rozwińzwiń

Szczęśliwy jak łosoś

Okładka książki Szczęśliwy jak łosoś autora Anna Kurek, 9788379768677
Okładka książki Szczęśliwy jak łosoś
Anna Kurek Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie Seria: Seria Podróżnicza reportaż
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria Podróżnicza
Data wydania:
2018-04-04
Data 1. wyd. pol.:
2018-04-04
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379768677
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szczęśliwy jak łosoś w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Szczęśliwy jak łosoś



książek na półce przeczytane 1809 napisanych opinii 216

Oceny książki Szczęśliwy jak łosoś

Średnia ocen
6,4 / 10
1151 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szczęśliwy jak łosoś

avatar
532
479

Na półkach:

Sympatyczna, choć może trochę infantylna książka o Norwegii. Na dobry początek warto przeczytać.

Sympatyczna, choć może trochę infantylna książka o Norwegii. Na dobry początek warto przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
184
103

Na półkach:

Nie jest to kompendium wiedzy o Norwegii, ale jako pierwsza książka dla kogoś kto w ogóle zna tylko Norwega ze stereotypów, jak ja, to na początek ok.

Nie jest to kompendium wiedzy o Norwegii, ale jako pierwsza książka dla kogoś kto w ogóle zna tylko Norwega ze stereotypów, jak ja, to na początek ok.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
155
48

Na półkach: ,

Książka ciekawa i dużo mi dała - bardzo poszerzyła moją wiedzę o Norwegii i Norwegach. Śmiesznym trafem, akurat w trakcie jej czytania obejrzałam też norweski film "Święta jak zwykle" i odnalazłam w nim wiele rzeczy, o których autorka książki wspomina. Moja jedyna uwaga to redakcja tekstu - "Szczęśliwy jak łosoś" zawiera niestety wiele literówek, a czasem i błędów rzeczowych (np. 2012 rok jako data zbrodni Andersa Breivika, zamiast prawidłowego 2011. Chociaż podejrzewam, że tu również wkradła się niezamierzona literówka).

Książka ciekawa i dużo mi dała - bardzo poszerzyła moją wiedzę o Norwegii i Norwegach. Śmiesznym trafem, akurat w trakcie jej czytania obejrzałam też norweski film "Święta jak zwykle" i odnalazłam w nim wiele rzeczy, o których autorka książki wspomina. Moja jedyna uwaga to redakcja tekstu - "Szczęśliwy jak łosoś" zawiera niestety wiele literówek, a czasem i błędów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2208 użytkowników ma tytuł Szczęśliwy jak łosoś na półkach głównych
  • 1 442
  • 729
  • 37
397 użytkowników ma tytuł Szczęśliwy jak łosoś na półkach dodatkowych
  • 221
  • 36
  • 36
  • 29
  • 27
  • 25
  • 23

Tagi i tematy do książki Szczęśliwy jak łosoś

Czytelnicy tej książki przeczytali również

I cóż, że o Szwecji Natalia Kołaczek
I cóż, że o Szwecji
Natalia Kołaczek
Bardzo dobrze czytało mi się “I cóż, że o Szwecji” pomimo tego, że już conieco wiem, czy upływu czasu. Wiadomo, że z biegiem lat coś się może przedawnić lub zdezaktualizować, ale pewne nawyki i niepisane prawa mocno trzymają się w obyczajowości, czy kulturze. Styl autorki był świetnie wywarzony między anegdotkami, a danymi popartymi statystycznie, zwinnie dryfując na granicy wspomnień/reportażu. Jest to w faktyczny wgląd w Szwecję i Szwedów okiem naszej rodaczki, co doceniam, bo nie raz odbiłam się od reportażu, który de facto był pamiętniczkiem. Luźne notatki & ciekawostki, które chciałam zapamiętać: - syndrom Bullerbyn: tęskne idealizowanie Szwecji przez Niemców - lagom = akurat, w sam raz, wystarczająco - Jantelagen, prawo Jante: nie wychylać się, równość, harmonia; co trochę prowadzi do svenskbiten: gdzie resztki zostają na talerzach, bo się nie je do końca - lata 60. XX du-reformen: rezygnacja z form formalnych - fiński szwedzki, sympatycznie: muminsvenska - szwedzki odpowiednik domu, drzewa i syna: Volvo, villa, vovve /+valium w obecnych czasach - arga lappar /wspólna pralnia i rezerwacje: Szwedzi nie mają pralek w domu, a złość przelewają na karteczkach (nawet jakiś kryminał się tak zaczyna) - trygghet /paracetamol /kask obroża: Szwedzi wierząc w ludzką ułomność zabezpieczają się nawykowo i dość rygorystycznie! - hen: zaimek neutralny, nie tylko w określaniu płci, ale jako defautlowy np. na urządzeniach, w instrukcjach + mappor och pappor - Curlingföräldrar, helikopter mama, lattepappor, dodatek za równouprawnienie czyli rodzicielstwo w Szwecji - rodzina królewska a równouprawnienie - brak nazwiska, *. Bernadotte - w imię ekonomii powstaje hobbistyczny zawód Sopspionera + recykling na najwyższym poziomie rozwoju - pojęcie korytarza poglądów - edukacja i przełamywanie tabu: Snoppen och Snippan (polecam wpisać w youtube) - 4 przekleństwa + 3 wulgaryzmy - zakaz tańca zniesiony w 2016 - ?! - równościowe odśnieżanie zakończone lekkim paraliżem miasta - klarspråk w urzędach - Ace of Base, Europe, Jose Gonzales i wielu innych - chóry bardzo popularnym hobby - ideały i zasady, które niestety obijają się o naiwność
darkakadarka - awatar darkakadarka
oceniła na71 rok temu
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc Maciej Brencz
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc
Maciej Brencz
Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc Autor: Maciej Brencz Moja ocena: 8/10 „Farerskie kadry” to bardzo udany reportaż, który – mimo prostoty języka – skutecznie przenosi czytelnika w rzeczywistość jednej z najbardziej osobliwych i niedostępnych przestrzeni Europy. Maciej Brencz przedstawia Wyspy Owcze w sposób wyjątkowo obrazowy, nie tylko dzięki opowieściom, ale również za sprawą licznych, świetnie dobranych fotografii, które stanowią integralny element tej publikacji. Książka została starannie wydana – twarda oprawa, wysokiej jakości papier oraz bogaty materiał ilustracyjny czynią z niej prawdziwą przyjemność nie tylko dla umysłu, ale i dla oka. To publikacja, którą z przyjemnością bierze się do ręki – estetyczna, solidna i dobrze przemyślana pod względem graficznym. Autor podzielił treść na tematyczne rozdziały – swoiste „kadry”, jak sam je nazywa – dzięki czemu opowieść o Wyspach Owczych nabiera formy mozaiki, składającej się z fragmentów życia, historii, obyczajów, obserwacji i osobistych refleksji. Brencz nie narzuca jednej narracji – pozwala każdemu z tematów wybrzmieć we własnym rytmie. Jego podejście do bohaterów i miejsc jest pełne szacunku i uważności, a przy tym pozbawione nachalnej egzotyki. Farerska codzienność – z jednej strony przewidywalna w swej surowości, a z drugiej zupełnie nieprzewidywalna ze względu na kaprysy przyrody – została przedstawiona w sposób niezwykle sugestywny. Autor zręcznie uchwycił unikalny klimat tego miejsca, z jego izolacją, rytmem wyznaczanym przez naturę i specyficzną kulturą lokalną. To książka dla tych, którzy pragną choć na chwilę oderwać się od codziennego zgiełku i przenieść w świat zupełnie inny – spokojny, wyciszony, pełen prostoty i wewnętrznego porządku. Dla wielu czytelników może to być nie tylko literacka podróż, ale również doświadczenie kontemplacyjne. Zdecydowanie polecam tę publikację – zarówno osobom zafascynowanym Skandynawią i Północą, jak i tym, którzy po prostu szukają dobrze napisanej, pięknie wydanej i wciągającej opowieści o miejscu, gdzie – jak sugeruje autor – „owce mówią dobranoc”. ** 16:41 * 27.07.2025 * 64/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na88 miesięcy temu
Nie mieszkam w igloo Adam Jarniewski
Nie mieszkam w igloo
Adam Jarniewski
Adama Jarniewskiego obserwuję od lat na instagramie, gdzie wrzuca piękne zdjęcia z Grenlandii. Od dłuższego czasu też chodziła za mną jego książka o tej wyspie, aż w końcu zabrałam się za lekturę. Nie zaprzeczę, z pewnymi obawami, bo już niejednokrotnie "przejechałam się" na książkach blogerów, napisanych tak, jakby był to kolejny - tym razem nieco dłuższy - wpis na blogu. Nieco podobnie było z "Nie mieszkam w igloo", jednak Jarniewski uporządkował swoją książkę w miarę składną całość - będącą jego historią wyprowadzki na Grenlandię i życia tam. Owszem, wiele rozdziałów nie jest ze sobą powiązanych ani ułożonych chronologicznie, inne idealnie pasują do blogowych ciekawostek, ale całość czytało się całkiem przyjemnie :). Autor mieszka na Grenlandii już od kilkunastu lat, "Nie mieszkam w igloo" to książka powstała po dziesięciu latach spędzonych na wyspie. Jarniewski przeprowadził się na Grenlandię do swojej ciężarnej dziewczyny i dzięki jej pomocy mógł dość szybko i w miarę bezboleśnie poznać ten - tak inny od polskiego - świat. Długie zimy, polowania, mieszanka języków, lokalne tradycje... Sporo tu fajnych ciekawostek, a do tego - co uwielbiałam już na instagramie, więc musiało spodobać mi się też w książce - wiele pięknych zdjęć ukazujących surowe piękno grenlandzkich krajobrazów. "Nie mieszkam w igloo" to przyjemna i ciekawa lektura, przybliżająca czytelnikowi życie codzienne na jednej z najbardziej interesujących wysp na świecie ;).
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na62 lata temu
Prywatne życie łąki John Lewis-Stempel
Prywatne życie łąki
John Lewis-Stempel
Książka do kontemplacji. Narracja jest tu tak spokojna, że początkowo bardzo ciężko mi było wejść w ten powolny rytm, zwłaszcza, że wcześniej czytałam zwariowaną Miszczuk. Uparcie jednak brnęłam, próbując dostosować pracę umysłu do tej książki i chyba w pewnym momencie mi się to udało. Jestem ogólnie fanką książek przyrodniczych, chociaż ta nie była jakoś bardzo mocno naszpikowana fachową wiedzą, jest raczej lekka pod tym względem. Owszem, można się z niej tego i owego dowiedzieć, ale głównie to jest taka impresjonistyczna opowieść o życiu angielskiej łąki i jej mieszkańcach. Autor jest właścicielem pewnego terenu łąkowego, o który dba i w dwunastu rozdziałach przedstawia nam, co się tam dzieje w ciągu całego roku kalendarzowego. Jest też hodowcą bydła i owiec, które tam wypasa, kosi łąki, aby zgromadzić siano na zimę i takie tam. Możemy tu poczuć zachwyt nad pięknem przyrody, aczkolwiek może nieco dysonansu wprowadza fakt, iż autor przyznaje się również do polowania na niektóre zwierzęta, np. króliki, i w niektórych miejscach opisuje także momenty, kiedy to robi - trochę to budzi mieszane uczucia, choć przynajmniej nie jest to polowanie dla samego "sportu" - z tego co zrozumiałam, facet po to zabija zwierzę, aby je sobie potem zjeść. Nie jestem fanką myślistwa, ale i nie rzucam kamieniem, sama nie jestem wege. W niektórych fragmentach z kolei autor opisuje, jak odnajduje szczątki zwierząt dopadniętych przez inne drapieżniki, są to momentami dość turpistyczne opisy - no dobra, jest to prawda o naturze, ale niekoniecznie przyjemna do czytania. Tak poza tym jednak w przeważającej mierze mamy zachwyt nad pięknem. Od razu skojarzyła mi się inna książka, którą czytałam kilka lat temu, o podobnej strukturze i tematyce, a mianowicie "Ukryte życie lasu. Rok podglądania natury" Davida G. Haskella. Obie książki łączy spokojny, medytacyjny rytm, obie też opisują okrągły rok przyglądania się jednemu, konkretnemu wycinkowi przestrzeni natury. Z porównania w mojej opinii zwycięsko jednak wychodzi "Ukryte życie lasu" - było tam po pierwsze więcej pogłębionej, fachowej wiedzy, a po drugie nie było tam żadnych takich nieprzyjemnych elementów, wspomnianych wcześniej. "Prywatne życie łąki" jest okej, warto sięgnąć, jeśli się lubi tego rodzaju literaturę, ale niekoniecznie nazwałabym to lekturą obowiązkową. Natomiast na pewno jest to tego typu książka, która pomaga wprowadzić się w stan uspokojenia, jeśli ktoś akurat ma taką potrzebę.
Literonomia - awatar Literonomia
oceniła na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Szczęśliwy jak łosoś

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szczęśliwy jak łosoś