Tańcząc na czubkach palców

Okładka książki Tańcząc na czubkach palców
Gabriela Anna Kańtor Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura obyczajowa, romans
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Tytuł oryginału:
Tańcząc na czubkach palców
Wydawnictwo:
Wydawnictwo MG
Data wydania:
2018-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-09
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377794807
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
229
229

Na półkach: ,

Zupełnie przyzwoita powieść obyczajowa o życiu dojrzałej już kobiety. Myślę, że ze względu na zmiany polityczno- spoleczno- kulturowe książkę lepiej rozumie "stasze" pokolenie. Nie jest to historia tańca, a z muzyką, to co najwyżej wiąże się wątek piosenkarski 🙂

Zupełnie przyzwoita powieść obyczajowa o życiu dojrzałej już kobiety. Myślę, że ze względu na zmiany polityczno- spoleczno- kulturowe książkę lepiej rozumie "stasze" pokolenie. Nie jest to historia tańca, a z muzyką, to co najwyżej wiąże się wątek piosenkarski 🙂

Pokaż mimo to

70
avatar
445
445

Na półkach: ,

Jeżeli ktoś kupił książkę licząc na to, że będzie o tańcu, to na pewno się rozczaruje. Bo taniec jest tutaj tylko przenośnią. Chodzi o taniec życia tej jednej, konkretnej osoby – Pauliny. Poznajemy całe jej życie, przedstawione etapami.

Początek książki bardzo dramatyczny. Ja jestem ogromnie wyczulona i wrażliwa na krzywdę dzieci, dlatego czytanie o tym jak mała Paulinka (określana bezosobowo jako Dziecko) była traktowana przez rodziców, a w szczególności ojca było bardzo bolesne. Wkurzała mnie też bierność matki wobec postępowania swojego sadystycznego małżonka. Sytuacji dziewczynki nie polepsza pojawienie się na świecie braciszka, mocno faworyzowanego przez ojca. Bo przecież to pierworodny syn, a dziewczynka się nie liczy.

Pobyt na koloniach Paulinki przypomniał mi mój pierwszy obóz harcerski. Byłam wówczas w tym samym wieku co ona i czułam się równie zagubiona. A dalej okres liceum, studiów, przyjaźnie zawarte na czas nauki, ale i niektóre na całe życie. To również przywołało u mnie wiele sentymentalnych wspomnień. Autorka świetnie oddała ducha tamtych czasów. To trochę tak jakbym czytała swój własny pamiętnik, który wyjęłam po latach z zakurzonej komody na strychu.

Następnie małżeństwo Pauliny, narodziny dzieci i wyfrunięcie ich z domu. I w końcu coś niespodziewanego (jak to w życiu), co na zawsze odmieni jej życie.


Autorka ma bardzo subtelny, malowniczy styl pisania, posiada jakąś nieuchwytną umiejętność oddania klimatu danej epoki, okresu historycznego ( w tym przypadku PRL) i ogromny zmysł obserwacji, pamięć do szczegółów. Dlatego jej książki czyta się z ogromną przyjemnością.
W książce jest też dużo inteligentnego humoru, więc często śmiałam się do łez. Zresztą przeplatały się tutaj łzy smutku (nad losem dziecka) ze łzami radości. Losy jednej osoby, ale pokazane na przestrzeni lat. Widzimy jak ta osoba dorasta, dojrzewa, ewaluuje. Książka dla koneserów, którzy
w literaturze szukają czegoś więcej niż tylko łatwej i powierzchownej rozrywki. Przy tej książce trzeba się na chwilę zatrzymać, poddać refleksji nad życiem, nad upływem czasu, powspominać dawne czasy. Tu nie ma zawrotnej akcji, nikt nigdzie nie pędzi. Warto się czasami na chwilę zatrzymać, złapać oddech od codziennej gonitwy, od zgiełku i oddać tej pięknej w swojej prostocie lekturze. Obawiam się, że nie każdy będzie w stanie docenić taką książkę, bo dzisiaj każdy jest nastawiony na efekty specjalne (brutalność, wulgaryzmy, udziwniony sex itp.), które podniosą atrakcyjność i tempo książki, natomiast tutaj docenia się wartość i smak życia oraz przemijanie, wspomnienia, nieuchwytność chwili. Bez efekciarstwa, nastawionego na spektakularny sukces, za to z sercem, z duszą i wielbiciele autorki z pewnością docenią tę książkę. Szczególnie nieco starsi czytelnicy, którzy wychowali się w czasach PRL i opis tego okresu ( w pierwszej części książki) nie jest dla nich science fiction.

Jeżeli ktoś kupił książkę licząc na to, że będzie o tańcu, to na pewno się rozczaruje. Bo taniec jest tutaj tylko przenośnią. Chodzi o taniec życia tej jednej, konkretnej osoby – Pauliny. Poznajemy całe jej życie, przedstawione etapami.

Początek książki bardzo dramatyczny. Ja jestem ogromnie wyczulona i wrażliwa na krzywdę dzieci, dlatego czytanie o tym jak mała Paulinka...

więcej Pokaż mimo to

58
avatar
1660
1640

Na półkach: , ,

„Życie to nieustanny taniec przybierający rozmaite oblicza i wyzwalający paletę przeróżnych emocji”. I taki właśnie jest taniec życia głównej bohaterki. Poruszający, przepełniony bólem i lękiem okres dzieciństwa. Jedyne jaśniejsze akordy, to czas spędzony z babcią i mamą, bez ojca. Nieco ciekawsza młodość, a później dorosłe życie. Chciałoby się, aby to był wspaniały układ od weselnego walca, chwilami ponętny jak rumba. Tymczasem to solówki, mimo że „do tanga trzeba dwojga”. Taniec dwojga ludzi. Z pozoru bliskich sobie, więc dlaczego ten układ przepełniony jest samotnością? Bohaterka określa go tak: „My w tym domu naprawdę od lat funkcjonujemy osobno. To się nazywa samotność w związku…” Dobrze, że w najtrudniejszych momentach bohaterka może liczyć na odnalezioną siostrę i dzieci. Może też wrócić do mądrych rad babci Julii. „Moja babcia Julia powiedziała mi kiedyś, żebym jak najczęściej w swym życiu chodziła boso. Mówiła, żeby dotykać ziemi, trawy, piasku czy nawet kałuży po ulewnym deszczu – bosymi stopami. Wówczas ziemia odbiera cały nasz smutek i troskę, a oddaje nam dobro, radość i zachwyt…”

„Życie to nieustanny taniec przybierający rozmaite oblicza i wyzwalający paletę przeróżnych emocji”. I taki właśnie jest taniec życia głównej bohaterki. Poruszający, przepełniony bólem i lękiem okres dzieciństwa. Jedyne jaśniejsze akordy, to czas spędzony z babcią i mamą, bez ojca. Nieco ciekawsza młodość, a później dorosłe życie. Chciałoby się, aby to był wspaniały układ...

więcej Pokaż mimo to

87
Reklama
avatar
496
329

Na półkach:

"Życie to nieustanny taniec przybierający rozmaite oblicza i wyzwalający paletę przeróżnych emocji. Czasem przyjmuje spokojne tempo, niekiedy jego kroki są energiczne, pełne zapału i romantyzmu, a innym razem są pełne zawirowań, uniesień i upadków. Bywa esencją szczęścia, ale też powodem bólu. Owiane porażkami każe się podnieść i mimo wielu przeszkód oraz trudności iść dalej. Z pokorą i nadzieją stąpać po ścieżce prowadzącej ku szczęściu, spełnieniu i odnalezieniu pogody ducha, a nade wszystko ukojenia. I właśnie taką drogę, niepozbawioną przeciwności i zakrętów, pokonuje bohaterka powieści "Tańcząc na czubkach palców".

Paulina Wojnowicz jako dziecko doświadczyła przemocy ze strony ojca, który wyżywając się za swe niepowodzenia, niejednokrotnie wymierzył jej policzek. Osamotniona, niekochana i zraniona brnęła ku młodości z nadzieją na lepszy czas. Upływ czasu ani nie polepszył jednak jej relacji z rodzicem - ten nigdy nie zmienił swej postawy względem córki, ani nie zatarł zadry w sercu. Dziewczynie przyszła niegdyś myśl o podjęciu próby samobójczej, ale owa się ulotniła. Z czasem nastolatka nauczyła się "akceptować" postawę ojca i jakoś z tym żyć. Lata szkolne, studenckie, pierwsze miłości i przyjaźnie szybko minęły, tym samym dając początek dorosłości. Pochłonięty pracą mąż, trudy dnia codziennego, troje dzieci, które wyfruwają z domowego gniazda w poszukiwaniu swego miejsca, choroba ojca, małżeński kryzys i ona - zajmująca się domem oraz próbująca swych sił jako pisarka. Przemijalność czasu uświadamia kobiecie, że chyba najwyższy czas zadbać o siebie i otworzyć się na świat. I wtem odkrywa tajemnice z przeszłości..."

Cała recenzja: http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/2018/10/tanczac-na-czubkach-palcow-gabriela.html

Serdecznie zapraszam :)

"Życie to nieustanny taniec przybierający rozmaite oblicza i wyzwalający paletę przeróżnych emocji. Czasem przyjmuje spokojne tempo, niekiedy jego kroki są energiczne, pełne zapału i romantyzmu, a innym razem są pełne zawirowań, uniesień i upadków. Bywa esencją szczęścia, ale też powodem bólu. Owiane porażkami każe się podnieść i mimo wielu przeszkód oraz trudności iść...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
947
460

Na półkach: , , ,

„Życie kochanie, trwa tyle co taniec
Fandango, bolero, bibop,
Manna, hosanna, różaniec i szaniec
I jazda i basta i stop.”

Powyższy cytat pochodzi z dobrze znanej piosenki Maryli Rodowicz „Niech żyje bal”. Była ona pierwszym skojarzeniem po lekturze powieści Anny Gabrieli Kańtor „Tańcząc na czubkach palców”. Okładka i tytuł może sugerować nawiązanie do rzeczywistego tańca w treści powieści. A życie? Czy nie jest swoistym tańcem? Początkowo dostojnym polonezem, z czasem namiętnym tangiem czy polką-galopką, a na koniec zwykłym przytulańcem, bez konkretnie i sztucznie wyuczonych kroków?

Dziecko ma ukochaną mamusię oraz tatusia, który pała uczuciem jedynie na pokaz, a rodzicielską rolę najbardziej realizuje w karach i zakazach, czasem mocno absurdalnych. Każde życie małolata powinno płynąć szczęśliwie i bez trosk, tymczasem Dziecko robi wszystko by podporządkować się i jednocześnie dogodzić surowemu ojcu. Dorosłe Dziecko – Paulina – najpierw liceum, później studia. Dalej szybko wchodzi w rolę dobrej żony, bo przecież ma wymarzonego męża. Trójka dzieci, trzy psy, koty. Galopujące tempo życia. Jego proza. Drobne problemy… kiedy nie reagujemy, zaczynają przybierać niespotykane rozmiary i zagrażają szczęściu. Dorosła Paulina. Przypomina sobie, że zawsze miała sprecyzowane plany na życie, tylko zawsze coś stało na przeszkodzie. Dzieci wyfruwają z gniazda. Giną ideały. Zaczyna realizować marzenia. Choć otoczona ludźmi, to samotna. Do głosu przebija się serce, przez lata tłumione przez rozum.

Cała powieść jest mocno klimatyczna. Urzeka dbaniem o szczegóły, szczególnie tymi z minionej epoki. Czyta się po prostu dobrze. Zaraża optymizmem, choć czasem mówi o smutnych i trudnych rzeczach. Paulina jest zwyczajna, nie udziwniona. To co ją spotyka, może spotkać zwykłego śmiertelnika. Fajnie, że autorka przewidziała dla niej wiele scenariuszy, że nie tylko wiatr w oczy i pod górę, ale też spotykają ją dobre chwile. Efektu dodaje wplatanie w treść realności – że czytało się Tyrmanda, słuchało Beatlesów, Floydów i Dżem, nosiło dżinsy i adidasy, teraz przegląda Facebooka i korzysta z usług Ubera. Ten zabieg sprawia, że cała powieść nabiera wiarygodności.

Robią wrażenie i jednocześnie wstrząsają ukazane relacje Ojca i Pauliny. Człowiek ten, od najmłodszych lat wyżywał się na niej, wymierzał absurdalne kary, negował wybory. Brzmi strasznie i niewiarygodne, ale pewnie takie zdarzenia mają miejsce. Najgorsze jest to, że Dziecko-Paulina, chociaż miało kochającą matkę, w tej całej sytuacji było mocno osamotnione, zdane na siebie, bez mocnej linii obrony. Zdarzenia z przeszłości spowodowały, że Paulina stała się dojrzałą kobieta, która może imponować siłą, determinacją i umiejętnością walki o samą siebie. Można wiele się od niej nauczyć.

„Tańcząc na czubkach palców” już od pierwszych stron pełna jest magii i zaczarowanych zwrotów. Choć mówi o zwykłym życiu, przeciętnych ludzi. Pewnie to za sprawą tajemniczego ptaka Simurga, który rozpościera skrzydła na szerokość sześciu metrów z każdej strony, ma długi i falujący ogon, bajeczne rajskie barwy, który towarzyszy Paulinie przez całe życie. To jej osobisty, wyimaginowany doradca, który kieruje jej życie na właściwie tory. Książka autorstwa Kańtor to mądra i poruszająca opowieść, wcale nie banalna i płytka. Z jej kart bije ciepło, do tego lekki, okraszony humorem styl pisarki sprawia, że czyta się lekko i nie pozwala się oderwać. Chociaż zwykle nie należę do grupy docelowej tego gatunku, to lekturę szczerze polecam.

„Życie kochanie, trwa tyle co taniec
Fandango, bolero, bibop,
Manna, hosanna, różaniec i szaniec
I jazda i basta i stop.”

Powyższy cytat pochodzi z dobrze znanej piosenki Maryli Rodowicz „Niech żyje bal”. Była ona pierwszym skojarzeniem po lekturze powieści Anny Gabrieli Kańtor „Tańcząc na czubkach palców”. Okładka i tytuł może sugerować nawiązanie do rzeczywistego tańca w...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
227
226

Na półkach:

Po pierwszych stronach, które zionęły okrucieństwem przemocy domowej, miałam ochotę po prostu cisnąć tą książką w biblioteczny kąt i jak najszybciej o niej zapomnieć. Jednakże opowieść musi być prawdziwym gniotem, niedającym się czytać, żebym tak zrobiła i chcąc nie chcąc przebrnęłam przez historię Pauliny do końca. Nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia, wręcz przeciwnie. Poza pierwszą częścią, opowiadającą wstrząsającą i przerażającą historię Dziecka, reszta jest nijaka, rozmywa się, pozostawia obojętnym czytelnikiem, przerzucającym metodycznie kolejne strony, żeby nie powiedzieć... zwyczajnie nudna i lekko przewidywalna. Myślałam, że będzie o tańcu, ale proszę państwa - o tańcu jako takim nie ma tam ani słowa. Ot, rozmyślania i kilka zdań błyskotliwego humoru.
Plus za Ustkę jako jedno z miejsc akcji. Dla mnie ta miejscowość też jest szczególna ;)

Po pierwszych stronach, które zionęły okrucieństwem przemocy domowej, miałam ochotę po prostu cisnąć tą książką w biblioteczny kąt i jak najszybciej o niej zapomnieć. Jednakże opowieść musi być prawdziwym gniotem, niedającym się czytać, żebym tak zrobiła i chcąc nie chcąc przebrnęłam przez historię Pauliny do końca. Nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia, wręcz...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
280
119

Na półkach: , ,

Jak dobrze rozpocząć wakacje? Z pewnością fenomenalną książką, przecież to właśnie w wakacje mamy najwięcej czasu na ich pochłanianie i zachwycanie się kolejnymi historiami, więc dzisiaj po przerwie związanej z sesją, wracam do Was z moją pierwszą wakacyjną lekturą. Czy na pewno udaną? Przekonajcie się sami.

Powieść opowiada o życiu Pauliny, której losy śledzimy przez trzy kolejne etapy życia: jako bezbronne dziecko, optymistyczną młodą dziewczynę i dojrzałą, świadomą siebie kobietę. Czytamy o bohaterce, która nieustannie próbuje przezwyciężyć poczucie samotności, zmagając się z codziennymi problemami. Jest to historia o walce z demonami przeszłości i o ciągłym poszukiwaniu szczęścia.

"Człowiek, żałosne niebożę, zawsze jest wystawiony do wiatru. Niezależnie od tego, jak żyje, co umie, czego dokonał i co jeszcze stworzy, jakimi ludźmi się otacza. Cokolwiek by udawał przed samym sobą, cokolwiek by mówił, odegrał na białym fortepianie, chóralnie odśpiewał, wyrył na wołowej skórze, czy odtańczył - koniec końców zawsze go to dopada: poczucie bycia pojedynczym."

Gabriela Anna Kańtor w swojej książce porusza tematy trudne. Poczynając od przemocy domowej, przez nieszczęśliwe małżeństwa, po indywidualne ograniczenia, przeprowadza swoją główną bohaterkę, naznaczając ją kolejnymi trudnościami. Poznając prawie cały przekrój życia Pauliny, spodziewałam się, że będę czytała o niej z zapartym tchem, nieustannie kibicując jej na życiowych zakrętach.

Niestety losy naszej postaci przez całą lekturę pozostały mi obojętne. Kobiety nie miałam za co polubić, ale nie miałam jej też za co nie znosić, była po prostu nijaka. Autorka przez kolejne wydarzenia próbowała pogłębiać portret psychologiczny i z papierowej bohaterki uczynić kobietę z charakterem, według mnie jednak nieudolnie.

"Stare osmańskie przysłowie mówi, że przeszłość to otwarta księga dla tego, kto chce poznać przyszłość. Może z tej przyczyny wraca się nawet do zmarnowanych lat i bezwiednie powiela pochodzące stamtąd schematy."

Naprawdę chciałabym powiedzieć, że ta powieść podobała mi się, lub przynajmniej była mierna, ale niestety według mnie jest po prostu męcząca. Już sama budowa nie trafiła w mój gust. Tekst podzielony na zbyt wiele części i oporny styl nie pozwoliły mi zaangażować się w całą historię.

W tekście znajdziemy wiele pięknych przemyśleń autorki, które moglibyśmy oprawić w ramkę i czytać codziennie. Jednak sądzę, że również ich jest zbyt wiele. Pojawia się wiele udanych, ale również wiele nieciekawych złotych myśli, które można by "wyciąć", aby pozbyć się natłoku refleksji i rozluźnić narrację.

"Czasem pewne historie muszą się wydarzyć, żeby się odtąd wiedziało, że nie powinny były."

Być może nie należę do grupy docelowej, ale jestem pewna, że w tym gatunku literackim, można odnaleźć krocie lepszych książek. Z przykrością muszę stwierdzić, że "Tańcząc na czubkach palców" to kolejna obyczajówka, którą umieściłabym znacznie poniżej tych przeciętnych.

Ocena: 3/10

Na więcej recenzji zapraszam na bloga pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

Jak dobrze rozpocząć wakacje? Z pewnością fenomenalną książką, przecież to właśnie w wakacje mamy najwięcej czasu na ich pochłanianie i zachwycanie się kolejnymi historiami, więc dzisiaj po przerwie związanej z sesją, wracam do Was z moją pierwszą wakacyjną lekturą. Czy na pewno udaną? Przekonajcie się sami.

Powieść opowiada o życiu Pauliny, której losy śledzimy przez trzy...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
364
205

Na półkach: ,

„[…] ty i ja, i wszystkie kobiety od początku świata, wspierając się wzajemnie, szukamy Simurga; naszym życiem – każdą nadzieją, porażką, miłością czy bólem – chcemy być jak ten ptak czarowny, frunąć z wiatrem przed siebie, czuć wolność i dotrzeć do owego miejsca na ziemi, gdzie można wziąć głęboki oddech i wreszcie być sobą. Gdzie tańczy się lekko, na samych czubkach palców.”

Świetna! Mądra i niesamowicie poruszająca opowieść o kobiecie i jej "tańcu" życia... Tak jak i w tańcu, raz wirujemy, poruszamy się pewnie, zmieniamy konfiguracje, innym znowu razem kołyszemy się lekko, delikatnie, niepewnie, tak i bohaterka książki w swoim życiu doświadcza przykrych, gorzkich chwil, rozlicznych rozczarowań, smutku. Jednocześnie otrzymując od losu cudowne niespodzianki, które rozjaśniają jej dni i pomagają osiągnąć szczęście. Książka naprawdę warta przeczytania! Polecam!

„[…] ty i ja, i wszystkie kobiety od początku świata, wspierając się wzajemnie, szukamy Simurga; naszym życiem – każdą nadzieją, porażką, miłością czy bólem – chcemy być jak ten ptak czarowny, frunąć z wiatrem przed siebie, czuć wolność i dotrzeć do owego miejsca na ziemi, gdzie można wziąć głęboki oddech i wreszcie być sobą. Gdzie tańczy się lekko, na samych czubkach...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
1026
485

Na półkach:

Ponad rok temu przeczytałam debiutancką powieść Gabrieli Anny Kańtor ,,Koronki z płatków śniegu" i byłam nią zauroczona. Bez wahania sięgnęłam po drugą powieść autorki ,,Tańcząc na czubkach palców", która ukazała się 9 maja 2018 roku.

Główną bohaterką powieści jest Paulina Wojnowicz, której losy śledzimy od dzieciństwa, poprzez złote lata licealne i studia, aż po okres dojrzały i lata kiedy dom opuszczają kolejne dzieci wkraczające w dorosłość. Gdy spadają na nią kłopoty finansowe, a małżeństwo przeżywa kryzys pojawia się w jej życiu tajemnicza osoba, która zmienia jej życie.

Autorka niezwykle klimatycznie odtworzyła okres dzieciństwa i lata młodości Pauliny. Dziecko wychowywane pod koniec lat sześćdziesiątych, gdy kwitła przyjaźń polsko-radziecka, a w gazetach i jednoprogramowej telewizji komuna aż piszczała z zachwytu nad samą sobą. Siedmiopiętrowe wieżowce, przymusowe zakładowe kolonie w Przyborowie, syrenki 102 na ulicach... Okres nastoletni i wypady z przyjaciółmi do kina, teatru, na wieczorki autorskie, biwaki, rajdy, harcerstwo, czytanie zakazanego wówczas ,,Złego" Tyrmanda i oczywiście muzyka: Beatlesi, Czerwone Gitary, Pink Floyd, Queen oraz Dżem. Paulina często spotyka na ulicy Ryszarda Riedla na kilka lat przed wielkimi sukcesami zespołu Dżem. ...chudy, wysoki, lekko zgarbiony chłopak z długimi włosami, przewiązanymi bandanką, który grał na harmonijce ustnej, a za nim wlókł się tłumek chłopaków nieudolnie naśladujących jego kowbojski styl. Odkrywanie cudownych młodych lat jest dla Pauliny najlepszym okresem w życiu, jeszcze bez nadmiaru obowiązków i większych problemów życiowych.

Wstrząsnęły mną relacje Pauliny z Ojcem, który od najmłodszych lat urządzał wieczorki wychowawcze podczas, których poniżał Dziecko, dręczył, przeganiał z kąta w kąt i bił warzęchą. Osamotniona, niesprawiedliwie traktowana, pozostawiona samej sobie, bez pomocy i wsparcia w wieku siedmiu lat zastanawiała się nad skoczeniem z balkonu wieżowca. Dziecko nie miało czym oddychać za każdym razem, gdy tata wracał z pracy... Niewyobrażalne, okrutne, bez serca.

Gabriela Anna Kańtor opisuje dzieciństwo, młodość i dojrzałość Pauliny w nastrojowy i jakiś zaczarowany sposób, sprawiając że nawet osoby, które żyły w innym pokoleniu odczuwają nutę sentymentu za młodymi latami. Życie bohaterki, która miota się między obowiązkami zawodowymi, a rolą matki, żony i własnymi aspiracjami sprawia, że każda kobieta znajdzie w nim cząstkę siebie. Podobnie jest z drzazgą z dzieciństwa, która siedzi głęboko i trudno się jej pozbyć nawet w dorosłym życiu. Ciepło bijące z kart książki, lekki i zabawny styl okraszony humorem sprawiają, że powieść czyta się bardzo dobrze i szybko. Serdecznie polecam:)

https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

Ponad rok temu przeczytałam debiutancką powieść Gabrieli Anny Kańtor ,,Koronki z płatków śniegu" i byłam nią zauroczona. Bez wahania sięgnęłam po drugą powieść autorki ,,Tańcząc na czubkach palców", która ukazała się 9 maja 2018 roku.

Główną bohaterką powieści jest Paulina Wojnowicz, której losy śledzimy od dzieciństwa, poprzez złote lata licealne i studia, aż po okres...

więcej Pokaż mimo to

32
avatar
110
107

Na półkach: , , , ,

Od najmłodszych lat ojciec Pauliny wyładowywał na niej całą swoją złość i była wobec niego bezbronna. Kiedy jej tata posunął się za daleko, naszła ją myśl, aby zakończyć to cierpienie. Ostatecznie tego nie zrobiła, ale życie mimo to dalszym ciągu jej nie oszczędziło. Czas nauki w szkole średniej oraz studia przyniosły jej nadzieję na lepsze życie. Niestety z biegiem lat, dochodzą nowe problemy. Jednak życie pisze różne scenariusze i czasem wystarczy jeden telefon, żeby zmieniło się wszystko.

Zabierając się za lekturę tej książki, nie spodziewałem się tego co w niej zastanę. Uświadomiła mi ona, że naprawdę nasze życie przypomina taniec np. Raz jest on chaotyczny, kiedy mamy problemy, a innym razem wolny i spójny, gdy wszystko się układa. Bardzo przypadła mi do gustu główna bohaterka, do której żywię wielki szacunek za jej zawziętość oraz nieugiętość w walce o sobie. Serdecznie zapraszam Was do wzięcia udziału w tańcu, jaki zaserwuje Wam ta pozycja.

Od najmłodszych lat ojciec Pauliny wyładowywał na niej całą swoją złość i była wobec niego bezbronna. Kiedy jej tata posunął się za daleko, naszła ją myśl, aby zakończyć to cierpienie. Ostatecznie tego nie zrobiła, ale życie mimo to dalszym ciągu jej nie oszczędziło. Czas nauki w szkole średniej oraz studia przyniosły jej nadzieję na lepsze życie. Niestety z biegiem lat,...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tańcząc na czubkach palców


Reklama
zgłoś błąd