Był piątkowy poranek – pora, o jakiej jedna z bydgoskich bibliotek nie cieszyła się zainteresowaniem odwiedzających. Za szeregiem uśmiechających oczy, bo wypełnionych po brzegi nowymi książkami, regałów stał jeden mniejszy. Nieco odrapany, niezbyt widowiskowy, zastawiony pozycjami literackimi najróżniejszych rozmiarów, których wielokolorowe grzbiety nie pasowały do siebie ani na jotę. Wyprzedażowa składanka starszych powieści, w jakiej można znaleźć perełki do nabycia za niewielkie kwoty, przyzwała do siebie tamtego dnia mojego Męża. Skrupulatnie sprawdziwszy każdą propozycję, bo przecież naczelną żoniną zasadą jest “chcieć mieć więcej książków (nieironicznym: pisownia celowa)”, wybrał “Dosięgnąć nieba” o opisie ze słowami kluczowymi, jakie definitywnie zwróciłyby uwagę jego mrocznie idącej pod prąd wybranki (gdyby ta zdecydowała się na poranną marszrutę na biblioteczny bazarek; wyobrażalne, lecz niewykonalne): Finlandia i jej lodowe krajobrazy, arystokratyczna rodzina rosyjska, wschodni kraj ogarnięty rewolucją, spełnianie marzeń, wieloletni plan, zakładający wybudowanie najwyższego na świecie drapacza chmur i zdobycie serca pięknej wybranki. Obok nich stały literkami: “urzekająca pieśń o namiętności, wojnie, sztuce i wiecznej miłości, pełna romantyzmu i napięcia” - co zapaliło w głowie Męża czerwoną ostrzegawczą lampkę (red flag tym razem pożądany, poprzedni przedślubny został dostrzeżony zbyt późno 😉) pod tytułem: historia, w której ta wariatka może się zakochać. I tak właśnie zostałam obdarowana książką o niepozornej okładce za złotych całe cztery, jaka faktycznie... jest jedną z najlepszych kiedykolwiek przeczytanych. Nie tylko z uwagi na osobiste preferencje i fakt, iż jestem święcie przekonana o tym, że kiedyś zasilałam szeregi rosyjskich arystokratów (a takie właśnie mam korzenie!) oraz iż decyzję o wyjeździe do zimowej Finlandii na choć sezon podjęłabym w ułamku sekundy. Obok “Rosyjskiej baletnicy” to po prostu najpiękniejsza opowieść o baśniowym uczuciu oraz upartości w dążeniu do spełnienia własnych założeń, jaka powstała.
“W ciągu następnych lat często wracał myślami do tamtej wizji. Stojąc na środku skutego lodem jeziora, przed świtem, w maleńkiej fińskiej wiosce, gdzie dorastał na przełomie wieków, ujrzał własną przyszłość. Zobaczył drapacz chmur.”
W roku 1901 w małej fińskiej wiosce Pyhajarvi dziełem przypadku, a może raczej przeznaczenia, życie małego chłopca o tragicznej przeszłości uległo całkowitemu przewartościowaniu. To właśnie wówczas z kieszeni znajomego Twojego taty wypadła gazeta z artykułem, którego nie potrafiłeś wyrzucić z głowy - traktującym o windzie, jaka w mroźnym i biednym państwie była czymś całkowicie abstrakcyjnym. Jako będący pół-sierotą dziesięciolatek, dokładałeś wszelkich starań, aby zrozumieć mechanizm tego niezwykłego wynalazku. Podróż bliżej nieba... Coś, o czym marzyłeś, nim każdego wieczoru zamykałeś oczy – wszystko po to, aby jeszcze choć przez chwilę być nie tak daleko od ukochanej mamy jak teraz - na zlodowaconej ziemi, za towarzystwo mając jedynie szalonego ojca. Wciąż zrozpaczony utratą matki, której nie udało Ci się uratować - i jakiej wcale nie było w płonącym domu, o czym do dziś przypomina Ci brak jednego oka i szpetna blizna na pół twarzy, pewnego dnia stajesz na ośnieżonej krze i widzisz własną przyszłość: wybudujesz najwyższy, najznamienitszy i najbardziej imponujący wieżowiec na całym świecie; nowoczesny budynek z windą... pozwalającą na swój sposób dosięgnąć nieba. Esko – architekt pionier; postanawiasz, że nieważne, ile lat zajmie Ci realizacja Twojego marzenia, kiedyś dokładnie tak będziesz się przedstawiać. Ale chwilę później ktoś wyznacza Ci w życiu jeszcze jeden cel. Pragnienie, które przysłoni poprzednie; choć może inaczej - powiąże się z nim i sprawi, iż każdy swój przyszły sukces dedykujesz pierwszej i ostatniej, największej i najtragiczniejszej, przeznaczonej i zakazanej, zupełnie niespodziewanej miłości.
“Pragniemy piękna, pomyślał Esko, chociaż dobrze wiemy, że piękno niesie ból, ponieważ trudno mu sprostać i trudno je osiągnąć, a kiedy je na chwilę ujrzymy, cierpimy, że ta chwila nie trwa wiecznie. Chcemy, aby to, co tworzymy, było doskonałe, tak idealnie piękne jak migdałowe oczy Kateriny, tak zapierające dech w piersiach jak zamarznięte jezioro.”
Dziesięć lat. Tyle właśnie miałeś, kiedy Twój wzrok napotkał zielone oczy dziewczynki, będącej rosyjską arystokratką, której ojciec był gubernatorem w Finlandii. Spłoszony obserwowałeś wyniosłą Katerinę na balu, przyglądając się jej eleganckim gestom i rzucanym wszystkim zagadkowym uśmiechom. Każdy chłopiec na tamtym przyjęciu został przez nią wyszydzony lub odesłany. Tym większe było Twoje zdziwienie, kiedy podeszła do Ciebie i zaproponowała wspólny taniec. Ile mogła liczyć wtedy wiosen – osiem, dziewięć? Gdy melodia wybrzmiała, podarowała Ci na pamiątkę lusterko i odjechała z papą w siną dal. Od tej pory miałeś już dwa plany - osiągnąć sukcesy jako architekt a każdy z nich dedykować Kate, którą właśnie wówczas zdecydowałeś się pojąć kiedyś za żonę.
“Kto może przypuszczać, że całe jego życie obróci się w ruinę, a on sam stanie się świadkiem przerażających wydarzeń?”
Mija kilka lat. Carat upada, a Finlandia przestaje być Wielkim Księstwem w ramach Imperium Rosyjskiego. Twój kraj zostaje podzielony, a powstałe zamieszki coraz bardziej przywodzą na myśl pożogę wojny domowej, w którą włączają się bolszewicy. Zakrzywienie czasoprzetrzeni; jedna decyzja znowu zmienia kierunek całej Twojej rzeczywistości. Kupiłeś już bilet na statek, spakowałeś małą walizkę i jutro miałeś wypłynąć do Ameryki. Polityka i walka o władzę nigdy nie leżały w zakresie Twoich zainteresowań, więc postanowiłeś spróbować architektonicznego szczęścia w innym państwie. Jeszcze tylko ostatnie spotkanie z przyjacielem Klausem, który bardzo chce Ci przedstawić narzeczoną przed Twoim wyjazdem. A potem, och okrutna ironio losu, po tak długim czasie widzisz te piękne szmaragdowe oczy i ani się obejrzysz, jak maszerujesz z bronią ramię w ramię z Klausem, przyłączając się do wojny, której wcale nie uważasz za swoją. Wszystko po to, aby zaimponować kobiecie wciąż niebędącej Twoją i zasłużyć na jej szacunek.
“Była taka piękna, taka chłodna i opanowana... (...) Popatrzyła na mnie tak, jak nigdy nikt na mnie nie patrzył. Nie spodziewałem się, że ją jeszcze kiedyś zobaczę.”
Kiedy i gdzie wyrzuci Cię wojenna zawierucha? Czy jeszcze uda Ci się zobaczyć Katerinę i sprawić, by była z Ciebie dumna, kiedy stworzysz dedykowany jej drapacz chmur? Pomnik miłości, trwalszy znacznie niż ten ze spiżu...
“Jeżeli ta chwila oznaczała koniec wszystkiego, co ich łączyło, to będzie musiał nauczyć się z tym żyć. Powtarzał sobie, że nie stara się już zdobyć jej uczucia, po prostu tworzy dla niej piękny dom.”
