021-07-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-07-19
- Liczba stron:
- 380
- Czas czytania
- 6 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324080083
PRAWDZIWA HISTORIA O SILE LUDZKIEJ PAMIĘCI, KTÓREJ NIE STRAWI NAWET NAJWIĘKSZY OGIEŃ
Zosia przyjeżdża do Wyrki z córką i mężem, który ma poprowadzić tutejszą szkołę. Urzeczona położoną wśród wołyńskich lasów wioską, szybko odnajduje się w nowym miejscu. Gdy wkracza wojsko, wie, że nic już nie będzie takie samo.
Ośmioletnia Wanda mieszka w Wyrce od zawsze. Wieś jest świadkiem jej nauki, pracy i beztroskiej zabawy. Wanda w przyszłości pragnie zostać aktorką. Jej dzieciństwo brutalnie przerywa jednak wojna i wydarzenia lipca 1943 roku, kiedy to przyjdzie jej pożegnać dobrze znany świat.
Było takie miejsce na ziemi, w którym rytm życia ustalały pory roku. Dzieci bawiły się i uczyły, a sąsiedzi dzielili trudy życia codziennego. Nikt nie przeczuwał zbliżającej się burzy.
Wyrka to wieś na Kresach Wschodnich, w której splatają się losy kilku rodzin. Ich spokojne życie kończy nadejście II wojny światowej. Bandy UPA rozpoczynają polowanie na Polaków. Wypędzeni ze swoich domów mieszkańcy przystępują do dramatycznej walki o życie oraz o własną tożsamość.
Wyrka przetrwała dzięki ludziom, którzy do dziś opowiadają jej historię. Nigdy nie zapomnieli oni o swojej małej ojczyźnie ani o dniu, w którym ją pożegnali. Czy na zawsze? Tego nie wiedział nikt.
Kup Wyrka. Utracony wołyński raj w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wyrka. Utracony wołyński raj
Poznaj innych czytelników
193 użytkowników ma tytuł Wyrka. Utracony wołyński raj na półkach głównych- Przeczytane 98
- Chcę przeczytać 95
- Posiadam 31
- 2022 5
- Literatura faktu 3
- 2021 3
- 2024 2
- Ulubione 2
- Biografia 2
- Recenzenckie 2




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyrka. Utracony wołyński raj
Jak pisze autorka Małgorzata Witko, książka ta powstała, by utrwalić obraz jednej z kresowych wiosek. Mimo, że czytałam wiele książek o Kresach Wschodnich, to gdyby nie ta pozycja, nie wiedziałabym, że taka miejscowość jak Wyrka istnieje. A być może gdzieś wśród ciągu liter pojawiła się, lecz na pewno wymknęła się z pamięci. Uważam, że Pani Małgorzata zrobiła kawał dobrej roboty, spisując osobiste historie ludzi w tejże wiosce żyjących. Ci ludzie to jej rodzina i znajomi.
Spisała nie tylko zło, które przyszło znienacka i zburzyło spokój i bezpieczeństwo mieszkańców, ale też dobro, którym byli do tej pory otaczani.
I jeśli ktoś myśli, że już na pierwszych stronach wyskoczy UPA i sterroryzuje wieś i jej społeczeństwo, to się rozczaruje. Najpierw trzeba przejść przez dłuuuugą drogę, mijając topografię wsi, jej codzienność w rytmie zmieniających się pór roku, obyczaje, kulturę kresowiaków. Poznajemy każdego mieszkańca, jego rodzinę, domostwo, zwierzyniec, a nawet posiłki, które jadł. Widoczna jest charakterystyka każdej postaci, koligacje, ilość dzieci i jakie one były, czas wolny, szkoła, stosunki panujące między mieszkańcami itd, itp. I wiedziałam o tym, gdyż czytałam komentarze na temat tej książki, lecz.. nie spodziewałam się, że tak drobiazgowo, tak długo będzie to trwać... Opowiadania są naprzemienne, chociaż losy Zosi, która przeprowadza się wraz z rodziną do Wyrki i Wandy, ośmioletniej dziewczynki, dla której wioska jest jej miejscem od zawsze, splatają się. Między opowiadania o tych dwóch postaciach wkradają się też rozległe o innych mieszkańcach. Czasami można pogubić się w ogromie imion i kto jest kim.
