rozwińzwiń

Gorączka filmowa

Okładka książki Gorączka filmowa autora Paweł Sitkiewicz, 9788374535823
Okładka książki Gorączka filmowa
Paweł Sitkiewicz Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria film, kino, telewizja
305 str. 5 godz. 5 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
305
Czas czytania
5 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374535823
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gorączka filmowa w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gorączka filmowa

Średnia ocen
7,1 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gorączka filmowa

avatar
143
141

Na półkach:

Wyraźnie o niewyraźnych procesach, które chwilami - z dzisiejszej perspektywy - mało odkrywcze w ujęciu ogólnym, to jednak widać tutaj ogromny kawał rzemieślniczej roboty, jak i odsłonięcie ciekawostek, anegdot i problemów, które czynią polskie międzywojnie szczególnie magicznym miejscem.

Wyraźnie o niewyraźnych procesach, które chwilami - z dzisiejszej perspektywy - mało odkrywcze w ujęciu ogólnym, to jednak widać tutaj ogromny kawał rzemieślniczej roboty, jak i odsłonięcie ciekawostek, anegdot i problemów, które czynią polskie międzywojnie szczególnie magicznym miejscem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
156
11

Na półkach:

Aż wstyd się przyznać, ale książkę podczytywałam przez ponad rok - mimo to bardzo ją polecam, jestem pod ogromnym wrażeniem ogromnej wiedzy pana Sitkiewicza i wnikliwego researchu.

Aż wstyd się przyznać, ale książkę podczytywałam przez ponad rok - mimo to bardzo ją polecam, jestem pod ogromnym wrażeniem ogromnej wiedzy pana Sitkiewicza i wnikliwego researchu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
673
179

Na półkach:

W książce Pawła Sitkiewicza ,,Gorączka filmowa”, Autor opisuje zjawisko kinomanii w międzywojennej Polsce.

Książkę czytałam dość długo. Jednak nie dlatego, że była tak nudna czy nużąca. Długo, ponieważ zawierała w sobie tyle faktów i ciekawych opisów, że potrzebowałam czasu na ich przyswojenie.

Książka zaczyna się rozdziałem: Kto i po co chodził do kina. Autor analizuje statystycznego kinomaniaka, ale także przybliża nam ilość kin w ówczesnej Rzeczpospolitej, czy sprzedanych biletów. Czy kina były zatłoczone, czy chodzili do nich ludzie biedni czy zamożni?I czego tak naprawdę szukał kinoman przed wojną w kinie, czego oczekiwał.

,,W trudnych czasach fotel w kinie zastępował kozetkę psychologa. Pomagał zebrać myśli lub dawał inspirację do działania.”

W kolejnym rozdziale ,,Na miłym macaniu spłynęła godzinka” Autor pisze o idących przemianach w sferze obyczajowej wraz z upowszechnianem się X muzy. Filmy pozwalały rozluźnić rygory moralne i obyczajowe. I tak jak internet w końcówce XX i na początku XXI wieku zapoczątkował rewolucję pokoleniową, tym samym było kino w początkach XX wieku.

Kina były miejscami randek, spotkań towarzyskich a nawet miejscami erotycznych wtajemniczeń. Niewinne spojrzenia, przypadkowe dotyki, czy nawet nachalne umizgi, którym sprzyjały długie minuty w ciemnościach, nie były rzadkością. Z książki dowiadujemy się o konkretnych przypadkach ze wspomnień, pamiętników, gazet czy powieści. Autor sięga do wielu źródeł, które dokumentowały każdy aspekt kinomanii w Polsce.
Cała recenzja do przeczytania na blogu Tylko czytam:
https://tylkoczytam385533730.wordpress.com/2020/11/01/goraczka-filmowa-czy-rozgrzala-moje-serce/

W książce Pawła Sitkiewicza ,,Gorączka filmowa”, Autor opisuje zjawisko kinomanii w międzywojennej Polsce.

Książkę czytałam dość długo. Jednak nie dlatego, że była tak nudna czy nużąca. Długo, ponieważ zawierała w sobie tyle faktów i ciekawych opisów, że potrzebowałam czasu na ich przyswojenie.

Książka zaczyna się rozdziałem: Kto i po co chodził do kina. Autor analizuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

64 użytkowników ma tytuł Gorączka filmowa na półkach głównych
  • 42
  • 22
16 użytkowników ma tytuł Gorączka filmowa na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gorączka filmowa

