Trilby. Iluzja miłości

Okładka książki Trilby. Iluzja miłości
George du Maurier Wydawnictwo: Replika klasyka
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
klasyka
Tytuł oryginału:
Trilby
Wydawnictwo:
Replika
Data wydania:
2017-01-18
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-18
Data 1. wydania:
2009-06-25
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376745589
Tłumacz:
Martyna Plisenko
Tagi:
kariera klasyka literatury małżeństwo marzenie powieść obyczajowa relacje damsko-męskie sława uczucie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Svengali, Svengali!


Link do recenzji

436 2 9

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
851
364

Na półkach: , , , ,

Piękny język, widać, że autor to człowiek niezwykle obeznany nie tylko w dziedzinie literatury, ale i w innych sztukach również, co bardzo mi się podobało. Doskonale odmalowane środowisko paryskiej cyganerii. Momentami przeszkadzała mi nadmierna ekspozycja, książka sporo by zyskała, gdyby miała więcej scen niż narracji. Uwielbiam trzech muszkieterów pędzla! Chociaż mam wrażenie, że ich tu więcej niż Svengalego i Trilby, a nie na to się nastawiałam. Solidny kawał klasyki.

Piękny język, widać, że autor to człowiek niezwykle obeznany nie tylko w dziedzinie literatury, ale i w innych sztukach również, co bardzo mi się podobało. Doskonale odmalowane środowisko paryskiej cyganerii. Momentami przeszkadzała mi nadmierna ekspozycja, książka sporo by zyskała, gdyby miała więcej scen niż narracji. Uwielbiam trzech muszkieterów pędzla! Chociaż mam...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
252
143

Na półkach: ,

Powieść zaczyna się od szczegółowego opisu pracowni w Paryżu, jest przez trzech przyjaciół artystów,dwóch Anglików i Szkota. Jeden jest najwyższy i najsilniejszy spośród nich. Drugi jest najśmieszniejszy. Najmłodszy - nazywany Mały Billy - jest najbardziej utalentowany z całej trójki. Jest czysty i naiwny, a duch Dzielnicy Łacińskiej jeszcze go nie zepsuł. Przepowiadają mu sukces, posiada zadziwiający dar widz i czuje piękno. Szczegółowo, z humorem i lekką nostalgią du Maurier opisuje codzienne zajęcia artystów, a także znajomych ludzi i przyjaciół. Do nich pracowni zawsze wpadało wielu ludzi,i nie zawsze rysowali - częściej angażowali się w ćwiczenia gimnastyczne, szermierkę, biesiady i pogawędki. Wśród odwiedzających wyróżnili się - młody człowiek o cygańskim wyglądzie, i jego stały towarzysz - Svengali.

Autor opisuje Svengali jako bardzo nieprzyjemną osobę. Jest ubrany w brudne poszarpane ubranie, ma długie czarne włosy. Jest chciwy, wyłudza pieniądze od przyjaciół i nigdy nie zwraca. Ale ma niezaprzeczalny talent - jest muzykiem, przewyższył innych wykonawców.

Svengali wraz z towarzyszem odwiedzili trzech artystów.
Niedawno przywieziono stary fortepian z Londynu, a Svengali natychmiast usiadł przy instrumencie. Doskonale improwizował, perfekcyjnie wykonał węgierską, cygańską muzykę. Ale jednocześnie cały jego wygląd zdawał się mówić - oto jestem, spójrz na mnie, podziwiaj mnie.

Nagle rozległo się pukanie do drzwi i weszła dziewczyna w spódnicy i żołnierskim płaszczu. Irlandka Trilby była bardzo piękna. Trilby mówiła po angielsku poprawnie i kulturalnie, zabawnie po francusku - doskonale opanowała slang z łacińskiej dzielnicy, ale w jej ustach słowa nie brzmiały niegrzecznie i wulgarnie, ale po prostu zabawnie.

Słuchała, jak Svengali gra, jego koronny numer wykonanie było nienaganne, a wszyscy wokół niego prawie płakali, z jednym wyjątkiem, który wydawał się być obojętny zarówno na muzykę, jak i wykonawcę.

