Malpertuis

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Bibliothèque Marabout
- Data wydania:
- 1971-01-01
- Data 1. wydania:
- 1971-01-01
- Liczba stron:
- 252
- Czas czytania
- 4 godz. 12 min.
- Język:
- francuski
Malpertuis : demeure de l'épouvante...
« Elle est là, avec ses énormes loges en balcons, ses perrons flanqués de massives rampes de pierre, ses tourelles crucifères, ses fenêtres géminées à croisillons, ses sculptures menaçantes de guivre et de tarasques, ses portes cloutées.
Elle sue la morgue des grands qui l'habitent et le terreur de ceux qui la frôlent.
La façade est un masque grave où l'on cherche en vain quelque sérénité. C'est un visage tordu de fièvre, d'angoisse et de colère, qui ne parvient pas à cacher ce qu'il y a d'abominable derrière lui.«
*
Une logique implacable
Au-delà de l'intrigue proprement dite, au-delà du pouvoir poétique qui constitue l'un des attraits majeurs du livre, au-delà de ce que le lecteur peut apprendre sur l'enfance, les goûts et les connaissances ésotériques de Jean Ray, Malpertuis est aussi et surtout une extraordinaire machinerie littéraire. En mettant en jeu plu sieurs narrateurs successifs (jusqu'à introduire sa propre personne comme personnage de roman),en faisant usage de plusieurs plans d'action tour à tour complémentaires qui se mêlent les uns aux autres, en bousculant les valeurs spatio-temporelles du roman traditionnel, Jean Ray, tout en suivant une trajectoire linéaire stricte, ne tend pas seulement à partir du plus simple pour gagner le plus compliqué, à verser au fur et à mesure au « dossier » de son récit des pièces de plus en plus mystérieuses, mais vise également une perfection formelle que la plupart des œuvres d'imagination pure n'ont jamais réussi à atteindre ni même à approcher.
On le sait, Malpertuis découvre une mullitude de thèmes et de réminiscences plus ou moins occultes (la réincarnation des dieux de l'Antiquité, la maison mau- dite, la Gorgone, le loup-garou, les rose-croix, etc.) et fait un étalage presque sordide d'incongruités et de sortileges (par exemple, le delire de Doucedame dans une alcôve du couvent des Peres Blancs). Tous ces éléments ne seraient rien, pourrait-on dire, s'ils n'étaient doses, mesurés, répartis tout au long du livre avec raison; rien non plus si une logique implacable ne leur donnait un sens précis; rien de surcroît si à l'image de la maison « qui sue la morgue des grands qui l'habitent et la terreur de ceux qui la frôlent », ils ayaient une architecture branlante et incertaine et n'étaient décrits ou évoqués que pour provoquer une acoumula tion de scènes d'épouvante. C'est en fait parce qu'ils sont intimement liés les uns aux autres, parce que sans cesse ils se font appel et se répondent, qu'ils prennent, au cceur du recit, une portée déconcertante. Ainsi, les personnages qui hantent Malpertuis et qu'un destin farouche oblige à partager le même toit, ne posent-ils aucun acte qui soit gratuit ou ne prononcent-ils aucune parole qui n'ait une signification; et lorsque celle-ci apparaît dans les derniers chapitres du livre, l'on est moins surpris par son caractère horrible que par son évidente clarté: la dame Cormélon ne pouvait être qu'une Euménide, Euryale ne pouvait être que la Gorgone et Jean-Jacques Grandsire cette proie naïve dont elle se disputaient les faveurs. Dès le départ, Jean Ray nous avait donné les preuves de cette relation et de la dualité de ces « créatures ». C'est ce réseau d'imbrications multiples qui rend la lecture de Malpertuis si envoûtante ; c'est grâce à ces incessantes interactions, grâce à la profusion des signes contenus que l'œuvre est parfaitement claire ; et c'est ce qui nous permet de dire aussi que le véritable roman fantastique est le roman le plus logique qui soit.
Jean-Baptiste Baronian
Bibliothèque Marabout - Fantastique #142
Kup Malpertuis w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Malpertuis
"Malpertuis" to największe pisarskie dokonanie Jeana Raya, tak przynajmniej mówią mi mądrzy ludzie, którzy na literaturze się znają. Cóż z tego, skoro nie dane mi było poznać innych dzieł tegoż autora, bo nie jest to nazwisko goszczące na listach książek pożądanych przez polskich wydawców. Pozostaje mi wierzyć na słowo i powiedzieć, że abstrahując od całego dorobku Jeana Raya, to "Malpertuis" dostarczył mi dobrej zabawy na kilka wieczorów. Muszę powołać się tutaj na kilka dzieł popkultury i wprzódy powiem, że dane mi było poznać rodzinkę, która jak nic spokrewniona jest ze słynnymi Addamsami. Koszmarne zbiorowisko, taksydermista z lubością wypychający nie tylko zwierzęta, trzy stare panny, z których jedna ewidentnie jest nimfomanką i z zapałem dobiera się zarówno do podstarzałego erotomana jak i do bardzo młodego chłopaka, obu na równi obdarzając swoimi wątpliwymi wdziękami. Mamy ciotkę – harpię, tajemnicze dziewczę o olśniewającej urodzie i cokolwiek psychopatycznej osobowości, wreszcie jest wuj Kasawiusz, sprawca całego zamieszania, bogacz, cynik i okrutnik. Jakby tego było mało główną rolę odgrywać będzie bardzo tajemniczy, stosownie mroczny oraz przerażający dom – tytułowy Malpertuis, w którego zakamarkach czai się groza oraz dziwaczny poszukiwacz światła, Lampernis. Ta cudaczna menażeria liczy jeszcze kilku pomniejszych osobników, równie osobliwych, co reszta. Wujek Kasawiusz na łożu śmierci przytomnie zauważa, że "gdzie padlina, tam zawsze zlecą się sępy", z diaboliczną radością pozostawiając swój majątek w rękach chciwej rodzinki, z informacją, że ostatni który przeżyje dostąpi zaszczytu posiadania na własność mitycznych pieniędzy i okropnego domu. Od tego zaczyna się historia, która pędzi na łeb na szyję, bo rzecz jasna spadkobiercy długim żywotem cieszyć się nie będą. "Malpertuis" pisany był jako powieść grozy, jednakowoż po wszystkich filmowych i powieściowych nawiedzonych domach, czytelnik współczesny raczej się uśmiechnie pod nosem, aniżeli przerazi czytając o grozie ukrytej w starej, brzydkiej kamienicy. Nie zdradzę co się w niej zagnieździło, bo rozwiązanie zagadki jest tyleż zaskakujące, co zabawne. Jean Ray miał wyobraźnie, co się zowie. Recenzenci wskazują na źródła grozy tak w tej powieści, jak i w całej twórczości Jeana Raya, pisząc o światach równoległych, teoriach Einsteina, mrocznej historii belgijskiej kolonizacji Konga, wreszcie nudzie codziennego życia w dostatku i bez zmartwień, jakie było udziałem Belgów, dla tropicieli literackich zagadek te tropy będą wielce ciekawe i inspirujące, zresztą "Malpertuis" oferuje w swojej strukturze spotkanie nie tylko z horrorem, ale też z powieścią detektywistyczną, pamiętnikarską, z pastiszem, z powieścią szkatułkową. Choć nie straszy i trąci myszką, to w warstwie językowej "Malpertuis" jest piękny i wymagający, autor z lubością używa słów i wyrażeń często niezrozumiałych dla dzisiejszych odbiorców. Nie wiem czy dla kogoś będzie to literatura porywająca, dla mnie było ciekawie i zabawnie, przeczytałam z przyjemnością i nie czuję rozczarowania, zaś zakończenie zaskoczyło mnie, bo oto miałam do czynienia z czymś, co określiłabym jako "Percy Jackson" dla dorosłych. Zainteresowanym polecam mini recenzję Marcina Sendeckiego w "Magazynie Książki" nr 1/luty/2021 oraz artykuł "Dom grozy z lamusa" w "Nowej Fantastyce" nr 5/2021, pod którym podpisali się Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz.
