rozwińzwiń

Tajemnice konklawe 1978

Okładka książki Tajemnice konklawe 1978 autorstwa Jacek Moskwa
Okładka książki Tajemnice konklawe 1978 autorstwa Jacek Moskwa
Jacek Moskwa Wydawnictwo: Znak reportaż
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2018-10-03
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-03
Język:
polski
ISBN:
9788324054442
Klucz do konklawe

Jan Paweł I zapytany przez jednego ze swoich sekretarzy powiedział, że to nie on powinien zostać papieżem, ale kardynał, który w Kaplicy Sykstyńskiej w czasie konklawe siedział naprzeciw niego: ten, którego wybrał Paweł VI – Karol Wojtyła. Skąd wzięło się w nim takie przeświadczenie? Czy Jan Paweł II rzeczywiście mógł zostać papieżem już w sierpniu 1978 roku, a jadąc na październikowe konklawe, zakładał, że nie wróci już do Polski? Czy jego wybór istotnie mógł być spowodowany niezręczną wypowiedzą kardynała Siri, głównego kandydata do Piotrowego tronu, którą zraził do siebie część kardynałów?

Jacek Moskwa, wieloletni korespondent polskich mediów w Watykanie, biograf Jana Pawła II dotarł do ostatnich świadków tamtych dni – kardynałów, dziennikarzy i bliskich Karola Wojtyły. Nie publikowane dotąd wypowiedzi i fakty to okazja, by zrozumieć, co rzeczywiście stało się w dniach, które zmieniły świat.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tajemnice konklawe 1978 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tajemnice konklawe 1978

Średnia ocen
6,2 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tajemnice konklawe 1978

avatar
125
21

Na półkach: ,

Ani to książka o konklawe ani o tajemnicach. Zero ciekawostek, przytoczone kilka faktów, które są powszechnie znane. Na pewno nie wnosi nic nowego do wiedzy i zaspokojenia ciekawości tajemnicą konklawe. O samym 78 roku dosłownie kilka pobieżnych stron. Wypowiedzi świadków, którzy mieli pokazać ów tajemnice to bardziej ich biogramy niż przytoczenie zakulisowych faktów. Jak dla mnie zero refleksji po przeczytaniu książki i raczej bez rekomendacji do czytania.

Ani to książka o konklawe ani o tajemnicach. Zero ciekawostek, przytoczone kilka faktów, które są powszechnie znane. Na pewno nie wnosi nic nowego do wiedzy i zaspokojenia ciekawości tajemnicą konklawe. O samym 78 roku dosłownie kilka pobieżnych stron. Wypowiedzi świadków, którzy mieli pokazać ów tajemnice to bardziej ich biogramy niż przytoczenie zakulisowych faktów. Jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
128
37

Na półkach: ,

Wartościowa i pochłaniająca książka. Odkrywa nieznaną historię wyboru kardynała Wojtyły na papieża.

Wartościowa i pochłaniająca książka. Odkrywa nieznaną historię wyboru kardynała Wojtyły na papieża.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
696
549

Na półkach: ,

Bardzo dobra książka. Sięga dość daleko w historii wyborów Papieży. Pokazuje kościół z drugiej strony, prezentuje stronnictwa, wpływ papieża na kierunek rozwoju nauczania. Jedyne czego nie zdradza to, wbrew tytułowi, tajemnic z konklawe.
Polecam dla zainteresowanych tematem. Innych może zniechęcić spora grupa przewijających się nazwisk, a także cytatów filozoficznych i doktrynalnych.

Bardzo dobra książka. Sięga dość daleko w historii wyborów Papieży. Pokazuje kościół z drugiej strony, prezentuje stronnictwa, wpływ papieża na kierunek rozwoju nauczania. Jedyne czego nie zdradza to, wbrew tytułowi, tajemnic z konklawe.
Polecam dla zainteresowanych tematem. Innych może zniechęcić spora grupa przewijających się nazwisk, a także cytatów filozoficznych i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

97 użytkowników ma tytuł Tajemnice konklawe 1978 na półkach głównych
  • 52
  • 44
  • 1
24 użytkowników ma tytuł Tajemnice konklawe 1978 na półkach dodatkowych
  • 16
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Tajemnice konklawe 1978

