Władcy dinozaurów

Okładka książki Władcy dinozaurów
Victor Milán Wydawnictwo: Galeria Książki Cykl: Władcy Dinozaurów (tom 1) fantasy, science fiction
450 str. 7 godz. 30 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Władcy Dinozaurów (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Dinosaur Lords
Wydawnictwo:
Galeria Książki
Data wydania:
2016-03-16
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
450
Czas czytania
7 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364297717
Tłumacz:
Michał Jakuszewski
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
196 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
273
255

Na półkach:

Odpad toksyczny. Nudne, przeładowane niepotrzebnymi informacjami, słabo wykreowani bohaterowie, mierna fabuła, fatalny styl i niechlujność. Omijać szerokim łukiem.

Drugi punkt za pomysł i ambicje; bo pomysł Milán miał, tylko zabrakło talentu, żeby go sensownie zrealizować.

WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2022/07/victor-milan-wadcy-dinozaurow.html

.

Odpad toksyczny. Nudne, przeładowane niepotrzebnymi informacjami, słabo wykreowani bohaterowie, mierna fabuła, fatalny styl i niechlujność. Omijać szerokim łukiem.

Drugi punkt za pomysł i ambicje; bo pomysł Milán miał, tylko zabrakło talentu, żeby go sensownie zrealizować.

WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2022/07/victor-milan-wadcy-dinozaurow.html

.

Pokaż mimo to

avatar
157
154

Na półkach:

To jest dobre czytadło. Z naciskiem na "czytadło". Byłoby dużo, dużo lepiej, gdyby było... krócej. Mogło być fatalnie, bo pomysł był ryzykowny ("napiszę o rycerzach na dinozaurach, wrzucę w jakby_Europę!"), ale wyszło dobrze. Tyle że za dłuuuugo.
Ale po następny tom sięgnę.

To jest dobre czytadło. Z naciskiem na "czytadło". Byłoby dużo, dużo lepiej, gdyby było... krócej. Mogło być fatalnie, bo pomysł był ryzykowny ("napiszę o rycerzach na dinozaurach, wrzucę w jakby_Europę!"), ale wyszło dobrze. Tyle że za dłuuuugo.
Ale po następny tom sięgnę.

Pokaż mimo to

avatar
93
29

Na półkach:

Jestem w trakcie czytania na 180 stronie i szczerze jestem po prostu zmęczona i myślę, czy jest sens brnąć dalej

Jestem w trakcie czytania na 180 stronie i szczerze jestem po prostu zmęczona i myślę, czy jest sens brnąć dalej

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
421
136

Na półkach: , , ,

Jestem dość mocno rozczarowana. To, że mnie zablokuje i ciężko będzie mi ją doczytać wiedziałam po samym wydaniu i tym jak wyglądają strony, tekst jest praktycznie na całej kartce. Trudno było się do tego przyzwyczaić. Do tego straszny chaos jaki wprowadza ta książka, sceny bitew na początku wydają się świetne, dużo opisów, jakaś logika, jednak im dalej tym gorzej. Czytałam je po kilka razy żeby zrozumieć jakikolwiek sens. Widać, że autor chce zrobić trochę swoją „Grę o tron” intrygi, brutalność, sporo golizny.. jednak warsztat nie ten.

Jestem dość mocno rozczarowana. To, że mnie zablokuje i ciężko będzie mi ją doczytać wiedziałam po samym wydaniu i tym jak wyglądają strony, tekst jest praktycznie na całej kartce. Trudno było się do tego przyzwyczaić. Do tego straszny chaos jaki wprowadza ta książka, sceny bitew na początku wydają się świetne, dużo opisów, jakaś logika, jednak im dalej tym gorzej. Czytałam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
505
7