Oceny książki Malpertuis
Poznaj innych czytelników
170 użytkowników ma tytuł Malpertuis na półkach głównych- Chcę przeczytać 89
- Przeczytane 81
- Posiadam 18
- 2021 7
- Ulubione 6
- 2024 4
- Fantastyka 4
- Legimi 4
- 2025 3
- Horror 3


















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Malpertuis
Malpertuis (czyt. wg. Google - Melpertłi) autorstwa Jean Raya jest książką intrygującą. Parę lat temu byłaby dla mnie aczytalna. Pełna dziwacznych słów i zdań wielokrotnie złożonych (idealny kandydat do kanonu polskich lektur, najlepiej do podstawówki, gdzie młodzi ludzie nic by z niej nie wyciągnęli),które tworzą swoistą barykadę dla osoby, która chce tylko przeczytać książkę, a nie jej doświadczyć.
Fabuła opowiada o tytułowej kamienicy, którą w spadku wraz z pokaźnym zastrzykiem gotówki odziedzicza grupa osób od złośliwego Kasawiusza. Jest jeden haczyk - muszą w Malpertuisie zamieszkać, zaś jeśli wyprowadzą się lub umrą ich część majątku przypadnie reszcie.
Niby klasyczek - nawiedzony dom, niewyobrażalna fortuna, trup ściele się gęsto, a na końcu główny bohater odziedziczy całość i sam stanie się zgorzkniałym, złośliwym spadkobiercą woli Kasawiusza? No... nie do końca!
Owszem dostajemy namiastkę tego motywu w pierwszej części powieści opowiadanej z perspektywy Jean-Jacquesa, który Kasawiusza nazywa wujem. Jest trochę faworyzowany przez treść i dostajemy swoistą "obietnicę" wydarzeń, jednak nie do końca ma ona swoje miejsce.
Gdyż trzeba Wam wiedzieć, że Malpertuis oznacza "Dom Zły, Przewrotny" i wszystko co się w nim dzieje wykrzywia nasze poznanie historii. Dostajemy fragmenty liniowe, typowe dla dzisiejszych opowiadań grozy, ale książka w swojej konstrukcji, i to przede wszystkim konstrukcji językowej, sprawia, że całość wydarzeń jesteśmy w stanie zrozumieć dopiero po jej ukończeniu. I nie chodzi o to, że jest w tym jakiś niezwykły twist fabularny, a z tego, jak dowiadujemy się w przypisach, że jest to powieść retrospektywna, czyli napisana specjalnie w taki sposób, aby końcówka tłumaczyła nam trochę sens wydarzeń, a czytelnik chciał sam przeżyć historie jeszcze raz.
I samo w sobie jest to ciekawe. Wielokrotnie błądziłem po tych zdaniach doszukując się sensu, wykonując swoistą gimnastykę, jeśli nie maraton, swoim mózgiem. Któryś raz czytając dany fragment, aby w kolejności i złożoności wydarzeń, odnaleźć wzorzec i trochę przewidzieć zakończenie powieści. Nadaremno.
Upatrywałem winy w języku i przemianach na przestrzeni wieków. Wszak książka wyszła 1943 roku, a autor przepisywał i poprawiał ją przez 15 lat! Jednak dosłownie wczoraj sięgnąłem ponownie po Buszujacego w zborzu z 1951 i zgadnijcie co? DA SIĘ TO NORMALNIE CZYTAĆ. To nie fakt dzielącej nas od powstania powieści niemal setki lat, a zamierzone działanie autora sprawiło, że książka jest dziś nadal bardzo intrygującą, ale też bardzo nieprzystępną. Stąd też wzięło się moje porównanie do polskich lektur - jeśli ktoś by Cię do niej zmusił, za żadne skarby byś tego nie przeczytał. Ale weź to "po godzinach" i staje się to najlepszą książką ever!
Trochę sensu fabuły przybliża nam w posłowiu Jakub Polaszczyk zdradzając nam fragmenty życia Jean Raya i porównując go do bohaterów Malpertuis. Ukazuje również zjawiska zachodzące w literaturze flamandzkiej, fakt istnienia nurtu "Belgijskiej Szkoły Niezwykłości", czy powstania zbioru opowiadań grozy o... GOLFIE. To posłowie znacząco ubogaca oraz dopełnia całości lektury.
Czy warto więc sięgnąć po losy powierników Malpertuis? I tak, i nie. Warto wejść z zerwoym pojęciem, otwartą głową oraz chęcią poszerzenia granicy komfortu. Nie warto jeśli chcecie przeczytać, mieć chwilę rozrywki i zapomnieć. Dla mnie kawał solidnej literatury.
