rozwińzwiń

Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą

Okładka książki Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą autorstwa Michaił Bułhakow
Okładka książki Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą autorstwa Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka klasyków literatura piękna
676 str. 11 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Biblioteka klasyków
Data wydania:
2018-11-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-15
Liczba stron:
676
Czas czytania
11 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788306035254
Tłumacz:
Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski, Henryk Chłystowski, Andrzej Drawicz, Magdalena Hornung, Ałła Sarachanowa
W czterech obszernych tomach gromadzimy wszystko, co z Bułhakowa najwspanialsze, począwszy od wczesnej prozy, teksty krótkie, felietony, opowiadania, powieści, utwory teatralne (zarówno dramaty, jak i powieści okołoteratralne) aż po opus magnum, Mistrza i Małgorzatę w klasycznym i znakomitym literacko przekładzie. Crème de la crème edycji stanowi nowy przekład Białej gwardii według edycji krytycznej z 2015 roku. Przekład Mistrza i Małgorzaty porównano z rosyjską edycją krytyczną - także z 2015 roku.

Tom pierwszy:
Perspektywy na przyszłość (1919) (przeł. Henryk Chłystowski) • W kawiarni (1920) (przeł. Magdalena Hornung) • Niezwykłe przygody doktora (1922) (przeł. Andrzej Drawicz) • Przygody Cziczikowa. Poemat w dwóch częściach z prologiem i epilogiem (1922) (przeł. Andrzej Drawicz) • Czerwona korona. Historia morbi (1922) (przeł. Andrzej Drawicz) • Notatki na mankietach (1922, 1923) (przeł. Andrzej Drawicz, Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski) • Miasto Kijów (1923) (przeł. Andrzej Drawicz) • Jezioro samogonu (1923) (przeł. Andrzej Drawicz) • Diaboliada (1924) (przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski) • Cyganeria (1925) (przeł. Ałła Sarachanowa) • Fatalne jaja (1925) (przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski) • Psie serce (1925) (przeł. Irena Lewandowska) • Zapiski młodego lekarza (1925-1926) (przeł. Ałła Sarachanowa) • Traktat o dachu nad głową (1926) (przeł. Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski) • Zabiłem (1926) (przeł. Ałła Sarachanowa) • Morfina (1927) (przeł. Ałła Sarachanowa)

Wybrała i posłowiem opatrzyła Alicja Wołodźko-Butkiewicz.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą

Średnia ocen
7,5 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą

avatar
267
5

Na półkach:

Po obejrzeniu filmu Bałabanowa to takie miłe te opowiadania :)

Po obejrzeniu filmu Bałabanowa to takie miłe te opowiadania :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
209
58

Na półkach: ,

Według mnnie wybitna. Ocena subiektywna, zważywszy na miłość oceniającej do twórczości autora.

Według mnnie wybitna. Ocena subiektywna, zważywszy na miłość oceniającej do twórczości autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1366
307

Na półkach:

Rewelacja. Genialny zbiór opowiadań.

Rewelacja. Genialny zbiór opowiadań.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą na półkach głównych
  • 67
  • 32
  • 5
21 użytkowników ma tytuł Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą na półkach dodatkowych
  • 15
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow urodził się jako najstarsze dziecko historyka religii i profesora Kijowskiej Akademii Duchownej Afanasija Iwanowicza (1859–1907) i prowadzącej stancję w Kijowie (dla dzieci swoich krewnych, które przyjeżdżały na studia do Kijowa) Warwary Michajłowny z domu Pokrowskiej (1869–1922). Pisarz miał sześcioro rodzeństwa: Wierę (1892–1973),Nadieżdę (1893–1971),Warwarę (1898–1957),Mikołaja (1898–1966),Iwana (1900–1969) i Helenę (1902–1954). Afanasij Bułgakow zmarł w 1907 r. na chorobę nerek. Mimo skromnych warunków materialnych rodzina Bułhakowów interesowała się teatrem i muzyką, prowadziła nawet amatorską scenę. Michaił Bułhakow kształcił się w Pierwszym Kijowskim Gimnazjum, a od 1909 roku studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. Pomimo rozpaczy rodzin 26 kwietnia 1913 roku poślubił Tatianę Łappę, poznaną w 1908 r. córkę saratowskiego naczelnika izby skarbowej. W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. 18 września 1917 roku został przeniesiony do Wiaźmy. Hasła rewolucji październikowej sprawiły, że rozważał emigrację, lecz ostatecznie pozostał w kraju. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. W 1918 jego matka wyszła po raz drugi za mąż za chirurga Iwana Woskresieńskiego i zamieszkała nieopodal domu Michaiła. W tym mniej więcej czasie Bułhakowowi udało się wyjść z uzależnienia od morfiny, na które cierpiał od co najmniej roku. Podczas przechodzenia Kijowa z rąk do rąk – z różnych powodów: jako ochotnik lub zmobilizowany, zbieg lub jeniec – trafiał do oddziałów wojskowych walczących stron: bolszewików, Ukraińskiej Republiki Ludowej, białych. Na przełomie października i listopada 1919 r., pełniąc służbę lekarza wojskowego 3. Tieriekskiego Pułku Kozackiego, ewakuował się na północny Kaukaz i trafił do Władykaukazu. Tam, na początku 1920 roku, rozpoczął pracę dziennikarską i postanowił porzucić praktykę lekarską na rzecz pisarstwa. Z tego, co Bułhakow wówczas pisał, zachowało się niewiele, są to wyłącznie sztuki teatralne: Synowie mułły, Samoobrona, Bracia Turbinowie, Paryscy komunardzi i Wiarołomny tata (Gliniani konkurenci). W tym okresie (w marcu 1920 r.) przebył też nawrót tyfusu. W 1921 zamieszkał w Moskwie – pracował m.in. jako reporter, kronikarz, urzędnik oświatowy. Pisywał korespondencje i felietony do różnych gazet. Debiutem literackim były autobiograficzne Notatki na mankietach (zachowane jedynie we fragmentach). Kolejno powstawały Diaboliada (1924) i Biała gwardia (1924),która po częściowym opublikowaniu na łamach czasopisma Rossija zwróciła uwagę krytyki. Oprócz entuzjastycznych pochwał mnożyły się opinie negatywne. Pierwszym płodem literackim było autobiograficzne opowiadanie Morfina, ukończone w 1927 roku. Rok 1919 to praca nad Zapiskami młodego lekarza, które później w latach 1925–1927 ukazywały się w różnych czasopismach, głównie w „Miedicinskim rabotniku”. Trzydziestoletni Bułhakow, walcząc z ciągłym brakiem pieniędzy, szukał pracy, o którą było niezmiernie trudno. Był konferansjerem w małym teatrzyku, współpracownikiem gazety „Raboczij”, reporterem i kronikarzem „Torgowo-Promyszliennogo Wiestnika”. Kontynuował pisanie Notatek na mankietach. 2 lutego 1922 roku dowiedział się o śmierci matki, co miało decydujące znaczenie dla powieści Biała gwardia, zredagowanej ostatecznie w roku 1923 i pomyślanej przez pisarza jako pomnik pamięci matki. Na bazie tej powieści powstał dramat Dni Turbinów (w latach 1926–1929 grany był w Moskiewskim Teatrze Artystycznym (MChAT),ponownie wrócił na afisze w 1932 roku po osobistej interwencji Stalina). Pisarz był także utalentowanym aktorem. Gdy zachorował aktor grający Sędziego w Klubie Pickwicka – zagrał jego rolę. Siedzący na widowni Stanisławski nie poznał go. Któż to? Co za wspaniały aktor! – krzyknął. Z początkiem lat dwudziestych Bułhakowowie zostali zakwaterowani w lokalu nr 50 w kamienicy przy ul. Bolszaja Sadowaja 10. Mieszkanie to, utożsamiane ze słynnym mieszkaniem nr 50 z Mistrza i Małgorzaty, stało się też inspiracją licznych opowiadań. Wiosną 1922 roku Bułhakow zaczął regularną współpracę z pismem „Nakanunie” (z Osipem Mandelsztamem, Siergiejem Jesieninem, Walentinem Katajewem) wydawanym w Berlinie, gdzie w latach 1922–1924 publikował fragmenty Białej gwardii, Zapisków młodego lekarza, wybór Notatek na mankietach, reportaże. W latach 1924–1925 powstały dwa utwory science-fiction – Fatalne jaja oraz Psie serce. Ten drugi, skonfiskowany podczas rewizji w mieszkaniu autora, został mu za wstawiennictwem Gorkiego zwrócony po dwóch latach – publikacji doczekał się dopiero w 1987 roku. Od 1922 r. Bułhakow był inwigilowany przez tajną policję GPU (później NKWD). Wiosną 1923 Bułhakow otrzymał stałą pracę jako redaktor gazety „Gudok” – organu Związku Kolejarzy – do którego napisał około 100 felietonów. W kwietniu 1924 roku Bułhakow rozstał się z pierwszą żoną, aby związać się z poznaną w okresie pracy w redakcji, Lubow Jewgieniewną Biełoziorską. W 1931 roku zawarł trzecie, w końcu udane małżeństwo z Heleną Siergiejewną Szyłowską, która była pierwowzorem Małgorzaty z Mistrza i Małgorzaty. Szyłowska (z domu Nürenberg) pochodziła z Rygi, z rodziny Niemców bałtyckich, była dobrze wykształcona i władała trzema językami. Dla niej to było również trzecie małżeństwo; decydując się na związek z pisarzem porzuciła wygodne życie u boku gen. Eugeniusza A. Szyłowskiego, naczelnika sztabu okręgu moskiewskiego. Stalin umożliwił Bułhakowowi zatrudnienie się w charakterze asystenta reżysera w Teatrze Artystycznym oraz pracę konsultanta w Teatrze Młodzieży Robotniczej. Równolegle do pracy dla teatru Bułhakow kontynuował pisanie Mistrza i Małgorzaty. W roku 1934, na zamówienie Teatru Satyry powstała sztuka Iwan Wasiliewicz – rzecz o przeniesieniu Iwana Groźnego w czasy współczesne pisarzowi. Rok 1934 przyniósł Bułhakowowi kolejny wielki wstrząs – po złożeniu podania o pozwolenie wyjazdu za granicę 7 czerwca pisarz dostał oficjalną odmowę. Wiosną 1935 roku powstała pierwsza wersja sztuki Aleksander Puszkin, kontynuacja Iwana Wasiliewicza. Po krótkiej podróży do Kijowa wiosną 1936 roku Bułhakowowie wyjechali pod Władykaukaz. Jeszcze jesienią 1936 roku Bułhakow podjął na nowo rozpoczęte w 1929 zapiski zatytułowane „Tajemnemu przyjacielowi”, nadając im nowy tytuł Notatki nieboszczyka, które cenzura dopuściła do druku w latach 60. jako Powieść teatralną. Pod koniec 1937 Bułhakow odłożył na zawsze Notatki nieboszczyka i postanowił ukończyć swoją wielką powieść. Szósta wersja książki miała już ostateczną strukturę i tytuł Mistrz i Małgorzata. 28 maja 1938 roku pisarz postawił ostatnią kropkę w ostatniej wersji rękopisu w sześciu zeszytach. Pozostało jeszcze mozolne przepisywanie tekstu na maszynie, czego pod dyktando autora wprowadzającego jeszcze liczne poprawki podjęła się siostra Heleny Siergiejewny – Olga Bokszanska. Po zakończeniu pracy 24 czerwca Bułhakow wyjechał do żony odpoczywającej od kilku tygodni w Lebiedianie. W ciągu miesiąca ukończył przerwaną Mistrzem i Małgorzatą adaptację Don Kichota dla Teatru Wachtangowa. Jesienią 1939 roku wyjechał z żoną do Leningradu i tam zaczął odczuwać pierwsze oznaki choroby: gwałtowne bóle głowy i półślepotę. Diagnoza była jednoznaczna: nerczyca. W grudniu pojechał do sanatorium do Barwichy, gdzie spędził miesiąc, choć lekarze nalegali na dwa. Jako lekarz i świadek śmierci swojego ojca na tę samą dolegliwość, Bułhakow nie miał wątpliwości co do swojej przyszłości – miał świadomość, że pozostało mu sześć miesięcy życia. Jego stan zdrowia na przemian pogarszał się i poprawiał. Przez cały czas byli przy nim żona i przyjaciele. Do 13 lutego 1940 pisarz dyktował ostatnie poprawki do Mistrza i Małgorzaty. To wówczas powstał początek rozdziału 32. „Przebaczenie i wiekuista przystań”. Michaił Bułhakow zmarł 10 marca 1940 o godzinie 16.39. Następnego dnia odbyły się uroczystości żałobne w gmachu Związku Pisarzy Radzieckich, przemówienia pożegnalne wygłosili: Wsiewołd Iwanow, Aleksiej Fajko, Wasilij Toporkow i Boris Mordwinow. 12 marca urnę z jego prochami złożono na cmentarzu Nowodiewiczym w kwaterze MChAT-u graniczącej z kwaterą Teatru Wielkiego. Zarówno w czasie mszy, jak i podczas kremacji nie było, zgodnie z przedśmiertnym życzeniem pisarza, muzyki. 15 marca „Litieraturnaja Gazieta” pisała w nekrologu o twórcy „bardzo wielkiego talentu i wspaniałego kunsztu”, który „przeszedł trudną i skomplikowaną drogę i wejdzie do historii literatury jako wybitny i oryginalny mistrz”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

My Eugeniusz Zamiatin
My
Eugeniusz Zamiatin
Pierwsza na świecie antyutopijna powieść autora Rosjanina Jewgienija Zamiatina ma już 106 lat. Bohaterem jest konstruktor 'integrala' statku międzyplanetarnego tworzonego przez totalitarne Państwo Jedyne. Państwo, które zlikwidowało prawie całą wolność i przyjęło prawie wszystkie kompetencje rodziny. Każdy dzień jest drobiazgowo zaplanowany - wszyscy wraz budzą się z dokładnością co do minuty. Z dokładnością do minuty idą też do pracy i kładą się spać. Wszyscy żyją w gigantycznym mieście chronionym od dzikiego świata zewnętrznego przezroczystą kopułą. Państwo kontroluje nawet sferę seksualną wydając - różowe bilety - będące pozwoleniem na jednorazowe spółkowanie. Dzięki rywalizacji między trzema kobietami 'I','O' oraz 'IO' o naszego bohatera Δ-503 zawiązuje się główna oś fabuły. 'O' to zwyczajna babeczka, chcąca zostać matką dziecka bohatera, 'I' to rewolucjonistka, która chce upadku Państwa Jedynego a 'IO' kocha Δ-503 skrycie bez wzajemności i jest trochę wiedźmowata. Bohater jest w zasadzie bierny - fabułę pchają kobiety, a jego wybory są podporządkowane ich woli. Mimo, że doceniam pierwszeństwo autora będącego ojcem powieści antyutopijnej i dziadkiem fantastyki społecznej, to czytanie jest trochę męczące. Ilość metafor, symbolizmu i neologizmów na stałe zastępujących zwykłe wyrazy jest momentami przytłaczająca. Nie pomaga też fakt, ze bohater pomimo bycia naukowcem ma mentalność dziecka. Rozumiem, że chodziło o pokazanie jak 'oświecona' część władzy totalitarnej utrzymuje "lud" na etapie prymitywizmu - ale ciężko się śledzi przez to jego losy. Lepiej jest jeśli chodzi o konstrukcję świata. Autor sam brał udział w rewolucyjnym zamieszaniu w Rosji imperialnej. Przez chwilę był nawet bolszewikiem, ale z partii szybko wystąpił i później przez jej krytykę wylądował w więzieniu. Zamiatinowi zapewniono widok z pierwszego rządu na powstanie pierwszego totalitarnego państwa miał więc skąd czerpać 'pomysły'. Cała książka to krytyka kolektywizmu. Zamiast 'Ja' jest tylko 'My'. 'My' doprowadzone do ostateczności - za każdy przejaw indywidualizmy mamy prześladowania i śmierć. Książka w Rosji wyszła dopiero w 1988 - spóźniona o 68 lat. Ciekawe jak autor odnalazłby się we współczesnym pierdolniku będącym obecną Rosją. Polecam jeśli ktoś chce zapoznać się z prekursorem '1984' i innych antyutopii.
jamakinson - awatar jamakinson
ocenił na64 dni temu
Fatalne jaja; Diaboliada Michaił Bułhakow
Fatalne jaja; Diaboliada
Michaił Bułhakow
📖 " Fatalne jaja" "Diabolida" Fatalne jaja" Bułhakow ukończył w październiku 1924 roku, a cztery miesiące później ukazały się w almanachu wydawnictwa "Niedra". Akcja toczy się w przyszłości, w 1928 roku, kiedy to na Związek Radziecki spada plaga potwornych gadów. Jeden z ówczesnych krytyków był zdania, że "jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł może spowodować rzeczy okropne, jeśli do jego realizacji zabierze się człowiek odważny, ale ciemny i bez wyobraźni". Inni recenzenci wypowiadali się bardziej jasno: " polityczny sens tej utopii jest oczywisty - rewolucja zrodziła "gady", przed którymi może ocalić nas tylko cud w rodzaju osiemnastostopniowego mrozów w sierpniu". I jeszcze - "Fatalne jaja to koniec drogi twórczej Bułhakowa". Opowieść o dziwnym wynalazku profesora Persikowa, człowieka ponad wszystko ceniącego zdrowy rozsądek, pokazuje, że logika nie jest tym, co mogłoby znaleźć zrozumienie u władzy Związku Radzieckiego. W rezultacie na kraj ruszają tłumy straszliwych potworów, niszczących wszystko na swojej drodze. Państwo ratuje z sobie znanych tylko powodów siła wyższa, na nic innego liczyć nie było można. Bułhakow napisał „Diaboliadę” w 1923 roku. Pisarz dość pesymistycznie oceniał jej szanse na publikację, ale się omylił – została wydana rok później. Początkowo krytyka nie zwróciła na nią szczególnej uwagi, ale po wściekłych atakach na sztukę „Dni Turbinów” po sześciu latach przypomniano sobie także to opowiadanie. „Dla Bułhakowa nasza rzeczywistość to faktycznie fantastyczna diaboliada, w której autor nie może istnieć”, pisał jeden z krytyków. Niesamowity, chociaż realny przecież świat sowieckiej biurokracji robił dziwne wrażenie. W tych obu dość krótkich opowiadaniachnauka i absurd oraz humor z groteska ,demoniczny klimat i absurd goniący absurd to według autorów odzwierciedlenie panującego klimatu Związku Radzieckiego. Bardzo dobra lektura ,która polecam !
Aleksandra Malek - awatar Aleksandra Malek
ocenił na85 miesięcy temu
Pod jesienną gwiazdą Knut Hamsun
Pod jesienną gwiazdą
Knut Hamsun
Długo musieliśmy poczekać na polski przekład tej książki (aż 115 lat),która wchodzi w skład tzw "Trylogii wędrowca", jednak dzięki wydawnictwu Czuły Barbarzyńca możemy zapoznać się z tym arcydziełem, mam nadzieję, że niebawem ukażą się kolejne tomy, bo nie mogę się wprost doczekać co będzie dalej. W sumie od dawna już chciałem sięgnąć po coś Hamsun'a, ale przypadek sprawił, że ta pozycja stała się moją pierwszą, wypatrzyłem ją pośród tysiąca innych książek w Taniej Księgarni Dedalus, a że stwierdziłem, iż cena jest dość adekwatna wysupłałem tych parę dyszek, ale nie żałuję zakupu ani trochę, warto było. Z tego co udało mi się wyczytać głównym bohaterem jest sam autor i opowieść ta zawiera cechy wyraźnie autobiograficzne, a informacja, że dodatkowo jest melancholijna zachęciły mnie do zagłębienia się w tę lekturę. W skrócie proza ta przedstawia człowieka zmęczonego wielkomiejskim zgiełkiem, neurastenika, który ucieka na prowincję w celu odnalezienia równowagi, ciszy i spokoju w otaczające go przyrodzie, lubi wędrować po lesie czy odwiedzać cmentarze. Będąc na stancji u gospodyni spotyka starego druha z młodzieńczych lat i postanawia nająć się razem z nim do różnych prac, jak się okazuje bohaterowi nie brakuje umiejętności inżynierskich, w trakcie służby na dworze zakochuje się bez pamięci w żonie kapitana Falkenberg'a, a jego miłość przeradza się w obsesję i wbrew zdrowemu rozsądkowi, i odmowy ze strony chlebodawczyni szuka z nią kontaktu. Mnie udało się wczuć w rolę głównego protagonisty, jego tułanie się z miejsca na miejsce jest metaforą do szukania sensu życia na tym marnym padole ziemskim, po drodze natrafia na różnych ludzi, z którymi jednak nie może złapać głębszych więzi i kolejno zaczyna się rozczarowywać, sens odnajduje w miłości, niestety ta pozostaje nieodwzajemniona. Ze swojej strony mogę tylko polecić, jestem zachwycony, na pewno sięgnę po więcej twórczości Knut'a Hamsun'a.
Morbius - awatar Morbius
ocenił na81 rok temu
Ameryka Franz Kafka
Ameryka
Franz Kafka
Nie można się bronić, jeśli druga strona nie ma dobrej woli. Autor posiada niezwykłą umiejętność opisywania miejsc i ludzi, których nigdy nie widział. Przykładowo, pisze bardzo żywo i realistycznie o Ameryce, w której nigdy nie był. Albo opisuje bezbłędnie zachowania znane mi z rynku pracy, NFZ czy sądów, chociaż też nigdy ich nie zobaczył. Realistyczność opisów Ameryki można dość łatwo wyjaśnić – książki, fotografie, opisy z ust innych osób. Ale realistyczność tej drugiej części tłumaczy jedynie fakt, że nie umiemy się nadal rozwinąć jako społeczeństwo i powtarzamy te same chore, patologiczne, przemocowe zachowania, które miały miejsce w sumie już sto lat temu (powieść ukazała się w latach 20., ale powstała około 1914 roku). Czytam świeżo po filmie Agnieszki Holland, wszystko mi kołuje w myślach, obrazy latają wewnątrz czaszki i ciężko je poskładać w jakiś sensowny tekst. Uderzyły mnie niesamowite, fotograficzne wręcz opisy miejsc, które pachną znajomo – Metropolis, Portier z Hotelu Atlantic, technokratyczne art deco z Hudsucker Proxy, Patsy jedzący ciastko na schodach albo żarówka młodego Vito Corleone. I to są wszystko wizje późniejsze, więc pytanie czy Ameryka była inspiracją, czy po prostu Kafka jakoś telegraficznie odebrał te prawdziwe obrazy z czyjejś głowy w swojej głowie i opisał? Ale to nie jest po prostu powieść o dawnej Ameryce, to byłoby zbyt normalne i pospolite. Jest więcej, dzieją się rzeczy dziwne, i znowu nie wiemy, czy śnimy, czy to rzeczywistość robi nas w trąbę. W dodatku powieść jest (znów) niedokończona, jak jakaś przeklęta interaktywna zabawa, gdzie samemu trzeba sobie dośpiewać zakończenie. Max Brod mówił, że ostatecznie Teatr Oklahomy miał być szczęśliwym zakończeniem. Ja tego nie kupuję, ta utopia mi pachnie sektą, które w sumie też są mocną częścią Ameryki. I ta sekta złapała Karla w swoje szpony. Prawdziwy tytuł to Der Verschollene, Zaginiony, i tak się właśnie można poczuć w trakcie czytania, jakby się było daleko od domu i bezpieczeństwa. Jest tu całe spektrum emocji, od złości, bezradności, strachu, lęku, frustracji, po momenty tak absurdalne, że w sumie trudno się nie roześmiać. Przykładowo, scena z rzygającym do windy Robinsonem - trochę jak moment w filmie Holland, gdy poważny dyrektor wygłasza peany na cześć instytucji, która jest taka niesamowicie zorganizowana, a tu z sufitu kapie woda do podstawionego na szybko garnka. Odnalazłam się w tych emocjach, odnalazłam się w korytarzach, które nie mają końca ani wyjścia (paradoks chyba, bo w nich raczej człowiek się gubi). Jedyne co mnie rozdrażniło, to wątek z Bruneldą, ale czuję, że gdyby była okazja, by go rozwinąć bardziej, może kryłoby się za nim coś więcej.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na83 miesiące temu
Wierny Rusłan Gieorgij Władimow
Wierny Rusłan
Gieorgij Władimow
Powieść Gieorgija Władimowa to jedno z najbardziej wstrząsających dzieł literatury łagrowej, choć jej perspektywa jest zdumiewająco nietypowa. Narracja prowadzona z punktu widzenia Rusłana – owczarka kaukaskiego szkolonego do pilnowania więźniów – nadaje tej historii wymiar antycznej tragedii. Władimow dokonuje literackiego majstersztyku, pokazując mechanizmy totalitaryzmu nie poprzez polityczne manifesty, lecz przez pryzmat bezgranicznego, choć tragicznie ulokowanego oddania. Głównym motywem książki jest moment likwidacji obozu. Druty znikają, baraki pustoszeją, a więźniowie zostają zwolnieni lub przeniesieni. Dla Rusłana świat jednak nie uległ zmianie. On wciąż czeka na „Służbę”, na powrót ładu opartego na dyscyplinie i strachu. To właśnie w tym punkcie Władimow stawia bolesną diagnozę systemu: zniewolenie nie kończy się wraz z otwarciem bram. Rusłan jest więźniem własnego szkolenia, ofiarą ideologii, która uczyniła z jego naturalnej lojalności narzędzie terroru. Pies nie potrafi cieszyć się wolnością, ponieważ dla niego wolność jest synonimem chaosu i zdrady ideałów, w które wierzył. Autor z niezwykłą precyzją opisuje psychikę zwierzęcia, unikając przy tym taniego antropomorfizmu. Rusłan nie myśli jak człowiek, ale czuje z intensywnością, która zawstydza ludzkich bohaterów. Jego lojalność jest krystalicznie czysta, co czyni finał powieści tym bardziej druzgocącym. Kiedy byli więźniowie wracają do miasta, a psy próbują ich „konwojować” podczas cywilnego pochodu, dochodzi do makabrycznego zderzenia dwóch światów. Dla ludzi to nowy początek, dla Rusłana – próba przywrócenia utraconego sensu istnienia. Ocena 8/10 odzwierciedla literacką doskonałość tej krótkiej formy. Władimow stworzył uniwersalną przypowieść o tym, jak systemy totalitarne potrafią skorumpować nawet najbardziej szlachetne instynkty. To lektura bolesna, duszna i niezwykle surowa w opisie radzieckiej rzeczywistości. Choć od premiery minęły dekady, portret psa, który do samego końca czeka na rozkaz ataku w imię wykrzywionego poczucia obowiązku, pozostaje jedną z najmocniejszych metafor XX wieku. To książka o tym, że najtrudniej jest opuścić łagier, który nosi się wewnątrz siebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na812 dni temu
Martwe dusze Mikołaj Gogol
Martwe dusze
Mikołaj Gogol
"Jakie dziwne i pociągające, i nierzeczywiste, i cudowne jest to, co się zawiera w słowie „podróż!”, i jaka cudowna jest ta podróż. Jasny dzień, jesienne liście, chłodne powietrze... Szczelniej owińmy się płaszczem podróżnym, nasuńmy czapkę na uszy, mocniej i przytulniej wciśnijmy się w kąt! Po raz ostatni przebiegł po ciele dreszcz i już zastąpiło go miłe ciepło. Konie mkną... jak kusząco zakrada się senność i przymykają się oczy, i już przez sen słychać: i „Nie białe śniegi”, i parskanie koni, turkot kół, i już człowiek chrapie wcisnąwszy w kąt swego sąsiada. Budzi się: pięć stacji pozostało w tyle, księżyc, nieznane miasto, cerkwie ze starożytnymi drewnianymi kopułami i czerniejącymi szpicami, ciemne drewniane i białe murowane domy. Tu i ówdzie blask miesiąca: jak gdyby białe płócienne chustki rozwieszały się po ścianach, po bruku, po ulicach; ukośnymi pasami przecinają je czarne jak węgiel cienie, podobnie do błyszczącego metalu połyskują ukośnie oświetlone drewniane dachy, nigdzie ani żywej duszy – wszystko śpi". Dlaczegóż by więc w takiej aurze nie wybrać się w podróż z Gogolem ... a własciwie bohaterem jego powieści Pawłem Iwanowiczem Cziczikowem ... nawet jeśli jest to podróż w interesach ...? Wzbudzający żywe zainteresowanie, zdawałoby się inteligentny i komunikatywny Cziczikow proponuje pewien interes ... Skupuje on de facto dane osobowe zmarłych chłopów (tytułowych "martwych dusz") od włascicieli ziemskich , przez co zainteresowani nie muszą płacić podatków zamim dana osoba nie zostanie skreślona z ewidencji, sam Cziczikow wyłudza pieniądze za nieboszczyków od Rad Opiekuńczych, stopniowo zwiększając swój kapitał i podnosząc swoją pozycję ... To zdumiewające jak bardzo aktualne jest to dzieło i jak mocno zakorzeniona jest w naturze ludzkiej chęć zarobku ... nawet na zmarłych ... pragnienie zdobycia pieniędzy bez skrupułów i refleksji na temat niemoralności tego czynu. Powieść napisana jest w sposób bardzo konktretny, ale wymaga skupienia, nie do końca jest ona łatwa w odbiorze ... niemniej warto po nią sięgnąć!
Penelope_Amore - awatar Penelope_Amore
ocenił na77 dni temu
Wieś Iwan Bunin
Wieś
Iwan Bunin
Po lekturze „Ojców i dzieci” postanowiłam pozostać jeszcze w wiejskich klimatach carskiej Rosji i sięgnąć po „Wieś” Iwana Bunina (Literacki Nobel 1933). Już „Ojcowie i dzieci” nie byli sielanką, ale „Wieś” budzi przerażenie. „Panie Boże, co za kraj! Czarnoziem na półtora arszyna – i to jaki! – a pięć lat nie przechodzi bez głodu. Miasto na całą Rosję sławne z handlu zbożem – a do syta jada w nim chleb może ze stu ludzi! A jarmark?! Nędzarzy,głuptaków, ślepców i kalek tak potwornych, że aż strach ogarnia i mdło się robi, po prostu cały pułk!” Akcja powieści toczy się w okresie wojny rosyjsko-japońskiej i rewolucji z 1905 roku, czyli jakieś 45 lat później, niż u Turgieniewa. Bunin maluje portret rosyjskiej wsi grubą czarną kreską. Ta wieś jest ciemna, dzika i zacofana, ale nie może być inna, skoro Rosja to kraj liczący „przeszło sto milionów analfabetów”. Bohaterami „Wsi” są dwaj bracia. Starszy, Tichon Krasow, posiada zmysł do interesów i jest majętnym wiejskim dorobkiewiczem. Do wszystkiego doszedł własnym sprytem i pracą. Z kolei Kuźma to pół- a może nawet ćwierćinteligent, któremu marzy się kariera pisarza. Dla jednego wieś jest rajem i ostoją, dobrze się w niej czuje, ceni sobie spokój i tu chciałby dokonać żywota. Drugi postrzega wieś jako więzienie, z którego najchętniej czmychnąłby, ale nie tam, gdzie pieprz rośnie, tylko do wielkiego miasta. Zdaniem Bunina, obaj mają o rosyjskiej wsi mylne wyobrażenia. Nie jest to lektura łatwa, a miejscami nie jest też przyjemna: „Zajrzał do wnętrza i w półmroku zobaczył piec, nary, stół, a na ławie pod oknem - korytko trumienki. Leżało w nim martwe dziecko o dużej, prawie nagiej główce i sinawej twarzyczce... Za stołem siedziała gruba ślepa dziewka i wielką drewnianą łyżką wyławiała z miski rozmoczone w mleku kawałki chleba. Muchy, niby pszczoły w ulu brzęczały nad nią i łaziły po twarzyczce trupa, a potem wpadały do mleka, ale ślepa, siedząc prosto jak statua i wybałuszając w ciemność zaszłe bielmem oczy, jadła i jadła...". Smacznego! Ale Bunin potrafi też zachwycić: „Z oddali, głucho jak spod ziemi, dochodził wciąż narastający grzmot i nagle cała okolica zatrzęsła się od huku: daleko, przecinając szosę, świecąc łańcuchem białych, rozjarzonych elektrycznością okien, przeleciał południowo-wschodni ekspres, niby latająca wiedźma, rzucając na wiatr przeświecające pąsem warkocze dymu”. Na koniec - ciekawostka! Otóż okazuje się, że szpitale w carskiej Rosji działały niemal tak samo, jak pracują nasze SOR-y prawie 120 lat później: „Trzeba było pójść do szpitala. Ale w szpitalu przez dwie godziny czekał w kolejce, siedział w korytarzu pełnym hałasu...”.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na82 lata temu
Wieczny mąż (edycja kolekcjonerska) Fiodor Dostojewski
Wieczny mąż (edycja kolekcjonerska)
Fiodor Dostojewski
🎭 „Wieczny mąż”, czyli dostojewszczyzna w wersji light – bez nadęcia, z klasą 🎭 📖 Przeczytałem. I wreszcie odetchnąłem. Tu się nie krzyczy wielkimi literami, tu się mówi cicho, ale celnie. Dostojewski w tej miniaturze pokazuje, że potrafi pisać nie tylko wielkie księgi pokuty, ale też zgrabne, gęste opowieści, w których każda ironia ma swoje echo. 👤 Główni bohaterowie? Dwóch facetów i jedna przeszłość. Wielczaninow – dawny kochanek cudzej żony, dziś już melancholijny hipohondryk. Trusocki – mąż tejże, który wie, ale nie mówi. Obserwuje. Wkrada się. I cały czas jest o krok za nim – albo może o krok przed? Tytułowy „wieczny mąż” – mężczyzna nie tyle zdradzany, co skazany na zdradę. Nie rogi, ale rola. 🔍 To książka o upokorzeniu, które żyje dłużej niż wstyd. O zemście, która nie musi być spektakularna, żeby działać. I o męskości – nie tej z muskułem i pistoletem, tylko tej z cieniem na twarzy i piwem w ręce, wypitym za zdradę, której się nie zapomniało. 🧠 Dostojewski tu nie filozofuje. On pokazuje. Scenki. Dialogi. Nieciągłości. Jakby pisane bez presji, a mimo to w każdej linii czuć ciężar. Ale nie ciężar bycia Rosjaninem – tylko ciężar bycia człowiekiem. 💬 Styl? Prosty. Równy. Bez histerii. Narracja płynie jak przy stoliku, po trzecim kieliszku – kiedy jeszcze trzymasz fason, ale już zaczynasz mówić prawdę. A jednak, mimo całej tej „lekkiej” formy, w środku roi się od psychologicznych ciosów. Cichych, celnych, zabójczych. 😏 To Dostojewski dla tych, którzy nie chcą Dostojewskiego na ambonie. Raczej w kawiarni. Albo w sypialni po burzy. Bez rekolekcji, bez teologii – ale z doskonałym wyczuciem ludzkiej małości. 📚 Ocena: 8/10 za literacką klasę bez kombinowania. Za duszną psychologię bez nadęcia. I za to, że mało stron, a i tak w głowie zostaje.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na810 miesięcy temu
Śmierć Iwana Iljicza Lew Tołstoj
Śmierć Iwana Iljicza
Lew Tołstoj
Śmierć Iwana Iljicza [1886] Przykład prozy psychologicznej głęboko osadzonej w realiach życia rodzinnego. Nie powinien nas tu mylić czas, że tak było kiedyś i że dziś jest inaczej. Bynajmniej. To kolejna niedużych rozmiarów “nowelka”, na którą trafiłem “przypadkowo” przy okazji czytania innych książek. Wcześniej (znacznie) miałem przyjemność czytać Sonatę Kreutzerowską [1889], w której Tołstoj - tak myślę - rozwija rozpoczęty tu temat małżeństwa, skupiając się na takich uczuciach i namiętnościach jak zdrada, zazdrość, nienawiść. O MIŁOŚCI - tak jak i w “Śmierci Iwana Iljicza” milczy. Bo małżeństwo, zdaje się, z miłością dużo wspólnego nie ma i mieć nie może. Dlaczego tak jest? Odpowiedzi oczywiście tu nie znajdziemy. Poznamy za to krok po kroku życie tytułowego bohatera i - aby było ciekawiej - to poznawanie zaczniemy od faktu śmierci, a raczej od przeczytanego w gazecie nekrologu przez kolegów tak jak i nieboszczyk “będących w służbie” - nekrologu zamieszczonego tam przez jego zrozpaczoną żonę. Emocje i zaangażowanie w czytany tekst narasta w miarę czytania, bo na pierwszy rzut oka wszystko układa się gładko i ogólnie jest dobrze - można nawet zazdrościć, że to życie Iwanowi Iljiczowi tak szczęśliwie się toczy… Wszystko do momentu dość niepozornie wyglądającego zdarzenia. A wtedy Tołstoj uderza nas głębią przemyśleń o ludzkiej naturze i o życiu, przyglądając się z uwagą temu, jak to życie najbliższych sobie osób, a więc rodzinie tak naprawdę może wyglądać. Polecam.
carac - awatar carac
ocenił na98 dni temu
Zapiski na mankietach. Notatki młodego lekarza Michaił Bułhakow
Zapiski na mankietach. Notatki młodego lekarza
Michaił Bułhakow
"Zapiski na mankietach. Notatki młodego lekarza" - zestaw znakomitych opowiadań, nienachalnie kojarzących się z Tołstojem i Czechowem, to zapiski z życia literacko-urzędniczo-medycznego M.B. Uwielbiam pióro Michaiła Bułgakowa, zatem nie lubiąc krótkich form pisarskich i tak uważam je za świeże, udane, zawsze u Autora na wysokim poziomie. W guberni smoleńskiej prowadził z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów... "Młody doktor musi się zmagać z ciężkimi przypadkami, z własnym niedoświadczeniem, fizycznym zmęczeniem, wiejską ciemnotą. Zaznaje sukcesów, które przysparzają mu sławy; doznaje też klęsk, których gorycz długo smakuje. Opisze to wszystko z perspektywy, bez roztkliwiań, z męską trzeźwością i autoironicznym humorem, ale też z uczciwą satysfakcją, że przeszedł trudną szkołę dobrze, nie załamując się"*. --- * - Andrzej Drawicz, "Michała Bułhakowa praca nad marzeniami", w: Michał Bułhakow, "Notatki na mankietach", Wydawnictwo Literackie, 1994, s. 458. Michaił Bułgakow był wystraszonym młodzieńcem ale i lekarzem wojskowym, gdy dokonywał amputacji kończyn „z musu”, bo w danym momencie nie miał innego wyjścia niż odegranie roli Pana Życia i Śmierci. Bez papierologii, bez specjalistycznego sprzętu, ale z topornymi wówczas instrumentami, z mocno eksperymentalnymi, zawodnymi farmaceutykami, na 'ślepo', bo bez wyników badań, bez konsultacji - oko w oko z pacjentem i jego bólem, dramatem tak osobistym a tak seryjnym... Wstrząsające.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Utwory wybrane. Tom 1. Morfina. Wczesne utwory prozą