Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Amerykańska
- Tytuł oryginału:
- A Death on Diamond Mountain: A True Story of Obsession, Madness, and the Path to Enlightenment
- Data wydania:
- 2016-04-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-04-27
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380492776
- Tłumacz:
- Dominika Cieśla-Szymańska
W 2012 roku trzydziestoośmioletni Ian Thorson zmarł w górach w Arizonie z powodu odwodnienia i dyzenterii. Medytował w pobliżu ośrodka, w którym nauczyciel duchowy gesze Michael Roach propagował własną nieortodoksyjną interpretacją buddyzmu tybetańskiego. Zaintrygowany tą tragedią Scott Carney, dziennikarz i antropolog, który przez sześć lat studiował buddyzm w Indiach, zastanawia się, jak daleko niektórzy potrafią się posunąć w pogoni za obietnicą oświecenia.
Carney przedstawia niejasne okoliczności śmierci Thorsona, analizując zarazem szczególną amerykańską skłonność do traktowania wschodnich tradycji religijnych jak klocków lego, z których można budować dowolne konstrukcje, i ocenia koszty obsesyjnego dążenia do transcendencji. W fascynującej relacji, zawierającej fragmenty prywatnych zapisków Thorsona i opowieści byłych uczniów Roacha o cudach i czarnej magii, pełnych erotyki rytuałach i tantrycznych inicjacjach, dowodzi, że droga do oświecenia może być zdradliwa i pełna pułapek.
Kup Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Mroczna strona oświecenia
Tak zwany „syndrom indyjski” dopada ludzi z rozwiniętych krajów Zachodu poszukujących przestrzeni kulturowej, która jest autentyczna i egzotyczna, gdzie zostały zachowane prawdziwe wartości. Skutkami tej fascynacji wschodnią filozofią życia jest albo uzyskanie poszukiwanej harmonii, albo szaleństwo lub niekiedy śmierć. Szokująca historia Iana Thorsona to dowód na to, że Ameryka to rodzaj kulturowego i duchowego inkubatora, w którym nowy, choćby oparty nawet na najbardziej pokręconych ideach, ruch religijny może liczyć na wiernych wyznawców. Na przykładzie konkretnej sekty Scott Carney pokazał, w jak łatwy i – wydawać by się mogło – naturalny sposób Amerykanie adoptują egzotyczny mistycyzm do własnych celów, nie bacząc na niewyobrażalne konsekwencje z tym związane.
Brawurowy reportaż autora głośnego „Czerwonego rynku” wydany przez Czarne otwiera pytanie o to, jak wiele można zaryzykować, by móc zerknąć za zasłonę boskości. Szukając na nie odpowiedzi Carney rusza śladami Iana Thorsona, który przemierzył Azję w poszukiwaniu duchowego przywódcy, a zmarł w tragicznych warunkach w górach Chiricahua w południowo-wschodniej Arizonie. Carney, z notatek samego Thorsona, wspomnień jego matki, rozmów z członkami sekty oraz nagrań wideo z kazaniami wygłaszanymi przez jej guru, odtwarza mroczną drogę do oświecenia inteligentnego, młodego mężczyzny, który w źle odczytanych buddyjskich ideach znalazł śmierć. Losy Thorsona to przykład rozpaczliwego poszukiwania transcendencji, całkowitego wręcz zatracenia się w tych duchowych peregrynacjach.
Asumptem do próby zmierzenia się z tym kontrowersyjnym przypadkiem była dla autora samobójcza śmierć jego młodej studentki, która po serii intensywnych medytacji wyskoczyła przez okno. „Śmierć na Diamentowej Górze” to zatem próba zastanowienia się, gdzie przebiega i jak śliska jest granica między samodoskonaleniem się a psychozą. Poszukiwanie na własną rękę duchowości, bądź – jak w przypadku Thorsona – całkowite uzależnienie swojego życia od ekscentrycznego guru to jedne z najważniejszych zagrożeń wynikających z fanatycznej wręcz manii Amerykanów w dążeniu do poznania siebie poprzez asymilację nieprzystających do ich kultury egzotycznych tradycji. Carney jasno daje do zrozumienia, że taka niezdrowa determinacja w dążeniu do poznania własnej duszy, wspięcia się na wyższy poziom postrzegania rzeczywistości ma niesamowity wpływ nie tylko na psychikę poszukującego, ale co równie przerażające na jego cielesność – reportaż, o którym mowa to świadectwo ludzi wyniszczonych fizycznie poprzez długotrwały post czy wielotygodniowe medytacje; rezygnacja z przyziemnych potrzeb ciała oraz wiara w siłę modlitwy, nawet w przypadku skrajnego wycieńczenia organizmu, doprowadziły przecież do śmierci Iana Thorsona.
„Śmierć na Diamentowej Górze” to nie tylko zapis reporterskiego śledztwa w bulwersującej sprawie Thorsona przebywającego w medytacyjnym odosobnieniu ze swoją duchową przywódczynią Christie McNally, która odmówiła mu medycznej pomocy w ostatnich godzinach jego życia. To przede wszystkim portret zagubionego na własnej drodze do oświecenia ekscentrycznego Michaela Roacha – duchowego przywódcy pseudobuddyjskiej sekty z Diamentowej Góry. To postać charyzmatyczna w negatywnym tego słowa znaczeniu. Roach wykoślawił tybetański buddyzm tak, by móc przejąć całkowitą kontrolę nad swoimi uczniami, oddawał się seksualnym praktykom, a egzotyczny wschodni mistycyzm traktował jako środek w biznesowych rozgrywkach. Osobisty rozwój Roacha – Carney drobiazgowo go opisał – splata się zatem ze smutną historią Thorsona, wspólnie zaś prowadzą do mało optymistycznych wniosków. Amerykańskie sekciarstwo naznaczone piętnem tragedii to cyklicznie nawracający problem – warto tu przywołać Charlesa Mansona i jego dzieci kwiaty czy choćby zbiorowe samobójstwo prawie tysiąca wyznawców sekty Jima Jonesa – a pseudoduchowy kult witalności, sukcesu i oświecenia to nic więcej, jak szaleńcza propaganda samozwańczych „guru”.
„Śmierć na Diamentowej Górze” czytam jako próbę bezlitosnego rozliczenia się z niechlubną stroną amerykańskiej kultury, pełnej pułapek, psychicznych uzależnień, obłędu, śmierci. Przypadek Iana Thorsona i Michaela Roacha to jednoczesna egzemplifikacja poszukiwania sacrum przez człowieka, dla którego transcendencja to element zasadniczy egzystencji, w rezultacie jednak okazuje się być żałosną namiastką poszukiwania egzotyki i duchowych wrażeń w kulturze, o której obaj nie mieli za grosz pojęcia.
Justyna Anna Zanik
Opinia społeczności książki Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Lubię reportaże z serii amerykańskiej, ten jednak spowodował u mnie dość mieszane odczucia. Chętnie po niego sięgnąłem, tym bardziej, że dotykał fascynującego dla mnie zjawiska jakim jest poszukiwanie w społeczeństwie zachodnim inspiracji duchowych w religiach wschodu. Występuje to w różnych krajach, pod różnymi postaciami, jedno jest jednak temu wspólne: w przekonaniu wielu ludzi wschód posiadł klucz do głębokiego życia duchowego. Scott Carney podążał śladami życia pewnego młodego Amerykanina Iana Torsona, który w pewnym etapie swojego życia zafascynował się pewną nieortodoksyjną odmianą buddyzmu. Przyglądając jego życiu tak naprawdę patrzymy na część amerykańskiego społeczeństwa ciągle poszukującego i ciągle nie mającego stałości. Książka była ciekawe, ale ilekroć autor próbował tłumaczyć zawiłości buddyzmu gubiłem się niemiłosiernie tracąc wątek.
