Sztuka radości

Okładka książki Sztuka radości autora Goliarda Sapienza, 9788365740359
Okładka książki Sztuka radości
Goliarda Sapienza Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece powieść historyczna
600 str. 10 godz. 0 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
L’arte della gioia
Data wydania:
2018-10-26
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-26
Data 1. wydania:
2010-01-01
Liczba stron:
600
Czas czytania
10 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365740359
Tłumacz:
Tomasz Kwiecień
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuka radości w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sztuka radości

Średnia ocen
6,4 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztuka radości

avatar
51
3

Na półkach:

Książka nierówna, momentami wspaniała

Książka nierówna, momentami wspaniała

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
239
239

Na półkach:

Początek książki był niezły. Niestety im dalej w las tym było gorzej. W zasadzie w połowie książki się wyłączyłam bo kompletnie nie wiadomo o co chodziło autorce. I jeszcze ten język... miałam wrażenie, że akcja toczyła się w średniowieczu.

Początek książki był niezły. Niestety im dalej w las tym było gorzej. W zasadzie w połowie książki się wyłączyłam bo kompletnie nie wiadomo o co chodziło autorce. I jeszcze ten język... miałam wrażenie, że akcja toczyła się w średniowieczu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
463
75

Na półkach:

Powieść cegła, zdecydowanie dla wytrwałych. Początek nawet interesujący, później mocno mnie nużyła, nie mogłam się doczekać kiedy ją ukończę. Zaczęło mi się wszystko w niej plątać. Plus za rys historyczny i smaczki obyczajowe/folklorystyczne Sycylii. Dla osób chcących dowiedzieć się czegoś więcej o historii wyspy, polecam zajrzeć do książki.

Powieść cegła, zdecydowanie dla wytrwałych. Początek nawet interesujący, później mocno mnie nużyła, nie mogłam się doczekać kiedy ją ukończę. Zaczęło mi się wszystko w niej plątać. Plus za rys historyczny i smaczki obyczajowe/folklorystyczne Sycylii. Dla osób chcących dowiedzieć się czegoś więcej o historii wyspy, polecam zajrzeć do książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

