rozwińzwiń

Lis, Sąsiad i nasza planeta

Okładka książki Lis, Sąsiad i nasza planeta autora FiberTiger, 9788361488750
Okładka książki Lis, Sąsiad i nasza planeta
FiberTiger Wydawnictwo: Format literatura dziecięca
100 str. 1 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2020-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-08-12
Liczba stron:
100
Czas czytania
1 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361488750
Tłumacz:
Dorota Hartwich
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lis, Sąsiad i nasza planeta w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lis, Sąsiad i nasza planeta

Średnia ocen
7,5 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lis, Sąsiad i nasza planeta

avatar
415
228

Na półkach:

Mądra i urokliwa książka dla najmłodszych. Tekstu jest niewiele, ale pozostawia sporo miejsca na dalszą rozmowę. Duży plus za pierwszą opowieść - o tym, że lepiej spróbować coś naprawić, niż szybko pozbyć się i kupić nowe, przy czym nie jest to miałkie moralizowanie a fajna i urzekająca historyjka.

Mądra i urokliwa książka dla najmłodszych. Tekstu jest niewiele, ale pozostawia sporo miejsca na dalszą rozmowę. Duży plus za pierwszą opowieść - o tym, że lepiej spróbować coś naprawić, niż szybko pozbyć się i kupić nowe, przy czym nie jest to miałkie moralizowanie a fajna i urzekająca historyjka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
345
259

Na półkach:

Bardzo aktualny temat ekologii poruszony w niekonwencjonalny sposób. Książka jest wyjątkowa zarówno pod względem tekstu, jak i ilustracji. Jeśli jeszcze nie rozmawiałeś ze swoim dzieckiem o ekologii, to "Lis, sąsiad i nasza planeta" to najlepsza okazja. A jeśli Twoje dziecko wie już trochę na ten temat, to warto wzmacniać tę wiedzę takimi właśnie książkami. Jeśli masz ochotę zajrzeć do środka książki lub dowiedzieć się o niej więcej, zapraszam tutaj: https://mamabasiczyta.pl/lis-sasiad-i-nasza-planeta/ :)

Bardzo aktualny temat ekologii poruszony w niekonwencjonalny sposób. Książka jest wyjątkowa zarówno pod względem tekstu, jak i ilustracji. Jeśli jeszcze nie rozmawiałeś ze swoim dzieckiem o ekologii, to "Lis, sąsiad i nasza planeta" to najlepsza okazja. A jeśli Twoje dziecko wie już trochę na ten temat, to warto wzmacniać tę wiedzę takimi właśnie książkami. Jeśli masz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1070
380

Na półkach: , ,

"Lis, sąsiad i nasza planeta" to książka, która każe się zastanowić nad naszym stosunkiem do otaczającej nas przyrody, środowiska oraz pieniędzy i konsumpcjonizmu. Pokazuje dzieciom i nam, że może warto spróbować naprawić zepsutą rzecz, by mogła nam służyć dalej, a nie od razu wyrzucać i kupować nową. W rozdziale 'Pieniądze za nic' nakreśla, że często są zawody, w których wystarczy być, niewiele robić, a pieniądze spływają jak szalone, co powoduje nadmierny, niczemu nie służący, konsumpcjonizm. Właściwie większość ludzi, w ostatnich czasach, kupuje dla samego kupowania i dziwi fakt, że na świecie jest wystarczająco pieniędzy i jedzenia, by każdy żył na godnym poziomie, ale w krajach wysoko rozwiniętych prawie nikt już się nie zastanawia nad ich prawdziwą wartością, bo one są i czemu miałoby ich zabraknąć. Można kupić i można wyrzucić, w końcu jak to mówią - kto bogatemu zabroni. Jednak taka krótkowzroczność, choć niebezpieczna, jest bardzo powszechna.
Jest też co nieco na temat detergentów, których używamy, a które nie są obojętne dla naszego środowiska i powinniśmy mieć tego świadomość. Nasze decyzje w tym zakresie, nie wpływają tylko na nasz kawałek na ziemi, ale przenikają głębiej i docierają dalej niż nam się może wydawać...

"Lis, sąsiad i nasza planeta" to książka, która każe się zastanowić nad naszym stosunkiem do otaczającej nas przyrody, środowiska oraz pieniędzy i konsumpcjonizmu. Pokazuje dzieciom i nam, że może warto spróbować naprawić zepsutą rzecz, by mogła nam służyć dalej, a nie od razu wyrzucać i kupować nową. W rozdziale 'Pieniądze za nic' nakreśla, że często są zawody, w których...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Lis, Sąsiad i nasza planeta na półkach głównych
  • 20
  • 5
12 użytkowników ma tytuł Lis, Sąsiad i nasza planeta na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ptyś Claire Lebourg
Ptyś
Claire Lebourg
Okres wakacyjny = porzucanie zwierząt. To chyba żadna nowość dla nas, co rok ten scenariusz się powtarza. Byliście kiedyś świadkiem takiego zdarzenia? . Ptyś jest właśnie jednym z tych psów, który został porzucony na dworcu kolejowym. Wakacje trwały w najlepsze, więc po co ciągać za sobą "ogon"? Ptyś jak to pies, zawsze wierny swemu Panu nie mógł sobie wybaczyć, że poszedł obwąchać śmietniki. To wtedy widział właściciela ostatni raz, ale my wiemy, jak naprawdę było. W pogoni za pociągiem pies dobiega na spokojny dworzec za miastem i tam wiele się w jego życiu zmienia. Poznaje psy zamieszkujące opuszczony pociąg, których przeszłość była dokładanie taka sama. Żyją tam m.in. Beza, Bruce, Mamutka oraz ku zaskoczeniu kotka, robiąca za psią kucharkę! Wraz z Brucem chodził pod szkołę, by otrzymać od dzieci trochę ciepła i miłości zaś z Mamutką chadzał na grządki pełne porów, z których przyrządzali pyszną tartę porową z sosem śmietnikowym, mhmm łapki lizać! Mimo upływających tygodni Ptyś całe dnie spędzał również w okolicach dworca, mając nadzieję na spotkanie Pana. Nic z tego! Zamiast niego Ptyś znalazł bardzo smutną, opuszczoną suczkę. Domyślacie się, co zrobił? . Przyznam, że jest to pierwsza książka tego wydawnictwa, która mnie nie porwała. Mam wobec niej mieszane uczucia choć wiem, że temat jest poważny. Lektura sama w sobie nie jest zła, można czytać ją z mniejszymi dziećmi jako mało zobowiązującą czytankę lub ze starszakami podejmując trudne tematy jak: opuszczenie, przedmiotowe traktowanie zwierząt, tęsknota, wierność, okrucieństwo. Jednak na samym końcu opowieści mamy zdanie, które totalnie mnie rozbiło i choć to "tylko" książka, obawiam się, by dzieci nie zrozumiały tego źle, na opak, że bezdomne psy sobie świetnie radzą i są szczęśliwe. Wiem, że to do nas należy odpowiednie wytłumaczenie treści, jednak...ja niestety jestem na nie albo na nie z plusem (+ za sympatię do wydawnictwa). Widok błąkających się psów przecież nie napawa nikogo optymizmem, prawda?
Gramyiczytamy - awatar Gramyiczytamy
ocenił na65 lat temu
Niedźwiedź w wielkim mieście Katja Gehrmann
Niedźwiedź w wielkim mieście
Katja Gehrmann
Pewien niedźwiedź budzi się na wiosnę i stwierdza, że zniknęły wszystkie znajome zwierzęta. Nie ma ani lisa, ani bobra. Jak się okazuje, wszyscy nie wiedzieć czemu, nagle przeprowadzili się do miasta. Miś postanawia zatem sprawdzić, dlaczego do tego doszło. Dlaczego miasto jest o wiele atrakcyjniejsze dla zwierząt aniżeli las? W mieście są przecież podgrzewane jaskinie, jest pyszne jedzenie i nie ma myśliwych. Tak przynajmniej twierdzi jastrząb. Sam niedźwiedź nie chce się rzucać w oczy, zatem chowa się za słonecznymi okularami i pod kapeluszem. Jego przyjaciele – przyczajeni w różnych miejscach i norkach natychmiast go rozpoznają – jednak trudno im się spotkać z niedźwiedziem oko w oko. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. To są takie dziwaczne sytuacje, w których znajome zwierzaki w ostatnim momencie wkraczają do akcji i ratują niedźwiedziowi „skórę” i to w taki sposób, że ten w ogóle tego nie zauważa. Zakończenie jest tak zaskakujące i śmieszne, że faktycznie – dawno tak się nie uśmiałam. Ciekawe, kto tak naprawdę kogo ratuje z opresji. Ale na to pytanie – niech sobie odpowie czytelnik już sam. Zabawna historyjka, nieprzewidywalna, ekologiczna, pokazująca wyższość lasu nad innym środowiskiem, z zabawnym tekstem i ilustracjami. Zakręcona fabuła, tygiel różnych omyłek, dziwnych zwrotów akcji i przypadków. No cóż, przypadki przecież chodzą po niedźwiedziach – i to dobrze widać w tej książce. Super!
beel - awatar beel
ocenił na75 lat temu
Dołek Emma Adbåge
Dołek
Emma Adbåge
„Dołek” Adbåge odwołuje się do sytuacji, którą wszyscy doskonale znamy z autopsji: najlepsze jest to, co zakazane. A już w oczach dziecka – zwłaszcza. Wyobraźmy sobie coś takiego: za szkołą znajduje się duży dołek, czyli wielka dziura, powstała „dlatego, że ktoś kiedyś wybrał stamtąd dużo ziemi”, w której da się przyjemnie i aktywnie spędzać czas. Jak? Można na przykład bawić się w „mamę niedźwiedzicę, szałas, kryjówkę, kiosk”. Oczywiście, jak to w świecie dorosłych bywa, nie wszystko, co najmłodszym miłe, jest przez starszych rozumiane i akceptowane. Jak czytamy, „Dorośli nienawidzą Dołka. Nie chcą, żebyśmy się w nim bawili, bo możemy się zabić” lub „przynajmniej się przewrócić i zrobić sobie krzywdę”. By uprzykrzyć najmłodszym życie (lub – po dorosłemu – wyprzedzić potencjalny wypadek) nauczyciele podejmują decyzję najpierw o zakazie wchodzenia do dziury (w rezultacie sprytni uczniowie organizują sobie rozrywki na jej krawędzi),a następnie – o jej całkowitym zakopaniu. Oba polecenia wywołują u dzieci duży smutek, szkoła niejako zamiera („Nie ma gdzie się turlać. Nie ma gdzie sobie zwisać. Nie ma gdzie zjeżdżać na kolanach, nie ma gdzie robić toru przeszkód ani bawić się w ognistą przepaść. Można tylko iść prosto przed siebie”),jednak po jakimś czasie – bo, jak wiadomo, wyobraźnia najmłodszych nie zna granic – z całej tej sytuacji młodzi znajdują wyjście. Pojawia się bowiem nowa, wcale nie gorsza, atrakcja. Książka Adbåge, choć niedługa, jest bardzo interesująca. Przede wszystkim ze względu na nieoczywistą perspektywę, z której została napisana. Autorka mając świadomość tego, że sama opowieść o szkolnych perypetiach nie byłaby specjalnie ciekawa, bo przecież znaczna część książek dla dzieci o nich traktuje, decyduje się na poprowadzenie wątku szkolnego w „Dołku” gdzieś w tle, poniekąd na marginesie – najważniejsza staje się uczniowska krnąbrność i swego rodzaju pobłażanie dla niesforności najmłodszych. Oczywiście – żeby była jasność – książka nie zachęca dzieci do buntowania się przeciwko dorosłym czy do nierealizowania poleceń rodziców i nauczycieli, jednak zdaje się opowiadać po stronie tego, co zakazane. Owszem, patrząc z perspektywy opiekuna szkolnego, który odpowiada za uczniów, zabawa w tytułowym dołku może uchodzić za niebezpieczną i faktycznie należałoby jej zakazać, jednak recenzowana publikacja nie stanowi tego typu przestrogi. Wprawdzie moglibyśmy przypuszczać, że Adbåge poprowadzi losy swoich bohaterów tak, by dawały dowód na to, że należy bezwzględnie przestrzegać zasad wyznaczanych przez pedagogów, bo w tego typu kwestiach zawsze mają rację, lecz narracja w „Dołku” niejako gloryfikuje zabawę i to, co zakazane. Robi to jednak nie po to, by namawiać czytelnika lub czytelniczkę do podejmowania nieroztropnych decyzji, tylko po to, by pokazać, jak wygląda dziecięcy punkt widzenia: bo choć można spędzać przerwy na placu zabaw, grać w gumę czy organizować chowanego, to prawdziwą atrakcją w oczach najmłodszych (ale czy tylko? czy dorośli myślą inaczej?) będzie to, co niedostępne i rzadkie – a wielka dziura w ziemi z pewnością do takich rzeczy należy. „Dołek” jest opowieścią zaskakującą i przewrotną. Oczywiście najbardziej niespodziewany okazuje się sam finał, skądinąd bardzo zręcznie i symbolicznie zrealizowany, który w tym konflikcie między najmłodszymi a dorosłymi zdaje się opowiadać po stronie dzieci, ale niespodzianek jest zdecydowanie więcej. Dla mnie dużym zaskoczeniem okazały się również same ilustracje, za które odpowiada autorka – książka jest pod tym względem zupełnie autorska (zarówno treść, jak i warstwa graficzna zostały przygotowane przez Adbåge). Rysunki w „Dołku” są poprowadzone nie tylko ciekawie i konsekwentnie, ale także odważnie – wydaje się bowiem, że graficzne przedstawienie krwawienia z nosa w książce dla dzieci nie należy do najłatwiejszych zadań (wszak nie można przesadzić ani z realistycznością i brutalnością, ani z nieautentyczną idealizacją świata przedstawionego),a autorce to się z powodzeniem udaje. Poznańskie wydawnictwo Zakamarki zaproponowało tą książką bardzo ciekawą i frapującą opowieść, z którą z całą pewnością najmłodsi będą się utożsamiać. https://lekkokrytyka.blogspot.com/2020/04/jesli-nie-na-dole-to-na-gorze-emma.html
lekkokrytyka - awatar lekkokrytyka
oceniła na74 lata temu
Kiedy nie możemy się przytulić Polly Dunbar
Kiedy nie możemy się przytulić
Polly Dunbar Eoin McLaughlin
Przytulenie, uścisk dłoni czy buziak to gesty, które z reguły wprawiają nas w dobry nastrój niosąc za sobą bliskość, czułość i akceptację. Miło jest czuć się kochanym i lubianym. Jednak są sytuację w życiu, gdy pomimo łączącego dwie osoby uczucia nie mogą one spędzać czasu razem i okazywać sobie czułości w tak oczywisty sposób. I właśnie o tym jest „Kiedy nie możemy się przytulić” Eoina McLaughlina – uroczy picturebook będący katalogiem działań, które pozwalają utrzymać bliską, ciepłą relację, gdy nie można spotkać się osobiście. Autor proponuje machanie do siebie, przesyłanie buziaków, pisanie listów, uśmiechanie się, wspólne tańczenie i śpiewanie, chociaż każdy w swojej przestrzeni, rysowanie. Pomysłów jest naprawdę sporo, a tym, co nas ogranicza jest wyłącznie nasza wyobraźnia. Jeż z Żółwiem uświadamiają, że dla chcącego nic trudnego. Książka jest niezwykle prosta, zarówno w warstwie tekstowej, jak i wizualnej. Jednak nie ujmuje to jej urokowi, a wręcz jest jej wielkim atutem. To, co przede wszystkim przykuwa uwagę to płynąca z niej radość i optymizm. Bohaterowie nie toną w szaro-burym marazmie smutku z powodu rozdzielenia, a otacza je wielobarwna aura: serduszka, gwiazdki i tęcze. Książka powstała w trudnym dla wszystkich czasie rozdzielenia z bliskimi, jej misją było niesienie wytchnienia od ponurej, niepewnej rzeczywistości. I zdecydowanie się to udało, bo ona tętni życiem i tchnie optymizmem. Warto docenić jej uniwersalność, bo powodów rozdzielenia bratnich dusz jest wiele i w każdej sytuacji można, jeśli się oczywiście chce, znaleźć sposób by dać drugiej osobie znak, że się ją lubi. Podoba mi się lekkość tej książki, prostota i ukierunkowanie na poszukiwanie rozwiązań, a także bijący z niej optymizm.
poczytajmy_razem - awatar poczytajmy_razem
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Lis, Sąsiad i nasza planeta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lis, Sąsiad i nasza planeta