Jeśliby przyjąć, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, to tylko filmowo-widowiskowa, niebezpiecznie wielka, rzewnie-tęskna i przechodząca płynnie od szczęścia do smutku oraz z powrotem. Podpalająca cały świat, skora do poświęceń i niewymazywalnych gestów. Będąca obiektem westchnień oraz zawiści. Baśniowo-mityczna, a jednak... zdarzająca się raz na milion lub mniej przypadków. Jeżeli opowiadana – tylko i wyłącznie zakrawającym o poetycki językiem, którym zupełnie nieznany pisarz Richard Rayner oczarował czytelnika w “Dosięgnąć nieba” - prawdopodobnie najpiękniejszej i szkoda, że nie o wiele popularniejszej historii o uczuciu silniejszym od wszystkiego innego oraz godnej pozazdroszczenia determinacji w spełnianiu marzeń i założeń. Zahaczająca o mistycznie magiczną narracja liczy sobie 524 strony, a przy tym nie posiada ani jednego zbędnego zdania. Przyciąga lirycznością, wzrusza tragizmem, ujmuje pięknością i nęci okalającą wszystko to sztuką, przejawiającą się w talencie do projektowania oraz zmianach architektonicznych, które wówczas znajdowały się w kluczowym momencie, na zawsze odmieniającym światową wizualną rzeczywistość. Rayner udowadnia, że prawdziwy urok kryje się w wydumanie nierealnym... mogącym jednak niekiedy zmaterializować się w prawdziwym życiu. Wszystko zależne jest od tego, jak wiele oślego wręcz uporu poświęcisz na to, aby osiągnąć założony sobie cel. Czy przewrotne koleje losu i tak zwiodą Cię ku przeznaczeniu, w którego tańcu wszystko profetycznie się złączy? Po przejmującym romansie z tą niebanalnie niesamowitą opowieścią mam jedną, stosunkowo okrutną myśl: jak wiele takich zapomnianych, niestety niepopularnych literackich perełek czeka jeszcze na odkrycie, zagubionych na zakurzonych półkach? Chciałabym mieć możliwość słownego upojenia się każdą z nich. Póki co w zupełności wystarczy mi “Dosięgnąć nieba”... windujące wprost w obłoki i trafiające na listę najpiękniejszych historii, jakie poznałam w CAŁYM swoim życiu. Majstersztyk absolutny. 10/10
“Zrozumiał, że wybrał naprawdę wspaniały zawód, że może śmiało sięgać po wiszącą nisko na niebie pulchną gwiazdkę i że w niczym nie ustępuje najlepszym, a być może biegnie nawet w czołówce wyścigu. Poczuł ogromną satysfakcję (...).”
BONUS: Urzekające cytaty, które zwróciły moją uwagę podczas lektury, a dla jakich nie starczyło miejsca w recenzji.
“Życie Mantiliniego było pełne niebezpieczeństw, które uważał za nieuniknione i z których czerpał energię.”
“W tej przyszłości miał bliżej poznać tajemnicę swojej ukochanej windy, windy mknącej coraz wyżej, wkraczającej w obszar nieba, nadającej nowy kształt pradawnej horyzontalnej linii powierzchni ziemi.”
“Budynki, które szkicował, były zapowiedzią czegoś nowego, co równocześnie miało służyć ludzkości i oddawać jej cześć. Piękne formy wywołane z chaosu.”
“Buduję drapacz chmur pana Vaananena, powiedziała. Buduję jego pilvenpiirtaja. Robię to, by w ten lodowy ranek niebo nad Helsinkami wiedziało, że myślę o nim, o tym, który próbuje dosięgnąć chmur.”
“Jest tak, jakby moje życie było teorią, zrodzoną tylko po to, aby dowieść istnienia tej miłości, strukturą, która bez niej nie ma żadnego znaczenia. Moja miłość do Kateriny będzie we mnie aż do śmierci.”
“Ten uśmiech był pęknięciem, przez które wyzierała dzikość serca, duch gotowy na wszystko, przykuwający uwagę i atrakcyjny, duch prawie tragiczny.”
“Los często obdarzał ludzi nieprzyjazną, wrogą i niewygodną geografią w życiu, miłości i karierze. Sekret polegał na tym, aby iść dalej, aby w pełni wykorzystać nagrodę, jaką jest wytrwałość.”
“To Ty mi pokazałeś, jak należy szukać damy – niestrudzenie, z uporem, do ostatniego tchu.”
“Przedmioty, historie istnienia niektórych z nich, układały się równolegle do historii ich właścicieli. W jednej chwili otaczała je aura wspomnień i szczególnego znaczenia, po to tylko, by zaraz potem znowu stały się martwą materią, zwykłymi przedmiotami.”
“Najlepsze jest to zdjęcie, którego jeszcze nie zrobiłam, bo ono jest idealne, nieskażone. A niewybudowany drapacz chmur może być tym, czego najbardziej pragniesz. I niezdobyta Katerina.”
“(...) jeśli ktoś zagradza Ci dostęp do drabiny, wspinaj się po jego głowie: bierz, co możesz, nie zadawaj pytań i idź dalej; i nie oglądaj się za siebie.”
“Katerina była jego namiętnością i słabością, jego inspiracją i ślepotą, jego przeszłością i przyszłością, i milionem gwiazd, które raniły i rozświetlały mu duszę.”
“-To takie piękne, cudowne rzeczy - powiedziała cicho. - Czy ja Cię zniszczyłam, Esko?
-Stworzyłaś mnie - odparł.”
instagram.com/thrillerly
OPINIE i DYSKUSJE o książce Niebywały skandal
Niewiarygodne przygody angielskich snobów i ich "wielkie problemy". Jakże inne życie od codziennego bytu zwykłego zjadacza chleba! Utrata intratnego stanowiska - ach, to nic, teraz popływam żaglówką! Przeniesienie dziecka do szkoły publicznej - co za upadek i koniec świata! I ten straszny akcent, z jakim mówi plebs! Ostatecznie spadają na cztery łapy i dalej kiszą się we własnym sosie. Książkę czyta się dobrze, ała pewien niesmak zostaje. Być może moje wykształcenie jest nieadekwatne do preferencji bohaterów ;)
Niewiarygodne przygody angielskich snobów i ich "wielkie problemy". Jakże inne życie od codziennego bytu zwykłego zjadacza chleba! Utrata intratnego stanowiska - ach, to nic, teraz popływam żaglówką! Przeniesienie dziecka do szkoły publicznej - co za upadek i koniec świata! I ten straszny akcent, z jakim mówi plebs! Ostatecznie spadają na cztery łapy i dalej kiszą się we...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę bardzo dobrze się czyta, jednak jest to bardziej powieść, o grupie ludzi, których łączy wspólny problem. Zakończenie nie wnosi żadnego wyjaśnienia do całości. Pierwsza książka tej autorki, która mnie zawiodła. Polecam na długie zimowe wieczory, ale bardziej dla zbicia czasu.
Książkę bardzo dobrze się czyta, jednak jest to bardziej powieść, o grupie ludzi, których łączy wspólny problem. Zakończenie nie wnosi żadnego wyjaśnienia do całości. Pierwsza książka tej autorki, która mnie zawiodła. Polecam na długie zimowe wieczory, ale bardziej dla zbicia czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topomysl na powieść intrygujący,pierwsze 100 stron ciekawe i wciągające ,pózniej zaczyna sie 600 stronicowy dramat ,przeczytałam i stwierdzam ,że nie warto było
pomysl na powieść intrygujący,pierwsze 100 stron ciekawe i wciągające ,pózniej zaczyna sie 600 stronicowy dramat ,przeczytałam i stwierdzam ,że nie warto było
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę dobra książka. Kilka wątków łączonych w trakcie czytania, coś cudownego. Książka godna polecenia.
Naprawdę dobra książka. Kilka wątków łączonych w trakcie czytania, coś cudownego. Książka godna polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym motywem książki są problemy ludzi oszukanych przez firmę Lloyd's. Czytamy, poznajemy kolejne "ofiary" firmy, która wiele lat zapewniała im dostanie życie i ich problemy. Duża część powieści skupia się na zbiorowym pozwie sądowym. I czytamy dalej, a tu nagle koniec... A jak się zakończył główny wątek? Co z procesem przeciwko firmie? Co z życiowymi majątkami bohaterów? Nie wiadomo. Jak dla mnie niedosyt i rozczarowanie, bo po co w takim razie tyle stron poświęcać wątkowi, który nie ma żadnego finału?
Głównym motywem książki są problemy ludzi oszukanych przez firmę Lloyd's. Czytamy, poznajemy kolejne "ofiary" firmy, która wiele lat zapewniała im dostanie życie i ich problemy. Duża część powieści skupia się na zbiorowym pozwie sądowym. I czytamy dalej, a tu nagle koniec... A jak się zakończył główny wątek? Co z procesem przeciwko firmie? Co z życiowymi majątkami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niebywały skandal" , to bardzo zajmująca, wielowątkowa powieść. Jej bohaterami są zamożni ludzie będący Nazwiskami Towarzystwa Lloyd's. Kłopoty finansowe Towarzystwa odbijają się na jakości życia jego członków. Paradoksalnie zbliża ich to do siebie, a jednocześnie powoduje zawirowania w ich życiu, niejednokrotnie bardzo dramatyczne w skutkach.
Mnogość występujących osób ułatwia lista zamieszczona na początku powieści, co ułatwia ich rozpoznanie w dalszej treści.
Lektura zawiera prawie siedemset stron objętości, co bynajmniej nie zniechęciło mnie, bo chciałoby się, aby niektóre książki czytało się w nieskończoność.
"Niebywały skandal" , to bardzo zajmująca, wielowątkowa powieść. Jej bohaterami są zamożni ludzie będący Nazwiskami Towarzystwa Lloyd's. Kłopoty finansowe Towarzystwa odbijają się na jakości życia jego członków. Paradoksalnie zbliża ich to do siebie, a jednocześnie powoduje zawirowania w ich życiu, niejednokrotnie bardzo dramatyczne w skutkach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnogość występujących osób...
typowa amerykańska pisanina.
typowa amerykańska pisanina.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mi się podoba ta powieść. Momentami była nudnawa. Taka zwykła i obyczajowa aż nadto jednak jest ciekawa i porusza. W szczególności końcówka książki mnie osobiście wciągnęła że te 100 stron czytało się rewelacyjnie. Polecam.
Bardzo mi się podoba ta powieść. Momentami była nudnawa. Taka zwykła i obyczajowa aż nadto jednak jest ciekawa i porusza. W szczególności końcówka książki mnie osobiście wciągnęła że te 100 stron czytało się rewelacyjnie. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z okładką z krzykliwymi napisami "fantastyczna", "dramatyczna", "uzależniająca", "brawurowo napisana".
Akurat w ten dzień, kiedy ją kupowałam, miałam duży apetyt na czytanie. Pomijając trylogię Sienkiewicza wszystko co grube i liczące ponad 500 stron wydawało mi się interesujące. Kupiłam pięć książek i które, razem nie licząc okładek, miały 3579 stron. Pomyślałam że zaspokoję swój głód... Ze śliną w ustach i oczach pobiegłam na pierwszą ławkę zabrać się za czytanie.
O czym jest/była ta książka. O rodzinach którym przyszło się zmierzyć z astronomicznymi kłopotami finansowymi. Wiele wątków, wiele historii, wiele wzlotów i upadków. Ale najwięcej było tam miłości i przyjaźni...
Szczerze, nie była i nie będzie to moja ulubiona książka. Jakoś specjalnie mnie też nie zauroczyła. Była napisana w poprawny dla tego typu książek sposób. Już na początku przewidziałam większość zdarzeń.
Ale ja po prostu muszę przeczytać. Nienawidzę nie przeczytanych książek. Pozostawionych gdzieś na półkach, zaczętych, odstawionych.
Wiem, wiem... Pewnie usłyszę że po co tracić czas... Ale dla mnie książki to życia. Życia bohaterów, autorów, czytelników.
Są jak magia. Jak bilety do innego świata.
Wszystkie te słowa, zamknięte w stronach. Uwielbiam ich zapach, wygląd, treść... Myśli ulotne utrwalone na papierze...
"Niebywały skandal" to nie jak myślałam na początku książka opowiadająca o przekręcie w wyniku którego cierpi tyle rodzin. To książka o przyjaźniach, związkach, o emocjach które splatają lub odsuwają od siebie ludzi, sile i słabościach.
Nie było w niej zdań, słów które chciałam zapamiętać, ale w jakiś sposób utkwi ona w mojej głowie. Coś zostawi po sobie, jakiś maleńki choć ślad... To właśnie ta magia...
Książka z okładką z krzykliwymi napisami "fantastyczna", "dramatyczna", "uzależniająca", "brawurowo napisana".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkurat w ten dzień, kiedy ją kupowałam, miałam duży apetyt na czytanie. Pomijając trylogię Sienkiewicza wszystko co grube i liczące ponad 500 stron wydawało mi się interesujące. Kupiłam pięć książek i które, razem nie licząc okładek, miały 3579 stron. Pomyślałam że...
Bohaterowie książki dali się kiedyś namówić agentom Towarzystwa Lloyd's, by zostali Nazwiskami, dzięki czemu mają pieniądze, prestiż, piękne domy, jachty.. Po jakimś czasie Towarzystwo żąda od nich ogromnych sum, co okazuje się było zgodne z umową, lecz nikt tego nie doczytał. Muszą sprzedać cały swój majątek, co prowadzi do rodzinnych tragedii, wychodzą na jaw kłamstwa, zdrady i romanse..
Powieść wielowątkowa, pełna dramatycznych zdarzeń. Świetna. Czyta się jednym tchem..
Bohaterowie książki dali się kiedyś namówić agentom Towarzystwa Lloyd's, by zostali Nazwiskami, dzięki czemu mają pieniądze, prestiż, piękne domy, jachty.. Po jakimś czasie Towarzystwo żąda od nich ogromnych sum, co okazuje się było zgodne z umową, lecz nikt tego nie doczytał. Muszą sprzedać cały swój majątek, co prowadzi do rodzinnych tragedii, wychodzą na jaw kłamstwa,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to