rozwińzwiń

Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski

Okładka książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski autora Henryk Nicpoń, 9788365411075
Okładka książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski
Henryk Nicpoń Wydawnictwo: Fabuła Fraza historia
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2017-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-11-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365411075
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski



książek na półce przeczytane 391 napisanych opinii 196

Oceny książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski

Średnia ocen
7,3 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski

avatar
8
1

Na półkach:

Niestety 4/10. Po przeczytaniu wszystkich możliwych biografii gen Rozwadowskiego cieszę się,że zostawiłam to na koniec. Dużo luk, książka bardzo inspirowana biografią z 29 r... Udawane dialogi średniej jakości. Bardzo krótka biografia, wplecione wspomnienia np Stanisława Hallera jako część książki, cóż. Nie wiem czy tylko w mojej książce Gen Juliusz Malczewski jest "Januszem Malczewskim ".. Książka do przeczytania jeśli zna się postać Rozwadowskiego, Zagórskiego, Piłsudskiego, dobrze historie IIRP ( jasne i ciemne strony),zapozna się z dokumentami oficjalnymi itp. 4 jest z sympatii do Generała. Zauważyłam,że dużo osób powołuje się na tą książkę jako źródło - to publicystka. Trzeba podchodzić ostrożnie do tej pracy

Niestety 4/10. Po przeczytaniu wszystkich możliwych biografii gen Rozwadowskiego cieszę się,że zostawiłam to na koniec. Dużo luk, książka bardzo inspirowana biografią z 29 r... Udawane dialogi średniej jakości. Bardzo krótka biografia, wplecione wspomnienia np Stanisława Hallera jako część książki, cóż. Nie wiem czy tylko w mojej książce Gen Juliusz Malczewski jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1099
170

Na półkach: , ,

O Piłsudskim z reguły jak się pisze to albo rewelacyjnie, albo bardzo źle. Jakoś nikt nie umie wstrzelić się w środek...
Z kolei jak już się zestawia go z Rozwadowskim, to wiadomo, że będzie źle.

Historia o Rozwadowskim jest pełna dziur, nie ma co zaprzeczać i to wina samych piłsudczyków. Czy jednak można postawić tyle poważnych zarzutów samemu Piłsudskiemu, nie podając przypisów do źródeł skąd te rewelacje się czerpie?
No nie.

Sam Autor wskazuje, że nie jest historykiem (zauważyłam),a jego książka to nie podręcznik historyczny. Można sobie ją poczytać dla przyjemności, ale szukanie w niej rzetelnej wiedzy o konflikcie na lini Rozwadowski-Piłsudski, mija się z celem.

Szkoda, bo miałam nadzieję, że znajdę tutaj coś nowego, by poszerzyć swoją wiedzę, a tak pozostaje mi przyjrzenie się źródłom (podobno Autor spisał większość tez z publikacji o Rozwadowskim z 1929 roku, więc muszę szukać dalej i sięgnąć do niej).

PS. Tak, wkurza mnie brak przypisów, a jedynie podana bibliografia na końcu książki.

O Piłsudskim z reguły jak się pisze to albo rewelacyjnie, albo bardzo źle. Jakoś nikt nie umie wstrzelić się w środek...
Z kolei jak już się zestawia go z Rozwadowskim, to wiadomo, że będzie źle.

Historia o Rozwadowskim jest pełna dziur, nie ma co zaprzeczać i to wina samych piłsudczyków. Czy jednak można postawić tyle poważnych zarzutów samemu Piłsudskiemu, nie podając...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
119
48

Na półkach:

Książka ważna, dobra i w świetnej formie językowej. Ale... Wcześniej przeczytałem książkę Generał Rozwadowski z 1929 napisaną przez członka Rodziny Generał i z uwzględnieniem materiałów, które Generał pozostawił po sobie. Tamtą książka jest doskonała i pierwotna. W Polowaniu Autor bardzo dużo czerpie z tamtej pozycji i powiela jej treść, czego zresztą nie ukrywa w słowach skierowanych do czytelnika. Tak więc, wiele nowych rzeczy tutaj nie znajdziemy, choć są i to ważne. I tutaj ważna uwaga: pisząc tak poważną książkę, gdzie stawia się bardzo ważne tezy wywracające naszą historię absolutnie należy umieścić w niej przypisy i źródła! Absolutnie! Nie wiem, czy Pan Nicpoń jest zawodowym historykiem. Nieważne, że to nie jest praca naukowa. Jeśli stawia się bardzo mocne tezy nt. Piłsudskiego, to mając na względzie siłę tej postaci w naszej historii, należy podać źródła. Jeśli zaś się tego nie robi, tylko ogólnie wspomina o nich na końcu książki, to mam prawo stawiać duży znak znak zapytania po zakończeniu lektury. A ponieważ kocham prawdę i fakty, to mierzi mnie to niedopatrzenie. Mimo wszystko należy książkę przeczytać i szukać potwierdzeń nt. zakłamanego życiorysu Piłsudskiego I by czcić pamięć wielkiego Patrioty, jakim był Rozwadowski.

Książka ważna, dobra i w świetnej formie językowej. Ale... Wcześniej przeczytałem książkę Generał Rozwadowski z 1929 napisaną przez członka Rodziny Generał i z uwzględnieniem materiałów, które Generał pozostawił po sobie. Tamtą książka jest doskonała i pierwotna. W Polowaniu Autor bardzo dużo czerpie z tamtej pozycji i powiela jej treść, czego zresztą nie ukrywa w słowach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

128 użytkowników ma tytuł Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski na półkach głównych
  • 81
  • 47
30 użytkowników ma tytuł Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski

Inne książki autora

Okładka książki Piłsudski i sanacja - prawda i mity Grzegorz Braun, Maciej Giertych, Gabriel Maciejewski, Rafał Mossakowski, Henryk Nicpoń, Pan Nikt, Sławomir Suchodolski, Lech Wyszczelski, Jan Żaryn, Rafał Ziemkiewicz, praca zbiorowa
Ocena 4,8
Piłsudski i sanacja - prawda i mity Grzegorz Braun, Maciej Giertych, Gabriel Maciejewski, Rafał Mossakowski, Henryk Nicpoń, Pan Nikt, Sławomir Suchodolski, Lech Wyszczelski, Jan Żaryn, Rafał Ziemkiewicz, praca zbiorowa
Okładka książki Piłsudski i Sanacja cz. 2 - błędy i zbrodnie Tomasz Ciołkowski, Marta Cywińska, Jan Engelgard, Jerzy Jaśkowski, Stanisław Michalkiewicz, Rafał Mossakowski, Henryk Nicpoń, Artur Śliwiński, Lech Wyszczelski
Ocena 5,5
Piłsudski i Sanacja cz. 2 - błędy i zbrodnie Tomasz Ciołkowski, Marta Cywińska, Jan Engelgard, Jerzy Jaśkowski, Stanisław Michalkiewicz, Rafał Mossakowski, Henryk Nicpoń, Artur Śliwiński, Lech Wyszczelski
Henryk Nicpoń
Henryk Nicpoń
Henryk Nicpoń o sobie: - We wszystkich życiorysach piszę: Urodziłem się w Stalowej Woli. Najpierw miałem zostać ślusarzem mechanikiem lub inżynierem potrzebnym Hucie Stalowa Wola. Później niewiele brakowało, abym został sędzią, adwokatem, notariuszem lub jakimś innym prawnikiem. Ukończyłem przecież Wydział Prawa i Administracji Filii UMCS w Rzeszowie. Przyjaciele dopowiadają: - Pewnie tak by się stało, gdyby studiując prawo w Rzeszowie nie interesowało go poznawanie ludzkiej duszy i gdyby nie zaprzyjaźnił się z kilkoma literatami. Jan Grygiel, Wiesław Zieliński, Jerzy Janusz Fąfara i inni chyba nawet cenili jego pióro. W Klubie Dziennikarzy Studenckich w Rzeszowie, uważanym w latach 1978-1982 za jeden z najlepszych w Polsce, był bardziej uważany za literata niż dziennikarza. Andrzej Żmuda, znany w Polsce krytyk literacki, wprowadził go w świat poezji i nigdy nie wybaczył, że przekwalifikował się na dziennikarza. Po studiach został dziennikarzem "Dziennika Ludowego". W tym czasie zdobył kilka prestiżowych nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach na reportaż. Uchodził za dziennikarza, który nie boi się nawet najtrudniejszych tematów. Po 1989 r. pracował m.in. w Nowinach, Gazecie Wyborczej, Dzienniku Polskim, Sztandarze Młodych, Kurierze Polskim, Super Nowościach i Radiu Rzeszów. Redakcje, zwłaszcza warszawskie, często zamawiały u niego reportaże o Bieszczadach. Inni w życiorysie Henryka Nicponia podkreślają: W 2006 r. wydawnictwo AD OCULOS wydało jego bardzo ciekawy, filozoficzno-moralizatorski tomik poetycki "Zapach Maciejki". W 2007 r. Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu udostępnił turystom zwiedzającym i wypoczywającym w Bieszczadach zbiór jego najciekawszych reportaży pt. "Za wrotami cudów - opowieści bieszczadzki", w których można odnaleźć zagubiony świat zakapiorów, artystów, wierzeń i obyczajów oraz zapomnianych bohaterów. To samo wydawnictwo wydało w 2008 r. baśń historyczną „Lewiatan królowej Bony” będącą polską wersją wyprawy po złote runo, czyli ekspedycji polskiego magnata Jerzego Mniszcha po złoto Moskwy i koronę carską dla jego córki Maryny. Prawdziwy sukces osiągnął w 2009 r. po wydaniu „Tajemnic Soliny”, książki w której opisał zderzenie cywilizacji zabobonów i przesądów z cywilizacją wielkich budów socjalistycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ AK (1940–1944) i sposoby ich realizacji Andrzej Leon Sowa
Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ AK (1940–1944) i sposoby ich realizacji
Andrzej Leon Sowa
Znakomite podsumowanie jak doszło do tragedii wielkiego miasta. Autor tej książki koncentruje się przede wszystkim na analizie jak doszło do decyzji o wybuchu powstania w Warszawie, to stanowi jakieś 80% jego wywodów (co jest zresztą zgodne z tytułem). Nie jest to zatem kolejna monografia o przebiegu powstania (w której analiza przyczyn zajmuje maksymalnie 20% objętości),a właśnie książka o analizie złożonych splotów przyczyn które zaowocowały godziną „W”. I niestety nie jest to przyjemna lektura, patos i wielkie poświęcenie graniczy z groteską i wręcz brakiem wyobraźni. Szokuje brak rozumienia reali drugiej wojny światowej, przez długi czas trzymanie się kurczowej myśli o wyzwoleniu z zachodu a potem brak koncepcji jak do sowietów się ustawiać. Przy czym nie mówię że w sytuacji 1945 r. była jakakolwiek dobra strategia, ale poraża zaprzeczanie świadomości faktu, nieomal do ostatniej chwili, że to właśnie Sowieci tu wejdą. Autor rzuca też trochę nowego światła na rolę „Bora” Komorowskiego na samą decyzję o wybuchu powstania jak i później na sam przebieg działań. Dochodzi brak koordynacji z ośrodkami Rządu na Emigracji w Londynie, który też nie był bez winy, podsycając złudne dla Warszawy nadzieje na jakiekolwiek kroki. Samo powstanie opisane krótko, bardziej w kontekście działań politycznych jakie podejmowano by je wesprzeć, acz z brutalnym opisem bezsiły powstańców, którzy rzeczywiście z Visem szli na czołgi. Wiele tez jest jednak rozbrajających wiele mitów o powstaniu, na przykład, e gdyby nei byłoby decyzji, powstanie i tak by wybuchło. Fakt, że na pierwszej mobilizacji z końcem lipca stawiało się ponad 75% zaprzysiężonych, a po zobaczeniu jaką bronią przyjdzie walczyć (a raczej jej braku) na drugą tą właściwą stawiło się już raptem 50%. Po tym wszystkim zadziwia, że powstanie w ogóle tak długo trwało. Była to oczywiście słabość Niemców, ale i naprawdę szaleńczy opór szeregowych żołnierzy podziemia, największych bohaterów tego dramatu. Na minus dodałbym stosunkowo słabo zarysowany stosunek ludności cywilnej Warszawy, największej ofiary tego zrywu, wystawionej na całą moc brutalnej niemieckiej siły.