Na półkach: , , ,

Z trudem i mozołem udało mi się przeczytać książkę. Dałam dwie gwiazdki, więc wypada się wytłumaczyć, czemu tak dużo.
Jedna za dinozaury.
Druga za Karyla. Mądry, inteligentny, dobry przywódca i da się go polubić. Dopracowana postać.
Z plusów tyle.
Świat przedstawiony miał całkiem dobrą perspektywę, ale jest bardzo niedopracowany. Ustrój niby monarchia elekcyjna, ale to nie książęta rządzą państwem, tylko władca, który raz jest opisany jako marionetka, innym razem wypowiada wojnę i jego słowo to alfa i omega. Panuje tam swoboda obyczajów (zazdrość uznawana jest za występek) i kobiety (rzadziej mężczyźni) chodzą tam niemal nago, a na innej stronie okazuje się, że narzeczonym nie wypada całować się publicznie.
Podobnie z postaciami, mam wrażenie, jakby autor nie mógł się zdecydować, jakie do końca mają być. Np. jedna postać jest jednocześnie skromna i rozwiązła. Jest przeciwko wojnie i fascynuje ją rozlew krwi. I tak dalej. Niemal wszyscy są sprzeczni, może pod koniec tomu jest nieco lepiej, ale na początku wydawali mi się tacy bezbarwni. Tylko jednego Karyla lubiłam od początku do końca i dla niego oraz elementów śmiesznych w swej absurdalności, udało mi się doczytać książkę do końca.
Styl autora zupełnie mi nie podszedł. Długie zdania, w których sens ucieka po trzecim albo czwartym przecinku. Zacytuję przykład:
"Jak zwykle siedział na grzbiecie wierzchowca jak worek zboża, poruszając łokciami na boki jak krótkimi skrzydłami. Mimo to Melodia odnosiła wrażenie, że oprócz dziecinnej radości, od której policzki mu poczerwieniały, dostrzega w nim też osobliwe dotknięcie godności." (cytat dosłowny)
A co do pełnej emocji i wartkiej akcji, to wyglądała mniej więcej tak:
"Widzowie krzyczeli przeraźliwie. Kobiety mdlały. Mężczyźni mdleli. Bojowe hadrozaury zamknięte w pobliskiej zagrodzie zagłuszyły ekstatyczny strach gapiów fanfarą przerażenia." (cytat dosłowny)
Dodam, że główny bohater (Jaume) nazywany jest Księciem Kwiatów (czasami Hrabią Kwiatów - książę, hrabia, jeden pies...), uwielbiany przez tłumy (powtarzane co chwila, żeby czytelnicy przypadkiem nie zapomnieli), stracił ukochanego, planuje ożenić się z księżniczką. Hm, kogo mi to przypomina?
Jednak najbardziej się załamałam przy scenie seksu. Byłam totalnie zniesmaczona. Nigdy nie czytałam tak złej sceny miłosnej. Brr!
Poza tym, niektóre elementy były takie absurdalne, że poważnie zaczęłam się zastanawiać, czy to nie parodia. Wojskowy, który mówi, że rabusie nie napadają miast, bo w miastach są dachówki i mogą spaść im na głowę. Dinozaur, skradający się za armią, który porywa córkę jednego z żołnierzy. (7-letnią! Ani wcześniej, ani później nie było nic o dzieciach w armii, ta 7-latka też nagle wyparowała - nie wiadomo nawet, czy allozaur ją w końcu zjadł, czy nie...) Dowódca, rzucający się samotnie do walki z dinozaurem i jego armia, która spokojnie czekała na wynik starcia (może tylko udawali, że go lubią...?). Pterozaury z futrem na skrzydłach. Porównania, po których szczęka opadała - cytat: "(...) nie przestawał uśmiechać się półgębkiem. Sarkazm spływał po nim jak woda po dupie ptaka karaki."
W sumie to żałuję, że tych absurdów nie było dużo więcej. Przynajmniej bym się uśmiała, a nie wynudziła.
Nie rozumiem, jak autor mógł stworzyć taką postać jak Karyl, a totalnie zepsuć całą resztę. I Karyl też chyba tego nie wie, ale radzi sobie, jak może^^
Reasumując, nie polecam. Dla jednej postaci i dinozaurów nie warto męczyć całej książki. Zdecydowanie nie warto.

Z trudem i mozołem udało mi się przeczytać książkę. Dałam dwie gwiazdki, więc wypada się wytłumaczyć, czemu tak dużo.
Jedna za dinozaury.
Druga za Karyla. Mądry, inteligentny, dobry przywódca i da się go polubić. Dopracowana postać.
Z plusów tyle.
Świat przedstawiony miał całkiem dobrą perspektywę, ale jest bardzo niedopracowany. Ustrój niby monarchia elekcyjna, ale to nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
281
75

Na półkach: ,

Całość ma bardzo hiszpański wydźwięk - przynajmniej w moim odczuciu.
Plusy za dinozaury oraz wątek Karyla i Roba. Oby to się dalej fajnie rozwijało.
Dobrze wykreowane postacie - za to kolejny plus.
Dobrze poprowadzona akcja, wciąga.
Ale liczyłam na subtelniejszą politykę, więcej tajemnicy, a tymczasem mam wrażenie że autor nie chcąc ukrywać nic za bardzo odsłonił praktycznie wszystkie karty.
Fabuła dość przeciętna, nie ma niczego nowego.
Podoba mi się też to że Raj to taka zastępcza Ziemia po Ziemi, oraz całość Stwórców i Szarych Aniołów. W tym widzę potencjał i mam szczerą nadzieję że autor dobrze go wykorzysta. To też wyjaśnia to podobieństwo Nuevaropy do Europy, które na początku wydawało mi się po prostu kolejną kalką.
Przeczytam kolejną część by się przekonać, czy autor zrobił dobry użytek ze swoich dobrych pomysłów i czy poprawił jeden ogromny minus - kiepską politykę.

Całość ma bardzo hiszpański wydźwięk - przynajmniej w moim odczuciu.
Plusy za dinozaury oraz wątek Karyla i Roba. Oby to się dalej fajnie rozwijało.
Dobrze wykreowane postacie - za to kolejny plus.
Dobrze poprowadzona akcja, wciąga.
Ale liczyłam na subtelniejszą politykę, więcej tajemnicy, a tymczasem mam wrażenie że autor nie chcąc ukrywać nic za bardzo odsłonił...

więcej Pokaż mimo to

avatar
127
63

Na półkach:

Nudne, nijakie, zagmatwane, niepotrzebne.

Nudne, nijakie, zagmatwane, niepotrzebne.

Pokaż mimo to

avatar
477
34

Na półkach: ,

Ta książka może nie jest tragicznie zła, ale jest po prostu nijaka. Autor zamiast wysilić się na wymyślenie własnego świata, zerżnął współczesny, pozmieniał gdzieniegdzie jakąś literę i ma nadzieję, że to przejdzie i nikt się nie zorientuje. Tak, jasne. Na początku każdego rozdziału dostajemy fragment opisujący przykładowo dany gatunek dinozaura - tylko w sumie po co? Najczęściej było tak, że w tym samym rozdziale zostawał wprowadzony i opisany właśnie ten gad, więc opis się powtarzał. W pewnym momencie po prostu przestałam czytać te wprowadzenia, bo nie widziałam w tym sensu. Bohaterowie zostali skonstruowani tak, że można ich opisać jedną cechą. Tak więc mamy panienki infantylne, pana doskonałego, pana tajemniczego, pana służącego do nienawidzenia... Myślę, że każdy, kto chociaż zaczął lekturę, po tych opisach będzie wiedział, kto kryje się pod każdym z epitetów. Początek książki nie należał do najbardziej wciągających - na dzień dobry dostajemy opis walki ze szczegółowym wyliczeniem kto walczy, dla kogo, przeciwko komu, z kim jest w sojuszu i kto mu płaci. Fajnie, tylko znowu brak w tym sensu, gdyż przewijają się tam dziesiątki nowych nazw i trzebaby sobie rozrysować to wszystko, żeby się połapać. Wskazówka: i tak to do niczego się nie przyda. W dalszej części książki zamiast fabuły (ktoś tam walczy, ktoś sobie chodzi, no fascynujące bardzo) dostajemy głównie opisy ubrań (idę o zakład, że wyrażenie "przepaska biodrowa" pojawiła się w tekście więcej razy niż "dinozaur") oraz wymyślne porównania, które pojawiają się zdecydowanie zbyt często i tylko sprawiają, że tekst momentami staje się parodią stylu poetyckiego. Cóż, pasują jak kaczodziób do karety... Czy coś.

Ani to "Gra o Tron", ani "Park Jurajski". Za to całkiem niezły usypiacz.

Ta książka może nie jest tragicznie zła, ale jest po prostu nijaka. Autor zamiast wysilić się na wymyślenie własnego świata, zerżnął współczesny, pozmieniał gdzieniegdzie jakąś literę i ma nadzieję, że to przejdzie i nikt się nie zorientuje. Tak, jasne. Na początku każdego rozdziału dostajemy fragment opisujący przykładowo dany gatunek dinozaura - tylko w sumie po co?...

więcej Pokaż mimo to

avatar
53
53

Na półkach:

Bardzo rzadko zdarza mi się rezygnować z czytania jakiejś książki, gdy już ją zacząłem. W przypadku "Władców dinozaurów" dotrwałem do dwusetnej strony i mam dość.

Nie wiem, po co ta książka w ogóle została napisana. Nie wnosi ona zupełnie nic do gatunku i niech nikt sobie nie myśli, że przecież są to dinozaury. Autor chyba tak to sobie wyobrażał: "Powstało już mnóstwo książek o rycerzach, księżniczkach, wielkich bitwach i dworskich intrygach, więc trudno jest się w tym gatunku jakoś wybić, ale dorzucę do tego dinozaury i to będzie oryginalne." Nie, nie jest. Istnienie w tej powieści dinozaurów niczemu nie służy. Na początku każdego rozdziału jest opis jakiegoś prehistorycznego gada pochodzący z "Księgi prawdziwych nazw" (hmhm, jakież to niecodzienne), tylko dlatego, podejrzewam, że modne już się stało umieszczanie przez pisarzy na początku rozdziałów fragmentów z "różnych dawnych ksiąg" [co dziwne, nad każdą z tych charakterystyk znajduje się (całkiem zresztą ładna) grafika dinozaura, tyle że nie tego akurat, którego dotyczy notka...]. Okay. Dinozaury pojawiają się tu wszędzie, jako zwierzęta domowe, narzędzia wojenne, czy dzikie bestie - będące odpowiednikami niedźwiedzi - na które się poluje, żeby wyżywić rodzinę. Niektórzy jeżdżą na dinozaurach jak na koniach, a niektórym wystarczają same konie. I to wszystko, dinozaury po prostu tam są, tak samo jak jest niezwykły świat, w którym żyją, zwany Rajem...

Autor na samym początku książki ostrzega, że świat ten nie jest Ziemią ani alternatywną jej wersją, ale już na następnej stronie mamy mapkę cesarstwa Nuevaropy z jej państwami o dziwnie znajomo brzmiących nazwach: Anglaterra, Irlanda, Francia, Spania. Jak można się domyślić, ich mieszkańcy mówią po anglesku, spanijsku itd. To czym w końcu jest ten świat, Panie Milan?

Bazowanie na miejscach, zwyczajach i strukturach społecznych w tego typu opowieściach jest poniekąd konieczne i nieuniknione, ale wykorzystywanie imion czy przydomków wymyślonych przez innego pisarza uważam za słabe. Widać, że Milanowi mocno zaimponowała twórczość Georga R.R. Martina, bo chyba nie przez przypadek umieścił w swojej powieści takie nazwy jak: Jaume, Pająk, Melisandre, Niebieska Góra, Hrabia Kwiatów i wiele innych, nieznacznie niektóre z nich zmieniając (lub nie) i nadając je innym postaciom lub przedmiotom. Już wyobrażam sobie uśmieszek politowania Martina, gdy pisał o tej książce: "Rewelacyjne połączenie Parku Jurajskiego z Grą o tron".

Jak jest książka napisana? Na pierwszy rzut oka przyzwoicie, ale po kilku stronach przyszło mi na myśl dziecko, które czymś mocno podekscytowane chce opowiedzieć o tym dorosłym i w charakterystyczny dla siebie sposób, chaotycznie i z mnóstwem skrótów myślowych i nieznanych nikomu wyrazów to robi. Milan wprowadza zbyt wiele postaci, miejsc i wydarzeń, które przeplatając się ze sobą sprawiają, że ciężko się połapać, co (i po co) się właściwie dzieje. A może to wina tłumacza. Albo ja po prostu nie radzę sobie z taką literaturą. W każdym razie powieść ta (mimo obecności w niej dinozaurów) pisana była trochę za bardzo na poważnie. Myślę, że gdyby pojawili się w niej dodatkowo kosmici lub coś jeszcze innego, a sama historia zamiast próbować być drugą "Grą o tron" miała więcej luzu i groteski, to wtedy rzeczywiście mogłaby stać się czymś oryginalnym i zajmującym.

Nie da się tu chyba dodać opinii bez ocenienia książki, więc moją piątkę należy traktować jako brak oceny, choć jeżeli dalsza jej część jest utrzymana w podobnym stylu, to nie zasługuje ona nawet na tyle. Polecić ten tytuł mogę jedynie miłośnikom fantasy, sięgającym po każdą powieść z tego gatunku, lub osobom, które posiadły umiejętność szybkiego czytania i będą potrafiły łyknąć to prawie sześćsetstronicowe tomiszcze w godzinę lub dwie.

Bardzo rzadko zdarza mi się rezygnować z czytania jakiejś książki, gdy już ją zacząłem. W przypadku "Władców dinozaurów" dotrwałem do dwusetnej strony i mam dość.

Nie wiem, po co ta książka w ogóle została napisana. Nie wnosi ona zupełnie nic do gatunku i niech nikt sobie nie myśli, że przecież są to dinozaury. Autor chyba tak to sobie wyobrażał: "Powstało już mnóstwo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
425
258

Na półkach: ,

Nudne to strasznie, zagmatwane i pełne nazw własnych, które wprowadzają chaos. Płascy bohaterowie, mówiący jednym, szablonowym stylem. Czy to wieśniak, czy pan na włościach, wszyscy wypowiadają się elokwentnie, z bogatym słownictwem, co w przypadku wieśniaków pasuje jak pięść do nosa. Nie polecam, nie warto tracić na to pieniędzy ani czasu.

Nudne to strasznie, zagmatwane i pełne nazw własnych, które wprowadzają chaos. Płascy bohaterowie, mówiący jednym, szablonowym stylem. Czy to wieśniak, czy pan na włościach, wszyscy wypowiadają się elokwentnie, z bogatym słownictwem, co w przypadku wieśniaków pasuje jak pięść do nosa. Nie polecam, nie warto tracić na to pieniędzy ani czasu.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Victor Milán Władcy dinozaurów Zobacz więcej
Victor Milán Władcy dinozaurów Zobacz więcej
Victor Milán Władcy dinozaurów Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd