rozwińzwiń

Flash: Cofnąć czas

Okładka książki Flash: Cofnąć czas autorstwa Brian Buccellato, Scott Hepburn, Francis Manapul, Chris Sprouse
Okładka książki Flash: Cofnąć czas autorstwa Brian Buccellato, Scott Hepburn, Francis Manapul, Chris Sprouse
Chris SprouseBrian Buccellato Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Flash (tom 4) Seria: Nowe DC Comics! komiksy
180 str. 3 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Flash (tom 4)
Seria:
Nowe DC Comics!
Tytuł oryginału:
The Flash, Vol. 4: Reverse
Data wydania:
2017-04-05
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-05
Liczba stron:
180
Czas czytania
3 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328119567
Tłumacz:
Tomasz Kłoszewski
Odwrotny Flash wkracza do akcji! Barry Allen jako Flash łączy się z Mocą Prędkości, która pozawala mu poruszać się, myśleć i działać z nieprawdopodobną prędkością. Superbohater nie tylko korzysta z Mocy Prędkości, ale także wytwarza ją, ponieważ każdy jego ruch generuje energię podtrzymującą bieg czasu. Teraz ktoś chce cofnąć wszystko, czego Flash kiedykolwiek dokonał. Szybki jak błyskawica zabójca czai się w zaułkach Central City, zagraża każdemu, kto ma łączność z Mocą Prędkości - a to oznacza, że wszyscy bliscy Flasha mogą stać się celem ataku. Morderca nosi lustrzane odbicie symbolu, który do tej pory kojarzył się z Flashem, a każda jego ofiara oznacza nową porcję mocy, którą zdołał wchłonąć. Nie spocznie, póki nie unicestwi Flasha. Kim jest ten Odwrotny? Co łączy go z Mocą Prędkości i Barrym Allenem? Czy Flash zdoła powstrzymać zagrożenie, nim skończy mu się czas? Francis Manapul i Brian Buccellato przedstawiają dalszy ciąg przygód najszybszego bohatera wszechczasów.
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Flash: Cofnąć czas w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Flash: Cofnąć czas

Średnia ocen
6,5 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Flash: Cofnąć czas

avatar
2335
1611

Na półkach: ,

Powrót nowej wersji starego przeciwnika. W Central City ktoś zaczyna zabijać ludzi obdarowanych Mocą Prędkości. Flash rozpoczyna śledztwo, by odkryć kto za tym stoi.

Podobnie jak poprzednie inkarnacje tego wroga, ten również naznaczony jest osobistą tragedią. Scenariusz wyraźnie sugeruje, że powinno się mu współczuć i część jego działań może wydawać się uzasadniona. Jednakże kiedy bliżej zanalizuje się wszystko można odkryć, że tak naprawdę działał z zaskakująco egoistycznych pobudek i postać ta jest swego rodzaju hipokrytą. Przypomina pod tym względem trochę profesora Zooma, jednak tamten miał większy wpływ na życie ówczesnego Flasha, a jego ostateczny los był dosyć szokujący. Szkoda, że nie poprowadzono tej postaci bardziej konsekwentnie.

Fabularnie odnosiłem wrażenie, że czasami historia była przeciągana na siłę. Niczemu nie służył tu gościnny występ Kida Flasha poza rzuceniem mylnego tropu. Podobało mi się jednak, że nie zapomniano tu o doktorze Eliasu i odegrał on pewną rolę w fabułę.

Za większą część rysunków w tytułowej historii odpowiada Francis Manapul. Jego kreska idealnie współgra z mocami Flasha i innych sprinterów. Dzięki pastelowym barwom i pomysłowemu kadrowaniu idealnie oddaje szybkość bohaterów. Ciekawostką może być debiut kostiumu Iris, który jednak niestety nie jest specjalnie eksponowany. Podobał mi się wygląd głównego antagonisty – nie jest to kopia kostiumów poprzednich wersji tej postaci, a coś bardziej organicznego, co sprawia, że przeciwnik wygląda bardziej obco, a w pewnym momencie dochodzi nawet do małej transformacji.

W jednym z zeszytów rysownika tego zastępuje Scott Hepburn. Odnoszę wrażenie, że starał się on naśladować styl Francisa Manapula przez użycie bardzo podobnych barw i zabawy kadrami. Jednakże jego kreska jest mniej dokładna i czasami dochodzi do niezamierzonych deformacji.

Tom kończy pojedynczy zeszyt opowiadający historię z przeszłości Barry’ego Allena. Bohater nie posiada tu jeszcze supermocy, ale musi rozwiązać sprawę związaną Ikarem, narkotykiem znanym z historii „Ikar” z serii „Detective comics”. Jest to część wydarzenia „Rok zerowy” dotyczącego awarii prądu w Gotham, ale jest to jednak przede wszystkim historia początku relacji z Iris West, gdzie pozornie wszystko wskazuje, że ich związek rozwinie się w romantyczną stronę. Moim zdaniem jednak ich relacje zdecydowanie zostały zbyt pobieżnie pokazane przez co wydają się nienaturalne. Sama fabuła to typowe detektywistyczne śledztwo, które nie jest specjalnie porywające.

W tym zeszycie rysuje przede wszystkim Scott Hepburn. Jego kreska jest dosyć prosta bez specjalnych ozdobników. Czasami brakuje pewnych szczegółów, ale ogólnie nie razi. W połowie opowieści pałeczkę przejmuje jednak Francis Manapul, który pokazuje, że nawet w spokojniejszych momentach bardzo dobrze sobie radzi

Podsumowując, antagonista jest dosyć ciekawą postacią, chociaż widać przy jego kreacji wykorzystanie znanych już motywów. Historia dużo by zyskała gdyby ją trochę skrócić. Także rysownicy, którzy zastępują Francisa Manapula nie do końca spełniają swoje zadanie. Ogólnie jednak jest to całkiem dobra historia superbohaterska.

Powrót nowej wersji starego przeciwnika. W Central City ktoś zaczyna zabijać ludzi obdarowanych Mocą Prędkości. Flash rozpoczyna śledztwo, by odkryć kto za tym stoi.

Podobnie jak poprzednie inkarnacje tego wroga, ten również naznaczony jest osobistą tragedią. Scenariusz wyraźnie sugeruje, że powinno się mu współczuć i część jego działań może wydawać się uzasadniona....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
257
100

Na półkach: ,

Z tego co mi wiadomo historia w tym tomie jest kontynuowana z poprzedniego. Niestety aktualnie nie miałem okazji nadrobić go, także moja recenzja możliwe, że nie jest pełna. Może gdybym przeczytał tom trzeci, mój odbiór byłby inny.

Życie Barrego Allena wiedzie się dobrze. Związek z Patty rozkwita, zaczyna pracę jako archiwista.

Sama historia opowiada o morderstwach osób obdarzonych mocą prędkości. Na początku padają błędne oskarżenia w stronę Kid Flasha. Nie zdradzę kim jest antagonista, jednak sama jego postać jest intrygująca z wyglądu. Sam powód dlaczego to robi nie jest zaskakujący.

Pod koniec mamy jeszcze historię zanim Barry został porażony przez piorun oraz kiedy poznał Iris West. Nic zaskakującego, na szczęście krótka historia, także szybko się czyta.

Od strony wizualnej komiks jest świetny, jednak sam scenariusz jest nudny. Większe zainteresowanie poświęciłem ilustracjom niż samej historii.

Z tego co mi wiadomo historia w tym tomie jest kontynuowana z poprzedniego. Niestety aktualnie nie miałem okazji nadrobić go, także moja recenzja możliwe, że nie jest pełna. Może gdybym przeczytał tom trzeci, mój odbiór byłby inny.

Życie Barrego Allena wiedzie się dobrze. Związek z Patty rozkwita, zaczyna pracę jako archiwista.

Sama historia opowiada o morderstwach osób...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
349
339

Na półkach: , ,

Kolejny dobry tom przygód najszybszego z superbohaterów. Osoby które dzielą z Flashem związki z mocą prędkości zostają zabijane jedna po drugiej przez tajemniczego odwróconego Flasha, a jednocześnie przez szereg retrospekcji ważnej dla Flasha kobiety od jej poznania, poprzez jej historię. Ciekawa emocjonalna historia z ciekawymi rozważaniami dotyczącymi pokusy zmieniania czasu.

Kolejny dobry tom przygód najszybszego z superbohaterów. Osoby które dzielą z Flashem związki z mocą prędkości zostają zabijane jedna po drugiej przez tajemniczego odwróconego Flasha, a jednocześnie przez szereg retrospekcji ważnej dla Flasha kobiety od jej poznania, poprzez jej historię. Ciekawa emocjonalna historia z ciekawymi rozważaniami dotyczącymi pokusy zmieniania czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

75 użytkowników ma tytuł Flash: Cofnąć czas na półkach głównych
  • 56
  • 19
44 użytkowników ma tytuł Flash: Cofnąć czas na półkach dodatkowych
  • 19
  • 16
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Flash: Cofnąć czas

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Man/Deadpool: Wycieczka Scott Hepburn, Robbie Thompson, Jim Towe
Ocena 6,5
Spider-Man/Deadpool: Wycieczka Scott Hepburn, Robbie Thompson, Jim Towe
Okładka książki Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Ocena 6,4
Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Okładka książki Thor. Kres wojny. Tom 3 Jason Aaron, Scott Hepburn, Mike del Mundo
Ocena 7,0
Thor. Kres wojny. Tom 3 Jason Aaron, Scott Hepburn, Mike del Mundo
Okładka książki Deadpool. Weasel idzie do Piekła. Tom 3 Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 6,9
Deadpool. Weasel idzie do Piekła. Tom 3 Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Okładka książki Carnage: Czerń, Biel i Krew Joe Bennett, Ed Brisson, Donny Cates, Marco Checchetto, Al Ewing, Javier Fernandez, Scott Hepburn, Kyle Hotz, Tini Howard, Mattia Iacono, Ken Lashley, John McCrea, Stephen Mooney, Chris Mooneyham, Victor Nava, Karla Pacheco, Benjamin Percy, Sara Pichelli, Gerardo Sandoval, Declan Shalvey, Dan Slott, Greg Smallwood, Ryan Stegman, Ram Venkatesan, Alyssa Wong, Chip Zdarsky
Ocena 6,5
Carnage: Czerń, Biel i Krew Joe Bennett, Ed Brisson, Donny Cates, Marco Checchetto, Al Ewing, Javier Fernandez, Scott Hepburn, Kyle Hotz, Tini Howard, Mattia Iacono, Ken Lashley, John McCrea, Stephen Mooney, Chris Mooneyham, Victor Nava, Karla Pacheco, Benjamin Percy, Sara Pichelli, Gerardo Sandoval, Declan Shalvey, Dan Slott, Greg Smallwood, Ryan Stegman, Ram Venkatesan, Alyssa Wong, Chip Zdarsky
Okładka książki Deadpool: Dobranoc Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 7,5
Deadpool: Dobranoc Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Okładka książki Deadpool: Najemnika śmierć nie tyka Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 7,2
Deadpool: Najemnika śmierć nie tyka Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Flash: Rebelia łotrów Scott Kolins
Flash: Rebelia łotrów
Scott Kolins Marcus To Wes Craig Brian Buccellato Francis Manapul Marcio Takara
Bezpośrednia kontynuacja poprzedniego tomu. Flash najpierw tafia do Afryki prosto w łapy goryla Grodda, by następnie w Brazyli zmierzyć się z Weather Wizard, a w finale stanie pomiędzy walczącymi łotrami w Central City. Pod koniec czytelnik dostaje również jednozeszytową historię z przeszłości superbohatera w ramach tzw. „miesiąca zerowego” w DC Comics. Pierwsza opowieść wygląda pozornie na dosyć szybkie zakończenie jednego z wątków z tomu pierwszego tomu. Cywilizacja inteligentnych goryli jest tu przedstawiona jako społeczność bardzo bogobojna i widać, że są właściwie marionetkami w rękach Grodda. Dosyć ciekawym motywem jest połączenie narodzin tego społeczeństwa z Flashem – może to sugerować możliwą współpracę w przyszłości. Cieszy mnie, że wątek ten powraca w finale, chociaż trochę obawiam się tego, w jaki sposób zostanie poprowadzony. Za rysunki w tej części tomu odpowiada znany już wcześniej Francis Manapul i ponownie razem z dobrze dobranymi kolorami tworzy małe dzieła sztuki. Z kolei historia o Weather Wizardzie to zaskakująco mało spektakularne starcie z klasycznym przeciwnikiem. Fabularnie pojawia się wprawdzie pewien zwrot akcji, który uatrakcyjnia opowieść, ale ogólnie realizuje się tu schemat ratowania damy w opałach. Rysuje tutaj Marcus To. Jego kreska jest poprawna, ale walka z wrogiem potrafiącym kontrolować pogodę powinna być o wiele bardziej efektowna. Przedostatni, najdłuższy segment to starcie łotrów. Okazuje się, że nie tylko Kapitan Chłód zyskał supermoce, ale spotkało to również innych jego towarzyszy, dla których nowe zdolności stały się przekleństwem. O ile w przypadku zmian u mroźnego złoczyńcy miałem pewne zastrzeżenia, to w przypadku jego towarzyszy nowe właściwości są zrealizowane bardzo dobrze – Heatwave jest cały poparzony i wygląda na to, że w klatce piersiowej ma piec; Lotna jest czymś w rodzaju ducha; a Władca Luster jest uwięziony w zwierciadlanym świetle. Jeżeli chodzi o fabułę, to jest to jedna wielka walka z dramatem rodzinnym w tle – całkiem przejmujące. Dużym plusem jest udział w całym tym wydarzeniu Pied Pipera, który ponownie zdaje się być pozytywnym bohaterem. Przy okazji trzeba zaznaczyć, że okładka trochę oszukuje – Turbine pojawia się na zaledwie paru stronach i nie odgrywa większej roli w całym konflikcie. Tutaj mamy do czynienia z paroma rysownikami – powracają wspominani wcześniej Marcus To i Francis Manapul; a także debiutują w tej serii Scott Kolins, Diogenes Neves, Marcio Takara i Wes Craig. Scott Kolins znany z jednej poprzednich odsłon tej serii rysuje dosyć twardą ostrą kreską, której nigdy nie byłem fanem – prawdopodobnie wykorzystanie go w scenie retrospekcji miało nawiązać w pewien sposób do poprzednich komiksów. Z kolei wspólna praca Diogenesa Nevesa i Oclaira Alberta to dosyć delikatne rysunki doskonale wkomponowujące się w nadchodzącą tragedię. Udział Marcio Takary to właściwie tylko trzy strony poświęcone Turbine’owi, ale wyglądają dosyć niedokładnie. Najbardziej rozczarowuje jednak Wes Craig, który moim zdaniem nie radzi sobie ze scenami akcji czy ludzkimi twarzami, a czasami bywa u niego dosyć niedokładnie. Wielka szkoda, że to akurat on rysuje w zamierzeniu najbardziej efektowne sceny. Na sam koniec mamy retrospekcję przedstawiającą genezę Flasha, a także los jego rodziców. Podobało mi się przedstawienie relacji bohatera z jego ojcem, a także rozmowy z jego kolegami z pracy – miejscami robi się dosyć emocjonująco. Jeżeli chodzi o samo genezę, to jest bardzo typowo i nie ma specjalnych udziwnień. Za rysunki opowiada tu niezastąpiony Francis Manapul. Tom moim zdaniem jest słabszy od poprzednika, być może to z powodu wprowadzenia innych, mniej utalentowanych rysowników, a częściowo też z powodu niewykorzystania paru postaci (np. Turbine czy Pied Piper). Ogólnie jednak warto.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na68 lat temu
Wieczny Batman: Tom 2 Scott Snyder
Wieczny Batman: Tom 2
Scott Snyder Jason Fabok
„Wieczny Batman” to projekt na naprawdę dużą skalę. W Stanach Zjednoczonych kolejne numery ukazywały się co tydzień, co wymagało zatrudnienia wielu scenarzystów i rysowników. Całość pod swoje skrzydła, zapewniając jej linię przewodnią, wzięli Scott Snyder i James Tynion IV, lecz pisanie kolejnych odcinków pozostawili innym twórcom. Częstotliwość, z jaką powstawały kolejne odsłony serii, wymagała sporego wysiłku twórczego. W pierwszym tomie, zbierającym w całość dwadzieścia jeden zeszytów, zróżnicowanie stylistyczne na przestrzeni całego albumu było spore i brakowało wyraźnie zarysowanego głównego motywu. Takowy pojawia się (przynajmniej w pewnym stopniu) teraz. Zakończenie pierwszego tomu „Wiecznego Batmana” przyniosło kilka sporych zaskoczeń. Nie wszyscy okazali się tym, kim byli na pierwszy rzut oka, a na Batmana i jego współpracowników spadło wiele poważnych problemów. Tym razem Nietoperz będzie miał jeszcze więcej roboty. Na scenę wrócił Hush, a jego ambicją jest zniszczenie Bruce’owi życia. Wielki plan, który ma złamać Nietoperza jest jednak autorstwa kogoś zupełnie innego, wciąż ukrytego w cieniu. To wszelako zaledwie część zagrożeń, z jakimi przyjdzie walczyć bohaterom – światek przestępczy Gotham może zyskać nowego, niebezpiecznego przywódcę, pod Azylem Arkham czają się piekielne moce, a w niebezpieczeństwie znajdzie się także płynność finansowa zaplecza technicznego Batmana. Jak wspominałem we wstępie, tym razem w „Wiecznym Batmanie” pojawiła się wyraźniejsza linia przewodnia. Nie znaczy to bynajmniej, że zniknęło poczucie stylistycznego rozstrzelenia kolejnych zeszytów. To wciąż jest widoczna cecha, po prostu historia powoli zaczyna zmierzać do końca, i scenarzyści musieli umieścić tu jakiś element spajający. Najkorzystniej prezentuje się chyba wątek główny, w którym Batman musi skonfrontować się z Hushem. Dawny towarzysz Bruce’a, teraz zaś jego zaciekły wróg, doskonale zna słabsze strony swojego przeciwnika, co pomaga mu przewidywać jego ruchy i uderzać w miejsca, które zabolą. Wprowadzany w mieście chaos ma osłabić Batmana, a niektóre elementy planu Husha (a w domyśle – kogoś innego, stojącego wyżej i wciąż ukrytego w cieniu) i jego główne założenia, przypominają nieco punkt wyjścia klasycznego „Knightfall”. Porównania wypadają jednak, niestety dla „Wiecznego Batmana”, na korzyść tytułu starszego. Tam nie było tyle chaosu w warstwie scenariusza i takiego natłoku niepotrzebnych wątków. Skoro już mowa o poszczególnych liniach fabularnych tytułu wymyślonego przez Snydera i Tyniona IV, to fakt, z jaką łatwością twórcy odrzucają te, które przestały być przydatne, ale nie są do końca rozwiązane, może nieco niepokoić. Wątek zamkniętego w celi Gordona niósł ze sobą wielki potencjał, a tymczasem został wykorzystany tylko po to, by zawiązać całą akcję. Tym razem nie mamy praktycznie żadnych wieści o byłym komisarzu GCPD, gnijącym w więzieniu w otoczeniu przestępców, których sam wsadził za kraty. Cóż za marnotrawstwo… Kolejnym przykładem jest kwestia tajemniczych nanobotów w Gotham, których tropem podążał Red Robin w towarzystwie Harper Row. Gdzie się podziały? Czy po chwilowej przydatności dla rozwoju całości, mamy w końcu szanse dowiedzieć się jak ów wątek się zakończył? Inne zaś wypływają na chwilę na powierzchnię tylko po to, by zakończyć dany zeszyt efektownym cliffhangerem. Duża rotacja artystów pracujących na łamach „Wiecznego Batmana” jest sprawą dosyć dyskusyjną. Z jednej strony czytelnik otrzymuje spore zróżnicowanie stylistyczne na przestrzeni tych niecałych trzystu stron, z drugiej jednak zasadnym wydaje się być pytanie – czy ten zabieg naprawdę dobrze wpływa na odbiór całości? Już samo rysowanie twarzy przedstawia się naprawdę różnie i widać tu jakość poszczególnych twórców. Za przykład weźmy postać Julii Pennyworth. W interpretacji Fernando Pasarina kobieta ma blisko osadzone siebie oczy i okrągłą twarz. U Jasona Faboka bohaterka wygląda zaś zupełnie inaczej – rysy twarzy są ostrzejsze, fryzura jest mniej ulizana, nieco inny jest także odcień skóry. Podobnych przykładów można na przestrzeni całego albumu znaleźć więcej. Style kolejnych rysowników mocno się od siebie różnią, na pewno presja czasu zrobiła tu swoje – ukazywanie się kolejnych numerów w tygodniowych odstępach wymusiło tak dużą płynność w doborze wykonawców, tytułowi przydałaby się jednak nieco większa stabilizacja w tym zakresie. Osobiście nie narzekałbym na więcej numerów ilustrowanych przez Jasona Faboka – jego ostra kreska i dbałość o twarze oraz detale wyjątkowo dobrze sprawdzają się w przygodach Nietoperza. To zwyczajnie najlepszy twórca w stawce, a zadowolić musiał się pracą nad zaledwie dwoma zeszytami. To zdecydowanie za mało. Drugi tom „Wiecznego Batmana” stoi na podobnym poziomie co jego poprzednik – to dosyć sprawnie napisane i, w większej części, dobrze zilustrowane czytadło, skrojone na miarę potrzeb dzisiejszego czytelnika. Co to znaczy? Akcja, akcja i jeszcze raz akcja, bez jakiejkolwiek głębszej refleksji. Jako czysta rozrywka „Wieczny Batman” sprawdzi się więc całkiem dobrze, ale w ramach The New 52 jest to kolejny obok „Detective Comics” i „Mrocznego Rycerza” tytuł z Batmanem w roli głównej, który nie oferuje niczego więcej (główna seria stanowi tu chlubny wyjątek). Zbyt wiele już się pewnie w tej materii nie zmieni, ale warto poczekać na finałowy tom, który na naszym rynku ukaże się w październiku. Projekt nie trzyma być może najwyższego poziomu, ale nie jest to też tytuł słaby, po prostu trzeba odpowiednio skalibrować oczekiwania. Wtedy lektura może przynieść nieco frajdy. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2016/07/wieczny-batman-tom-2-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/10258
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na69 lat temu
Wieczne zło: Wojna w Arkham Peter J. Tomasi
Wieczne zło: Wojna w Arkham
Peter J. Tomasi Mick Gray Graham Nolan Norm Rapmund Jaime Mendoza Scot Eaton Scott Hanna John Kalisz Allen Martinez Andrew Dalhouse Wil Quintana Jason Wright Wes Hartman Brian Miller
http://superbook.blog.pl/2016/03/06/203-peter-j-tomasi-scot-eaton-jaime-mendoza-wieczne-zlo-wojna-w-arkham/ Rzadko w Polsce można natknąć się na przyzwoite tie- iny. Opowieści które mówią o wydarzeniach dziejących się w czasie trwania jakiegoś wielkiego eventu. O ile „Tajna Inwazja” została wydana przez Hachette, tak z jej ogromnej ilości pobocznych opowieści nie wydane została zupełnie nic. Co nieco obniżyło ogromne napięcie i klimat całości. Rynek komiksów w naszej Ojczyźnie dopiero więc nasyca się wielkimi tytułami, ale na szczęście już widać coraz większy progres wśród pomniejszych tytułów. Choć czy „Wojnę w Arkham” należy uznawać za tytuł mniejszy niż samo „Wieczne Zło” ? Gdy Batman i Catwoman ratowali do spółki z Luthorem świat, a Nightwing siedział w niewoli Syndykatu do Gotham zawitał gość z daleka. Z egzotyki. A konkretniej- z Santa Prisca. Bane bowiem miał od zawsze chrapkę na miasto Nietoperza. Ten jednak skutecznie udaremniał jego zakusy i trzymał amatora venomu w ryzach z dala od miasta. Gdy ten zniknął na chwilę z pola widzenia, a ogólna sytuacja superbohaterów nie prezentowała się kolorowo okazja była zbyt kusząca. Bane wpada więc ze swoją armią do Gotham i równo ustawia do pionu rezydentów zarówno Blackgate, jak i Arkham. Teoretycznie. Łamaczowi nietoperzowych kręgosłupów stają kością w gardle takie indywidua jak Scarecrow czy Killer Croc. Batman pewnie byłby rad widząc, jak jego antagoniści zamiatają sobą podłogi. Superłotrowie są zażarci w zwalczaniu się między sobą nie bardziej, niż w pojedynkach z członkami Ligi Sprawiedliwości. A gość z daleka potrafi to wykorzystać. Ciekawy jest też sojusz między nim, a William’ em Cobb’ em. Jednym ze Szponów Trybunału Sów i przodkiem Dicka Graysona. To w pewnie sposób zabawne- Graysonowie czy to żywi czy nie- zawsze są asystentami jakiegoś Batmana… :D Sprawiedliwość według Bane’a jest dość dziwna. Chłop ma swój własny system wartości który pasowałby bardziej do dyktatora wojskowej junty, którym zresztą poniekąd jest, niż do herosa. Nagły deficyt Batmana w Gotham powoduje, że poczuwa się on w obowiązku wprowadzić ład w mieście. Stara się i stara, aż w końcu dochodzi do pewnej konkluzji. Mianowicie pojmuje, iż jedynym obrońcą Gotham może być tylko i wyłącznie Batman. Co więc robi Bane ? Okładka chyba wszystko zdradza, więc nie będę czuł się winny spoilerowania. Staje się napakowaną, toporną, brutalną i zgrabną w działaniu jak osiemnastokołowa ciężarówka wersją Nietoperza biorąc sobie za współpracowników Szpony. I naprawdę- ma to swój klimat. :) Cieszy mnie natomiast znikomy udział cudacznej ferajny z Santa Prisca. Brute i inne persony uzależnione od venomu jakoś nie specjalnie pasowały mi do Bane’ a, który najlepiej sprawdza się solo. Pojawia się za to płaszcz podbity futrem- małe nawiązanie do nolanowskiej interpretacji tej postaci z bezbłędnym Tom’ em Hardy’ ym. Bane w stroju Batmana prezentuje się troszkę nienaturalnie. Oryginał jest tajemniczy, mroczny i niepokojąco niebezpieczny. W tej interpretacji „Batman” wygląda jak zawodnik wrestlingu który nieco przesadził z ringowym wizerunkiem. Aczkolwiek to wszystko oddaje sposób myślenia wroga prawdziwego Batmana. Jego siłowe metody działań, rozwiązywanie wszelkich problemów pięścią i butem czy surowe postrzeganie rzeczywistości mają swe odbicie w jego poniekąd superbohaterskim kostiumie. Graficznie jest tu sporo przyzwoicie zilustrowanych walk. Na niektórych planszach wrze wręcz kipiel wszelkiej maści łotrów i przestępców którzy nieco panikują na wiadomość o obecności Bane’ a i jego sił w Gotham. Nieco rozochoconych po przybyciu Syndykatu Zbrodni i absencji Batmana poczuli się nieco zbyt luźno. Jako, że w czasie „Wiecznego Zła” słoneczko zostało zaćmione przez Ultramana w Gotham panuje mrok jeszcze większy niż dotychczas. Co nieźle udało się oddać rysownikom. Podsumowanie: Początkowo myślałem, że to kolejny skok na popularności znanego tytułu jak miało to miejsce w przypadku „Szpona” i „Trybunału Sów”. Ale na szczęście teraz jest inaczej. Opowieść jest pełna akcji, wspaniałych walk zakrawających o uliczne bijatyki i brutalności Bane’a. Batman ma naprawdę wielkie szczęście do wyrazistych oponentów. Bane jest groteskowy i paradoksalnie na swój sposób skuteczny w dyżurowaniu na stanowisku herosa za Wayne’a. Od razu widać, że nie nadaje on się na długo w rolę obrońcy Gotham, ale charakter i dominacja przez jakiś czas wystarczą.
FomaLermont - awatar FomaLermont
ocenił na810 lat temu
Wieczny Batman: Tom 3 Scott Snyder
Wieczny Batman: Tom 3
Scott Snyder Tim Seeley Andrea Mutti Kyle Higgins James Tynion IV Ray Fawkes Alvaro Martinez
Oryginalnie wydawana jako tygodnik seria „Wieczny Batman” zmierza do końca. Dwie pierwsze odsłony nie zachwyciły mnie pomimo paru interesujących pomysłów. Czy finał zrekompensuje w moich oczach błędy poprzednich tomów? Reputacja Wayne Industries zostaje poważnie nadszarpnięta i Bruce Wayne traci większość swojego majątku. Z kolei nowy komisarz policji Jason Bard urządza regularne polowanie na Nietoperza. Na dodatek ktoś wydaje się sterować poszczególnymi zdarzeniami, który mają na celu zniszczenie zarówno Gotham, jak i Człowieka-Nietoperza. Motyw Batmana pozbawionego majątku i walczącego z policją jest bardzo obiecujący, ale jest to tak naprawdę wykorzystane w niewielkim stopniu. Superbohater w dalszym ciągu ma dostęp do większości swoich gadżetów i masy pomocników, więc nie czuć tego specjalnie. Z kolei polowanie na Batmana jest pokazane tylko na początku tomu, a większość policjantów i tak dalej wspiera Człowieka-Nietoperza. W tym tomie zostaje rozbudowana postać Jasona Barda. Wcześniej można było odnieść wrażenie, że jest on tylko marionetką czarnych charakterów. Tutaj jednak zostaje wyjaśniona jego motywacja, która pozwala spojrzeć na niego z innej perspektywy. Sam też przechodzi pewną przemianę i podejmuje zaskakująco dojrzałą decyzję w finale. Wszystko to sprawia, że jest o wiele ciekawszą postacią niż wcześniej. Moim zdaniem trochę przekombinowano tu jeśli chodzi o antagonistów. Ciągle ujawniany jest kolejny poziom spisku, a scenariusz mnoży fałszywe tropy. Na początku robi to wrażenie, ale w pewnym momencie robi się to niezamierzenie śmieszne. Jednakże sama motywacja jednego z głównych złoczyńców jest bardzo interesująca i czyni z niego bardzo groźnego przeciwnika. Powraca tu też pewien inny wróg Batmana, ale jest to trochę występ epizodyczny i w sumie mogłaby to być dowolna inna postać, bo szybko zostaje zamieciony pod dywan. Wątek Catwoman jako szefowej półświatka przestępczego Gotham jest moim zdaniem nie do końca dobrze przedstawiony. Podobało mi się jak swoją charyzmą i sprytem ustawia gangsterów. Pomimo tego, że wspiera kradzieże, to jednocześnie stara się pomagać zwykłym ludziom. Niestety komiks nie pokazuje jak bohaterka doszła do tego wszystkiego i czytelnik widzi już ją od razu w tej roli. Nie do końca też podobało mi się jako wpleciono tu Killer Croca, który trochę tu zdaje się zapominać o swojej dotychczasowej misji. Pewną rolę odgrywają tu też pomocnicy Batmana. To tutaj dochodzi do prawdziwego chrzestu bojowego Harper Row, która musi przyjąć nową tożsamość. Podobało mi się, że wykorzystuje tu zarówno swoje zdolności techniczne, jak i typowy styl walki. Z kolei wątek Spoiler jest prowadzony w bardzo typowym stylu dojrzewania do roli bohaterki – jednakże jest to całkiem solidnie przedstawione. Nie do końca podobało mi się za to, że Penny-Two dostaje tu superbohaterski kostium – wolałbym aby działała zza kulis jak kiedyś Oracle. Warto wspomnieć, że w finale dochodzi do dosłownego zatrzęsienia jeśli chodzi o występy superbohaterów z Gotham – z jednej strony może to być niejasne dla mniej obeznanych czytelników, ale też pokazuje bogactwo świata przedstawionego. W tym tomie powraca wątek uwięzionego Jamesa Gordona. Jednakże przez większość czasu jest on jedynie epizodyczny. Dopiero pod koniec tomu dochodzi do paru scen w więzieniu rodem z dobrego filmu sensacyjnego – dobrze podkreślają kompetencje Gordona. Szkoda jednak, że ostatecznie wszystko dla niego wraca do dawnego status quo, przez co sama historia wydaje się nie mieć na niego specjalnie wpływu Podobnie jak w poprzednich tomach, tutaj za rysunki odpowiada wielu artystów. Z poziomem jest różnie. Najbardziej podobały mi się prace Alvaro Martineza, który rysuje w bardzo przezroczystym i miłym dla oka stylu. Całkiem niezły też jest Juan Ferreyra, który dzięki specyficznej kolorystyce nadaje historii lekko niesamowitego klimatu. Mam mieszane uczucia co kreski Felixa Ruiza. Z jednej strony świetnie podkreśla mrok pewnych scen, ale z drugiej czasami rysuje bardzo niedokładnie. Zupełnie nie pasują mi tu rysunki Davida Lafuente – postacie w jego wykonaniu mają bardzo mangowe rysy twarzy, co czasami wygląda niezamierzenie śmiesznie. Lepiej by się sprawdził w jakiejś młodzieżowej serii o nastolatkach. Zupełnie nie trawię tu za to prac Fernando Blanco, Andrea Muttiego cz Javiego Fernandeza. Są dla mnie zbyt niedokładni, przez co aż ciężko patrzyło się na niektóre kadry. Wcześniej nasłuchałem się wiele złego o tej serii. Ostatecznie nie okazała się taka okropna i dobrze poprowadzono parę postaci, chociaż czasami odnosiłem wrażenie, że wydawnictwo nie pozwoliło na pewne odważniejsze działania. Sam tom trzeci szczególnie w finale jest bardzo epicki, ale niestety pewne wątki aż za bardzo się wleką i sztucznie przedłużają serię. Ogólnie jednak nie nie jest źle.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na65 lat temu
Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark Dan Jurgens
Droga do Odrodzenia: Superman - Lois i Clark
Dan Jurgens Lee Weeks Neil Edwards
Historia „Flashpoint – Punkt krytyczny” z 2011 r. zaowocowała restartem uniwersum DC w ramach Nowego DC Comics. Jedną z postaci, które dotknął zupełny restart był Superman. Nowa wersja spotkała się jednak z negatywnym przyjęciem wśród wielu czytelników. Postanowiono więc przywrócić bardziej tradycyjną inkarnację tego herosa w wyniku niewydanej w Polsce historii „Convergence”. Omawiany tu komiks to zbiorcze wydanie ośmionumerowej miniserii. Głównym bohaterem jest Superman, który przybył tu wraz ze swoimi najbliższymi z innej wersji Ziemi, która została zmieniona przez wspomnianą wcześniej historię „Flashpoint”. W nowym świecie już działa jedna wersja Człowiek ze Stali, więc bohater pod zmienionym nazwiskiem mieszka razem ze swoją żoną i synkiem na prowincji. Po paru latach jednak kłopoty docierają także na ich próg. Komiks ten może być bardzo bliski osobom, które czytały komiksy superbohaterskie w latach 90. z paru powodów. Po pierwsze, wraca tu właśnie ta wersja Supermana, która występowała w tytułach wydawanych przez TM-Semic. Po drugie, bohater tutaj dorósł, ustatkował się i założył rodzinę. Prawdopodobnie czytelnicy po upływie paru lat są w stanie identyfikować się bardziej z taką wersją postaci niż z wiecznym kawalerem (polskie komiksy wówczas nie zdążyły jeszcze przedstawić ślubu tego bohatera). Po trzecie, scenarzystą jest tutaj Dan Jurgens, który stworzył fabułę dla wielu komiksów z tym bohaterem w latach 90. Zresztą pojawia się tu też nawiązanie do stworzonej przez niego i cenionej przez wiele osób historii „Rządy Supermanów”. Bardzo mocnym elementem komiksu jest wątek rodziny. Nie są to jedynie osoby w opałach, ale postacie, które mają własne charaktery i potrafią same się obronić. Podobało mi się, że Lois walczy tu z przestępczością, ale nie siłą, lecz za pomocą swoich zdolności dziennikarskich. Jej związek z Supermanem jest tu bardzo wiarygodny i naprawdę czuć chemię między nimi. Z kolei młody Jonathan to typowy dzieciak, który jest przeuroczy, ale zadaje kłopotliwe pytania i być może rodzice będą musieli w końcu wyjawić mu prawdę. Przy czym nie jest to też idealna rodzina – widzimy, że istnieją tu sekrety, które małżonkowie przed sobą ukrywają. Interesującym motywem był też pomysł na bohatera w ukryciu. Superman stara się niepotrzebnie nie ingerować w losy nowego świata. Obserwuje wszystko z ukrycia i wkracza do akcji, kiedy jest to absolutnie niezbędne. Przy czym nie sprowadza się to wyłącznie do obicia przeciwnika, ale też stara się autentycznie pomóc antagonistom – widać, że jest to odpowiedzialny i altruistyczny bohater. Miło też było zobaczyć, że stara się on zapobiec pewnym tragediom znanym z poprzedniej wersji Ziemi. Szkoda jednak, że nie wpleciono więcej nawiązań do wcześniejszych komiksów. Dobrze też, że nie zapomniano o tym, co dzieje się z resztą uniwersum i wydarzenia z serii „Superman” mają tutaj również swoje reperkusje. To, co niestety psuje ten komiks, to nieciekawi antagoniści. Najbardziej rzuca się w oczy pewien telepata, który zachowuje się w bardzo przerysowany sposób i po pewnym czasie staje się dosyć nieciekawą postacią. Na dodatek został wprowadzony dopiero w tej miniserii, więc nic o nim nie wiadomo i nie stoi za nim jakaś większa historia. Drugim superłotrem tej opowieści jest mężczyzna w nowoczesnej zbroi, którego rola sprowadza się wyłącznie do chłopca do bicia. Od biedy można tu dostrzec pewną krytykę współczesnych mediów i zwrócić uwagę, że w sumie był on tu bardziej ofiarą, ale jest to też już bardzo ograny chwyt. Trzecim antagonistą miała być zapewne pewna wojowniczka z kosmosu, ale to też bardzo oklepany motyw kosmicznej amazonki, z którego nie wynika nic ciekawego. Pojawiają się też zbiry nasłane przez Intergang, ale są to typowi bezimienni gangsterzy. Interesująca jest za to pewna postać, które może, ale nie musi się stać superzłoczyńcą – do końca tomu jego motywacja nie jest całkowicie wyjaśniona. Za rysunki odpowiada tutaj paru twórców. Przede wszystkim jednak czytelnikom przyjdzie tu podziwiać prace Lee Weeksa znanego już w Polsce z komiksu „Spider-man – Splątana Sieć – Dżentelmeńska umowa”. Podobało mi się, że Lois i Clark w jego interpretacji są wyraźnie starszymi osobami niż we wcześniejszych komiksach – widać tu pewne zmarszczki czy inną budowę ciała. Niestety artysta czasami o tym zapomina i niezamierzenie ich odmładza. Bardzo klimatyczny jest za to kostium Supermana, który może kojarzyć się trochę z tym ze wspominanej już historii „Rządy Supermanów”. Czasami niestety widać u tego artysty pewne niepotrzebne uproszczenia i brak szczegółów, które sprawiają, że historia nie wygląda estetycznie. Reszta rysowników w większości rysuje na spółkę z Weeksem, więc ciężko coś powiedzieć o ich indywidualnym stylu. Wyjątkiem jest Neil Edwards, który samodzielnie zajął się rozdziałem piątym. Rysuje on trochę bardziej sztywno, a jego ostra kreska sprawia, że postacie wyglądają mniej naturalnie. Jednakże nie przeszkadza to w scenach akcji. Muszę pochwalić polskie streszczenie na początku tomu. Świetnie przybliż koncept wieloświatu, a także omawia wydarzenia z historii „Convergence”. Szkoda tylko, że pomija się tu wydarzenie z serii „Superman”, które ma tutaj wpływ na fabułę. Polecam ten komiks osobom, które tak jak ja mają sentyment do historii o Supermanie z lat 90. Pomimo pewnych niedociągnięć to bardzo dobra opowieść.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na77 lat temu
Batman: Waga superciężka Greg Capullo
Batman: Waga superciężka
Greg Capullo Scott Snyder
Zmiana osoby wcielającej się w Batmana nie jest żadnym nowym motywem w komiksach. Po historii „Knightfall” w rolę Człowieka-Nietoperza wcielał się Azrael, a po „Final Crisis” Dick Grayson. Nie będzie to żadnym wielkim zdradzeniem fabuły, że tym razem Batmanem zostaje... komisarz James Gordon. Jak wypada ta podmianka? W wyniku wydarzeń z historii „Ostateczna rozgrywka” Batman zostaje uznany za zaginionego. Gotham jednak w dalszym ciągu potrzebuje swojego obrońcy, więc policja postanawia stworzyć własnego Człowieka-Nietoperza. Najlepszym kandydatem szybko staje się James Gordon, który musi stawić czoła nowym zagrożeniom. Podoba mi się pomysł na nowe status quo. Nikt nie stara się udawać, że James Gordon jest równie sprawny jak Batman. Pokazane jest, że ostro ćwiczy i ma taktyczne doświadczenie, ale w dużej mierze musi polegać na pracy zespołowej. Za nowym Batmanem stoi mały oddział techników i ma ciągłe wsparcie z policyjnego sterowca. Miło, że pośród zespołu można dostrzec pewne znajome twarze. Poza tym bohater też zakłada specjalną robozbroję, kiedy zagrożenie jest naprawdę duże. Zaskoczyło mnie, że dosyć szybko wyjaśniono co tak naprawdę stało się z Brucem Wayne'em. Podobało mi się, że wpleciono tu postać, której epizodyczny występ parę tomów temu uznałem jedynie za smaczek dla fanów. Jest to dosyć oklepany motyw, ale z drugiej też stanowi chyba najlepsze możliwe szczęśliwe zakończenie dla tego bohatera. Domyślam, ze szybko zostanie to odwrócone, ale gdyby ta historia nie byłaby częścią głównego kanonu, to pomysł ten stanowiłby całkiem dobre domknięcie historii Batmana. Mam trochę mieszane uczucia co do przeciwników, z jakimi musi się tu mierzyć nowy Batman. Gang „Devil Pigs” jest dosyć kiczowaty i sam pomysł na nich wydawał mi się dosyć głupawy. Za to całkiem interesujący jest tajemniczy Bloom przywodzący na myśl postać z horroru w stylu Slendermana. Za oprawę graficzną większej części tego tomu odpowiada sztandarowy rysownik serii czyli Greg Capullo. Nowy kostium Batmana jest z jednej strony bardzo praktyczny i pozbawiony wielu niepotrzebnych elementów jak chociażby peleryna, ale z drugiej przez to pozbawia bohatera najbardziej charakterystycznych cech wyglądu. Dosyć śmiesznie wypada za to robozbroja bohatera, chociaż tutaj nawet postacie śmieją się z tego, więc dosyć duży plus za samoświadomość. Ciekawostką jest umieszczony w tomie zeszyt, który jest oderwany od głównej historii. Tutaj klasyczny Batman niedługo po wydarzeniach z „Roku zerowego” prowadzi śledztwo w sprawie śmierci nastolatka. Jest to bardzo typowa historia detektywistyczna, gdzie główny bohater dzięki rozmowie z kolejnymi podejrzanymi powoli dochodzi do prawdy. Ostateczne zakończenie jest autentycznie zaskakujące, a pewne niedopowiedzenie może sugerować bardzo pokrzepiający morał. Pozytywną niespodzianką jest dla mnie wplecenie tu wątków z wydarzeń dziejących się obecnie. Historia ta została zilustrowana przez Marka Simpsona działającego pod pseudonimem Jock. Pozornie jego kreska wydaje się skrajnie brzydka i niedokładnia. Jednakże bardzo dobrze udaje mu się pokazać brud i mrok Gotham przez zastosowanie dosyć oszczędnej palety barw. Poza tym całkiem dobrym zabiegiem było wplecenie w historię nagłówków gazet, co w punkcie kulminacyjnym owocuje bardzo ładnym kadrem na dwie strony. Początki nowego Batmana zapowiadają się bardzo obiecująco. Nie wszystkie pomysły wprawdzie są trafione, ale większość zrobiła na mnie dosyć duże wrażenie. Zdaje sobie sprawę, że ta zmiana jest raczej chwilowa, ale stanowi przynajmniej jakieś odświeżenie znanej formuły.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na75 lat temu
Uniwersum DC – Odrodzenie Geoff Johns
Uniwersum DC – Odrodzenie
Geoff Johns Ethan Van Sciver Ivan Reis Gary Frank Phil Jimenez
Po ten tom sięgnąłem bardziej z przymusu niż czystej ciekawości, bo bez jego lektury nie mógłbym operować za bardzo w nowych komiksach z Batmanem. DC Odrodzenie to nowa linia czasowa dla całego uniwersum, któremu ktoś skradł... czas. Dosłownie, bowiem bohaterowie nie pamiętają tego co wydarzyło się przez blisko dekadę. W efekcie tego zdarzenia, zainicjowanego w "Punkcie Krytycznym", czy też zaraz po nim, wiele sojuszy i małżeństw nie zostało zawartych. Zmieniło to zupełnie obraz świata, wymazując z pamięci herosów pewne wydarzenia oraz osoby. Jedynym człowiekiem, który wie co się stało i kto dopuścił się takiego występku jest Wally West, znany ongiś jako Kid Flash. Uwieziony w poza czasem i przestrzenią, stara wydostać się z Mocy Prędkości, nim ta go pochłonie na wieczność. Jednak nadrzędnym jego celem, nie jest ratowanie własnej skóry, a przekazanie tym co zapomnieli, że grozi im straszliwe niebezpieczeństwo. Pytanie tylko, czy ma dość czasu, aby ich ostrzec? DC Odrodzenie jest swoistym przejściem do nowej linii czasowej, dla całego uniwersum. Dodatkowo łączy w sobie trzy uniwersa należące do DC Comics, ale których bohaterowie nigdy wcześniej się nie spotkali. Album robi to w bardzo prosty i sensowny sposób, streszczając kluczowe wydarzenia z komiksów dziejących się w Nowym DC Comics, zamykając definitywnie tamto uniwersum i dając drogę Odrodzeniu. Czysto teoretycznie wystarczy lektura tego albumu, aby nowy czytelnik połapał się w całym zawirowaniu wydarzeń wystarczy lektura tego albumu oraz zamieszczonego w nim posłowia. Szczególnie to ostatnie rozwiewa u takiej osoby wiele wątpliwości. Niemniej, aby móc w pełni pojąć całą sytuację absolutnie potrzeba znać Punkt krytyczny, Wojnę Darkseida, Kryzys na nieskończonych ziemiach oraz całą linię Supermena z Drogi do Odrodzenia. Już pierwsze trzy albumy rozwiewają tonaż niedomówień, a przy tym wiele spraw naświetlają na nowo, tłumacząc czytelnikowi miedzy innymi rolę Westa. Warto też znać serię Strażnicy, lub chociaż film nakręcony na podstawie komiksu, bo wnosi to bardzo dużo do lektury tego albumu. Jest to wyraźnie zaznaczone w posłowiu, zatem nim przystąpimy do Odrodzenia, lepiej sięgnąć do tamtego źródła. Zresztą w przypadku Punktu Krytycznego, też warto obejrzeć film animowany, tak samo jak inne związane z Batmanem i Flashem. Wtedy nawet brak lektury wcześniej wymienionych komiksów sporo nam rozjaśni w głowach i pozwoli pełniej odebrać fabułę Odrodzenia. To co jednak jest plusem w samym komiksie, to nowe możliwości na tworzenie relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Cały projekt zapowiada się interesująco, daje olbrzymie możliwości nowym scenarzystom i w pewnym stopniu restartuje serię. Oczywiście nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jest szansa na otrzymanie w przyszłości naprawdę ciekawych albumów. Szczególnie z Flashem, Batmanem i Supermenem w rolach głównych. Czas pokaże co z tego wyjdzie, jednak jestem dobrej myśli.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Wieczny Batman: Tom 1 Scott Snyder
Wieczny Batman: Tom 1
Scott Snyder Riccardo Burchielli John Layman Mikel Janin Tim Seeley Andy Clarke Dustin Nguyen Kyle Higgins Trevor McCarthy Jason Fabok James Tynion IV Guillem March Emanuel Simeoni Guillermo Ortego Ray Fawkes Ian Bertram
Uniwersum DC Comics ma już dosyć bogatą historię tygodników. Wielkim sukcesem pod tym względem okazała się seria „52”, która sprawiła, że koncept ten ponownie stał się popularny. Jednakże kolejne serie czyli „Countdown to Final Crisis” czy „Trinity” okazały się krytycznymi porażkami. Jak na tym tle wypada początek tygodnika „Wieczny Batman” z 2014 r., którego pierwszy tom polskiego wydania zbiera 21 pierwszych zeszytów? Komisarz Gordon w pogoni za bandytą przypadkiem doprowadza do katastrofy, w której ginie wiele osób. Zostaje przez to zawieszony w obowiązkach, a na jego miejsce przychodzi komisarz o dosyć kontrowersyjnych metodach działania. W tym samym czasie do Gotham powraca pewien przestępca, który postanawia odzyskać władzę. W trakcie lektury przez pewien czas miałem wrażenie, że usiłuje się tu nawiązać klimatem do „Roku pierwszego”. Policja jest tu znowu skorumpowana, a Batman przed nią uciekać i może ufać zaledwie kilku funkcjonariuszom. Rolę młodego Jamesa Gordona przejmuje to nowoprzybyły policjant Jason Bard, który również musi zdecydować czy wybrać ścieżkę konformizmu czy też uczciwości. Trochę mniej jest też elementów fantastycznych czy szaleńców z Arkham, a więcej potyczek ze zwykłymi gangsterami. Jednakże Batman jest tutaj już bardziej doświadczony i o wiele łatwiej radzi sobie z zagrożeniami. Z jednej strony jest to minus, bo przez to czytelnik nie może uwierzyć, że bohaterowi coś naprawdę grozi, a z drugiej dobrze, że wzięto pod uwagę jego rozwój jako postaci. Podobało mi się jak pokazano tutaj wątek komisarza Gordona. Popełnił błąd i jest świadomy, że musi ponieść jego konsekwencje. Pokazane jest, ze łaska pańska jeździ na pstrym koniu i dawny bohater szybko może zostać znienawidzony. Jednakże równocześnie dalej są ludzie pamiętający jego dawne zasługi. Miłym smaczkiem jest tu powrót pewnej postaci z przeszłości Gordona, która oferuje mu dosyć nieoczekiwaną pomoc. Scenarzyści doszli moim zdaniem słusznie do wniosku, że za bardzo kopiują klasyczny komiks ze scenariuszem Franka Millera, więc postanowili dodać więcej elementów bardziej typowych dla stereotypowych historii o Batmanie. Pojawia się więc wątek tajemniczych zdarzeń w Arkham, a zaskakująco dużą rolę w fabule odgrywa profesor Pyg. Wspomniany szaleniec dobrze wpisuje się w walkę o władzę między Pingwinem, a dawnym gangsterskim królem Gotham. Jednakże wątek związany ze szpitalem psychiatrycznym wydaje się wyrwanym zupełnie z innej historii i szybko zamienia się w dosyć tandetny horror. Nie pomaga tu nawet udział dosyć interesującej Jimmy’ego Corrigana czyli alter ego Spectre, dosłownie anioła zemsty uniwersum DC. Plus jednak za całkiem dobrą interpretację postaci Killer Croca. Warto wspomnieć, że seria ta jest debiutem postaci Stephanie Brown czyli późniejszej Spoiler (a także działającej przez pewien czas jako Robin czy Batgirl) po miniserii „Flashpoint”, która zrestartowała całe uniwersum DC. Jej geneza jest jednak tutaj bardzo podobna do tej ze starej wersji, chociaż trochę ją unowocześniono przez wprowadzenie wątku blogerskiego uzasadniającego jej pseudonim. Ciekawym smaczkiem jest pewien drobny zwrot akcji, który może zaskoczyć nawet fanów znających poprzednią wersję. Nie zapomniano również o innych członkach Batrodziny. Bardzo przejmujący jest dramat Barbary Gordon, która musi radzić sobie z sytuacją jej ojca. Z kolei obiecująco zapowiada się wątek Alfreda i pewnej bliskiej mu osoby. Miłymi smaczkami są też występy Batmanów z innych krajów znanych z niewydanej po polsku serii „Batman Inc”. Swoje pięć minut mają też Red Robin i Red Hood. Szkoda, że Batwoman robi tu trochę za dekorację i równie dobrze mogłoby jej nie być. Najbardziej jednak rozczarowało mnie jak przedstawiono tu Vicky Vale – zachowuje się bardzo naiwnie, a nie jak reporterka z pazurem. Za warstwę graficzną odpowiada tu cały szereg artystów, więc ciężko jednoznacznie pod tym względem ocenić cały tom. Chyba najbardziej podobały mi się szczegółowe ilustracje Jasona Faboka znanego z serii „Detective Comics” z Nowego DC Comics, Andy’ego Clarka czy Mikela Janina. Trochę mniej przekonały mnie do siebie niechlujne prace Dustina Nguyena czy Emanuela Simeoni. Dziwnym zagraniem było dla mnie wykorzystanie w serii rysunków Iana Bertrama, które kojarzą mi się z twórczością Franka Quiteleya – bardziej pasują do szalonych komiksów ze scenariuszem Granta Morrisona. Pomimo początkowych obaw, miło wspominam lekturę. Jest to trochę odgrzewany kotlet w stosunku do wspominanego „Roku pierwszego”, ale jest też parę chwytających za serce momentów i dobrze przemyślanych scen akcji. Nie do końca też odpowiadała mi zmiana klimatu w końcowej części. Ogólnie jednak jestem ciekawy w jaką stronę to wszystko zostanie pociągnięte.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na66 lat temu

Cytaty z książki Flash: Cofnąć czas

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Flash: Cofnąć czas