Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje

Okładka książki Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje autora Eugène Ionesco, 8389533499
Okładka książki Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje
Eugène Ionesco Wydawnictwo: Mireki utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
435 str. 7 godz. 15 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
435
Czas czytania
7 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
8389533499
Tłumacz:
Jan Błoński, Jan Kott, Adam Tarn
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje

Średnia ocen
7,7 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje

Sortuj:
avatar
332
247

Na półkach: , ,

Arcydzieło dramatu absurdu. Uwielbiam " Król umiera, czyli ceremonie".
Polecam pasjonatom teatru obejrzeć w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego.

Arcydzieło dramatu absurdu. Uwielbiam " Król umiera, czyli ceremonie".
Polecam pasjonatom teatru obejrzeć w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
829
783

Na półkach: ,

Gdy kurtyna idzie w górę i teatr absurdu otwiera przede mną swoje podwoje to zaczynam wierzyć, że nadchodzi moment objawienia kwintesencji szaleństwa naszego świata. A ja, jak głupiec dający się otumanić niedokończonymi sytuacjami bez wyjścia, pośpiesznie zdążam ku swojemu miejscu na widowni, pełnej podobnych do mnie obserwatorów groteskowych postaci. Tak jak wszyscy, chcę móc nacieszyć oko karykaturami nas samych w krzywym zwierciadle, jakim są dramaty Eugène Ionesco. Chcę stanąć w awangardzie awangardy współczesnej dramaturgii i chłonąć to, czego nigdy wcześniej należycie nie doceniałem. Bo będąc świadkiem buntu wobec konformistycznej mentalności odczuwam, że jestem mniej bierny niż gdybym nie spojrzał na to wcale. O ileż łatwiej jest mi myśleć o syntezie tragizmu i komizmu, kiedy autor operuje teatralną magią. Światła już gasną, czas zacząć spektakl pełen fatamorgany.

Polecenie Wam namiastki rzeczywistości nie mieszczącej się w wyobraźni, byłoby zbytnim uproszczeniem wobec wielkiej sztuki, którą miałem przyjemność oglądać. Chciałbym wykrzyczeć wszem i wobec, że udział w grze słów zaprezentowanej przez Ionesco, to jedno z największych wyróżnień jakie mogły mnie spotkać. Ta aberracja, którą chłonąłem z kilkuset kartek książki jest tak mało poprawna, że aż wstyd patrzeć. Chociaż pojęcie niepoprawności będzie zbyt słabym wyznacznikiem wszechogarniającego absurdu, wręcz przelewającego się ze sceny. Razem z nim, wśród zmieniających się dekoracji, aż ocieka od bezsilności głównych aktorów. To sami gruboskórcy z "Nosorożca" lub maniacy wzorowej śmierci z "Król umiera, czyli ceremonie". To towarzystwo spod ciemnej gwiazdy ogarnięte prowokacyjnymi halucynacjami.

Pewnie niektórzy z Was powiedzą, że w utworach francuskiego dramaturga nie wiadomo o co chodzi. Ale właściwie czy ma to jakieś znaczenie? Po co doszukiwać się rzeczy możliwych, skoro niemożliwe również istnieją a przy tym są o wiele ciekawsze. Po co zachowywać logikę myślenia, skoro atmosfera zabójstwa w "Mordercy nie do wynajęcia" to próba świadomego ujrzenia człowieka pozbawionego świadomości. Eugène Ionesco to jeden wielki miraż opowiadający o bolesności istnienia i każdy kto chce spróbować go zobaczyć, musi zanurzyć się w opary uwodzicielskiej szarlatanerii. W jednej ze sztuk zafascynowały mnie pudełka wyciągane przez głównych bohaterów z kolejnych pudełek. Ta scena, która nigdy nie musiałaby się zakończyć, właśnie z powodu nieskończonej ilości pudełek, pokazuje jakim graczem jest współtwórca teatru absurdu. To błyskotliwy umysł, wyśmienicie odnajdujący się w zupełnym wariactwie.

Niestety książkowa kurtyna prędzej czy później opadnie i pozostanie niedosyt. W moim wypadku to niezaspokojenie będzie się przejawiać tym, że tak naprawdę nigdy nie byłem na żadnej sztuce Ionesco. Wszystko co przeżywam w związku z nim, ma miejsce jedynie za sprawą efemerycznych złudzeń, powstałych w wyobraźni po przeczytaniu tych kilku dramatów wybranych dla czytelników przez Oficynę Wydawniczą Mireki. Mam nadzieję, że uda mi się szybko nadrobić zaległości bo udział w anormalności stającej się zwyczajnością jest ogromnym doznaniem. Tak bardzo chciałbym następnym razem spotkać wspaniałego twórcę niedorzecznych ideałów na deskach teatru.

Gdy kurtyna idzie w górę i teatr absurdu otwiera przede mną swoje podwoje to zaczynam wierzyć, że nadchodzi moment objawienia kwintesencji szaleństwa naszego świata. A ja, jak głupiec dający się otumanić niedokończonymi sytuacjami bez wyjścia, pośpiesznie zdążam ku swojemu miejscu na widowni, pełnej podobnych do mnie obserwatorów groteskowych postaci. Tak jak wszyscy, chcę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

208 użytkowników ma tytuł Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje na półkach głównych
  • 106
  • 99
  • 3
60 użytkowników ma tytuł Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje na półkach dodatkowych
  • 38
  • 7
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Eugène Ionesco
Eugène Ionesco
Eugène Ionesco (rum. Eugen Ionescu; ur. 26 listopada 1909 w Slatinie, zm. 28 marca 1994 w Paryżu) – awangardowy francuski dramaturg pochodzenia rumuńskiego, współtwórca teatru absurdu. Jego ojciec, Eugène Ionesco senior, był Rumunem, a matka Marie-Thérèse Ipcar, Francuzką pochodzenia rumuńskiego i greckiego. Lata dziecięce spędził we Francji, ale w 1925 wrócił do Rumunii. Studiował na uniwersytecie w Bukareszcie, po studiach w latach 1936–1938 pracował jako nauczyciel języka francuskiego w liceum. Zajmował się również krytyką literacką. W 1936 ożenił się. Do Francji wrócił w 1938, dzięki otrzymanemu stypendium na przygotowanie doktoratu pt. Motyw śmierci i grzechu w literaturze francuskiej od czasów Baudelaire’a. Nigdy go nie ukończył, jednakże podjął decyzję o pozostaniu w Paryżu na stałe. Tam zastała go wojna. Wrócił jeszcze do Rumunii, ale w 1942 przyjechał z powrotem do Francji, gdzie został do końca życia. W 1949 napisał swój pierwszy dramat pt. "Łysa śpiewaczka". Miał on premierę rok później w teatrze Noctambules w reżyserii Nicolas Bataille'a, jednakże nie odniósł sukcesu. Również kolejne dramaty: "Lekcja" z 1951 wystawione w Théâtre de Poch oraz "Krzesła" z 1952 mające premierę w Théâtre Nouveau Lancry zostały chłodno przyjęte. Pierwszą sztuką Ionesco która odniosła sukces, dzięki pochlebnej recenzji Jean Anouilh były "Ofiary obowiązku" z 1953. Również Amadeusz albo "Jak się go pozbyć", którego wyreżyserował Jean-Marie Serreau w Théâtre de Babylone, został dobrze przyjęty. Kolejne sztuki dramaturga cieszą się popularnością. W 1955 wystawiono w Paryżu kolejne dwie sztuki, "Kubuś", czyli uległość oraz jej kontynuacje "Przyszłość w jaju", albo "Różnych ma Pan Bóg stołowników". W 1956 miała premierę I"mprowizacja", rok później "Nowy lokator", zaś w 1959 "Morderca nie do wynajęcia". W 1960 wystawiono w Théâtre de France premierę "Nosorożca" w reżyserii Barraulta. W 1962 zaprezentowano "Pieszo" w powietrzu oraz "Król umiera, czyli ceremonie". Dramaty Ionesco oraz zbiór jego opowiadań pt. "La photo du Colonel" po raz pierwszy opublikowano w wydawnictwie Gallimard. W 1957 dramatopisarz został przyjęty w poczet „Collège de 'Pataphysique”. W 1970 wybrano go do Akademii Francuskiej. Zmarł w 1994. Został pochowany na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czekając na Godota. Końcówka Samuel Beckett
Czekając na Godota. Końcówka
Samuel Beckett
Recenzje napisalam juz kiedys, sama dla siebie, niezbyt plynna w formie przekazu i poprawnosci jezykowej ale poniewaz teraz znalazlam aplikacje od tego to stwierdzilam ze po prostu ja wkleje: Szczerze naprawde bardzo mi sie podobala owa lektura gdyz jest ona odstepstwem od typowych lektur majacych dynamiczna akcje i obraca sie wokol dwoch postaci czekajacych na tajemniczego Godota wymieniajacych sie roznymi spostrzezeniami i uwagami - przezywaja oni wiele kryzysow egzystencjonalnych i bardzo podobala mi sie ze wzgledu na swoja niekonwencjonalnosc, abstrakcyjnosc, lekkosc oraz poruszane tematy filozoficzne i zadawane pytania, np.: Vladimir na poczatku ksiazki w pewnym momencie przedstawia Estragonowi historie o dwoch ukrzyzowanych zloczyncach wraz z Jezusem z czego jeden byl zbawiony a drugi potepiony i zastanawia sie dlaczego sposrod czterech ewangelistow tylko jeden o tym wspomina bo podobno byli tam wszyscy czterej ewangelisci a o tym zbawionym lotrze wspomina tylko jeden z nich, dwoch w ogole nie wspomina a trzeci mowi ze obaj lotrzy wymyslali Zbawicielowi bo nie chcial ich zbawic a nastepnie zastanawia sie dlaczego w takim razie wszyscy wierza temu jednemu ktory mowi o zbawionym lotrze - i to jest bardzo dobre pytanie. Ksiazka mi sie bardzo podobala i szczerze mowiac Wladimir (Didi) wydaje mi sie postacia reprezentujaca typ MBTI z literka N czyli XNXX a natomiast Estragon (Gogo) z literka S czyli XSXX i dzieki temu tworza takie przeciwienstwa dopelniajace sie. Oprocz tego na poczatku jeszcze rozwazalam opcje kim moze byc ten Godot i utozsamialam go ze smiercia choc rownie dobrze mogl by byc Bogiem lub zbawicielem. Moze tez byc czyms bardziej ogolnym i mozna go utozsamic z czekaniem na cos albo z czekaniem na rzeczy ktore nigdy nie nadejda, lub ze zgubna nadzieja, rutyna, niezmiennoscia albo skostnialoscia i niemoznoscia przystosowania sie do zmian albo nieumiejetnoscia wprowadzenia ich. W kazdym razie naprawde fajna sztuka i zdecydowanie moge polecic choc nie jest dla kazdego.
Zawos - awatar Zawos
ocenił na83 miesiące temu
Śmierć w Wenecji. Nowele Thomas Mann
Śmierć w Wenecji. Nowele
Thomas Mann
Długo szukałam tego opowiadania Thomasa Manna. Przyciągał mnie tytuł, a jednak spotkało mnie lekkie rozczarowanie, bo jakoś tym razem nie umiałam zachwycić się prozą tego wspaniałego pisarza. Jego „Czarodziejska góra” czy „Buddenbrokowie” są dla mnie niezapomniane. Może zaskoczenie tematem spowodowało, że jakoś mnie to nie porwało. Moralnie nic mnie nie uwierało, chociaż fascynacja starszego pana na punkcie młodego chłopca przechodząca w obsesję mogłaby wydawać się niesmaczna. Ale od czego w końcu jest literatura? W teorii może opisać i przeanalizować wszystko to, co zakazane lub moralnie niepoprawne w rzeczywistości. Napisane na początku XX wieku musiało być nowatorskie i odważne. Stary Gustaw jak stara wenecka kurtyzana tęskni za młodością i świeżością, ale jego czas już minął. Obawia się choroby i śmierci, ucieka przed nią, jak ćma leci do ognia, tak on lgnie do młodości, ale w tej pogoni z góry skazany jest na porażkę. Stary i samotny przegrywa nierówną walkę. W ogólnym wydźwięku smutna i fatalistyczna, pełna tęsknoty za pięknem i niewinnością. Homoseksualny aspekt nie jest tu tematem przewodnim, ale sposobem na pokazanie tej nostalgicznej tęsknoty. Zawiera w sobie sporo symbolik, ale przesłuchanie audiobooka nie pomogło w uważnym rozpoznaniu tych znaczeń. Jak dla mnie pokazuje tylko jedną z twarzy Wenecji – fascynującą, ale zarazem niepokojącą, wręcz nieprzyjazną i groźną. Chyba wrócę do tego opowiadania jeszcze raz za jakiś czas.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na67 dni temu
Matka Courage i jej dzieci Bertolt Brecht
Matka Courage i jej dzieci
Bertolt Brecht
„Matka Courage i jej dzieci” to tragikomiczny utwór sceniczny osadzony w realiach wojny trzydziestoletniej (XVII wiek). Część dramatu toczy się na terenie Polski, co dla samej sztuki nie ma większego znaczenia, podkreśla jednak fakt, że swoim przesłaniem nawiązuje ona do aktualnych wydarzeń (Brecht napisał „Matkę Courage…” w 1939 r. w reakcji na wybuch drugiej wojny światowej). Utwór jest oczywiście antywojenny. Autor w krzywym zwierciadle groteski pokazuje ludzi żywiących się wojną – ludzi, dzięki którym konflikty zbrojne zawsze toczyć się będą. Brecht do tego stopnia chciał obrzydzić widzom postać Anny Fierling (tytułowej markietanki o pseudonimie „Matka Courage”),że już po premierze sztuki i jej pierwszych recenzjach wprowadził do tekstu kilka zmian (rzetelnie zaprezentowanych w niniejszym wydaniu). Ich celem było usunięcie lub przerobienie fragmentów, które za bardzo ocieplały wizerunek głównej bohaterki. Czy to się udało? Moim zdaniem – nie bardzo. Annę Fierling darzyłem bowiem sympatią do samego końca. Owszem, była rozgadaną i chciwą chytruską – ale swoje dzieci kochała. To, co robiła, robiła dla siebie i dla nich. Jakie wrażenia? Momentami było śmiesznie, momentami niekoniecznie (głównie za sprawą zbyt jaskrawej groteski),czasem też powiało nudą (tu z kolei najbardziej zawiniły piosenki). Utwór jednak niewątpliwie ważny. Pozdrawiam 6/10
Łukasz - awatar Łukasz
ocenił na66 miesięcy temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na95 dni temu
Mdłości Jean-Paul Sartre
Mdłości
Jean-Paul Sartre
Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia opowiedziana z perspektywy Samouka byłaby ciekawsza. "Będę czytał Eugenię Grandet. Nie dlatego, żeby mi to sprawiało wielką przyjemność, trzeba jednak coś robić". - To, zdaje się motyw przewodni narratora, a to sprawia, że ja mam podobne odczucia do "Mdłości". Bohater jest bardzo spostrzegawczy, dostrzega mnóstwo szczegółów, niewidocznych dla zwykłych śmiertelników, choć mam wrażenie, że na dłuższą metę nic z tych obserwacji nie wynika. Pojawiają się historie relacji z kobietami, ale tak samo nijakie jak wszystko inne. Jest nieco przerażony swoją wolną wolą, nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, choć jak zauważa, jest jeszcze młody i może zacząć od nowa. Na ostatnich 20 stronach w końcu się coś dzieje, a narrator zyskuje mój szacunek. Ostatnia strona daje jednak nadzieję - "można więc uzasadnić swoje istnienie?" - pyta autor. Myślę, że tak. To nie tak, że nie doceniam tych głębokich przemyśleń na temat bezsensu istnienia, czy tym bardziej - ich nie rozumiem. Rozumiem i doceniam. Tylko wydaje mi się, że - zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy mamy epidemię depresji - do niczego konkretnego to nie prowadzi, a wręcz mogą być szkodliwe.
ewea21 - awatar ewea21
ocenił na620 dni temu

Cytaty z książki Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje

Więcej
Eugène Ionesco Kubuś, czyli uległość. Morderca nie do wynajęcia. Nosorożec. Król umiera, czyli ceremonie. Szaleństwo we dwoje Zobacz więcej
Więcej