rozwińzwiń

O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939

Okładka książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939 autora Władysław Studnicki, 9788324235148
Okładka książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939
Władysław Studnicki Wydawnictwo: Universitas Seria: Historia i Polityka historia
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historia i Polityka
Data wydania:
2019-08-23
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-23
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324235148
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939



książek na półce przeczytane 391 napisanych opinii 196

Oceny książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939

Średnia ocen
8,4 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939

avatar
274
126

Na półkach:

każdy polityk w sejmie powinien to przeczytać bo nadal popełniają podobne bledy co sanacja

każdy polityk w sejmie powinien to przeczytać bo nadal popełniają podobne bledy co sanacja

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
595
529

Na półkach: , ,

Im dłużej czytam o Władysławie Studnickim i samego Władysława Studnickiego, tym bardziej bawią mnie tezy o jego wyjątkowo twardym realizmie politycznym. Owszem, przewidział on wiele wydarzeń, ale jego samo podejście do Niemiec było niezwykle naiwne. Wydaje mi się, że obawiając się imperializmu sowieckiego zapominał w ogóle (albo celowo o tym nie wspominał),że także Niemcy mieli zawsze tendencje imperialne. Z tego powodu wszelkiej niechęci Niemców do Polski upatruje jedynie w "prowokacjach" ze strony polskiej i jej niedostecznej proniemieckości, ale nie widzi mocno zakorzenionej wśród Niemców niechęci do Polaków.

Co więcej, Studnicki uważa, że niemieckie inwestycje gospodarcze byłyby jedynie korzystne dla Polski, nie uzależniałyby jej ekonomicznie od swojego sąsiada i wiązałyby się ze zjawiskiem znanym współcześnie jako "transfer technologii". Tymczasem zarówno wtedy, jak i teraz znajdziemy aż nadto przykładów, że słabsze gospodarki służą silniejszym jedynie jako źródło taniej pracy, co oczywiście nie wiąże się z żadnym nadzwyczajnym rozwojem ekonomicznym. Wbrew jego twierdzeniom zagraniczne inwestycje nie służą zresztą tylko celom ekonomicznym, a więc Niemcy nie realizowaliby ich w Polsce tylko z powodu swoich interesów gospodarczych.

Studnicki deklarował się jako "germanofil" z powodów geopolitycznych, uzasadniając swoje stanowisko polską racją stanu. Widać jednak wyraźnie, że publicysta zwyczajnie był zapatrzony w Niemcy pod każdym względem i zachwalał nawet mniejszość niemiecką, opowiadając się za przyznawaniem jej przedstawicielom lukratywnych stanowisk.

Trudno nie wspomnieć o zarzucie, który należy postawić większości geopolityków. Otóż Studnicki uważał, że skoro coś wynika z "obiektywnych" (przynajmniej jego zdaniem) interesów danego państwa czy narodu, to na pewno jego przywódcy będą to realizować. Tym sposobem uważał na przykład, że Słowacy... mają interes w staniu się ponownie częścią Węgier, bo między innymi są z nimi związani kulturowo i ekonomicznie.. Najwyraźniej chyba w ogóle nie dostrzegał antagonizmu obu narodów i zapominał, iż to właśnie Słowacy byli twórcami i piewcami idei czechosłowakizmu.

Ostatnie zastrzeżenie jest takie, że "O przymierze z Niemcami" jest zbiorem artykułów prasowych opublikowanych na przestrzeni kilkunastu lat, dlatego niektóre treści powtarzają się i zasadniczo nie wnoszą niczego nowego.

Im dłużej czytam o Władysławie Studnickim i samego Władysława Studnickiego, tym bardziej bawią mnie tezy o jego wyjątkowo twardym realizmie politycznym. Owszem, przewidział on wiele wydarzeń, ale jego samo podejście do Niemiec było niezwykle naiwne. Wydaje mi się, że obawiając się imperializmu sowieckiego zapominał w ogóle (albo celowo o tym nie wspominał),że także Niemcy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1307
931

Na półkach: , , ,

Po przeczytaniu "Wobec nadchodzącej II wojny światowej" byłam zachwycona twórczością Studnickiego. Nic dziwnego, że nazwano go "polską Kasandrą" - tak trafne były jego przewidywania i analiza sytuacji politycznej II Rzeczypospolitej. Dlatego też z ciekawością i sporymi oczekiwaniami sięgnęłam po "O przymierze z Niemcami" - zbiór artykułów napisanych przez Studnickiego w okresie międzywojennym. I choć styl autora wciąż pozostał na wysokim poziomie, a jego analizy wykazały, że rozumiał sytuację Polski lepiej od wielu współczesnych mu polityków, to jednak zbiór artykułów do mnie nie trafił. Po pierwsze, Studnicki wielokrotnie powtarzał swoje przemyślenia - ludzi trafiających na te artykuły w odstępie paru miesięcy lub lat zapewne w ogóle to nie ruszało, ale czytelnik mierzący się z nimi jeden po drugim ma tylko wrażenie "to już było" i "to już przed chwilą czytałam". Do tego autor często cytuje lub wchodzi w polemikę z politykami, których nazwiska mi już nic nie mówiły - konia z rzędem temu, kto zna wszystkich posłów okresu międzywojennego (ba, kto zna wszystkich obecnych? 😅). Jeszcze, jak to w artykułach dla prasy, swoje zrobiła też cenzura i czasem zdarzało się, że fragmentów tekstu po prostu brakowało, bo poglądy Studnickiego wiele osób raziły. Po skończeniu "O przymierze z Niemcami" czułam się po prostu zmęczona tą książką - nie zmniejsza to mojego podziwu dla autora, wiele jego uwag było bardzo celnych i słusznych, ale jednak za kolejne zbiory artykułów prasowych podziękuję 😉.

Po przeczytaniu "Wobec nadchodzącej II wojny światowej" byłam zachwycona twórczością Studnickiego. Nic dziwnego, że nazwano go "polską Kasandrą" - tak trafne były jego przewidywania i analiza sytuacji politycznej II Rzeczypospolitej. Dlatego też z ciekawością i sporymi oczekiwaniami sięgnęłam po "O przymierze z Niemcami" - zbiór artykułów napisanych przez Studnickiego w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939 na półkach głównych
  • 86
  • 33
  • 1
30 użytkowników ma tytuł O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939 na półkach dodatkowych
  • 17
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939

Inne książki autora

Władysław Studnicki
Władysław Studnicki
Władysław Studnicki-Gizbert (ur. 15 listopada 1867 w Dyneburgu, zm. 10 stycznia 1953 w Londynie) – polski polityk i publicysta, członek tymczasowego zarządu Polskiego Skarbu Wojskowego w 1912, od września 1939 zwolennik kolaboracji Polski z III Rzeszą. W czerwcu 1939 w związku z obawami o kurs przyjętej przed rząd Rzeczypospolitej polityki zagranicznej Studnicki wydał Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, w której prognozował m.in. izolowaną wojnę Polski z Niemcami i niewykonanie zobowiązań sojuszniczych wobec RP przez Wielką Brytanię i Francję. Jednocześnie apelował o nawiązanie porozumienia z Niemcami polegającego na zachowaniu zbrojnej neutralności w przypadku wojny Niemiec z Francją i Wielką Brytanią, która miałaby polegać przede wszystkim na nieprzepuszczeniu ewentualnych wojsk sowieckich idących na pomoc aliantom zachodnim. Wskazywał w niej na nieprzygotowanie do wojny zarówno Francji, jak i Wielkiej Brytanii, a wojnę z Niemcami uważał za niebezpieczną z powodu ryzyka ataku Związku Sowieckiego oraz okoliczności geograficznych (wojna pozycyjna na zachodzie, manewrowa na wschodzie, co nawet przy neutralności ZSRR będzie oznaczało okupację niemiecką części terytorium Polski, a najpewniej przegraną z powodu odcięcia Śląska – głównego rejonu poboru mocy, produkcji wojennej etc).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dyplomacja Henry Kissinger
Dyplomacja
Henry Kissinger
Z Kissingerem jest taki problem, że trzeba oddzielić wiedzę historyczną, uwikłania polityczne i wartościowanie w jego wypowiedziach. Dla przykładu jego zrozumienie naszej części Europy bywa mizerne. Twierdzi na przykład, że Wrocław był niemieckim miastem. Tymczasem nie jest tajemnicą, że był polskim miastem już przed 10 wiekiem a okupowany przez Prusy był od 1741 do 1918 (177 lat, a w międzyczasie bywał jeszcze pod panowaniem czeskim). Taka to jego wiedza o regionie, według której kraje Europy Środkowo-Wschodniej istnieją tylko jako karty przetargowe dla zachodnich mocarstw i Rosji. Nie wie Kissinger zapewne, że wojna trzydziestoletnia do naszego regionu nie sięgała i była przez nas traktowana marginalnie, a dyplomacja dla niego istniała jedynie we Francji i Wielkiej Brytanii, a od Bismarcka również w Prusach. Ten sentyment i ignorancja przebijają się zresztą w jego dzisiejszych wypowiedziach (mimo stu lat na karku!). Ciekawie zaczyna się dopiero kiedy przechodzi do historii najnowszej, a szczególnie zimnej wojny. Tutaj zaczyna się pasjonująca lektura, chociaż znowu zarzucić mu należy podwójne standardy. Otóż omawiając dzieje Europy Kissinger jest "realistą", czyli przedstawicielem tej szkoły politologów, którzy samozwańczo ogłaszają się jako bardziej merytoryczni i racjonalni, tylko dlatego że są cyniczni i mają wąskie horyzonty. Kiedy jednak przechodzi do historii USA, jak za dotknięciem magicznej różdżki staje się idealistą doszukującym się wszędzie altruizmu. Mając powyższe na uwadze można bezpiecznie zabrać się do lektury, bo spojrzenie Kissingera na historię jest fascynujące i wiele nas uczy, nawet jeśli nie ma on monopolu na nieomylność.
Cuz - awatar Cuz
ocenił na82 lata temu
Dzieje głupoty w Polsce Aleksander Bocheński
Dzieje głupoty w Polsce
Aleksander Bocheński