Malpertuis (czyt. wg. Google - Melpertłi) autorstwa Jean Raya jest książką intrygującą. Parę lat temu byłaby dla mnie aczytalna. Pełna dziwacznych słów i zdań wielokrotnie złożonych (idealny kandydat do kanonu polskich lektur, najlepiej do podstawówki, gdzie młodzi ludzie nic by z niej nie wyciągnęli),które tworzą swoistą barykadę dla osoby, która chce tylko przeczytać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść-zagadka, do której będę często wracać, aby zrozumieć
Powieść-zagadka, do której będę często wracać, aby zrozumieć
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą książki, kryje wchodzą lekko, zagnieżdżają się i umilają czas. Niektóre muszą się umościć. Tak mniej więcej jest z tą książką. Trzeba się wczytać w specyficzny język, specyficzny klimat, dać się trochę potrwać, by odczuć jakąś frajdę w trakcie lektury.
Historia o dziedziczeniu domu, pełnego mrocznych tajemnic jest dość lekturą wymagającą odrobinę skupienia, a po ujawnieniu tajemnicy, można wracać do wcześniejszych fragmentów i szukać kluczy, które autor zostawił na stronach. Poznajemy wszystkie postaci dramatu, stopniowo dajemy się porwać tajemnicom, odkrywamy je, i czasem zostajemy że szczęką na podłodze.
Niestety nie zawsze tempo jest utrzymane i czasami dostajemy dość nużące opisy budynku od strony architektonicznej lub historyczne dywagacje. Oczywiście ponownie muszę się odciąć od scen sercowych, które mnie tradycyjnie znudziły.
Czy książka sprawdza się jako powieść grozy? Tak, tworzy gęsta atmosferę, pełną tajemnic, stopniowo odsłanianych przed czytelnikiem, wciągających go w mrok tajemniczego budynku. Ja bawiłem się dobrze.
Są książki, kryje wchodzą lekko, zagnieżdżają się i umilają czas. Niektóre muszą się umościć. Tak mniej więcej jest z tą książką. Trzeba się wczytać w specyficzny język, specyficzny klimat, dać się trochę potrwać, by odczuć jakąś frajdę w trakcie lektury.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria o dziedziczeniu domu, pełnego mrocznych tajemnic jest dość lekturą wymagającą odrobinę skupienia, a po...
Dziwna i nierówna to książka. Miejscami ciekawi, miejscami nieco przynudza, nie tworzy też raczej atmosfery grozy, choć jest tu trochę szaleństwa i jakiś też klimat, tylko ciężko określić jaki. Brakuje tej historii jakiegoś wątku, który po prostu byłby wciągający. Zdecydowanie najmocniejszą stroną jest warsztat, język którym posługuje się autor zachęca do czytania, bo sam w sobie jest swoistą przyjemnością. Myślę, że niemała tu zasługa tłumacza i chyba należy chylić mu czoła, bo wydaje się, że to jego debiut w przekładzie powieści.
Fabuła jest dość oryginalna, ale to wszystko za mało, żeby się zachwycać.
Dziwnym zabiegiem wydawcy jest to, że część treści (kiedy główny narrator wprowadza nas do kolejnych części powieści) jest napisana jasnoszarym tekstem - czytałem ebooka i te fragmenty to była katorga, zwłaszcza przy zgaszonym świetle - na szczęście to około 10% tekstu, a książka i tak jest dość krótka.
Nie mogę jednoznacznie polecić, ale jako ciekawostkę można przeczytać.
Dziwna i nierówna to książka. Miejscami ciekawi, miejscami nieco przynudza, nie tworzy też raczej atmosfery grozy, choć jest tu trochę szaleństwa i jakiś też klimat, tylko ciężko określić jaki. Brakuje tej historii jakiegoś wątku, który po prostu byłby wciągający. Zdecydowanie najmocniejszą stroną jest warsztat, język którym posługuje się autor zachęca do czytania, bo sam w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałem się czegoś zupełnie innego, ale i tak jestem zadowolony.
Z początku malpertuis może wydawać się standardową historią o nawiedzonym domu i raczej znacie ten temat; grupa bohaterów musi zamieszkać w starej dziwnej kamienicy, tajemnice rozwiąże ten który zostanie ostatni przy życiu a w samej kamienicy jest tak gęsto i mrocznie że nawet wystawienie ogłoszenia "kamienica z wygodnym dojazdem do centrum" nie znalazło by wielu chętnych.
Jak to bywa w bardziej klasycznej grozie autor dal trochę czasu czytelnikom żeby trochę oswoili się z tym dziwnym miejscem w którym przyjdzie żyć bohaterom, by następnie wyciągać kolejne cuda jeden po drugim. Raz jest nim śpiewający trup, a innym razem paskuda z najgorszych snów; możecie być pewni że historia nie zwalnia nawet gdy wydaje się leniwo płynąć.
Największym atutem powieści jest element zaskoczenia. Można spodziewać się wszystkiego ale gwarantuje wam że Jean i tak was zaskoczy. W pewnym momencie dom zła zmienia się wręcz w bluźniercze zapiski szaleństwa które na stałe wryją się wam pod czaszkę.
Zdecydowanym plusem jest też to że historie opowiada kilku innych narratorów a całość jest utrzymana w zapiskach które zostały znalezione po latach.
Bardzo polecam.
Spodziewałem się czegoś zupełnie innego, ale i tak jestem zadowolony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ początku malpertuis może wydawać się standardową historią o nawiedzonym domu i raczej znacie ten temat; grupa bohaterów musi zamieszkać w starej dziwnej kamienicy, tajemnice rozwiąże ten który zostanie ostatni przy życiu a w samej kamienicy jest tak gęsto i mrocznie że nawet wystawienie ogłoszenia...
"Malpertuis" to klasyczna powieść grozy napisana prawie sto lat temu. Wyróżnia się przede wszystkim bardzo ładnym stylem i klimatem, trochę horroru, troszkę powieści gotyckiej. Tytułowy "Malpertuis" to ogromy, nieco straszny dom. Zamieszkuje w nim galeria niesamowitych postaci, które, aby otrzymać spadek po zmarłym wuju muszą w nim po prostu mieszkać i wytrwać. Ten, któremu się to uda, zgarnie cały spadek.
To tak ogólnie punkt wyjścia tej książki. Później następuje seria zdarzeń, gdzie rzeczywistość miesza się ze snem, mitologia z religią, magia z iluzją.
Czytając "Malpertuisa", zwłaszcza w pierwszej połowie książki, miałem wrażenie, że właśnie tak mógłby wyglądać "bad trip" po jakiś grzybkach albo LSD.
Ogólnie powieść jest ciekawa, trochę odjechana, ale jak najbardziej godna polecenia.
"Malpertuis" to klasyczna powieść grozy napisana prawie sto lat temu. Wyróżnia się przede wszystkim bardzo ładnym stylem i klimatem, trochę horroru, troszkę powieści gotyckiej. Tytułowy "Malpertuis" to ogromy, nieco straszny dom. Zamieszkuje w nim galeria niesamowitych postaci, które, aby otrzymać spadek po zmarłym wuju muszą w nim po prostu mieszkać i wytrwać. Ten, któremu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWitaj w domu Malpertuis. Labiryncie schodów i korytarzy, które przemierzają jego dziwni, posępni mieszkańcy. Zanurz się w świat absurdu i chaosu, gdzie nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Poczuj wiszącą w powietrzu grozę i nie spodziewaj się dobrego zakończenia. W domu Malpertuis nic nie jest takie, jakim się wydaje, a zło czai się wszędzie.
Bardzo trudno mi jednoznacznie ocenić tą książkę. Na pewno jej wielkim plusem jest klimat który przypominał mi odrobinę opowiadania Stefana Grabińskiego. Jednak brak konkretnego trzonu tej historii i chaos następujących po sobie bez wiadomego powodu zdarzeń bardzo utrudniał mi czytanie. Zakończenie też nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Jednak mimo to muszę "Malpertuisa" polecić przede wszystkim ze względu na niesamowity klimat tej powieści. Jeśli szukacie lektury która przyprawi Was o gęsią skórkę to zapraszam!!
Witaj w domu Malpertuis. Labiryncie schodów i korytarzy, które przemierzają jego dziwni, posępni mieszkańcy. Zanurz się w świat absurdu i chaosu, gdzie nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Poczuj wiszącą w powietrzu grozę i nie spodziewaj się dobrego zakończenia. W domu Malpertuis nic nie jest takie, jakim się wydaje, a zło czai się wszędzie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo trudno mi jednoznacznie...
