Władcy dinozaurów

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Władcy Dinozaurów (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- The Dinosaur Lords
- Data wydania:
- 2016-03-16
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-01-01
- Liczba stron:
- 450
- Czas czytania
- 7 godz. 30 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364297717
- Tłumacz:
- Michał Jakuszewski
Raj – świat powołany do życia przez Ośmiu Stwórców, którzy toczą w nim gry władzy i namiętności – jest rozległą, różnorodną, a często okrutną krainą. Zamieszkują go ludzie, a wraz z nimi psy, koty, fretki, kozy i konie. Jednak w tym świecie dominują dinozaury: dzikie i śmiertelnie niebezpieczne, ale też wykorzystywane jako zwierzęta pociągowe, a nawet do prowadzenia wojen. Ogromni roślinożercy, jak brachiozaury, straszliwi drapieżcy allozaury oraz budzące największy strach tyranozaury. W morzach pływają gigantyczne jaszczury. Ptaki (niektóre wyposażone w zęby) dzielą niebo z latającymi gadami, od małych jak nietoperze roślinożerców aż po majestatyczne i śmiertelnie groźne smoki.
Victor Milán pokazuje nam wspaniały, niezwykły świat, pod wieloma względami będący odbiciem czternastowiecznej Europy z jej konfliktami dynastycznymi, wojnami religijnymi oraz wyrafinowanymi intrygami… tyle że najgroźniejszą bronią używaną w Raju są dinozaury. W wojnach uczestniczą całe armie dosiadających je rycerzy. Podczas jednej z bitew tajemniczy wojownik Karyl Bogomirsky zostaje zdradzony i podstępnie pokonany – wszyscy są pewni, że zginął. Budzi się jednak na polu bitwy – nagi, ranny i dotknięty częściową utratą pamięci. Ścigany przez wroga, podejmuje wyprawę, która wstrząśnie całym jego światem.
Kup Władcy dinozaurów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Władcy dinozaurów
Poznaj innych czytelników
814 użytkowników ma tytuł Władcy dinozaurów na półkach głównych- Chcę przeczytać 507
- Przeczytane 288
- Teraz czytam 19
- Posiadam 150
- Fantastyka 19
- Fantasy 17
- 2018 7
- Chcę w prezencie 6
- Ulubione 5
- Audiobook 4































OPINIE i DYSKUSJE o książce Władcy dinozaurów
Tytuł zaintrygował mnie, ale niestety nie dałam rady skończyć; natlok informacji, nazwy własne i miejsc, niejasne powiązania.
Miejscami znajdziemy szczegółowe opisy, ale ogólnie nie zatrzymała mnie , choć jest parę ciekawych postaci.
Tytuł zaintrygował mnie, ale niestety nie dałam rady skończyć; natlok informacji, nazwy własne i miejsc, niejasne powiązania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiejscami znajdziemy szczegółowe opisy, ale ogólnie nie zatrzymała mnie , choć jest parę ciekawych postaci.
Uwielbiam dinozaury, ale to była jakaś porażka. Wszystko w tej książce jest szablonowe, jakby pisała ją sztuczna inteligencja. Tylko niezbyt inteligentna. Ledwie doczytałem.
Uwielbiam dinozaury, ale to była jakaś porażka. Wszystko w tej książce jest szablonowe, jakby pisała ją sztuczna inteligencja. Tylko niezbyt inteligentna. Ledwie doczytałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRaczej rozczarowanie niż zachwyt. Do przeczytania tej powieści zachęciło mnie polecenie George R. R. Martina i to że występują w niej Dinozaury do których nam od czasów dzieciństwa sporą dozę nostalgii.
Jednak w porównaniu z "Pieśnią lodu i ognia" wypada po prostu blado. Intrygi polityczne są strasznie grubymi nićmi szyte i ich rozwiązania nie dają czytelnikowi satysfakcji. Nie śledzimy z zachwytem spisków gdyż są zbyt proste i oczywiste. Autor nie zaskakuje w stworzonej fabule nigdy. Pełno w historii nielogiczności i nie raz miałem wrażenie że nic nie trzyma tu się kupy.
Kolejnym problemem są bohaterowie. Mamy w powieści cztery główne postaci: Karyla, Roba, Jaumego i Melodię. Żadna z nich nie jest oszałamiającą kreacją literacką. Brakuje im głębi i osobowości. Cały charakter każdej z nich można streścić w jednym zdaniu. Aczkolwiek trzeba przyznać że można coś o nich powiedzieć w porównaniu z postaciami drugoplanowymi. Te nie mają za grosz własnej osobowości i nie raz w trakcie lektury zdarzało mi się zastanawiać kto je kim a ich imiona tylko mi się mieszały że sobą.
Język którym została napisana książką jest niezwykle toporny. Pan Victor Milan lubuje się w długich rozbudowanych zdaniach, lecz brakuje mu talentu żeby tworzyć je z finezją i elegancją jak niektórzy inni pisarze. Trzeba też wspomnieć o porównaniach występujących w powieści to te są momentami okropne. Zdarzało mi się przewracać oczami z zażenowania takie są one słabe.
Świat przedstawiony który na pierwszy rzut może zdawać się atutem nie jest niczym specjalnym. Krainy występujące na kontynencie Głowa Tyrana to po prostu przeniesione na zasadzie kopiuj wklej autentyczne historyczne kraje. Sprawia to wrażenie niesamowitego lenistwa i braku wyobraźni. Pan Milan nie wysilił się bardziej aby uczynić swój świat oryginalnym.
Dinozaury które miały chyba być znakiem rozpoznawalnym cyklu też wypadają raczej mizernie. Robią raczej za tło i to nieciekawe. Nie zostało przedstawione w przekonywujący sposób jak takie społeczeństwo w którym ludzie żyją obok dinozaurów mogłoby by funkcjonować. Prehistoryczne gady zostały sprowadzone do roli zwierząt pociągowych lub machin wojennych i nic więcej.
Nie polecam nikomu nawet jeśli jest wielkim fanem powieści fantasy i dinozaurów.
Raczej rozczarowanie niż zachwyt. Do przeczytania tej powieści zachęciło mnie polecenie George R. R. Martina i to że występują w niej Dinozaury do których nam od czasów dzieciństwa sporą dozę nostalgii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak w porównaniu z "Pieśnią lodu i ognia" wypada po prostu blado. Intrygi polityczne są strasznie grubymi nićmi szyte i ich rozwiązania nie dają czytelnikowi...
Prawie tak bardzo jak kocham dinozaury tak nie polecam tej książki. Aż ciężko powiedzieć na jak wielu stopniach mnie zawiodła.
Zacznijmy od jej największej przywary, czyli opisów, w których ochrzczono ją mianem „Gry o Tron z dinozaurami”. Obok Pieśni Lodu i Ognia, a nawet Gry o Tron nigdy to nie stało i tego się trzymajmy. Jakiekolwiek kwestie polityczne, wojenne, konflikty moralne i aspekty fantastyczne przełożone na w miarę rzeczywiste realia są wykreowane w tej pozycji tak tragicznie, że aż ciężko w to uwierzyć.
Bohaterowie są tragiczni. Absolutnie dramatyczni, puści i do bólu szablonowi. Dzielny rycerz jest dzielnym rycerzem. Buntownicza wyzwolona księżniczka jest buntowniczką wyzwolona księżniczką. Stary wojownik jest starym, rzucającym sentencję mentorem pokroju Yody. Nie potrafiłem nauczyć się prawie żadnego imienia, a już szczególnie denerwowało mnie gdy po raz setny myliłem Korrigana z Karylem, czy jakoś tak. To może akurat wina moja, a nie autora, co nie zmienia faktu, że gdyby te postacie faktycznie się czymś charakteryzowały przyszłoby mi to łatwiej.
Wielu ludzi twierdzi, że jedynym pozytywnym wątkiem „Władców Dinozaurów” był ten Roba i Karyla, z czym niestety nie mogę się zgodzić. Nie wiem jaki był sens ich misji. Czemu ją porzucili przy pierwszym niepowodzeniu? Jaka jest w tym rola Roba? Dlaczego Karyl musiał w każdym rozdziale pokazywać jaki to nie jest niesamowity przed niedowierzającym tłumem? Być może na te pytania były nawet odpowiedzi w książce, ale tu muszę zaznaczyć, czyta się ją niezwykle opornie. Opisy są nudne, a dialogi jeszcze gorsze, co zdecydowanie wpływa na ilość przyswajanych z niej informacji. Ludzie wewnątrz Raju nie rozmawiają jak ludzie tylko jak przesadnie teatralni aktorzy na scenie. Tu przykład, cytat:
- „…który broni jagnięcia przed wściekłym wilkiem. Oba te stworzenia większość ludzi uważa w dzisiejszych czasach za mityczne, choć wspomina się o nich w Bestiariuszu Starego Domu”.
- „A także o dziewicach […]. One nie są mityczne, choć Nuevaropie spotyka się je bardzo rzadko”.
To tak jakby jeden znajomy powiedział do drugiego „krasnoludki to istoty, które w dzisiejszych czasach uważamy za mityczne, jednak pojawiają się w niektórych baśniach”. Kto tak rozmawia? Brakowało tylko adnotacji „mówiąc to mrugnął w stronę kamery”. Drugą część tego dialogi przytoczyłem tylko żeby zobrazować humor wnikający do powieści. Nie wiem ile razy słyszałem już ten dowcip, ale na pewno za dużo i na pewno w lepszych wersjach.
Masa wątków moim zdaniem bierze się znikąd i prowadzi do znikąd. Na przykład romans Roba z kapłanką. Albo wątek allozaura Karyla. Przeoczyłem przedstawienie jakiś 80% postaci drugoplanowych, w związku z czym pod sam koniec nie miałem już bladego pojęcia kto do kogo mówi. Najwyraźniej zbyt pochłonął mnie idiotyzm „dylematów moralnych” poruszanych w powieści. Głównym było to, dlaczego nasz cudowny rycerz ośmielił się ukarać żołnierzy za grabieże, których dokonali dla rozrywki. Gdzie tu jest dylemat? Armia, z definicji powinna być posłuszna. Niesubordynację się kara, a nie rozważa się nad nią przez trzy rozdziały.
Widziałem też opinie ludzi, których obrzydzały opisy scen seksu. Przede wszystkim były one zbędne, a może dopiero w drugiej kolejności wzbudzające odrazę. Wydawać by się mogło, że są jedynym elementem świadczącym o tym, że książkę skierowano dla starszego czytelnika. Zbędną są również wtrącenia z hiszpańskiego czy łaciny, których w żadnym momencie nikt nie tłumaczy, a fabuła nawet na chwilę nie przekonuję mnie, bym szukał tłumaczenia na własną rękę.
Z nielicznych zalet, zwyczajowe nazwy dinozaurów są naprawdę kreatywne, choć może to być zasługa tłumacza. Tak czy owak czapki z głów, nie wątpię, że dla czytelników nieznajomionych z poszczególnymi gatunkami będą one naprawdę przejrzyste.
Jak już mówiłem, nie polecam, zmarnowałem na to masę czasu. Książka powoduje nieodwracalne szkody, być może już nigdy nie spojrzę na ilustrację parazaurolofa nie wyobrażając sobie jak wyrzuca z siebie falę dźwiękową. Zamieszczam jeszcze krótki wywód odnośnie idiotyzmu obecności dinozaurów w fabule, jako bonusową analizę treści.
Książka leży już na samym podstawowym założeniu, a to jest całkiem niespotykane – zwykle pomysł bywa dobry, a z jego wykonaniem już różnie. Tu jedno dorównuje drugiemu. W świecie, gdzie ludzie koegzystują z dinozaurami, dinozaury nie grają żadnej ważnej roli. Ich obecność tworzy więcej pytań, niż zalążka jakiegokolwiek sensu. Jeżeli są środkiem transportowym, po co autor dodał do książki o dinozaurach konie? A jeżeli są gorszym środkiem transportu od koni to po co ludzie je ujeżdżają? Czy da się oswajać wszystkie dinozaury? Nie otrzymujemy jasnej odpowiedzi na to pytanie, a jest ono dość kluczowe. Zakładając, że tak, można oswajać również ogromne zauropody, które jako kroczące maszyny bojowe sprowadzają wszelki wojny i większe bitwy do starć między nimi saymi przeciwnych frakcji (w powieści jest nawet moment, w którym narrator przytacza, że ogon apatozaura przekracza barierę dźwięku uderzając jak bicz. W ten sposób mógłby uśmiercić dziesiątki ludzi jednym ruchem). Jeżeli nie zauropody, w powieści są również parazaurolofy, zwane puzonami. Autor wymyślił sobie, że potrafią emitować jakieś niesłychanie silne fale dźwiękowe, podobnie co ogony zauropodów, zdolne do uśmiercenia człowieka, a nawet poważnego zranienia większego drapieżnika. Dlaczego zatem armia wyrusza na wojnę uzbrojona zaledwie w garstkę puzonów? Po co komu regularna piechota, jeżeli można by złożyć armię z dziesiątek hodowli chodzących broni dźwiękowych? Czy są problemy z hodowaniem dinozaurów? Tego nam nie wyjaśniono. Argument, jakoby dinozaury nie miały większych szans przy starciu z ludźmi i ich cywilizacyjnymi wynalazkami jest również bezsensowny. Cały świat przedstawiony opiera się na uległości wobec zasad narzucanych przez mityczne Szare Anioły, które w ramach kary mogą zesłać na cesarstwo przedstawiciela jakiegoś przerośniętego gatunku tyranozaura. Skoro ten jeden, zesłany przez nie tyranozaur, zwierzę równie śmiertelne co każde inne, jest największym koszmarem Rajskich władców, to znaczy, że dinozaury są tu jednak swoistymi smokami dla tej parodii Westeros. A jeżeli są i cesarstwo ma do nich dostęp, czemu ich nie wykorzystuje?
Nuevauropa, czyli kontynent na którym dzieją się wydarzenia powieści, na którym mieści się „główne” cesarstwo, jest zlepkiem licznych kultur europejskich, co nie sprawia, że jego fauna ogranicza się jedynie do fauny z terenów mezozoicznej „Europy”. Jest to jak najbardziej na plus, a co więcej pozwala autorowi wykorzystać najbardziej znane, lubiane i oczywiście poznane gatunki dinozaurów, co również ma dużo sensu. To znaczy, miałoby, gdyby je wykorzystywał. Dlaczego bohaterowie tylko mówią o dinozaurach? Dlaczego poza spektakularną sceną bitwy na początku i śmieszną walką parazaurolofów z allozaurem nie doświadczamy w ogóle dinozaurów? Raz ktoś opowiada, że kogoś innego pożarł pliozaur, co oczywiście poprzedzono wstępem opisującym czym konkretnie pliozaur jest. Samo z siebie wyszłoby to z tych banalnych, ekspozycyjnych do bólu rozmów, po których i tak, takowego pliozaura nigdy więcej nie spotykamy. Autorowi naprawdę w pewnym momencie brakło pomysłów, widać to gdy wykorzystał początek jednego z rozdziałów, do opisania dinozaura, o którym jedynie wspomniał narrator porównując do niego jakąś nic nie znaczącą postać. Rozumiem, że nie jest to książka naukowa opisująca życie i zwyczaje prehistorycznych zwierząt, ale skoro mają stanowić element świata przedstawionego, to niech go może czasem faktycznie stanowią gdzieś indziej niż w przemyśleniach bohaterów.
Prawie tak bardzo jak kocham dinozaury tak nie polecam tej książki. Aż ciężko powiedzieć na jak wielu stopniach mnie zawiodła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznijmy od jej największej przywary, czyli opisów, w których ochrzczono ją mianem „Gry o Tron z dinozaurami”. Obok Pieśni Lodu i Ognia, a nawet Gry o Tron nigdy to nie stało i tego się trzymajmy. Jakiekolwiek kwestie polityczne, wojenne, konflikty...
trochę nie rozumiem niskiej oceny i niepochlebnych opinii. Może to wielkie "Połaczenie gry o tron z parkiem jurajskim" zbyt duże oczekiwania ludzi spowodowało? Ja początkowo też byłem nieprzekonany ale z biegiem stron sie troche wciagnałem i lekko sie czytało
trochę nie rozumiem niskiej oceny i niepochlebnych opinii. Może to wielkie "Połaczenie gry o tron z parkiem jurajskim" zbyt duże oczekiwania ludzi spowodowało? Ja początkowo też byłem nieprzekonany ale z biegiem stron sie troche wciagnałem i lekko sie czytało
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW losy bohaterów zostajemy rzuceni w trakcie bitwy sił cesarstwa z siłami Wojewody Karyla. Zdrada w trakcie bitwy oraz fortel pewnego barda powodują, że bitwa, z wygranej, szybko przeradza się w sromotną porażkę. Mimo to jeden z przywódców przeżył i zaczyna los wędrownego żebraka i żonglera – w końcu czymś się musi zająć.
Tymczasem Tron Tyrana jest zagrożony. Intrygi knute przez możnowładców powodują zmiany na wysokich stanowiskach cesarstwa. Jedni tracą głowę, inni posadę, a jeszcze inni salwują się ucieczką.
Czy cesarstwo wytrzyma w aktualnym stanie? Czy Szarzy Aniołowie zejdą na ziemię ukarać ludzi za nieprzestrzeganie praw Stwórców?
Lekko się zawiodłem. Na okładce widnieje rekomendacja od G.R.R. Martina, że niby seria podobna do Gry o Tron. Jednak obok Gry o Tron to to nawet nie leżało. Intrygi są, ale tak rzadkie i tak mało zaskakujące, że lepiej jakby ich nie było. Akcja jest lekko mówiąc nudna. Tu jakaś bitwa, tam jakaś bitwa, ale brak jakiegokolwiek głębszego w tym celu. Czułem się jakbym wskoczył w grę strategiczną od czyjegoś zapisu gry, w dodatku w jej połowie.
Na plus działa za to wykreowany świat. Domyślam się, iż jest to jakaś postapokaliptyczna wizja ziemi. Nazwy baronii zaczerpnięte są z nazw aktualnych krajów. Dodatkowym atutem są jeźdźcy dinozaurów. Takiej konfiguracji jeszcze nie widziałem. Autor znał ten świat widać na wylot, bo na początku każdego rozdziału otrzymujemy informację o danym typie dinozaura, jego wymiarach i wadze. Jeszcze jednym plusem są bohaterowie, a konkretnie dwójka: Karyl oraz Rob. Reszta jest płaska jak naleśnik i niewiele wnosi do ogólnej fabuły. Mam nadzieję, że seria się rozkręci (pomimo, że kończy się niespodziewanie przez śmierć autora),ale póki co nikomu bym tego nie polecił.
W losy bohaterów zostajemy rzuceni w trakcie bitwy sił cesarstwa z siłami Wojewody Karyla. Zdrada w trakcie bitwy oraz fortel pewnego barda powodują, że bitwa, z wygranej, szybko przeradza się w sromotną porażkę. Mimo to jeden z przywódców przeżył i zaczyna los wędrownego żebraka i żonglera – w końcu czymś się musi zająć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem Tron Tyrana jest zagrożony. Intrygi knute...
Oczekiwałam dużo więcej... Obiecałam sobie, że nie będę czytać na siłę, więc po pierwszym tomie robię DNF tej trylogii. I nikt mnie nie przekona, że to połączenie Gry o Tron z Parkiem Jurajskim - w mojej ocenie koło GoT to nawet nie ma prawa stać.
Plusem są świetne ilustracje zarówno na okładkach, jak i te otwierające rozdziały. Chociaż mapa mogłaby być lepsza. Na plus także nazwy łacińskie dinozaurów - można sprawdzić o jakiego gada chodzi. Te opisy przed rozdziałami takie sobie - informacje się potem powtarzają w treści.
Bohaterowie mierni, bez jakiegoś wyraźnego charakteru. Jedynym wyjątkiem jest tu Karyl, ale jedna ciekawa postać mi nie wystarczy, żeby chcieć doczytać resztę serii. Melodia niesamowicie irytująca i płytka. Rob i Jaume jeszcze nawet ujdą, ale bez szału.
Pomysł był super - z wykonaniem poszło dużo gorzej i niestety winą jest tu brak umiejętności pisarskich. Autor bardzo się starał dorównać Martinowi, ale niestety nie wyszło. Nie wspomnę już o tym, że kilka rzeczy było, według mnie, bezczelnie zerżnięte przede wszystkim Hrabia Kwiatów. W mojej ocenie bardzo słabe.
Nie wciągnęła mnie ta książka, nie siadałam do niej z jakąś wielką przyjemnością za to z nadzieję, że może ze strony na stronę będzie lepiej.
Oczekiwałam dużo więcej... Obiecałam sobie, że nie będę czytać na siłę, więc po pierwszym tomie robię DNF tej trylogii. I nikt mnie nie przekona, że to połączenie Gry o Tron z Parkiem Jurajskim - w mojej ocenie koło GoT to nawet nie ma prawa stać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlusem są świetne ilustracje zarówno na okładkach, jak i te otwierające rozdziały. Chociaż mapa mogłaby być lepsza. Na plus...
Odpad toksyczny. Nudne, przeładowane niepotrzebnymi informacjami, słabo wykreowani bohaterowie, mierna fabuła, fatalny styl i niechlujność. Omijać szerokim łukiem.
Drugi punkt za pomysł i ambicje; bo pomysł Milán miał, tylko zabrakło talentu, żeby go sensownie zrealizować.
WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2022/07/victor-milan-wadcy-dinozaurow.html
.
Odpad toksyczny. Nudne, przeładowane niepotrzebnymi informacjami, słabo wykreowani bohaterowie, mierna fabuła, fatalny styl i niechlujność. Omijać szerokim łukiem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi punkt za pomysł i ambicje; bo pomysł Milán miał, tylko zabrakło talentu, żeby go sensownie zrealizować.
WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2022/07/victor-milan-wadcy-dinozaurow.html
.
To jest dobre czytadło. Z naciskiem na "czytadło". Byłoby dużo, dużo lepiej, gdyby było... krócej. Mogło być fatalnie, bo pomysł był ryzykowny ("napiszę o rycerzach na dinozaurach, wrzucę w jakby_Europę!"),ale wyszło dobrze. Tyle że za dłuuuugo.
Ale po następny tom sięgnę.
To jest dobre czytadło. Z naciskiem na "czytadło". Byłoby dużo, dużo lepiej, gdyby było... krócej. Mogło być fatalnie, bo pomysł był ryzykowny ("napiszę o rycerzach na dinozaurach, wrzucę w jakby_Europę!"),ale wyszło dobrze. Tyle że za dłuuuugo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle po następny tom sięgnę.
Jestem dość mocno rozczarowana. To, że mnie zablokuje i ciężko będzie mi ją doczytać wiedziałam po samym wydaniu i tym jak wyglądają strony, tekst jest praktycznie na całej kartce. Trudno było się do tego przyzwyczaić. Do tego straszny chaos jaki wprowadza ta książka, sceny bitew na początku wydają się świetne, dużo opisów, jakaś logika, jednak im dalej tym gorzej. Czytałam je po kilka razy żeby zrozumieć jakikolwiek sens. Widać, że autor chce zrobić trochę swoją „Grę o tron” intrygi, brutalność, sporo golizny.. jednak warsztat nie ten.
Jestem dość mocno rozczarowana. To, że mnie zablokuje i ciężko będzie mi ją doczytać wiedziałam po samym wydaniu i tym jak wyglądają strony, tekst jest praktycznie na całej kartce. Trudno było się do tego przyzwyczaić. Do tego straszny chaos jaki wprowadza ta książka, sceny bitew na początku wydają się świetne, dużo opisów, jakaś logika, jednak im dalej tym gorzej. Czytałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to