rozwińzwiń

Malpertuis

Okładka książki Malpertuis autora Jean Ray,
Okładka książki Malpertuis
Jean Ray Wydawnictwo: Marabout - Gérard Seria: Bibliothèque Marabout fantasy, science fiction
252 str. 4 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Bibliothèque Marabout
Data wydania:
1971-01-01
Data 1. wydania:
1971-01-01
Liczba stron:
252
Czas czytania
4 godz. 12 min.
Język:
francuski
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Malpertuis w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Malpertuis



książek na półce przeczytane 422 napisanych opinii 253

Oceny książki Malpertuis

Średnia ocen
8,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Malpertuis

avatar
493
133

Na półkach:

Malpertuis (czyt. wg. Google - Melpertłi) autorstwa Jean Raya jest książką intrygującą. Parę lat temu byłaby dla mnie aczytalna. Pełna dziwacznych słów i zdań wielokrotnie złożonych (idealny kandydat do kanonu polskich lektur, najlepiej do podstawówki, gdzie młodzi ludzie nic by z niej nie wyciągnęli),które tworzą swoistą barykadę dla osoby, która chce tylko przeczytać książkę, a nie jej doświadczyć.

Fabuła opowiada o tytułowej kamienicy, którą w spadku wraz z pokaźnym zastrzykiem gotówki odziedzicza grupa osób od złośliwego Kasawiusza. Jest jeden haczyk - muszą w Malpertuisie zamieszkać, zaś jeśli wyprowadzą się lub umrą ich część majątku przypadnie reszcie.

Niby klasyczek - nawiedzony dom, niewyobrażalna fortuna, trup ściele się gęsto, a na końcu główny bohater odziedziczy całość i sam stanie się zgorzkniałym, złośliwym spadkobiercą woli Kasawiusza? No... nie do końca!

Owszem dostajemy namiastkę tego motywu w pierwszej części powieści opowiadanej z perspektywy Jean-Jacquesa, który Kasawiusza nazywa wujem. Jest trochę faworyzowany przez treść i dostajemy swoistą "obietnicę" wydarzeń, jednak nie do końca ma ona swoje miejsce.

Gdyż trzeba Wam wiedzieć, że Malpertuis oznacza "Dom Zły, Przewrotny" i wszystko co się w nim dzieje wykrzywia nasze poznanie historii. Dostajemy fragmenty liniowe, typowe dla dzisiejszych opowiadań grozy, ale książka w swojej konstrukcji, i to przede wszystkim konstrukcji językowej, sprawia, że całość wydarzeń jesteśmy w stanie zrozumieć dopiero po jej ukończeniu. I nie chodzi o to, że jest w tym jakiś niezwykły twist fabularny, a z tego, jak dowiadujemy się w przypisach, że jest to powieść retrospektywna, czyli napisana specjalnie w taki sposób, aby końcówka tłumaczyła nam trochę sens wydarzeń, a czytelnik chciał sam przeżyć historie jeszcze raz.

I samo w sobie jest to ciekawe. Wielokrotnie błądziłem po tych zdaniach doszukując się sensu, wykonując swoistą gimnastykę, jeśli nie maraton, swoim mózgiem. Któryś raz czytając dany fragment, aby w kolejności i złożoności wydarzeń, odnaleźć wzorzec i trochę przewidzieć zakończenie powieści. Nadaremno.

Upatrywałem winy w języku i przemianach na przestrzeni wieków. Wszak książka wyszła 1943 roku, a autor przepisywał i poprawiał ją przez 15 lat! Jednak dosłownie wczoraj sięgnąłem ponownie po Buszujacego w zborzu z 1951 i zgadnijcie co? DA SIĘ TO NORMALNIE CZYTAĆ. To nie fakt dzielącej nas od powstania powieści niemal setki lat, a zamierzone działanie autora sprawiło, że książka jest dziś nadal bardzo intrygującą, ale też bardzo nieprzystępną. Stąd też wzięło się moje porównanie do polskich lektur - jeśli ktoś by Cię do niej zmusił, za żadne skarby byś tego nie przeczytał. Ale weź to "po godzinach" i staje się to najlepszą książką ever!

Trochę sensu fabuły przybliża nam w posłowiu Jakub Polaszczyk zdradzając nam fragmenty życia Jean Raya i porównując go do bohaterów Malpertuis. Ukazuje również zjawiska zachodzące w literaturze flamandzkiej, fakt istnienia nurtu "Belgijskiej Szkoły Niezwykłości", czy powstania zbioru opowiadań grozy o... GOLFIE. To posłowie znacząco ubogaca oraz dopełnia całości lektury.

Czy warto więc sięgnąć po losy powierników Malpertuis? I tak, i nie. Warto wejść z zerwoym pojęciem, otwartą głową oraz chęcią poszerzenia granicy komfortu. Nie warto jeśli chcecie przeczytać, mieć chwilę rozrywki i zapomnieć. Dla mnie kawał solidnej literatury.

Malpertuis (czyt. wg. Google - Melpertłi) autorstwa Jean Raya jest książką intrygującą. Parę lat temu byłaby dla mnie aczytalna. Pełna dziwacznych słów i zdań wielokrotnie złożonych (idealny kandydat do kanonu polskich lektur, najlepiej do podstawówki, gdzie młodzi ludzie nic by z niej nie wyciągnęli),które tworzą swoistą barykadę dla osoby, która chce tylko przeczytać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
996
423

Na półkach: ,

Powieść-zagadka, do której będę często wracać, aby zrozumieć

Powieść-zagadka, do której będę często wracać, aby zrozumieć

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
635
343

Na półkach: , ,

Są książki, kryje wchodzą lekko, zagnieżdżają się i umilają czas. Niektóre muszą się umościć. Tak mniej więcej jest z tą książką. Trzeba się wczytać w specyficzny język, specyficzny klimat, dać się trochę potrwać, by odczuć jakąś frajdę w trakcie lektury.


Historia o dziedziczeniu domu, pełnego mrocznych tajemnic jest dość lekturą wymagającą odrobinę skupienia, a po ujawnieniu tajemnicy, można wracać do wcześniejszych fragmentów i szukać kluczy, które autor zostawił na stronach. Poznajemy wszystkie postaci dramatu, stopniowo dajemy się porwać tajemnicom, odkrywamy je, i czasem zostajemy że szczęką na podłodze. 


Niestety nie zawsze tempo jest utrzymane i czasami dostajemy dość nużące opisy budynku od strony architektonicznej lub historyczne dywagacje. Oczywiście ponownie muszę się odciąć od scen sercowych, które mnie tradycyjnie znudziły. 


Czy książka sprawdza się jako powieść grozy? Tak, tworzy gęsta atmosferę, pełną tajemnic, stopniowo odsłanianych przed czytelnikiem, wciągających go w mrok tajemniczego budynku. Ja bawiłem się dobrze.

Są książki, kryje wchodzą lekko, zagnieżdżają się i umilają czas. Niektóre muszą się umościć. Tak mniej więcej jest z tą książką. Trzeba się wczytać w specyficzny język, specyficzny klimat, dać się trochę potrwać, by odczuć jakąś frajdę w trakcie lektury.


Historia o dziedziczeniu domu, pełnego mrocznych tajemnic jest dość lekturą wymagającą odrobinę skupienia, a po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

170 użytkowników ma tytuł Malpertuis na półkach głównych
  • 89
  • 81
49 użytkowników ma tytuł Malpertuis na półkach dodatkowych
  • 18
  • 7
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Malpertuis

Inne książki autora

Okładka książki O duchach opowieści prawdziwe Ryūnosuke Akutagawa, F. Anstey, E.F. Baconsky, Edward Frederick Benson, Ann Bridge, Charles Dickens, Richard Hughes, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ladislav Klíma, Władimir Odojewski, Leo Perutz, Edgar Allan Poe, A.T. Quiller-Couch, Jean Ray, A.E.D. Smith, William Somerset Maugham, Bram Stoker, Herbert George Wells, Henry S. Whitehead, Oscar Wilde, Andre Pieyre de Mandiargues, Anatole le Braz
Ocena 6,0
O duchach opowieści prawdziwe Ryūnosuke Akutagawa, F. Anstey, E.F. Baconsky, Edward Frederick Benson, Ann Bridge, Charles Dickens, Richard Hughes, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ladislav Klíma, Władimir Odojewski, Leo Perutz, Edgar Allan Poe, A.T. Quiller-Couch, Jean Ray, A.E.D. Smith, William Somerset Maugham, Bram Stoker, Herbert George Wells, Henry S. Whitehead, Oscar Wilde, Andre Pieyre de Mandiargues, Anatole le Braz
Jean Ray
Jean Ray
Dwujęzyczny belgijski klasyk noweli i powieści niesamowitej, dziennikarz; pisał po francusku i flamandzku - dla dorosłych i dla dzieci. Pierwszy zbiór opowiadań: Les Contes du whisky (1925; popr. 1946). Najważniejsza powieść: Malpertuis (1943),sfilmowana przez Harry'ego Kümela w 1971 roku (w filmiezagrał Orson Welles). Z kolei w filmie na podstawie innej znanej jego powieści, La Cité de l'Indicible Peur (1943),wyreżyserowanym przez Jean-Pierre'a Mocky'ego, zagrał główną rolę słynny komik Bourvil (La Grande frousse, 1964). W latach 1933-1940 napisał cykl ponad stu opowieści detektywistyczno-fantastycznych HARRY DICKSON, z których prawie wszystkie zostały wydane w Polsce w serii zeszytów przez Republikę w Łodzi. Po wojnie ukazało się w Polsce zaledwie kilka opowiadań Raya w antologiach fantastyki grozy i w Przekroju.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom wszystkich snów Wojciech Gunia
Dom wszystkich snów
Wojciech Gunia
Są pisarze fabuł i pisarze nastroju. Dla tych z pierwszej grupy (Dan Brown, Lee Child, Alistair MacLean),czymś najistotniejszym wydaje się być konstruowanie intryg, intensyfikowanie wrażeń i dbałość o dowiezienie historii do satysfakcjonującego końca. Ci z drugiej grupy (Bruno Schulz, Virginia Woolf, Stefan Grabiński) stawiają na nastrój, poezję i subtelną melodykę, którą da się wysłyszeć w samym słowie. Budując ten prosty podział na prozę reaktywną i kontemplacyjną nie mam innego wyjścia, jak tylko zakwalifikować Wojciecha Gunię do tej drugiej grupy, a przynajmniej tak wynika z tego, co zaproponował w zbiorze opowiadań „Dom wszystkich snów”. A tutaj rzeczy dzieją się nienachalnie; drepczą raczej w kółko, niż zmierzają do konkretnego celu (którego w niektórych opowieściach trudno nawet szukać). To raczej scenki rodzajowe, do których z bliżej nie znanego nam powodu dostaliśmy dostęp, krótkie wyimki z życia, okraszone całym bogactwem myśli i wrażeń. Bohaterowie są raczej wyśnieni, niż wykreowani, skierowani do wewnątrz, kontemplujący siebie. Świat dookolny jest co najwyżej pretekstem do wciąż zadawanych pytań egzystencjalnych. To zaburzenie proporcji pomiędzy zewnętrzem a wewnętrzem sprawia, że i my jesteśmy raczej w głowie bohatera; w jego myślach, rozważaniach, wyobrażeniach dotyczących tego, co by było gdyby, jak to gdyby by pachniało, jaki wywierało wpływ, niż w konkrecie przygody/akcji. Teksty są spokojne, oniryczne, pełne subtelnych filozoficznych rozważań. Autor raczej wodzi nas za nos, podpuszcza, podrzuca fałszywe tropy i kto wie, może nawet i śmieje z naszej naiwności, ale nigdy nie uważa nas za głupców. Teksty stoją słowem i to jest główny atut tego zbioru. Polecam wszystkim ceniącym nieśpieszność i meandry.
Norbert Budzyński - pisarz - awatar Norbert Budzyński - pisarz
ocenił na720 dni temu
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium Dawid Kain
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium
Dawid Kain
