Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla

Okładka książki Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla
Nikołaj Iwanow Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie historia
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2017-12-07
Data 1. wyd. pol.:
2017-12-07
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308064450
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla



książek na półce przeczytane 2239 napisanych opinii 1710

Oceny książki Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla

Średnia ocen
6,9 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
934
341

Na półkach:

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że na rynku jest sporo publikacji szeroko traktujących o procesie instalacji władzy komunistycznej w Polsce po II wojnie światowej. Wszystkie te opracowania pisane są jednak z polskiej perspektywy. Oczywiście ich autorzy szeroko przedstawiają stanowisko Stalina w sprawie Polski – bez tego pisanie bowiem o początkach PRL-u jest po prostu niemożliwe. Mając to wszystko na uwadze tym bardziej byłem ciekaw najnowszej książki prof. Nikołaja Iwanowa pod tytułem: „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla”. Myślę, że osoby autora nie trzeba specjalnie przedstawiać. To uznany historyk, autor wielu dobrze przyjętych książek na czele z „Zapominanym ludobójstwem. Polacy w państwie Stalina. Operacja polska 1937-1938”. Już we wstępie Iwanow kilkukrotnie przywołuje postać prof. Krystyny Kersten i jej fundamentalne dzieło „Narodziny systemu władzy. Polska 1943-1948”. Przyznaje, że mimo upływu kilkudziesięciu lat od jego napisania, pozostaje ono niejako „utworem kanonicznym”, do którego odwołują się wszyscy historycy piszący o komunizacji Polski.
Nikołaj Iwanow zdradza również cele, jakie sobie postawił pisząc książkę. Jego ambicją jest danie czytelnikowi odpowiedzi na pytania: „Na czym Stalin opierał swą koncepcję sowietyzacji Polski? Czym jego plan komunizacji najbliższego sąsiada różnił się od tradycyjnych metod bolszewickich wykorzystanych w Związku Sowieckim? Gdzie przebiegają granice samodzielności komunistów polskich?” Zastanawia się także nad tym, na ile powstałe po wojnie państwo można nazwać „polskim”? Czy historyk sprostał temu zadaniu?
Sama książka jest podzielona na cztery części. Autor skupia się na wydarzeniach z lat 1943-1949. To właśnie bowiem w tym okresie – jego zdaniem – dokonał się pierwszy i najważniejszy etap „komunizacji kraju nad Wisłą”.
Iwanow wychodzi od sytuacji polskich komunistów podczas II wojny. Po likwidacji KPP przez Stalina, środowisko to było całkowicie zmarginalizowane. Sam Stalin – nie wiedząc jeszcze jak potoczą się losy wojny – po prostu ich nie potrzebował. Nie zajmował się „kwestią polską”, albowiem wierzył w absolutną trwałość paktu Ribbentrop-Mołotow. Sytuacja uległa diametralnej zmianie po agresji Hitlera na ZSRR. Stalin zaczął dostrzegać, że komuniści polscy mogą być mu potrzebni. Proces ten przebiegał jednak bardzo powoli, a dynamiki nabrał dopiero po zwycięstwie pod Stalingradem. Autor bardzo często podkreśla, że Stalin nie miał jednak zaufania do komunistów krajowych. W związku z tym dużą rolę zaczęła odgrywać Wanda Wasilewska. Dyktator był nią zafascynowany, wysoko cenił jej utwory literackie. Dlatego też, obok wdowy po osławionym Feliksie Dzierżyńskim, była dla niego głównym doradcą w „kwestii polskiej”.
Bardzo ciekawie brzmi teza, że likwidacja KPP i tzw. „operacja polska” przyniosła wymierną korzyść Moskwie. Polscy komuniści, wiedząc do czego zdolny jest Stalin mieli być mu jeszcze bardziej ulegli. Zdaniem autora, Stalin cierpiał na swoisty „kompleks Polski”, którego źródło tkwiło w przegranej wojnie 1920 roku. Stale też cechowała go nieufność do polskich „towarzyszy”. To dlatego Iwanow z pewnym uznaniem pisze o utworzeniu przez Gomułkę KRN – decyzji całkowicie nieuzgodnionej z Moskwą. Był to swoisty ewenement, jak bowiem możemy przeczytać w książce, komuniści ze strachu przed Moskwą nie podejmowali żadnych samodzielnych działań. Na tym tle decyzja towarzysza Wiesława to swoisty akt odwagi. Z drugiej strony, liczne donosy na Gomułkę do Moskwy (zwłaszcza ze strony Bieruta) miały być pomocą przy późniejszym jego usunięciu z partii.
Niewątpliwą zaletą publikacji jest obfite korzystanie ze źródeł. Autor cytuje artykuły z sowieckiej prasy, przytacza komunikaty partyjne i stenogramy z różnych spotkań.
Dużo miejsca poświęca Katyniowi, określając go „głównym czynnikiem decyzji Stalina w sprawach polskich”. Szeroko traktuje o powstaniu warszawskim. Stawia tezę, że był to swoisty „kamień milowy” do sowietyzacji naszego kraju. Po Katyniu był to kolejny etap eksterminacji polskiej elity niepodległościowej. Dla Moskwy tym cenniejszy, że dokonany obcymi rękami. Możemy przeczytać o perfidnej grze, jaką Kreml prowadził w sprawie powstania. Nikołaj Iwanow dowodzi bowiem, że Armia Czerwona miała zdobyć Warszawę już 6 sierpnia. Plany te zostały zmienione właśnie na wieść o zrywie polskiej stolicy.
„Komunizm po polsku” udowadnia kłamstwa sowieckiej propagandy i cynizm charakteryzujący Kreml w sprawie Polski. To właśnie kłamstwami i nachalną propagandą posługiwała się Moskwa i polscy komuniści. Do zdobycia władzy wykorzystali siłę Armii Czerwonej i poparcie Stalina. Sfałszowane referendum ludowe i wybory – przy walnej pomocy radzieckich „doradców” – były tylko usankcjonowaniem stanu faktycznego.
Reasumując, „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla” to bardzo ciekawa książka traktująca o procesie sowietyzacji naszego kraju. Nikołaj Iwanow umiejętnie podchodzi do zagadnienia. Ze znawstwem opisuje kolejne etapy komunizacji Polski. Obnaża cynizm i kłamstwa Moskwy. Pokazuje, że polscy komuniści – nie mając realnych wpływów w kraju – zdobycie władzy zawdzięczają tylko woli Stalina.
Porównując polski komunizm z innymi reżymami stwierdza, że „zależność polskich komunistów od Moskwy była prawdopodobnie największa w porównaniu z innymi partiami komunistycznymi budującymi u siebie pod dyktando kremla system totalitarny”. Nie wacha się stwierdzić wreszcie, że „przekonania komunistyczne wyraźnie dominowały w świadomości liderów PRL, ich polskość miała znaczenie drugorzędne”.
Ta lektura jest naprawdę godna uwagi.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że na rynku jest sporo publikacji szeroko traktujących o procesie instalacji władzy komunistycznej w Polsce po II wojnie światowej. Wszystkie te opracowania pisane są jednak z polskiej perspektywy. Oczywiście ich autorzy szeroko przedstawiają stanowisko Stalina w sprawie Polski – bez tego pisanie bowiem o początkach PRL-u jest po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

213 użytkowników ma tytuł Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla na półkach głównych
  • 159
  • 50
  • 4
35 użytkowników ma tytuł Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla na półkach dodatkowych
  • 16
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla

Inne książki autora

Nikołaj Iwanow
Nikołaj Iwanow
Rosyjski dysydent i polski historyk związany z Uniwersytetem Opolskim. Działał w grupie rosyjskich młodych socjalistów, którzy z jego inicjatywy skierowali odezwę do I Zjazdu Solidarności w 1980. Za działalność w tej grupie był wielokrotnie przesłuchiwany. W 1984 zamieszkał w Polsce, gdzie ożenił się z wrocławską działaczką NSZZ "Solidarność" i współpracował z Solidarnością Walczącą Kornela Morawieckiego. Był redaktorem Biuletynu Dolnośląskiego. W 1989 nawiązał współpracę z Radiem Wolna Europa – przez piętnaście lat pracował w jego sekcjach białoruskiej i kaukaskiej. Obecnie pracuje w Zakładzie Historii Najnowszej Instytutu Historycznego Uniwersytetu Opolskiego oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się badaniem historii mniejszości polskiej w ZSRR (szczególnie w latach stalinizmu).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ AK (1940–1944) i sposoby ich realizacji Andrzej Leon Sowa
Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ AK (1940–1944) i sposoby ich realizacji
Andrzej Leon Sowa
Znakomite podsumowanie jak doszło do tragedii wielkiego miasta. Autor tej książki koncentruje się przede wszystkim na analizie jak doszło do decyzji o wybuchu powstania w Warszawie, to stanowi jakieś 80% jego wywodów (co jest zresztą zgodne z tytułem). Nie jest to zatem kolejna monografia o przebiegu powstania (w której analiza przyczyn zajmuje maksymalnie 20% objętości), a właśnie książka o analizie złożonych splotów przyczyn które zaowocowały godziną „W”. I niestety nie jest to przyjemna lektura, patos i wielkie poświęcenie graniczy z groteską i wręcz brakiem wyobraźni. Szokuje brak rozumienia reali drugiej wojny światowej, przez długi czas trzymanie się kurczowej myśli o wyzwoleniu z zachodu a potem brak koncepcji jak do sowietów się ustawiać. Przy czym nie mówię że w sytuacji 1945 r. była jakakolwiek dobra strategia, ale poraża zaprzeczanie świadomości faktu, nieomal do ostatniej chwili, że to właśnie Sowieci tu wejdą. Autor rzuca też trochę nowego światła na rolę „Bora” Komorowskiego na samą decyzję o wybuchu powstania jak i później na sam przebieg działań. Dochodzi brak koordynacji z ośrodkami Rządu na Emigracji w Londynie, który też nie był bez winy, podsycając złudne dla Warszawy nadzieje na jakiekolwiek kroki. Samo powstanie opisane krótko, bardziej w kontekście działań politycznych jakie podejmowano by je wesprzeć, acz z brutalnym opisem bezsiły powstańców, którzy rzeczywiście z Visem szli na czołgi. Wiele tez jest jednak rozbrajających wiele mitów o powstaniu, na przykład, e gdyby nei byłoby decyzji, powstanie i tak by wybuchło. Fakt, że na pierwszej mobilizacji z końcem lipca stawiało się ponad 75% zaprzysiężonych, a po zobaczeniu jaką bronią przyjdzie walczyć (a raczej jej braku) na drugą tą właściwą stawiło się już raptem 50%. Po tym wszystkim zadziwia, że powstanie w ogóle tak długo trwało. Była to oczywiście słabość Niemców, ale i naprawdę szaleńczy opór szeregowych żołnierzy podziemia, największych bohaterów tego dramatu. Na minus dodałbym stosunkowo słabo zarysowany stosunek ludności cywilnej Warszawy, największej ofiary tego zrywu, wystawionej na całą moc brutalnej niemieckiej siły.
Petroniusz - awatar Petroniusz
ocenił na 10 2 lata temu
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923) Robert Gerwarth
Pokonani. Dlaczego pierwsza wojna światowa się nie zakończyła (1917–1923)
Robert Gerwarth
Świetna rzecz (i to z przeceny!). Irlandzki naukowiec w sposób interesujący, zwięzły ale nie banalny przedstawił mi to co działo się w Europie w latach tuż przed końcem I WŚ i kilka lat po tym wydarzeniu. A działo się! Ja jestem przyzwyczajony, że patrzymy na to z polskiego punktu widzenia a to powoduje znaczne zawężenie spojrzenia. Na dobrą sprawę jeśli się patrzy tylko z wewnątrz Polski to nie można zrozumieć jak w ogóle mogło dojść do odzyskania niepodległości i do jej obronienia. A tu profesor z Irlandii pokazuje sprawę zupełnie z zewnątrz, czyli z perspektywy tego co się działo w krajach, które tę wojnę przegrały. Przegrały albo oficjalnie, de iure albo przegrały ją de facto. Zaliczyć do nich trzeba Rosję, która została zmuszona do podpisania pokoju na warunkach Niemiec, potem Niemcy, które załamały się gospodarczo i uległy wewnętrznej rewolucji, a raczej wielu rewolucjom. Oczywiście Austro-Węgry, które rozpadły się jeszcze przed zawieszeniem broni, ale ich następcy, czyli zarówno Austria jak i Węgry (szczególnie one) poniosły jeszcze większe klęski. Turcja, o której my w ogóle nie pamiętamy, Bułgaria - co dla mnie już w ogóle było niespodzianką). Ale także Włochy, które należąc do zwycięskich aliantów same uznały się za przegranego. Bardzo inne spojrzenie, bardzo otwierające głowę. Łatwo się czyta i wbrew zewnętrznym wymiarom jest dość krótkie bo jedną trzecią książki zajmują przypisy i wykaz literatury, co podnosi jej jakość i wiarygodność faktograficzną ale dla zwykłego czytelnika jest do pominięcie.