Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze
Przeszukując arkana przepastnych w treści ,,internetów" w kierunku odnalezienia książki o charakterze encyklopedyczno-biograficznym, dotyczącej medium jakim jest animacja, inspirując się w tym względzie mangą i dokonaniami wielu tytułów myśli technicznej japońskiej animacji, a co za tym idzie sądzę: ,,popkulturowym spojrzeniem Japończyków na świat”, można by rzec iż nagle i niespodziewanie natknąłem się na wyjątkową pozycję z gałęzi literatury popularnonaukowej i reportażu z dziedziny filmu i sztuki animacji. Tą perełką książkową, tą cenną dla fanów animacji i mangi z kraju kwitnącej wiśni, w tym najważniejsze: dla geeków okazałego dorobku Studia Ghibli, okazała się pozycja: "Studio Ghibli. Miejsce filmu animowanego w japońskiej kulturze", od polskiego wydawnictwa Kirin.
Na samym początku zetknięcia się z tym tytułem, rzekłbym nawet: na etapie ,,przed-zakupowym”, gdy książce przyglądałem się nieco uważniej, byłem dziwnie przeświadczony, że być może nie będzie to coś, co ,,dopełni” mnie jako miłośnika popkulturowych mediów z Japonii. Jednak zakazany owoc smakuje najlepiej – tak, coś w tym jest; tak z moim podejściem do rodzimej publikacji było do czasu. Po prostu, pozycja od wydawnictwa Kirin, w moim odczuciu (a miałem do tego jakąś dziwną tendencję) jawiła się jako: z jednej strony coś teoretycznie zwykłego, ale z drugiej zaś mającego w sobie coś z pierwiastka tajemniczości i pewnego rodzaju ,,cegiełek informacji:, które aż kuszą, aby tam do nich zajrzeć i się im przyjrzeć. No bo przecież, kto nie chciałby dogłębniej poznać – jak mówi tytuł publikacji - ,,miejsca filmu animowanego w japońskiej kulturze”? Ta bardzo konserwatywnie i prosto wyglądająca książka z logiem konturów sympatycznie prezentującego się stworzonka z filmu "Mój sąsiad Totoro" od Ghibli właśnie, umieszczonego centralnie na jej intensywnie niebieskiej miękkiej okładce, jest przykładem dobrze zorganizowanej pracy zbiorowej. To w niej swoje spojrzenie na tak specyficzne aspekty japońskiej kultury, jak anime i manga, miało wielu znawców, recenzentów, publicystów; nie jest to książka łatwa w odbiorze, ,,na połknięcie w jedno popołudnie”... Oj, nie.
Gdy już ogarnąłem z czym całościowo będę miał do czynienia, gdy tą książkę kupię i poddam się pasji jaką jest jej lektura, wiedziałem, że oprócz samego jej przeczytania – nawet gdyby to była długa i bardzo uważna lektura - na pewno będę musiał zaangażować się w całościowe jej poznanie nieco szerzej: wyjść poza to, co książka ma w swej zawartości. Tak, wydawnictwo Kirin dało nam twór nie mający fizycznych rozmiarów, jak jakaś tubalna, opasła księga lub 1000-stronicowy traktat; dostaliśmy coś, co w swym znaczeniu jest w pewnym stopniu podobne do tego czym jest Biblia dla chrześcijan. Dla nerdów i entuzjastów wyrazistości technicznej i tematycznej strony animacji od tego Studia, będzie to książka o ,,epokowo-biblijnym znaczeniu i wpływie” właśnie. Sęk w tym, że trzeba chcieć się w nią wczytać, a potem dopiero koniecznie się w nią zaopatrywać, aby w ten sposób móc jeszcze bardziej swymi czytelniczymi i fanowskimi zmysłami ogarnąć to, co Ghibli przez ponad 30 lat dawało światu poprzez swoje animacje. Po fakcie mogę krótko dodać: żałuję, że ta swego rodzaju biografia tak znanego nam Studia tworzącego kultowe i uznane animacje, bazującego na kulturze i obyczajach kraju, w którym ono powstało, nie wpadła mi w oko dużo, dużo wcześniej. Istniała by duża szansa na to, że wiele filmów od Ghibli zrozumiałbym inaczej: szerzej, głębiej, bardziej wieloaspektowo i wymiarowo, czerpiąc z nich jeszcze więcej, jeszcze pełniej.
Co istotne, Ghibli, czyli, jak wiemy, japońskie studio animacyjne, założono w czerwcu 1985 roku z siedzibą w dzielnicy Koganei w Tokio. Twórcą marki byli uznani w środowisku filmowców/animatorów: Hayao Miyazaki, Isao Takahata i producent Toshio Suzuki; Studio to założono po sukcesie pełnometrażowego filmu "Nausicaä z Doliny Wiatru", powstałego w 1984. Jak mówi filmografia Ghibli, ich pierwszym filmem zrealizowanym w ramach studia był ciepły, pełen nostalgii i marzeń twór: "Laputa – podniebny zamek" z 1986 roku. Na pewno nie była to pierwsza pełna produkcja z dorobku firmy, którą osobiście obejrzałem. Tym ,,przetarciem” na start, tym czymś, co wywarło na mnie nieopisane wręcz wrażenie, po czym za wszelką cenę chciałem doświadczać większej ilości ,,ghiblijskich” animacji zaczynając chronologicznie: od najwcześniejszej, był film pt. "Opowieści z Ziemiomorza (2006)" – zachwycające w wielu aspektach, pełnometrażowe anime, którego to doświadczenie (a był to ponad wszystko cudowny obraz) okazało się piękną, nadnaturalnie potężną, niezapomnianą duchową podróżą. Nie wnikając w fabułę i szersze reperkusje tego, co film miał do przekazania, (jak na tak wątłą objętość publikacji) anime to dało się poznać jako opowieść, która toczyła się swoim własnym naturalnym rytmem. Ukazała ogromną powierzchniowo, jak i pod względem możliwości przyszłych adaptacji krainę "Uniwersum Zemiomorza" Ursuli K. Le Guin - ,,krainę”, bo mam na myśli ten bezmiar lądów, mórz, dolin, widocznych w animacji, a także wpisanej w to pięknej harmonii. W "Opowieściach z Ziemiomorza” znalazły się elementy przekonujące mnie do pewnej opinii, że mamy tu do czynienia z tego rodzaju fantastyką, gdzie pierwiastek baśni i mitu styka się z ,,elementem drogi": postacie tyczą ścieżki własnego losu, i jest w tym trochę samotności, prywatności, rozłąki. Tak poznałem Studio Ghibli; przeczucie mnie nie zgubiło, wiedziałem, że kolejne animacje (które rzecz jasna doświadczę osobiście) od tak renomowanej marki będą tak samo dobre, ba!, że będą pisane bardzo podobnym tonem, z podobną wymową i celem.
Twórcy Studia Ghibli i cały sztab profesjonalistów z branży, których ci ludzie zatrudnili, mieli jeden cel zakładając firmę: ponad wszystko chcieli wprowadzić zmiany w filmie animowanym – i byłyby to zmiany w takim stopniu, że na pewno odczuł by je cały świat medium animowanego. I to im się udało; czy to wyżej wymienione anime, czy "Grobowiec Świetlików", czy "Szkarłatny pilot", nieważne, każde z tych tworów od Ghibli, jak i jeszcze więcej i więcej ich tytułów, przewodzą i zachwycają elementem wizualnym, wymową i emocjami, które przekazują. Sam obraz, a przede wszystkim jego uzupełniające się baśniowymi kolorami, ich ciepłem, temperaturą barw, rodzajem tła i planami animacji oraz perspektywą, rysunki, czy ogólnie pojedyncze kadry, które w tysiącach sumarycznie wprawia się w ruch: to wszystko jest tak wyjątkowe i zapadające w pamięć, że chyba w kodzie źródłowym Wszechświata musiało zostać zapisane, tuż przed jego powstaniem, że to Studio na pewno powstanie, i że da nam pełne stylu, niezależności i pasji dzieła, które zapamięta świat.
Niniejszym omawiana i recenzowana publikacja biograficzno-informacyjna od wydawnictwa Kirin – czego złożoności i aż takiego wieloaspektowego omówienia filmów Studia, co samo w sobie pozytywnie szokuje i daje dość dosadnie do myślenia, jak głęboko ambitne i przemawiające do widza mogą być dzieła Ghibli - to wartościowa i cenna dla geeków wykładnia o złożoności całego Studia Ghibli, jak i o głębi tego, co w większości z tytułów, które wyszły spod jego ram (a przede wszystkim te najważniejsze produkcje) się przekazuje; to uwydatnienie, o czym warto wspomnieć, jednej kwestii: nie traktujmy Ghibli ogólnikowo, w obrębie Studia pracują bardzo ambitni i dumni ludzie, zakorzenieni w kulturze i obyczajach własnego narodu, a to jest bardzo, bardzo ważne. Odnosząc się do niektórych (bo o wszystkich na pewno nie będę w stanie napisać) zalet książki, warto podkreślić te: wielowymiarowość to atut publikacj; nie ma tu klasycznego podziału na części czy rozdziały. Autorów dla swego rodzaju felietonów i traktatów o każdym z danych filmów z osobna, jest mnóstwo, dlatego też spojrzeń i interpretacji animacji również jest mnóstwo; i w tym ,,mnóstwie" kryje się bardzo profesjonalne podejście do świata animowanego w ogóle, który to według autorów, z czym się zgadzam osobiście, nie jest ,,zwykłą kreskówką do zajęcia czasu na leniwe dni wolne od pracy”. W książce Kirin nie będzie więc płynności i równowagi, jak w klasycznej biografii czy pracy o danej firmie, osobie etc. Bo Ghibli nie jest łatwym do analizy filmograficznej, czy ogólnej strukturalnej (jeśli chodzi o sposób działalności) producentem tudzież wytwórnią. Tworzy tak specyficznie, niekiedy potrafi zaskoczyć spolaryzowanymi dziełami w kierunku konkretnego odbiorcy, że dla niektórych doświadczających animacji Studia widzów, jego twory stają się niczym sztuka dla sztuki, czy jak sztuka, którą należy pielęgnować, podziwiać, o niej debatować i pisać traktaty. Po prostu, każdy w tym ,,wymiarze” Studia znajdzie coś dla siebie: jedni będą zadowoleni samą feerią kolorów, barw tła, rodzaju konturu i sposobu kreślenia detali w animacji, drudzy zaś ze swego rodzaju wykwintnym pietyzmem będą się odnosić do filmów takich jak: "Księżniczka Mononoke", "Spirited Away: W krainie bogów", czy wrażliwego "Grobowiec Świetlików" lub "Szept Serca".
Lektura tak niezwykłej zbiorczej pracy od wydawnictwa Kirin, to nie tylko wnikliwa i wielowymiarowa, oparta o profesjonalne podejście tematyczne i kulturowe do danych zagadnień danego filmu animowanego praca, ale i swego rodzaju ,,książkowa sztuka" uwydatniająca dość jedną charakterystyczną rzecz płynącą z wszystkich produkcji omawianego Studia: wszyscy jego pracownicy, począwszy od zwykłych animatorów i pracowników szeregowych a skończywszy na legendach rysunku, scenariusza i reżyserii, Hayao Miyazakim czy Isao Takahacie, to ludzie tworzący jedno z największych, najbardziej wyspecjalizowanych Studiów i Wytwórni tworzących nie tylko same anime, ale w ogólnym rozrachunku: medium animacji, na świecie. Ich wychodzącą ponad inne Studia tworzące animacje cechą, która bardzo dobrze o nich świadczy, jest to, że po mistrzowsku potrafią świadomie kreować tajemnicę, dając widzom możliwość doznania porównywalnego z intensywnym zanurzeniem się w obrazy mistrzów malarstwa: wizjonerskie pejzaże i magiczno-baśniowe miejsca w filmach Ghibli w połączeniu z bardzo drobiazgowo rozpisaną i wielowymiarową budową fabularną... budzi zachwyt i prawdziwy dreszcz emocji.
W pracy naszego polskiego grona specjalistów znalazło się również podejście do strony technicznej pracy w branży serialu czy filmu animowanego (czyli jak to wszystko jest organizowane i realizowane, rzecz jasna na przykładzie Studia Ghibli), dzięki temu sama publikacja ,,nie trąci” schematycznością i sztampowością: panuje tu bardzo dobry kontrast między interpretacjami i dogłębnym spojrzeniem na popkulturę japońską i miejsca animacji japońskiej w całej globalnej kulturze a licznymi suchymi faktami, informacjami związanymi z środowiskiem filmu animowanego. Coś naprawdę bardzo dobrego, ale dla wtajemniczonych lub pragnących dowiedzieć się o tej japońskiej pracowni mistrzów animacji i ich obrazach, i przeznaczyć na to trochę więcej niż normalnie czasu, geeków.
Opinia
Solidna praca naukowa o japońskim cyberpunku, z bardzo dobrym i treściwym wstępem ogólnie o cyberpunku, sporym rozdziałem poświęconym wszystkim trzem częściom Tetsuo oraz przeglądem awangardowych i popularnych pozycji filmowych. O kilku filmach z gatunku dowiedziałam się dopiero z tej książki i mam zamiar ich poszukać, jednak brakuje mi w filmografii angielskich tytułów.
Fanom Japonii i cyberpunka polecam, pomaga usystematyzować wiedzę z tematu.
Solidna praca naukowa o japońskim cyberpunku, z bardzo dobrym i treściwym wstępem ogólnie o cyberpunku, sporym rozdziałem poświęconym wszystkim trzem częściom Tetsuo oraz przeglądem awangardowych i popularnych pozycji filmowych. O kilku filmach z gatunku dowiedziałam się dopiero z tej książki i mam zamiar ich poszukać, jednak brakuje mi w filmografii angielskich tytułów....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to