Petroniusz - awatar Petroniusz
ocenił na102 lata temu
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923) Robert Gerwarth
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923)
Robert Gerwarth
Świetna rzecz (i to z przeceny!). Irlandzki naukowiec w sposób interesujący, zwięzły ale nie banalny przedstawił mi to co działo się w Europie w latach tuż przed końcem I WŚ i kilka lat po tym wydarzeniu. A działo się! Ja jestem przyzwyczajony, że patrzymy na to z polskiego punktu widzenia a to powoduje znaczne zawężenie spojrzenia. Na dobrą sprawę jeśli się patrzy tylko z wewnątrz Polski to nie można zrozumieć jak w ogóle mogło dojść do odzyskania niepodległości i do jej obronienia. A tu profesor z Irlandii pokazuje sprawę zupełnie z zewnątrz, czyli z perspektywy tego co się działo w krajach, które tę wojnę przegrały. Przegrały albo oficjalnie, de iure albo przegrały ją de facto. Zaliczyć do nich trzeba Rosję, która została zmuszona do podpisania pokoju na warunkach Niemiec, potem Niemcy, które załamały się gospodarczo i uległy wewnętrznej rewolucji, a raczej wielu rewolucjom. Oczywiście Austro-Węgry, które rozpadły się jeszcze przed zawieszeniem broni, ale ich następcy, czyli zarówno Austria jak i Węgry (szczególnie one) poniosły jeszcze większe klęski. Turcja, o której my w ogóle nie pamiętamy, Bułgaria - co dla mnie już w ogóle było niespodzianką). Ale także Włochy, które należąc do zwycięskich aliantów same uznały się za przegranego. Bardzo inne spojrzenie, bardzo otwierające głowę. Łatwo się czyta i wbrew zewnętrznym wymiarom jest dość krótkie bo jedną trzecią książki zajmują przypisy i wykaz literatury, co podnosi jej jakość i wiarygodność faktograficzną ale dla zwykłego czytelnika jest do pominięcie.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na76 lat temu
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera David Kinney
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera
David Kinney Robert Wittman
Pretekstem do napisania tej książki było odnalezienie zaginionego dziennika Alfreda Rosenberga (1893-1946),głównego ideologa niemieckiej partii nazistowskiej. Dziennik ten był jednym z dowodów przeciwko niemieckim zbrodniarzom w trakcie procesu norymberskiego, by potem w tajemniczych okolicznościach zniknąć z pola widzenia badaczy. Autorzy w pierwszej części książki skupiają się na opisaniu okoliczności jego odnalezienia. Relacja ta prezentuje typowo amerykańskie podejście do zagadnienia. Otóż w samym fakcie odnalezienia dziennika raczej nie ma nic sensacyjnego, ale ponieważ książkę napisał laureat nagrody Pulitzera, zdawałoby się proste dochodzenie (ktoś coś usłyszał, że inny ktoś coś posiada) rozrasta się do skomplikowanego i bardzo ważnego śledztwa, w którym nie może oczywiście zabraknąć służb i (byłych) agentów FBI. W sumie można było się tego spodziewać, jeśli recenzowana książka miała zaistnieć na amerykańskim rynku wydawniczym. Ale wracając do tematu. Kluczową postacią w zagadce zaginionego dziennika jest osoba Roberta Kempnera, niemieckiego dysydenta, który we wrześniu 1939 roku przybył do Stanów Zjednoczonych. Był on potem jednym z amerykańskich oskarżycieli (a więc miał dostęp do zgromadzonego materiału dowodowego) podczas procesów zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze. W drugiej części książki autorzy postanowili połączyć te dwie sylwetki i napisać biografie równoległe Kempnera oraz Rosenberga. Oczywiście z racji roli, jaką Rosenberg pełnił w ramach funkcjonowania III Rzeszy, rozdziały jemu poświęcone są obszerniejsze i posiłkują się zapiskami z odnalezionego dziennika, w którym to jeden z najważniejszych funkcjonariuszy niemieckiego reżimu notował swoje przemyślenia i refleksje. Tytułowy dziennik Rosenberga jest zatem kolejnym ze źródeł naświetlających kulisy funkcjonowania bandyckiego państwa, jakie w Niemczech stworzyli naziści pod wodzą Hitlera. Zasadniczo sam dziennik nie wnosi do historii niemieckiego totalitaryzmu nowej wiedzy. Wiele książek historycznych i socjologicznych poświęconych temu zagadnieniu (z genialną, choć arcytrudną pracą Hannah Arendt pt. „Korzenie totalitaryzmu”) dobrze odtworzyły już zakulisowe funkcjonowanie reżimu Adolfa Hitlera, który, przydzielając różnym funkcjonariuszom partyjnym i ministerstwom wzajemnie nakładające się kompetencje, pełnił rolę najwyższej instytucji odwoławczej oraz bezapelacyjnego autorytetu (w myśl starej zasady - dziel i rządź). Niezależnie czy sięgnęlibyśmy po biografię Himmlera, Goringa czy Goebbelsa, zaleźlibyśmy dokładnie ten sam opis wzajemnych niesnasek, sporów oraz skrywanej wrogości, którą odmalował w dzienniku coraz bardziej rozgoryczony swoją marginalizacją Rosenberg. Natomiast to, co w tym dzienniku jest w jakiś stopniu przerażające, to fakt, że Rosenberg, mimo