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 7 6 lat temu
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera David Kinney
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera
David Kinney Robert Wittman
Pretekstem do napisania tej książki było odnalezienie zaginionego dziennika Alfreda Rosenberga (1893-1946), głównego ideologa niemieckiej partii nazistowskiej. Dziennik ten był jednym z dowodów przeciwko niemieckim zbrodniarzom w trakcie procesu norymberskiego, by potem w tajemniczych okolicznościach zniknąć z pola widzenia badaczy. Autorzy w pierwszej części książki skupiają się na opisaniu okoliczności jego odnalezienia. Relacja ta prezentuje typowo amerykańskie podejście do zagadnienia. Otóż w samym fakcie odnalezienia dziennika raczej nie ma nic sensacyjnego, ale ponieważ książkę napisał laureat nagrody Pulitzera, zdawałoby się proste dochodzenie (ktoś coś usłyszał, że inny ktoś coś posiada) rozrasta się do skomplikowanego i bardzo ważnego śledztwa, w którym nie może oczywiście zabraknąć służb i (byłych) agentów FBI. W sumie można było się tego spodziewać, jeśli recenzowana książka miała zaistnieć na amerykańskim rynku wydawniczym. Ale wracając do tematu. Kluczową postacią w zagadce zaginionego dziennika jest osoba Roberta Kempnera, niemieckiego dysydenta, który we wrześniu 1939 roku przybył do Stanów Zjednoczonych. Był on potem jednym z amerykańskich oskarżycieli (a więc miał dostęp do zgromadzonego materiału dowodowego) podczas procesów zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze. W drugiej części książki autorzy postanowili połączyć te dwie sylwetki i napisać biografie równoległe Kempnera oraz Rosenberga. Oczywiście z racji roli, jaką Rosenberg pełnił w ramach funkcjonowania III Rzeszy, rozdziały jemu poświęcone są obszerniejsze i posiłkują się zapiskami z odnalezionego dziennika, w którym to jeden z najważniejszych funkcjonariuszy niemieckiego reżimu notował swoje przemyślenia i refleksje. Tytułowy dziennik Rosenberga jest zatem kolejnym ze źródeł naświetlających kulisy funkcjonowania bandyckiego państwa, jakie w Niemczech stworzyli naziści pod wodzą Hitlera. Zasadniczo sam dziennik nie wnosi do historii niemieckiego totalitaryzmu nowej wiedzy. Wiele książek historycznych i socjologicznych poświęconych temu zagadnieniu (z genialną, choć arcytrudną pracą Hannah Arendt pt. „Korzenie totalitaryzmu”) dobrze odtworzyły już zakulisowe funkcjonowanie reżimu Adolfa Hitlera, który, przydzielając różnym funkcjonariuszom partyjnym i ministerstwom wzajemnie nakładające się kompetencje, pełnił rolę najwyższej instytucji odwoławczej oraz bezapelacyjnego autorytetu (w myśl starej zasady - dziel i rządź). Niezależnie czy sięgnęlibyśmy po biografię Himmlera, Goringa czy Goebbelsa, zaleźlibyśmy dokładnie ten sam opis wzajemnych niesnasek, sporów oraz skrywanej wrogości, którą odmalował w dzienniku coraz bardziej rozgoryczony swoją marginalizacją Rosenberg. Natomiast to, co w tym dzienniku jest w jakiś stopniu przerażające, to fakt, że Rosenberg, mimo iż był fanatycznym i pełnym nienawiści twórcą szowinistycznej ideologii rasy panów, zachował zdrowy rozsądek w kwestii wschodniej, optując za stworzeniem jakiegoś - mniej lub bardziej, ale jednak - racjonalnego planu w stosunku do narodów zamieszkujących Związek Radziecki. Być może dlatego, że sam urodził się i wychował w estońskim Tallinie, a więc dobrze czuł odrębność narodów ówczesnej carskiej Rosji. Tym samym wyraźnie różnił się od reszty ścisłego kierownictwa III Rzeszy, w tym samego Fuhrera, których jedynym „programem” był projekt unicestwienia tamtejszych narodów, a tych, których pozostawiono by przy życiu, sprowadzono by do roli niewolników pracujących dla swoich nowych panów. Jest w tym jakiś chichot historii, że jeden z twórców przepełnionej nienawiścią ideologii przejawiał typ myślenia, który mógł zapewnić Niemcom zwycięstwo w wojnie ze Związkiem Radzieckim. Na całe szczęście wojna na froncie wschodnim została przegrana przez III Rzeszę właśnie na poziomie ideologicznym, a dopiero później militarnym. I paradoksalnie Rosenberg, tworząc i propagując kult niepokonanej rasy panów, sam się ku temu mocno przyczynił. Stworzył mit, w który naziści uwierzyli tak mocno, że potem nie byli już w stanie się od niego uwolnić. Dopiero wielkie klęski na wschodzie przyniosły stopniowe otrzeźwienie, ale wtedy było już za późno. Zbrodnicza ideologia musiała upaść, a razem z nią jej twórcy, w tym Alfred Rosenberg. Jest jeszcze jeden ciekawy temat, który odsłaniają w swojej książce autorzy. Warto bowiem zwrócić uwagę na losy Roberta Kempnera. Mają one w sobie interesującą dwuznaczność. Otóż jeden z nazistów, który zetknął się z nim jeszcze przed jego ucieczką do Stanów, określił go następująco: „typowy gestapowiec. Po prostu tak się złożyło, że miał nieodpowiednie pochodzenie rasowe”. I rzeczywiście, losy i decyzje tej postaci, odtworzone przez autorów na potrzeby książki, ukazują pewne przesłanki, które skłaniają czytelnika do zastanowienia się nad prawdziwości powyższego sądu. To ciekawe, jak nieraz tego typu „detale” decydują o tym, po której stronie odwiecznej wojny dobra ze złem stanie dany człowiek. Kluczowe jest tutaj pytanie: czy gdyby Kempner miał „czystą kartę” pod względem rasowym, to czy nie znalazłby się przypadkiem po drugiej stronie norymberskiego procesu? Czyli zamiast być oskarżycielem, czy mógł stać się oskarżonym? Chodzi mi oczywiście oskarżenie bardziej w wymiarze ideowy niż faktyczny, gdyż w Norymberdze sądzono ścisłe kierownictwo III Rzeszy. Uważne prześledzenie losów Kempnera, którego dokonali autorzy, pokazuje, że postać ta nie była do końca tak jednoznaczna, jakby mogło się to wydawać, choć ostatecznie historia umieściła ją po właściwej stronie konfliktu. Reasumując, sądzę, że mamy do czynienia z kolejną przyzwoitą i sprawnie napisaną książką poświęconą historii III Rzeszy. „Dziennik diabła” zawiera sporo historycznych informacji, choć nie są to bynajmniej informacje wyczerpujące. Raczej minimum tego, co czytelnik powinien wiedzieć o III Rzeszy, aby móc zrozumieć zapiski Alfreda Rosenberga oraz jego wpływ na Adolfa Hitlera, a także życiową drogę Roberta Kempnera. Znajdziemy w niej także wybór kilkunastu zdjęć. Jest dodatek z przydatnym kalendarium (tutaj błąd roczny w ostatniej dacie) oraz krótkimi notami biograficznymi najważniejszych postaci, które pojawiają się w książce. Jej największa zaletą jest oczywiście ukazanie istotnego wpływu Rosenberga na kształtowanie się ideologii nazistów, szczególnie w początkowym okresie funkcjonowania partii, oraz naświetlenie ciekawego przypadku Roberta Kempnera. To dobra lektura dla miłośników historii XX wieku i II wojny światowej.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na 7 3 lata temu
Sowiety. Historia ZSRS Paweł Wieczorkiewicz
Sowiety. Historia ZSRS
Paweł Wieczorkiewicz
Jest to chyba najlepsza synteza historii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, obejmująca okres od słynnej rewolucji październikowej 1917 roku aż po rozpad tego państwa w 1991 roku. Książka stanowi niezwykle solidne opracowanie, pokazujące uniwersalne spojrzenie na ZSRR. Miałem poczucie, że całość ma formę eseju, jednak w żadnym momencie nie używa języka akademickiego – styl jest naprawdę przyjazny, a autor trzyma się kanonów naukowych. Jego opowieść nie jest kronikarskim opisem funkcjonowania państwa, a pokazuje bardziej na węzłowe momenty jego historii. Paweł Wieczorkiewicz pisze zarówno o sytuacji wewnętrznej, jak i międzynarodowej polityce ZSRR. Z oczywistych względów najwięcej miejsca poświęca funkcjonowaniu partii (monopartii) oraz mechanizmom sprawowania przez nią władzy. Jest sporo na temat kultury, społeczeństwa – w kapitalny sposób łączy wszystkie te obszary. Atrakcyjny styl narracji sprawia, że książkę czyta się naprawdę bardzo dobrze. Dla osób specjalizujących się w tej tematyce publikacja może wydawać się ogólna, choć nie miałem takiego poczucia – mimo że nie tonie w szczegółach, wskazuje naprawdę na kluczowe momenty w historii ZSRR. Książka może służyć zarówno osobom, które ten obszar znają tylko ze słyszenia, jak i tym, którzy chcą w sobie uświadamiać, że historię nie budują przypadkowe fakty, lecz przełomowe momenty wytyczające kierunki kolejnych zmian. Wieczorkiewicz w kapitalny sposób pokazuje metody zdobywania i utrzymywania władzy, fundamenty funkcjonowania systemu totalitarnego, w szczególności aparat bezpieczeństwa wewnętrznego oraz wpływ ideologii państwowej na zwykłe życie obywateli. Bardzo polecam lekturę tej książki – to doskonały punkt wyjścia do dalszych poszukiwań i refleksji nad historią XX wieku.
Arek - awatar Arek
ocenił na 8 2 miesiące temu
Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie Timothy Snyder
Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie
Timothy Snyder
Moja opinia jest taka, że Snyder trafia w samo sedno, bo nie opisuje historii jako zamkniętego rozdziału, lecz jako mechanizm, który może uruchomić się ponownie w innych warunkach. Jeśli prawo przestaje działać, a państwo się rozpada, człowiek bardzo szybko traci ochronę, którą daje porządek instytucjonalny. W takiej sytuacji nie liczy się już obywatelstwo, prawa czy odpowiedzialność władzy — liczy się tylko siła i przynależność. To moment, w którym ludzie przestają być podmiotami, a stają się problemem do rozwiązania. Wtedy pojawia się najniebezpieczniejszy skrót myślowy: proste wyjaśnienia biologiczne i etniczne. Zamiast złożonych przyczyn kryzysu winę przypisuje się „innym” — bo to łatwe, szybkie i politycznie skuteczne. Snyder pokazuje, że właśnie w takim klimacie rodzą się zbrodnie masowe: nie z chaosu emocji, lecz z chaosu państwowego. Dlatego historia — jak pisze — nie wraca w tej samej formie. Ona zmienia kostium. Dziś nie musi to być ideologia z XX wieku, wystarczą: rozpad instytucji, delegitymizacja prawa, i narracja, która dzieli ludzi na „biologicznie lepszych” i „gorszych”. To ostrzeżenie jest aktualne, bo pokazuje, że cywilizacja nie upada nagle. Upada etapami — najpierw znika prawo, potem państwo, a na końcu człowiek. I właśnie dlatego „Czarna ziemia” nie jest książką o przeszłości, tylko o tym, co może się wydarzyć, jeśli przestaniemy traktować państwo i prawo jako fundament, a nie przeszkodę.
Tomasz Weśniuk - awatar Tomasz Weśniuk
ocenił na 8 2 miesiące temu
Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku Michał Przeperski
Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku
Michał Przeperski
Przed przystąpieniem do lektury książki, warto zadać sobie pytanie: co sami wiemy o naszych południowych sąsiadach? Dla wielu z nas pierwsze skojarzenia o „Pepikach” będą dotyczyć „Krecika”, dobrego piwa, śmiesznie dla nas brzmiącego języka czy pięknej Pragi. Inni, interesujący się historią czy literaturą wskażą jeszcze na Jana Husa, Tomasza Masaryka, operację „Dunaj” czy Bohumila Hrabala. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo pozornej bliskości i wspólnej historii, sięgającej czasów średniowiecza, Polacy i Czesi w gruncie rzeczy znają się słabo. Stereotypy wciąż zasłaniają prawdziwy obraz dziejów naszych narodów na przestrzeni ostatnich dziesięciu wieków. Narracja „Nieznośnego ciężaru braterstwa” rozpoczyna się od zarysowania historii relacji polsko-czeskich od czasów średniowiecza aż do początku XX wieku. Wychodząc od legendy o Lechu, Czechu i Rusie, autor prowadzi czytelnika przez kolejne stulecia wzajemnych stosunków, w których braterstwo ustępowało miejsca konfliktom i krwawej rywalizacji. Jak pisze sam autor „na palcach jednej ręki można policzyć momenty dziejowe, w których Polacy i Czesi jednoczyli się dla osiągnięcia wspólnych celów”. Zaszłości historyczne oraz wzajemna nieufność przyczyniły się do tego, że obydwa narody wkraczały w XX wiek z odrębnymi wizjami swojej przyszłości. Nie było w nich zbyt wiele miejsca dla drugiej strony. Główna treść książki Michała Przeperskiego to historia trzech konfliktów, rzutujących na wzajemne relacje obu narodów w XX wieku. Pierwszym z nich był spór o Śląsk Cieszyński z lat 1918-1920, zakończony decyzją Ententy o przyznaniu większości tych ziem Czechosłowacji. Ten konflikt przyczynił się – jak pisał Ignacy Paderewski – do „wykopania pomiędzy dwoma narodami przepaści, której nic wypełnić nie zdoła”. Dla obu narodów pogranicze na Śląsku Cieszyńskim pozostało zadrą, która sprawiła, że okresie dwudziestolecia międzywojennego „w każdej kluczowej sprawie, w której interesy Pragi i Warszawy były podobne, obie stolice wybierały przeciwstawne rozwiązania”. Do drugiego sporu doszło jesienią 1938 roku. Wtedy to Polska, wykorzystując sytuację w jakiej znalazła się Czechosłowacja po układzie w Monachium, wystosowała do Pragi ultimatum w sprawie zwrotu Zaolzia, czyli czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, zamieszkałej przez liczną ludność polską. Dla Polaków był to swego rodzaju rewanż za wydarzenia sprzed 20 lat, dla Czechów natomiast faktyczny rozbiór ich kraju. Wzajemne relacje raz jeszcze się zaogniły. Oba narody potrafiły zjednoczyć się dopiero w początkach 1939 roku, „gdy obie strony poczuły się zagrożone przez potężnego zachodniego sąsiada. Było jednak za późno, aby zapobiec kolejnym tragicznym wydarzeniom”. Współpraca, która nawiązała się pomiędzy Czechami a Polakami w okresie II wojny światowej, utknęła w martwym punkcie z powodu odmiennego podejścia obu państw do Związku Radzieckiego. Ostatni z konfliktów mający miejsce tuż po II wojnie światowej. Po raz kolejny dotyczył sporu o granice. Tym razem jednak zarówno Polacy jak i Czesi musieli uznać decyzję Stalina, który siłą zdusił rodzący się konflikt polsko-czeski, a wzajemne niechęci zostały „zamrożone” na blisko pół wieku. Autor bez wątpienia skupia się na szczegółowym opisie wymienionych przeze mnie konfliktów. Nie pomija w pracy wspólnej historii po 1945 r., jednak pojawia się ona wyłącznie jako swego rodzaju uzupełnienie. Osobiście żałuję, że Przeperski nie zdecydował się na szersze rozwinięcie problemu relacji obu narodów w czasach komunistycznych. Wydarzenia do 1989 r. zasługują moim zdaniem na znacznie szersze omówienie zagadnienia w recenzowanej publikacji. Wskazany przeze mnie brak w jakiś sposób rekompensują świetne podrozdziały, w których autor stara się odpowiedzieć na pytanie przyczyn wzajemnej niewiedzy obu narodów na temat drugiej strony. Dlaczego zamiast siebie poznawać, oba narody oddalały się od siebie? Czemu dla Czechów Polacy – mieszkańcy trzech zaborów – stanowili odrębne zbiorowości? Jakie w dwudziestoleciu międzywojennym podejmowano próby, aby przełamać stan wzajemnej niewiedzy? Na te i inne pytania, czytelnicy znajdą wyczerpującą odpowiedź na kartach niniejszej pracy. Odbiór książki, ułatwia dodatkowo styl autora, który jest barwny i wciągający, a co za tym idzie zachęca do kontynuowania raz rozpoczętej lektury. Cieszy również to, że autor publikacji często oddaje prowadzenie głównej narracji bohaterom epoki (zarówno Polakom jak i Czechom), których osobiste przeżycia i refleksje doskonale oddają klimat wzajemnych relacji. Michał Przeperski, pomimo popularnonaukowego charakteru swojej pracy, zastosował w niej pełny aparat naukowy. Książka oparta jest na solidnej kwerendzie archiwów, prasy, dzienników oraz innych dokumentów. „Nieznośny ciężar braterstwa” to interesująca książka młodego historyka, który postanowił zmierzyć się z „ciężarem” wzajemnych narodowych uprzedzeń oraz – w gruncie rzeczy – mało znanej historii stosunków polsko-czeskich w XX wieku. Praca Michała Przeperskiego doskonale pokazuję, że „nie ma sensu kolorowania wzajemnych relacji, tworzenie mitów o dwóch bratnich narodach”. Czy chcemy tego, czy nie Polacy i Czesi mają za sobą ponad dziesięć wieków wspólnej historii, która będzie zrozumiała wyłącznie wtedy, gdy pozbawi się ją wzajemnych uprzedzeń i złośliwości. Po lekturze „Nieznośnego ciężaru braterstwa” każdy z czytelników zastanowi się, czy postrzeganie naszych południowych sąsiadów przez pryzmat haseł, które podawałem na początku recenzji ma jakikolwiek sens. I w tym tkwi największa siła książki Przeperskiego. Czytaj więcej: https://histmag.org/Michal-Przeperski-Nieznosny-ciezar-braterstwa.-Konflikty-polsko-czeskie-w-XX-wieku-recenzja-14184
Kamil Kartasiński - awatar Kamil Kartasiński
ocenił na 8 6 lat temu
Mity II wojny światowej Olivier Wieviorka
Mity II wojny światowej
Olivier Wieviorka Jean Lopez
122/2025 (audiobook 87/2025) Przy okazji niedawnej osiemdziesiątej rocznicy zbombardowania Hirosimy i Nagasaki znów pojawił się wysyp „artykułów” autorstwa przedstawicieli gatunku współczesnych „dziennikarzy”, którzy przeszywali świat myśli błyskiem i informowali o tym, że to właśnie dwa atomowe zrzuty zdecydowały o zakończeniu wojny na Pacyfiku i kapitulacji Japonii. Otóż… guzik z pętelką. I o tym mniej więcej jest ta książka. Z jednej strony rozprawia się z pokutującymi do dziś tytułowymi mitami na temat drugiej apokalipsy, których istnienie daje się zauważyć najlepiej właśnie przy okazji kolejnych rocznic różnych wydarzeń. Z drugiej – nie zawiera żadnych sensacji, nie wyważa zamkniętych drzwi. Porusza kwestie od dawna istniejące w historycznym dyskursie. Dla kogoś, kto – tak jak ja – nie jest wykształconym historykiem, ale jako tako interesuje się szeroko rozumianą historią, w tym okresem drugiej wojny, nie będzie tu nic, co wywróci jego postrzeganie procesu historycznego do góry nogami. No chyba, że ktoś naprawdę do dziś żyje np. w przeświadczeniu, że Włosi nie potrafią walczyć, a francuski ruch oporu był gigantyczny i zdecydował o losach wojny – wtedy się mocno zdziwi ;) Nie znaczy to jednak, że książka nie ma walorów poznawczych: owszem, obfituje w różne ciekawostki historyczne, relacje, wspomnienia. W żadnym razie lektura tej książki nie była dla mnie czasem straconym. Lektor: Grzegorz Woś
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na 6 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla


Ciekawostki historyczne