Świetna książka jasno pokazująca skąd się wzięły i jak zostały spopularyzowane przez historyków różne bzdury w stylu “Polska Chrystusem narodów” (za moich młodych lat wbijano nam to do głów) oraz inne mesjańskie bzdety, obłąkane czczenie klęsk narodowych - ta okropna gloryfikacja bezsensownych i szkodliwych powstań podparta sloganami o honorze i moralności trwa niestety nieprzerwanie... Czyta się ciężko, jednak zdecydowanie jest to lektura warta wysiłku. Szczególnie dla osób zainteresowanych historią i polityką - jest tu bowiem mowa o bardzo ciekawym okresie w dziejach państwa polskiego – upadku I Rzeczpospolitej i jego przyczynach w opiniach przeróżnych historyków , a opinie na ten temat autora i (rzadko spotykane w historycznych opracowaniach) spojrzenie na rządy Sasów i Poniatowskiego – są przeciekawe. Większości kojarzą się one jak najgorzej - bo tak nas wszystkich w szkołach uczono. Dobrze zapoznać się z odmiennym punktem widzenia. Niekoniecznie po to by się z nim zgodzić, ale to wspaniała inspiracja do przemyśleń. Każdy kto śledzi uważnie to co dzieje się w dzisiejszej polityce, czytając tę książkę dostrzeże, że nic się nie zmienia, brednie opowiadane przez nasze elity i stare mity powielane przez kolejne pokolenie historyków są dokładnie takie jak to piętnuje Bocheński, a slogany o honorze i wyższości moralnej (przeplatane pedagogiką wstydu dla urozmaicenia) mają się ciągle wspaniale... Polecam wszystkim właśnie to wydanie – Universitas . Jest dużo bogatsze niż poprzednie, zawiera więcej materiałów, spory aneks oraz ciekawy tekst Jana Sadkiewicza “Realizm słabych”. To cegła, ale każde słowo warte jest uwagi. Zastąpiła na półce w mojej biblioteczce wydanie poprzednie, które spoczęło w torbie: “do wyniesienia”:)
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na81 miesiąc temu
Sowiety. Historia ZSRS Paweł Wieczorkiewicz
Sowiety. Historia ZSRS
Paweł Wieczorkiewicz
Jest to chyba najlepsza synteza historii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, obejmująca okres od słynnej rewolucji październikowej 1917 roku aż po rozpad tego państwa w 1991 roku. Książka stanowi niezwykle solidne opracowanie, pokazujące uniwersalne spojrzenie na ZSRR. Miałem poczucie, że całość ma formę eseju, jednak w żadnym momencie nie używa języka akademickiego – styl jest naprawdę przyjazny, a autor trzyma się kanonów naukowych. Jego opowieść nie jest kronikarskim opisem funkcjonowania państwa, a pokazuje bardziej na węzłowe momenty jego historii. Paweł Wieczorkiewicz pisze zarówno o sytuacji wewnętrznej, jak i międzynarodowej polityce ZSRR. Z oczywistych względów najwięcej miejsca poświęca funkcjonowaniu partii (monopartii) oraz mechanizmom sprawowania przez nią władzy. Jest sporo na temat kultury, społeczeństwa – w kapitalny sposób łączy wszystkie te obszary. Atrakcyjny styl narracji sprawia, że książkę czyta się naprawdę bardzo dobrze. Dla osób specjalizujących się w tej tematyce publikacja może wydawać się ogólna, choć nie miałem takiego poczucia – mimo że nie tonie w szczegółach, wskazuje naprawdę na kluczowe momenty w historii ZSRR. Książka może służyć zarówno osobom, które ten obszar znają tylko ze słyszenia, jak i tym, którzy chcą w sobie uświadamiać, że historię nie budują przypadkowe fakty, lecz przełomowe momenty wytyczające kierunki kolejnych zmian. Wieczorkiewicz w kapitalny sposób pokazuje metody zdobywania i utrzymywania władzy, fundamenty funkcjonowania systemu totalitarnego, w szczególności aparat bezpieczeństwa wewnętrznego oraz wpływ ideologii państwowej na zwykłe życie obywateli. Bardzo polecam lekturę tej książki – to doskonały punkt wyjścia do dalszych poszukiwań i refleksji nad historią XX wieku.
Arek - awatar Arek
ocenił na82 miesiące temu
Metamorfozy Imperium Rosyjskiego 1721-1921. Geopolityka, ody i narody Andrzej Nowak (historyk)
Metamorfozy Imperium Rosyjskiego 1721-1921. Geopolityka, ody i narody
Andrzej Nowak (historyk)
Mam w planach lekturę innej książki Andrzeja Nowaka, a mianowicie “Powrót ‘Imperium Zła’“, ale pomyślałem, że pewnie rozsądniej będzie zacząć od zapoznania się ze wcześniejszym okresem historii Rosji. Zdecydowanie nie zawiodłem się i pozycja “Metamorfozy Imperium Rosyjskiego 1721-1921” spełniła moje oczekiwania, przybliżając istniejące w owym czasie Imperium Rosyjskim prądy ideologiczne oraz sposoby zapatrywania rosyjskiej elity się na takie kwestie jak: * stosunek imperium wobec Europy (Zachodniej) oraz Azji * początki rosyjskiej państwowości i to, które ziemie uznawane są za przynależne im * różne sposoby myślenia o imperializmie i o kierunkach, w jakich powinno rozwijać się imperium * relacje z narodami i grupami etnicznymi wchodzącymi w skład imperium; rusyfikacja vs autonomia * Moskwa jako Trzeci Rzym Autor przytacza fragmenty tekstów różnych rosyjskich pisarzy, myślicieli, ideologów i poetów, przede wszystkim: * Nikołaja Karamzina - twierdzącego, że “niezbędnym warunkiem dla naszego bezpieczeństwa jest (…) aby Polska nie istniała w jakiejkolwiek formie, ani pod jakąkolwiek nazwą” i głoszącego tezę o “decydującym dla szczęścia Rosji znaczeniu samej jej terytorialnej wielkości” * Michaiła Mienszykowa, który diagnozuje stan rosyjskiego imperium, jako oblężonego od wewnątrz przez “inorodców” w postaci Polaków i Żydów, okreslanych jako “toksyny” i “groźne mikroby”. * Nikołaja Danilewskiego, głoszącego teorię walki cywilizacji * Piotra Sawickiego - twórcy teorii eurazjanizmu * Michaiła Lermontowa Oprócz tego autor daje też wykład, dotyczący mechanizmów działania imperiów, zarówno w czasie jego kształtowania się, jak i na późniejszym etapie, kiedy dla podtrzymania wielkości potrzebne są ofiary - zarówno mieszkańców państwa, jak i podbijanych narodów. Fakty, o których wcześniej nie miałem pojęcia: * mocna pozycja języka polskiego w niektórych momentach trwania Imperium. Np. w 1785 Katarzyna wydaje istotny dla całego państwa akt prawny, publikując go w dwóch językach: rosyjskim oraz właśnie polskim, zaś “w 1815 roku więcej osób pod panowaniem Aleksandra I umiało pisać i czytać po polsku niż po rosyjsku” * muzyka pierwszego hymnu Imperium Rosyjskiego (od 1791 do 1833),czyli “Niech rozgrzmiewa pieśń zwycięstwa” została skomponowana przez Polaka - Józefa Kozłowskiego * znany kompozytor Dmitrij Szostakowicz to niestety w pewnym sensie ofiara rusyfikacyjnej polityki imperium - jego dziadek był polskim powstańcem styczniowym zesłanym na Syberię, w wyniku czego kolejne pokolenia tej rodziny były już Rosjanami. Książka jest miejscami mocno szczegółowa, ale jako całość pozwala zbudować czytelnikowi dość dobry obraz tego, jak rosyjskie elity postrzegały swoje Imperium w XVIII, XIX i początkach XX. wieku. --- > Wedle trafnej formuły liberalnego emigranta, Nikołaja Turgieniewa, Karamzin swoją “Historią…” “wykarmił nienawiść, która istniała w Rosji przeciwko Polsce” > Jeśli owe elity będą skuteczne, jeśli idea poświęceń dla imperium zostanie głęboko zinternalizowana, wówczas łatwiej może przyjść uzasadnienie ofiar kolejnego typu: ofiar którymi są inni. Ofiar imperium, a nie dla imperium. > [W rosyjskiej kulturze politycznej] charakterystyczne jest uznanie przemocy za nieodłączny atrybut władzy. Władza nie tylko może, ale musi odwoływać się w tej tradycji do przemocy, jeśli ma utrzymać swój autorytet. Wyraża się on właśnie w przemocy wobec własnych poddanych. Według Boczarowa jest to zjawisko typowe - jak to uogólnia - dla niezachodnich społeczeństw. > Praca carskiego wielkorządcy nad wypolszczeniem tej ziemi, utorowała drogę jej ukrainizacji. > Mniejsze wspólnoty wydają się często naturalne, imperia wymagają uzasadnień. > Imperium to przymus, przeciw któremu stale odnawia się bunt > [Mienszykow] uogólnia ten argument do generalnej zasady: nie ma na świecie miejsca dla małych, słabych państw. Małe narody się nie utrzymają. (…) Taniej i zdrowiej wyjdzie małym narodom zrezygnować z niepodległości - bo ich na nią nie stać.
trivelt - awatar trivelt
ocenił na71 rok temu
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795) Richard Butterwick
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795)
Richard Butterwick
Czy była szansa na uniknięcie 123. lat? Z upadku można się sporo nauczyć, jeśli chociażby zobaczyć w Stanisławie Auguście Poniatowskim człowieka. Można tę lekcję przejść z Brytyjczykiem, który robił doktorat z Poniatowskiego w Cambridge. Profesor Richard Butterwick momentami ożywczą interpretacją opisuje polsko-litewskie państwo późno-nowożytne akcentując polityczno-społeczne uwarunkowania. „Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733-1795)” w dużym stopniu jest oparte o osobowości wpływające na losy milionów. Lekturę akurat tej wersji zdarzeń, które Polacy znają w swoim mniemaniu świetnie, bardzo dobrze uwypukla kontekst najnowszej historii (posłowie do polskiego wydania powstało latem 2022). Wszelkie problemy wewnętrzne, które z ekspansjonistycznej wizji jutra tworzą niepewność, najlepiej eksternalizować. Rzeczpospolita była świetnym poligonem i buforem dla militaryzacji sąsiadów, bo nie potrafiła (i nie mogła) własnej anarchii wyplenić. Książka nie jest w treści nowatorska, poza kilkoma odcieniami interpretacji, przywołanymi relacjami obywateli brytyjskich z epoki i grupą materialnych odkryć z ostatnich lat. Wyszła interesująca alternatywa dla ‘narodowej autobiografii’ i przede wszystkim dla ‘swojskich kolein’, które nam utrudniają grupowanie przyczyn i okoliczności czy proces separacji detali od punktów zwrotnych w dziejach. Książka podtytułem trochę wprowadza w błąd. Okres panowania Augusta III stanowi jakieś 10% objętości tekstu głównego. Stąd jest skupiona na świetle (oświeceniowych reformach za rządów ostatniego króla) i płomieniu (konfliktach, przemocy zbrojnej i rozbiorach). Historyk z takiej periodyzacji uczciwie i sensownie tłumaczy się w posłowiu. Sama praca ma sporo atutów. Dzięki specyficznemu autorstwu, wprowadza oczywistą świeżość. Rodzime historie okresu upadku (chociażby słynna synteza Rostworowskiego przywołana przez Brytyjczyka wielokrotnie) referują dzieje z perspektywy emocjonalnej, którą uformowała kultura, chociażby romantyzm. Kościuszko, Kiliński, Virtuti Militari, obiady czwartkowe,… - tu wszystko zostało pozbawione bagażu mitotwórczego. W jakimś stopniu nasze kompleksy można podleczyć, gdy chwali ktoś z zewnątrz czy prostuje nieuzasadnioną dumę. Przez całą książkę powraca motyw wpisania polskiego trudu reform w kontekst otoczenia. Niesamodzielność rządów Wettinów, gdy imperialna Rosja pilnowała bez skrupułów interesów, a jeszcze bardziej rola swoistego kondominium epoki rozbiorów, wzmacnia unikatowość zrywu reformatorskiego. Butterwick na tym kontraście utkał główną narrację. Rozbudowane analizy reakcji różnych koterii i prądów schyłkowej magnaterii na ogólnym poziomie to odtworzenie ‘typowego szkolnego dyskursu’ z areną w postaci Sejmu. W skali bliższej jednostkom, Butterwick bardzo dobrze opisał nastroje reformatorów i magnaterii. Przywołał sporo z ich korespondencji publicznej i prywatnej. Budując napięcie ostatnich dekad istnienia kraju, odtworzył zagubienie, strach i niedowierzanie (chociażby emocje roztrzęsionego Potockiego i innych Targowiczan na wieść o II rozbiorze) upadających rodów. Warto chyba sobie jeszcze raz zrekapitulować postawy, pośród których były takie, gdzie ważniejsze od tego w jakim kraju się budowało klientelę, było to, ile wiosek oddawało hetmanowi/wojewodzie pańszczyznę. Warto jeszcze wspomnieć o kilku nowościach w historiografii europejskiej. Profesor sporo miejsca poświęcił na dyskusje polskiego republikanizmu, w szczególności wpisując go w europejską myśl nowożytną filozofii politycznej. Nie zapomniał również o przywołaniu kilku badań dotyczących percepcji konfederacji targowickiej w kręgach imperialnych, gdy na kilka lat otwarto archiwa rosyjskie. Interesujące spostrzeżenia czy dobrze dobrane zestawienia politycznych zjawisk nie zastąpią jednak kilku poziomów istnienia I RP, których jest zbyt mało. Obyczajowość jest nieco zdawkowa, nawet jeśli pojawia się nieco zdań o życiu biedoty na warszawskiej Pradze. Perełki w postaci opisu zaczątków policji państwowej czy pierwsze pra-partie typu nowoczesnego – to raczej wyjątki. Istotne różnice historyczne między Koroną i Litwą nie doczekały się wzmiankowania. Historyk książkę napisał jakby była kontynuacją wcześniejszej historii szlacheckiej. Jeśli tekst miał trafić na rynek brytyjski jako zamknięte dzieło, to pozostawia sporo zagadek. Ponieważ dużo miejsca zajmują opisy reform i kolejne etapy ustawodawstwa Rzeczypospolitej, to przemilczenia o wielu mechanizmach mogą dezorientować. Sejmiki, ich relacje z sejmem, rodzaje konfederacji, typy sejmów i proces elekcji – to wszystko jest nieusystematyzowane i pojawia się wprost, jeśli akurat jest potrzebne w wywodzie. W przypadku gospodarki, również wprowadzanej tylko wtedy, gdy stanowiła element próby konkretnych reform, jest tylko nieco lepiej. Na szczęście przy odrobinie wyobraźni, można sobie dopowiedzieć niewolnicze konsekwencje stwierdzenia: „Gospodarczy wpływ reform na majątki szlacheckie średniej wielkości, z których wiele nie mogłoby funkcjonować bez darmowej pracy, mógł okazać się zabójczy.” Wciąż jednak brakowało mi danych liczbowych, które urealniałyby opisy. System walutowy kraju i dodatkowo trzech państw zaborców komplikują ocenę wartości kroplówek uzyskiwanych przez Skarb w wyniku reform i zawieszają w próżni imperialistyczne wydatki Prus, Rosji czy ich poziomu pasożytowania na I RP. Nieco zawiodłem się na wątku mieszczańskim. W książce ‘czarna procesja’ formalnie się nie pojawia, a postulaty najmłodszej warstwy społecznej rozpłynęły się w uniwersałach, napomnieniach czy kolejnych artykułach Konstytucji. Być może Brytyjczyk obiektywnie ocenił ‘mizerię’ tego zrywu Dekerta i innych i jako detale po prostu zignorował? „Światło i płomień” nie jest przełomem. To raczej ‘powtórka z historii’. W kilku jednak punktach bardzo przydatna naszej martyrologii, być może słusznym poglądom wielu Polaków, które w wielości alternatyw sami w sobie czasem deprecjonujemy. Butterwick nie słodzi historii, nie jest też ‘po angielsku zdystansowany’. Szeroką wiedzą o epoce, sumiennie relacjonuje fakty. Sam Poniatowski w ostatecznej ocenie pozostaje nowoczesnym władcą, pracowitym monarchą świadomie korzystającym z prerogatyw. Warsztat pisarski profesora zaowocował ciekawym dynamizmem opowieści, więc lektura nie jest monotonna. Okres 1772-1795 jest w zasadzie jednorodnie (bez wyczuwalnych momentów szczególnie wyróżnionych, poza Sejmem Wielkim) prowadzonym dyskursem nad polską polityką wewnętrzną i zagraniczną. Z elementów technicznych, zabrakło indeksów i być może słowniczka kluczowych pojęć (głównie w związku z mechanizmami parlamentaryzmu szlacheckiego, o czym wspomniałem wyżej). W zasadzie to dobry podręcznik licealny, jako lektura przed maturą. Może nieco karmić nasze ego piękne wpisanie historii XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w poetykę greckiego dramatu w podsumowaniu: „Publiczne spory między reformatorami a tradycjonalistami stały się katalizatorem ożywienia kulturalnego, ale też rozbudziły naiwny optymizm co do przyszłych perspektyw Rzeczypospolitej, nieznajdujący bynajmniej uzasadnienia w sytuacji międzynarodowej. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki wyborowi umiarkowanego kursu między Scyllą absolutnej monarchii a Charybdą rewolucyjnego terroru. W 1792 roku Rzeczpospolita budziła obawy sąsiadów, gdyż była statkiem dobrze przygotowanym do wypłynięcia na globalne wody XIX wieku. Statek ten został więc wielokrotnie ostrzelany z dział i zatopiony.” Zapewne z kolejnymi wiekami ta epoka będzie zyskiwać nowe warstwy nieuchronnego odrealnienia. Wciąż jednak musimy przepracowywać te kilka dekad upadku, jako lekcję dla zbiorowości; przynajmniej w czasie, gdy dane nam żyć akurat w środkowoeuropejskich nizinach z dość krótkimi i labilnymi tradycjami demokratycznymi. 7.0 - DOBRE z mini plusem
Carmel - awatar Carmel
ocenił na73 miesiące temu
Wojna Domowa w Rosji 1917-1920 Evan Mawdsley
Wojna Domowa w Rosji 1917-1920
Evan Mawdsley
Dlaczego Biała Armia poniosła klęskę? Na to pytanie chciałem sobie odpowiedzieć sięgając po tę książkę i mogę teraz z zadowoleniem przyznać, że znam już na nie odpowiedź. Początkowo miałem trudności w lekturze. Nie wydawała mi się ona ciekawie napisana i szła dosyć wolno. Jednak z każdą stroną książka była coraz przyjemniejsza w odbiorze. Może to też sprawa tego, że opisywane historie swoje najciekawsze momenty miały nie na samym początku wojny. W połowie książki poznawanie losów wojny domowej było już czystą przyjemnością. Z niemałym podekscytowaniem śledziłem ruchy antybolszewików oraz ich oponentów. Miejscami miałem nawet nadzieję na inne zakończenie, ale ze smutkiem musiałem wtedy stwierdzić, że przecież dobrze wiem jak skończy się opowieść o kontrrewolucjonistach. O czym dokładnie pisze Evan Mawdsley? Jeżeli chcesz odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego doszło do rewolucji bolszewickiej, to ta książka nie udzieli Ci na nie odpowiedzi, bo nie to jest jej istotą. Jeżeli jednak chcesz zrozumieć samą wojnę domową, przyczyny klęsk i zwycięstw, to dzięki tej pozycji zdobędziesz interesującą Cię wiedzę. Książka szczegółowo opisuje wygląd poszczególnych kampanii. Poznajemy tu obraz starć na wszystkich głównych frontach. Nie pominięto tu też mniejszych starć z dalszych terenów Rosji, które nie miały większego znaczenia dla losów wojny, ale są istotne w celu wyrobienia sobie obrazu Rosji z tamtych lat. Jako ważny element autor ukazał również wojnę polsko-bolszewicką. O ile opisy pozwalają pojąć obraz walki, o tyle map, jako pomocy w zrozumieniu, mogłoby być więcej, bo nie przedstawiają wielu istotnych posunięć strategicznych. Utrudnieniem jest też fakt, że znajdują się one na końcu książki, a nie w miejscu gdzie opisywane jest przedstawione przez nie starcie. Ważne jednak, że jest ich aż 9. Dla mnie to wciąż mało, ale w porównaniu z licznymi działami przedstawiającymi wojny, to ilość tę można uznać za zadowalającą. Na pochwałę zasługuje natomiast to, że szczegółowo wykazano przyczyny klęski. Autor nie skupia się tutaj tylko na wojskowości. Przedstawia cały szereg czynników, które miały wpływ na ostateczny wynik tego starcia. W książce poznajemy też sylwetki bohaterów tego dramatu. Z uwagą potraktowano tu wszystkie strony konfliktu. Mnie najbardziej ciekawili biali i dzięki tej książce miałem okazję poznać te elementy ich życiorysu, które miały wpływ na przebieg starcia. Dlatego jeżeli podobnie jak mnie interesuje Cię Admirał Kołczak, generał Denikin, generał Wrangel i wielu innych żołnierzy kontrrewolucji, to z tej książki dowiesz się sporo o tych postaciach, poznasz ich wady, zalety, popełnione błędy i akty geniuszu. Według mnie na szczególną uwagę zasługuje Wrangel, któremu autor poświęcił pokaźnych rozmiarów rozdział. Sądzę, że niewielu Polaków zdaje sobie sprawę jak ogromny wpływ na losy Polski mieli Biali, a szczególnie „Czarny Baron”, który ostatnimi siłami prowadził jeszcze walki na Krymie, mimo możliwości ucieczki, i w ten sposób odebrał bolszewikom te siły, które mogły być przyczyną ich zwycięstwa w Polsce. Książka nie była tylko suchym poznawaniem faktów. Wzbudziła we mnie emocje, poruszała i motywowała. Najważniejsze jednak, że zrealizowała postawione przed nią zadanie, dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić innym.
Adam - awatar Adam
ocenił na810 lat temu

Cytaty z książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O przymierze z Niemcami. Wybór pism 1923-1939


Ciekawostki historyczne