Z natury jesteśmy istotami funkcjonującymi w ruchu, choć bywa, że wykonanie najprostszego kroku urasta do rangi przytłaczającego wysiłku. Zdarzają się takie momenty lekturowe, w których oddech staje się pusty, a kolejne dni nabierają innego ciężaru. „Korporacja Somium” wskazuje, jak łatwo rozmijamy się z własnymi potrzebami, pielęgnując marzenia o rzeczach, których nie ma i być nie może. Na końcu pozostajemy jak drożdże pracujące w swoich resztkach, nieświadome efektów, jakie ostatecznie wytwarzają. Z naszych działań nie pozostaje nic poza tym, co zawłaszcza Somium. Korporacja przetwarza nasze teksty we własną świadomość; to nie odbicie jakiejkolwiek duszy, lecz konstrukcja filtrująca zapożyczone osobowości. W tym pościgu za złudnymi marzeniami zawsze staczamy się na margines. Najczęściej pragniemy jedynie poczucia znaczenia i jakiegoś miejsca, do którego można wrócić. Jednak czy to jeszcze możliwe? Przechodzimy przez fragmenty duszy odebrane przez technologię. A ta ostatnia przekształciła je, zhybrydyzowała i zwróciła w formie, którą sami sobie wypracowaliśmy. Bo na koniec nawet nasz oddech jest tylko produktem. Kain operuje obrazami nieśmiertelności, pamięci i literatury, miejscami przywołując symbolikę niemal biblijną. A przynajmniej wysoce religijną. Któż nie chce zostać unieśmiertelnionym. Obrazy symboliczne śledzą bohaterów, nadając narracji uporczywy, podszyty lękiem rytm. To wizje symboliki prześladują nas, kroczą za nami i sprawiają, że nie oglądamy się przez ramię. Ten zbiór opiera się na zasadzie niedopowiedzenia, które wzmacnia jego intensywność. „Somium” pełni tu rolę korporacyjnego hegemona, kontrolującego zarówno przestrzeń, jak i świadomość bohaterów. Podobnie wygląda kwestia fabuły, jej urywanie i skupienie wyłącznie na jednym elemencie potęguje efekt grozy, który w innym przypadku nie osiągnąłby tak dużego stężenia. Mocnym punktem tomu pozostaje pierwszoosobowa narracja, prowadzona przez postacie rozchwiane, niepewne i wyczulone na najmniejsze rysy rzeczywistości.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na94 miesiące temu
Dom Maynarda Herman Raucher
Dom Maynarda
Herman Raucher
Ciekawy pomysł na horror, który zachwyci każdego złaknionego mocnych wrażeń czytelnika. Koncept świetny. Niestety szwankuje wykonanie. Powieść Rauchera cierpi na kilka poważnych problemów. Pierwszym jest główny bohater. Wizja młodego weterana z traumą powojenną jest bardzo atrakcyjna, jednak zamiast niego dostajemy opryskliwego chłystka, który co rusz zaczepia innych, a jego emocje skaczą raz w stronę agresora, raz w stronę śmieszka. Kompletnie nie rozumiałem w czasie lektury jego zachowania i nie sądzę, by autor wiarygodnie przedstawił psychikę żołnierza. Druga bolączka to... pedofilski wątek romantyczny. Rany, na jak wielu poziomach – nie tylko moralnym – to było złe. Mamy tu dosłownie jedną kobiecą postać i mam wrażenie, że zarówno główny bohater, jak i sam autor, dostali tu uderzenia hormonów do głowy. Bardzo niesmaczne. W końcu trójka. A w niej scena z sarną, która stara się odgryźć głównemu bohaterowi penisa. Dorosły mężczyzna, weteran wojenny, nie jest w stanie poradzić sobie z sarną. Takich momentów jest w książce więcej, ale ten wydaje mi się najbardziej jaskrawy. Budziły one we mnie takie poczucie, że sam autor nie wie, o czym pisze, a domek w głuszy i życie w lesie widział on tylko na filmach. Książka zaopatrzona jest w posłowie, którego autor bardzo stara się jakoś wybronić Rauchera z tych wszystkich bolączek. Tyle tylko, że opisując tę książkę i rozkładając ją na czynniki pierwsze, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że czytaliśmy dwie różne powieści. Sam odczułem wielkie rozczarowanie. Koncept na książkę był świetny i nie wiem, jak można to było tak zepsuć.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Malpertuis

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Malpertuis