"Ludzkość nie jest owocem kaprysu czy woli bogów; przeciwnie, to bogowie zawdzięczają swe życie wierze ludzi. Niech tylko wiara ta zgaśnie, a bogowie umierają."
Gdy umiera Kasawiusz, garstka niespecjalnie pałających do siebie sympatią osób zostaje zmuszona do zamieszkania pod jednym dachem Malpertuisa. Nie za darmo oczywiście, w Testamencie został obiecany wysokiej wartości spadek dla osoby, która najdłużej pożyje. Tytułowa posępna kamienica zdobiona złowieszczymi gargulcami, fasadami i balustradami okazuje się być pochłonięta przez nieznanego pochodzenia siły nieczyste. Zewsząd płynące szepty mimowolnie przedostają się do uszu mieszkańców, a nieustannie gasnące światła świec powodują poczucie narastającego niepokoju. Oniryczność to glówna cecha tej powieści. Groza nie przelewa się między palcami, ona nienachalnie przechadza się pośród zatęchłych korytarzy, pokrytych kurzem starych komnat.
Mrok Domu Zła pochłania doszczętnie, wymaga totalnego zaangażowania ze strony czytelnika i trzyma w niepewności do ostatnich stron. Przez całą powieść, flamandzki pisarz zwany również belgijskim Poe posługuje się niebanalnym i kwiecistym językiem. Lawirujemy w labiryncie sugestywnych cytatów, tajemniczych manuskryptów, oraz rozdziałów pisanych z perspektywy mieszkańca kamienicy, aby finalnie dojść do niespodziewanej konkluzji.
Kto straszy w tym domu? Przekonajcie się sami.
"Ludzkość nie jest owocem kaprysu czy woli bogów; przeciwnie, to bogowie zawdzięczają swe życie wierze ludzi. Niech tylko wiara ta zgaśnie, a bogowie umierają."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy umiera Kasawiusz, garstka niespecjalnie pałających do siebie sympatią osób zostaje zmuszona do zamieszkania pod jednym dachem Malpertuisa. Nie za darmo oczywiście, w Testamencie został obiecany wysokiej...
"Malpertuis" to największe pisarskie dokonanie Jeana Raya, tak przynajmniej mówią mi mądrzy ludzie, którzy na literaturze się znają. Cóż z tego, skoro nie dane mi było poznać innych dzieł tegoż autora, bo nie jest to nazwisko goszczące na listach książek pożądanych przez polskich wydawców. Pozostaje mi wierzyć na słowo i powiedzieć, że abstrahując od całego dorobku Jeana Raya, to "Malpertuis" dostarczył mi dobrej zabawy na kilka wieczorów.
Muszę powołać się tutaj na kilka dzieł popkultury i wprzódy powiem, że dane mi było poznać rodzinkę, która jak nic spokrewniona jest ze słynnymi Addamsami. Koszmarne zbiorowisko, taksydermista z lubością wypychający nie tylko zwierzęta, trzy stare panny, z których jedna ewidentnie jest nimfomanką i z zapałem dobiera się zarówno do podstarzałego erotomana jak i do bardzo młodego chłopaka, obu na równi obdarzając swoimi wątpliwymi wdziękami. Mamy ciotkę – harpię, tajemnicze dziewczę o olśniewającej urodzie i cokolwiek psychopatycznej osobowości, wreszcie jest wuj Kasawiusz, sprawca całego zamieszania, bogacz, cynik i okrutnik. Jakby tego było mało główną rolę odgrywać będzie bardzo tajemniczy, stosownie mroczny oraz przerażający dom – tytułowy Malpertuis, w którego zakamarkach czai się groza oraz dziwaczny poszukiwacz światła, Lampernis. Ta cudaczna menażeria liczy jeszcze kilku pomniejszych osobników, równie osobliwych, co reszta.
Wujek Kasawiusz na łożu śmierci przytomnie zauważa, że "gdzie padlina, tam zawsze zlecą się sępy", z diaboliczną radością pozostawiając swój majątek w rękach chciwej rodzinki, z informacją, że ostatni który przeżyje dostąpi zaszczytu posiadania na własność mitycznych pieniędzy i okropnego domu. Od tego zaczyna się historia, która pędzi na łeb na szyję, bo rzecz jasna spadkobiercy długim żywotem cieszyć się nie będą.
"Malpertuis" pisany był jako powieść grozy, jednakowoż po wszystkich filmowych i powieściowych nawiedzonych domach, czytelnik współczesny raczej się uśmiechnie pod nosem, aniżeli przerazi czytając o grozie ukrytej w starej, brzydkiej kamienicy. Nie zdradzę co się w niej zagnieździło, bo rozwiązanie zagadki jest tyleż zaskakujące, co zabawne. Jean Ray miał wyobraźnie, co się zowie.
Recenzenci wskazują na źródła grozy tak w tej powieści, jak i w całej twórczości Jeana Raya, pisząc o światach równoległych, teoriach Einsteina, mrocznej historii belgijskiej kolonizacji Konga, wreszcie nudzie codziennego życia w dostatku i bez zmartwień, jakie było udziałem Belgów, dla tropicieli literackich zagadek te tropy będą wielce ciekawe i inspirujące, zresztą "Malpertuis" oferuje w swojej strukturze spotkanie nie tylko z horrorem, ale też z powieścią detektywistyczną, pamiętnikarską, z pastiszem, z powieścią szkatułkową. Choć nie straszy i trąci myszką, to w warstwie językowej "Malpertuis" jest piękny i wymagający, autor z lubością używa słów i wyrażeń często niezrozumiałych dla dzisiejszych odbiorców. Nie wiem czy dla kogoś będzie to literatura porywająca, dla mnie było ciekawie i zabawnie, przeczytałam z przyjemnością i nie czuję rozczarowania, zaś zakończenie zaskoczyło mnie, bo oto miałam do czynienia z czymś, co określiłabym jako "Percy Jackson" dla dorosłych. Zainteresowanym polecam mini recenzję Marcina Sendeckiego w "Magazynie Książki" nr 1/luty/2021 oraz artykuł "Dom grozy z lamusa" w "Nowej Fantastyce" nr 5/2021, pod którym podpisali się Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz.
"Malpertuis" to największe pisarskie dokonanie Jeana Raya, tak przynajmniej mówią mi mądrzy ludzie, którzy na literaturze się znają. Cóż z tego, skoro nie dane mi było poznać innych dzieł tegoż autora, bo nie jest to nazwisko goszczące na listach książek pożądanych przez polskich wydawców. Pozostaje mi wierzyć na słowo i powiedzieć, że abstrahując od całego dorobku Jeana...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBoże daj mi więcej tłumaczeń Jean Raya, bo już mi tęskno do nieznanych dzieł, gdzie śliska atmosfera wężowego gniazda będzie mi zjeżać włosy na grzbiecie z ekscytacji, ciekawości i niepokoju.
Malpertuis podobał mi się po całej spiralnej linii schodów. I nawet po wielu liniach na zewnątrz też. To bardzo świeża książka, zaskakująca, zabawna, niesamowice plastyczna. Małe dziwadło ulepione w staroświeckim stylu szlachetnym, gdzie bohaterem jest kamienica, jej nieprzeniknione ciemności oraz tajemnice. Uwielbiam, że tytuły rozdziałów same sobą spoilerują treść, że autor rozrzuca naokoło tropy tak, aby kluczowe rozwiązania nie wywołały efektu taniego zaskoczenia tylko poczucie ładu w tej gęstwinie, a zdarzenia poboczne spuszcza ze smyczy, więc dzieją się chaotycznie i nieprzewidywalnie. Jestem pełna podziwu, jak wysmakowany i wyważony jest to twór mimo wszystko. Stanowi echo kluczowych cech powieści gotyckich, wplata nienachalne nawiązania do kilku mitologii czy folkloru, a jest w tym wszystkim niepokojąco osobliwy. Rzecz, której śladu będę teraz szukać w literaturze. Obraz maski wpatrującej się w niebo chyba nigdy mnie nie opuści.
Boże daj mi więcej tłumaczeń Jean Raya, bo już mi tęskno do nieznanych dzieł, gdzie śliska atmosfera wężowego gniazda będzie mi zjeżać włosy na grzbiecie z ekscytacji, ciekawości i niepokoju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMalpertuis podobał mi się po całej spiralnej linii schodów. I nawet po wielu liniach na zewnątrz też. To bardzo świeża książka, zaskakująca, zabawna, niesamowice plastyczna. Małe...