324 użytkowników ma tytuł Sztuka radości na półkach głównych
  • 249
  • 69
  • 6
37 użytkowników ma tytuł Sztuka radości na półkach dodatkowych
  • 18
  • 7
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Goliarda Sapienza
Goliarda Sapienza
Urodzona 10 maja 1924 r. w Katanii, w ubogiej dzielnicy Civita. Jej matka Maria Giudice była prominentnym członkiem Włoskiej Partii Socjalistycznej i jedną z pionierek feminizmu we Włoszech. Pochodziła z Lombardii, ale w 1919 r. jako wdowa z siódemką dzieci przeniosła się na Sycylię, by pomóc w organizacji komórek partyjnych i organizacji związkowych. W Katanii poznała pochodzącego z ubogiej rodziny Peppino Sapienzę, który był prawnikiem i działaczem socjalistycznym, często broniącym ubogich. Goliarda była jedynym dzieckiem z tego związku, jednak wychowywała się z licznym przyrodnim rodzeństwem, w postępowym środowisku o poglądach antyfaszystowskich i antyklerykalnych. Od 14. roku życia nie uczęszczała do publicznych szkół, gdyż ojciec chciał ją uchronić przed faszystowską propagandą. Od tej pory uczyła się aktorstwa i gry na fortepianie. W wieku 16 lat otrzymała stypendium rzymskiej Accademia d'arte drammatica i wyjechała do stolicy z matką, wkrótce potem została też stypendystką uczelni, jednak po pewnym czasie musiała ją opuścić z powodów politycznych. W 1943 r., po zawarciu przez Włochy rozejmu z Aliantami i rozpoczęciu niemieckiej okupacji, walczyła w szeregach partyzantki razem z ojcem pod nazwiskiem Ester Caggegi. W 1944 r. wróciła do aktorstwa i zaczęła pracować w branży filmowej. W 1947 r. poznała neorealistycznego reżysera Francesco Masellego, który został jej mężem i partnerem na następne 20 lat. To Masselli jako pierwszy zaczął powierzać jej role filmowe. Śmierć matki w 1953 r. zbiegła się z jej pierwszymi próbami pisarskimi i poetyckimi. Pod koniec lat 1950. zaczęła cierpieć na depresję, porzuciła też aktorstwo. W 1962 r. hospitalizowano ją w szpitalu psychiatrycznym z powodu przedawkowania leków nasennych, poddawano ją serii elektrowstrząsów, w efekcie czego częściowo utraciła pamięć i kolejne 4 lata spędziła na próbach powrotu do zdrowia, zmagając się z depresją i alkoholizmem, który doprowadził ją w 1964 r. do drugiej próby samobójczej. W międzyczasie uczęszczała na psychoterapię, w trakcie której związała się na krótko ze swoim terapeutą. Jej książki Lettera aperta (1967) i Il filo di mezzogiorno (1969) zostały napisane bezpośrednio po tym okresie i poświęcone były jej próbom powrotu do zdrowia psychicznego przez odtwarzanie i reinterpretowanie przeszłości. W następnych latach poświęciła się pisarstwu, spędzając ok. 10 lat nad swoją największą powieścią L'arte della gioia (1998). By utrzymać się w czasie pisania tej powieści sprzedała dużą ilość rzeczy osobistych, spędziła także kilka dni w więzieniu, oskarżona o kradzież biżuterii z domu znajomego. To doświadczenie zainspirowało ją do napisania dwóch powieści: L'università di Rebibbia (1983) i Le certezze del dubbio (1987). W pierwszej opisała pobyt w więzieniu, w drugiej proces przejścia od uwięzienia do wolności kilku kobiet poznanych przez nią w więzieniu. W tym okresie związała się z Angelo Pellegrino, który został jej mężem, a następnie opiekunem jej spuścizny artystycznej. W ostatnich latach życia uczyła aktorstwa w Centro Sperimentale di Cinematografia w Rzymie; napisała też szereg nieopublikowanych prac. 30 sierpnia 1996 r. zmarła na zawał mięśnia sercowego w Gaecie, dokąd przyjechała pracować przez okres jesieni i zimy. Jej ciało zostało odnalezione kilka dni później.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza Zofia Karaszewska
Pod podszewką. Prawdziwy wizerunek pisarza
Zofia Karaszewska Sylwia Stano
Mimo iż w książce znalazło się kilka drobnostek, które mi się nie podobały, to i tak daję maksymalną liczbę gwiazdek, bo bawiłam się świetnie, cała inicjatywa genialna! Książkę poleciła byMagdalena, nie było łatwo! W końcu zdobyłam używaną, nowej już nigdzie kupić nie można, w formie ebooka jej nie ma, co po przeczytaniu rozumiem, jednak zdjęcia się tutaj liczą. Bardzo dziękuję za polecajkę <3 Muah :* Polscy pisarze i pisarki zaprojektowali jakieś ubranko i opowiedzieli o tym jak się ubierają, dlaczego, czy to w ogóle ma znaczenie, a do tego trochę rozważań dookoła. O marketingu, o wizerunku, o przyjemności z ubrań, z ich noszenia, ale i posiadania/kupowania. Bardzo ciekawa perspektywa! Dobór autorów też bardzo mi pasuje. Mądrze prawią! Tutaj właśnie jedna uwaga - no... nie wszyscy i nie na każdy temat. Panie autorki, które same siebie opisują jako feministki, bardzo deprecjonują kobiety, które farbują włosy, robią zabiegi, botoks. Szalenie mi się to nie podoba. Wielokrotnie wspomniane jest to, że siwe włosy są lepsze niż te farbowane, że farbowanie siwych włosów to ucieczka przed sobą, przed dojrzewaniem, i inne takie pierdoły. Po pierwsze - jeśli ktoś tak to traktuje ok, ale dlaczego nie miałby uciekać przed starzeniem, jeśli na to właśnie ma ochotę? Po drugie, to co, jak się nie ma siwych włosów to można farbować, a jak są siwe, to już nie można, bo to ucieczka? Pierdoły okrutne. Sama kocham siwe włosy, ani pół jeszcze nie mam (34 lata),ale bez przesady, niech każdy robi z włosami co chce, ja miałam niebieskie, szare, czarne, żółte, rude, pomarańczowe, różowe, białe i nie wiem jakie jeszcze. Bo mogłam. Mam fantazję to rozjaśniam, nie mam to nic nie robię. I naprawdę nie ma co do tego dorabiać żadnej filozofii. To samo z botoksem, niektóre osoby mam wrażenie chciałyby medal z okazji tego, że go nie robią. Nie rozumiem kultu naturalności nad wspomaganą urodą, jak komuś się podobają zmarszczki, niech ma, jak mu się nie podobają, niech nie ma. Żadnego ukrytego dna. Zero. Nie podobało mi się to wywyższanie i umniejszanie innym. Ciekawostka - książka została wydana zanim Sylwia Chutnik (moja ulubiona) ogłosiła coming out, więc wspomina o chłopaku, nie dziewczynie :) Książka jest pięknie wydana, papier matowy, ale bardzo dobrze się to czyta. Piękne łamanie, składanie, ojejku jejku, no zachwyty nad zachwytami. Bardzo do mnie trafiło i gorąco polecam.
Mylengrave - awatar Mylengrave
ocenił na102 miesiące temu
Jej ciało i inne strony Carmen Maria Machado
Jej ciało i inne strony
Carmen Maria Machado
„Jej Ciało i Inne Strony” to zbiór opowiadań a jednocześnie debiut autorki. Realne problemy społeczne kobiet są połączone z surrealizmem i realizmem magicznym. To połączeni powoduje że te historie mają inny wydźwięk i dzięki temu to o czym opowiada autorka może dotrzeć do większej ilości osób, które to potrzebują. Dalsza część to moje opinie i przemyślenia na temat poszczególnych opowiadań. „Mężowski Szew” Ciekawe opowiadanie którego nie do końca zrozumiał_m. Opowiada ono o kobiecie z tajemniczą zieloną wstążką na szyi. Poznaje swojego przyszłego męża na imprezie, kiedy ma 17 lat, i od tamtej pory wszystko dobrze się wiedzie. Oboje są szczęśliwi, kochają się, potem mają dziecko i wygląda na to że wszystko się dobrze kończy. Jednak przez całą tą historię czułam że coś jest odrobinę nie tak. Czekał_am aż coś złego się stanie a ostatecznie dopiero pod koniec może coś złego się stało. Przez tą całą tą historię każdy z tych dwóch mężczyzn w jej życiu chciał wiedzieć co znajduje się pod jej wstążką. Odganiała ich i prosiła żeby zostawili tą wstążkę, kiedy oni chcieli ją ściągnąć. Jedna kobieta którą poznała podczas szycia strojów na przedstawienie syna, miała żółtą wstążkę na palcu (chyba środkowym) i mówi naszej bohaterce: „To takie męczące, prawda?”. Ostatecznie, pod koniec, dowiadujemy się o co chodzi z tą wstążką. Kiedy jej mąż ją odwiązuje, jej głowa po prostu odpada. Jest w tym opowiadaniu wiele szczegółów które mogą naprowadzić na prawdziwy sens tej historii. Na przykład to że mąż, tuż po tym jak ona rodziła dziecko i lekarz musiał zrobić nacięcie ale nie na brzuchu, on prosi lekarza o dodatkowy szew. Tak jak powiedział lekarz: „ … jest ciasno i wszystkim się podoba.” Fuj. Rzygać się chce. Jaki jest morał tej historii? To, że nawet jeśli jesteśmy w szczęśliwym związku, dalej oczekujemy czegoś złego? Bycie lub udawanie idealnej kobiety/żony, nawet jeśli się nam to podoba, to w głębi jest to męczące i tracą przez to głowę? Czy perwersja mężczyzn przez całą historię była taka straszna, że nawet jeśli prawie wszystko jest idealne, to dalej jakoś podświadomie się czegoś boją? Na to pytanie w tej historii nie znam odpowiedzi. Może wszystkie są prawdziwe, a może żadna nie jest. Wy sami musicie przeczytać tą historię i dojść do własnych wniosków. „Inwentarz” To opowiadanie już mi się bardziej podobało niż poprzednie. Kobieta opowiada o ludziach których spotkała i z którymi się przespała. Jedna kobieta. Jeden mężczyzna. Dwóch chłopaków, jedna kobieta. A przez całą tą historię, w tle, jest tajemniczy wirus, który zaczął się rozprzestrzeniać. Nie wydaje mi się żeby ta historia była jakiegoś typu przestrogą lub krytyką czegoś. Może tytuł „Inwentarz” wskazuje na to że czasami ludzie traktują innych ludzi jak rzeczy w sklepie, które mogą sobie wybierać i wymieniać do woli. Ja jednak myślę że to opowiadanie opowiada o czymś innym. O tym, że przez całe nasze życie spotykamy dużo różnych ludzi, z którymi będą łączyć nas różne relacje, inni zostaną na dłużej a jeszcze inni będą chwilowym spotkaniem. To wszystko nas kształtuje i nikt nie powinien tego ukrywać. Myślę też, że autorka nawiązywała do tego, że niektóre osoby krytykują kobiety za to z iloma osobami się przespały, jakby to było nie do pomyślenia, że przez np.: 30 lat naszego życia, możemy się przespać z więcej niż jedną osobą. Wracają do wirusa, o którym wcześniej wspomniał_m. Wydaje mi się może być on, takim można powiedzieć, fizycznym przedstawieniem śmierci. Może przyjść w każdej chwili i nam odebrać kogoś bliskiego. Sine ciało, przekrwione oczy i krew pod paznokciami które ten fikcyjny wirus powoduje trochę nas na tą interpretację naprowadza. W tej historii główna bohaterka wynosi się ze swojego domku nad morzem, bo kobieta która przygarnęła, została zainfekowana. Nasza bohaterka się wyniosła na mała wyspę, a ta kobieta została. Tak jak po czyjejś śmierci, nawet jeśli tej osoby już nie ma, to tak jakby ona dalej tu z nami była. „Matki” Wow! Nie wiem co powiedzieć. Historia o kobiecej parze, w której jedna z nich, magiczne, bez żadnego mężczyzny ani jakiegoś innego zabiegu urodziła dziecko i zostawiła je oraz główną bohaterkę. Tak jak dwie poprzednie historie, ta także jest opowiadana w pierwszej osobie, więc świat i cała ta historia mogą być wymysłem osoby opowiadającej. Myślę że tu trochę tak jest. Na pewno mamy tu niepodważalne fakty, np.: główna bohaterka kochała swoją partnerkę, chciała mieć z nią dziecko o imieniu Mare oraz to że jej partnerka była przemocowa. Ten ostatni fakt, jest subtelnie wpleciony w opowiadanie. Bohaterka przypomina sobie że jej ukochana rzuciła nią o ścianę tak mocno że zrobiło się pęknięcie, mówi o tym że raz mówiła w łóżku do niej że ją kocha, a raz że nie powinna tak mówić, bo ona by tak do niej nigdy nie powiedziała. W pewnym momencie nauczycielka w toalecie podsłuchuje jej rozmowę z partnerką przez telefon i mówi naszej bohaterce że to nie jest normalne. Ma także problemy z dzieckiem z którym została sama, bez pomocy drugiej osoby, bo nie była na nie przygotowana. Snuje ona historie o tym jak to dziecko dorasta, jakie jest ono kochane, o jej pierwszych szkolnych prześladowcach i ukrywaniu smutku. Pod koniec, w kulminacyjnej części opowiadania, pojawia się drugie dziecko, młodszy brat Mary, Tristan. Wchodzi on za swoją starszą siostrą do domu a za nimi wchodzi para (mężczyzna i kobieta),pytają się głównej bohaterki kim jest i co robi w ich domu i mówią dzieciom żeby się ich trzymali. Muszę powiedzieć że to zakończenie mnie troszkę zatrzymało w mojej interpretacji. Jestem pewn_, że opowiadane jest o agresywnych związkach w które ludzie wchodzą bo kochają drugą osobę na tyle żeby w nim zostać. Mówi też o partnerach, którzy zostawiają matki same z dzieckiem oraz o bólach i trudnościach związanych z wychowywaniem dziecka które tak nagle się pojawiło oraz trochę nas zniszczyło. Nie wiem tylko jak zinterpretować to zakończenie i nie wiem czy ono ma być jakoś zinterpretowane. Może ono po prostu ma być confusing, a może nasza główna bohaterka popadła, gdzieś po drodze, w psychozę i część tej historii wymyśliła żeby zapełnić tą pustkę, którą jej partnerka zostawiła po sobie. To jest magia takiego typu opowiadań, że możemy sami zdecydować, czy to ma jakieś głębsze znaczenie czy nie, a i tak każde podejście będzie prawidłowe. „Wyjątkowo Odrażające” Wow! Nie spodziewał_m się że to opowiadanie będzie aż tak ciekawe. W porównaniu z poprzednimi, ta mi się najbardziej podoba. Historia jest przedstawiona jako opis odcinków serialu detektywistycznego, mówi o parze detektywów których zaczynają nawiedzać duchy dziewczyn, które padły ofiarą przestępstw na tle seksualnym. Musze powiedzieć, że opowiedzenie historii w ten sposób jest bardzo efektywne i jeszcze bardziej dodaje do tej historii dozę surrealizmu. Zaczynamy opowiadanie, jak typowy serial w tym gatunku i powoli nasi bohaterowie są rozkładani na czynniki pierwsze za pomocą tych paranormalnych wydarzeń. Opisy śmierci dziewczyn, miasto oddychające pod naszymi stopami, duchy zabitych osób z dzwoneczkami zamiast oczu oraz sobowtóry głównych bohaterów, dobrze kontrastują z rzeczywistością, oraz realnymi faktami i przemyśleniami na temat niesprawiedliwości związanych z napaściami na tle seksualnym, jak wychowujemy naszych synów i kryzysach wiary. Podobało mi się jakie to było większość czasu subtelne, ale jak było trzeba, to autorka nie bała się powiedzieć wprost co myśli o niektórych sprawach. Efektowne, przerażające i prawdziwe jak prawo jest niesprawiedliwe i bardzo często nie wierzy oraz nie daje sprawiedliwości wobec ofiarom gwałtów, pedofili i innych tego typu przestępstw. Główni bohaterowie, Benson i Stabler, są dobrze zarysowanymi i nie dwuwymiarowymi postaciami. Jestem zadziwion_ jak w takim formacie autorce udało się przedstawić te postacie oraz ich relacje i wszystkie ich niedoskonałości. Cała ta historia to opowieść o zboczeniu mężczyzn wobec kobiet, tak jak wcześniej napisał_am o niesprawiedliwości wobec ofiar napaści seksualnych, o prostytucji ale tej nie z wyboru, o przymykaniu przez społeczeństwo oka na różne czyny, normy społeczne które zmuszają kobiety do szukania partnera bez pozwolenia na szukanie miłości bez względy na płeć i orientację, o tym jak wychowujemy naszych synów, jak traktujemy nasze córki oraz o strachu jaki nam towarzyszy kiedy je mamy. „Prawdziwe Kobiety Mają Ciała” W tym opowiadaniu, autorka pisze o pewnym sklepie z sukienkami oraz o tajemniczym zjawisku lub chorobie, gdzie kobiety stają się przeźroczyste, tak jak duchy. Krótka, treściwa i całkiem dobra historia ale niestety, nie zachwyciła mnie tak samo jak poprzednie. Nasza główna bohaterka pracuje właśnie w tym sklepie i dba o sukienki a później dowiaduje się że te kobiety które zapadły w tą chorobę, tak jakby są wszywane w te sukienki, które każda dziewczyna che mieć, z własnej woli. Dobrze poprowadzona, mówi o kanonie piękna i związanym z tym kłopotami które wyrządza wobec kobiet, że jeśli one się w jakiś sposób nie przystosują, jak nie będą dążyć do tego wyidealizowanego obrazu kobiety, to znikną, a nawet wtedy, przez właśnie tą społeczną presję, będą dalej próbowały i nawet jeśli ktoś im pokaże że można inaczej żyć, to one zostaną w tym samym miejscu. Jest to także historia o kobietach które wyłamują się z tego kanonu i starają się być sobą, nawet jeśli zaczynają, w cudzysłowie „znikać”, oraz walczą z tymi nierównościami, będąc tymi niewidzialnymi dla społeczeństwa. Trafna, prosta i ciekawa historia ale raczej nie zostanie ze mną na dłużej. „Osiem Kęsów” To opowiadanie podobało mi się bardziej niż poprzednie. Mówi ono o kobiecie która poddaje się dziwnemu zabiegowi w którym usuwa się jelita itd., żeby być piękną. Historia przerażająca a zarazem prawdziwa, autorka nie bawi się w subtelność, tak jak w poprzednich opowiadaniach i mówi wprost o tym jak kobiety za pomocą inwazyjnych zabiegów i dziwnych diet, próbują dostosować siebie do społeczeństwa, które oczekuje że będą one piękne i idealne w każdym calu. Tytuł „Osiem Kęsów”, to dieta którą główna bohaterka stosuje wobec siebie żeby schudnąć. Tylko osiem kęsów. Mamy tutaj też narzucanie swoich ideałów i niespełnionych marzeń na swoje dzieci. W pewnym momencie, główna bohaterka dzwoni do swojej córki żeby powiedzieć jej, że przechodzi zabieg a córka zaczyna na nią wykrzykiwać i pytać czy aż tak nienawidzi siebie/swojego ciała. Później córka dzwoni do niej i pyta się naszej bohaterki, czy ją kocha i czy ją kocha w całości. Oczywiście, ona nie odpowiada na to pytanie. Niestety, tak jak w prawdziwym życiu, matka nie kocha jej w całości. Córka ma „koleżankę” z którą mieszka i mama podejrzewa że to nie jest zwykła koleżanka i się zastanawia czemu córka jej tego nie powie. Pod koniec wyobraża sobie że ona umrze w wieku 79 lat i córka przyjedzie na coroczne odwiedziny z jej małą córką. No kurde, ciekawe czemu twoje własne dziecko nie chce ci powiedzieć że ma dziewczynę. Podsumowując, jest to ciekawa historia która jest aż nazbyt prawdziwa i jeszcze bardziej przeraża, bo my wszyscy znamy takie osoby oraz wiemy o tym jak to wygląda np.: w Korei Południowej gdzie, to wszystko się dzieje na o wiele większą skalę. „Rezydentka” To opowiadanie bardzo mi się podobało. Klimatem trochę przypominało „Czerwone Drzewo” Caitlin R. Kierman, więc to jest logiczne, że mi się spodobało. Historia mówi o „Diablim Gardle”, czyli o takim hotelu/kurorcie dla artystów, którzy muszą najpierw dostać zatwierdzone stypendium, żeby tam w spokoju i ciszy tworzyć. Ciekawa i wielowymiarowa, całkowicie się wciągn_ł_m w tą historię. Bardzo mi się podobało, jak autorka przedstawiła to miejsce i postacie, odrobinę jak we śnie lub w jakimś abstrakcyjnym koszmarze. Trochę jest tutaj przemyśleń na temat sztuki i jak ona nas kształtuje np.: kiedy piszemy powieść, to czy nie przerzucamy odrobiny siebie i swoich doświadczeń ze swojego życia. Zadaje pytanie, dlaczego ktoś uważa że coś jest chore i według jakiej miary może to oceniać. O naszych wspomnieniach wydarzeń nad którymi nie mieliśmy kontroli i jak one mogą nas kształtować. Jak krytyka oraz wykorzystanie naszej słabości przez innych na nas działa oraz o szukaniu sensu w tym wszystkim, zgubieniu się i, w ostateczności, odnalezieniu drogi powrotnej. Opowiadanie które rozumie się duchem i trudno je opisać słowami. Na pewno zostanie w sercach artystów, osób które tworzą oraz u osób które chcą zostać zrozumiane. „Towarzyskie Trudności” Ale to było piękne i jednocześnie smutne opowiadanie. Jest ono subtelne i opowiada o pewnej rzeczy, której nie wypowiada ale opisuje sytuacje po. Gwałt, historia po prostu mówi o gwałcie i o ranach które po sobie zostawia. Za pomocą opisów np.: tego jak trochę się trzęsie po dotknięciu jej ramienia przez męża lub jego uspokajanie, że na imprezę którą jadą, nie będzie prawie w ogóle mężczyzn, ukazuje się obraz kobiety zniszczonej i pustej, która chce coś z tym zrobić i w tym jej partner pomaga. Jest też trochę napisane o aktorach w porno i jak się zmuszają i niszczeją, odcinają się od tego co robią myśląc o czymś innym a także o osobach które jednak to lubią. Tematy trudne i czasami kontrowersyjne ale ważne jest, żebyśmy o nich mówili i nie chowali tych tematów pod dywan. Tak samo jak poprzednie, tą historię bardziej rozumie się duchem bo autorka nie pisze wprost o czym to jest ale jak umiesz czytać subtekst, to zamienia się to w piękne opowiadanie.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na81 miesiąc temu
Manhattan Beach Jennifer Egan
Manhattan Beach
Jennifer Egan
„Manhattan Beach” to powieść, która wciąga jak morski wir. Jej głównym motywem jest nurkowanie, co przekłada się na budowę tej książki. Podobnie do powolnego schodzenia na dno morza tu wraz z zanurzaniem się w fabułę musiałam odsłaniać kolejne warstwy, co prowadziło mnie do odkrywania nagromadzonych tajemnic bohaterów. To powieść o Nowym Jorku lat 30. i 40. XX wieku, rozpisana na wielu bohaterów, z misternie odtworzonym tłem społeczno- obyczajowym i skupieniem się na problemach typowych dla tego okresu w Stanach Zjednoczonych: zorganizowana przestępczość, bezrobocie, bieda, a przede wszystkim trudna sytuacja kobiet. Uwielbiam takie powieści- wielkie, z ciekawymi postaciami i z zagadkami do odkrycia. Autorka subtelnie splata losy trojga bohaterów, punktem wyjścia czyniąc krótkie spotkanie na tytułowym Manhattan Beach. Mała Anna, jej ojciec Eddie i szemrany biznesmen Dexter właśnie wtedy zwiążą się niewidzialną nicią i nie uwolnią już nigdy. Nawet śmierć jej nie zerwie. Życie tej trójki związane jest z morzem, bo to w nim przeżyją najważniejsze chwile. Zaryzykowałabym tezę, że to kontakt z morzem odmieni każdego z nich. Eddie, dryfując z towarzyszami na tratwie po katastrofie statku uświadomi sobie, co jest ważne w życiu. Dexter, wioząc Annę i jej sparaliżowaną siostrę nad morze, a później schodząc jedyny raz na dno kanału portowego, obudzi w sobie jakąś czułą nutę i zapragnie żyć uczciwie. I wreszcie Anna, główna bohaterka, spełni swoje marzenie o byciu pierwszą kobietą nurkiem. Anna została przez autorkę ukazana jako kobieta, która zdobywa się na odwagę, by robić to, co dla kobiet wówczas było niedostępne. Młoda dziewczyna wchodzi do typowo męskiego świata, gdzie do tej pory kobiet nie było. Żeby przetrwać musi być najlepsza- i jest. Ale musi też samotnie przebijać szklany sufit. Czytając o schodzeniu Anny pod wodę w ważącym 90 kg stroju nurka pomyślałam, że dopiero pod powierzchnią może ona być człowiekiem prawdziwie wolnym. Tam, gdzie człowieka ogranicza biologia ( brak tlenu, wysokie ciśnienie, ciemność) przestają liczyć się uprzedzenia i konwenanse. Wynika z tego, że tylko wśród ludzi każdy musi odgrywać role, ukrywać swoje potrzeby, samoograniczać się. Pod wodą rządzą inne prawa. Wielką zaletą powieści Jennifer Egan jest odejście od schematyzmu w portretowaniu postaci. Tyle samo uwagi autorka poświęca próbie zrozumienia motywacji kobiet, co i mężczyzn. To prawdziwi ludzie, a nie tylko reprezentanci jakiejś racji, czy ilustracje konkretnego typu zachowań. Postać Dextera nie sprowadza się tylko do pokazania biznesmena z półświatka, ale też wrażliwego i tęskniącego za czymś człowieka. Z kolei Eddie, który na początku wydaje się być po prostu mężem, który uciekł od rodziny, przytłoczony kalectwem jednej z córek i trudnościami finansowymi, okazuje się być zupełnie kimś innym, a jego ucieczka ma inne przyczyny. „Manhattan Beach” jest naprawdę dobrą, wielowymiarową powieścią. Rozumiem przyczyny, dla których nowojorczycy obwołali ją najlepszą powieścią 2017 roku i nominację do nagrody National Book Award 2017. Również polscy czytelnicy docenili ją, przyznając tytuł książki roku w plebiscycie LC w kategorii powieść historyczna. Polecam z całego serca wielbicielom wielkich realistycznych powieści.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na81 rok temu
Księżna jeleń Andrés Ibáñez
Księżna jeleń
Andrés Ibáñez
Przeczytałam książkę i wbrew pozorom bardzo mi się spodobała. Prawdą jest, że w książce pojawia się wiele niedokończonych wątków oraz zbędnych postaci, jednak odnoszę wrażenie iż ten bałagan, a nawet chaos pasuje do książki. W końcu akcja toczy się w świecie w którym panuje dysharmonia i wojna. Wydaje mi się również, iż dodawanie tak wielu postaci ( zdaje się mi się dość ciekawych i barwnych ) ma na celu ukazanie jak różni są ludzie oraz jak różne są ich poglądy odnoszące się do życia i tego co dobre a co złe. Czytając tą książkę miałam wrażenie, iż autor pragnął wywołać w odbiorcy rożny wachlarz emocji. Od skrajnego skonfundowania, złość i ironicznego rozbawienia, aż do rozczarowania i rozgoryczenia. Wręcz odnosiłam wrażenie, że wszystko zostało tak napisane aby czytelnik sam nie wiedział co się dziej i dlaczego dzieje się tak a nie inaczej, chociaż muszę przyznać, że było to całkiem ciekawe odczucie gdy próbowałam odnaleźć się w tym bałaganie :). Co do zakończenia, na początku byłam rozczarowana, bo wyglądało to tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na zakończenie, jednak z czasem doszłam do wniosku, że zakończenie idealnie pasuje w realia naszego świata. Nie zawsze dostajemy to czego pragniemy a czasami nasze sny i marzenia mogą pęknąć niczym przekłuta bańka mydlana w przeciągu jednej doby, a my możemy rozpaczać nad utraconymi marzeniami i starym życiem albo stworzyć nowe marzenia i lepsze nowe życie. Warto też dodać, że te niedokończone watki, chociaż irytujące, dają dość duże pole do popisu naszej wyobraźni. Pozwalają na zadnie takich pytań jak '' dlaczego on/ona postąpił tak a nie inaczej'', '' a co by było gdyby..'' Oraz tego najważniejszego '' Jak postąpił/ postąpiła bym ja?'' Jest to, wydaje mi się dość, ciekawa koncepcja, która pozwala nam nie tylko zbliżyć się do postaci ale również pozwala nam dojrzeć odrobinę prawdy o samym sobie. Tak więc kończąc, nie uważam abym straciła czas czytając ''Księżną Jeleń'' a nawet śmiem twierdzić iż czytając ją stałam się odrobinę mądrzejsza ( jednak jest to tylko moja opinia i odczucia a jak wiadomo każdy ma inne :) ). Tak czy inaczej gorąco polecam, tym co uwielbiają doszukiwać się we wszystkim głębszego znaczenia.