Oceny książki Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Poznaj innych czytelników
722 użytkowników ma tytuł Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia na półkach głównych- Chcę przeczytać 504
- Przeczytane 213
- Teraz czytam 5
- Posiadam 82
- Reportaż 12
- Literatura faktu 7
- Reportaże 5
- 2019 5
- E-book 5
- 2022 5
Tagi i tematy do książki Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Ale w trakcie bolesnej rekonwalescencji Sagan odnalazła coś, o czym nawet nie wiedziała, że tego szuka. Przez lata jej duchowość poszukiwań kompletnie rozsypały się jej relacje z rodziną i przyjaciółmi, poświęcone na ołtarzu wewnętrznej transcendencji.
-Byłam wielką joginką, umiałam medytować i osiągać stany wyższej świadomości i szczęścia, ale nie wiedziałam, jak utrzym...












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
To dobry reportaż, bardzo ciekawy temat - z serii od przypadku do dyskusji nad problemem. Co i jak Zachód czerpie ze wschodnich praktyk jest warte dyskusji. Pan Carney trochę jednak błądzi między wątkami, nie było to dla mnie zawsze spójne i tak wartościowe. Niemniej - cenna lektura dla osób z kręgów okołojogicznych.
To dobry reportaż, bardzo ciekawy temat - z serii od przypadku do dyskusji nad problemem. Co i jak Zachód czerpie ze wschodnich praktyk jest warte dyskusji. Pan Carney trochę jednak błądzi między wątkami, nie było to dla mnie zawsze spójne i tak wartościowe. Niemniej - cenna lektura dla osób z kręgów okołojogicznych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka.
Bardzo dobra książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię reportaże z serii amerykańskiej, ten jednak spowodował u mnie dość mieszane odczucia. Chętnie po niego sięgnąłem, tym bardziej, że dotykał fascynującego dla mnie zjawiska jakim jest poszukiwanie w społeczeństwie zachodnim inspiracji duchowych w religiach wschodu. Występuje to w różnych krajach, pod różnymi postaciami, jedno jest jednak temu wspólne: w przekonaniu wielu ludzi wschód posiadł klucz do głębokiego życia duchowego. Scott Carney podążał śladami życia pewnego młodego Amerykanina Iana Torsona, który w pewnym etapie swojego życia zafascynował się pewną nieortodoksyjną odmianą buddyzmu. Przyglądając jego życiu tak naprawdę patrzymy na część amerykańskiego społeczeństwa ciągle poszukującego i ciągle nie mającego stałości. Książka była ciekawe, ale ilekroć autor próbował tłumaczyć zawiłości buddyzmu gubiłem się niemiłosiernie tracąc wątek.
Lubię reportaże z serii amerykańskiej, ten jednak spowodował u mnie dość mieszane odczucia. Chętnie po niego sięgnąłem, tym bardziej, że dotykał fascynującego dla mnie zjawiska jakim jest poszukiwanie w społeczeństwie zachodnim inspiracji duchowych w religiach wschodu. Występuje to w różnych krajach, pod różnymi postaciami, jedno jest jednak temu wspólne: w przekonaniu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMęcząca lektura, ponieważ wymaga zanurzenia się w ezoterycznym świecie wszelakich praktyk religijnych, opartych przede wszystkim na buddyźmie tybetańskim. Z jednej strony poznałem fascynujący wycinek pewnego fenomenu, który współdefiniuje amerykański New Age – z drugiej nie mogę ukrywać znużenia opisami wydarzeń, które nieuchronnie musiały doprowadzić do smutnego i tragicznego finału.
Scott Carney zadał sobie wiele trudu, aby przybliżyć czytelnikom egzotyczny świat buddyzmu, przeprowadził rozległy i (zapewne) dogłębny research. Zatem tam, gdzie mamy do czynienia z faktami, książkę czytałem ze sporym zainteresowaniem. Gdy jednak wiodącą rolę w narracji przejmowały sprawy ezoteryczno-religijne jasny przekaz literatury faktu nieco się zacierał – trudno mi było czasami ocenić, na ile mam do czynienia z relacją niezaangażowanego emocjonalnie reportera a na ile z wywodami członka wspólnoty religijnej.
„Śmierć na Diamentowej Górze” to książka nierówna, ale podejmująca ciekawy temat. Jest to publikacja, która dodaje kolejny element do puzzle, jakim jest współczesne społeczeństwo USA.
Męcząca lektura, ponieważ wymaga zanurzenia się w ezoterycznym świecie wszelakich praktyk religijnych, opartych przede wszystkim na buddyźmie tybetańskim. Z jednej strony poznałem fascynujący wycinek pewnego fenomenu, który współdefiniuje amerykański New Age – z drugiej nie mogę ukrywać znużenia opisami wydarzeń, które nieuchronnie musiały doprowadzić do smutnego i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"[...] w buddyzmie tybetańskim „bodhisattwa" oznacza istotę oświeconą, która zrozumiała prawdziwe znaczenie egzystencji tak głęboko, że mogłaby opuścić poziom eteryczny i przejść w nirwanę. W ten sposób istota uzyskuje niemal nieskończoną władzę nad światem materialnym. Bodhisattwa postanawia jednak zostać na świecie i pomóc wszystkim czującym istotom osiągnąć tę samą świadomość."
Mam mieszane uczucia wobec tego reportażu. Z jednej strony temat wydawał się bardzo ciekawy i wart poznania z drugiej strony za dużo w nim chaosu, braku chronologii. Autor przeskakuje z tematu na temat. W wielu momentach miałem również poczucie "lania wody" w nastawieniu na wywołanie sensacji. Szkoda, bo temat miał wielki potencjał.
"[...] w buddyzmie tybetańskim „bodhisattwa" oznacza istotę oświeconą, która zrozumiała prawdziwe znaczenie egzystencji tak głęboko, że mogłaby opuścić poziom eteryczny i przejść w nirwanę. W ten sposób istota uzyskuje niemal nieskończoną władzę nad światem materialnym. Bodhisattwa postanawia jednak zostać na świecie i pomóc wszystkim czującym istotom osiągnąć tę samą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż, który móglby być świetny, gdyby autor skupił się na jednym temacie zamiast wpakowywać w lekturę wszytskiego po trochu. Niestety takie układanie puzzli potrafi być dla czytelnika mylące zwłaszcza że sam autor się w tym gubił i powtarzał, co nie umklnęło mojej uwagi.
Reportaż, który móglby być świetny, gdyby autor skupił się na jednym temacie zamiast wpakowywać w lekturę wszytskiego po trochu. Niestety takie układanie puzzli potrafi być dla czytelnika mylące zwłaszcza że sam autor się w tym gubił i powtarzał, co nie umklnęło mojej uwagi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEch, mam ochotę zapomnieć o tej książce. Dała ona mi możliwość skonfrontowania swoich poglądów z wytworami autora. Możliwe, że moja ocena jest tak niska dlatego, że mam nieco odmienne podejście niż pan Carney do literatury non-fiction.
Przez cały czas, kiedy miałem książkę w rękach odniosłem wrażenie, że autor stworzył sobie tezę (wiele lat przed wydarzeniami na Diamentowej Górze),że buddyzm może być niebezpieczny i pisze wszystko, co by argumentowało tą tezę. Brak szerszego spojrzenia dobija czytelnika.
Problemem nie jest nawet to, że autor szuka argumentów potwierdzających jego sposób widzenia świata, ale wręcz zakłamuje rzeczywistość dopuszczając się przy tym kardynalnych błędów - myli na przykład renesans z oświeceniem, kiedy tłumaczy z czym w kulturze zachodniej kojarzy się oświecenie.
Z kolei kiedy autor ma dwa sprzeczne źródła (czy człowiek uciekając wyszedł przez drzwi, czy wyskoczył przez okno) ma tendencję do wybierania zawsze bardziej sensacyjnej wersji.