To są naprawdę wartościowe wspomnienia z Kresów, których już nie ma i chłonęłam każde słowo do pewnego momentu, jednak jak dla mnie książka mogłaby być cieńsza, a konkretniejsza. Proza życia na wsi ciągnąca się niczym najdłuższe spaghetti przestaje już tak bardzo ciekawić. Nadchodziły takie chwile, podczas których mój mózg nie szedł w parze z oczami. Znasz to uczucie? Niby czytasz, a jesteś wyłączony, zaczynasz myśleć o tym, co zrobisz jutro na obiad...
Dopiero na 160 stronie wojna dociera na Kresy, a na 180 pojawiają się świeże pogłoski z sąsiednich wsi o pierwszych ofiarach rzezi dokonanych przez banderowców. Czyli docieramy do sedna - zaczynamy dostrzegać kontrast. Gdy w krótkiej chwili komfort życia rozmywa się na rzecz strachu, paniki, chronicznego poczucia zagrożenia.
O wiele lepszy byłby mój odbiór niniejszej książki, gdyby autorka pozwoliła bohaterom przemawiać. Gdyby to oni w osobie pierwszej podzielili się z rzeszą czytelników swoimi przeżyciami. Forma wywiadu mogłaby również sprawdzić się bardziej. Być może nie chcieli, a być może Małgorzata Witko uznała, że to ona chce być narratorką.
Niewątpliwie dobra książka. Pomimo pewnych barier, które ciężko mi się przekraczało, należy jej się mocna szóstka.
Może współcześni biografiści, autobiografiści jednak zrozumieją, że nie warto przeciągać, że ich dzieło nie musi mieć minimum ok.400 stron, żeby było wartościowe. Większość książek, które czytałam, wręcz wybitnych, posiadało ponad sto stron, a nawet niewiele ponad dziewięćdziesiąt.. i właśnie z nich bije szczerość i moc przekazu. Jedna wada dla autora - egzemplarz kosztowałby mniej...
Jak pisze autorka Małgorzata Witko, książka ta powstała, by utrwalić obraz jednej z kresowych wiosek. Mimo, że czytałam wiele książek o Kresach Wschodnich, to gdyby nie ta pozycja, nie wiedziałabym, że taka miejscowość jak Wyrka istnieje. A być może gdzieś wśród ciągu liter pojawiła się, lecz na pewno wymknęła się z pamięci. Uważam, że Pani Małgorzata zrobiła kawał dobrej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodtytuł tej książki "Utracony wołyński raj" idealnie opisuje to co można przeżyć czytając tę książkę. Pomimo dużych emocji bardzo mnie wciągnęła i cieszę się że ją przeczytałem, bo dowiedziałem się różnych istotnych informacji na temat Rzezi wołyńskiej.
Podtytuł tej książki "Utracony wołyński raj" idealnie opisuje to co można przeżyć czytając tę książkę. Pomimo dużych emocji bardzo mnie wciągnęła i cieszę się że ją przeczytałem, bo dowiedziałem się różnych istotnych informacji na temat Rzezi wołyńskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrawdziwa historia ludobójstwa OUN/ UPA ukraińskiej powstańczej armii na Polakach z Wołynia. Opisany jest też udział Sowietów i Niemców, jak dochodziło do wywózek na roboty przymusowe i jak rodziny żyły poza granicami. Mimo wszystko wracali do Polski, choć na rodzinnych ziemiach Polski już nie było. Świadectwo tych trudnych czasów zawarte w opisie losów kilku rodzin. Znajome nazwiska i wsie, Rafałówka, skąd szły transporty ludzi do Niemiec- jedyna szansa na przeżycie dla tych, co uszli przed mordem. Kamieniołom w Janowej dolinie, który widziałam na zdjęciach w rodzinnym albumie, a nie rozumiałam, nie wiedziałam. Obie gałęzie mojej rodziny powiązane są z tymi stronami. Nie ma to znaczenia dla mojej opinii, tyle że obraz zdarzeń wyklarował się na mój własnych użytek. Czytałam ją około roku, od rocznicy do rocznicy z 25/26 lutego 1943 roku, kiedy UPA napadło na wieś Lipniki, powiat Kostopol. Trudno było przez książkę przebrnąć i choć ciekawość pchała mnie do czytania, to dozowałam sobie ten trudny- bo krwawy i prawdziwy- tekst.
Prawdziwa historia ludobójstwa OUN/ UPA ukraińskiej powstańczej armii na Polakach z Wołynia. Opisany jest też udział Sowietów i Niemców, jak dochodziło do wywózek na roboty przymusowe i jak rodziny żyły poza granicami. Mimo wszystko wracali do Polski, choć na rodzinnych ziemiach Polski już nie było. Świadectwo tych trudnych czasów zawarte w opisie losów kilku rodzin....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudny i wciąż mało znany dla nas temat. Warto przeczytać, warto zatrzymać się w codziennym pędzie I pochylić głowę nad Wołyniem.
Trudny i wciąż mało znany dla nas temat. Warto przeczytać, warto zatrzymać się w codziennym pędzie I pochylić głowę nad Wołyniem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy z nas marzy o tym, żeby wieść dobre i w miare spokojne życie, w miejscu przyjaznym, z dobrymi ludźmi.
Podobne marzenia miała Zosia, która trafia do Wyrki na wołyńszczyźnie, gdzie ma poprowadzić tamtejszą szkołę.
Wyrka no niewielka wioska, gdzie życie toczy się według przemijających pór roku. wybuch II wojny światowej zmienia wszystko. To co było zwykłe, znajome i piękne zmienia się w zagrożenie. O ile jakoś zrozumiałe dla mieszkańców wsi jest to, że Niemcy są wrogami, to już kompletnym zaskoczeniem staje się zobaczenie wroga w dobrym do tej pory sąsiedzie.
Wkraczające i mordujące bandy UPA, wśród których są znajomi, sąsiedzi sieją zgrozę i przerażenie.
O ile pierwsze strony książki były spokojne, pełne wzajemnego szacunku, pomocy sąsiedzkiej, okraszone cudownymi opisami tradycji tamtejszych ziem, to kolejne strony przynosiły kolejny wojenny koszmar.
Z drugiej strony jednak nie brakuje tu opisów wzajemnej pomocy w tych bardzo dramatycznych okolicznościach.
Ludzi na których można liczyć nawet w szeregach wrogów.
Niezwykle cenna to lektura, może powinna znaleźc się w kanonie lektur szkolnych, choćby jako dodatkowa, aby pokazać młodym te miejsca i czasy, nieodległe, októrych nie wolno zapomnieć.
Każdy z nas marzy o tym, żeby wieść dobre i w miare spokojne życie, w miejscu przyjaznym, z dobrymi ludźmi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobne marzenia miała Zosia, która trafia do Wyrki na wołyńszczyźnie, gdzie ma poprowadzić tamtejszą szkołę.
Wyrka no niewielka wioska, gdzie życie toczy się według przemijających pór roku. wybuch II wojny światowej zmienia wszystko. To co było zwykłe, znajome i...
Początek nieco senny , monotonny opis kresowej wsi. Z każdym następnym rozdziałem , zbliżając się do opisów pogromów i prób przeciwstawiania się bandytą przez ludność , książka nabiera dynamiki , aż nie chcę się jej przestawać czytać. Bardzo dobra lektura z tematu Rzezi Wołyńskiej. Warta poświęcenia dwóch, góra trzech wieczorów.
Początek nieco senny , monotonny opis kresowej wsi. Z każdym następnym rozdziałem , zbliżając się do opisów pogromów i prób przeciwstawiania się bandytą przez ludność , książka nabiera dynamiki , aż nie chcę się jej przestawać czytać. Bardzo dobra lektura z tematu Rzezi Wołyńskiej. Warta poświęcenia dwóch, góra trzech wieczorów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd dawna jestem miłośniczką książek opisujących prawdziwe miejsca i wydarzenia. Tym razem za sprawą autorki mogłam przenieść się na Kresy Wschodnie, do wsi Wyrki oraz w jej okolice. Początek publikacji ukazuje spokojne, sielskie życie mieszkańców. Czytelnik może zaznajomić się z panującymi tam obyczajami czy tradycjami. Barwny język pisarki pozwala praktyczne poczuć zapachy i smaki, usłyszeć dźwięki, a także oczami wyobraźni ujrzeć tamtejszy krajobraz. Wszystko jednak zmienia się wraz z wybuchem II wojny światowej oraz atakami band UPA. Zaczynają być widoczne podziały między różnymi narodowościami, ale jednocześnie widać solidarność, zjednoczenie oraz patriotyzm Polaków.
Pani Małgorzata Witko przedstawiła brutalny opis tych tragicznych zdarzeń, które budzą trwogę, niedowierzanie, poruszają najdelikatniejsze struny uczuć ludzkich i chwytają za serce. Autorka niczego nie stara się łagodzić, z ogromną surowością oraz pieczałowitością oddaje dramatyzm tamtych chwil czy wspomnienia osób, które przeżyły to piekło na ziemi. Najbardziej wzruszyły mnie sceny ukazujące, iż nie wszyscy po stronie wroga byli doszczętnie przesiąknięci złem, a wzajemna pomoc wobec rodaków rozpościerała się nie tylko na grono najbliższych. Razem z bohaterami przeżyłam cały wachlarz emocji, na szczęście nie tylko negatywnych. Treść dodatkowo została wzbogacona o liczne zdjęcia oraz szkice, co pozwoliło mi lepiej poznać tamte tereny i zasiedlających je mieszkańców. Miłym akcentem było wspomnienie o Lipianach (mojej rodzinnej miejscowości) i pobliskim Barlinku.
Dziękuję serdecznie pisarce za poszukiwanie swoich korzeni oraz podjęcie tego poruszającego, smutnego tematu. O ile o obozach koncentacyjnych jest wiele publikacji, to historia Kresów i Rzezi Wołyńskiej nie występuje już tak często. Ta opowieść zostanie ze mną na długo, a wydarzenia w niej ujęte dalej będą szarpać mnie emocjonalnie od środka.
Od dawna jestem miłośniczką książek opisujących prawdziwe miejsca i wydarzenia. Tym razem za sprawą autorki mogłam przenieść się na Kresy Wschodnie, do wsi Wyrki oraz w jej okolice. Początek publikacji ukazuje spokojne, sielskie życie mieszkańców. Czytelnik może zaznajomić się z panującymi tam obyczajami czy tradycjami. Barwny język pisarki pozwala praktyczne poczuć zapachy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wyrka. Utracony wołyński raj". Małgorzata Witko/ Prawdziwa historia polskiej kresowej wsi.
Urodziłam się, wychowałam i po dziś dzień mieszkam na wsi. Wiem, że tak zostanie już na zawsze, ponieważ nigdy z własnej woli nie opuściłaby tego swojego ukochanego miejsca na ziemi. Kocham bliskość natury, obcowanie z przyrodą, oraz tę wspaniałą aurę spokoju i harmonii, którą czuję każdego dnia. Codziennie dziękuję za to, że jest mi dane móc się tym wszystkim cieszyć. Nigdy nie zapominam o tym, iż lata historii naszego kraju i narodu pokazują, że abyśmy ja i moi najbliżsi mogli dziś, żyć w wolnym kraju wielu naszych rodaków musiało przejść przez piekło na ziemi. Byli świadkami okrucieństwa zadawanego ich rodzinom przez okupanta, by potem sami oddać życie w obronie tego, co najdroższe.
Nie wolno nam zapomnieć, więc dla mnie bezcennym zapisem tamtejszych wydarzeń są książki, których lekturę bardzo sobie cenię. W ostatnim czasie przeczytałam jedną z takich właśnie publikacji i dziś chcę wam o niej opowiedzieć. A mówić będziemy o najnowszym literackim dziecku Małgorzaty Witko „Wyrka. Utracony wołyński raj”.
Na jej kartach przenosimy się na Kresy Wschodnie do niewielkiej wioski tytułowej Wyrki. Tam od pierwszych chwil lektury czujemy się dosłownie tak, jak wskazuje na to podtytuł książki, niczym w raju. Autorka na podstawie autentycznych wspomnień ludzi, którzy do tej pory opowiadają historię kresowej wsi, w sposób bardzo obrazowy opisuje nam życie jej mieszkańców, dla których praca w polu, religia i tradycja zawsze były największymi życiowymi wartościami. To właśnie rytm zmieniających się pór roku wyznaczał bieg toczącego się życia. Rodzice starali się od najmłodszych lat wpoić swoim dzieciom szacunek do wartości ciężkiej pracy, dlatego poza równie ważną nauką, oraz beztroską zabawą do obowiązków dzieci należała pomoc rodzicom w codziennych pracach gospodarskich. Życie płynęło spokojnym rytmem wśród wzajemnej sąsiedzkiej pomocy i życzliwości. Nikt nawet przez chwilę nie pomyślał, że już wkrótce nadejdą bardzo ciężkie chwile, które być może na zawsze odbiorą tym ludziom ten sielski, aczkolwiek nie pozbawiony codziennych trudów kawałek ich małej ojczyzny.
Niestety tak właśnie się stało z chwilą wybuchu II wojny światowej, kiedy to bandy UPA rozpoczęły brutalne, a wręcz bestialskie polowania na Polaków. Ukraińcy bez najmniejszej nawet litości napadali na okoliczne wioski, które podpalali, a ludzi pozbawiali życia w okrutnych torturach. To okrucieństwo dotknęło również Wyrkę. Wyrczanie zmuszeni byli opuścić swoje domy i uciekać, by chronić życie swoich najbliższych.
Jeśli sięgniecie po ten tytuł, do czego serdecznie was zachęcam, w wasze ręce trafi ogromnie wartościowa i niezwykle potrzebna książka, która jest mocno poruszającym i przejmującym zapisem życia Polaków na wschodniej rubieży II RP w latach trzydziestych XX w. Już od pierwszej chwili spędzonej na czytaniu książki bardzo mocno zżyłam się z rodzinami, które są jej bohaterami, przez co niemalże czułam się częścią ich życia. Myślę, że duży wpływ na to, iż stali mi się oni bardzo bliscy, ma fakt, że niektóre opisywane na kartach książki tradycje są nadal kultywowane w moim domu rodzinnym, a nawet znam przytaczane w książce wiersze i piosenki. Tym bardziej trudno było mi czytać kolejne rozdziały, w których mamy opisane wydarzenia z ucieczki przed Ukraińcami a przede wszystkim barbarzyńskiej „Rzezi wołyńskiej”. A potem po skończeniu wojny, tak bardzo mocno trzymałam kciuki za tych, którzy przetrwali, aby poradzili sobie w szukaniu dla siebie nowego miejsca na ziemi. Czy im się to udało? Musicie już przekonać się sami.
Mimo że jest to niezwykle wymagająca emocjonalnie książka, to uważam, że powinien ją przeczytać każdy, aby nie dopuścić do zapomnienia o tamtejszych wydarzeniach i ludziach, którzy swoją postawą w obliczu dramatycznych doświadczeń dali nam niezwykłą lekcję, z której my powinniśmy czerpać, by podobne tragedie nigdy więcej się nie powtórzyły.
Ludzka życzliwość i troska o drugiego człowieka. Wzajemna pomoc, wsparcie i współpraca w małej społeczności nie tylko w czasie pokoju, ale i wojny. Choć mieszkańcy Wyrki wiedzieli, że ich szanse w starciu z wrogiem są niewielkie, to jednak solidarnie zorganizowali Samoobronę, aby starać się odeprzeć podjęte na nich ataki. Mocno chwytające za serce były sceny pokazujące, że nie nawet po stronie wroga nie wszyscy byli źli. (ocalenie przez ukraińskiego nauczyciela rannej, dziewczynki, dobre traktowanie polskiej rodziny przez niemieckich gospodarzy...) W książce możemy też przeczytać o chęci niesienia pomocy lokalnej nie tylko wobec członków rodziny, ale także obcych ludzi (przygarnięcie osieroconej dziewczynki i utrzymywanie z nią bliskiego kontaktu przez rodzinę z Sarn..) Ponadto ci ludzie pokazali nam co, tak naprawdę jest ważne w życiu. Mianowicie to, aby bez względu na to, jak wiele złego w życiu doświadczymy i jak wielki ból trawi nasze serce nigdy się nie poddawać. Nie tracić nadziei na lepszą przyszłość i wiary w siebie. Uświadamiają nam, że nigdy nie jest za późno na to, by zacząć wszystko od nowa, jeśli uwierzymy we własne możliwości i nie będziemy zrażać się porażkami. Najważniejsze jednak jest to, żebyśmy nigdy nie zapomnieli tego, kim jesteśmy i skąd się wywodzimy. Naszym obowiązkiem jest dbanie o własną tożsamość.