iż był fanatycznym i pełnym nienawiści twórcą szowinistycznej ideologii rasy panów, zachował zdrowy rozsądek w kwestii wschodniej, optując za stworzeniem jakiegoś - mniej lub bardziej, ale jednak - racjonalnego planu w stosunku do narodów zamieszkujących Związek Radziecki. Być może dlatego, że sam urodził się i wychował w estońskim Tallinie, a więc dobrze czuł odrębność narodów ówczesnej carskiej Rosji. Tym samym wyraźnie różnił się od reszty ścisłego kierownictwa III Rzeszy, w tym samego Fuhrera, których jedynym „programem” był projekt unicestwienia tamtejszych narodów, a tych, których pozostawiono by przy życiu, sprowadzono by do roli niewolników pracujących dla swoich nowych panów. Jest w tym jakiś chichot historii, że jeden z twórców przepełnionej nienawiścią ideologii przejawiał typ myślenia, który mógł zapewnić Niemcom zwycięstwo w wojnie ze Związkiem Radzieckim. Na całe szczęście wojna na froncie wschodnim została przegrana przez III Rzeszę właśnie na poziomie ideologicznym, a dopiero później militarnym. I paradoksalnie Rosenberg, tworząc i propagując kult niepokonanej rasy panów, sam się ku temu mocno przyczynił. Stworzył mit, w który naziści uwierzyli tak mocno, że potem nie byli już w stanie się od niego uwolnić. Dopiero wielkie klęski na wschodzie przyniosły stopniowe otrzeźwienie, ale wtedy było już za późno. Zbrodnicza ideologia musiała upaść, a razem z nią jej twórcy, w tym Alfred Rosenberg. Jest jeszcze jeden ciekawy temat, który odsłaniają w swojej książce autorzy. Warto bowiem zwrócić uwagę na losy Roberta Kempnera. Mają one w sobie interesującą dwuznaczność. Otóż jeden z nazistów, który zetknął się z nim jeszcze przed jego ucieczką do Stanów, określił go następująco: „typowy gestapowiec. Po prostu tak się złożyło, że miał nieodpowiednie pochodzenie rasowe”. I rzeczywiście, losy i decyzje tej postaci, odtworzone przez autorów na potrzeby książki, ukazują pewne przesłanki, które skłaniają czytelnika do zastanowienia się nad prawdziwości powyższego sądu. To ciekawe, jak nieraz tego typu „detale” decydują o tym, po której stronie odwiecznej wojny dobra ze złem stanie dany człowiek. Kluczowe jest tutaj pytanie: czy gdyby Kempner miał „czystą kartę” pod względem rasowym, to czy nie znalazłby się przypadkiem po drugiej stronie norymberskiego procesu? Czyli zamiast być oskarżycielem, czy mógł stać się oskarżonym? Chodzi mi oczywiście oskarżenie bardziej w wymiarze ideowy niż faktyczny, gdyż w Norymberdze sądzono ścisłe kierownictwo III Rzeszy. Uważne prześledzenie losów Kempnera, którego dokonali autorzy, pokazuje, że postać ta nie była do końca tak jednoznaczna, jakby mogło się to wydawać, choć ostatecznie historia umieściła ją po właściwej stronie konfliktu. Reasumując, sądzę, że mamy do czynienia z kolejną przyzwoitą i sprawnie napisaną książką poświęconą historii III Rzeszy. „Dziennik diabła” zawiera sporo historycznych informacji, choć nie są to bynajmniej informacje wyczerpujące. Raczej minimum tego, co czytelnik powinien wiedzieć o III Rzeszy, aby móc zrozumieć zapiski Alfreda Rosenberga oraz jego wpływ na Adolfa Hitlera, a także życiową drogę Roberta Kempnera. Znajdziemy w niej także wybór kilkunastu zdjęć. Jest dodatek z przydatnym kalendarium (tutaj błąd roczny w ostatniej dacie) oraz krótkimi notami biograficznymi najważniejszych postaci, które pojawiają się w książce. Jej największa zaletą jest oczywiście ukazanie istotnego wpływu Rosenberga na kształtowanie się ideologii nazistów, szczególnie w początkowym okresie funkcjonowania partii, oraz naświetlenie ciekawego przypadku Roberta Kempnera. To dobra lektura dla miłośników historii XX wieku i II wojny światowej.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na73 lata temu
Przedziwna śmierć Europy Douglas Murray
Przedziwna śmierć Europy
Douglas Murray
Douglas Murray, brytyjski dziennikarz i analityk polityczny, napisał książkę, która dla jednych jest proroczym ostrzeżeniem, a dla innych kontrowersyjnym manifestem pesymizmu. Przedziwna śmierć Europy, oceniona przeze mnie na mocne 8/10, to lektura gęsta od faktów, napisana z niezwykłą elegancją, ale też przeszywająco chłodna w swoich konkluzjach. To jedna z tych pozycji, które niezależnie od poglądów politycznych czytelnika, zmuszają do wyjścia ze strefy komfortu i zmierzenia się z pytaniami o fundamenty zachodniej cywilizacji. Teza Murraya jest radykalna i wyłożona bez zbędnych eufemizmów: Europa, jaką znamy, popełnia samobójstwo. Autor argumentuje, że proces ten odbywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest masowa, niespotykana wcześniej w historii migracja, która zmienia strukturę demograficzną kontynentu. Drugą, zdaniem Murraya znacznie groźniejszą, jest duchowa i kulturowa pustka, w jaką zapadł się Zachód. Autor twierdzi, że Europejczycy stracili wiarę w swoje tradycje, religię i sens własnego istnienia, co doprowadziło do stanu „egzystencjalnego zmęczenia”. Książka jest imponująca pod względem dokumentacji. Murray podróżuje do obozów dla uchodźców w Grecji i we Włoszech, rozmawia z politykami, ale też analizuje teksty filozoficzne i statystyki demograficzne. Jego styl jest błyskotliwy, pełen erudycji, a argumentacja prowadzona z chłodną, niemal