rozwińzwiń

Kiedyś przy Błękitnym Księżycu

Okładka książki Kiedyś przy Błękitnym Księżycu autora Katarzyna Enerlich, 9788377795897
Okładka książki Kiedyś przy Błękitnym Księżycu
Katarzyna Enerlich Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2020-01-29
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-16
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377795897
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedyś przy Błękitnym Księżycu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kiedyś przy Błękitnym Księżycu



książek na półce przeczytane 1641 napisanych opinii 801

Oceny książki Kiedyś przy Błękitnym Księżycu

Średnia ocen
7,3 / 10
231 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kiedyś przy Błękitnym Księżycu

avatar
900
801

Na półkach: ,

Nigdy wcześniej nie słyszałam, o tym, że drugą pełnię w miesiącu nazywa się Błękitnym Księżycem i nie przypuszczałam, że może to mieć jakieś większe znaczenie dla kogokolwiek.
Spotkałam za to DDA i niestety książka wydaje mi się pod tym względem wiarygodna. Pani Katarzyna pokazuje jak ważne są dla córki więzi z ojcem. A główne przesłanie o trudnym dzieciństwie, które zobowiązuje, a nie usprawiedliwia, myślę, że jest bardziej uniwersalne niżby się mogło zdawać.

Nigdy wcześniej nie słyszałam, o tym, że drugą pełnię w miesiącu nazywa się Błękitnym Księżycem i nie przypuszczałam, że może to mieć jakieś większe znaczenie dla kogokolwiek.
Spotkałam za to DDA i niestety książka wydaje mi się pod tym względem wiarygodna. Pani Katarzyna pokazuje jak ważne są dla córki więzi z ojcem. A główne przesłanie o trudnym dzieciństwie, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
28
8

Na półkach:

Poruszająca, wzruszająca. Dobrze napisana.

Poruszająca, wzruszająca. Dobrze napisana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1039
1003

Na półkach: , , , ,

„Kiedyś pod błękitnym księżycem” to powieść o DDA, o dorosłych dzieciach alkoholików. Poznajemy Barbarę. Basię, którą od piątego roku życia wychowywał tylko ojciec. Mama nie podołała wyzwaniu opieki nad wiecznie pijanym mężem i dorastającą córką, bez słowa pożegnania wyjechała do Włoch. Córka została z nieodpowiedzialnym ojcem i aż dziw bierze, że nie poszła jego drogą.
Każdego dnia w domu gości nieodłączny alkohol. Kupowany w butelkach, chowany za meblami, za łóżkiem, pod ciuchami, wszędzie. Był też bimer i ataki padaczki alkoholowej, były pijane urojenia i nocne powroty do domu z zakrwawioną twarzą. I były łzy i ucieczki. Ucieczki w kąt, w ciemność, w inne życie. Ucieczki w wyobraźnię. Były jeszcze nadzieje w głowie Barbary. Aż ostatecznie opuszcza dom. Stała się dorosłą kobietą, a osoba ojca ciąży jej w życiu i w myślach, zmusza do obowiązków, co do których się nie pisała.
Barbara nie może tak dalej tkwić.
Świadomie odseparowuje się od ojca, od własnej depresji i braku wiary w życie jako takie. Ucina destrukcyjną „ojcowską pępowinę”, ale czy na pewno jej się to udaje? Każda strefa jej samej wymaga naprawy, a wyprowadzka z domu rodzinnego wpływa zaledwie na jedną. W tej najważniejszej, uczuciowej korekta nie zachodzi. Pdświadomie poszukuje postaci taty w każdym mężczyźnie, z jakim się wiąże. Ciemne, mroczne oczy – jak u ojca. Kalka człowieka, który miał być i namiętnym kochankiem i troskliwym, godnym zaufania opiekunem. Wchodzi w związki bez inwestycji własnych uczuć, bez zaangażowania, bez planów na przyszłość. Żyje przy nich, w ich cieniu, gdzieś obok. I zawsze, gdy stygnie czujność pierwszych porywów, pojawiała się trauma – alkohol, pijaństwo, zamroczenie. Słabość dorosłych partnerów do kieliszka. Mężczyźni, którzy nie radzą sobie w życiu, sięgają po butelkę, a ona... Ona ponownie ucieka. Całe życie tak robi. Od jednych ramion, do następnych. Od nijakiej miłości, od przemilczanych dni, od braku wiary w związek. Ucieka z zatęchłych i ciemnych pokoi, z niepościelonych łóżek, z kuchni, zostawiając na blacie stołu niedopitą kawę. Zapomina o poronieniach i własnej ułomności psychicznej. Ucieka, aż zdarza się ten moment, moment ostatecznej walki tylko i wyłącznie o siebie.
Zatrzymanie.
Lustro na wprost siebie i odbita własna twarz.
Czego chcę? Kim ja jestem? I w ogóle gdzie jestem?
Ciało odseparowane od myśli, wielki chaos. Tożsamość schowana w ciemnii.
Jestem rozbitkiem, całe ciało Barbary mówi to i krzyczy.