A potem zaśpiewała sama, angielską piosenkę, jedyną, którą znała. Okazało się, że miała bardzo piękny głos, ale, niestety, biedaczka nie trafiła ani jedną nutę, nawet przez przypadek.

Du Maurier dokładnie opisuje życie artystyczne - z jego imprezami alkoholowymi, niewinnymi rozrywkami - wszystko, co było mu tak znane. Ponadto opowiada trochę o Svengali: jakiś czas temu poznał dziewczynę, która miała piękny głos,zaczął ją uczyć i rozwijać zdolności, które dała jej natura. Niestety, im więcej z nią pracował,im bardziej był surowy i zazdrosny, tym gorzej śpiewała,chcąc zadowolić nauczyciela, w którym się zakochała. W rezultacie zostawił ją.

Mały Billy w warsztacie, w którym studiował, został przyjęty jak swój - Przed Paryżem studiował w Londynie i nie był już amatorem malarstwa. Zgodnie z regulaminem warsztatów wszyscy nowo przybyli musieli przejść inicjację.

Tymczasem Trilby, wychodząc z warsztatu, w którym pracowała, poznała Svengali. Miała nerwobóle - dręczące bóle głowy. Svengali szybko wyleczył ją z pomocą hipnozy.

W wieku osiemnastu lat Trilby straciła złudzenia, niewinność i dom, wynajęła pokoik,i przekazała zarobione pieniądze rodzinie, która przygarnęła jej młodszego brata. Troje aniołów - jak nazywała artystów zostało jej rodziną. Gotowała dla nich, cerowała, myła, gawędziła. Oni z kolei coraz bardziej się w niej zakochali.

Pozować „dla zespołu” oznacza pozować nago. I oto pewnego razu Trilby pozowała w pracowni, gdzie zazwyczaj pracował Mały Billy na nieszczęście przyszedł do pracowni przyszedł - zobaczył ją, zdenerwowany opuścił Paryż na tydzień, aby robić szkice w plenerze. Dziewczyna nagle poczuła piekący wstyd za wszystko, co zrobiła, za pozowanie „dla zespołu”, za styl życia. Przysięgła, że nie będzie już modelką. Zamiast tego została praczką.

Tymczasem zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Artyści przygotowywali poczęstunek, wszyscy bawili się i śpiewali. A kiedy Trilby i jej przyjaciółka miały już odejść, Mały Billy oświadczył się dziewczynie, a ona - w końcu się zgodziła. Radość Małego Billy'ego nie znała granic.

Minęło trochę czasu - matka i siostra Małego Billy'ego przybyli do Paryża, bardzo zasmuceni faktem, że ich syn i brat się ożeni się z dziewczyną która nie ma jego pozycji. W końcu Mały Billy pochodził z bardzo szanowanej rodziny. Matka Billy'ego uważała wybrankę syna za nieodpowiednią partię, była przerażona szczegółami - modelka! Dla niej był to synonim upadłej kobiety. Po krótkiej rozmowie Trilby sama postanowiła - nie chce się z nim ożenić, zwłaszcza że zgodziła się na to tylko dlatego, że były święta Bożego Narodzenia - i doskonale rozumie, że nie jest partią dla Billy'ego.

Trilby napisała list do Małego Billy'ego, zabrała brata i wyszła. Młody człowiek miał napad padaczkowy, ledwo przeżył - opiekowali się nim przyjaciele, matka i siostra. Kiedy wyzdrowiał, wyjechał do domu ze swoimi krewnymi do Anglii.

Mały Billy wyzdrowiał z choroby, zaczął pisać, jego obrazy i szkice zaczęły odnosić sukcesy - stał się znamienitością. Ale mały kamyk osiadł w sercu, nie pozwalając mu znów kochać. Stracił miłość Trilby, nie mógł też kochać swojej matki i siostry. Został przedstawiony szanowanej dziewczynie, córce księdza, i zaczął myśleć o tym, aby ją poślubić. Ale jego małżeństwo będzie oparte na kłamstwach, ponieważ nigdy nie będzie miał uczuć, jakimi mąż powinien darzyć żonę. Wszystkie swoje wątpliwości pewnego razu wypowiada na głos - jego jedynym rozmówcą zostaje pies, ulubieniec dziewczyny. I już wtedy, gdy Billy zdecydował się oświadczyć, spotka ojca dziewczyny, księdza, jednak nieporozumienia na tle religijnym doprowadzają do ich kłótni. Później, pisze autor, kapłan długo myślał i ostatecznie zaczął wyznawać te same poglądy co Billy. Jego córka wyszła za mąż według przewidywań, małżeństwo nie było ani nieszczęśliwe, ani szczęśliwe - zwyczajne.

Mija pięć lat. W Londynie Mały Billy spotyka swoich długoletnich przyjaciół. Teraz, gdy w piersi siedział mu kamyk, który nie pozwalał mu kochać, jego przyjaciele wydawali się mniej piękni, głupi, mniej dowcipni, mniejsi. A tym bardziej ukrywał przed nimi swoje uczucia, udając, jak nigdy przedtem. Następnie w Londynie Mały Billy odkrywa, że Trilby, po śmierci swojego brata, zniknęła bez pozostawienia listu lub śladu. A potem troje przyjaciół po raz pierwszy słyszy o genialnej La Svengali - Europa oklaskuje ją, gdy koncertowała na ulicy, a Svengali towarzyszył jej na flecie. Nie dostają się na jej koncert.

Minęło jeszcze pięć lat. I znowu Paryż, znowu trzech artystów, trzech muszkieterów razem. Ich poprzedni warsztat był już zajęty przez innych, ale ściana wciąż przedstawia szkic stopy Trilby, umieszczonej pod szkłem. I tym razem przyjaciele mają bilety na występ La Svengali - z mężem i całą orkiestrą. Jedno spojrzenie na nią wystarczyło, by Billy zrzucił kamień z piersi i cała miłość znów stała się dla niego dostępna.

„Trilby” to pierwsza angielska powieść, w której bez uprzedzeń pokazano życie środowisk artystycznych zwanych artystami. Wizerunek bohaterki i cały ton powieści Du Maurier wyróżnia się, niezwykłą czystością. autor odrzuca opinię o życiu cyganerii jako o bezmyślnym, beztroskim życiu.

Ostatecznie Trilby poświęca swoją miłość, aby ocalić ukochaną przed krzywdą, jaką może wyrządzić mu taki mezalians. To czyni ją podatną na zaklęcie Svengali. Za pomocą hipnozy czyni ją swoją pokorną sługą i zamienia ją w najlepszą piosenkarkę, jaką kiedykolwiek widział świat, co czyni ją światową sensacją. Nic dziwnego, że oboje czekają na tragiczny koniec.

Powieść zaczyna się od szczegółowego opisu pracowni w Paryżu, jest przez trzech przyjaciół artystów,dwóch Anglików i Szkota. Jeden jest najwyższy i najsilniejszy spośród nich. Drugi jest najśmieszniejszy. Najmłodszy - nazywany Mały Billy - jest najbardziej utalentowany z całej trójki. Jest czysty i naiwny, a duch Dzielnicy Łacińskiej jeszcze go nie zepsuł. Przepowiadają mu...

więcej Pokaż mimo to

25
avatar
2398
613

Na półkach: , , ,

Decydując się na lekturę Trilby. Iluzja miłości George’a du Mauriera nie przypuszczałam, że będzie to historia napisana w XIX wieku. Chociaż w sumie powinnam się tego domyśleć, ponieważ sugeruje to (trochę niejednoznacznie, ale jednak) opis znajdujący się na tylnej stronie okładki. Niestety nie domyśliłam się i w ten sposób przyszło mi zmierzyć się z niezwykle wymagającą i trudną w odbiorze lekturą.

Dla współczesnych czytelników Trilby może się okazać ciężką do przebrnięcia książką, przede wszystkim ze względu na język jakim posługuje się autor. Jest on typowy dla okresu, w którym Maurier żył i tworzył – charakteryzuje go opisowość. Tak, szalenie długie opisy, niekoniecznie związane z toczącym się w danym momencie wydarzeniem. Nie raz było tak, że zanim dobrnęłam do jego końca, zapominałam co wydarzyło się przed nim (jak dla mnie połowy lub nawet większości mogłoby nie być). Nachodziła mnie wówczas chwila konsternacji, powracania do wydarzenia sprzed opisu i ponownym powróceniem do przerwanej lektury. I tak do następnego opisu. A przecież taki sposób tworzenia historii w tego typu książkach (powstających w tamtym czasie) było normą. Strasznie mnie to irytowało (chociaż na ogół lubię zatapiać się w opisach) i w pewnym momencie miałam ochotę rzucić książkę w kąt, ale… Właśnie to „ale” mnie powstrzymywało, czyli czarująca kreacja bohaterów oraz ciekawość, którą udało się autorowi we mnie rozbudzić. Byłam szalenie ciekawa jak potoczą się losy sympatycznej Trilby, tytułowej bohaterki, oraz trzech niezwykle utalentowanych artystów. Jeśli chodzi o to, to Maurierowi nie można odmówić pomysłowości, chociaż niezwykle mnie bawiły reakcje postaci na niektóre sytuacje. No i momentami ten dramatyzm…

Historia opowiadana jest przez narratora - autora, który opisuje nam dzieje dziewczyny o niezwykłych stopach w taki sposób, jakby był m. in. uczestnikiem zawartych w książce wydarzeń. Czasami przyznaje się on do swojej niewiedzy oraz wplata w fabułę swoje przemyślenia i uwagi, które za każdym razem mnie zdumiewały (w sensie, że tak było można pisać). Podobał mi się także humor autora i jego dystans do samego siebie, którego trudno nie zauważyć w trakcie lektury. Tym zrobił na mnie dobre wrażenie.

Niech czytelnik się nie lęka. Nie będę próbował tego opisywać. Nie wiedziałbym od czego zacząć (ani kiedy skończyć!). [1]

Podobało mi się również to, że Maurier wprowadził do fabuły postacie (w tym przypadku artystów), które wówczas istniały i tworzyły swoje dzieła. Dzięki temu możemy poznać lub odkryć kogoś nowego.

Tak naprawdę to trudno jest pisać opinię na temat klasyków: dzieł, które są lub pretendują do tej grupy książek. Dlaczego? Ponieważ czasami nie wiadomo jak „ugryźć” temat, żeby nie zostać posądzony o ignorancję. Dla współczesnych czytelników przekaz takich powieści, w tym przypadku XIX-wiecznych, nie jest łatwy. Nie tworzyli ich współcześni autorzy i my, współcześni czytelnicy, możemy ich po prostu nie zrozumieć. A to może wpływać na to, czy nam się te książki spodobają czy też nie. Czy Trilby mi się podobała? Pod pewnymi względami tak, ale nadal czuję to zmęczenie, jakie czułam w trakcie jej lektury i trochę to przesłania obraz Trilby. Czy ją zrozumiałam? Na pewno nie tak, jakby zrozumiałaby ją osoba żyjąca w okresie, kiedy ona powstała. Wydaje mi się jednak, że zauważyłam w niej to, co powinnam zauważyć.

Oprócz trudności jakie sprawiła mi lektura tej powieści, znajdziemy w jej wnętrzu niezwykłe rysunki (stawiam na ryciny), które odzwierciedlają toczącą się w danym momencie akcję. Niektóre są lepsze, inne odrobinę gorsze, jednak ocieplają tę historię i nadają całości niepowtarzalnego charakteru.

Trilby. Iluzja miłości jak wspomniałam wcześniej nie jest prostą lekturą. To przykład typowej XIX-wiecznej literatury, w której dominują opisy. Zabierając się za nią trzeba być na to przygotowanym (ja do końca nie byłam) i co chyba ważniejsze, być pewnym swojego czytelniczego wyboru: czy jest się gotowym na tego typu historię. Dla mnie Trilby była ciekawym, męczącym i poniekąd odkrywczym doświadczeniem literackim. Po jej lekturze patrzę na Dumę i uprzedzenie Jane Austen, Północ i południe Elisabeth Gaskell oraz Żony i córki tej samej autorki i zastanawiam się, czy będę miała z nimi podobne perypetie jak z Trilby. I szczerze powiedziawszy trochę boję się za nie teraz zabrać. Czy mam się czego bać? Powracając jednak do tematu Trilby: nie jest to lektura dla wszystkich, ale myślę, że miłośnikom klasyki powinna przypaść do gustu.

~*~

A gdy jeden z przyjaciół w naszym kręgu obdarzony jest tak nienormalnie bogato albo go za to nienawidzimy, albo kochamy, proporcjonalnie do wielkości jego talentu; tak jesteśmy skonstruowani. [1]

Czym, jeśli nie modlitwa, jest to, gdy człowiek podnosi się po tym, jak stracił wszystko, dla czego żył? [2]

___
[1] George du Maurier, Trilby. Iluzja miłości, Zakrzewo 2017, s. 233.
[2] Tamże, s. 16.
[3] Tamże, s. 329.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2017/06/maurier-george-du-trilby-iluzja-miosci.html]

Decydując się na lekturę Trilby. Iluzja miłości George’a du Mauriera nie przypuszczałam, że będzie to historia napisana w XIX wieku. Chociaż w sumie powinnam się tego domyśleć, ponieważ sugeruje to (trochę niejednoznacznie, ale jednak) opis znajdujący się na tylnej stronie okładki. Niestety nie domyśliłam się i w ten sposób przyszło mi zmierzyć się z niezwykle wymagającą i...

więcej Pokaż mimo to

9
Reklama
avatar
3371
612

Na półkach: , , , , , ,

Zgodnie z notą wydawniczą powieść „Trilby” George’a du Mauriera od chwili wydania cieszyła się niesłabnącą popularnością, została przeniesiona na deski teatru i zagościła na srebrnym ekranie. Dla mnie jednak była to wielka niewiadoma, zarówno jeśli chodzi o samą opowieść, jak i o postać autora. Ponieważ jednak zawsze z dużą dozą zaufania podchodzę do książek wydanych przed pierwszą Wojną Światową, nie wahałam się by po nią sięgnąć. Pozytywnie zaskoczyło mnie wydanie książki, gęsto okraszone rysunkami autora, które wzmacniają odbiór treści.

Tłem rozgrywających się wydarzeń jest środowisko paryskiej bohemy artystycznej. Młodzi malarze, rzeźbiarze i muzycy tworzą wyjątkowe grono, żyjące chwilą i nie przejmujące się tym co będzie dalej. Głównymi bohaterami jest trójka Brytyjczyków, młodziutki i niezwykle zdolny mały Billee oraz jego dwóch starszych przyjaciół Taffy i Laird. Wszyscy troje regularnie spotykają się w pracowni, gdzie oddają typowym dla siebie zajęciom – malują, pojedynkują się na szable i rozmawiają. Często do pracowni wpadają dalsi znajomi, tworząc razem wesołą gromadę. Pewnego dnia w progach staje Trilby, typowa paryska gryzetka obdarzona niezwykłym głosem. By utrzymać siebie i młodszego brata, dorabia pozując malarzom i rzeźbiarzom, co nie przeszkadza jej być „porządną dziewczyną”. W pracowni spotyka Svengali’ego, który oczarowany niezwykłym tembrem jej głosu postanawia uczynić z niej swoje największe dzieło. Będący nauczycielem muzyki Svengali nie zniechęca się całkowitym brakiem słuchu muzycznego u swej przyszłej gwiazdy, postanawia bez względu na wszystko stworzyć z niej artystkę, a pomóc mu w tym może umiejętność hipnozy.

Fabuła powieści nie należy do przewrotnych i nie trzyma czytelnika w ciągłej niepewności. Wydarzenia spokojnie toczą się własnym rytmem, kolejno następując po sobie. W związku z tym, nie jest to powieść, w której bez tchu pożeramy stronę za stroną. To z kolei pozwala na spokojne rozkoszowanie się stworzoną przez autora atmosferą. Narrator, co do którego możemy podejrzewać, że jest jednym z trzech głównych bohaterów zdaje się dokładnie wiedzieć o wszystkim, co ich dotyczy i co wiążę się z postacią Trilby, która na pewien okres schodzi z pierwszego planu. Taka forma narracji, przypominająca wspomnienia jednej z postaci sprawia, że ze wszystkimi możemy poczuć się bardzo blisko. Nieobce są nam ich uczucia i wrażenia, spokojnie dzielimy również ich myśli. Bohaterowie zostali przedstawieni dość drobiazgowo i bez trudu możemy ich sobie wyobrazić. Mają wyraziste charaktery i choć nie wszyscy będą budzić sympatię, to nie sposób odmówić im wyjątkowości. Niepozbawieni wad, popełniają błędy, z którymi później muszą się mierzyć.

Język powieści nie wyróżnia się niczym szczególnym. Bogate słownictwo, niekiedy okraszone barwnymi metaforami to jego największe zalety. Z drugiej strony może wydać się nieco przyciężki, przez co lektura nie należy do płynnych i wymaga od czytelnika nieco skupienia. Wyraźnie też można odczuć, że nie jest to powieść pisana współcześnie, a autorowi nie udaje się wciągnąć czytelnika w wydarzenia na tyle, by poczuł się on ich częścią.

„Trilby” to dość interesująca pozycja, po którą bez wahania powinni sięgnąć miłośnicy literatury dziewiętnastowiecznej. Wspaniale oddany artystyczny światek Paryża to jedna z jej największych zalet. Jest idealną książką dla każdego, kto ceni w powieści nie tyle wartką i zapierającą dech w piersiach akcję, co wyjątkowy klimat, budowany za pomocą słów.

Zgodnie z notą wydawniczą powieść „Trilby” George’a du Mauriera od chwili wydania cieszyła się niesłabnącą popularnością, została przeniesiona na deski teatru i zagościła na srebrnym ekranie. Dla mnie jednak była to wielka niewiadoma, zarówno jeśli chodzi o samą opowieść, jak i o postać autora. Ponieważ jednak zawsze z dużą dozą zaufania podchodzę do książek wydanych przed...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
503
346

Na półkach: ,

Literatura piękna ma swój niezaprzeczalny urok. Szczególnie w klasycznym wydaniu. Zawsze i wszędzie warto do niej wracać. Jednym z przykładów ponadczasowej literatury jest powieść, wydana po raz pierwszy w 1894 roku, czyli "Trilby. Iluzja miłości". Okrzyknięta jedną z najbardziej popularnych powieści swoich czasów, wielokrotnie była przenoszona na deski teatru i filmowana. Za sprawą wydawnictwa Replika możemy przekonać się, na czym polega fenomen bestselleru sprzed ponad stu lat, tym bardziej że powieść zawiera świetne rysunki autora. George de Maurier, który był uznanym rysownikiem magazynu "Punch" dodał jeszcze więcej czaru do swojej powieści. Dzięki temu łatwiej będzie nam przenieść się do epoki wiktoriańskiej - czasu ogromnych przemian i rewolucyjnych odkryć.


"Trilby. Iluzja miłości". Piękny tytuł, prawda? Słychać w nim dźwięki, bo cała powieść jest niczym muzyka. Można by rzec, że jest to hołd złożony artystom, pieśniarzom, dyrygentom i wszystkim muzykom. Jednocześnie jest w tej powieści pochwała francuskiej bohemy - środowiska artystycznego młodych ludzi, którzy oddani sztuce cieszyli się życiem, wspólnie się bawili i tworzyli dla samej przyjemności procesu twórczego. Trzech Anglików, dżentelmenów z krwi i kości, Taffy - alias Talbot Wynne, Sandy Laird z Cockpen i Mały Billee - to bohaterowie, których poczynania i drogę życiową śledzimy w powieści. Przy okazji mamy możliwość przyjrzenia się francuskiej Dzielnicy Łacińskiej, jej mieszkańcom, których George de Maurier sportretował w krytycznym zwierciadle. Życie Trzech Muszkieterów, jak określił ich pisarz i narrator w jednej osobie, oraz ich otoczenia jest dobrym pretekstem, by przedstawić poglądy wyznawane w okresie Fin de siècle, na przykład modny wówczas darwinizm. Koniec pewnej ery widoczny jest na kartach powieści, przede wszystkim, za sprawą charakterystyki dość mrocznej postaci Maestro Svengalego. To osobnik