matematyczną precyzją. Autor nie boi się wytykać hipokryzji europejskim elitom, oskarżając je o krótkowzroczność i lęk przed oskarżeniami o brak tolerancji, co jego zdaniem paraliżuje rzetelną debatę o przyszłości kontynentu. Najciekawsze fragmenty książki to te poświęcone „poczucie winy”. Murray analizuje, jak kolonialna przeszłość i zbrodnie XX wieku sprawiły, że Europa przestała wierzyć w legitymację własnej kultury. To właśnie ten brak wiary sprawia, że Stary Kontynent nie potrafi – lub nie chce – asymilować przybyszów, oferując im jedynie konsumpcjonizm zamiast wspólnych wartości. Autor rysuje wizję przyszłości, w której Europa staje się jedynie „muzeum” lub terytorium bez jasnej tożsamości. Nota jest wysoka, ponieważ Murray potrafi nazwać lęki, które wielu ludzi odczuwa, ale boi się wyartykułować w obawie przed społecznym ostracyzmem. To książka odważna i intelektualnie stymulująca. Jednocześnie ocena nie jest maksymalna, ponieważ autor momentami wpada w ton jednostronny. Choć jego diagnozy są oparte na faktach, Murray niemal całkowicie pomija pozytywne aspekty wielokulturowości czy zdolność demokracji do autokorekty. Jego pesymizm jest tak głęboki, że momentami wydaje się wręcz deterministyczny, nie dając czytelnikowi niemal żadnej nadziei na inny scenariusz. Przedziwna śmierć Europy to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć napięcia targające dzisiejszą Unią Europejską. To książka bolesna, irytująca i fascynująca zarazem. Douglas Murray nie pisze po to, by przypodobać się komukolwiek; pisze, by wywołać wstrząs. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z jego diagnozą „śmierci” kontynentu, trudno przejść obok tej argumentacji obojętnie. To ważny głos w debacie o tym, co właściwie sprawia, że Europa jest Europą i czy jesteśmy gotowi o to walczyć.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na826 dni temu
Historia polityczna Polski - nowe spojrzenie. Tom I Radosław Patlewicz
Historia polityczna Polski - nowe spojrzenie. Tom I
Radosław Patlewicz
Jedno jest pewne - to podręcznik zupełnie inny niż wszystkie. Gdybym miała dziecko w wieku szkolnym, na pewno podsunęłabym mu go by sprowokować do myślenia, dociekania i weryfikowania prawdy. By rozbudzić ciekawość i, przede wszystkim, nieufność i wolę sprawdzania tego, co w szkole próbują pakować mu do głowy. Autor porusza wiele spraw, o których zwykłym autorom podręczników nawet nie przyszłoby na myśl pisać. Bo jakby to zrobili to pewnie nigdy nie byłyby one dopuszczone do programu nauczania, który od kilkudziesięciu lat wbija do głów raz ustalone bzdury, kreuje przeróżne, bynajmniej nie świetlane postacie na bohaterów narodowych, a wiele zagadnień po prostu zakłamuje, bo tak jest najwygodniej i najbezpieczniej. Radosław Patlewicz nie tylko rozprawia się z bzdurami o Wielkiej Lechii zamieszczanymi przez różnych oszołomów i pseudo historyków w Internecie, ale odbrązawia bezlitośnie cały szereg postaci z naszej trudnej historii, od których roją się nie tylko podręczniki, ale również nazwy ulic, różnych ośrodków i fundacji. Takich jak m. in. Hugo Kołłontaj, Wojciech Bogusławski, Jan Frycz Modrzewski i wielu innych znanych nam zazwyczaj tylko z jednej, tej chlubnej, strony. Ukazuje prawdziwe oblicze niektórych naszych królów i ich niepiękne rządy. Najciekawiej wg mnie opisane jest tu panowanie Sasów (zwłaszcza tej kanalii Augusta II) oraz, co uważam za bardzo ważne zważywszy na ciągle pokutujące zarówno w podręcznikach jak i różnych publikacjach (w tym czasopismach historycznych, niestety) mity, panowanie zdrajcy, łajdaka, głupca i rozpustnika a równocześnie człowieka, który zlikwidował Państwo Polskie - Stanisława Augusta Poniatowskiego. Za każdym razem, gdy słyszę jakim to był kulturalnym władcą i jak bardzo przysłużył się rozwojowi kraju na tej niwie - dosłownie wszystko się we mnie gotuje. W książce Patlewicza znajdujemy dokładne informacje jak to naprawdę wyglądało, łącznie z wyszczególnieniem sum jakie za swoje "zasługi" to rosyjskie pomiotło (w swojej korespondencji Katarzyna II nazywała go "kukłą woskową") dostało . Nie sposób opisać w jednej opinii wszystkich mitów, z którymi autor na kartach swojej książki się rozprawia. Do tych najciekawszych wg mnie należy również ukazanie prawdy o Reformacji oraz jak to z tymi tezami przybitymi do drzwi kościoła w Wittenberdze było (poczciwy mnich Luter protestujący przeciwko deprawacjom kościoła katolickiego to kompletne bajdy i warto o tym wiedzieć)oraz bardzo ciekawe aspekty wojen prowadzonych przez Polskę w XVII w (m. in. zmowa protestantów z wrogami),inne spojrzenie na, tak czczonego przez nas, Bolesława Chrobrego (ze szczególnym uwzględnieniem metod jakimi chrystianizował swoich poddanych) oraz obronę Jasnej Góry podczas "potopu" szwedzkiego. Opis obrzydliwej roli Anglii w doprowadzeniu do rozbiorów i upadku Rzeczypospolitej również dla wielu osób może być zupełną nowością. W książce jest również sporo informacji o ważnych wydarzeniach, które obecnie zupełnie pomijane są w innych podręcznikach (konfederacja dzikowska) oraz , nie wiadomo dlaczego kompletnie zapomnianych (Adam Tarło) lub specjalnie pomijanych (św. Andrzej Bobola) bohaterach. Pominąć nie mogę arcyciekawej kwestii, która również jest zawsze omijana, a ci którzy do niej nawiązują uważani są za oszołomów i wyznawców teorii spiskowych - roli lóż masońskich w polityce. Kiedyś skrzętnie ukrywane, dziś są widoczne coraz wyraźniej (sama, stojąc przed pięknym budynkiem w jednym z cudnych francuskich miast i gapiąc się na wyraźnie oznakowaną siedzibę jednej z nich - nie mogłam uwierzyć, że są tak bezczelni). Dobrze, że znalazł się historyk, który uznał, że trzeba ten temat obszernie (jak na objętość książki oczywiście) omówić. Nie zabrakło też kwestii żydowskiej... W zasadzie bardzo ogólny, jednak niewątpliwie świetny podręcznik - choć na pewno nie dla lewaków:) Z pewnością za to dla tych, dla których "tylko prawda jest ciekawa" a nie, królujące w obecnych czasach "cansel culture", różne politporawne bzdety.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na82 lata temu
Czas mroku Anthony McCarten
Czas mroku
Anthony McCarten
23/2024 „Nie mam nic innego do obiecania jak krew, znój, łzy i pot” — takich słów użył Winston Churchill, podczas debaty w Izbie Gmin o wotum zaufania dla swojego rządu. Jego przemowa z 13 maja 1940 jest uznawana za jedną z najlepszych w historii. Z perspektywy czasu wiemy, że wybór Churchilla na stanowisko premiera to najlepsze, co mogło się przytrafić obozowi Aliantów. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę ówczesną optykę, to wybór Churchilla nie jest już tak oczywisty. To Churchill jako Pierwszy Lord Admiralicji pośrednio odpowiadał za druzgocącą klęskę sprzed kilku dni, kiedy to Royal Navy straciła w bazie w Trondheim 1800 marynarzy, lotniskowiec, okręt podwodny, dwa krążowniki i siedem niszczycieli. Jakby tego było mało w pamięci cały czas żywe było fiasko operacji pod Gallipoli, sprzed ćwierćwieku, która była autorskim pomysłem Churchilla, podczas jego poprzedniego okresu piastowania funkcji Pierwszego Lorda Admiralicji, kiedy to życie straciło około 56 tysięcy żołnierzy sojuszniczych, a operacja okazała się kompletną porażką. Churchill miał opinię zadufanego w sobie osobnika, niestroniącego od alkoholu, z ciągotami do podżegania wojennego, ale on po prostu miał świadomość, że negocjacje z Hitlerem są kontrproduktywne, ponieważ ten jest kompletnie niewiarygodnym politykiem, co udowodnił już kilka razy. Cała dotychczasowa polityka Neville’a Chamberlaina legła w gruzach osiem miesięcy wcześniej w momencie ataku Niemiec na Polskę, teraz potrzebna była radykalna zmiana. Te wszystkie okolicznośc jednak wcale nie spowodowały, że Chamberlain byłby gotów podać się do dymisji. Wszystko zmieniło się w trakcie debaty w parlamencie z 9 maja 1940, która była jedną z najbardziej burzliwych w historii Wielkiej Brytanii. Na placu boju pozostało dwóch kandydatów do objęcia najważniejszej funkcji w brytyjskiej polityce — Edward Wood, lepiej znany jako lord Halifax, który jako minister spraw zagranicznych, w przeważającym stopniu odpowiadał za politykę ustępującego premiera oraz wcześniej wspomniany Winston Churchill, który w ostatnich latach był na marginesie polityki i nie był zbytnio poważanym kandydatem. Halifax jednak nie był skory do podjęcia się tego zadania. Niepopularny Winston Churchill miał być człowiekiem, który postanowił podnieść rękawicę i podjąć się najtrudniejszej misji w historii Zjednoczonego Królestwa. Nazajutrz, 10 maja Niemcy zaatakowali neutralne Holandię i Belgię. Czy można sobie wyobrazić gorszy początek dla nowego premiera? Churchill na przełomie kilku dni maja 1940 zdecydowanie zmienił swoją optykę na wojnę. Wobec kolejnych klęsk armii francuskiej coraz bardziej dojrzewała w nim myśl o podjęciu rokowań z Niemcami za pośrednictwem Włoch, co było pomysłem lorda Halifaxa, który znalazł się w gabinecie wojennym. Mussolini miałby w zamian otrzymać brytyjskie kolonie w Afryce, a nawet Gibraltar i Maltę. Fakt ten zdecydowanie odbiega od obrazu Churchilla jaki mamy obecnie patrząc z perspektywy czasu i dalszego rozwoju wojny. McCarten na podstawie licznych źródeł kreśli dokładną kronikę wydarzeń maja 1940, który był najprawdopodobniej najtrudniejszym momentem w historii Albionu. Kolejni sojusznicy się wykruszali, a Wielka Brytania została sama naprzeciw niepowstrzymanego przeciwnika. Obraz jaki się wyłania się z kart książki jest odmienny od tego jaki jest szeroko znany. Poznajemy Churchilla jako człowieka z krwi i kości, który ma swoje lęki i wątpliwości. Człowieka na którego barkach spoczęły nie tylko losy Wielkiej Brytanii, ale całego świata. Inwazja na wyspy macierzyste wydawała się w tamtym okresie bardzo prawdopodobna. Dumny Albion, najpotężniejsze imperium w historii, nad którym nigdy nie zachodziło słońce, na początku lat 40 XX wieku stanął w obliczu utraty niepodległości. To musiał być prawdziwy szok dla opinii publicznej, przekonanej o swojej wyjątkowości. Lekki sposób narracji w połączeniu ze świetną pracą ze źródłami dał rezultat w postaci wciągającej książki. Autor nie stawia na sensację, ale nie da się nie powiedzieć, że finalny obraz jest dość zaskakujący, wobec tego, że dziś Churchill jest uważany za nieprzejednanego wroga Hitlera, który nie brał pod uwagę żadnych ustępstw. Co prawda myśli o ewentualnym pokoju były głównie motywowane tym, że Churchill bał się wycofania Halifaxa z gabinetu wojennego, ale na szczęście finalnie premier postawił na swoim i wygrał. O żadnym pokoju z Niemcami nie mogło być mowy. Do dzisiejszych czasów z początków II wojny światowej można odnieść poziom elit europejskich, który wtedy, jak i dzisiaj był na skandalicznie niskim poziomie i w Europie panowało myślenie na wskroś życzeniowe. Z tą różnicą, że wtedy w maju 1940 roku w centrum uwagi pojawił się Winston Churchill, a dziś wobec coraz poważniejszego ryzyka wybuchu wojny o zasięgu kontynentalnym, próżno szukać kogokolwiek z choćby ułamkiem charyzmy tego wielkiej męża stanu. Można Churchilla lubić lub nie, ale nie można mu odmówić, że był jednym z najwybitniejszych polityków w historii.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na82 lata temu
Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla Nikołaj Iwanow
Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla
Nikołaj Iwanow
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że na rynku jest sporo publikacji szeroko traktujących o procesie instalacji władzy komunistycznej w Polsce po II wojnie światowej. Wszystkie te opracowania pisane są jednak z polskiej perspektywy. Oczywiście ich autorzy szeroko przedstawiają stanowisko Stalina w sprawie Polski – bez tego pisanie bowiem o początkach PRL-u jest po prostu niemożliwe. Mając to wszystko na uwadze tym bardziej byłem ciekaw najnowszej książki prof. Nikołaja Iwanowa pod tytułem: „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla”. Myślę, że osoby autora nie trzeba specjalnie przedstawiać. To uznany historyk, autor wielu dobrze przyjętych książek na czele z „Zapominanym ludobójstwem. Polacy w państwie Stalina. Operacja polska 1937-1938”. Już we wstępie Iwanow kilkukrotnie przywołuje postać prof. Krystyny Kersten i jej fundamentalne dzieło „Narodziny systemu władzy. Polska 1943-1948”. Przyznaje, że mimo upływu kilkudziesięciu lat od jego napisania, pozostaje ono niejako „utworem kanonicznym”, do którego odwołują się wszyscy historycy piszący o komunizacji Polski. Nikołaj Iwanow zdradza również cele, jakie sobie postawił pisząc książkę. Jego ambicją jest danie czytelnikowi odpowiedzi na pytania: „Na czym Stalin opierał swą koncepcję sowietyzacji Polski? Czym jego plan komunizacji najbliższego sąsiada różnił się od tradycyjnych metod bolszewickich wykorzystanych w Związku Sowieckim? Gdzie przebiegają granice samodzielności komunistów polskich?” Zastanawia się także nad tym, na ile powstałe po wojnie państwo można nazwać „polskim”? Czy historyk sprostał temu zadaniu? Sama książka jest podzielona na cztery części. Autor skupia się na wydarzeniach z lat 1943-1949. To właśnie bowiem w tym okresie – jego zdaniem – dokonał się pierwszy i najważniejszy etap „komunizacji kraju nad Wisłą”. Iwanow wychodzi od sytuacji polskich komunistów podczas II wojny. Po likwidacji KPP przez Stalina, środowisko to było całkowicie zmarginalizowane. Sam Stalin – nie wiedząc jeszcze jak potoczą się losy wojny – po prostu ich nie potrzebował. Nie zajmował się „kwestią polską”, albowiem wierzył w absolutną trwałość paktu Ribbentrop-Mołotow. Sytuacja uległa diametralnej zmianie po agresji Hitlera na ZSRR. Stalin zaczął dostrzegać, że komuniści polscy mogą być mu potrzebni. Proces ten przebiegał jednak bardzo powoli, a dynamiki nabrał dopiero po zwycięstwie pod Stalingradem. Autor bardzo często podkreśla, że Stalin nie miał jednak zaufania do komunistów krajowych. W związku z tym dużą rolę zaczęła odgrywać Wanda Wasilewska. Dyktator był nią zafascynowany, wysoko cenił jej utwory literackie. Dlatego też, obok wdowy po osławionym Feliksie Dzierżyńskim, była dla niego głównym doradcą w „kwestii polskiej”. Bardzo ciekawie brzmi teza, że likwidacja KPP i tzw. „operacja polska” przyniosła wymierną korzyść Moskwie. Polscy komuniści, wiedząc do czego zdolny jest Stalin mieli być mu jeszcze bardziej ulegli. Zdaniem autora, Stalin cierpiał na swoisty „kompleks Polski”, którego źródło tkwiło w przegranej wojnie 1920 roku. Stale też cechowała go nieufność do polskich „towarzyszy”. To dlatego Iwanow z pewnym uznaniem pisze o utworzeniu przez Gomułkę KRN – decyzji całkowicie nieuzgodnionej z Moskwą. Był to swoisty ewenement, jak bowiem możemy przeczytać w książce, komuniści ze strachu przed Moskwą nie podejmowali żadnych samodzielnych działań. Na tym tle decyzja towarzysza Wiesława to swoisty akt odwagi. Z drugiej strony, liczne donosy na Gomułkę do Moskwy (zwłaszcza ze strony Bieruta) miały być pomocą przy późniejszym jego usunięciu z partii. Niewątpliwą zaletą publikacji jest obfite korzystanie ze źródeł. Autor cytuje artykuły z sowieckiej prasy, przytacza komunikaty partyjne i stenogramy z różnych spotkań. Dużo miejsca poświęca Katyniowi, określając go „głównym czynnikiem decyzji Stalina w sprawach polskich”. Szeroko traktuje o powstaniu warszawskim. Stawia tezę, że był to swoisty „kamień milowy” do sowietyzacji naszego kraju. Po Katyniu był to kolejny etap eksterminacji polskiej elity niepodległościowej. Dla Moskwy tym cenniejszy, że dokonany obcymi rękami. Możemy przeczytać o perfidnej grze, jaką Kreml prowadził w sprawie powstania. Nikołaj Iwanow dowodzi bowiem, że Armia Czerwona miała zdobyć Warszawę już 6 sierpnia. Plany te zostały zmienione właśnie na wieść o zrywie polskiej stolicy. „Komunizm po polsku” udowadnia kłamstwa sowieckiej propagandy i cynizm charakteryzujący Kreml w sprawie Polski. To właśnie kłamstwami i nachalną propagandą posługiwała się Moskwa i polscy komuniści. Do zdobycia władzy wykorzystali siłę Armii Czerwonej i poparcie Stalina. Sfałszowane referendum ludowe i wybory – przy walnej pomocy radzieckich „doradców” – były tylko usankcjonowaniem stanu faktycznego. Reasumując, „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla” to bardzo ciekawa książka traktująca o procesie sowietyzacji naszego kraju. Nikołaj Iwanow umiejętnie podchodzi do zagadnienia. Ze znawstwem opisuje kolejne etapy komunizacji Polski. Obnaża cynizm i kłamstwa Moskwy. Pokazuje, że polscy komuniści – nie mając realnych wpływów w kraju – zdobycie władzy zawdzięczają tylko woli Stalina. Porównując polski komunizm z innymi reżymami stwierdza, że „zależność polskich komunistów od Moskwy była prawdopodobnie największa w porównaniu z innymi partiami komunistycznymi budującymi u siebie pod dyktando kremla system totalitarny”. Nie wacha się stwierdzić wreszcie, że „przekonania komunistyczne wyraźnie dominowały w świadomości liderów PRL, ich polskość miała znaczenie drugorzędne”. Ta lektura jest naprawdę godna uwagi.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na71 rok temu
Sowiety. Historia ZSRS Paweł Wieczorkiewicz
Sowiety. Historia ZSRS
Paweł Wieczorkiewicz
Jest to chyba najlepsza synteza historii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, obejmująca okres od słynnej rewolucji październikowej 1917 roku aż po rozpad tego państwa w 1991 roku. Książka stanowi niezwykle solidne opracowanie, pokazujące uniwersalne spojrzenie na ZSRR. Miałem poczucie, że całość ma formę eseju, jednak w żadnym momencie nie używa języka akademickiego – styl jest naprawdę przyjazny, a autor trzyma się kanonów naukowych. Jego opowieść nie jest kronikarskim opisem funkcjonowania państwa, a pokazuje bardziej na węzłowe momenty jego historii. Paweł Wieczorkiewicz pisze zarówno o sytuacji wewnętrznej, jak i międzynarodowej polityce ZSRR. Z oczywistych względów najwięcej miejsca poświęca funkcjonowaniu partii (monopartii) oraz mechanizmom sprawowania przez nią władzy. Jest sporo na temat kultury, społeczeństwa – w kapitalny sposób łączy wszystkie te obszary. Atrakcyjny styl narracji sprawia, że książkę czyta się naprawdę bardzo dobrze. Dla osób specjalizujących się w tej tematyce publikacja może wydawać się ogólna, choć nie miałem takiego poczucia – mimo że nie tonie w szczegółach, wskazuje naprawdę na kluczowe momenty w historii ZSRR. Książka może służyć zarówno osobom, które ten obszar znają tylko ze słyszenia, jak i tym, którzy chcą w sobie uświadamiać, że historię nie budują przypadkowe fakty, lecz przełomowe momenty wytyczające kierunki kolejnych zmian. Wieczorkiewicz w kapitalny sposób pokazuje metody zdobywania i utrzymywania władzy, fundamenty funkcjonowania systemu totalitarnego, w szczególności aparat bezpieczeństwa wewnętrznego oraz wpływ ideologii państwowej na zwykłe życie obywateli. Bardzo polecam lekturę tej książki – to doskonały punkt wyjścia do dalszych poszukiwań i refleksji nad historią XX wieku.
Arek - awatar Arek
ocenił na82 miesiące temu
Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945 Ewa Kurek
Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945
Ewa Kurek
Miałem dać 8, ale podniosłem ocenę o 1 stopień, bo to jest na prawdę dobra, potrzebna i ważna książka. Bierze się za bary z trudnym, nacechowanym emocjami i wykorzystywanym politycznie tematem stosunków Polaków i Żydów w II wojnie światowej, postawy większości Polaków wobec holocaustu, którą to postawę Autorka nazywa krótko "poza solidarnością". E. Kurek tlumaczy przyczyny tej obojetnosci pokazując brak zaangażowania Żydów w walkę o niepodległość Polski, wyalienowanie (swoje szkoły, kultura, znajomość jezyka pol tylko przez 15% Zydow mieszkajacych w Polsce),budowa gett przez Żydów wspólnie z Niemcami, próba wywalczenia autonomii w ramach odrodzonej Polski po 1918. Autorka portretuje też przywódców gett takich jak Rumkowski czy Czerniakow, pokazuje postawę Judenratow i samych Żydów z gett wobec holocaustu, czy tez zachowanie policji żydowskiej w gettach. Przyznam że tutaj spada najwiekszy cios na Żydów (policję żydowską i judenraty) gdyż ukazani są oni jako kaci własnego narodu. Pani Kurek nie unika też tematów trudnych i nie próbuje ich wybielać, mowa o antysemityzmie niektórych Polaków, mordach jak w Jedwabnem, czy szmalcownikach, ale próbuje onna oddać skale tych wszystkich zjawisk pokazując w tym też obraz kościoła ratującego Żydów, przyczynę tak małej liczby Żydów uratowanych, czy też postawy polskiego państwa podziemnego wobec tej tragedii. Duża część pracy opiera się na wspomnieniach, wywiadach, zapiskach samych Żydów, co podnosi jej wartość. Wazna pozycja w temacie, warto.
Getos - awatar Getos
ocenił na92 lata temu

Cytaty z książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Polowanie na generała Piłsudski kontra Rozwadowski


Ciekawostki historyczne