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

IRA Bo jest paru ludzi Łukasz Saturczak
IRA Bo jest paru ludzi
Łukasz Saturczak
IRA to jeden z moich ulubionych polskich rockowych zespołów. Na dobrą sprawę na jej muzyce wychowywałem się w latach 90-tych. To opracowanie to próba przybliżenia fenomenu radomskiej grupy, która istnieje i działa do dziś. Na czym polega wielkość tego zespołu? Według mnie na dobrych melodiach z rockowym pazurem a także dobrych, zapadających w pamięć tekstach. A także na charyzmatycznym frontmanie i wokaliście Arturze Gadowskim, choć wszyscy członkowie formacji są na swój sposób interesujący i są bardzo sprawnymi muzykami. Moja ulubiona płyta? Chyba „Mój dom” z 1991 roku, chociaż po reaktywacji w 2002 roku nagrali niejeden dobry album. Wielu fanów niestety popełnia błąd mówiąc, że „nowa IRA” to już nie to samo co „stara IRA” i odwraca się od niej plecami. Tymczasem grupa cały czas idzie do przodu i nieustannie się rozwija toteż nic dziwnego, że nie jest w stanie zadowolić wszystkich. W przeciwieństwie do niektórych zespołów, które bardzo się skomercjalizowały, aby przetrwać na rynku muzycznym IRA nie straciła swojej rockowej zadziorności, choć umie też pokazać łagodniejsze oblicze pod postacią nastrojowych ballad. Co do książki to wydaje się być solidną dziennikarską robotą, choć taki fan jak ja nie znalazł w niej wielu informacji, o których by już wcześniej nie wiedział. Ale książka jest fajnie napisana i lekko się ją czyta. Czy polecam? Fanom jak najbardziej a pozostałym osobom na zasadzie muzycznej ciekawostki. Sześć gwiazdek (dobra).
ucho_igielne - awatar ucho_igielne
ocenił na62 lata temu
Szkoła falenicka Stefan Szczepłek
Szkoła falenicka
Stefan Szczepłek
Kiedy w maju 2019 roku Pan Stefan Szczepłek wpisywał dla mnie dedykację, myślałem że wiem z kim mam do czynienia. Powiedziałem autorowi, że wiem o czym jest ta książka, ale tak naprawdę nie wiedziałem o kim. Po przeczytaniu tej książki śmiało mogę napisać, że napisać iż Pan Stefan Szczepłek jest dziennikarzem sportowym, to za mało. Kupiłem tę książkę, ponieważ cenię autora za sposób opowiadania o piłce nożnej. Jest to odpowiednia osoba do zaszczepiania miłości do piłki nożnej, sportu, ponieważ potrafi zaciekawić i w należyty sposób sprzeda swoją obszerną wiedzę. Teraz śmiało mogę napisać, że autor może opowiadać nie tylko o sporcie. Powiedzieć, że autor jest człowiekiem z innej epoki, byłoby nadużyciem, ale czytając pierwsze rozdziały, miałem wrażenie jakbym słyszał swoją prababcie i dziadków. Pewne wyrazy jakbym już kiedyś słyszał, ale nie wiedziałem co oznaczają. Inne były mi kompletnie obce, więc w ruch poszedł słownik. Autor słusznie zadał pytanie, pisząc o pewnym przedmiocie, czy w ogóle ktoś jeszcze wie co to jest? Przez chwilę znów poczułem ducha dawnych czasów, czasów o których nie mam większego pojęcia, ale słyszałem, czytałem wiele razy. Było bardzo ciężko, ale pod kilkoma względami było lepiej. Autor przebył długą drogę od Falenicy do wielkiego świata, w którym poznał szanowane oraz popularne postacie, nie tylko ze świata sportu. Od czasów powojennych, do XXI wieku. Od meczów C-klasy, do finałów MŚ. Gdybym znów miał okazję siedzieć koło Pana Stefana Szczepłka i zamienić z nim kilka słów, to teraz wiedziałbym o co zapytać, i nie byłyby to wcale pytania o sport, bo są sprawy ważniejsze, na które mam pogląd podobny do autora.
Barcelonczyk - awatar Barcelonczyk
ocenił na76 lat temu
Pablo Escobar pod lupą Juan Pablo Escobar
Pablo Escobar pod lupą
Juan Pablo Escobar
Po przeczytaniu pierwszej części zwierzeń syna Pablo Escobara, zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że istnieje również druga część. Zastanawiałam się o czym w niej napisał, skoro najważniejsze sprawy z ich życia zwarł w tej pierwszej książce. Okazało się, że tutaj skupił się na dotarciu do byłych współpracowników swojego ojca, ale także jego ofiar, a przede wszystkim na pojednaniu z ludźmi, których rodziny doznały różnych krzywd ze strony Escobara. Juan Pablo Escobar tą książką chce się rozliczyć z przeszłością ojca i pojednać z potomkami ofiar barona narkotykowego. Między innymi do takiego pojednania doszło między nim a synem zabitego ministra sprawiedliwości - Rodriga lary Bonilli i z Aeronem Sealem, synem osobistego pilota Escobara, którego zabójstwo zlecił Pablo po tym, gdy pilot - Barry Seal, wykonal słynne zdjęcia, pokazujące Pablo Escobara i Gachę podczas załadunku kokainy do samolotu. Interesujący był również opis ostatnich dni życia Escobra w relacji jego kuzynki - Luz, która zapewniła mu wówczas schronienie i obserwowała cały proces degradacji psychicznej, gdy miotał się jak zwierzę złapane w sidła, mając świadomość, że jego koniec jest bliski i zatruwała go niepewność o los swojej rodziny. Do tej sytuacji odnosi się cytat: "Luz zobaczyła Pablo Escobara zdruzgotanego bezsilnością i świadomością, że nie jest w stanie ochronić swoich bliskich". Ostatni rozdział Juan Pablo Escobar poświęcił narcoserialom. Uważa, że zbytnio ubarwiają one przestępczą działalność biznesu narkotykowego, ukazując wyidealizowany obraz narkotykowego świata przestępczego, pomijając te najmroczniejsze strony takiego stylu życia. Dlatego autor ostrzega ich przed próbami wejścia na taką drogę, przestrzegając ich aby nie ufali bezkrytycznie "prawdom" pokazanym przez seriale, bo niewiele ma ona wspólnego z rzeczywistością, a same fakty z życia Pablo Escobara również w wielu miejscach mijają się z prawdą. Syn Pabla opisuje też pracę skarbnika ojca o przezwisku "Szczena". Fortuna zdobyta dzięki współpracy Escobarem nie przyniosła temu człowiekowi szczęścia, jak zresztą większości członków kartelu z Medellin, w tym samemu Pablo Escobarowi. Większość tych ludzi albo została zabita albo trafiła na długie lata do więzienia. Na ile szczere są te rozliczenia z przeszłością, te pojednania to nie wiem. Podejrzewam, że w głębi serca syn czuje żal do losu o to, że to wszystko tak się skończyło, ale zapewne pozostanie przy życiu okazało się ważniejsze niż jakieś próby odwetu czy zatrzymanie majątku, z którego rodzina i tak by nie skorzystała, bo gdyby nie oddali wszystkiego, to zapewne by zginęli. Przykre jest to jak zachowała się jego babcia ze strony ojca w stosunku do swoich wnuków i synowej. A w serialu pokazano ją w tak dobrym świetle. Myślałam, że autor książki po śmierci ojca już nigdy nie będzie mógł przyjechać do Kolumbii, a okazuje się, że pojechał tam 14 lat później, szukał bezpośrednich świadków wydarzeń z tamtych lat, rozmawiał ze współpracownikami ojca ale również ludźmi, którzy go ścigali i przyczynili się do jego śmierci. Twierdzi, że nie szuka zemsty, odwetu tylko pojednania. Czy mówi to szczerze? Na to pytanie zna odpowiedź tylko on sam. Nawiązałam z nim kontakt przez internet. Pytał w jakim języku można się ze mną porozumieć. Niestety, nie mówię po angielsku ani hiszpańsku. Napisałam potem jeszcze do niego kilka słów, które koleżanka przetłumaczyła mi na hiszpański, ale już więcej nie otrzymałam od niego żadnej wiadomości. Szkoda, bo chciałam poprosić o fotkę z dedykacją. Najpierw miał profil w którym pisało, ze jest architektem i mieszka w Los Angeles, potem usunął ten profil i założył nowy, w którym przedstawia siebie jako pisarza, ale już nie podaje miejsca zamieszkania. Trochę to dla mnie dziwne. Nie mniej jednak za cud można uznać fakt, że on, jego siostra i matka pozostali przy życiu i może dlatego tak szanuje tę drugą szansę i potrafi ją dobrze wykorzystać, robiąc w swoim życiu coś pożytecznego nie tylko dla siebie ale także dla innych.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na81 rok temu
Wojownik Karol Bielecki
Wojownik
Karol Bielecki
Recenzja książki – Karol Bielecki. Wojownik (autobiografia) Moja ocena: 7,5/10 Nie sięgnąłem po tę książkę jako kibic piłki ręcznej, ale z czystej ciekawości historii człowieka, który po dramatycznym urazie nie zrezygnował ze sportu na najwyższym poziomie. Autobiografia Karola Bieleckiego z pewnością nie jest książką kontrowersyjną — i trudno się temu dziwić, bo i sam jej bohater nie był postacią tego typu. Autor już na początku zaznacza: skandalu nie będzie. Nie ma tu opisów imprez, zakulisowych smaczków z szatni ani sensacyjnych historii. Nie znajdziemy również przesadnego roztkliwiania się nad sobą i dramatem utraty oka. Tego w tej książce po prostu nie ma. Jest za to opowieść o silnym, wydawałoby się zupełnie zwyczajnym człowieku, który nie ma w sobie nic z celebryty. A przecież osiągnął w sporcie bardzo wiele — wystarczy wspomnieć trzy medale mistrzostw świata. Przede wszystkim jednak wykazał się ogromną determinacją, wracając do zawodowego sportu bardzo szybko po feralnym zdarzeniu. Bielecki opisuje swoje dzieciństwo, drogę sportową, jaką przeszedł w trakcie kariery, a także to, jak poradził sobie z jej zakończeniem. To książka, którą polecam nie tylko fanom piłki ręcznej. Warto po nią sięgnąć, by poznać motywującą i inspirującą historię byłego reprezentanta Polski i sportowca, który swoją postawą pokazuje, czym w praktyce jest charakter i konsekwencja. Zapraszam na mój bookstagram - libroholic87
Kamil - awatar Kamil
ocenił na83 miesiące temu
Białoruś imperium kontrastów Artur Zygmuntowicz
Białoruś imperium kontrastów
Artur Zygmuntowicz
Omawiana tematyka książki „Białoruś. Imperium kontrastów” to próba reporterskiego uchwycenia kraju, który dla większości Polaków pozostaje najbliższym, a zarazem najbardziej zagadkowym sąsiadem. Artur Zygmuntowicz zabiera nas w podróż po państwie zawieszonym między postsowiecką nostalgią a nieśmiałym nowoczesnym europeizmem, między sielską wsią a monumentalnym, sterylnym Mińskiem. Fabuła tej podróżniczej relacji opiera się na przemierzaniu kolejnych obwodów, spotkaniach z przypadkowymi ludźmi i próbie zrozumienia fenomenu „białoruskości” – tożsamości budowanej w cieniu potężnego sąsiada ze wschodu i pod twardą ręką wieloletniego reżimu. Autor stara się pokazać Białoruś nie jako skansen, ale jako żywy organizm pełen sprzeczności, gdzie pod warstwą porządku pulsują niewypowiedziane lęki i ciche nadzieje. Moja ocena tej pozycji to 6/10. Szybki werdykt brzmi: to rzetelna, poprawnie napisana relacja z podróży, która jednak ślizga się po powierzchni opisywanych zjawisk, nie oferując czytelnikowi głębszej analizy politycznej czy socjologicznej, której można by oczekiwać od reportażu o tak dynamicznym regionie. Zygmuntowicz napisał książkę, która dobrze sprawdzi się jako wstęp dla kogoś, kto o Białorusi nie wie niemal nic, ale dla osób śledzących sytuację na Wschodzie, okaże się pozycją zbyt zachowawczą i wtórną. Największym atutem książki jest jej warstwa wizualna i plastyczność opisów. Zygmuntowicz ma oko do szczegółów – potrafi barwnie opisać architekturę grodzieńskich uliczek, surowość betonowych sypialni Mińska czy spokój poleskich bagien. Czytelnik niemal czuje zapach benzyny na stacjach benzynowych i smak taniej kawy w przydrożnych barach. To proza sensoryczna, która skutecznie przybliża fizyczność opisywanego kraju. Spotkania z ludźmi: Krótkie rozmowy z mieszkańcami bywają autentyczne i pozwalają poczuć mentalność ludzi, dla których stabilizacja jest często cenniejsza niż wolność. Obiektywizm: Autor stara się unikać protekcjonalnego tonu, tak częstego w relacjach zachodnich dziennikarzy piszących o Wschodzie. Próbuje zrozumieć swoich rozmówców, zamiast ich oceniać. Ogólnie rzecz biorąc książka jest poprawna, ale brakuje w niej autorskiego „pazura” i odwagi w wyciąganiu wniosków. Największym mankamentem jest fragmentaryczność i powierzchowność. Zygmuntowicz podróżuje, obserwuje, notuje, ale rzadko wchodzi pod skórę białoruskiego systemu. Otrzymujemy serię pocztówek, które – choć ładne – nie układają się w spójną diagnozę społeczną. Brak pogłębionego kontekstu: Książka zbyt mało miejsca poświęca mechanizmom władzy i skomplikowanej historii, która ukształtowała dzisiejsze postawy Białorusinów. Przewidywalność: Wiele z opisanych sytuacji to reporterskie klisze – spotkanie z milicjantem, zakupy w państwowym sklepie, zachwyt nad czystością ulic. Brakuje tu odkrywczości, która wyróżniałaby tę pozycję na tle innych publikacji o tym kraju. Myśl przewodnia książki mogłaby brzmieć: Białoruś to kraj, w którym czas płynie inaczej, ale autor zbyt często zapomina spytać, dlaczego właściwie ten zegar się zatrzymał. Uważam, że Białoruś. Imperium kontrastów” to lektura bezpieczna i poprawna – literacki odpowiednik solidnego przewodnika turystycznego z ambicjami na reportaż. Książka dostarcza przyjemności z czytania o egzotyce bliskiego zasięgu, ale pozostawia z poczuciem niedosytu u każdego, kto chciałby zrozumieć, co naprawdę kryje się pod tą wyprasowaną, białoruską codziennością.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Rysiek Riedel we wspomnieniach Marcin Sitko
Rysiek Riedel we wspomnieniach
Marcin Sitko
„Rysiek Riedel we wspomnieniach” rzuca o wiele szerszy obraz legendarnego wokalisty Dżemu. Osoby, które go wspominają, to ogromny przekrój ludzi – muzyków, dziennikarzy, znajomych z lat młodości, rodziny…Jako barwna postać, lekkoduch i niepoprawny marzyciel przeciął się w swoim krótkim życiu z ogromną rzeszą ludzi. Nie zawsze jest to obraz pozytywny. Ryszard był wiecznym Piotrusiem Panem. Zawalał terminy, próby, nieraz nawet koncerty. Dochodzi do tego wiadoma sprawa uzależnienia. Sytuacja ze ślubem, kiedy zaraz po nim zniknął na dwa tygodnie tylko to potwierdza. Bywało, że nawet będąc już na miejscu koncertu gdzieś się zatracał. Najbardziej gorzki w tej kwestii okazał się Marek Kapłon – prócz Dżemu znany z bycia perkusistą w TSA. Miał on poniekąd żal z powodu grania 5 lat w zespole Riedla, a braku jakichkolwiek relacji, co objawiło mu się w śnie. Co do snów – jest to ciekawy wątek. Kilka osób w książce zdradza, że Rysiek pojawiał się w ich snach. Przypadek, czy coś więcej? Można także poznać charyzmatycznego wokalistę z drugiej, bardziej pozytywnej strony. Jako kochającego ojca. Od młodych lat nawiązał z synem Sebastianem i córką Karoliną mocną więź. Wciągnął Sebastiana w świat muzyki już jako dziecko przedstawiając go wielu uznanym wykonawcom. Nieraz towarzyszył mu w trasie oraz próbach. Co ciekawe, jego początkową fascynacją nie była gitara i wokal, a perkusja. Może nie był wzorowym przykładem perfekcyjnego taty. Jak można wywnioskować z ich wspomnień po latach – przeżyli masę pięknych, zapadających w pamięć chwil. A to jest najważniejsze. Dzięki tekstom przyjaciół z dzieciństwa można przeczytać o sytuacjach wręcz komicznych. Dorastanie jako hipis nie powinno być wesołe. Za komuny niosło to ze sobą mnóstwo konsekwencji ze strony milicji. A jednak Riedel wnosił w tę szarą rzeczywistość mnóstwo kolorytu. Jako mieszkaniec Śląska dodatkowy punkt książka zyskała u mnie za przedstawienie realiów, jakie panowały za jego życia w Tychach czy Chorzowie. A było, pomimo wszechobecnej wrogości systemu pogodnie. Głównie ze względu na beztroskie podejście. Tak przynajmniej zostało to przedstawione przez jego środowisko. Dobitnie pokazuje to fakt wybierania pól namiotowych zamiast hoteli na znanych festiwalach, gdzie grał. Ludzie doznawali objawienia, gdy mogli go tam spotkać. Nie gwiazdorzył. Poświęcał swój czas na rozmowy i autografy z fanami. Rozdawał i przyjmował różne, głównie gadżeciarskie, rzeczy. Pojawiają się w książce wpisy osób, które poznały go właśnie na koncertach i utrzymały tę więź tworząc – mniejszą lub większą - znajomość. Rachunki, opłaty za prąd, mieszkanie – były to rzeczy z niskim priorytetem u Riedla. Wszystkimi tymi sprawami zajmowała się żona. Kochał ją, pozostawał wierny. Rozbawił mnie sposób na dawanie sygnału Ryśkowi, żeby się schował, gdy ta go szukała – było to śpiewanie „Whisky”. Wtedy wiedział, że jeśli chce dalej bawić się w tym towarzystwie, musi zniknąć na pewien czas w toalecie. Dużym atutem książki jest możliwość poznania inspiracji artysty i płyt, które wywarły wpływ na jego twórczość. Zakres tych wykonawców jest szeroki – od The Allman Brothers Band, Johnnego Winter (od którego podpatrzył swój słynny kapelusz) przez Billie Holiday, Roda Stewarta a kończąc na Aerosmith. Miał także swojego własnego idola – jako taka osoba został podany Paul Rodgers. Wiele mówi się o tym jakoby Ryszard był naturszczykiem – wiele osób tutaj to neguje, przedstawiając go jako niezwykle osłuchanego człowieka. Muzyka to jego żywioł, nie tylko na scenie. Jest także o fascynacji westernami. Był to jego ulubiony gatunek filmowy. Potrafił spędzać całe dnie oglądając je. Będę musiał kiedyś obejrzeć tak uwielbiany przez niego „Pat Barret I Billy Kid”. Czytało się świetnie. Każdy fan dowie się o Ryśku czegoś nowego. Na pewno treść dużo bardziej odzwierciedla jakim był człowiek niż film „Skazany Na Bluesa”. Autor filmu także się tu zresztą udziela, a kilka osób otwarcie go krytykuje za kłamliwe przedstawienie historii. Marcin Sitko zrobił kawał dobrej roboty, zbierając tak dużą ilość wspomnień. Nawet jeżeli część z nich nie wnosi nic nowego do już znanego życiorysu Ryszarda, tych ciekawszych jest znacznie więcej. Z tego względu – jeżeli jesteś fanem, kupuj, póki jest dostępne!
KulturalnyManiak - awatar KulturalnyManiak
ocenił na95 dni temu

Cytaty z książki Tajemnice konklawe 1978

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajemnice konklawe 1978