"wyglądający na Żyda, o wyrazistych rysach, ale złowieszczych"
grający cudownie na fortepianie, poruszający do żywego słuchaczy własnymi interpretacjami i wariacjami muzycznymi. Jednocześnie jest to człowiek nie znoszący sprzeciwu, złowrogi, pozbawiony jakichkolwiek skrupułów w dążeniu do celu, praktykujący mesmeryzm i hipnozę. Svengali uosabia wszelkie obawy związane z dziewiętnastowiecznym antysemityzmem. Współczesny czytelnik może poczuć się co najmniej nieswojo czytając kłopotliwe opisy dotyczące złowieszczych i nieczystych przedstawicieli narodu żydowskiego. A tak właśnie został przedstawiony szarlatan Svengali (i nie tylko on), do tego obsesyjnie zakochany w tytułowej bohaterce powieści.
I tym oto sposobem przechodzimy do najważniejszej kobiety, którą stworzył dla potrzeb swej opowieści George de Maurier, czyli Trilby O'Ferrall. Ta w połowie irlandzka dziewczyna, gryzetka, pracująca w Paryżu jako modelka i praczka, posiadała niezwykły dar - bogaty i głęboki głos. Tak zachwycający i obezwładniający, że nikt nie miał prawa mu się oprzeć.


Tragiczna historia Trilby, szczerej i prostodusznej dziewczyny, nieszczęśliwie zakochanej i wykorzystanej przez powodowanego chorobliwą namiętnością starszego mężczyznę to fascynująca opowieść o świecie sprzed ponad stu lat. Fabuła powieści obejmuje, przede wszystkim, lata pięćdziesiąte XIX wieku, przybliża nam - współczesnym czytelnikom, i to bardzo sugestywnie, sposób życia ówczesnych ludzi, przywołuje czar Paryża, spacery do Lasku Bulońskiego, urok londyńskiej mgły, fascynację talentem wokalnym takich ówczesnych sław, jak Marietta Alboni czy Adelina Patti.
Autor powieści podobno lubił poznawać różne języki, dlatego lektura "Trilby" to prawdziwa uczta dla wielbicieli słowa pisanego. Narracja jest płynna, ale bardzo rozbudowana, w powieści występuje mnóstwo dygresji, osobistych wtrąceń pisarza, który w ten sposób nawiązuje bliski kontakt z czytelnikiem. Ponadto znajdziemy tutaj oryginalne teksty wielu popularnych piosenek, przyśpiewek, starych kołysanek, takich jak "Au clair de la lune". Interpretacja tej piosneczki przywołała moje wspomnienia związane z nauką języka francuskiego. To właśnie "Mon ami Pierrot" utkwił w mej pamięci na zawsze.
George de Maurier podzielił się z czytelnikami także fragmentami swoich wierszy. Jeden z nich kończy tragiczną opowieść o Trilby, wyrażając stosunek autora do życia:
"Trochę pracy, ciut zabawy
Byśmy żyć mogli - radując się dniem!
Odrobina ciepła, odrobina światła
Obdarowani miłością - na dobranoc!
Trochę zabawy, by mniej było smutków
Każdego dnia - i następnego!
Nieco wiary, że gdy zemrzemy
Zbierzemy plon! I stąd - żegnajcie!"
To wszystko, w połączeniu z wizualną stroną powieści (wspomniane wcześniej rysunki autora), przydaje smaku powieści "Trilby. Iluzja miłości", którą szczerze polecam Waszej uwadze.

Literatura piękna ma swój niezaprzeczalny urok. Szczególnie w klasycznym wydaniu. Zawsze i wszędzie warto do niej wracać. Jednym z przykładów ponadczasowej literatury jest powieść, wydana po raz pierwszy w 1894 roku, czyli "Trilby. Iluzja miłości". Okrzyknięta jedną z najbardziej popularnych powieści swoich czasów, wielokrotnie była przenoszona na deski teatru i filmowana....

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
George du Maurier Trilby. Iluzja miłości Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd