Dziewiętnastoletni Marynarz

Okładka książki Dziewiętnastoletni Marynarz autora Małgorzata Karolina Piekarska, 9788395868276
Okładka książki Dziewiętnastoletni Marynarz
Małgorzata Karolina Piekarska Wydawnictwo: Nautica biografia, autobiografia, pamiętnik
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2021-03-23
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-23
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395868276
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziewiętnastoletni Marynarz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziewiętnastoletni Marynarz



książek na półce przeczytane 421 napisanych opinii 46

Oceny książki Dziewiętnastoletni Marynarz

Średnia ocen
7,3 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziewiętnastoletni Marynarz

avatar
23
23

Na półkach:

Rzetelne i obiektywne recenzje kampanii społecznej www.wypiszwyczytaj.pl

Ocena wynika ze średniej z analizowanych kryteriów: poprawność językowa (ortografia, interpunkcja, korekta, redakcja); warsztat pisarski (styl, stosowanie pisarskich zabiegów); fabuła; dialogi; postaci; przekaz, wartości; ilustracje; wydanie (okładka, papier, warstwa techniczna, wydruk); notka biograficzna o autorze; stosunek jakości do ceny z okładki; uwagi dodatkowe (poprawność faktów, odczucia). Średnia z tych kryteriów daje 4,81 w skali 1-5.

Wrażenia dodatkowe: Bardzo interesujący sposób przedstawienia losów dziewiętnastoletniego Zbyszka - za pomocą korespondencji listownej między rodzicami a synem przebywającym w Szkole Morskiej. Świetny pomysł na zachowanie pamięci o rodzinnej historii. Autorka dokonała przeglądu archiwum rodzinnego, sporządzając przy tym drzewo genealogiczne, co również jest ciekawym elementem książki. Ponadto, uwagę przykuwają zdjęcia rodzinne oraz fragmenty listów, dokumentów czy nawet planu lekcji Zbyszka z 1923r! Oczywiście sporządzone kaligrafią z tamtego okresu.

Rzetelne i obiektywne recenzje kampanii społecznej www.wypiszwyczytaj.pl

Ocena wynika ze średniej z analizowanych kryteriów: poprawność językowa (ortografia, interpunkcja, korekta, redakcja); warsztat pisarski (styl, stosowanie pisarskich zabiegów); fabuła; dialogi; postaci; przekaz, wartości; ilustracje; wydanie (okładka, papier, warstwa techniczna, wydruk); notka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
436
332

Na półkach:

Dziewiętnastoletni marynarz" to poruszająca, zdecydowanie za krótka, historia spisana w listach. Zbyszek. Uczeń Szkoły Morskiej w Tczewie w latach 1923-1924. Dzięki listom, które młodzian pisze, głównie do Tatusia i Mamusi, poznajemy nie tylko sylwetkę nadawcy korespondencji, ale także zatapiamy się w fascynującym świecie powojennej edukacji.

Styl pisania listów jest bardzo osobisty, ale tak odmienny od dzisiejszego, że czyta się je z ogromną, nieskrywaną przyjemnością i zarazem ciekawością. Codzienność Zbyszka zdaje się mieć wymiar magiczny. Brak odzienia, odmarznięte dłonie czy brak cyrkli - to problemy z którymi mierzy się młodzian, prosząc Kochanych Rodziców o pieniążki (kilka milionów marek),ucałowując przy tym rączki i pyska.

Czytając listy nie sposób nie polubić ich nadawcy. Dostajemy tu bowiem obraz młodego, kulturalnego, ambitnego i zabawnego nastolatka, któremu nie można odmówić wdzięku, młodzieńczego zapału i zadziorności, charakterystycznej dla wieku. Wspólnie ze Zbyszkiem zmagamy się nie tylko z codziennością, zakuwamy do egzaminów, ale także podróżujemy m.in. do Londynu czy Paryża. Z każdym kolejnym listem, czujemy, że Zbyszek staje się nam bliski, ale nagle... korespondencja się urywa! Wyjaśnienie tej sytuacji ściska serce i pozostawia czytelnika z poczuciem straty. Ta historia powinna mieć zupełnie inne zakończenie!

Dziewiętnastoletni marynarz" to poruszająca, zdecydowanie za krótka, historia spisana w listach. Zbyszek. Uczeń Szkoły Morskiej w Tczewie w latach 1923-1924. Dzięki listom, które młodzian pisze, głównie do Tatusia i Mamusi, poznajemy nie tylko sylwetkę nadawcy korespondencji, ale także zatapiamy się w fascynującym świecie powojennej edukacji.

Styl pisania listów jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1044
902

Na półkach:

19- letni Zbyszek Piekarski to wujek autorki.
Inteligentny, dowcipny młody człowiek obdarzony zmysłem obserwacji i marzący o dalekich podróżach.
Niestety..jego marzenia nie spełnią się, ponieważ zmarł w tragicznych okolicznościach.
Pozostają po nim tylko listy do rodziny.
Zabawne i szczere.
Opowiada w nich o swojej codzienności w pierwszej państwowej szkole morskiej w Tczewie.
Zobaczymy jakie miał przedmioty, oceny i egzaminy. Poznamy dylematy młodego ucznia( w tym oczywiście finansowe😂 ).
Dowiemy się ile kosztowało uszycie spodni czy kurtki i do czego tak bardzo były mu potrzebne nowe cyrkle.
Odbędziemy też kilka podróży w rejsie ,,Lwowa" do Francji i poznamy okoliczności jego śmierci.
A to wszystko okraszone fotografiami i wstępem oraz posłowiem autorki.

Ja przy tej niewielkiej książce bardzo przyjemnie spędziłam czas, dlatego jeżeli Wy również chcecie poznać Zbyszka, to zapraszam do czytania.😊

19- letni Zbyszek Piekarski to wujek autorki.
Inteligentny, dowcipny młody człowiek obdarzony zmysłem obserwacji i marzący o dalekich podróżach.
Niestety..jego marzenia nie spełnią się, ponieważ zmarł w tragicznych okolicznościach.
Pozostają po nim tylko listy do rodziny.
Zabawne i szczere.
Opowiada w nich o swojej codzienności w pierwszej państwowej szkole morskiej w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

16 użytkowników ma tytuł Dziewiętnastoletni Marynarz na półkach głównych
  • 14
  • 2
10 użytkowników ma tytuł Dziewiętnastoletni Marynarz na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Aleksander Sochaczewski. O Syberii pędzlem i piórem Anna Milewska-Młynik, Małgorzata Karolina Piekarska, Tadeusz Skoczek, Aleksander Sochaczewski
Ocena 0,0
Aleksander Sochaczewski. O Syberii pędzlem i piórem Anna Milewska-Młynik, Małgorzata Karolina Piekarska, Tadeusz Skoczek, Aleksander Sochaczewski
Okładka książki Dziś idę walczyć, Mamo... 78. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego Krzysztof Andrulonis, Soraya Kuklińska, Ludwika Majewska, Beata Michalec, Tomasz Panfil, Małgorzata Karolina Piekarska, Tadeusz Skoczek
Ocena 10,0
Dziś idę walczyć, Mamo... 78. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego Krzysztof Andrulonis, Soraya Kuklińska, Ludwika Majewska, Beata Michalec, Tomasz Panfil, Małgorzata Karolina Piekarska, Tadeusz Skoczek
Okładka książki LISTA MOCY. Edycja specjalna. 100 wyjątkowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością, działających w latach 1918-2018 Ilona Berezowska, Beata Dązbłaż, Agata Jabłonowska-Turkiewicz, Iwona Kucharska, Paulina Malinowska-Kowalczyk, Andrzej Medyński, Małgorzata Karolina Piekarska, Romulad Schmidt, Maciej Turkiewicz
Ocena 7,0
LISTA MOCY. Edycja specjalna. 100 wyjątkowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością, działających w latach 1918-2018 Ilona Berezowska, Beata Dązbłaż, Agata Jabłonowska-Turkiewicz, Iwona Kucharska, Paulina Malinowska-Kowalczyk, Andrzej Medyński, Małgorzata Karolina Piekarska, Romulad Schmidt, Maciej Turkiewicz
Okładka książki Syn dwóch matek Małgorzata Karolina Piekarska, Maciej Piekarski
Ocena 7,0
Syn dwóch matek Małgorzata Karolina Piekarska, Maciej Piekarski
Małgorzata Karolina Piekarska
Małgorzata Karolina Piekarska
Urodzona 24 lipca 1967 roku w Warszawie pisarka, blogerka, dziennikarka prasowa i telewizyjna, a z zamiłowania varsavianistka i rodzinny genealog. Zadebiutowała w 1986 roku na łamach miesięcznika społeczno-literackiego „Okolice” czterema opowiadaniami. W latach 1996-2017 współpracowała z TVP, gdzie emitowane były jej reportaże. Stale współpracowała z programami informacyjnymi: Telewizyjnym Kurierem Warszawskim (jako reporterka),a w latach 2006-2009 z Telewizyjnym Kurierem Mazowieckim (jako wydawca). Na antenie TVP Warszawa realizowała programy autorskie: Dżingiel, Patefon, Wiarus, Detektyw warszawski, czyli na tropie miejskich tajemnic. W latach 1994-2006 współpracowała z dwutygodnikiem „Cogito”. Publikowane w latach 1998-2005 na łamach pisma felietony Wzrockowisko ukazały się w 2002 roku drukiem jako książka. Do 2006 roku współpracowała z dwutygodnikiem „Victor gimnazjalista”, na łamach którego publikowała w odcinkach powieści Klasa pani Czajki, Tropiciele i Dzika później wielokrotnie wydawane w formie książek. W roku 2008 wróciła na łamy „Cogito” felietonami Sztuka pisania, a na łamy „Victora gimnazjalisty” Muzycznymi podróżami – krótkimi felietonami o gwiazdach muzyki rozrywkowej. W latach 2008-2011 prowadziła rubrykę Zapytaj Gośkę w „Magazynie 13-tka”. Współpracuje z południowopraskim pismem społeczno-samorządowym „Mieszkaniec” i „Kwartalnikiem Literackim – Wyspa”. Jest stałą felietonistką „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”. Pomysłodawczyni wydawanego przez OW SPP „Kwartalnika Literackiego – Podgląd”. Autorka powieści młodzieżowych, których akcja rozgrywa się na Saskiej Kępie, gdzie sama mieszka i skąd pochodzą jej przodkowie. Opublikowała dokumentalną książkę Dziewiętnastoletni marynarz – zbiór listów ze Szkoły Morskiej w Tczewie pisanych przez jej stryjecznego dziadka Zbigniewa Piekarskiego, a także do spółki z nieżyjącym ojcem Maciejem Piekarskim książkę poświęconą zagładzie Zamojszczyzny pt. Syn dwóch matek. Jej młodzieżowa trylogia (Klasa pani Czajki, LO-teria i Licencja na dorosłość) jest bestsellerem na Ukrainie. Fragmenty zostały przetłumaczone również na węgierski i bułgarski. Jest członkiem polskiej sekcji Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych (IBBY) oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (SPP). Od 2011 w Zarządzie Oddziału Warszawskiego SPP. Wybrana Prezesem Oddziału Warszawskiego SPP w kadencjach 2014–2017 i 2017–2020. W latach 2018–2019 była współscenarzystką najstarszej powieści radiowej Matysiakowie. Czasem pisuje wiersze. Kilka było tłumaczonych na ukraiński, angielski i grecki. Twórczość Literatura • Wzrockowisko, 2002 In-rock. • Klasa pani Czajki, 2004 Aga-Press​; 2008 Nowy Świat; Школа 2012 (ukraińska wersja książki Клас пані Чайки); 2016 Nasza Księgarnia; audiobook 2015 Biblioteka Akustyczna. • Dziewiętnastoletni marynarz, 2005 Finna​. • Tropiciele, 2006 Nowy Świat; 2009 Nowy Świat; audiobook 2011 Audioclub, Bellona; 2016 Nasza Księgarnia.​ • Dzika, 2007 Nowy Świat​; 2017 Nasza Księgarnia.​ • LO-teria, 2010 Nowy Świat​; 2016 Школа ​(ukraińska wersja książki Лотерея); 2017 Nasza Księgarnia; Audiobook 2017 Biblioteka Akustyczna. ​ • Kurs dziennikarstwa dla samouków, 2014 Biblioteka Analiz. • Czucie i Wiara, czyli warszawskie duchy, 2015 Wydawnictwo LTW. • Syn dwóch matek, 2016 (współautor: Maciej Piekarski),Wydawnictwo Trzecia Strona.​ • Licencja na dorosłość, 2019 Nasza Księgarnia​; Audiobook 2019 Biblioteka Akustyczna​; 2020 Школа ​(ukraińska wersja książki Право на дорослість). Filmy dokumentalne • 2010: Kto ty jesteś? Produkcja prywatna. • 2015: Sto lat w Warszawie. Produkcja TVP Warszawa. • 2016: Zmartwychwstanie stulatka. Produkcja TVP Warszawa. Spektakle • 2013: Listy do Skęcipitki. • 2015: Bubloteka, sztuka dla Teatru Rozrywki w Chorzowie. Nagrody, wyróżnienia i odznaczenia • 2012: nominacja do nagrody ALMA 2013 (Astrid Lindgren Memorial Award). • 2013: nagroda na festiwalu filmów emigracyjnych EMIGRA za film Kto ty jesteś? • 2014: stypendium MKiDN. • 2014: nominacja do nagrody ALMA 2015 (Astrid Lindgren Memorial Award). • 2015: odznaczenie za zasługi dla Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej (nr legitymacji 634). • 2017: stypendium MKiDN. • 2019: nominacja do nagrody im. Bolesława Prusa (za rok 2017). • 2019: nominacja do nagrody ALMA 2020 (Astrid Lindgren Memorial Award).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia Edith. Poruszające wspomnienia dziewczyny, która przetrwała II wojnę światową Edith Velmans
Historia Edith. Poruszające wspomnienia dziewczyny, która przetrwała II wojnę światową
Edith Velmans
Kiedy Niemcy zaatakowali Holandię, to w Polsce już zamykali getta. A w Holandii pierwszy rok niemieckiej okupacji nawet dla Żydów był dość łagodny, Edith poza skonfiskowaniem rodzinnego samochodu niewiele odczuła wojnę w ogóle. Ale z czasem robiło się gorzej. Kidy zaczęła się ukrywać, jej legenda była słaba, dokumenty słabe i nie zerwała kontaktów z rodziną, mimo to przeżyła. Byli gestapowcy i donosiciele. Jej brat został aresztowany i skończył w KL Auschwitz. Miała aż tyle szczęścia, a może w Holandii i jeszcze bardziej we Francji gestapowcy byli bardziej zainteresowani winem i nocnymi klubami niż szukaniem Żydów? Chociaż autorka prześliznęła się bokiem i osobiście nie doświadczyła żadnej bitwy, nie znalazła się w obozie, nic z tych rzeczy, część jej rodziny i znajomych padła ofiarami wojny, ale ona nie była świadkiem ani nie brała w tym udziału, jakby na wycieczce szkolnej dostała wiadomość o śmierci rodziców; to jednak wojna i na niej się odcisnęła. "Później często zastanawiałam się, co ja bym zrobiła, gdybym miała wybór. Ryzykowałabym życiem, żeby ocalić je komuś innemu? Dzięki tej myśli stałam się bardziej tolerancyjna wobec ludzi, którzy nie zrobili nic i trzymali się z dala od problemów; którzy nie byli ani dobrzy, ani źli i których było całe mnóstwo." Trochę nudziły mnie listy między nią a rodzicami.
KamilJakiśtam - awatar KamilJakiśtam
ocenił na61 rok temu
Wszystko w porządku… i inne kłamstwa Whitney Cummings
Wszystko w porządku… i inne kłamstwa
Whitney Cummings
Znacie serial "Dwie spłukane dziewczyny"? A może oglądacie amerykańskie stand-upy? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś/aś "tak", to z pewnością znacie lub powinniście znać Whitney Cummings, która jest komiczką i współautorką serialu "Dwie spłukane dziewczyny". Choć dotychczas zupełnie było mi nie po drodze ze stand-upem, to myślę, że właśnie ta książka to zmieniła. Wszystko w porządku… i inne kłamstwa to zbiór wszystkich historii i błędów, które popełniłam, które były zbyt kłopotliwe, by opowiedzieć o nich na żywo na scenie przed publicznością, ale dzięki nie tak nowoczesnej już technologii możesz przeczytać o nich tutaj. Ja nigdy nie byłam ani fanką biografii, ani tym bardziej autobiografii, bo te uważałam za zwykły przerost ego. "Wszystko w porządku i... inne kłamstwa" to mój mały przełom w poszerzaniu horyzontów literackich. Nie każda autobiografia to przerost ego, a przy jej czytaniu mogłam się bawić naprawdę nieźle! Przede wszystkim na ogromny plus, że autorka ma taki fascynujący sposób opowiadania o wydarzeniach ze swojego życia i jednocześnie mam wrażenie, że przełamuje tabu. To raczej nie jest książka z tych "ważnych", a raczej przełamanie wstydu w opowiadaniu o swoim życiu i jego nie zawsze udanych aspektach. W końcu nie zawsze wszystko musi być idealne i musi się dziać dobrze? Czasami po prostu musi się coś popsuć. Od samego początku poczułam się jakbym słuchała opowieści prosto od mojej przyjaciółki. Poczułam wręcz nieopisaną więź z autorką i w niektórych chwilach utożsamiałam się z nią. Czułam się zrozumiana, naprawdę jakbym siedziała ze swoją przyjaciółką przy kubku herbaty i słuchała tego, co się ostatnio stało. Śmiałam się do łez, czytałam z przyjemnością i poczułam, jakbym troszkę czytała stand-up przelany na papier, ale tutaj autorka poszła jeszcze bardziej na całość. Czy trzeba znać postać Whitney Cummings przed rozpoczęciem lektury? Nie trzeba, sądzę, że to nawet lepiej, znajomość postaci nie rzutuje na odbiór książki. Jest to olbrzymia dawka humoru, choć raczej dla tych, którzy lubią dość specyficzny jego rodzaj.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na94 lata temu
Bitwa braci. William, Harry i historia rozpadu rodziny Windsorów Robert Lacey
Bitwa braci. William, Harry i historia rozpadu rodziny Windsorów
Robert Lacey
Robert Lacey, renomowany historyk i konsultant serialu The Crown, w książce Bitwa braci podejmuje się szczegółowego i wnikliwego opisu jednego z najbardziej medialnych rozłamów we współczesnej brytyjskiej rodzinie królewskiej. Opowiada historię księcia Williama i księcia Harry’ego – braci, których życie od najmłodszych lat toczy się pod czujnym okiem opinii publicznej i paparazzich. To historia o braterstwie, lojalności, zdradzie, a także o trudnych wyborach życiowych dokonywanych w cieniu monarchii. Lacey ukazuje losy obu książąt od dzieciństwa, przez traumatyczne przeżycia związane ze śmiercią matki, aż po ich dorosłość, zmagania z mediami, a w końcu – rozejście się dróg. William – stateczny, powściągliwy, coraz lepiej odnajdujący się w roli przyszłego króla – oraz Harry – impulsywny, pełen emocji, coraz bardziej krytyczny wobec roli narzuconej mu przez instytucję monarchii. Autor z dużą wrażliwością opisuje, jak różne osobowości, wychowane w tych samych realiach, mogą obrać zupełnie inne ścieżki. Szczególną uwagę Lacey poświęca wydarzeniom, które doprowadziły do słynnego "Megxitu" – decyzji Harry’ego i Meghan o wycofaniu się z obowiązków królewskich. Autor analizuje napięcia, jakie narastały nie tylko między braćmi, ale też między ich żonami, mediami i całą instytucją Windsorów. W książce wyczuwalna jest empatia wobec obu stron konfliktu – Lacey nie demonizuje żadnej z postaci, raczej próbuje zrozumieć motywacje i presje, którym podlegali. Mocną stroną książki jest jej styl: rzetelny, a jednocześnie przystępny. Lacey jako historyk nie unika szerszego kontekstu – ukazuje, jak zmieniająca się rola monarchii i oczekiwania społeczne wpłynęły na sytuację braci. Wplata też ciekawostki z życia dworu i kulisy działania Pałacu Buckingham, co nadaje książce dodatkowy wymiar. Autor nie sili się na tanią sensację. Choć opowiada o konfliktach, plotkach i medialnych burzach, robi to z klasą i odpowiedzialnością. Przede wszystkim ukazuje Williama i Harry’ego jako ludzi – nie tylko członków rodziny królewskiej, ale braci, którzy mimo wspólnych korzeni, znaleźli się w zupełnie różnych miejscach życiowych. Bitwa braci to książka, która spodoba się nie tylko miłośnikom monarchii brytyjskiej, ale wszystkim zainteresowanym tematyką rodziny, relacji międzyludzkich oraz mechanizmami działania medialnej i publicznej presji. To również głos w ważnej debacie o prywatności, lojalności i cenie bycia osobą publiczną od urodzenia.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na810 miesięcy temu
Wiedźma. Droga do siebie Amanda Yates Garcia
Wiedźma. Droga do siebie
Amanda Yates Garcia
Są książki, które głęboko wchodzą w pamięć i min. „Wiedźma. Droga do siebie” jest tego przykładem. Na początku myślałam, że to książka typu czary mary i wiedzmy, które żyją w zgodzie i uwierzcie mi, jakie było moje zaskoczenie jak okazało się, że nie. Magiczny gen odziedziczony po przodkach to jest to, co opisuje autorka w książę. Droga, która nie była drogą prostą a tak, zakreconoą że przyznam się miałam czasem problem ze zrozumieniem, kiedy i co się odgrywa. Wielki trud, ból, niezrozumienie musiała znieść nasza bohaterka gdyż w jej życiu jak i życiu było dużo gwałtów, alkoholu, narkotyków, choroby. Dlatego wrócę do pierwszego zdania myślałam, że to taka lekka książka dla osób chcących dowiedzieć się czegoś od samej czarownicy, bo dla tych, którzy nie wiedzą nasza autorka jest faktycznie czarownicą, która tę książkę napisała w formie pamiętnika i drogę, jaką przeszła żeby wiedzieć to, co dziś wie. Teraz po przeczytaniu muszę śmiało, powiedzieć, że tak naprawdę to każdy z nas ma ten gen. Już tłumaczę, bo np. życie uczy nas pewnych rzeczy, nasze błędy pokazują, co i dlaczego tak sie stało, że nie ma skutku bez przyczyny wiec po jakimś czasie jesteśmy w stanie po części przewidzieć skutek, bo znamy przyczynę czyż nie? Mama uczy dziecko nie wkładać rączki w ogień, bo dziecko poparzy się, ale oczywiście każde dziecko wie lepiej wiec….. Oczywiście nie chce tego porównywać do autorki umiejętności to zdaje sobie sprawę, że to inny rodzaj czarnowidztwa, leczenia, uzdrowienia, lecz umiejętność naszych dziadków w życiu z przyrodą zawsze przynosiła pozytywne oddziaływanie i równowagę w przyrodzie (no prawie zawsze) Książka ma w sobie dużo tłumaczeń i odniesień do magii, itp., ale dla mnie mało jej było w książce. Z ręką na sercu mówię, że jeżeli wyjdzie coś tej autorki to sięgnę żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Tutaj nie ma magicznej mocy taką, jaką znamy z TV, ale jest długa droga usłana cierniami żeby w końcu dojść do tego gdzie dziś jest i kim jest. Pozycja nie dla każdego biorąc pod uwagę chodźmy przykre doświadczenia seksualne autorki.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na84 lata temu
Fotografka Helena Janeczek
Fotografka
Helena Janeczek
Bohaterka „Fotografki” Heleny Janeczek, Gerda Taro, nie jest tu jedynie postacią z historycznego archiwum; to raczej powidok, który autorka próbuje uchwycić, zanim ostatecznie wyblaknie. Janeczek rezygnuje z bezpiecznego schematu „od narodzin do śmierci”. Zamiast tego, tnie życiorys Taro na kawałki i układa go w nieliniową, polifoniczną strukturę, która bardziej przypomina przeglądanie stykowych odbitek niż czytanie klasycznej biografii. Taro poznajemy przez pryzmat trzech osób, które ją kochały, podziwiały lub nie potrafiły o niej zapomnieć: Ruth, Willy’ego i Georga. Ten zabieg pozwala Janeczek uniknąć hagiografii. Gerda w ich oczach bywa wyrachowana, niebezpiecznie ambitna i irytująco nieuchwytna. Nie jest „muzą” Roberta Capy – to określenie w kontekście tej książki wydaje się wręcz obraźliwe. Janeczek pokazuje Gerdę jako architektkę marki „Capa”, kobietę, która szybciej niż inni zrozumiała, że w nadchodzącym świecie obraz będzie potężniejszy niż karabin, a tożsamość można po prostu zaprojektować. Co wyróżnia tę prozę? Oporność narracji: To nie jest lektura do pociągu. Janeczek pisze gęsto, dygresyjnie, momentami wręcz przeładowuje tekst kontekstami politycznymi lat 30. Wymaga od czytelnika czujności, ale w zamian oferuje intelektualną satysfakcję. Fizyczność detalu: Autorka potrafi zawiesić uwagę na fakturze jedwabnej pończochy, świetle w paryskim mieszkaniu czy kurzu osiadającym na obiektywie. Te detale budują świat bez uciekania się do taniego sentymentalizmu. Książka brutalnie obdziera legendę wojny domowej w Hiszpanii z romantycznej patyny. Pokazuje chaos, strach i to, jak bardzo przypadkowa potrafi być śmierć, nawet jeśli staje się później ikoną. i Janeczek świetnie radzi sobie z opisem „stawania się” fotografa. Śledzimy, jak Gerty Pohorylle przeobraża się w Taro, jak uczy się kadrować rzeczywistość tak, by bolała lub zachwycała. Autorka stawia niewygodne pytania o etykę patrzenia: gdzie kończy się dokumentacja cierpienia, a zaczyna jego estetyzacja? „Fotografka” to powieść o ucieczce – przed nazizmem, przed nudą, przed własnym pochodzeniem i wreszcie przed obiektywem, który Taro woli trzymać w dłoni, niż mu się wystawiać. To proza chłodna, precyzyjna i ostra, która zamiast dawać odpowiedzi, zmusza do przyjrzenia się temu, co zostaje poza marginesem oficjalnej historii. To książka dla tych, którzy cenią literaturę jako proces poszukiwania, a nie gotowy produkt. Janeczek nie tyle opisuje Taro, co próbuje zrozumieć mechanizm jej fenomenu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Poczekalnia. 13 rozmów o pandemii Joanna Racewicz
Poczekalnia. 13 rozmów o pandemii
Joanna Racewicz
Książka pod tytułem „Poczekalnia. 13 rozmów o pandemii” Joanny Racewicz ma bardzo prostą okładkę. Widzimy drzwi i klamkę, a także listę nazwisk rozmówców autorki. Są to nazwiska znane i cenione. Niewątpliwie autorytety. Przeczytałam „Dzienniki pandemiczne”, gdzie wypowiadali się zwykli ludzie, nie z pierwszych stron gazet. Byłam ciekawa, jak to zostało pokazane w tej książce. Nie mogłam się od niej oderwać! Autorka miała wiele pytań do swoich rozmówców, niełatwych, czasami kontrowersyjnych, ale uzyskiwała szczere odpowiedzi. Covid bowiem nie wybiera, atakuje każdego, zostawiając blizny. Każdy z rozmówców otworzył się inaczej, ale każdy ma coś ważnego do powiedzenia. To dobra lektura na szalone czasy, w jakich przyszło nam żyć. Bardzo interesujący wywiad dotyczący Kliniki Budzik i jej działalności w pandemii został przeprowadzony z Ewą Błaszczyk. Siostra Małgorzata Chmielewska opowiedziała o życiu codziennym i walce o fundusze dla wspólnoty „Chleb Życia” oraz o swoich odczuciach dotyczących pandemii. Małgorzata Domagalik dzieli się swoimi przemyśleniami na temat siły współczesnej kobiety. Dorota Gawryluk zdradza tajniki pracy w telewizji i sekrety drastycznych zdjęć, które jednak jej nie kuszą. Paweł Grzesiowski, lekarz pediatra, ekspert w dziedzinie immunologii, profilaktyki i terapii zakażeń próbuje wyjaśnić, jak doszło do pandemii. Anita Lipnicka snuje historię swojego codziennego życia, które zabrała jej epidemia. Rafał Olbiński, malarz, twórca plakatów, pokazuje, że nie należy tracić nadziei. Robert Rutkowski, psychoterapeuta uzależnień, próbuje racjonalnie oswoić nasz lęk. Jacek Sanatorski, psycholog biznesu, wyraża nadzieję, że stare nawyki powrócą. Andrzej Seweryn opowiada o teatrze bez widzów. Tomasz Sobieraj, socjolog, zauważa, że koronawirus przyśpieszył rozwój technologii. Adam Sztaba mówi, że trzeba czasem trzęsienia ziemi, aby docenić to, co w życiu ważne. Dorota Zawadzka w interesujący sposób rozważa konsekwencje zdalnej edukacji dla uczniów. Joanna Racewicz potrafiała tak pokierować rozmową, aby jej goście otworzyli się. Szczere opowiadają, jak wirus wpłynął na ich sytuację zawodową, materialną, jak funkcjonują ich rodziny, jak pandemia zmieniła świat. Mają swoje plany, marzenia. Zastanawiają się, co ich czeka po. Jest to trudny czas, ale nadzieja nie umiera. Jesteśmy ludźmi, bo potrafimy zło przekuć w dobro. Lektura wspaniała! Polecam na uspokojenie nerwów. Niekoniecznie my mamy najgorzej…
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na61 rok temu
Nieźle się zapowiadało Jan Suzin
Nieźle się zapowiadało
Jan Suzin
Gdyby nie kilka programów nt. dawnych elit TV, które elitami były głównie z zasłużonej popularności (a nie gwiazdorzenia dla gwiazdorzenia) mniej osób z książki bym kojarzyła. "Ten facet" był ciepły i profesjonalny, miał to coś na wtedy, skoro tak dobrze go zapamiętałam. Garść wspomnień jest cenna, fajna (brak innego słowa, bo po prostu wierzę w to co napisane i porywa mnie to). Myślę, że tamte czasy gdy liczyła się wspólnota wykonania, już nie wrócą. Prawda niefiltrowana, aż tak bardzo mimo cenzury, która malała wraz z czasem. Teraz wszędzie korpo które stawiają na sensację i "tanią, dużą" oglądalność, bo wszystko się musi opłacać. TV wróciło do mnie (wyrzucone bez żalu z życia),po blisko 20 latach wraz z Mamą, która zamieszkała u mnie na parę lat. Tamten świat z lat 70/80 to trochę ciepła i zwariowana historia. Inteligentna walka z cenzurą. Dzisiejsza TV i jej cenzura jest inna. Mąci prawdę, odsuwa naukę, nie promuje autorytetów, które zapracowały na swoją pozycję: doświadczeniem, latami i wiedzą. Warto więc wskoczyć na trochę w tamten świat. W czas gdy liczyli się profesjonalni ludzie, ich wiedza, własne dokonania a nie tylko kasa właścicieli. Tamten egalitaryzm był prawdziwy (tak przynajmniej sugeruje książka) dzisiejszy elitaryzm jest nieraz, jak z XIX wieku - nepotyzm, pochodzenie, i szklane sufity dla ludzi spoza środowisk. Więc niby to rozrywka a jednak pomiędzy wierszami błąka się Maryli Rodowicz "...Ale to już było, i nie wróci więcej, i choć tyle się zdarzyło..." Mam smutno-wesołe i wesoło-smutne refleksje po tej książce. :D
Krystyna_PR - awatar Krystyna_PR
ocenił na721 dni temu
Listy do Emilki Andrzej Głowacki
Listy do Emilki
Andrzej Głowacki
Zacznę może od tego, że książka jest bardzo ładnie wydana. Twarda okładka, graficznie doskonała. Tekst wydrukowany na dobrej jakości, kremowym papierze. Pod względem formy literackiej książka podobała mi się. Napisana jest w formie listów, pięknym, literackim językiem. Widać tu bez wątpienia duży talent literacki autora, umiejętność posługiwania się słowem pisanym i wszechstronną wiedzę autora z wielu dziedzin. Jednak sama treść książki nie przypadła mi do gustu. Tak jak już wspomniałam książka to zbiór listów. Ich autorem jest starszy pan, który zakochał się w młodziutkiej dziewczynie (tytułowej Emilce). Do niej pisze listy w których mówi o oczarowaniu jej dziewczęcą urodą, opisuje też swoje codzienne życie, udziela dziewczynie rad. Niektóre listy kierowane są również do matki i siostry Emilki. Autor listów poznał Emilkę na targu. Wraz z matką i siostrą sprzedawała tam owoce i warzywa. Starszy pan był stałym klientem kobiet. Zakupy jednak najbardziej lubił robić u Emilki. Urzekła go młodość i uroda dziewczyny, jej skromność oraz miła aparycja. Starszy pan zaczął obdarowywać dziewczynę drobnymi prezentami, udzielał jej niechcianych rad. W pewnym momencie zachowania starszego pana zaczęły być dla Emilki uciążliwe. Dziewczyna starała się rozluźnić istniejącą relację ze starszym panem, czuła się osaczona, niepewna, przestraszona. Podobną postawę przyjmują matka i siostra Emilki. Również chłopak dziewczyny daje starszemu adoratorowi jasno do zrozumienia, żeby już się z nią nie kontaktował. Autor listów wiedział więc z kilku źródeł, że dziewczyna nie życzy już sobie kontaktów z nim, ani prezentów i listów. I chociaż zakochany pan twierdzi, że nie można zabronić nikomu kochać i nie widzi nic złego w swoim nachalnym zachowaniu, ja doskonale rozumiem postępowanie dziewczyny i jej bliskich. Bardzo emocjonalnie odebrałam naganne dla mnie zachowanie zakochanego, który nie rozumie sprzeciwu młodej kobiety, słowa nie chcę, nie podoba mi się to... W żaden sposób nie potrafiłam zaakceptować takiego zachowania, które było dla mnie działaniem na granicy przestępstwa. A sama miłość, o której zapewniał starszy pan, wcale według mnie, nie była miłością, ale dziwnym zauroczeniem dziewczęcym urokiem i chęcią podporządkowania sobie skromnej dziewczyny. Chcę podkreślić, że nie razi mnie możliwość związku dwojga ludzi, których dzieli duża różnica wieku. Bardzo razi mnie natomiast narzucanie się drugiej osobie, udzielanie niepotrzebnych rad, namawianie do oglądania nielubianych filmów itp. Swojego czasu czytałam powieść o związku dwojga ludzi, których dzieliła duża różnica wieku. Była to bardzo piękna książka, która wywarła na mnie duże wrażenie - „Spóźnieni kochankowie”. W tym związku dużo starsza od partnera była kobieta. Ale ich związek opierał się na wzajemnym uczuciu, fascynacji i szacunku. Nikt tu na nikogo nie wywierał nacisków, wszystko odbywało się za zgodą obojga partnerów. Mimo wszystko książkę polecam ze względu na jej literacki język oraz kontrowersyjny temat. Dziękuję autorowi za przesłanie bezpłatnego egzemplarza książki. Życzę wielu dalszych sukcesów literackich
jousna - awatar jousna
oceniła na65 lat temu
Krzyk wiatru Seweryna Szmaglewska
Krzyk wiatru
Seweryna Szmaglewska
🌷Lubię prozę tej autorki za jej niesamowitą liryczność. Mimo wydarzeń, które opisuje, mimo wszystkiego, czego była świadkiem, potrafiła zachować obiektywizm i swoją... tożsamość. Z wrodzoną sobie delikatnością i empatią, wyczuciem i świadomością ulotności i ułomności ludzkiego życia, a jednocześnie zachowując realia, oddaje piekło obozów, pokazuje egzystencję ludzi, którzy trzymając się kurczowo życia i wspomnień sprzed wojny, próbowali przetrwać. 🌷Sama fabuła opisana jest z perspektywy Piotra , więźnia obozu w Oświęcimiu, który ma spotkać się z łączniczką z obozowego ruchu oporu, w celu przekazania jej informacji na temat buntu więźniów. Możemy obserwować obóz z jego perspektywy, ludzi, którzy cierpią, ale także mają nadzieję, żyją przeszłością i przyszłością, bo przecież to wszystko się kiedyś musi skończyć . 🌷"Zbrodniarze osłaniają mord coraz innymi słowami, raz tępią chrześcijan, kiedy indziej pogan, potem arystokrację francuską gilotynują pod jasnym niebem, na placu, w obecności tłumów rozdygotanych podnieceniem, a teraz osłonili się słowem: "Żydzi ". (...) mordercy pozostają tacy sami (...) Upojenie zbrodnią, upojenie krwią ściekającą do ziemi, nasycającą glebę, czerwonym sokiem ludzkim- oto istota czasu morderstw masowych. Epidemia moralna. Przekreślenie prawa, zasad, obyczajów. Nawroty dzikości. Dwunogie ryczące bydlę chce znowu na pewien czas być zwierzęciem, otrząsa się ze wszystkich norm i konwencji niby z obroży i gorsetów. Chce mordować. Chce dławić. Chce gwałcić." 🌷Wspaniałe świadectwo. Brak słów, po raz kolejny. 7,5/10
Ficunio - awatar Ficunio
ocenił na75 lat temu
Pionierki. Maria Czaplicka i nieznane bohaterki antropologii Frances Larson
Pionierki. Maria Czaplicka i nieznane bohaterki antropologii
Frances Larson
Książka pasjonująca!!! Warto jednak może zacząć, że „Pionierki. Maria Czaplicka i nieznane bohaterki antropologii” to polski przekład książki Frances Larson, wydanej w anglojęzycznej wersji pod tytułem "Undreamed Shores: The Hidden Heroines of British Anthropology". Ciepło jest myśleć o Marii Czaplickiej, jako polskiej antropolożce, ale prawda jest taka, że nie dane jej było w tej roli zaistnieć. Larson proponuje wielowątkową biografię — w rzeczywistości zbiorowy portret pięciu kobiet — które na przełomie XIX i XX wieku łamały akademickie bariery, wyruszając w teren i dokumentując kultury dalekie od ówczesnych centrów wiedzy. Autorka rekonstruuje zarówno ich odkrywcze wyprawy, jak i codzienne zmagania z uprzedzeniami, brakiem funduszy i akademickim mizoginizmem. Siła tej książki polega na zręcznym połączeniu reportażu i analizy: dostajemy barwne fragmenty z podróży (od Wyspy Wielkanocnej po Syberię),fragmenty listów i dzienników, a także kontekst intelektualny — jak wyglądała antropologia w Oxfordzie tamtego czasu i jakie role w niej przypadały kobietom. Narracja jest żywa, miejscami reporterska, co sprawia, że lektura nie nuży nawet wtedy, gdy autorka omawia zawiłe debaty naukowe. Larson nie idealizuje bohaterek — pokazuje ich ambicje, ambiwalencje i słabości — ale też umiejętnie podkreśla, jak ich odkrycia i obserwacje często wyprzedzały ówczesne paradygmaty. Centralną postacią rozdziału poświęconego Syberii jest Maria Antonina Czaplicka — Polka, która zdobyła dyplom z antropologii na Oxfordzie, poprowadziła ekspedycję nad Jenisej w 1914 roku i została pierwszą kobietą wykładającą antropologię na tej uczelni. Larson przywołuje zarówno jej rzetelne badania nad szamanizmem i życiem ludów syberyjskich, jak i trudne okoliczności — wojna, choroby, izolacja. Biograficzne szkice o Czaplickiej wzbogacone są o cytaty z jej popularnego pamiętnika "My Siberian Year", co nadaje opowieści intymny wymiar. Larson nie ogranicza się do heroicznej anegdoty o „pierwszych kobietach”, lecz stara się zrozumieć mechanizmy ich wykluczenia i późniejszego zapomnienia — dlaczego męskie nazwiska (np. Malinowskiego) weszły do kanonu, a inne zostały zapchnięte na margines. Autorka pokazuje, jak instytucjonalne praktyki, sieci patronatu i zasoby finansowe kształtowały historię dyscypliny; kobiety, mimo wkładu, miały często mniej szans na rozwój stabilnej kariery akademickiej. Ten krytyczny wymiar czyni z książki ważny głos w debacie o rewizji historii nauki. Jeśli chodzi o konstrukcję i styl — Larson pisze przystępnie, miejscami błyskotliwie, z talentem do portretowania osób i miejsc. Nie jest to jednak monografia naukowa - brakuje tu głębszej metodologicznej refleksji nad etnografią tamtego okresu czy systematycznego wykorzystania zapisków archiwalnych w tej skali, jakiej spodziewaliby się historycy nauki. Dla czytelnika zainteresowanego historią antropologii i biografiami podróżników książka będzie świetna, dla specjalisty — co najwyżej interesujący punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. W opisie Marii Czaplickiej Larson zręcznie łączy źródła anglojęzyczne z literaturą polską i angielską, akcentując zarówno jej naukowe osiągnięcia (m.in. "Aboriginal Siberia"),jak i tragiczny koniec życia. Czaplicka, której badania nad szamanizmem i kulturą ludów północnej Azji miały znaczenie pionierskie, doświadczyła jednocześnie chronicznego braku finansów i wsparcia — elementów, które Larson interpretuje jako symptom większych strukturalnych problemów wobec kobiet w nauce. Dla polskiego czytelnika dodatkowym smaczkiem jest fakt, że tekst Larsona zwraca uwagę na miejsce Czaplickiej między badaczami światowej klasy — nie jako egzotycznej wyjątku, lecz jako badaczce, której prace wciąż mogą inspirować. Tłumaczenie na język polski (wydawnictwo Znak) czyni tę historię bardziej dostępną dla odbiorców, którzy chcą zmierzyć się z własnym kanonem naukowym i pamięcią kulturową. Podsumowując: Larson napisała angażującą książkę — równocześnie hołd i krytyczne spojrzenie na „nieznane bohaterki” antropologii. To lektura, która uczy i prowokuje do rewizji znanych narracji o przeszłości nauki.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu
#pierdolamento Kasia Mruklik-Iglińska
#pierdolamento
Kasia Mruklik-Iglińska
"Koniec jest zawsze początkiem. Czas płynie, a pierdolamento toczy się dalej. Każdy ma swoje pierdolamento. Sytuacje bywają różne, raz lepsze, raz gorsze. Najważniejsze jest to, by we wszystkim znaleźć naukę i wyciągnąć wnioski." #pierdolamento to na pierwszy rzut oka bardzo niepozorna książeczka. Jako że jestem dojrzałą kobietą i matką, która ma za sobą wiele absurdalnych sytuacji (taki kraj i obyczaj),#pierdolamento autorstwa Kasi Mruklik-Iglińskiej przypadło mi stuprocentowo do gustu. Doskonała narracja, przyprószona szczyptą dowcipu, sarkazmu i autoironii, pozwala nie tylko na relaks, ale również wywołuje chwilami spontaniczne i niekontrolowane wybuchy śmiechu. (W tym miejscu przepraszam kierowcę oraz pasażerów autobusu linii 154. Już dawno wyrosłam z tłamszenia emocji w sobie, więc niestety, jesteście skazani na moje łzy czy szczery śmiech, wywołany aktualnie czytaną lekturą w drodze do pracy). Czytając #pierdolamento czułam się, jakbym siedziała z dawno niewidzianą kumpelą przy piwku i słuchała wspomnień o zabawnych lub żenujących sytuacjach życiowych, jakie jej się przytrafiły. Okładka przywodzi mi na myśl własną codzienność, gdzie czasem jedyną oazą spokoju i bezpieczną przystanią okazuje się być łazienka lub WC. Ot, taki schron współczesnego homo sapiens przed wszelkim złem tego świata i całą głupotą ludzką. (Ten, kto pracuje w obsłudze klienta, wie, co mam na myśli. May the force be with you, guys). Przytaczane dialogi rozkładają niemal na łopatki. Mnie powalił ten z "maużem" dokonującym zakupów 😂. Kasiu, zasługujesz w tym miejscu na Nobla. Jestem po tej lekturze Twoją absolutną fanką. Podziwiam Twój styl i warsztat pisarski. Niech słowotwórczy talent Cię nigdy nie opuszcza. I nie daj nam zbyt długo czekać na swoją kolejną książkę, proszę. Serdecznie polecam.
Venilia - awatar Venilia
oceniła na73 lata temu
Przylepka i Potwór Susana Osorio-Mrożek
Przylepka i Potwór
Susana Osorio-Mrożek
Wspomnienia drugiej żony naszego wybitnego dramaturga obejmują czasy ich długoletniego romansu i wreszcie małżeństwa (od 1987 r.). Dużą część książki zawierają listy, które do siebie pisali w latach 80., przez długi czas bowiem byli rozdzieleni – ona w Meksyku, on w Paryżu, a że żyli w romantycznej epoce – bez internetu i smartfonów – więc namiętnie korespondowali.  Przeczytałem już dwa tomy listów Mrożka: z Erwinem Axerem i Gustawem Herlingiem-Grudzińskiej, pisze w nich Mrożek sporo i ciekawie o teatrze, literaturze, polityce. Natomiast w tym tomie listy nie są zbyt interesujące, trochę w nich taniego filozofowania pani Susany,  trochę wynurzeń Mrożka o jego zmiennych nastrojach, depresji i w ogóle o tym jak trudnym jest człowiekiem. Ciekawe, że oboje fascynują się tarotem, stawiają sobie karty i bardzo poważnie traktują prognozy z nich wynikające. Prawdę mówiąc, lektura tej epistolografii była dosyć nużąca. Okresy korespondencji przeplatane są miesiącami wspólnego życia w Paryżu, ale nie do końca wspólnego, bo Mrożek jest wciąż związany z inną kobietą. Susana też sobie znajduje innego faceta, ale wraca do Mrożka, bo jak pisze: „Sławomir wystawił mnie do wiatru i z pewnością zrobiłby to jeszcze raz, ale był mężczyzną, którego kochałam najbardziej, i nie miałam zamiaru go stracić.”  W drugiej części książki pani Susana pisze o swoim życiu z Mrożkiem, które zaczęło się w połowie lat 80. i trwało do 2013 r., do śmierci pisarza. Było z pewnością ciekawe, pełne podróży, hołdów dla Mrożka, z drugiej strony trudne, bo osobowość wielkiego pisarza była niełatwa: egocentryzm, stany depresyjne, skrajny introwertyzm, itd. Nie bez przyczyny pani Susana nazywa swego męża potworem; nieprzypadkowo jedna z biografii Mrożka nosi tytuł „Mrożek. Striptiz neurotyka.” W pewnym momencie Susana poważnie myśli o rozstaniu, wyjeżdża na dłużej do Meksyku, zostawiając Mrożka w Krakowie, ale pisze: „Nie chciałam wracać, jednak Sławomir często mi się śnił. Żyć z nim mogło być ciężko, utracić go było klęską totalną.” Co ciekawe, nasza para często zmieniała miejsca pobytu, jakby przez całe życie szukali dla siebie gniazda: Francja, potem Meksyk, powrót do Krakowa, przenoszenie się tam z mieszkania do mieszkania, wreszcie wyjazd do Nicei.  Jest tam parę mrożkowskich bonmotów, pisze np. o Wiedniu, że tam: „po ulicach chodzą mumie”, ale mało tego.  W sumie książka dosyć ciekawa, ale raczej tylko dla miłośników Mrożka. 
almos - awatar almos
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Dziewiętnastoletni Marynarz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziewiętnastoletni Marynarz