Rajia - awatar Rajia
oceniła na92 lata temu
Dunbar Edward St Aubyn
Dunbar
Edward St Aubyn
„Władza to korona z cierni, którą król sam nakłada sobie na głowę, by na końcu przekonać się, że jedyne, co posiada, to własne szaleństwo”. To zdanie mogłoby stanowić klamrę spinającą powieść Edwarda St Aubyna „Dunbar”. Książka powstała w ramach projektu Hogarth Shakespeare, w którym współcześni pisarze mierzą się z dziełami barda ze Stratfordu. St Aubyn wziął na warsztat „Króla Leara”, przenosząc go w realia bezwzględnego świata wielkich korporacji i mediów. To ambitna próba, która jednak – mimo błyskotliwego stylu autora – zasługuje na ocenę 6/10 ze względu na pewną mechaniczną wtórność względem oryginału. Medialny imperator w potrzasku Henry Dunbar to kanadyjski magnat medialny, który u schyłku życia zostaje podstępem uwięziony przez swoje dwie starsze córki, Abigail i Megan, w luksusowym domu opieki w Anglii. St Aubyn świetnie oddaje dynamikę rodzinnej nienawiści; córki Dunbara to współczesne wersje Goneryli i Regany – zimne, wyrachowane i pozbawione skrupułów w dążeniu do przejęcia imperium ojca. Autor, znany z cyklu o Patricku Melrose, z właściwą sobie zjadliwością portretuje wyższe sfery, ich narcyzm i emocjonalną pustkę. Ucieczka Dunbara z ośrodka i jego błąkanie się po wzgórzach Kumbrii to bezpośrednie nawiązanie do sceny na wrzosowisku, gdzie upadek potęgi idzie w parze z rozpadem umysłu. Blaski i cienie adaptacji Największą zaletą powieści jest język St Aubyna – precyzyjny, pełen ciętego humoru i trafnych diagnoz psychologicznych. Postać Petera, alkoholika i towarzysza ucieczki Dunbara, pełniącego funkcję Błazna, wprowadza do narracji tragikomiczny pierwiastek. Głównym problemem jest zbyt niewolnicze trzymanie się struktury Szekspira. Tam, gdzie oryginalny dramat poraża kosmicznym wymiarem tragedii, współczesna wersja momentami osiada na mieliźnie thrillera korporacyjnego. Zło córek wydaje się tu zbyt jednowymiarowe, a odkupienie Dunbara i jego relacja z „tą dobrą” córką, Florence (Kordelią),bywa nazbyt sentymentalna w porównaniu do surowości pierwowzoru. „Dunbar” to sprawnie napisana, inteligentna proza, która dostarcza satysfakcji głównie tym, którzy lubią odnajdywać literackie kody i nawiązania. Edward St Aubyn udowadnia, że mechanizmy władzy i zdrady są niezmienne od wieków, jednak w tej konkretnej odsłonie zabrakło mu nieco odwagi, by całkowicie zerwać ze smyczą Szekspira i zaproponować coś autentycznie świeżego. To dobra lektura na dwa wieczory, która błyszczy formą, ale w treści pozostaje jedynie poprawnym echem wielkiego dramatu. Dla fanów autora to pozycja obowiązkowa, dla reszty – jedynie solidna rzemieślnicza robota, która nie dorównuje sile jego autorskich cykli.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na66 dni temu
Psikus Domenico Starnone
Psikus
Domenico Starnone
„Psikus” jest moją pierwszą przeczytaną książką włoskiego pisarza Domenico Starnone. Muszę przyznać, że powieść czekała na półce dość długo żebym zapoznała się z jej treścią, bowiem prawie pięć lat, nie mniej jednak uważam, że na każdą książkę jest odpowiedni czas. Jest to dzieło z gatunku literatura piękna, finalista nagrody National Book Award w kategorii literatura w przekładzie w 2018 roku. Książka wydana jest w twardej oprawie, a zdjęcie na okładce może nie jest zbyt malownicze, gdyż przedstawia rozlane mleko i kawę, jednakże przywodzi na myśl połączenie pokoleń. I w tym przypadku nie jest to bezpodstawne skojarzenie. Głównym bohaterem powieści jest mieszkający w Mediolanie siedemdziesięcioletni Daniele Mallarico sławny ilustrator i pracoholik, dla którego kariera zawodowa jest całym życiem. Na prośbę córki, przyjeżdża do rodzinnego Neapolu, żeby opiekować się przez kilka dni czteroletnim wnukiem Mario. Ten zasadniczo krótki czas spędzony w domu z dzieciństwa w towarzystwie żywiołowego dziecka nie tylko przywołuje duchy z przeszłości ale stawia przed Daniele pytanie czym jest prawdziwy sens życia. Czy udało się bohaterowi znaleźć odpowiedź oraz na czym polegał tytułowy psikus – zainteresowanych odsyłam do kart powieści. Uważam, że jest to naprawdę ciekawa książka z niebanalną fabułą sprawnie poprowadzoną przez Autora. Generalnie akcja powieści toczy się w kilku pokojach włoskiego mieszkania. Narratorem powieści jest główny bohater, co pozwala zrozumieć cechy charakterystyczne i spojrzenie z perspektywy seniora. Bohaterowie są świetnie wykreowani, dziadek Daniele i wnuk Mario zostali dobrze opisani zarówno w różnicach charakterów jak i z łączącym ich talentem do rysunku. Lekkie pióro Autora, powoduje że książkę czyta się szybko i płynnie. Opisana historia pokazuje istotę relacji pomiędzy członkami bliskiej rodziny oraz jak ważne jest wychowanie dzieci i poświęcanie im czasu. Książka jest przede wszystkim o przemijaniu młodości, kariery zawodowej i życia. W mojej ocenie jest to historia z przesłaniem mówiącym żeby spojrzeć na siebie i zastanowić się czy w biegu codziennego życia nie umyka nam coś naprawdę ważnego. Polecam tę powieść każdemu, kto lubi nietuzinkową fabułę i jej łagodny przebieg. Można przy tej pozycji odpocząć i przyjemnie spędzić czas. Mnie osobiście przypadła ta książka do gustu i chętnie przeczytam pozostałe dzieła Autora wydane w Polsce. Polecam serdecznie.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na81 rok temu
Widzi mi się Zadie Smith
Widzi mi się
Zadie Smith
Zadie Smith tworzy felietony i eseje tak jak inni tworzą beletrystykę - maluje obrazy a potem wplata historie z życia, dodaje humor, refleksję, gorycz, bunt i sprzeciw cały garściami. "Widzi mi się" to zbiór esejów poufałych, do których (podobnie jak we wcześniejszym zbiorze "Jak zmieniałam zdanie. Eseje okolicznościowe") autorka sięga wzorując się na stylu Anne Fadiman ("Ex libris. Wyznania czytelnika"). Przeplata się w tym zbiorze mnóstwo wątków: bunt przeciwko prywatyzacji przestrzeni miejskiej, próba zrozumienia przyczyn brexitu, oburzenie z powodu zamykania bibliotek publicznych (które Smith postrzega jako "zbiór indywidualnych przestrzeni", a nie funkcję) i brak akceptacji dla pogłębiającej się klasowości pozornie demokratycznych społeczeństw. Poczucie własnej odpowiedzialności krzyżuje się z bezsilnością. Teksty można (należy?) czytać w dowolnej kolejności - mają różny wydźwięk i nie wszystkie są równie zajmujące - niewątpliwie najlepiej wypadają te, w których Zadie Smith zawarła opowieści o własnym życiu, jako komentarz do obserwowanych zmian. Wykorzystuje przy tym zgrabne analogie, przeskakuje od rozważań literackich do refleksji politycznych, od Anomalisy Kaufmana, od tańca i choreografii do literatury i pisarstwa, od Facebooka i Marka Zuckerberga do władzy absolutnej (nazywa nas „więźniami rozbieganych myśli pewnego studenta drugiego roku”). Imponuje jej erudycja i łatwość dokonywania porównań, doszukiwania się sensu, umiejętność uogólniania i syntezy, doszukiwania się prostoty i złożoność w codziennych zjawiskach, spoglądania przez lupę, po to by za chwilę przenieść się na poziom meta i z lotu ptaka ocenić te same zjawiska. Wątki związane z awansem społecznym, wolnością wynikającą z przynależenia do niższej klasy średniej, problemami rodzinnymi (znakomite opowiadanie Łazienka) czy też macierzyństwem zgrabnie łączą się z literaturą i malarstwem figuratywnym. Wiele esejów składa się na swoistą kronikę początku XXI w. Kronikę raczej smutną zważywszy na kryzys demokracji, liberalizmu, państwa, multikulturalizmu, więzi międzyludzkich, kultury - i pewnie długo by wymieniać czego jeszcze. Zadie Smith wychowała się w robotniczej dzielnicy Brent (północno-zachodni Londyn),która od czasów jej dzieciństwa uległa istotnym przeobrażeniom i stopniowej gentryfikacji, tracąc dawny urok, liczne obiekty. Ten los dzieli wiele dzielnic i miast na świecie, ale mało kto z takim bólem potrafi pisać o bezsilności ruchów społecznych. I chociaż autorka pisze sama o sobie: "Nie jestem filozofką ani socjolożką, dyplomowaną wykładowczynią literatury czy filmoznawstwa, politolożką, zawodową krytyczką muzyczną ani dziennikarką z prawdziwego zdarzenia" - czujemy, że jest po trochu każdą z nich. Jako córka białego mężczyzny i czarnej kobiety, Zadie Smith poznała na wykot problemy poszukiwania tożsamości w świecie, który coraz silniej utrwala podziały. A jednak autorka opisuje swoje przeżycia i poglądy bez ideologicznego zacięcia; z ogromną czułością i empatią, pełnym zrozumieniem dla oponentów i staraniem znalezienia możliwego rozwiązania. Może dzięki temu przytłaczająca lista wątków przyprawiających o ciężką depresję, pomimo ładunku smutku ("Elegia na zmiany pór roku"),czasami przynosi odrobinę otuchy a nawet mściwego triumfu (np. w eseju "Blues z północno-zachodniego Londynu", kiedy okazuje się, że "urokliwe muzeum pozbawiło deweloperów kilku tysięcy stóp kwadratowych najbardziej atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych"). Czasem próbuje też szukać przeciwwagi dla własnych niewesołych obserwacji. Pisze na przykład: "Tylko ktoś umyślnie ślepy może ignorować fakt, że historia istnienia człowieka na Ziemi to równocześnie historia cierpienia - okrucieństw, morderstw, masowej zagłady, korupcji i cyklicznych potworności we wszelkiej postaci. Nie ma kraju, który byłby od tego wolny, nie ma ludu, który nie byłby splamiony krwią; nie ma plemienia, które byłoby całkowicie wolne od winy. Istniej jednak coś, co to rekompensuje: stopniowy postęp. Jeżeli ktoś przyjmuje perspektywę apokaliptyczną, może wygląda on na nieznaczny, ale z punktu widzenia kogoś takiego, jak ja kto nie tak dawno nie miał prawa głosować ani pić w miejscach publicznych tej samej wody co współobywatele, ani wyjść za mąż za człowieka, którego wybrał, ani mieszkać w określonej okolicy, jest to postęp olbrzymi."
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na75 lat temu
Magnes Lars Saabye Christensen
Magnes
Lars Saabye Christensen
Lata 70., norweski kampus. Jokum, nieśmiały i zakompleksiony wrażliwy student, jest zakochany w Synne, z którą dzieli pokój w akademiku. Tak zaczyna się historia relacji dwojga ludzi, poprzez pryzmat której poznajemy kolejnych bohaterów, ich wnętrza, ale także świat artystyczny, akademicki, Norwegię, zachodzące w niej przemiany. Chociaż głównym wątkiem łączącym wszystkie pozostałe jest związek Jokuma i Synne, powieść Christensena nie jest romansidłem. Losy bohaterów są okazją do pokazania przemian w społeczeństwie, relacji między pokoleniami. Christensen nie zostawia suchej nitki na środowisku artystycznym, wraz z jego snobizmem i mocno rozprawia się też z hipokryzją lewicujących środowisk akademickich lat 70. Bananowe dzieci, które z zaangażowaniem wcielają się w rolę hunwejbinów tępiących każde odstępstwo od rewolucji, tak naprawdę wystarczy poskrobać paznokciem, by spod spodu wyszły puste słowa i fałsz. Autor jak zwykle pisze troszkę o sobie. Jest terapia, uzależnienia, pisarz zmagający się z kryzysem i próbujący rozgryźć sens życia, Duńczyk w Norwegii, odchodzenie, pożegnanie bliskich. Nie czułam jednak, żeby Christensen się powtarzał ani grał tę samą melodię. Jokum nie jest narratorem, ale świat widzimy raczej z jego perspektywy – ciekawiło mnie, jak by na te wszystkie rzeczy patrzyła Synne, zwłaszcza że ciężko było mi polubić tę postać. Wydawała mi się bardzo apodyktyczna, zawłaszczająca, zimna, miejscami wraz pozbawiona serca. Może wgląd w jej spojrzenie by tu coś zmienił?
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na81 miesiąc temu
Spadek Vigdis Hjorth
Spadek
Vigdis Hjorth
Odcięta gałąź „Napis nad moim losem na ziemi: „Spętana dzieciństwem”. Ponad pięćdziesiąt lat, a nadal poddana strachowi przed rodzicielskim autorytetem, którego boją się dzieci” [1]. Bergljot - bohaterka powieści „Spadek”, norweskiej autorki Vigdis Hjorth, ma ponad 50 lat. Jest pisarką - zajmuje się krytyką teatralną. Ma już za sobą - a przynajmniej tak można by uznać - dzieciństwo, młodość, małżeństwo, macierzyństwo. Jej dość zamożni rodzice zestarzeli się, więc postanowili zapisać majątek czwórce swoich dzieci: starszym – synowi Bardowi, córce Bergljot i ich młodszym siostrom Astrid i Asie. Wbrew składanym wcześniej zapewnieniom podzielenia majątku na równe części, testatorzy postąpili inaczej, co z kolei, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, wywołało rodzinny spór. Historia jakich wiele - niesmaczna, jak każdy konflikt krewnych o pieniądze. Testament powstał, mimo towarzyszących całemu procesowi sprzeciwów, a los zrządził, że spadkobiercy nie musieli długo czekać na jego oficjalne otwarcie. Z powodu tragicznego w konsekwencjach upadku ze schodów, umarł 85-letni ojciec bohaterki i jej rodzeństwa, pozostawiając po sobie wspomniany wyżej spadek, żonę, dzieci, wnuki i coś, co w tych okolicznościach po raz kolejny dało o sobie znać - ukrywaną, a raczej nieprzyjmowaną do wiadomości, przemilczaną przez lata historię z przeszłości - tajemnicę. Tajemnica, to może nie jest w tym wypadku odpowiednie określenie – używam go jednak, z uwagi na chęć ukrycia szczegółów. To krótki zarys fabuły powieści, która zaraz po ukazaniu się w 2016 r. w Norwegii (polska premiera w Wydawnictwie Literackim miała miejsce w 2018 r.),wywołała wiele kontrowersji i przyczyniła się do publicznej debaty na temat przedstawionych w niej wydarzeń oraz występujących, jak podejrzewano, wątków autobiograficznych. Czy są jeszcze jakieś rodzinne sprawy i problemy, których literatura nie poruszyła, a które mogłyby zostać przedstawione w sposób nowatorski? Okazuje się, że tak. Pierwszoosobowa narracja Bergljot, zarówno ta prowadzona w czasie teraźniejszym, jak retrospektywna, jej forma imitująca autentyczne przemyślenia z ich naturalnym chaosem, powtórzeniami, zwrotami, odwoływaniem się do snów, pozwala czytelnikowi nie tylko poznać kulisy całej sprawy, ale nieomal dotknąć i osobiście doświadczyć trudnych emocji bohaterki - osoby, która w imię uwolnienia się z rodzinnych, a opresyjnych dla siebie układów, zdecydowała się na zerwanie kontaktów z rodzicami i rodzeństwem. Bergljot jest inteligentna, odniosła zawodowy sukces i bardzo lubi swoją pracę. Ma dobry, ciepły kontakt z dorosłymi dziećmi, partnera i przyjaciół wspierających ją, znajduje się, jak to ładnie określa andragogika, u progu późnej dorosłości, przeszła terapię, a mimo to nadal pozostaje pod presją wydarzeń z dzieciństwa. Wciąż nie może uwolnić się od roli bezbronnego dziecka autorytarnych rodziców i na nowo przeżywa swój dramat niewysłuchanej ofiary, odrzuconej córki i siostry. Zerwanie kontaktów nie zapewniło jej, o czym mamy się przekonać, spokoju, którego tak bardzo szukała, a śmierć ojca niczego nie rozwiązała, a przeciwnie, wymogła na niej zmierzenie się po raz kolejny - nie otrzymujemy odpowiedzi, czy ostateczny - z problemem jej życia, który tak naprawdę był problemem całej rodziny. Wszyscy jej członkowie są w jakiś sposób uwikłani w sytuację, która już w przeszłości wymagała i dalej zmusza ich do zajęcia stanowiska w sprawie – do określenia się. Konsekwencje przyjęcia wobec bohaterki zdecydowanej i jednoznacznej postawy dotkną z pewnością każdą z występujących postaci – i to jest sednem. Z tego wszyscy uczestnicy dramatu, jak się wydaje, zdają sobie sprawę. Bergljot, której perspektywę widzenia problemu czytelnik poznaje najlepiej, doskonale rozumie motywy postępowania uczestników rodzinnego sporu, w ponadprzeciętny sposób umie ocenić rolę jaką odegrała w jej życiu postawa ojca i matki, a jednak nie potrafi unieść konsekwencji swojego wyboru – wyboru drogi odcięcia się od rodziców. Tak głęboko tkwi w niej społecznie nakazana konieczność okazywania im szacunku, szczególnie kiedy stają się starzy i niedołężni, że poczucie krzywdy wciąż walczy w niej, z poczuciem obowiązku. Postać neurotycznej, nieszczęśliwej, uciekającej czasami w alkohol Bergljot, pokazuje jak bardzo zakorzenione są w naszej psychice zarówno potrzeba bezwarunkowej rodzicielskiej miłości i szczera chęć wypełnienia roli opiekuna starych rodziców, ale równie silnie naturalna potrzeba szacunku dla siebie, poszukiwania zadośćuczynienia, akceptacji, zrozumienia i uznania przez otoczenie, a przynajmniej wysłuchania „naszej” prawdy. Czy można wyrzec się tych wartości w imię spokoju swoich krewnych, w imię utrzymywania powierzchownych kontaktów rodzinnych i zewnętrznych pozorów tak zwanej "normalności"? Czy może tak właśnie trzeba – bo minęły lata, są jeszcze dzieci i wnuki, spragnione kontaktów z dziadkami? Czy wreszcie w rodzinie wszystko da się zapomnieć, odciąć, unieważnić? I w jakich okolicznościach? Co zrobić z takim odkryciem: że hipokryzja i strach, chęć osłonięcia się przed osądem społecznym może, jak się okazuje, być głównym motywem działania rodziców? Tych rodziców, o których chcielibyśmy przecież zawsze myśleć, że nas kochają i chcą wyłącznie naszego dobra. Czytelnik sam musi zdecydować, jak odnaleźć się w tym poszarpanym przez emocje świecie Bergljot i jej rodziny, w którym prawie wszyscy czują się nieszczęśliwi - ofiara i sprawca, współwinni i niewinni, i ci którzy w imię kompromisów nie potrafili opowiedzieć się po właściwej stronie. To niepokojąca i poruszająca proza, ale pomimo bolesnej prawdy w niej zawartej trudno było mi się od niej oderwać, Utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna scena: bohaterka od kilku dni leży w szpitalnym pokoju razem ze starszą kobietą, której nikt nie odwiedza. Za szpitalnymi oknami rozciąga się szeroka panorama nieba. Pewnego wieczoru, kiedy jeszcze nie śpią, na ciemniejącym po burzy horyzoncie ukazuje się im dobrze widoczna, spektakularna tęcza. Obie są tak samo zachwycone i podekscytowane tym zjawiskiem, a Bergljot zauważa, że może rodzina nie jest jednak najważniejsza i żadna wizyta krewnych nie dałaby samotnej starszej pani takich emocjonujących, dobrych przeżyć. To kontrowersyjna, ale jakże w niektórych przypadkach prawdziwa, refleksja. Smutna – ważna lektura. Tak jak pastelowa grafika na okładce książki, która przedstawia delikatnie zarysowane kontury domu i drzewo na pierwszym planie. Z początku niczego nie zauważamy: dom, drzewo, krajobraz, dopiero po chwili, a może nawet dopiero podczas lektury, kiedy sięgamy po książkę po raz kolejny i uważniej przyglądamy się rysunkowi, widzimy, że drzewo nie ma liści, a jedna z jego najgrubszych gałęzi jest odcięta. Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym. [1] Vigdis Hjorth, „Spadek”, przeł. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Literackie, 2018 r., s. 58.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na88 dni temu

Cytaty z książki Sztuka radości

Więcej
Goliarda Sapienza Sztuka radości Zobacz więcej
Więcej