Inne książki autora

Okładka książki Bliźnięta Patryk Mogilnicki, Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Ocena 7,2
Bliźnięta Patryk Mogilnicki, Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Okładka książki Brzdęk Agata Królak, Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Ocena 6,0
Brzdęk Agata Królak, Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Okładka książki Polska animacja w XXI wieku Aleksandra Chrapowicka, Piotr Furmankiewicz, Marcin Giżycki, Marek Hendrykowski, Krzysztof Jajko, Sylwia Kołos, Małgorzata Kozubek, Katarzyna Mąka-Malatyńska, Hanna Margolis, Martyna Olszowska, Michał Piepiórka, Paweł Sitkiewicz, Magdalena Sobocińska, Mateusz Solarz, Andrzej Wojnach, Arkadiusz Wojnarowski, Anna Wróblewska, Piotr Zawojski, Bogusław Zmudziński
Ocena 7,8
Polska animacja w XXI wieku Aleksandra Chrapowicka, Piotr Furmankiewicz, Marcin Giżycki, Marek Hendrykowski, Krzysztof Jajko, Sylwia Kołos, Małgorzata Kozubek, Katarzyna Mąka-Malatyńska, Hanna Margolis, Martyna Olszowska, Michał Piepiórka, Paweł Sitkiewicz, Magdalena Sobocińska, Mateusz Solarz, Andrzej Wojnach, Arkadiusz Wojnarowski, Anna Wróblewska, Piotr Zawojski, Bogusław Zmudziński
Okładka książki Powieści graficzne. Leksykon Michał Błażejczyk, Radosław Bolałek, Damian Kaja, Agnieszka Kiejziewicz, Przemysław Kołodziej, Sebastian Jakub Konefał, Kinga Kuczyńska, Paweł Sitkiewicz, Jerzy Szyłak, Michał Traczyk, Marta Tymińska, Agata Włodarczyk, Przemysław Zawrotny
Ocena 8,7
Powieści graficzne. Leksykon Michał Błażejczyk, Radosław Bolałek, Damian Kaja, Agnieszka Kiejziewicz, Przemysław Kołodziej, Sebastian Jakub Konefał, Kinga Kuczyńska, Paweł Sitkiewicz, Jerzy Szyłak, Michał Traczyk, Marta Tymińska, Agata Włodarczyk, Przemysław Zawrotny
Okładka książki W Gdańsku straszy Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Ocena 6,0
W Gdańsku straszy Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Okładka książki Gdańsk na opak Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Ocena 4,5
Gdańsk na opak Paweł Sitkiewicz, Piotr Sitkiewicz
Okładka książki Schulz/Forum 1 Marcin Całbecki, Jan Gondowicz, Wojciech Owczarski, Stanisław Rosiek, Paweł Sitkiewicz, Filip Szałasek, Agata Tuszyńska, Marek Wilczyński
Ocena 8,0
Schulz/Forum 1 Marcin Całbecki, Jan Gondowicz, Wojciech Owczarski, Stanisław Rosiek, Paweł Sitkiewicz, Filip Szałasek, Agata Tuszyńska, Marek Wilczyński
Paweł Sitkiewicz
Paweł Sitkiewicz
Historyk animacji i filmu; interesuje się również starym kinem, plakatem oraz prehistorią komiksu; pracuje na Uniwersytecie Gdańskim.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Retromania: Jak popkultura żywi się własną przeszłością Simon Reynolds
Retromania: Jak popkultura żywi się własną przeszłością
Simon Reynolds
Czy odnieśliście kiedyś wrażenie, że jeśli chodzi o muzykę i modę, to wszystko, co było do wymyślenia, już wymyślono? Jeśli tak, to intuicja Was nie zawiodła. Na ponad pięciuset stronach Retromanii Simon Reynolds udowadnia, że popkultura weszła w stan stagnacji i przy okazji zastanawia się nad istotą kolekcjonerstwa, snuje rozważania nad znaczeniem nostalgii oraz wyjaśnia, dlaczego samplowanie jest aktem zniewolenia. SPIS TREŚCI 1. Informacje podstawowe 2. Zawartość - erudycja autora, historia popkultury i filozofia 3. Plusy, czyli jak się powinno tłumaczyć książki, i minusy, których nie ma zbyt wiele 4. Wnioski i ocena INFORMACJE PODSTAWOWE Simon Reynolds, Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością, tłum. Łukasz Łobodziński, Warszawa 2018. Jak już wspomniałam, Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością to zdecydowanie nie lektura na jeden wieczór. Książka liczy 576 stron, z czego 536 to sam tekst. Tomik składa się ze wstępu, prologu oraz trzech wielkich działów (Teraz, Wtedy, Jutro) podzielonych na mniejsze podrozdziały. Na końcu książki znajdziemy bibliografię oraz indeks. Rozważania Reynoldsa ogłosiło drukiem wydawnictwo Kosmos Kosmos, specjalizujące się w tematyce muzycznej. Na użytek polskiego czytelnika przetłumaczył je Filip Łobodziński. ZAWARTOŚĆ - ERUDYCJA AUTORA, HISTORIA POPKUTURY I FILOZOFIA Autorem Retromanii jest Simon Reynolds, dziennikarz muzyczny z niemal czterdziestoletnim stażem, piszący dla największych tuzów z branży (,,Rolling Stone", ,,The New York Times", ,,Pitchfork", ,,Wire"...). Te cztery dekady uważnego słuchania muzyki i studiowania kultury masowej doskonale widać w omawianej książce - i z tego powodu nie jest to lektura najłatwiejsza. Czytelnik zapoznaje się z krajobrazem historycznym kultury popularnej chyba całego XX wieku i pierwszej dekady XXI, ale jednocześnie nie uświadczy on tutaj chronologicznej opowieści o tym, jak powstawała muzyka rozrywkowa. Jeśli Reynolds opowiada, przykładowo, o początkach jakiegoś gatunku muzycznego, to robi to jedynie po to, żeby mieć podstawę dla dalszych rozważań, bo to zresztą na nich opiera się ta książka. Dużo tu filozofii, zwłaszcza postmodernistycznej, z Jacquesem Derridą i Jeanem Baudrillardem na czele. Próbując odpowiedzieć na pytanie: Czy retromania zagnieździła się już na dobre, czy okaże się, że stanowiła jedynie jakiś etap historyczny?, autor zahacza o najróżniejsze tematy i teorie. I tak, stawia on na przykład tezy: - historyczna kultura masowa stała się główną tkanką pamięci pokoleniowej, wypierając stopniowo wydarzenia polityczne, jak wojny czy wybory; - t-shirty z tras koncertowych [...] swój późniejszy polor zawdzięczają temu, że przywołują czas, gdy nie miały żadnego specjalnego znaczenia poza użytkowym; - kiedyś nuda brała się z braku możliwości spędzania wolnego czasu i oczekiwania - dziś wynika z przesytu; - iPod to największa przemiana, jaka wydarzyła się muzyce w pierwszej dekadzie XXI wieku; - późny kapitalizm i kultura splatają się ze sobą dzięki ogniwu, którym jest moda. Muzyka popularna stopniowo przejęła ze świata mody przyśpieszony metabolizm i błyskawiczny cykl, w jakim kolejne zjawiska się przedawniają. Jak to wszystko, o czym pisał Reynolds, ma się do roku 2021 czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Książkę w Polsce wydano w 2018 roku, ale anglojęzyczny oryginał pochodzi z 2011. Ciekawe, jak autor skomentowałby ostatnią dekadę, a zwłaszcza album Duy Lipy, zatytułowany, nomen omen, Future Nostalgia. PLUSY, CZYLI JAK SIĘ POWINNO TŁUMACZYĆ KSIĄŻKI, I MINUSY, KTÓRYCH NIE MA ZBYT WIELE Trzeba oddać sprawiedliwość panu Łobodzińskiemu - odwalił kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o tłumaczenie, a było to, moim zdaniem, zadanie bardzo trudne. Specyfiką Retromanii jest przeogromna ilość nazwisk, dat i nazw wydarzeń, w których orientować dobrze będą się chyba jedynie najwięksi muzyczni zapaleńcy. Na szczęście dla polskiego czytelnika, tłumacz zdecydował się objaśniać je w przypisach (a niekiedy i polemizować lub wręcz poprawiać niedopatrzenia autora) - dzięki temu znacznie łatwiej jest przyswoić tekst główny, a książkę czyta się po prostu łatwiej i ciekawiej. Jak już wspomniałam, nie jest to tekst łatwy, ale niesamowicie intrygujący. Spodoba się zwłaszcza osobom, które interesują się filozofią, kulturą popularną i muzyką, i chciałyby zagłębić się w teorie ich dotyczące - zrozumieć nie ,,kto, jak, kiedy", ale ,,po co" i ,,dlaczego". Muszę jednak podkreślić, że momentami Retromania bywa naprawdę trudna w odbiorze. Bywa, że autor rozpisuje się o jakimś jednostkowym, niepopularnym i mało znanym wydarzeniu, wymienia szereg nazwisk i idzie w taki detal, że nawet jako tako obeznany ogólnie z tematem książki odbiorca poczuje się po prostu znużony. Tomik Reynoldsa wyróżnia jeszcze jedna osobliwość, a mianowicie układ tekstu. Bywa, że nagle w środku rozdziału na stronie pojawia się odcięty grubą krechą tekst (zob. zdjęcia),gdzie dziennikarz dzieli się z czytelnikiem swoimi luźniejszymi myślami, związanymi z danym zagadnieniem. Początkowo takie rozwiązanie bardzo mnie irytowało (jak to czytać? Najpierw tekst główny, czy ten pod kreską?),ale z czasem przywykłam. I dla zasady powiem jeszcze, że zdarzają się literówki, ale są one nieliczne. WNIOSKI I OCENA Chyba po prostu powtórzę opinię pana Rafała Księżyca z tylnej okładki Retromanii: Tak właśnie powinno się pisać o muzyce: szerzej, głębiej, zaskakująco. OCENA: 9/10 Więcej fajnych rzeczy i zdjęcia książki -->" okfonia.blogspot.com
Okejfonia - awatar Okejfonia
oceniła na94 lata temu
Leksykon filmów postapokaliptycznych. Tom 1 Adam Horowski
Leksykon filmów postapokaliptycznych. Tom 1
Adam Horowski
„Leksykon filmów postapokaliptycznych” to pozycja podwójnie zasługująca na uwagę. Raz, że należy do nielicznych przypadków, gdy książka wydana w self-publishingu nie ustępuje w najmniejszym stopniu jakością profesjonalnym wydawnictwom ‒ począwszy od estetyki okładki, przez staranność opracowania redakcyjnego, aż po jakość wydania. Dwa, że w odróżnieniu od przytłaczającej większości publikacji własnym sumptem ‒ często trudno odróżnialnych od wykwitów z kategorii vanity press ‒ mamy tu do czynienia z rzetelnie przygotowanym, bogatym kompendium popularnonaukowym. Ma ono wartość zarówno dla filmoznawców, jak krytyków filmowych, i wreszcie dla fanów. W obszernym wstępie do „Leksykonu…” autor przedstawia genezę i proces ewolucji tej odmiany fantastyki, a równocześnie nakreśla granice, w ramach których będzie się poruszał w dalszej części opracowania (i wyjaśnia, dlaczego pomija filmy ukazujące świat po apokalipsie zombie ‒ tym poświęcony będzie odrębny artykuł w drugim tomie). Rdzeń książki stanowi zestawienie ponad 180 produkcji ‒ od tych z numeracją w nazwie, aż do litery „O” ‒ od tych najsłynniejszych, po rzeczy niszowe, zapomniane i niekiedy zaskakujące. Wbrew tytułowi, są tu zaprezentowane nie tylko filmy, ale również seriale, co dodatkowo zwiększa walory „Leksykonu…”. Horowski pisze rzeczowo, przystępnie i ciekawie, posiłkując się bogatą bibliografią. Równocześnie widać u niego rzadką w podobnych opracowaniach dbałość o fana, która objawia się m.in. dodatkowym oznaczeniem haseł, w których treści znajdują się istotne spoilery fabularne oraz umieszczeniem na końcu książki spisu tytułów z kratkami, w których czytelnik może zaznaczyć obejrzane już pozycje. Jedyne, czego „Leksykonowi…” brakuje, to ilustracje, można się jednak domyślić, że ich zamieszczenie znacząco zwiększyłoby cenę książki. Biorąc pod uwagę całokształt, jest to brak w pełni wybaczalny. [recenzja opublikowana oryginalnie w "Nowej Fantastyce" 02/2018]
Jerzy Rzymowski - awatar Jerzy Rzymowski
ocenił na87 lat temu
Nikt Nikomu Nie Tłumaczy. „Świat według Kiepskich” w kulturze Olga Drenda
Nikt Nikomu Nie Tłumaczy. „Świat według Kiepskich” w kulturze
Olga Drenda Jacek Paśnik Michał Gliński Marta Płaza Karolina Graczyk
Kiedy dwoje tak wnikliwych obserwatorów polskiej codzienności i nostalgii jak Olga Drenda oraz Jacek Paśnik bierze na warsztat fenomen serialu Świat według Kiepskich, oczekiwania czytelnika automatycznie szybują pod sam sufit kamienicy przy Ćwiartki ¾. Efektem tej współpracy jest książka Nikt Nikomu Nie Tłumaczy, którą oceniam na 6/10. To pozycja wartościowa, ale momentami grzęznąca w teoretycznych rozważaniach, które mogą nieco przytłoczyć fanów poszukujących prostej odpowiedzi na pytanie, dlaczego Ferdynand Kiepski stał się naszym narodowym lustrem. Autorzy słusznie zauważają, że przygody mieszkańców wrocławskiej kamienicy to nie tylko slapstickowa komedia o piciu piwa Mocny Full, ale przede wszystkim genialna satyra na polską transformację ustrojową. Drenda i Paśnik analizują serial jako zapis lęków, aspiracji i absurdów życia w „dzikim kapitalizmie”. Świat według Kiepskich w ich ujęciu to polska wersja teatru absurdu, gdzie bieda-estetyka lat 90. miesza się z ludową mądrością i surrealizmem. Analiza postaci – od bezrobotnego filozofa Ferdynanda, przez pragmatyczną Halinkę, aż po uosobienie drobnomieszczańskich kompleksów, czyli Mariana Paździocha – jest przeprowadzona z dużą błyskotliwością i kulturoznawczym zacięciem. Książka świetnie oddaje ewolucję serialu: od wczesnych, niemal punkowych odcinków, po późniejsze, bardziej oniryczne i filozoficzne epizody reżyserowane przez Okiła Khamidowa i Patricka Yokę. Autorzy trafnie punktują, jak serial stał się „bezpiecznym wentylem” dla społeczeństwa, które w krzywym zwierciadle Kiepskich mogło oswoić własne niedostatki. Skąd zatem tylko „szóstka”? Największym problemem publikacji jest jej momentami zbyt hermetyczny, akademicki język. Czytelnik, który liczył na kopalnię anegdot z planu czy ciekawostek o obsadzie, może poczuć się rozczarowany. Książka to raczej esej socjologiczny niż klasyczna biografia serialu. Niektóre interpretacje wydają się nazbyt naciągane, jakby autorzy za wszelką cenę chcieli dopisać głęboką filozofię do każdego żartu o „pośredniaku”. Brakuje tu nieco lekkości, którą charakteryzuje się sam serial – tekst bywa suchy i przeładowany odniesieniami do teorii kultury, co sprawia, że lektura staje się chwilami nużąca. Mimo tych mankamentów, Nikt Nikomu Nie Tłumaczy to ważny głos w dyskusji o polskiej popkulturze. Drenda i Paśnik udowadniają, że o „Kiepskich” warto i trzeba rozmawiać poważnie, bo bez zrozumienia Fenomenu Ferdka trudno zrozumieć dzisiejszą Polskę. To pozycja dla tych, którzy chcą spojrzeć na osiedle Kosmonautów nie przez pryzmat śmiechu z puszki, ale przez pryzmat skomplikowanej historii naszych zbiorowych wyobrażeń. Solidna lektura, choć wymagająca od czytelnika sporej cierpliwości do teoretycznych wycieczek.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na628 dni temu
1001 seriali, które musisz obejrzeć Paul Condon
1001 seriali, które musisz obejrzeć
Paul Condon Steven Moffat
Od razu zaznaczę jednak że polski tytuł jest nieco mylący i może wprowadzić polskiego czytelnika w błąd. W oryginale jest bowiem: "1001 TV series you must watch before you die". Kluczowa jest tu fraza "TV series". I co twórcy tego wielkiego tomiszcza pod tym rozumieją? Ano rozumieją to bardzo szeroko. Chodzi tu bowiem ogólnie o wszystkie produkcje telewizyjne, nie tylko seriale sensu stricto ale i: miniseriale, filmy telewizyjne, programy, teleturnieje, telenowele, talk showy, reality show, i wszystkie inne "showy" które leciały w TV na przestrzeni lat. Aż za dużo tego. 😛 To właściwie taka wielka encyklopedia telewizji od jej początków czyli od lat 50. XX wieku do dzisiaj. Właściwy tytuł powinien więc brzmieć "1001 najważniejszych i najistotniejszych produkcji telewizyjnych w swoim miejscu i w swoim czasie". Także ostrzegam: to nie jest 1000 najlepszych seriali z platform streamingowych, to pieprzona encyklopedia całej TV! Tak po prawdzie to nie sądzę żeby istniało aż tysiąc seriali które koniecznie trzeba obejrzeć, myślę że max z 200 (a produkcji telewizyjnych to wielu wręcz nie warto oglądać),ale że uwielbiam wszelkie topki i zestawienia to nie mogłem się oprzeć tej potężnej knidze. 😃 Dominują tu głównie produkcje amerykańskie i brytyjskie, ale też sporo tytułów z Australii, Japonii, Niemiec, Włoch, Francji i innych krajów europejskich (od nas załapał się "Dekalog" Kieślowskiego, który był przecież serią telewizyjnych filmów). Czuć jednak że to zestawienie robione przez angoli, brytyjskich krytyków telewizyjnych i dziennikarzy (pieczę nad całością trzyma tu scenarzysta hitów BBC Steven Moffat),dominuje tu bowiem anglosaska perspektywa i produkcje BBC. O masie tytułów nie słyszałem, zwłaszcza tych starszych. Serio, trochę się doedukowałem w historii telewizji, szczególnie jeśli chodzi o lata 50, 60, 70, 80 i 90 XX wieku. I ta część książki jest najlepsza. Natomiast co do wyboru najlepszych z XXI wieku to tu już można się z autorami kłócić. A jeszcze kolejne kłamstwo jest w tytule, bo nawet jeśli bardzo się uprzesz i będziesz chciał obejrzeć wszystkie produkcje z tej listy, to i tak jest to fizycznie niemożliwe. No chyba że byłeś Brytyjczykiem żyjącym w latach 60. XX wieku i posiadającym telewizor. Mnóstwo starszych produkcji bowiem przepadło i nie są nigdzie dostępne. Część jest natomiast dostępna tylko w telewizyjnych archiwach (BBC albo innej brytyjskiej sieci). Także powodzenia. 😃 Niemniej jako zbiór historycznych popkulturowych ciekawostek ta książka spełnia swoje zadanie i jest świetna pod tym względem. Komu więc mogę to polecić? Na pewno nie bindżującym współczesne seriale (współczesność kończy się w tym zestawieniu na roku 2015). To rzecz dla zainteresowanych historią telewizji i tego co ludzie przez dekady oglądali. Co rozpalało masową wyobraźnię? Jak zmieniały się trendy i wzorce telewizyjnych opowieści? Jak zmieniała się sama produkcja? I w końcu jak zmieniała się sama telewizja i widzowie na przestrzeni wielu lat? Dzięki tej książce można to sobie prześledzić. Dla mnie super! Świetna rzecz do poczytywania i przeglądania sobie tak z doskoku. Jednocześnie to rzecz nie dla każdego fana seriali i domyślam się że kupując po samym tytule można się nieźle naciąć i rozczarować.
Marcin Rakowicz - awatar Marcin Rakowicz
ocenił na72 lata temu
Historia kina. Tom 3. Kino epoki nowofalowej Tadeusz Lubelski
Historia kina. Tom 3. Kino epoki nowofalowej
Tadeusz Lubelski Iwona Sowińska Rafał Syska
Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to moim zdaniem zdecydowanie najlepszy okres w historii kina, stąd trzeci tom czytało mi się jeszcze nieco lepiej niż poprzednie, jakkolwiek twórcy zachowali całkowitą spójność i jest on napisany identycznie. Po prostu gigantyczna (przytłaczająco gigantyczna),skrajnie rzetelna baza danych, odrobinę zbyt obiektywna i naukowa, żeby mówić o jakiejś boskiej przyjemności z lektury, ale myślę że obowiązkowa i podstawowa dla każdego polskiego pasjonata kina. Gdybym oceniał samą wartość merytoryczną książki, chyba nie mogłoby się obyć bez maksymalnej oceny. Modlę się teraz o dwie rzeczy: żeby Autorom udało się spłodzić czwarty tom jeszcze w tej dekadzie i żeby, jeśli będzie równie długi lub dłuższy niż trzeci, a chyba musi być, opamiętali się i wydali go w dwóch "podtomach" - albo nawet trzech. Generalnie nie odnoszę się w recenzjach do fizycznych właściwości książek, bo trochę śmiesznie, ale tutaj nie da się inaczej. Ta książka to monstrum, nie czytałem w życiu nic równie tłustego i mam nadzieję, że już nie będę musiał, bo czysto cielesne zmagania z takim potworem nie są przyjemne, zwłaszcza gdy ktoś stara się wykorzystać każdą wolną chwilę poza domem na lekturę i prawie zawsze nosi przy sobie książkę. Nie wykluczałbym jakichś delikatnych skłonności sadystycznych u wydawców, bo marginesy są podejrzanie szerokie, a w dodatku pozostawia się wolne miejsce obok wszystkich ilustracji (których mamy wszak kilkaset),a które zajmują tylko pół szerokości strony. Myślę, że dałoby się zminimalizować to bydlę nawet o 1/4 czy 1/3, co przyniosłoby może nieznaczną szkodę walorom wizualnym, ale jaką ulgę kręgosłupom i rękom czytelników... 7.5/10
Piktor - awatar Piktor
ocenił na79 lat temu
Historia kina. Tom 2. Kino klasyczne Tadeusz Lubelski
Historia kina. Tom 2. Kino klasyczne
Tadeusz Lubelski Iwona Sowińska Rafał Syska
Przeczytanie drugiego tomu monumentalnej "Historii kina", skupionego na kinie klasycznym, obejmującego okres od pojawienia się pierwszych filmów dźwiękowych do końca lat 50-tych XX. wieku, zajęło mi trochę czasu. Prawie trzy miesiące, ale czytałem tę książkę z przerwami, pomiędzy innymi lekturami, bo mimo tego, iż znacząca jej część była interesująca, to jednak w przypadku kilku rozdziałów zdarzyło się autorom popaść w typowo podręcznikowy sposób przekazywania wiedzy, albo bywało po prostu, że mniej mnie interesował okres i przestrzeń, jakim poświęcona była ta czy owa część publikacji... ...a jest w niej prawie wszystko. Oczywiście, prym wiedzie kino amerykańskie - jako najbardziej wpływowe w tym okresie - jakkolwiek sporo miejsca poświęcono tu kinu europejskiemu, naznaczonemu wpływami prądów historycznych przetaczających się przez ówczesny świat - niezwykle ciekawe rozdziały o kinie niemieckim w okresie Trzeciej Rzeszy, ogólnie filmowi w krajach pod wpływem lub okupacją Niemiec, czy kinematografii rosyjskiej czasu stalinizmu - i filmowi azjatyckiemu, choć głównie dziełom i twórcom z Japonii. Kompletnym odkrywaniem ziemi nieznanej były dla mnie rozdziały poświęcone kinu Indii, czy kinematografii bałkańskiej. Zaskoczeniem natomiast było stosunkowo niewielka ilość materiału dotycząca kina polskiego epoki, ale Tadeusz Lubelski - jeden z redaktorów tej książki - poświęcił równie obszerną monografię skoncentrowaną na rodzimej kinematografii, więc może to jeden z powodów jej "niedostatków" na kartach "...Kina klasycznego". Nie każdy z autorów umie tu zainteresować czytelnika w równym stopniu i nie każda dziedzina kina jest tak samo interesująca, więc trudno tę książkę polecić każdemu pasjonatowi dziesiątej muzy. Dobrze jednak mieć ją po ręką. Dzięki dodanym indeksom tytułów i nazwisk, szybko dotrzecie do zagadnienia, które w danym momencie Was interesuje a w przypadku, gdy któryś z tematów okaże się potraktowany zbyt pobieżnie i skrótowo, ciekawym dodatkiem jest spis lektur rekomendowanych dla tych, pragnących zgłębić jakieś zagadnienie... ...przede mną jeszcze dwa - a w zasadzie trzy tomy, bo przeskoczyłem kino nieme, które mnie obecnie mniej interesuje - jakkolwiek po tych 1200 stronach muszę lekko od czytania o filmie odpocząć a skupić się na obejrzeniu tych filmów, które w trakcie lektury wynotowałem... P.S. Szkoda tylko, że w formie elektronicznej dostępne są jedynie wydania w formacie PDF...
Rafał Jasiński - awatar Rafał Jasiński
ocenił na73 lata temu
Nikt nie woła, każdy pamięta. Filmowy Dolny Śląsk Lech Moliński
Nikt nie woła, każdy pamięta. Filmowy Dolny Śląsk
Lech Moliński Jerzy Wypych
Ta pięknie wydana książka dwóch autorów (Lech Moliński – tekst, Jerzy Wypych – fotografie) jest opowieścią o dolnośląskich miejscowościach, w których kręcono filmy. Autorzy programowo pominęli Wrocław, bo jak piszą, do opisu filmowej historii tego miasta potrzebna jest osobna książka (mam nadzieję, że kiedyś powstanie). Jako że rzecz opowiada o moim regionie, który nieźle znam, przeczytałem książkę z dużym zainteresowaniem. Mamy tu opowieści o miastach, które trochę znam: Legnica, Wałbrzych;  o miejscowościach, w których byłem – Sokołowsko, Kłodzko, Wambierzyce; o miastach, przez które tylko  przejeżdżałem: Bystrzyca Kłodzka, Bardo; wreszcie o miasteczkach czy wsiach, w których nigdy nie byłem: Lubomierz, Platerówka, Zgorzelec i innych. Jest to też trochę rzecz o historii Dolnego Śląska po wojnie. To był region zaniedbany, w którym przez długi czas dominowała tymczasowość: mieszkańcy nie byli pewni, czy nie zostaną zmuszeni do kolejnego przesiedlenia. Owo zaniedbanie i atmosfera tymczasowości często przyciągały filmowców. Ciekawy jest rozdział o Lubomierzu, kręcono tam sporo filmów, to na rynku tego miasteczka Witia kupuje kota z miasta Łodzi (a w jakim to filmie koteczku?). Dzięki owej popularności wśród filmowców Lubomierz odżył, znalazł pomysł na siebie: od lat organizuje się tam festiwale polskich komedii. Ciekawie pisze pan Moliński o Legnicy, która w ogóle nie ucierpiała w czasie wojny, ale potem pół miasta zajęła Armia Radziecka, ich obecność czuło się na każdym kroku. Powstał o tych czasach świetny film 'Mała Moskwa' w reżyserii legniczanina Waldemara Krzystka, oczywiście kręcony w Legnicy. Spory rozdział poświęcony jest Wałbrzychowi, w czasie komuny był to silny ośrodek górniczy, a po 1989 r. stał się miastem upadłym: przemysł zniknął, a mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie... Właśnie owa atmosfera miasta upadłego przyciągała filmowców, wymieńmy chociażby znakomitego 'Komornika' Falka czy 'Sztuczki' Jakimowskiego. Jest też w książce wiele miejscowości tylko wspomnianych, bo kręcono tam tylko fragment jakiegoś filmu i tyle. Z drugiej strony lektura zachęca do obejrzenia wielu starych obrazów, na przykład 'Nikt nie woła' Kutza, kręconego w Bystrzycy Kłodzkiej. Książka jest starannie wydana, pięknie pachnie. Z drugiej strony rzecz ma swoje braki, ciekawemu, wręcz erudycyjnemu tekstowi Lecha Molińskiego towarzyszą artystyczne zdjęcia Jerzego Wypycha, ale są to fotografie mało informacyjne, ponadto bez objaśnień. Poza tym brakuje fotosów z omawianych filmów, brakuje zdjęć ulic czy domów, w których kręcone były filmy. Przydałaby się też mapa terenów, o których książka opowiada. Zatem w czasie lektury miałem uczucie niedosytu. Niemniej fajnie, że ta książka powstała, to bardzo ciekawy przyczynek do powojennej historii Dolnego Śląska.
almos - awatar almos
ocenił na73 lata temu
Czas utrwalony Andriej Tarkowski
Czas utrwalony
Andriej Tarkowski
Książka zmotywowała mnie do obejrzenia kilku obrazów, wszystkim dobrze już znanego reżysera. Niekiedy raził mnie jej nadmierny, bezkompromisowy idealizm, który lepiej wyraża się w postaci obrazów na ekranie, niż w formie teoretycznych dywagacji. Fantazje autora rekompensuje dążenie do uchwycenia bezpośredniego doświadczenia oraz zbijanie wszelkich pytań o symbolikę w jego filmach: „Bardzo trudno było mi wyjaśnić osobom, które obejrzały Zwierciadło, że w filmie, oprócz pragnienia wyrażenia prawdy, nie ma innego ukrytego, zaszyfrowanego sensu”. Tarkowski stara się scharakteryzować estetykę sztuki filmowej nadając jej ontologicznego kształtu. Pojęciem wiodącym w jego teorii jest czas filmowy wyznaczony przez rytm poszczególnych ujęć zamkniętych w ściśle określonej przestrzeni (montaż pełni drugorzędne znaczenie). W ten sposób kino zbliża się do życia, jest „realnością emocjonalną”. Nie jestem teoretykiem filmowym, ale świadomość artysty jest w tym wypadku zdumiewająca. Cześć omawiająca strukturę obrazu filmowego to najmocniejsza strona książki. W zakończeniu autor pozwala sobie na ocenę kondycji duchowej ludzki, która, jak pewnie nikogo nie zaskoczy, znajduję się obecnie w kryzysie. Zagrożeniem dla jednostki jest wszechobecny materializm. Mamy tu do czynienia z chrystusową rolą artysty, który wskazuję zagubionym jednostkom właściwy kierunek rozwoju. Wydaję mi się, że to nieco przestarzała idea zabarwiona megalomanią autora. Tarkowski zapomina, że pełny rozrost duchowy możliwy jest w optymalnych warunkach materialnych. Podsumowując – rosyjski reżyser to o wiele lepszy autor przenikliwych obrazów filmowych, niż teoretyk. Niektóre, toporne fragmenty zostają jednak usprawiedliwiona imponującą świadomością artystyczną Andrieja Tarkowskiego.
Maciek Pogas - awatar Maciek Pogas
ocenił na74 lata temu
Mistrzowie kina japońskiego Krzysztof Loska
Mistrzowie kina japońskiego
Krzysztof Loska
Doskonałe źródło dla osób, które nie kojarzą japońskiego kina, a chciałyby się dowiedzieć, co w trawie piszczy. Jako wielki fan i entuzjasta kina z Azji (niekoniecznie kina kopanego z Bruce'm Lee) byłem o tyle zachęcony, że opisuje filmy, jakie nie dostanę w Polsce (mały rynek, wiadoma rzecz),bo są w niskiej dystrybucji, część obrazów została zapomniana lub przepadła na dnie saszetki kinematografii. Loska to doświadczony filmoznawca, dlatego zna się na rzeczy i potrafi wyłowić takie cuda, gdzie weterani robią oczy ze zdumienia i wysuwają poważną minę, bo mało kto pamięta wczesne dzieła Mizoguchiego (u nas niedoceniany i w zasadzie, mało rozpoznawalny). Na początku myślałem, że to błąd, że skupia się na ośmiu reżyserach z kwitnącej wiśni, ale w trakcie lektury wyżyna niuanse japońskiego kina, gdzie dominuje tradycja wymieszana z moralnością dużych miast, gdzie teatr jest ważną częścią społeczeństwa, jak płeć żeńska wpływa na mężczyzn w obrazie. Przekrojowo płynie po niestabilnej ekonomicznie Japonii, o nowej fali, która obok polskiej szkoły filmowej czy francuskiej nowej fali sporo namieszała w latach 60. ubiegłego wieku. Niczym podręcznik do nauki nauczy widza, jak szeroki zakres możliwości mają reżyserzy ze wschodnich granic. Przerabia moich ulubieńców, jak Akira Kurosawa czy Masaki Kobayashi (którzy słusznie lub nie - są kojarzeni z orężem samurajskim),a przecież ten pierwszy kręcił sztuki na podstawie Szekspira, a drugi krytycznie odnosił się do ideałów wojennych i za murem doceniał indywidualność jednostki, a nie jak dzisiaj, gdzie lewacy próbują ci narzucić, że musisz lubić wszystko i wszystkich (największa bzdura XXI wieku). Wybaczyć muszą mi Ci, którzy oczekiwali, że zacznę się rozwijać, rozpisywać na pięć stron i tworzyć referaty, ale nie zrobię tego, ponieważ opisywanie książki Krzysztofa Loski jest mało produktywne - wystarczy wiedzieć, że zgłębia egzotyczną kinematografię na wskroś dyskursywnie. Od politycznych manifestacji, jak ewoluowało podejście do kina po wojnie, o tym, jak Kurosawa złapał depresję i był bliski samobójstwa, kiedy inni reżyserzy byli w cieniu krytyki okazało się, że tworzyli najbardziej dojrzałe obrazy, gdy Stary Kontynent tonął w eksperymentach i w erotycznych zabawach w rodzaju Rogera Vadima. Jest to bogate źródło wiedzy oraz szlachetnej inscenizacji w wyspiarskim kinie, nawet jako fan czy znawca japońskiego kina - może sporo zaskoczyć, jak wiele filmów jeszcze nie widzieliśmy lub pominęliśmy. Dla osób, które nigdy nie widziały azjatyckiego filmu (nie liczę obrazów z karatekami) będzie to wjazd w oko cyklonu, ale z racji, że Loska opisuje działania pozafilmowe - sprawia, że uczymy się Japonii jako centrum problemów dotykających Europę, bo podobnie jak oni - tonęliśmy w zmianach myślenia, uciekaliśmy we współczesność, byliśmy po licznych wojenkach, a kino sprzed lat nigdy nie będzie usunięte przez wyznawców kina 2000 + (wzwyż).
Chris3z8 - awatar Chris3z8
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Gorączka filmowa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gorączka filmowa