Ta książka na zawsze pozostanie w moim sercu. Choć o „Rzezi wołyńskiej” czytałam już dość dużo, to za każdym razem tamtejsze wydarzenia bardzo mocno mną wstrząsają. Najmocniej w odniesieniu do bezbronnych dzieci, którym odebrały one beztroskie dzieciństwo i poczucie bezpieczeństwa. Żadne dziecko nie powinno doświadczać takiego strachu, przerażenia i bólu. Przyznam, że podczas czasu spędzonego z tą książką autentycznie współodczuwałam całą gamę emocji udzielających się czytelnikowi od jej bohaterów. A sam strach był spotęgowany poprzez świadomość dziejących się obecnie w Polsce i na świecie wydarzeń, które każdego dnia wywołują we mnie obawy, o to, aby historia się nie powtórzyła.
Bardzo chciałabym, aby ta książka trafiła do jak najszerszego grona odbiorców i by mówiono o niej głośno, dlatego swój egzemplarz książki oddam do biblioteki. Co więcej, uważam, że ta książka powinna być lekturą obowiązkową na lekcjach historii.
Na zakończenie chciałabym podziękować osobom, które znalazły w sobie siłę, aby jeszcze raz wrócić do trudnych i bolesnych dla nich wspomnień i podzielić się nimi z autorką, jak również samej Małgorzacie Witko za podjęcie się napisania tak trudnej tematycznie i emocjonalnie książki. Z pewnością było to niełatwe wyzwanie. Małgosiu, poradziłaś sobie wspaniale.
[Materiał reklamowy] Autorka Małgorzata Witko.
http://kocieczytanie.blogspot.com/2022/11/wyrka-utracony-woynski-raj-magorzata.html
"Wyrka. Utracony wołyński raj". Małgorzata Witko/ Prawdziwa historia polskiej kresowej wsi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUrodziłam się, wychowałam i po dziś dzień mieszkam na wsi. Wiem, że tak zostanie już na zawsze, ponieważ nigdy z własnej woli nie opuściłaby tego swojego ukochanego miejsca na ziemi. Kocham bliskość natury, obcowanie z przyrodą, oraz tę wspaniałą aurę spokoju i harmonii, którą czuję...
Pierwsza część książki jest "otulającą kołderką", jest zapachem wielu wspomnień z dzieciństwa.
Natomiast druga część, to coś czego się bardzo boję. Oby historia nie zatoczyła koła. Polecam serdecznie lekturę.
Pierwsza część książki jest "otulającą kołderką", jest zapachem wielu wspomnień z dzieciństwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast druga część, to coś czego się bardzo boję. Oby historia nie zatoczyła koła. Polecam serdecznie lekturę.
Książka trudna, opisująca okrutny czas.
Bardzo podobała mi się pierwsza cześć książki, opis codziennego życia, tradycji, zwyczajów, a że autorka posiada dar opowiadania przed oczami stawała mi mała wioska Wyrka, z jej mieszkańcami, przyrodą, zwykłymi sprawami, prawie czułam zapach kwiatów w ogrodach.
Wiele książek o ludobójstwie na Wołyniu czytałam, moja rodzina jest związana z tymi wydarzeniami, jednak pierwszy raz "uciekałam razem z bohaterami".
Nie zdarzyło mi się jeszcze czytać tak realistycznie oddanej ucieczki, bo mam wrażenie, że ta część była jakby na pierwszym planie i super, odczułam ich strach, pośpiech, nerwowość, zagubienie.
Jedyne co mi przeszkadzało to ogrom postaci, ja się pogubiłam kto jest kim, czyja są rodziną, w której miejscowości mieszkają. Może pomógłby spis postaci na początku książki.
Książka trudna, opisująca okrutny czas.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo podobała mi się pierwsza cześć książki, opis codziennego życia, tradycji, zwyczajów, a że autorka posiada dar opowiadania przed oczami stawała mi mała wioska Wyrka, z jej mieszkańcami, przyrodą, zwykłymi sprawami, prawie czułam zapach kwiatów w ogrodach.
Wiele książek o ludobójstwie na Wołyniu czytałam, moja rodzina jest...