W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu

Okładka książki W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu
Grzegorz Kapla Wydawnictwo: Burda Publishing Polska reportaż
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2018-06-20
Data 1. wyd. pol.:
2018-06-20
Język:
polski
ISBN:
9788380533936
Inne
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu

Średnia ocen
6,6 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
97
74

Na półkach:

Pamiętnik z podróży opatrzony przepięknymi zdjęciami. Spotkani ludzie obdarzyli autora ogromnym zaufaniem, we wszystkim też mu pomagali. W podróży poznaje historie lokalnych konfliktów i ciężkie warunki życia w górach. Niewątpliwą wartością dodaną są historie życia ludzi opowiedziane autorowi z pierwszej ręki przez nich samych.
Bardzo przyjemnie mi się czytało te książkę. Hasło jakie na długo z niej zapamiętam "to nie jest Europa".

Pamiętnik z podróży opatrzony przepięknymi zdjęciami. Spotkani ludzie obdarzyli autora ogromnym zaufaniem, we wszystkim też mu pomagali. W podróży poznaje historie lokalnych konfliktów i ciężkie warunki życia w górach. Niewątpliwą wartością dodaną są historie życia ludzi opowiedziane autorowi z pierwszej ręki przez nich samych.
Bardzo przyjemnie mi się czytało te książkę....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu na półkach głównych
  • 75
  • 46
26 użytkowników ma tytuł W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu na półkach dodatkowych
  • 15
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu

Inne książki autora

Grzegorz Kapla
Grzegorz Kapla
Grzegorz Kapla. Żyje z pisania odkąd odkrył konfucjańską zasadę, że jeśli wybierzesz zajęcie, które kochasz, nie będziesz musiał pracować ani jednego dnia. Imał się wielu zajęć. Czyścił zęzy na statkach, malował kominy, produkował papier, uchwalał budżet miasta na prawach powiatu, próbował napisać słownik polsko – papuaski, skakał do wodospadu, próbował nowych dróg w Tatrach, kochał, zdradzał i próbował odnaleźć eliksir na złamane serce. Wydał kilka książek i opublikował setki reportaży w magazynach i gazetach. Nie zdobył żadnych laurów, ani żadnych nagród. Zresztą nie dałoby się ich przecież nosić w plecaku. Blog: www.facebook.com/kaplawdrodze/
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana Marcin Dzierżanowski
Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana
Marcin Dzierżanowski Anna Gielewska
Dobrze napisana, wyczerpująca, ale przede wszystkim świetnie udokumentowana (źródła, przypisy) biografia Antoniego Macierewicza kończąca się na 2018 roku. Annie Gielewskiej i Marcinowi Dzierżanowskiemu udało się w nieautoryzowanej biografii uchwycić wielowymiarowość postaci Macierewicza, jako polityka i człowieka, przy czym podczas lektury nie miałem wrażenia (co często ma miejsce, gdy ktoś pisze o tak skrajnie postrzeganych postaciach) pisania pod z góry ustaloną tezę, zamiast tego mamy tutaj obraz człowieka i polityka, który można uznać za obiektywny. Jakiego więc dostajemy Macierewicza? Niewątpliwie człowieka z zasługami dla opozycji (stworzył ideę KOR-u), ale też pragmatyka i indywidualisty kochającego władzę i nie znoszącego nad sobą żadnej zwierzchności, który potrafi (celowo lub nie) rozpirzyć każdą organizację, która będzie na tyle naiwna żeby przyjąć go w swoje szeregi (jedynie Kaczyński dał radę wykorzystać antkowe "talenty"). Książkę czytało mi się bardzo dobrze, żywot Antoniego jest ukazany w szerszym kontekście, Gielewska i Dzierżanowski wykonali świetną robotę docierając do nieprzebranej wręcz ilości archiwalnych materiałów (akt, czasopism, materiałów wideo) oraz świadków opisywanych wydarzeń - ujęli mnie tą dziennikarską rzetelnością, która niestety nie jest* (a powinna) być oczywista - widać, że poświecili tej biografii kawał swojego zawodowego życia. Czego w książce nie uświadczymy? Jednoznacznych ocen i opinii. Ot, chociażby o domniemanej współpracy Macierewicza z rosyjskim wywiadem - nie ma na to twardych dowodów, więc pozostawiamy fakty i plotki opinii czytelnika. Podobnie jest z wieloma innymi niejasnymi faktami z życia byłego ministra obrony narodowej i wielkiego lustratora i likwidatora - za autorów mówią fakty, swoją drogą w większości dla Macierewicza druzgoczące. Książka kończy się w 2018 roku, wraz ze zdymisjonowaniem Antoniego Macierewicza ze stanowiska szefa MON-u. Zostawiła mnie z poczuciem nieoczekiwanej satysfakcji i wielkiego zaskoczenia, nie spodziewałem się, że dostanę biografię tak bezstronną, tak dobrze udokumentowaną, a jednocześnie tak przyjemną w odbiorze, myślę, że powinien ją przeczytać każdy zainteresowany polskim życiem politycznym ostatniego czterdziestolecia, czyli wszystkim co przed PiSem . *na przykład w książce Renaty Grochal o Zbigniewie Ziobrze przypisów nie uświadczysz, a bibliografia jest mizerna, jak majątek polskiego parlamentarzysty ujawniony w zeznaniu podatkowym.
Wtórny - awatar Wtórny
ocenił na 8 2 lata temu
Skąd się biorą Holendrzy? Ben Coates
Skąd się biorą Holendrzy?
Ben Coates
Z racji dalszego zagłębiania się w kulturę niderlandzką i naukę języka tego kraju postanowiłam dać szansę tej pozycji, która w pierwszym odruchu przyciągnęła mnie do siebie okładką, a w drugim - zakresem tematycznym. Bo mamy tutaj rozważania na temat bogactwa Niderlandów, jego ciekawej historii, niewolnictwa, kolonializmu, imigrantów, tolerancji, narkotyków, sportu, kanałów i z grubsza wszystkiego z czym może lub nie kojarzyć się ten kraj. Pomijając jakieś pojedyncze fragmenty dotyczące np sportu i rozgrywek piłkarskich, które lekko mnie nudziły, ponieważ nie jest to zdecydowanie mój ulubiony temat, cała reszta była bardzo interesująca z różnych punktów widzenia. Nie jest to książka stricte wyczerpująca temat jakim są Niderlandy, ale poruszająca wątki, o które może się obić ktoś, to zdecyduje się na przeprowadzkę do kraju tulipanów i wiatraków. Ben Coates jako Anglik mieszkający od kilku lat w NL ma dosyć świeże podejście do różnych tematów i nie unika porównań do swojego ojczystego kraju. Dla mnie ta książka była bardzo przyjemna w odbiorze - nie za lekka, nie za ciężka, aczkolwiek czytając w oryginale momentami miałam problemy ze zrozumieniem, co bardziej skomplikowanych rzeczy, jednak jest to do przeskoczenia. Jest to fajne kompendium wiedzy dla kogoś kto planuje się przeprowadzić do NL lub też jest tak od niedawna, bo podejmuje tematy, o których czasem zapomina się wspomnieć przy okazji rozmowy o tym kraju. Jeśli wyszłaby druga część, to bez wahania bym po nią sięgnęła, żeby jeszcze bardziej zatopić się w te niderlandzkie kanały :) ///29.03.24///
Lukrecja - awatar Lukrecja
oceniła na 8 2 lata temu
Białoruś imperium kontrastów Artur Zygmuntowicz
Białoruś imperium kontrastów
Artur Zygmuntowicz
Omawiana tematyka książki „Białoruś. Imperium kontrastów” to próba reporterskiego uchwycenia kraju, który dla większości Polaków pozostaje najbliższym, a zarazem najbardziej zagadkowym sąsiadem. Artur Zygmuntowicz zabiera nas w podróż po państwie zawieszonym między postsowiecką nostalgią a nieśmiałym nowoczesnym europeizmem, między sielską wsią a monumentalnym, sterylnym Mińskiem. Fabuła tej podróżniczej relacji opiera się na przemierzaniu kolejnych obwodów, spotkaniach z przypadkowymi ludźmi i próbie zrozumienia fenomenu „białoruskości” – tożsamości budowanej w cieniu potężnego sąsiada ze wschodu i pod twardą ręką wieloletniego reżimu. Autor stara się pokazać Białoruś nie jako skansen, ale jako żywy organizm pełen sprzeczności, gdzie pod warstwą porządku pulsują niewypowiedziane lęki i ciche nadzieje. Moja ocena tej pozycji to 6/10. Szybki werdykt brzmi: to rzetelna, poprawnie napisana relacja z podróży, która jednak ślizga się po powierzchni opisywanych zjawisk, nie oferując czytelnikowi głębszej analizy politycznej czy socjologicznej, której można by oczekiwać od reportażu o tak dynamicznym regionie. Zygmuntowicz napisał książkę, która dobrze sprawdzi się jako wstęp dla kogoś, kto o Białorusi nie wie niemal nic, ale dla osób śledzących sytuację na Wschodzie, okaże się pozycją zbyt zachowawczą i wtórną. Największym atutem książki jest jej warstwa wizualna i plastyczność opisów. Zygmuntowicz ma oko do szczegółów – potrafi barwnie opisać architekturę grodzieńskich uliczek, surowość betonowych sypialni Mińska czy spokój poleskich bagien. Czytelnik niemal czuje zapach benzyny na stacjach benzynowych i smak taniej kawy w przydrożnych barach. To proza sensoryczna, która skutecznie przybliża fizyczność opisywanego kraju. Spotkania z ludźmi: Krótkie rozmowy z mieszkańcami bywają autentyczne i pozwalają poczuć mentalność ludzi, dla których stabilizacja jest często cenniejsza niż wolność. Obiektywizm: Autor stara się unikać protekcjonalnego tonu, tak częstego w relacjach zachodnich dziennikarzy piszących o Wschodzie. Próbuje zrozumieć swoich rozmówców, zamiast ich oceniać. Ogólnie rzecz biorąc książka jest poprawna, ale brakuje w niej autorskiego „pazura” i odwagi w wyciąganiu wniosków. Największym mankamentem jest fragmentaryczność i powierzchowność. Zygmuntowicz podróżuje, obserwuje, notuje, ale rzadko wchodzi pod skórę białoruskiego systemu. Otrzymujemy serię pocztówek, które – choć ładne – nie układają się w spójną diagnozę społeczną. Brak pogłębionego kontekstu: Książka zbyt mało miejsca poświęca mechanizmom władzy i skomplikowanej historii, która ukształtowała dzisiejsze postawy Białorusinów. Przewidywalność: Wiele z opisanych sytuacji to reporterskie klisze – spotkanie z milicjantem, zakupy w państwowym sklepie, zachwyt nad czystością ulic. Brakuje tu odkrywczości, która wyróżniałaby tę pozycję na tle innych publikacji o tym kraju. Myśl przewodnia książki mogłaby brzmieć: Białoruś to kraj, w którym czas płynie inaczej, ale autor zbyt często zapomina spytać, dlaczego właściwie ten zegar się zatrzymał. Uważam, że Białoruś. Imperium kontrastów” to lektura bezpieczna i poprawna – literacki odpowiednik solidnego przewodnika turystycznego z ambicjami na reportaż. Książka dostarcza przyjemności z czytania o egzotyce bliskiego zasięgu, ale pozostawia z poczuciem niedosytu u każdego, kto chciałby zrozumieć, co naprawdę kryje się pod tą wyprasowaną, białoruską codziennością.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Przepustka do raju Mirosław Prandota
Przepustka do raju
Mirosław Prandota
Bardzo dobra książka, która szokuje i zaskakuje, zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Autor związany jest ze Szwecją od ponad 45 lat - zawodowo, zarobkowo, turystycznie, towarzysko, a więc przez wszystkie te lata miał wyjątkową okazję obserwować jak zmienia się ten kraj i jego mieszkańcy, jak zmienia się podejście władz i instytucji do prawa, swobód obywatelskich, cudzoziemców, zwłaszcza tych z krajów islamskich. Książka jest świetnie napisanym - czasem ze swadą i humorem - reportażem, poruszającym bardzo ważne kwestie społeczne i kulturowe naszych zamorskich sąsiadów z północy. Wplecione są w jej treść bardzo ciekawe historie Polaków mieszkających w Szwecji, jak znamienity polski grawer - Czesław Słania, projektant i twórca znaczków pocztowych i banknotów, od 1959 roku pracujący w Szwecji, prof. filozofii Uniwersytetu Sztokholmskiego -Aleksandra Orłowskiego (właściwe nazwisko Satz), czy hrabiego Jana Potockiego, osiadłego w Verborgu, ogromnego pasjonata i miłośnika sztuki, prowadzącego słynny antykwariat. Mnie niezmiernie zaciekawiła pokazana przez autora problematyka społeczna, odnosząca się do systemu prawnego i penitencjarnego, szkolnictwa i pomocy osobom niepełnosprawnym, edukacji seksualnej, która w szwedzkim systemie rozpoczyna się już w wieku przedszkolnym (wyobraźmy sobie co by u nas się działo w takiej sytuacji, jakie komentarze serwowałaby nam prasa prawicowa na czele z kk), ale też pragmatycznego podejścia do wielu problemów natury społecznej i gospodarczej. Szwedzi nie ładują bezsensownie ogromnych pieniędzy w utrzymanie upadających fabryk czy innych zakładów przemysłowych, wychodząc z założenia, iż lepiej przeznaczyć je na kursy doskonalące dla pracowników, którzy w efekcie zamknięcia czy bankructwa ich pracodawców, stracą pracę, niż topić je w czymś, co nie daje gwarancji przetrwania. Szokuje i wprost bulwersuje informacja o szwedzkiej "dbałości" o prawa dziecka; w tym kraju rocznie odbiera się rodzicom od 10 do 12 tysięcy dzieci, które często, mimo bycia rodzeństwem, są rozdzielane - jedno trafia do sierocińca, drugie przydzielane jest jakiemuś samotnemu alkoholikowi czy narkomanowi, na którego konto wpływa zapomoga "na zadbanie i utrzymanie w dobrym zdrowiu darowanego wychowanka. Jaką korzyść ma w takim związku dziecko - to akurat nie jest specjalnie brane pod uwagę. Liczy się fakt, że alkoholik ma okazję się zresocjalizować, pełniąc rolę zastępczego rodzica." Takich szokujących polskiego czytelnika smaczków i ciekawostek znajdziecie w tej książce bardzo wiele, niektóre bulwersują, inne wprost przerażają, jak zapoczątkowana przed wielu laty przez szwedzkie władze idea multi-kulti, która dziś porządnie Szwedom daje się we znaki, co wynika z odgórnie narzuconego sposobu zachowania i zaniku umiejętności samodzielnego myślenia mieszkańców, którzy zakorzenione mają, że wszelka krytyka islamskich mieszkańców Szwecji, ich zachowań i niechęci do aklimatyzacji, to rasizm czy wręcz nazizm. Nie wszyscy jednak zamierzają milczeć w tych sprawach. Autor w końcowej części swojej opowieści o Szwecji, która ma tak wiele dobrego i złego, tak wiele wzorów do naśladowania, jak i rzeczy godnych potępienia, napisał tak: "Mimo dużego sentymentu do kraju, w którym spędziłem parę ładnych lat, nietrudno jest mi stwierdzić, że szwedzcy politycy nie dorośli do kierowania swoim państwem w sposób odpowiedzialny. Nałogowo uprawiają poprawność polityczną, która zaciemnia im obraz świata, a w konsekwencji odbiera możliwość samodzielnego myślenia. Ich infantylna wiara w powodzenie idei multi-kulti doprowadziła w ciągu kilku lat do tego, że najbezpieczniejszy kraj świata rywalizuje w tej chwili z Republiką Południowej Afryki o miano najniebezpieczniejszego. Co gorsza, zwykli 'udziałowcy' tego horroru nie potrafią wymienić sobie polityków! A to już jest, niestety, choroba społeczna, na którą, póki co, nie ma szczepionki." Według autora Szwecja to już nie raj, ale przedsionek piekła. Mocno się rozpisałam, choć rzadko mi się to zdarza, ale szczerze przyznam iż jest w tej książce jeszcze mnóstwo wartych wspomnienia i opisania problemów i ciekawostek, ale poznanie ich pozostawię już tym czytelnikom, którzy wezmą do rąk tę naprawdę ciekawą publikację.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 7 5 lat temu
Skandale angielskich dworów. Prywatne życie arystokracji Marek Rybarczyk
Skandale angielskich dworów. Prywatne życie arystokracji
Marek Rybarczyk
Czytelnicy bloga dość dobrze wiedzą, że tematyka monarchii brytyjskiej mnie pociąga od lat. Opiniowana książka jest e - bookiem, zakupionym na Woblink. Marka Rybarczyka - też nie trzeba przedstawiać - zajmuje się on od lat Windsorami. E - book przeczytałem dość szybko, czytnik bowiem wymaga nieco innego tempa. A Autor prowadzi nas przez meandry "Firmy" bardzo ciekawie i rzetelnie. Jest to pozycja nie tyle pełna ciekawostek, co pełna sensacji, a jej lektura przyprawić może Czytelnika o rumieńce. Sporo jest o Lady Di - jak to książę Karol w przeddzień ślubu oznajmił jej, że nie jest w niej zakochany. Diana czuła się prowadzona do ołtarza jak owca prowadzona na rzeź. Ale to już wiemy. Kamila dziś wiernie Karolowi towarzyszy w jego ekscentryzmie i wszelakich dziwactwach. Królowa Wiktoria - nie taka, jak ją malują . Nienasycona życia, do momentu objęcia tronu pilnie strzeżona przez swą matkę. Po śmierci Alberta nakłada czarne szaty wdowy, ale - co ciekawe - nie stroni od mężczyzn. Wiktoria jest znana z tego też (między innymi) - że w sprawach publicznych bardzo odsuwała się od nich - i - w myśl niespisanej brytyjskiej konstytucji - nie mieszała się w politykę. Nazywano ją też "Panią Brown" - gdyż bardzo zbliżyła się do swego koniuszego. Pokochała też Balmoral - który uwielbia miłościwie panująca Elżbieta II. Książę Harry - też o nim wiele w tej pozycji. Wyłamał się z systemu. Buńczuczny książę, który bardziej niż William przeżył śmierć Diany w 1997 roku. Z szalonym okresem dojrzewania. Książę Karol - służący prasują mu sznurówki, wyciskają pastę do zębów na szczoteczkę. Karol niestety miesza się w politykę - czym doprowadza do czerwoności brytyjski establishment. Królowa Elżbieta - służbista. Szefowa "Firmy". Nie znosi kotów, uśmiecha się przeważnie jedynie do swoich koni i piesków. Ale - jak wspomniałem - służbistka. Książka jak wspomniano wyżej - może wywołać rumieńce. Ta książka Marka Rybarczyka jest nieco inna od poprzednich. Bez ogródek pisze on o skandalach , jakie towarzyszą arystokracji na Wyspach i poza nimi. Wspomina o poważnym przez nich łamaniu prawa, i o tym - jak to prawo miejscami w historii było inne dla plebsu, a inne dla mających "błękitną" krew. Książkę czyta się szybko. Na końcu jest bibliografia w języku angielskim oraz ciekawe ilustracje. Pełna ciekawostek, porywająca i zaskakująca. Naprawdę wiele w niej o skandalach - mniejszych - bądź większych brytyjskich elit. Czy polecam ? Tak, ta książka Marka Rybarczyka jest inna od dotychczasowych .
jardian - awatar jardian
ocenił na 8 3 lata temu
Nie mieszkam w igloo Adam Jarniewski
Nie mieszkam w igloo
Adam Jarniewski
Adama Jarniewskiego obserwuję od lat na instagramie, gdzie wrzuca piękne zdjęcia z Grenlandii. Od dłuższego czasu też chodziła za mną jego książka o tej wyspie, aż w końcu zabrałam się za lekturę. Nie zaprzeczę, z pewnymi obawami, bo już niejednokrotnie "przejechałam się" na książkach blogerów, napisanych tak, jakby był to kolejny - tym razem nieco dłuższy - wpis na blogu. Nieco podobnie było z "Nie mieszkam w igloo", jednak Jarniewski uporządkował swoją książkę w miarę składną całość - będącą jego historią wyprowadzki na Grenlandię i życia tam. Owszem, wiele rozdziałów nie jest ze sobą powiązanych ani ułożonych chronologicznie, inne idealnie pasują do blogowych ciekawostek, ale całość czytało się całkiem przyjemnie :). Autor mieszka na Grenlandii już od kilkunastu lat, "Nie mieszkam w igloo" to książka powstała po dziesięciu latach spędzonych na wyspie. Jarniewski przeprowadził się na Grenlandię do swojej ciężarnej dziewczyny i dzięki jej pomocy mógł dość szybko i w miarę bezboleśnie poznać ten - tak inny od polskiego - świat. Długie zimy, polowania, mieszanka języków, lokalne tradycje... Sporo tu fajnych ciekawostek, a do tego - co uwielbiałam już na instagramie, więc musiało spodobać mi się też w książce - wiele pięknych zdjęć ukazujących surowe piękno grenlandzkich krajobrazów. "Nie mieszkam w igloo" to przyjemna i ciekawa lektura, przybliżająca czytelnikowi życie codzienne na jednej z najbardziej interesujących wysp na świecie ;).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu