Prędkość mroku

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Speed of dark
- Data wydania:
- 2005-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Liczba stron:
- 383
- Czas czytania
- 6 godz. 23 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-7418-065-x
- Tłumacz:
- Jerzy Marcinkowski
Prędkość Mroku to oszałamiający, pełny i prawdziwy obraz świata widzianego oczami mężczyzny autystycznego. Lektura tej książki zmusza do zastanowienia się nad pytaniem, co znaczy normalny ? Elizabeth Moon dała wybitne świadectwo unikalnego daru, jakim dysponuje każdy z nas, zachęcając jednocześnie do tego, byśmy byli tacy, jacy chcemy być. Pani Moon należą się wyrazy wdzięczności za to, że pomaga nam zobaczyć w innym świetle nie tylko tajemniczą, lecz również zadziwiającą stronę autyzmu.
Barry Neil Kaufman
Znakomita powieść... Podziwiam osiągnięcie Elizabeth Moon. Bez cienia sentymentalizmu czy taniego romantyzmu ukazuje nam istotę autyzmu... Dzięki niej doświadczamy niepokoju i napięcia, jakie nieustannie towarzyszą jej autystycznemu bohaterowi, który walczy, by zrozumieć świat, tak ochoczo określany mianem normalnego.
Clara Park
Autor ilustracji na okładce: Łukasz Mrozek
Kup Prędkość mroku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Prędkość mroku
Poznaj innych czytelników
218 użytkowników ma tytuł Prędkość mroku na półkach głównych- Chcę przeczytać 127
- Przeczytane 90
- Teraz czytam 1
- Posiadam 25
- Fantastyka 6
- Nebula 2
- Sci-Fi 1
- Moi mali książęta :) 1
- Biografie/Pamiętniki/Reportaże/Fakty/Historia 1
- Bez E-booka 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Prędkość mroku
Kiedy tak leżę w ciemnościach, delikatny, miękki nacisk stopniowo osłabia napięcie, a zła muzyka cichnie. Unoszę się w subtelnej, mrocznej ciszy .... w spokoju, wygodnie, nieatakowany przez mknące fotony. Wreszcie znów mogę myśleć i czuć.




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Prędkość mroku
Nie żal mi czasu spędzonego na powtórne czytanie książek takich jak Prędkość mroku. Pamiętałam, że to niezła historia i nadal tak uważam, ale tym razem chyba odebrałam ją inaczej i nie do końca wiem, jak się mam z nią czuć.
Lou Arendale jest głównym narratorem, ma 35 lat i pracuje jako specjalista biotechnolog, lubi treningi szermierki. Interesuje go prędkość mroku. Lubi też wzory, błyszczące wiatraki i muzykę. Nie przepada za głośnymi pomieszczeniami i tłumami. Lou ma autyzm, jednocześnie radzi sobie w życiu bardzo dobrze. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że jest wysokofunkcjonujący. A to za sprawą kuracji, którą przeszedł w dzieciństwie. Jego historia dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdzie medycyna stoi na znacznie wyższym poziomie niż dzisiaj. Szczególnie neurologia.
🎱 Prędkość mroku
Lou żyje swoim spokojnym i uporządkowanym życiem do momentu, aż spotyka na swojej drodze dwie osoby. Pierwszą jest kolega z grupy szermierczej, Don, który udaje przyjaciela, ale skrycie nienawidzi Lou, bo mu zazdrości. Motywacji drugiej osoby nie znamy, ale wiemy, że jest to nowy szef oddziału Lou. Człowiek ten nie lubi odmienności, nie cierpi osób autystycznych i za wszelką cenę chce im uprzykrzyć życie.
Lou żyje swoim spokojnym i uporządkowanym życiem do momentu, aż spotyka na swojej drodze dwie osoby. Pierwszą jest kolega z grupy szermierczej, Don, który udaje przyjaciela ale skrycie nienawidzi Lou, bo mu zazdrości. Motywacji drugiej osoby nie znamy, ale wiemy, że jest to nowy szef oddziału Lou. Człowiek ten nie lubi odmienności, nie cierpi osób autystycznych i za wszelką cenę chce im uprzykrzyć życie.
Emocje tych dwóch osób sprawiają, że Lou się zmienia i zaczyna sobie zadawać coraz głębsze pytania egzystencjalne. Pytanie o prędkość mroku stanowi metaforę jasnych i ciemnych stron życia. Do tego wszystko się zmienia, gdy nieoczekiwanie okazuje się, że wynaleziono neurologiczną terapię dla dorosłych osób z autyzmem.
Fabuła jest specyficzna. Autorka w przedmowie pisze, że przy pisaniu korzystała z pomocy osób autystycznych, więc wydaje się, że dość wiernie oddała to, co dzieje się w ich głowach. Jednak ważniejsze niż sama narracja są pytania, jakie autorka zadaje. Co to znaczy być chorym? Szczególnie w wydaniu Lou, który radzi sobie lepiej niż większość nieautystycznych. Moon zadaje także pytanie o to, co znaczy być sobą, o samodzielność osób z trudnościami społecznymi, o społeczny odbiór dziwnych zachowań, a także, a może przede wszystkim, o to, co znaczy być normalnym.
Fabuła jest specyficzna. Autorka w przedmowie pisze, że przy pisaniu korzystała z pomocy osób autystycznych, więc wydaje się, że dość wiernie oddała to, co dzieje się w ich głowach. Jednak ważniejsze niż sama narracja są pytania, jakie autorka zadaje. Co to znaczy być chorym? Szczególnie w wydaniu Lou, który radzi sobie lepiej niż większość nieautystycznych. Moon zadaje także pytanie o to, co znaczy być sobą, o samodzielność osób z trudnościami społecznymi, o społeczny odbiór dziwnych zachowań, a także, a może przede wszystkim, o to, co znaczy być normalnym.
🎱 Autyzm to nie choroba
Dlaczego czuję się z tą książką nie tak? Bo zasadniczo zgadzam się z tym, że powinniśmy iść do przodu i zmieniać się na lepsze. Natomiast nie zgadzam się z tym, żeby zachęcać do “leczenia” osoby, które są w spektrum, ale radzą sobie w życiu bardzo dobrze. Leczenie napisałam w cudzysłowie, bo autyzm to nie jest choroba. Mózgi takich osób są inne, a nie nienormalne. Niby to właśnie ten wątek jest eksplorowany, a jednak Lou decyduje się na to, na co się decyduje. I ta jego decyzja mi jakoś w tej książce nie gra. Ale właśnie może to dobrze, że wywołuje taki dysonans. W końcu każdy ma prawo do decydowania o sobie. Nawet jeśli te decyzje są ryzykowne.
Dlaczego czuję się z tą książką nie tak? Bo zasadniczo zgadzam się z tym, że powinniśmy iść do przodu i zmieniać się na lepsze. Natomiast nie zgadzam się z tym, żeby zachęcać do “leczenia” osoby, które są w spektrum, ale radzą sobie w życiu bardzo dobrze. Leczenie napisałam w cudzysłowie, bo autyzm to nie jest choroba. Mózgi takich osób są inne, a nie nienormalne. Niby to właśnie ten wątek jest eksplorowany, a jednak Lou decyduje się na to, co się decyduje. I ta jego decyzja mi jakoś w tej książce nie gra. Ale właśnie może to dobrze, że wywołuje taki dysonans. W końcu każdy ma prawo do decydowania o sobie. Nawet jeśli te decyzje są ryzykowne.
Elizabeth Moon pisała o osobach autystycznych zanim zaczęło to być modne. Prędkość mroku to książka sprzed ponad dwudziestu lat i przez to, że w gruncie rzeczy stawia pytania egzystencjalne, nic a nic się nie zestarzała. Lubię taką lekką literaturę o nielekkich tematach.
Nie żal mi czasu spędzonego na powtórne czytanie książek takich jak Prędkość mroku. Pamiętałam, że to niezła historia i nadal tak uważam, ale tym razem chyba odebrałam ją inaczej i nie do końca wiem, jak się mam z nią czuć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLou Arendale jest głównym narratorem, ma 35 lat i pracuje jako specjalista biotechnolog, lubi treningi szermierki. Interesuje go prędkość mroku. Lubi...
Temat bardzo interesujący bo pamiętam jak chyba ponad dekadę temu widziałem publikację, która wskazywała na potencjalne źródło autyzmu jednocześnie idąc krok dalej sugerując że w takim razie można by go “leczyć”. Wówczas nie wchodząc nawet w samo zagadnienie czy to choroba, moja pierwsza myśl była taka, że jakkolwiek nazwiemy autyzm, jest czymś tak fundamentalnym, że jego “usunięcie” sprawiłoby że ktoś stanie sie inna osobą. Rozważania wokół tego są jednym z kluczowych wątków książki.
Pod okropną okładką, “Prędkość mroku” to świetny, introspektywny portret autystycznego umysłu. Książka trochę jak “Kwiaty dla Algernona”, ale zupełnie inna. To nie jest wielka epicka opowieść. Nie ma wartkiej akcji. Jest natomiast przegląd postaw wobec i wyzwań z jakimi mierzą się wysokofunkcjonujący autystycy. Tu pewnie warto wspomnieć, że książka prześlizguje się po trudniejszych przypadkach. Ale wyśmienicie pokazuje różnorodność postaw osób na spektrum oraz ludzi dookoła.
Bohaterowie otaczający Lou są raczej jednowymiarowi, sama historia jest też dość prosta - grupa autystycznych pracowników korporacji staje przed perspektywą “kuracji”, która może zmienić ich stan. Jest w tym jednak ogromny potencjał i nie został on zmarnowany. Postać Lou przechodzi zmiany. Jest świadomy swojej ewolucji zanim w ogóle przyjdzie mu podjąć decyzję o swoim losie. Fascynująca lektura, bardzo nietypowa pozycja SF. Niby często gatunek SF jest wehikułem do rozważań o ludziach czy cywilizacji, ale tu czuć to szczególnie mocno.
Temat bardzo interesujący bo pamiętam jak chyba ponad dekadę temu widziałem publikację, która wskazywała na potencjalne źródło autyzmu jednocześnie idąc krok dalej sugerując że w takim razie można by go “leczyć”. Wówczas nie wchodząc nawet w samo zagadnienie czy to choroba, moja pierwsza myśl była taka, że jakkolwiek nazwiemy autyzm, jest czymś tak fundamentalnym, że jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie bardzo rozumiem podpinania tej książki pod fantastykę i myślę, że zrobiło jej to nieco krzywdy. Taka Anomalia Le Telliera, mimo że gdyby była wydana trzydzieści lat temu to byłaby pewnie klasykiem science-fiction, jest zaliczana do literatury pięknej; w Prędkości Mroku jedyne co jest związanego z "fantastyką", to pewne fizyczne dywagacje służące stylistyce (jak tytułowa prędkość mroku),i bardzo delikatne nawiązanie konstrukcyjno-fabularne do Kwiatów dla Algernona; choć tam chodziło o stricte upośledzenie, tak tutaj akcja się toczy w ogół bohatera będącego w spektrum autyzmu. Jest pewien niewykorzystany potencjał, ale tego rodzaju książki są bardzo rzadkie (w przeciwieństwie do filmów i seriali),że i tak warto się zapoznać.
Nie bardzo rozumiem podpinania tej książki pod fantastykę i myślę, że zrobiło jej to nieco krzywdy. Taka Anomalia Le Telliera, mimo że gdyby była wydana trzydzieści lat temu to byłaby pewnie klasykiem science-fiction, jest zaliczana do literatury pięknej; w Prędkości Mroku jedyne co jest związanego z "fantastyką", to pewne fizyczne dywagacje służące stylistyce (jak tytułowa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo bardziej powieść obyczajowa niż s-f. Czyta się bez większych emocji choć ciekawie jest spojrzeć na świat oczyma człowieka z autyzmem (lekkim bo stosunkowo "normalnie" funkcjonuje w społeczeństwie). Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego akurat ta powieść dostała te wszystkie nagrody w kategorii s-f (Nebula, Locus C. Clark).
To bardziej powieść obyczajowa niż s-f. Czyta się bez większych emocji choć ciekawie jest spojrzeć na świat oczyma człowieka z autyzmem (lekkim bo stosunkowo "normalnie" funkcjonuje w społeczeństwie). Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego akurat ta powieść dostała te wszystkie nagrody w kategorii s-f (Nebula, Locus C. Clark).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyprawienie tej powieści gęby s-f czyni jej krzywdę, zwłaszcza że samej fantastyki praktycznie tu nie ma. Uniwersalne przesłanie "Prędkości mroku" wykracza znacznie [poza ramy gatunku, a powieść czyta się jak znaczące osiągnięcie literatury pięknej, to powinno być wydarzenie literackie na miarę takich powieści fantastycznych, mających łatkę głównonurtowych, jak nie przymierzając "Szatańskie wersety", czy "Park jurajski".
Szkielet powieści jest banalny, fabuła niczym z "Anii z Zielonego Wzgórza", ale jakie wykonanie, jak to się czyta. Autorka bowiem narratorem pierwszoosobowym uczyniła autystę, który stara się funkcjonować wśród "normalnych". Takie "normalne" życie stawia przed bohaterem wydawało by się zwyczajne problemy typu przebita opona, które urastają do rangi walki o życie.
Wbrew wadze poruszanego problemy, powieść czyta się lekko i przyjemnie, a czytelnik bardzo łatwo zostaje wciągnięty w świat życia codziennego naszego bohatera. Nie ma tutaj akcji, twistów fabularnych, odkrywania zagadek, a mimo to czytelnik się nie nudzi, chociaż nie da się ukryć, że powieść sobie dawkowałem, po kilkadziesiąt stron dziennie, bez pośpiechu.
Obowiązkowa pozycja dla każdego czytelnika łaknącego świetnej literatury.
Przyprawienie tej powieści gęby s-f czyni jej krzywdę, zwłaszcza że samej fantastyki praktycznie tu nie ma. Uniwersalne przesłanie "Prędkości mroku" wykracza znacznie [poza ramy gatunku, a powieść czyta się jak znaczące osiągnięcie literatury pięknej, to powinno być wydarzenie literackie na miarę takich powieści fantastycznych, mających łatkę głównonurtowych, jak nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodoba się tobie!
Usłyszawszy to zdanie, szybko zerknęłam na okładkę pokazywanej mi książki z gatunku science-fiction, którą moja zaprzyjaźniona studentka wygrzebała z półki dawno kupionych i jeszcze dawniej zapomnianych. Zdziwiłam się, bo to gatunek, po który sięga bardzo rzadko, a tutaj proszę! Taka rekomendacja! I tym mnie zaciekawiła, bo musiała ta powieść w sobie coś mieć, że jej się spodobała pomimo nielubianego gatunku, a poza tym zna mój gust, więc wie, co mi polecić. I zaraz przypomniały mi się okoliczności jej nabycia, które wtedy nie dały mi nic do myślenia, chociaż znaki o jej nietypowości były wymowne. Po pierwsze kupiona z polecenia mojej zaprzyjaźnionej młodzieży, która chciała mnie przekonać, że „sajensfikszyn sajensfikszynowi” nierówny. Po drugie nie było jej na księgarskich półkach, więc musiałam zamówić i jeszcze poczekać na nią. Po trzecie komentarz księgarza, nad którym się nie zastanowiłam – musiałem jej bronić, bo było sporo chętnych na ten tytuł? Pewnie fani tego gatunku – pomyślałam sobie i odstawiłam ją na półkę, nie przypuszczając, że (o zgrozo!) na lata. Miniaturka okładki w bocznej szpalcie, że mam ją w planach przeczytać, zdążyła „wypłowieć” i wrosnąć w wystrój blogu do tego stopnia, że teraz czuję się bez niej, jak nie u siebie. Aż do tego zdania, które mnie zmobilizowało.
I… totalne zaskoczenie!
Gatunek literacki okazał się tylko opakowaniem, które nie dominowało i w ogóle nie zaprzątało mojej uwagi, mimo że akcja dzieje się w dalekiej przyszłości. Z premedytacją i pełną świadomością wykorzystany przez autorkę do osadzenia w nim fabuły, by uwypuklić przede wszystkim treść, a szczególnie jej główny temat – autyzm. Czasy przyszłe niezbędne po to, by poprzez możliwości medyczne, jakie ludzkość osiągnęła w dziedzinie neurobiologii i nanotechnologii, stworzyć warunki do rozważań rozstrzygających dylemat moralny, etyczny, społeczny i religijny, poddając go mnie, czytelniczce. Człowiekowi, który o autyzmie wiedział niewiele, głównie z encyklopedycznych informacji książek akademickich, nie miał wśród najbliższych osoby z autyzmem (teraz już mam i książka mi to ułatwiła!) i czytał na ten temat jedną pozycję beletrystyczną – „Dziwny przypadek psa nocną porą” Marka Haddona.
Dylematu nie rozstrzygnęłam do tej pory.
Mimo że poznałam bardzo dokładnie głównego bohatera opowieści – Lou. Oficjalnie autystycznego bioinformatyka pracującego nad symbolami, które dla większości ludzi „normalnych” były pozbawione znaczenia i mylące, w firmie medycznej. Nieoficjalnie szermierza zakochanego w Marjory. Jego wyjątkowość polegała nie tylko na posiadaniu cech pozwalających opracowywać algorytmy wyszukiwawcze i wzory skrócone potrzebne do wdrażania nowych technologii, ale i na należeniu do ostatniego pokolenia autystycznego, które nie doczekało się możliwości leczenia autyzmu we wczesnym stadium rozwoju człowieka. W świecie Lou autyzm był już całkowicie wyleczalny. I oto nagle nauka wypracowała metodę leczenia ludzi dorosłych. Pojawiła się możliwość wyeliminowania autyzmu u Lou i jemu podobnych.
Któż by nie skorzystał z takie okazji!? – pomyślałam na początku.
Nikt nie chce być dziwolągiem wśród „normalnych”. Osobą, która wiecznie stwarza kłopoty, zwracając na siebie uwagę swoim nietypowym zachowaniem w „typowym” środowisku. Mężczyzną samotnym marzącym o partnerce i rodzinie. Jednak autorka nie pozwoliła mi, w miarę czytania, na takie myślenie i na podjęcie szybkiej, jednoznacznej decyzji. Najpierw przedstawiła mi Lou i otaczający go świat przez jego pryzmat postrzegania. Rzeczywistość wewnętrzną poznawaną jego zmysłami. Odmienną, różną od mojej, ale to nie znaczy, że gorszą. Po prostu inną. Pomogła mi w tym pierwszoosobowa narracja Lou, czyniąca ze mnie człowieka autystycznego.
Było fascynująco!
Mój dobrze znany świat widziany poprzez dynamikę liczb i wzorów, niuanse kolorystyki niosące spektrum emocji, wyostrzoną wrażliwość na dźwięki i zapachy, pozorną chaotyczność ruchu nabierającego sensu czy wymowę wyrazów grającą dźwiękami, na dodatek przesiąknięty zdolnością synestezji, przybierał zupełnie inny wymiar. Nie z mojego świata. Nie z tego świata. Nie ze świata, w którym prędkość mroku ignorancji była szybsza od prędkości wiedzy. Ta znacząca różnica, którą ja nazwałam niewiedzą, czyniła z Lou, niestety, nie osobę o odmiennym postrzeganiu rzeczywistości, której częścią osobowości był autyzm, ale osobę, której autyzm był całym nim. Nie dobrego pracownika firmy, przyjaciela dla innych ludzi, w pełni samodzielną osobę posiadającą mieszkanie, prowadzącą samochód, uprawiającą hobby, kochającą kobietę, żyjącą zgodnie z normami społecznymi, starającą się pracować nad wpasowaniem siebie w społeczność, ale przede wszystkim autyka. Tę dychotomię postrzegania osoby Lou, ukazaną poprzez wprowadzenie dwóch typów narracji (wewnętrznej pierwszoosobowej i zewnętrznej),autorka wykorzystała do uwikłania Lou w sytuacje konfliktowe i niebezpieczne, ale nie po to, by uczynić fabułę atrakcyjniejszą (chociaż to też),ale po to, by skonfrontować ze sobą dwa światy – człowieka autystycznego pracującego nad sobą i człowieka „normalnego” postępującego tak, jak człowiek chory psychicznie. A wszystko po to, by pokazać płynność granicy między normalnością a odchyleniem od niej, między geniuszem a zaburzeniami psychicznymi i emocjonalnymi, by ostatecznie obnażyć człowieczą skłonność do szufladkowania, uprzedzeń, generalizacji, a przede wszystkim ludzkiej ignorancji. Wręcz niechęci do uzupełniania braków w wiedzy.
Jednak największym darem, jaki otrzymałam od autorki, było stworzenie zbeletryzowanego studium psychicznego autyka, a dzięki temu możliwość wejścia w jego osobowość i odkrycie, że każdy z nas posiada w mniejszym lub większym stopniu rozwinięte cechy autystyczne.
Niemożliwe?
Szybki test!
Ile razy zapatrzyłeś się w wirujący, kolorowy wiatrak?
Ile razy zachwyciły cię migotliwe „zajączki” odbite od lustra?
Ile razy nuciłeś pod nosem lub w głowie melodię?
Ile razy nawijałeś w nieskończoność kosmyk włosów na palec?
Ile razy podrygiwałeś nogą pod stołem, mimo że nie byłeś zdenerwowany?
Każda pozytywna odpowiedź przemawia za tym, że tak naprawdę wszyscy rodzimy się autystyczni, jak zauważył jeden z bohaterów. Różnimy się tylko stopniem jego funkcyjności. Może to teoria trochę na wyrost, ale jakieś ziarno prawdy w niej tkwi. Różnica polega na tym, że ludzie „normalni” posiadają „coś innego, czym nadrabiają te nieznaczne autystyczne zachowania". Coś, dzięki czemu mogą realizować posiadane marzenia. Takiej właśnie możliwości nie posiadał Lou, który od dziecka pragnął zostać kosmonautą. Miał dylemat. Życiowy problem decydujący o jego przyszłości. Z jednej strony satysfakcjonujące życie, określoną tożsamość, pewność dzisiaj i wyjątkowe cechy czyniące go osobą niepowtarzalną dla przyjaciół, a z drugiej szansa na spełnienie marzenia, niepewność jutra i nowe możliwości samorealizacji.
Nie zdradzę, jaką decyzję podjął Lou.
Powiem tylko, że autorka tak skonstruowała fabułę, by ukazać wiele wariantów wyboru i ich możliwych skutków na każdym etapie podejmowanych przez bohatera decyzji. Tak ukazała problem autyzmu i związanych z nim kontekstów społecznych, ekonomicznych, kulturowych, filozoficznych, etycznych, naukowych, by nie pozwolić przejść mi obok nich obojętnie, pozostawiając mnie w ogromnej rozterce i niezdecydowaniu. W takich patowych sytuacjach zawsze wymiguję się stwierdzeniem – jak będę w takiej sytuacji, to będę się martwić.
Wiem. To wygodne, ale nie o wymuszanie decyzji na czytelniku chodziło autorce, ale przede wszystkim na zmniejszeniu prędkości mroku mojej ignorancji.
I to jej się w pełni udało!
naostrzuksiazki.pl
Spodoba się tobie!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUsłyszawszy to zdanie, szybko zerknęłam na okładkę pokazywanej mi książki z gatunku science-fiction, którą moja zaprzyjaźniona studentka wygrzebała z półki dawno kupionych i jeszcze dawniej zapomnianych. Zdziwiłam się, bo to gatunek, po który sięga bardzo rzadko, a tutaj proszę! Taka rekomendacja! I tym mnie zaciekawiła, bo musiała ta powieść w sobie coś...
zaskakująco dobra rzecz. W zasadzie o tym co jest a co nie jest normą, i jak mocno subiektywne jest to pojęcie. Z perspektywy osoby autystycznej.
Fantastyka? Niewiele - w zasadzie tyle co nic.
zaskakująco dobra rzecz. W zasadzie o tym co jest a co nie jest normą, i jak mocno subiektywne jest to pojęcie. Z perspektywy osoby autystycznej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyka? Niewiele - w zasadzie tyle co nic.
to co jest naprawę ciekawe w tej książce to pokazanie świata, sposobu myślenia i postrzegania innych ludzi osoby autystycznej. Jest nawet pouczające, bo można brać przykład z autystycznego bohatera, który zna dokładnie swoje granice i według nich a nie przeciwko nim organizuje swój świat. Niestety książka szybko nuży i w końcu zacząłem ją kartkować, ponieważ wszelkie inne postaci są tak papierowe że aż karykaturalne. Można je dosłownie opisać w jednym zdaniu. Sam koniec uważam za leniwy intelektualnie.
to co jest naprawę ciekawe w tej książce to pokazanie świata, sposobu myślenia i postrzegania innych ludzi osoby autystycznej. Jest nawet pouczające, bo można brać przykład z autystycznego bohatera, który zna dokładnie swoje granice i według nich a nie przeciwko nim organizuje swój świat. Niestety książka szybko nuży i w końcu zacząłem ją kartkować, ponieważ wszelkie inne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie zapomniałam, że to powieść s-f... Albo też nie zwracałam na to uwagi. Inne spojrzenie na świat. Spojrzenie na nasz świat z innej strony. A może to my jesteśmy inną stroną? Kto decyduje o tym, która z nich jest lepsza i prawdziwsza?
Zupełnie zapomniałam, że to powieść s-f... Albo też nie zwracałam na to uwagi. Inne spojrzenie na świat. Spojrzenie na nasz świat z innej strony. A może to my jesteśmy inną stroną? Kto decyduje o tym, która z nich jest lepsza i prawdziwsza?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie jest to bardziej powieść psychologiczna niż science fiction, czy thriller gdyż perypetie bohatera pełnią w niej funkcję drugorzędną. Istotne jest to że akcję powieści poznajemy z perspektywy osoby o innym sposobie odbierania świata, bowiem autorka szczególny nacisk kładzie na życie wewnętrzne głównego bohatera - dotkniętego autyzmem genialnego matematyka. Porusza kwestie odmienności, niezrozumienia i alienacji. Daje do myślenia.
Według mnie jest to bardziej powieść psychologiczna niż science fiction, czy thriller gdyż perypetie bohatera pełnią w niej funkcję drugorzędną. Istotne jest to że akcję powieści poznajemy z perspektywy osoby o innym sposobie odbierania świata, bowiem autorka szczególny nacisk kładzie na życie wewnętrzne głównego bohatera - dotkniętego autyzmem genialnego matematyka....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to