Halt. Zapiski z domu trzeźwienia

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2020-04-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-04-01
- Liczba stron:
- 256
- Czas czytania
- 4 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788395504433
Bałam się lektury tej książki.
Po pierwsze dlatego, że książek traktujących o uzależnieniach, w tym o uzależnieniu od alkoholu przeczytałam wiele, a tak niewiele z nich zapadło mi w pamięć. Bo były nijakie i w tej nijakości takie same, smutne kalki z języka alkoholika, jak tłumaczenie z kiepskiego translatora.
Po drugie dlatego, że zupełnie przypadkiem, w wirtualnym świecie poznałam autora „Haltu”, Jakuba Zająca. Bałam się, że jeśli książka okaże się zaledwie kolejną z wielu (patrz wyżej),to będę musiała mu o tym powiedzieć, a nie jestem w tym dobra.
Na szczęście, w przypadku „Haltu” pierwsze nie ma miejsca bytu, więc naturalnie, zamiast drugiego powstaje to, co szumnie chciałabym nazwać recenzją, ale pozostanie tylko moją subiektywną opinią.
Jakub w swojej książce porusza temat bardzo ważny społecznie, problem, który wciąż rośnie i nie zapowiada się, by miało się to zmienić. Ale robi to w sposób, który zaspokaja moją potrzebę literackiej estetyki – odnalazłam tutaj bogaty, barwny język, metafory, odwołania do mitologii czy filozofii - ta książka pobudza do myślenia i czytania między wierszami. To dla mnie ważne, bo nie lubię bylejakości, za to doceniam trud i staranność.
„Halt” nie jest zwykłą książką o alkoholiku, który dzieli się swoimi wspomnieniami z ośrodka odwykowego. To raczej niezwykła opowieść o skatowanej duszy, udręczonym ciele i niezwykle bystrym umyśle, o trio, które wespół w zespół przemierzyło wszystkie dziewięć piekielnych kręgów: tam i z powrotem, tam i z powrotem, tam i…
Jeśli spodziewacie się, że dostaniecie tu przepis na bolesny upadek wraz z receptą na cudowne ozdrowienie, to czeka Was rozczarowanie. Nie dowiecie się, ile trzeba wypić i jak nisko upaść, żeby otrzymać diagnozę: alkoholik. Nie dowiecie się, co trzeba zrobić, żeby alkoholikiem przestać być. Znajdziecie tu co prawda sporo terapeutycznych wykładni i wskazówek, dowiecie się jak wygląda proces uzależnienia i proces trzeźwienia. Ale to jest właściwie historia bez happy endu, bo zakończenie nie zostało jeszcze napisane. Autor każdego dnia pisze je od nowa. Dostaniecie za to niesamowitą szansę do refleksji, jeśli tylko zechcecie przyjąć do wiadomości kilka gorzkich prawd, które odnajdziecie pomiędzy kartami tej opowieści. Jedna z nich brzmi: alkoholikiem się jest, a nie bywa. Druga, być może dla Was jeszcze gorsza głosi, że to może stać się udziałem każdego z Was. Bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, poziom wykształcenia. Bez względu na stan posiadania, osiągnięcia życiowe, zawodowe, bez względu na to, czy to whisky, wódka czy „tylko” prosecco. Choroba alkoholowa jest wyjątkowo demokratyczna - dziś ja, jutro możesz to być Ty. A jeśli wydaje Ci się inaczej, to pamiętaj, że pycha kroczy przed upadkiem.
HALT w nomenklaturze terapeutycznej to akronim (znajdziecie jego wyjaśnienie w książce),ale wielu ludziom kojarzy się z niemieckim „STÓJ”. Może i Was lektura skłoni do zatrzymania się i pochylenia nad własnym życiem?
Z pełnym przekonaniem polecam tę książkę. To, moim zdaniem, lektura obowiązkowa dla każdego mającego styczność z osobami uzależnionymi, czy to prywatnie, czy zawodowo. To lektura obowiązkowa dla każdego zainteresowanego tematem alkoholizmu. To lektura również bardzo ważna dla każdego alkoholika - jeśli tylko nie boi się spojrzeć w lustro.
Na koniec mój ulubiony cytat z książki:
„Spraw, bym nigdy nie zapomniał, jak trudno jest przestać pić i, by to ‘nigdy’, nigdy nie pozwoliło mi zacząć pić od nowa.”
Kup Halt. Zapiski z domu trzeźwienia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Halt. Zapiski z domu trzeźwienia
Poznaj innych czytelników
659 użytkowników ma tytuł Halt. Zapiski z domu trzeźwienia na półkach głównych- Chcę przeczytać 327
- Przeczytane 323
- Teraz czytam 9
- Posiadam 37
- Ulubione 5
- 2023 4
- 2021 4
- 2022 4
- Legimi 4
- 2024 3




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Halt. Zapiski z domu trzeźwienia
Pseudo artystyczny bełkot.
Książka w formie dziennika, napisana nadmiernie poetyckim językiem. Ogromna ilość przerysowanych metafor. Po prostu przerost formy nad treścią.
Pseudo artystyczny bełkot.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w formie dziennika, napisana nadmiernie poetyckim językiem. Ogromna ilość przerysowanych metafor. Po prostu przerost formy nad treścią.
Czyta się. Bez moralitetów. Mroczne opisy jak z ciemnych thrillerów. Miejscami aż mrowienie na skórze. Polecam.
Czyta się. Bez moralitetów. Mroczne opisy jak z ciemnych thrillerów. Miejscami aż mrowienie na skórze. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo sobie myślisz widząc bezdomną pijaną osobę śpiącą na dworcu, na przystanku a czasami na schodach klatki kiedy na dworze pada?
Że to pijak, alkoholik i "nur".I że pewnie wybrał alkohol zamiast rodziny i pracy.
A co sobie myślisz kiedy rano w windzie spotykasz wyperfymowanego sąsiada spieszącego się do pracy lub sąsiadkę poprawiającą nienaganną fryzurę zanim wsiądzie do samochodu i pospieszy na spotkanie zarządu?
Spełnieni ludzie, mają pracę, rodzinę i są szczęśliwi.
A czy wiesz jak bardzo możesz się mylić i to co widzisz na zewnątrz jest tylko zasłoną pod którą kryje się drugie dno.
"Halt" to ekstremalnie i do bólu prawdziwa historia walki samego autora z alkoholizmem. Walki o lepsze jutro.
Są to zapiski z domu "trzeźwienia"., przedstawienie ogromnego problemu jakim jest alkoholizm w jak najbardziej prawdziwy sposób.
Autor w bardzo chciałoby się powiedzieć poetycki sposób opisuje pewne stany psychiczne i fizyczne jakie mu towarzyszyły podczas pobytu w tym miejscu.
Ta książka jest niezwykle refleksyjna i nie da się jej przeczytać na raz. Są w niej zdania, które trzeba przeczytać kilka razy, tak aby dokładnie je zrozumieć. Aby zrozumieć to co autor chciał nam w niej przekazać. Te wszystkie emocje, które zostały przelane na papier miały ukoić autora i dać mu tak bardzo upragniony spokój.
To zdecydowanie nie jest łatwa i przyjemna lektura. Podczas czytania miałam wrażenie, że niektóre strony, niektóre zapiski wręcz do mnie krzyczą. Każą się zapamiętać i pamiętać o nich podczas spotkań ze znajomymi, którzy nie są w stanie zrozumieć że nie pijesz. Pamiętać o nich po to żeby móc je przytoczyć i wytłumaczyć dlaczego właśnie tak jest.
Ta książka zdecydowanie mogła by posłużyć za poradnik dla wszystkich osób, które walczą z tym okropnym nałogiem.
Mało kto z nas zdaje sobie sprawę z tego, że nie trzeba być bezdomnym z ulicy, żeby być człowiekiem, który ma wielkie problemy i jest chory. Tak chory bo alkoholizm to choroba naszego społeczeństwa, a w Polsce przysługuje nawet renta alkoholowa. Mało też kto wie, że w Polsce rośnie odsetek wystawianych zwolnień z kodem C, który oznacza że niezdolność do pracy została spowodowana nadużyciem alkoholu.
Prawda jest taka, że mało kto o tym wie, bo przecież u nas w kraju pewne tematy są traktowane jak tematy tabu i tematy problematyczne. A tego typu problemu muszą pozostać w naszych czterech ścianach.
Panie Jakubie dziękuję za tę trudną ale bardzo ważną książkę.
Co sobie myślisz widząc bezdomną pijaną osobę śpiącą na dworcu, na przystanku a czasami na schodach klatki kiedy na dworze pada?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻe to pijak, alkoholik i "nur".I że pewnie wybrał alkohol zamiast rodziny i pracy.
A co sobie myślisz kiedy rano w windzie spotykasz wyperfymowanego sąsiada spieszącego się do pracy lub sąsiadkę poprawiającą nienaganną fryzurę zanim wsiądzie do...
Poruszająca i szczera do bólu historia, która w brutalnie autentyczny sposób opisuje walkę z uzależnieniem, pokazuje surową rzeczywistość odwyku, upadków i prób odbudowy siebie. To nie jest łatwa lektura, ale właśnie w tym tkwi jej siła – zmusza do refleksji nad mechanizmami uzależnienia i nad ludzką psychiką. Dla świadomości i ku przestrodze zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Poruszająca i szczera do bólu historia, która w brutalnie autentyczny sposób opisuje walkę z uzależnieniem, pokazuje surową rzeczywistość odwyku, upadków i prób odbudowy siebie. To nie jest łatwa lektura, ale właśnie w tym tkwi jej siła – zmusza do refleksji nad mechanizmami uzależnienia i nad ludzką psychiką. Dla świadomości i ku przestrodze zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEkshibicjonistyczna opowieść o uzależnieniu, uświadomieniu go sobie i walce z nim. To istny przewodnik po nałogu i wszystkich fazach wpadania i wychodzenia z niego, od entuzjazmu, przez upodlenie i walkę, po nadzieję. Autor, erudyta, funduje nią sobie konieczne mu katharsis. Ukrywając się pod postaciami podobnych do niego uzależnionych, o których pozornie pisze, opowiada w istocie tylko o sobie. Książka tyle dobra, co ważna i potrzebna.
Ekshibicjonistyczna opowieść o uzależnieniu, uświadomieniu go sobie i walce z nim. To istny przewodnik po nałogu i wszystkich fazach wpadania i wychodzenia z niego, od entuzjazmu, przez upodlenie i walkę, po nadzieję. Autor, erudyta, funduje nią sobie konieczne mu katharsis. Ukrywając się pod postaciami podobnych do niego uzależnionych, o których pozornie pisze, opowiada w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z lepszych książek o uzależnieniu bardzo osobista świetnie napisana
Jedna z lepszych książek o uzależnieniu bardzo osobista świetnie napisana
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od jakiegoś czasu zabierałam się za recenzję tej książki, ale ciągle nie znajdowałam słów, żeby ją opisać. Zresztą, cokolwiek bym nie napisała, nie oddam geniuszu autora.
Po prostu chapeau bas!
Alkohol to mój osobisty wróg niemal od urodzenia. Zatruwa u nas już całe pokolenia i odbija się w pełnym poczucia winy wzroku ojca, który przestał pić dopiero dziesięć lat temu, w szklanych oczach kuzyna, który – mimo że jest ode mnie dużo młodszy – wygląda na sześćdziesięciolatka, czy też w zimnym nagrobku jego matki, która wolała umrzeć, niż przestać pić. I mogłabym tak bez końca, ale o tym nie tutaj.
Najgorsza jest bezsilność i to nieme przyzwolenie w naszym kraju. Jesteś kierowcą? Napij się jednego, nie zaszkodzi. Chorujesz? Alkohol pomoże. Nie pijesz? "A co ty, c*pa jesteś? Ze mną się nie napijesz?" Brzmi znajomo?
Z racji "rodzinnej tradycji" zdarza mi się teraz sięgnąć po alkohol może dwa razy w roku.
Jakub Zając w swojej książce daje nam instrukcję "działania" alkoholika – bez użalania się, pouczania czy ckliwych historyjek. Czasami wręcz brutalnie opisuje drogę przez piekło nałogu i trzeźwienia. Do końca także nie wiemy, czy jest to osobista spowiedź samego autora, czy zbiór doświadczeń z pobytu w ośrodku.
Książka krok po kroku roztrząsa problem alkoholowy – począwszy od pierwszej fazy picia, przez wyzwalacze, aż po kolejny i kolejny dzień w trzeźwości. Język książki jest niesamowity, wręcz genialny, i z łatwością można poczuć ogromną wrażliwość oraz inteligencję autora.
Okładka? Trafiona w punkt. Nawet nie trzeba więcej o niej pisać.
Książkę odebrałam bardzo osobiście i zostanie w mojej głowie już na zawsze, bo nigdy nie patrzyłam na problem alkoholowy w taki sposób.
Dziękuję, Panie Jakubie, że otworzył mi Pan oczy na wiele aspektów tej choroby.
Już od jakiegoś czasu zabierałam się za recenzję tej książki, ale ciągle nie znajdowałam słów, żeby ją opisać. Zresztą, cokolwiek bym nie napisała, nie oddam geniuszu autora.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu chapeau bas!
Alkohol to mój osobisty wróg niemal od urodzenia. Zatruwa u nas już całe pokolenia i odbija się w pełnym poczucia winy wzroku ojca, który przestał pić dopiero dziesięć lat...
Wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni, kwestia skali i rozmiaru zniszczeń. Może być alkohol, może być toksyczny partner lub cokolwiek innego. Chylę czoła przed Autorem za jego siłę.
Wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni, kwestia skali i rozmiaru zniszczeń. Może być alkohol, może być toksyczny partner lub cokolwiek innego. Chylę czoła przed Autorem za jego siłę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem pełna podziwu dla autora, że podjął się napisania tak ważnej i potrzebnej pozycji w kraju w którym picie alkoholu jest normą, a z niepicia trzeba się tłumaczyć i wystawiać na dziwne spojrzenia. I zrobił to w sposób niebywały, niezwykle oryginalny, literacko piękny mimo tego, że dotyka najgorszych i najbrzydszych obszarów jakie mieszczą się w człowieku. Jakub Zając ukazuje nam drogę, jaką musi przejść alkoholik, aby dosłownie ratować swoje życie. Z czym musi się zmierzyć, jakie demony nawiedzają go w każdy dzień i w nieprzespane od lat noce. Pokazuje najczarniejszą stronę człowieka, upadek za upadkiem, oszukiwanie innych i przede wszystkim siebie, a w końcu proces trzeźwienia, który udaje się tylko nielicznym. Bez koloryzowania, mocno, prawdziwie, chwilami brutalnie skupiając się na rozterkach wewnętrznych z którymi każdy trzeźwiejący musi się mierzyć. Czytając miałam wrażenie, że to najgorsza walka, jaką człowiek może stoczyć, walka z samym sobą. Walka, której na zewnątrz nie widać, nie ma rozlewu krwi, a bomby wybuchają tylko w umyśle. Walka w której nie istnieje zawieszenie broni, głód alkoholowy atakuje bez przerwy, czekając na jedno małe potknięcie, jeden zły ruch przeciwnika.
Jednocześnie ta książka to skarbnica wiedzy na temat uzależnienia, mechanizmów, jakie nim rządzą, dokładna wręcz instrukcja wychodzenia z nałogu. Pełna niezwykle trafnych porównań, metafor, ale też spostrzeżeń na temat życia i człowieka, każdego bez wyjątku. To najbardziej mnie w niej urzekło, autor musi być genialnym obserwatorem i wrażliwym człowiekiem, żeby to wszystko dostrzec i tak trafnie opisać.
Chciałabym bardzo, żeby ta pozycja trafiła w ręce tych, którzy tego potrzebują, otworzyła oczy i dała inne spojrzenia niż to, które w Polsce jest powszechne, a mnie doprowadza do szewskiej pasji.
Jestem pełna podziwu dla autora, że podjął się napisania tak ważnej i potrzebnej pozycji w kraju w którym picie alkoholu jest normą, a z niepicia trzeba się tłumaczyć i wystawiać na dziwne spojrzenia. I zrobił to w sposób niebywały, niezwykle oryginalny, literacko piękny mimo tego, że dotyka najgorszych i najbrzydszych obszarów jakie mieszczą się w człowieku. Jakub Zając...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy myślicie alkoholik, co pojawia się przed waszymi oczami? Ktoś leżący na ulicy, brudny, często w swoich odchodach. A czy patrząc na swojego wykładowcę lub prezesa firmy, jesteście w stanie sobie wyobrazić, iż ci ludzie, tak bardzo zadbani, elokwentni i przychodzący do pracy regularnie również mogą być alkoholikami? No właśnie. Nie trzeba być bezdomnym na ulicy, żeby być człowiekiem, który ma ogromne problemy i jest chory, Bo alkoholizm to choroba, a w naszym kraju przysługuje nawet renta alkoholowa. Tak, tak. Mało kto o tym wie, bo przecież u nas tematy tego typu, traktowane są bez mała, jako tematy tabu. Wstydliwe i takie, które zostają za drzwiami w naszych czterech ścianach.
Kiedy prowadziłam z mamą schronisko górskie, często przyjeżdżali do nas członkowie AA. Była to wspaniała grupa osób wzajemnie się wspierająca i ciesząca się z dnia codziennego. Każdego, który był im dany. Któregoś dnia zapytali się, czy chcemy uczestniczyć w jednym z ich spotkań i poszłyśmy. Historie, które wtedy zostały wypowiedziane, będę nosić ze sobą do końca życia, tak mną wstrząsnęły.
I tak mamy książkę, która jest zapiskami z domu trzeźwienia. Nie liczcie tutaj na pikantne i obrzydliwe sceny, niczym z filmu "Pod mocnym aniołem". Tutaj autor przedstawił ten ogromny problem w sposób skrajnie inny. Ta książka mogłaby być doskonałym poradnikiem dla osób, które chcą i potrzebują wsparcia, gdyż w tej chorobie wsparcie jest niezmiernie ważne. Żadna z tych osób nie pokonała swojego nałogu sama. Nie ma takiej siły sprawczej, która pozwoliłaby im na spokojne stwierdzenie "Ok, od jutra nie pije". Po czym człowiek wstaje i rzeczywiście już pić nie chce i nie musi. O nie. Każdy dzień to oznaczenie na kalendarzu krzyża, który uświadamia im, jak bardzo dali sobie radę. I jeśli dziś dali radę, to jutro dadzą radę też.
Dla człowieka, który nie ma żadnych nałogów, takie stwierdzenie jest oczywiste, jednakże dla tych, którzy mają nałogi i one przeżerają ich duszę, ciała, umysły, żadne stwierdzenie łatwe nie jest. "Zdrowy człowiek nie zrozumie chorego". Oczywiście, że tak, bo niby jak miałby go zrozumieć, jak miałby poczuć to, co ten trawiony chorobą odczuwa.
Kuba w bardzo poetycki czasami sposób opisuje pewne stany. Dzięki temu ta książka jest niezwykle refleksyjna i wiele zdań czytałam po kilka razy, tak, aby móc się nimi delektować i postarać się zrozumieć, co autor chciał przekazać, jakie miał w tym momencie emocje i czy przelanie tych emocji na papier ukoiło go i przyniosło mu tak upragniony spokój.
Pomimo swojej poetyckości, to nie jest łatwa w odbiorze książka. O nie. Wiele stron krzyczy i opowiada historie, które właśnie zapadają w pamięć, które każą nam pamiętać. Mocne wejście w czytelniczy nowy rok i bardzo udane, bo poznałam fantastycznego autora, który już zdobył moje czytelnicze serce, a mam nadzieję, że i paru z was również sięgnie po tę pozycję. Polecam.
Kiedy myślicie alkoholik, co pojawia się przed waszymi oczami? Ktoś leżący na ulicy, brudny, często w swoich odchodach. A czy patrząc na swojego wykładowcę lub prezesa firmy, jesteście w stanie sobie wyobrazić, iż ci ludzie, tak bardzo zadbani, elokwentni i przychodzący do pracy regularnie również mogą być alkoholikami? No właśnie. Nie trzeba być bezdomnym na ulicy, żeby...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to