
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać379
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Na fejsie z moim synem

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2021-04-14
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-02-08
- Liczba stron:
- 448
- Czas czytania
- 7 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380325937
Nieżyjąca matka, Irena Wiśniewska, pisze z czeluści piekielnych do swojego ukochanego syna Janusza. Pisze na Facebooku, a jej wpisy układają się w intymną, fascynującą opowieść, gdzie rodzinne historie przeplatają się z wywodami o Bogu, nauce, sztuce… Dopiero teraz, na fejsie, mogą powiedzieć sobie wszystko. Ten zapis wzajemnej tęsknoty jest próbą dokończenia przerwanej śmiercią rozmowy, w której nie ma już tabu.
Kup Na fejsie z moim synem w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Na fejsie z moim synem
Pamiętam swoje spotkanie z autorem podczas Targów Książki kilka lat temu. Choć miałam za sobą większość jego powieści, to przybyłam do jego stolika tylko po autograf dla mojej Mamy. I to w dodatku nie jego autograf, a podpis Doroty Wellman, z którą to Janusz Leon Wiśniewski wspólnie napisał książkę. Niestety znana dziennikarka musiała szybciej wybyć (nagle wezwana do pracy),więc pozostało mi spotkanie z JLW. Znany pisarz wydał mi się szalenie nieśmiały i początkowo nie wiedziałam, jak podtrzymać rozmowę. Postanowiłam więc "zagadać" na tematy naukowe, bowiem dziedziny zarówno fizyki czy nawet genetyki nie są nam obce. JLW zdziwił się nieco. Nie wiem, dlaczego. Przecież kobieta niespełna trzydziestoletnia może coś na ten temat wiedzieć. Zaraz potem zapytałam, jakie książki naukowe czyta, bo może i mnie coś z tego zaciekawi. Tutaj padły słowa, które... nie wiem... mogłabym odebrać jako obrazę. Autor powiedział, że te książki naukowe, które czyta są po pierwsze bardzo drogie, a po drugie "bardzo naukowe", zatem nic mi nie poleci. Nie będę udawać, że w tym momencie autor złapał u mnie przysłowiowego minusa. Bo co, ja niby biedna i głupia jestem? Ale wracając do samej książki... Już na samym początku dał mi się we znaki sposób pisania. Zupełnie, jakbym czytała Masłowską! Zamiana kolejności wyrazów w zdaniach - nie wiem, co miała na celu. Próba bycia "trendy", czy też "cool"? Ten masłowsko-yodowy styl mi nie odpowiada. Po kilkunastu stronach męczy i mocno zniechęca do dalszego czytania (i tak przez całą powieść). Bardzo spodobał mi się pomysł na listy od własnej matki. Ba - listy z zaświatów, z samego piekła! I jak niekiedy wspomnienia z czasów wojny mnie zauroczyły, a z kolei opowiadania o znanych zmarłych osobach i ich życiu w piekle niezmiernie ciekawiły, tak tłumaczenie przez panią Irenę zawiłości fizyczno-chemiczno-genetycznych naszego wszechświata były jakby nierealne. Nie twierdzę, że osoba bez matury (można się o tym dowiedzieć z okładki tuż pod zdjęciem pani Ireny) nie może pochwalić się taką wiedzą. Niemniej niejednokrotnie w książce wspomniano, że pani Irena "się nie zna, bo niedouczona jest i to Nusza musi wytłumaczyć". Trochę na siłę autor próbował upchać w listy swojej matki naukowe teorie. Rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy. Kilka razy pani Irena, tłumacząc coś synowi, próbuje go "pocieszyć" pisząc, żeby się nie przejmował krytyką jego powieści, bo to pewnie ludzie "z zawiści piszą", że to "literaccy ignoranci, analfabeci są". Chwilę jednak przedtem stwierdza, że pisać to każdy umie, tego nie trzeba się uczyć i zawód pisarza to żaden zawód. Dość mocny kontrast. Miałam wrażenie, że słowa otuchy ze strony matki w sprawach literackich to próba wmówienia czytelnikom przez samego autora (bo to przecież On pisał książkę, a nie jego matka),że skoro coś nam się w jego pisaniu nie podoba, to oznacza, że po prostu nie dorośliśmy do takiej literatury. Mocno uogólnione. I w pewnym momencie JLW wrzuca wszystkich swoich czytelników do jednego wora: "jak nie lubicie, to znaczy, że się nie znacie". Druga sprawa... Niejednokrotnie przewijają się tam rozmyślania na temat narodowości. Jak wiadomo - JLW jest Polakiem, ale od lat mieszka w Niemczech. Nie on pierwszy, nie ostatni. W czasie czytania jednak można znowu doszukać się pewnego paradoksu. Z jednej strony matka JLW tłumaczy syna, że "tak tęskni za Polską i polskością", że to życie w Niemczech "to tak na chwilę". A kilka stron dalej rozpisuje się na temat tego, jacy to Polacy są zawistni (a Niemcy nie),jacy niepoukładani (a Niemcy nie),jacy niedoświadczeni politycznie (a Niemcy nie) itepe. Paradoks na paradoksie. Największy szok jednak pojawił się, gdy Irena (czyli autor) zaczyna cytować książki naukowe, które ja czytałam, a którymi JLW podczas rozmowy ze mną wyjątkowo pogardził ("za mało naukowe", heh!). Gdy w książce pojawia się dość obszerny cytat z "Hiperprzestrzeni" M.Kaku (wspominałam o tej książce podczas Targów Książki),to z moich ust wydobyło się złośliwe: "Ty, chamie!" (to do osoby JLW się odnosiło) "Czyli tylko to, co Ty naukowego czytasz, jest godne uwagi? A cała reszta sugerowana przez osoby nie-tak-bardzo-wykształcone jak Ty zasługuje na zbycie gburowatym, wyniosłym komentarzem? A potem się okazuje, że jednak nasze źródła naukowej wiedzy są te same!". No tak... Ale ja jestem tylko magistrem. Nie mam co się "równać" do doktora habilitowanego. A sama matka Nuszy w powieści pisze, że "po co syn te wszystkie dyplomy chciał zdobyć", że przecież "i bez tych tytułów byłby mądry". Niestety... wychodzi na to, że dla JLW jednak papier i ilość tytułów przed nazwiskiem ma ogromne znaczenie. Cóż... porzućmy jednak tą "żółć"... Dla momentów, w których pani Irena opowiada o swoim życiu oraz o życiu "po śmierci" warto było poświęcić czas. Szkoda tylko, że tych momentów było niespełna... powiedzmy... dwadzieścia procent. Pozostałe osiemdziesiąt procent to naukowe wywody, wulgarny niekiedy język, brak logicznej kolejności wyrazów w zdaniach (moje określenie to: masłowsko-yodowy styl, bo tylko Masłowska i Yoda tak się wypowiadali) oraz wiele, wiele hipokryzji, paradoksów, zaprzeczeń swoich poprzednich słów. Przez całą książkę jednak nie opuszczało mnie jedno przeczucie. Na potwierdzenie tego... Hmm... Gdybym kiedykolwiek miała okazję spotkać raz jeszcze pana JLW, zapytałabym go i poprosiła tylko o jedno. "Czy pan, panie Januszu, pisał tą książkę na haju? Był pan na alkoholowym, bądź narkotykowym rauszu? A przy okazji... proszę już takich dyrdymałów nie pisać. Wolę to, co stworzył pan w "Losie powtórzonym" i "Bikini"." I to tyle w tym temacie...
Oceny książki Na fejsie z moim synem
Poznaj innych czytelników
2511 użytkowników ma tytuł Na fejsie z moim synem na półkach głównych- Przeczytane 1 423
- Chcę przeczytać 997
- Teraz czytam 91
- Posiadam 463
- Chcę w prezencie 33
- Ulubione 29
- 2013 24
- 2012 22
- 2014 19
- Z biblioteki 10
Tagi i tematy do książki Na fejsie z moim synem
Inne książki autora

Czytelnicy Na fejsie z moim synem przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Na fejsie z moim synem


Janusz L. Wiśniewski spotka się z czytelnikami. Transmisja na LC!

Janusz L. Wiśniewski odpowie na pytania użytkowników LC!
Cytaty z książki Na fejsie z moim synem
...ból ustąpi i kiedyś ta Twoja pierwsza miłość śmieszna Ci się wyda i jedyne, co Ci po niej pozostanie, to ten przeceniany przymiotnik "pierwsza". Bo ważniejsze są miłości następne, a najważniejsza jest i tak zawsze ta ostatnia.
...ból ustąpi i kiedyś ta Twoja pierwsza miłość śmieszna Ci się wyda i jedyne, co Ci po niej pozostanie, to ten przeceniany przymiotnik "pie...
Rozwiń Zwiń"Chciałabym go zapytać, dlaczego mnie tak podle zostawił.I dlaczego mi nie powiedział z jakiego powodu.Dla kobiety to ogromnie ważne wiedzieć.Ta wiedza, dlaczego mężczyzna nagle postanawia odebrać kobiecie swoją uwagę, czułość i opiekę, wartość w sobie ogromną niesie."
"Chciałabym go zapytać, dlaczego mnie tak podle zostawił.I dlaczego mi nie powiedział z jakiego powodu.Dla kobiety to ogromnie ważne wiedzie...
Rozwiń Zwińgłupota ludzka granic przecież nie posiada i w żadnym normalnym DNA zmieścić się nie może
głupota ludzka granic przecież nie posiada i w żadnym normalnym DNA zmieścić się nie może
















































Opinie i dyskusje o książce Na fejsie z moim synem
Dosłownie nie wiem co napisać, bo uwielbiam Janusza Wiśniewskiego za Jego czułość i kwantowość pisania, że się tak wyrażę.
Tutaj zawiodłam się lub nie tego się spodziewałam. Plus za pomysł na rozmowę matki z synem w sieci, ale bardziej są to raczej wylane żale niż ciekawa opowieść, choć był potencjał.
Dosłownie nie wiem co napisać, bo uwielbiam Janusza Wiśniewskiego za Jego czułość i kwantowość pisania, że się tak wyrażę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTutaj zawiodłam się lub nie tego się spodziewałam. Plus za pomysł na rozmowę matki z synem w sieci, ale bardziej są to raczej wylane żale niż ciekawa opowieść, choć był potencjał.
Dawno książka (a raczej wywód) tak nie wymęczyła mnie... dobrze że audiobook to jakoś przebrnąłem.. Forma nie do przyjęcia ale kilka faktów ciekawych było.
Dawno książka (a raczej wywód) tak nie wymęczyła mnie... dobrze że audiobook to jakoś przebrnąłem.. Forma nie do przyjęcia ale kilka faktów ciekawych było.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmartwiły mnie te negatywne opinie. Mnie ta książka spodobała się. Jest tam humor, refleksja, emocje, przemyślenia. Dobra na spokojny wieczór z herbatą.
Zmartwiły mnie te negatywne opinie. Mnie ta książka spodobała się. Jest tam humor, refleksja, emocje, przemyślenia. Dobra na spokojny wieczór z herbatą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka niby dobra, ale przeciętna. Raz lepsza, raz gorsza.
Taka niby dobra, ale przeciętna. Raz lepsza, raz gorsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"... tak wewnętrznie czuję, że miłość jako niezaspokajalne nienasycenie rozmową z bliską ci osobą zdefiniować można."
Mnie książka nie zachwyciła. Sporo przemyśleń religijnych i filozoficznych. Narracja męcząca. Doceniam podjęcie tematu głębszego spojrzenia na swoje życie, w sposób bolesny i silnie emocjonalny. Świetny pomysł pisania na facebooku do syna przez nieżyjącą matkę, choć te wpisy równie dobrze mogłyby być listami.
"... tak wewnętrznie czuję, że miłość jako niezaspokajalne nienasycenie rozmową z bliską ci osobą zdefiniować można."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnie książka nie zachwyciła. Sporo przemyśleń religijnych i filozoficznych. Narracja męcząca. Doceniam podjęcie tematu głębszego spojrzenia na swoje życie, w sposób bolesny i silnie emocjonalny. Świetny pomysł pisania na facebooku do syna przez nieżyjącą...
Bardzo ucieszyłam się, gdy w antykwariacie trafiłam na tę książkę. Tym bardziej, że mimo iż nie jest nowością, w ogóle jej nie kojarzyłam. Tytuł chwytliwy, opis również. Surrealistyczna rozmowa między nieżyjącą matką i synem – na dodatek przez internet. Intrygujące. Poza tym, wszystkie poprzednie powieści J. L. Wiśniewskiego były tak magnetyczne, że nawet się nie obejrzałam, a już był koniec. Nastawiłam się więc na porywającą fabułę w doskonałym stylu, ale…
… ale niestety – nie jest to typowa powieść Wiśniewskiego, do jakich przyzwyczaił mnie pisarz. Być może chciał zaskoczyć czytelników, a może ma dość powracania do jego najsłynniejszej (chociaż wg mnie nie najlepszej, a na pewno nie mojej ulubionej) powieści pt. „Samotność w sieci”. Tym razem jest zupełnie inaczej. Tego nie można mu odmówić. Tylko czy to się spodoba? Przejdźmy jednak do konkretów.
C.D.:
https://czytany-blog.blogspot.com/
Bardzo ucieszyłam się, gdy w antykwariacie trafiłam na tę książkę. Tym bardziej, że mimo iż nie jest nowością, w ogóle jej nie kojarzyłam. Tytuł chwytliwy, opis również. Surrealistyczna rozmowa między nieżyjącą matką i synem – na dodatek przez internet. Intrygujące. Poza tym, wszystkie poprzednie powieści J. L. Wiśniewskiego były tak magnetyczne, że nawet się nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor powiedział co wiedział. Gorzej nawet, bo wszystko to włożył w usta swojej zmarłej matki, która z zaświatów pisze autorowi na fb to co autor wie. Czytając "Na Fejsie" to trochę tak jakby pozwolić przysiąść się w knajpie nieznajomemu, który zaczyna zadręczać nas setką bezużytecznych informacji zaciągniętych z Wikipedii. W efekcie mamy quasi-intelektualną sieczkę odzianą w naiwną historię, napisaną w dodatku brzydkim (dla tych, którzy niefortunnie chwilę wcześniej rozsmakowywali się w "Dzienniku" J. Pilcha, wręcz szpetnym) językiem. Gdybym wyrządziła takie "dziełko" swojej matce, jestem przekonana, że więcej by do mnie nie napisała. 🙂
Autor powiedział co wiedział. Gorzej nawet, bo wszystko to włożył w usta swojej zmarłej matki, która z zaświatów pisze autorowi na fb to co autor wie. Czytając "Na Fejsie" to trochę tak jakby pozwolić przysiąść się w knajpie nieznajomemu, który zaczyna zadręczać nas setką bezużytecznych informacji zaciągniętych z Wikipedii. W efekcie mamy quasi-intelektualną sieczkę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra pozycja, która porusza wiele tematów i wiele problemów. Polecam!
Bardzo dobra pozycja, która porusza wiele tematów i wiele problemów. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam. Końcówkę trochę już męczyłam. Ciekawe tematy (wiara, kościół, genetyka, samobójstwa). Forma trochę monologu, trochę rozmowy. Na kolana mnie nie powaliła ta książka. Czemu? Bo nie tego się spodziewałam. Tak mało Wiśniewskiego w niej.
Przeczytałam. Końcówkę trochę już męczyłam. Ciekawe tematy (wiara, kościół, genetyka, samobójstwa). Forma trochę monologu, trochę rozmowy. Na kolana mnie nie powaliła ta książka. Czemu? Bo nie tego się spodziewałam. Tak mało Wiśniewskiego w niej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo „osobista” relacja matki z synem. Matka wspomina swoje czasy i stara się przekazać to synowi Każe Mu wrócić do polski, zacząć myśleć o tym co dobre. . Dużo historii.
Bardzo „osobista” relacja matki z synem. Matka wspomina swoje czasy i stara się przekazać to synowi Każe Mu wrócić do polski, zacząć myśleć o tym co dobre. . Dużo historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to