I zmienia się wszystko. Człowiek ma dużą moc sprawczą pod warunkiem, że chce. A Barbara bardzo chce wyjść z bagna, jakie zaserwowało jej zarówno życie, jak i dorośli.
Najlepszą opcją jest dystans i kompletna zmiana otoczenia, zmiana myślenia, zmiana codzienności. Zmiana niemalże wszystkiego, czym się dotychczas otaczała i dlaczego żyła. Trzeba wejść na nową drogę i nie bać się tego, co nadejdzie.
I wszystko powoli zaczyna przechodzić metamorfozę do momentu, gdy dzowni telefon.

Ojciec jest w szpitalu...

Nie chcę wchodzić w fabułę, ani w analizę każdego z bohaterów. Jednak, postrzegając całościowo, oceniam powieść na dość dobrą. Odczuwam, że składa się z dwóch części – pierwsza to dorastanie i szarpanie z życiem, druga to ucieczka i nauka stoicyzmu, smakowania piękna i nauki samej siebie, siebie od nowa. Autorka, jak mniemam, pisze trochę o sobie samej, stosując tym samym mini-autoterapię, co ma dobry oddźwięk w całości książki.
„Kiedyś pod błękitnym księżycem” dobrze się czyta, lecz koniec powieści, według mnie, jest nieco przesłodzony. Ale, by zachować równowagę, zdradzę tylko, że i ta sialankowość zostaje zaburzona.
Polecam.

„Kiedyś pod błękitnym księżycem” to powieść o DDA, o dorosłych dzieciach alkoholików. Poznajemy Barbarę. Basię, którą od piątego roku życia wychowywał tylko ojciec. Mama nie podołała wyzwaniu opieki nad wiecznie pijanym mężem i dorastającą córką, bez słowa pożegnania wyjechała do Włoch. Córka została z nieodpowiedzialnym ojcem i aż dziw bierze, że nie poszła jego drogą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

612 użytkowników ma tytuł Kiedyś przy Błękitnym Księżycu na półkach głównych
  • 315
  • 292
  • 5
105 użytkowników ma tytuł Kiedyś przy Błękitnym Księżycu na półkach dodatkowych
  • 65
  • 18
  • 9
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Kiedyś przy Błękitnym Księżycu

Inne książki autora

Okładka książki Kolory życia: opowieści niosące nadzieję Katarzyna Enerlich, Liliana Fabisińska, Mag­da­ Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Magda Stachula, Małgorzata Warda
Ocena 6,1
Kolory życia: opowieści niosące nadzieję Katarzyna Enerlich, Liliana Fabisińska, Mag­da­ Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Magda Stachula, Małgorzata Warda
Katarzyna Enerlich
Katarzyna Enerlich
W dzieciństwie zaplanowała, że zostanie dziennikarką, a potem napisze książkę. To pierwsze udało się znacznie wcześniej, bo zadebiutowała w wieku 12 lat artykułem o swoim rodzinnym Mrągowie, opublikowanym na łamach Płomyka. Wtedy również otrzymała pierwsze autorskie honorarium. Drugie marzenie, to o własnej książce, właśnie realizuje. Pracowała w mediach lokalnych i regionalnych, w szkole, domu kultury, punkcie informacji turystycznej, była opiekunką osób starszych, sprzedawała swoje obrazy w toruńskim antykwariacie, chodziła na warsztaty z akwaforty, kurs informatyczny oraz kosmetyczny. Obecnie pracuje w promocji miasta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cudowne życie Staśka i innych aniołów Teresa Anna Aleksandrowicz
Cudowne życie Staśka i innych aniołów
Teresa Anna Aleksandrowicz
Bo miłość nie sprawdza metryki , nie widzi zmarszczek, nie zagląda do portfela. Można potknąć się o nią , gdy niczego już nie oczekujemy a społeczeństwo odstawia nas na boczny tor… Natalia lat 81 , Wanda i Marysia w podobnym wieku – to trzy bardzo standardowe polskie emerytki, żyjące od emerytury do emerytury, liczące każdy wdowi grosz do kupy. Mieszkają na zaniedbanych osiedlach , brakuje im na leki, oglądają seriale, podglądają sąsiadów, żyją problemami swoich dzieci lub przyjaciół komentując to wszystko w kolejkach do lekarzy. Jednak nie czekają biernie na śmierć, nie oczekują wsparcia i pomocy. Jeśli sądzisz jednak ,że biernie czekają na śmierć – jesteś w błędzie. Kobiety znają się całe swoje życie. I jest jeszcze Stasiek- lekko nieprzystosowany aczkolwiek niezwykle empatyczny , wrażliwy i po prostu dobry czterdziestolatek, syn jednej ze zmarłych przyjaciółek, obecnie „ zasilający” szeregi drobnych pijaczków i „meneli” spod Lidla… Życie Staśka , kiedyś studenta filozofii, przerosło po prostu. W społeczeństwie uwielbiającym polityków, idoli , celebrytów , wybaczającym wszelkie przekręty , nieuczciwości, defraudacje byle żyć ułudą sukcesu i sztucznego życia pozornie dostępnego każdemu, Stasiek , świadomie odrzucający obowiązujący system wartości, wybiera życie na stopniach Lidla, z którego tak ciężko się podnieść… Emerytki opiekują się Staśkiem, karmią, pozwalają się niekiedy wykąpać, kupują ubrania w „ tanim Armanim” i troszczą o jego los.. Wspierają też swoim sercem okolicznych „ bidulków” podobnych Staśkowi i dokarmiają bezdomne zwierzaki. W świecie , w którym dobroć mylona jest z głupotą, naiwnością cudem jest móc przeczytać książkę przywołującą uśmiech na twarz i wiarę w serce. Nawet mając 80 lat los ( Anioły? ) mogą wkroczyć z impetem w twoje życie i podarować ci kilka szybszych uderzeń serca, emocji , przygód J . Możesz wszystko –nic nie musisz. Czy to nie cudowne? Nie wszystko musisz przeliczyć , nie wszystko racjonalnie wytłumaczysz, niekiedy odruch serca tu i teraz przewartościuje Ci życie. Jedna z piękniejszych książek przeczytanych ostatnio. Nie mogę jej dla siebie zachować. Przeczytaj koniecznie .
Sal - awatar Sal
ocenił na91 rok temu
Lustro czasu Anna Piega
Lustro czasu
Anna Piega
Daria miała swoją ścieżkę życia. Kroczyła po niej pewnie i prosto ku jasnej dla niej przyszłości, torowanej przez posiadany talent muzyczny. Była uparta, dumna i młoda. Tą młodością roszczącą sobie prawo do przychylnego losu, egoizmu i ignorancji wobec słabszych, mniej odpornych na życie. Jak ona mnie irytowała! Tą pewnością siebie, że stery leżą tylko i wyłącznie w jej rękach, a obrany kurs, zależy tylko od niej. Tym przekonaniem o jedynej słusznej prawdzie. Jej prawdzie. Może dlatego poczułam tę złośliwą przyjemność, gdy świat Darii runął. Nikt dziewczynie nie powiedział, że nic nie jest pewne, niezmienne i dane na zawsze. Że do życia, do jego przeżywania, gładkiego, długiego, ciekawego, szczęśliwego trzeba mieć talent. "Zdolny człowiek potrafi ze swego życia uczynić dzieło sztuki, wypełniając je – według klasycznej zasady – jednością prawdy, piękna i dobra." To nie żart! Chociaż mogło to zabrzmieć jak truizm albo banał, bo co z tymi, którzy rodzą się bez tego daru? Przecież talent jako taki to przywilej niektórych, wręcz wybranych! To prawda, dlatego tylko nieliczni mają w życiu bardzo dobrze. Nikt też nie obiecywał ludzkości sprawiedliwości w tym zakresie. Reszta musi po prostu nauczyć się żyć. Jedni to robią, wyciągając wnioski z lekcji życia, inni nie, miotając się w nim tak bardzo i powielając błędy, że jedynym rozwiązaniem okazuje się wyjście ostateczne. Przecięcie zamotanego i zbyt mocno zaciśniętego supła na delikatnej nitce życia. Są jeszcze pętle, które ci najbardziej cierpliwi i rozsądni mogą rozsupłać, ale odzyskana nić ma zupełnie inną jakość, która zależy od przeżytych doświadczeń podczas procesu rozplątywania. Pętlę na nici życia, pewnej siebie i swego głównej bohaterki powieści, zawiązała w ciągu jednej, krótkiej chwili, niedbale rzucona uwaga, której moc zawartej w niej informacji miała siłę apokalipsy niszczącej nie tylko jej przekonania, światopogląd i postawy, ale również fundament jej istnienia – tożsamość. Mogłabym w tym momencie powiedzieć sobie – No! Nareszcie! Stało się! I co teraz panno Wszystko Wiem? Ale nie zrobiłam tego, bo kiedyś też taka byłam i być może ta moja początkowa irytacja była niewygodnym przypomnieniem własnej ignorancji. Ostatecznie nie to jest ważne, bo nie urodziłam się z talentem do życia, ale to, czego nauczyłam się. A czego nauczyła się Daria? Nie tylko czego, ale i jak się tego uczyła, niezwykle ciekawie, obrazowo i, wbrew skomplikowanej fabule, prosto (to ogromna zaleta, gdy o trudnych i skomplikowanych sprawach potrafi pisać się w jasny i logiczny sposób) opowiada ta powieść, sama swoją konstrukcją przypominając pętlę czasu. Uwięziona w niej Daria, dzięki swojemu uporowi, powoli, mozolnie, na nowo odbudowuje zniszczoną tożsamość niczym zbite lustro, w którym do tej pory tak pewnie się przeglądała. Ten proces odnowy nie był łatwy i lekki, ponieważ kawałki potrzebne do sklejenia go na nowo, tkwiły w umysłach jej najbliższych członków rodziny, wywołując z mroków pamięci bolesne wspomnienia. Wyrywane wręcz z pamięci innych, przepełnione cierpieniem tajemnice rodzinne nawet po wielu latach, raniły i krwawiły tak samo. Odbijały też za każdym razem inny, subiektywny, niewielki wycinek większej całości, którego kształt i treść zależała od opowiadającego. Dopiero pozbierane w jedną całość dały obiektywne spojrzenie na przeszłość. Ta nowa jakość składowych i nowe doświadczenia przeżyte podczas ich zbierania sprawiły, że powstałe lustro nie mogło być takie samo, a przeglądająca się w nim Daria tą samą dziewczyną. Książka-tłumaczka, która niczym życzliwa, mądra, doświadczona życiem osoba opowiada dlaczego ci, którzy mając wszystko, są nieszczęśliwi, z uporem rwąc nić życia, a ci, którzy nie mając nic, niestrudzenie snują wiecznie zrywającą się osnowę. W niej cała tajemnica trudnej sztuki życia i koronkowe mistrzostwo jej opisania słowem. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Sielsko i diabelsko Beata Kępińska
Sielsko i diabelsko
Beata Kępińska
Sielsko i diabelsko to dość ciekawa pozycja. Zaczęłam wyszukiwać książki trochę starsze, na których czytanie wcześniej nie miałam czasu. Teraz staram sie nadrabiać zaległości, więc między nowości wplatam inne starsze pozycje. Autorka opowiada o codziennym życiu rodziny, mieszkającej w małej wiosce pod Kielcami. Joanna jest nauczycielka języka polskiego w gimnazjum, jej mąż Krzysztof jest lekarzem w przychodni oraz ratownikiem w pogotowiu, dzieci już niemal dorosłe, przygotowują się do matury... jest tak niby spokojnie, jak w tytule sielsko, lecz niespodziewanie zaczyna się robić trochę diabelsko. Po małym zatargu z wójtem i radnymi nagle Krzysztof zostaje zwolniony z pracy, na dodatek dom, w którym mieszkali zostaje sprzedany i praktycznie zostają bez dach nad głową i bez pieniędzy. Historia znów zatacza koło, czas pomyśleć o nowej pracy, może nowym domu, niekoniecznie w tej gminie a może nawet nie w tym kraju, rozgrywki polityczne są tu nieciekawe, a wójt chwali się, że ma długie macki, bo nawet w sądzie wygrał sprawę. Samorządowa klika próbuje nawet zniechęcić do pracy Aśkę, lecz ona tak łatwo się nie poddaje. Joanna ma zwariowane pomysły, jej mąż nieco studzi jej zamiary, lecz w końcu postanawia pojechać za chlebem do Anglii. Czy małżeństwo Joanny i Krzysztofa przetrwa tę rozłąkę? Jakby mało było kłopotów, to właśnie w Anglii Krzysztof spotyka swoją dawną koleżankę, o która Joanna jest coraz bardziej zazdrosna. Nieoczekiwanie do Joanny odzywa się jej pierwsza miłość Rafał..., a córka zakochuje się w nieodpowiednim chłopaku (wg Joanny). Czy to wszystko da się poskładać? Jak rozwiążą się perypetie sercowe Joanny i Krzysztofa? Czy uda się zwariowanym nastolatkom zdać maturę? Czy uda się dokończyć rozbudowę zakupionego domku? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w książce. Muszę powiedzieć, że jest to bardzo ładne wydanie, papier elegancki, którego teraz raczej nie stosuje się w książkach. Jednocześnie nie zauważyłam tu żadnych literówek, ani innych błędów, które dość często się pojawiają w książkach obecnie wydawanych masowo. Bardzo dobrze się czytało, więc muszę poszukać gdzieś drugiej części, gdyż w mojej bibliotece jej nie ma, a bardzo mnie ciekawi dalszy ciąg tej historii. Polecam .
Myszka - awatar Myszka
oceniła na84 lata temu
Malinowa trufla Iwona Walczak
Malinowa trufla
Iwona Walczak
Z twórczością Iwony Walczak spotkałam się w kwietniu tego roku przy okazji lektury książki "Śniadanie na skale". To nie był dobry początek, ale ponieważ w biblioteczce czekała jeszcze "Malinowa Trufla", postanowiłam pisarce dać jeszcze jedną szansę. I dobrze zrobiłam! Choć zielona okładka wygląda bardzo optymistycznie, historia nie należy do różowych. "Potrzeba mi jeszcze tylko posklejać tę rodzinę, dopiero wtedy odkryję siebie na nowo" - coś w tym jest. Ponad 40-letnia Elżbieta mieszka ze schorowaną matką, mężem i młodszym synem w rodzinnym, podupadającym domu. Swoją emeryturę matka pozostawia sobie, nie dokładając się ani do rachunków, ani do kosztów remontu domu. Kobieta ciągle narzeka i podsłuchuje. Faworyzuje młodszą córkę, która sporadycznie ją odwiedza. Ale przede wszystkim kobieta wpędza Elżbietę w kompleksy i poczucie winy. Z kolei mąż Elżbiety jest typowym pasożytem, który nie dość, że nie pracuje, to jeszcze oczekuje, że Becia podstawi mu obiad pod nos, posprząta, opierze i wszystko sama załatwi. A on w świętym spokoju będzie korzystał z komputera. Nawet w pracy współpracownicy i szef nie traktują jej poważnie, również zwracając się do niej per Becia. A przecież Elżbieta jest w firmie księgową z właściwym spojrzeniem na dobro firmy, dbającą o jej wizerunek i interes. Jedyną osobą, która służy Elżbiecie moralnym wsparciem jest jej młodszy syn, który jednak spędza w domu coraz mniej czasu. Pewnego dnia Elżbieta wpada na pomysł założenia bloga, który pisze jako tytułowa Malinowa Trufla. Dzieli się na nim swoimi myślami, choć nie pisze wprost o swoich problemach, niedocenianiu, sponiewieraniu. Daje się jednak odczuć jej ogromną samotność. Wkrótce na jej drodze staje dwóch mężczyzn. Już po prologu wiadomo, że wybierze jednego z nich. Którego? I co na to mąż? Podejrzewam, że jest wiele kobiet podobnych do Elżbiety, które wpadły w pewien marazm czy rutynę i straciły poczucie swojej wartości, które poświęciły się najbliższym, a ci odpłacają im - w najlepszym wypadku - obojętnością i ciągłymi oczekiwaniami. Historia przedstawiona przez Iwonę Walczak to jedna z wielu. Napisana jest w prosty sposób, a przez to staje się taka zwykła, codzienna, czasem niezauważana. Sytuacja Elżbiety wydaje się totalnie beznadziejna - bezrobotny mąż ceniący sobie święty spokój, utyskująca i zgorzkniała matka wiecznie obrażona i narzekająca na córkę, zaniedbany i wymagający remontu dom i wreszcie perspektywa utraty pracy. Kobiecie trudno w tym wszystkim normalnie funkcjonować, zwłaszcza że nie zatraciła poczucia piękna i estetyki, wciąż stawia rodzinę na pierwszym miejscu, dba o nich i stara się o ich miłość. Dlatego powoli gromadzone oszczędności przeznacza na ratowanie domu. Nic dziwnego, że pewnego dnia ulega przystojnemu Julianowi i godzi się na układ z nim. Odzyskuje w ten sposób swoją godność, poczucie kobiecości oraz uświadamia swoją wartość. A gdy dociera do niej, że ma coś, czego nie posiada jej młodsza siostra, Elżbieta jakby odżywa. I ten powiew świeżości tchnie z kart książki. Polecam tę prostą historię odnajdywania siebie dzięki odzyskanej sile kobiecości.
Badylarka - awatar Badylarka
oceniła na73 lata temu

Cytaty z książki Kiedyś przy Błękitnym Księżycu

Więcej
Katarzyna Enerlich Kiedyś przy Błękitnym Księżycu Zobacz więcej
Katarzyna Enerlich Kiedyś przy Błękitnym Księżycu Zobacz więcej
Więcej