Na bardzo cienkiej granicy autor stąpa zaś wtedy kiedy brakuje mu źródeł i zwyczajnie wymyśla jakby to mogło wyglądać. W tych opisach jednak jest obrazowy i nastawia często czytelnika negatywnie w stosunku do swoich bohaterów.
Sekty z pewnością są złe i należy na nie uważać, jednak na temat działalności gesze Michaela Roach'a jedynymi zarzutami, które zostają skierowane w jego stronę to fakt, że odciął się od tradycyjnych buddyjskich nauk i miał utrzymywać (niepotwierdzone przez żadną ze stron) kontakty seksualne z członkiniami swojej wspólnoty.
Kolejnym moim problemem z tą książkę jest to, że Carney popełnia częsty, ale i tak trudny do wybaczenia błąd pars pro toto. Autor patrząc na jedną amerykańską sektę wyciąga wnioski na cały buddyzm, na jogę, medytację. Brakuje w tej książce apologii buddyzmu i zauważenia, że nie wszyscy przecież się w tym zatracają, a joga i medytacja może naprawdę zmienić człowieka na lepsze.
Pisanie pod tezę, wymyślanie szczegółów, błędy kardynalne i stronniczość. Wydaje mi się, że raczej nie dam kolejnej szansy dla Scott'a Carney'a, a ten tytuł zostanie chyba najgorszym tytułem w Serii Amerykańskiej (mam nadzieję, że nikt tego nie przebije). Zawsze jest jednak plus (jak śpiewali w "Żywocie Briana" - Always look on the bright side of life) i z pewnością ta książka pozwoli mi bardziej docenić wartościowe reportaże.
Ech, mam ochotę zapomnieć o tej książce. Dała ona mi możliwość skonfrontowania swoich poglądów z wytworami autora. Możliwe, że moja ocena jest tak niska dlatego, że mam nieco odmienne podejście niż pan Carney do literatury non-fiction.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez cały czas, kiedy miałem książkę w rękach odniosłem wrażenie, że autor stworzył sobie tezę (wiele lat przed wydarzeniami na...
O ile jestem fanką reportaży, ten nieszczególnie mi się spodobał. Zacznę od tego, że ponad połowa książki była po prostu nudna, a wiele wątków moim zdaniem było zbędnych. Bardziej ciekawiło mnie życie osób, niż kolejne wywody na temat buddyzmu jako takiego, które dla osoby niewtajemniczonej były zbyt zawiłe. Książkę oceniam na 4, bo temat jako taki jest ciekawy, jednak mógłby być opisany znacznie lepiej.
O ile jestem fanką reportaży, ten nieszczególnie mi się spodobał. Zacznę od tego, że ponad połowa książki była po prostu nudna, a wiele wątków moim zdaniem było zbędnych. Bardziej ciekawiło mnie życie osób, niż kolejne wywody na temat buddyzmu jako takiego, które dla osoby niewtajemniczonej były zbyt zawiłe. Książkę oceniam na 4, bo temat jako taki jest ciekawy, jednak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzarne i jego Seria Amerykańska i tym razem nie zawodzi. Tematyka dla mnie trochę obca (buddyzm),ale dzięki tej książce dowiedziałam się czegoś nowego. Odrobinę brakowało mi podsumowania - książka właściwie kończy się dość gwałtownie, a sam opis śmierci Iana zajmuje dosłownie kilka kartek. Liczyłam na odrobinę więcej, ale mimo to się nie zawiodłam.
Czarne i jego Seria Amerykańska i tym razem nie zawodzi. Tematyka dla mnie trochę obca (buddyzm),ale dzięki tej książce dowiedziałam się czegoś nowego. Odrobinę brakowało mi podsumowania - książka właściwie kończy się dość gwałtownie, a sam opis śmierci Iana zajmuje dosłownie kilka kartek. Liczyłam na odrobinę więcej, ale mimo to się nie zawiodłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomarańczowe szaty, reinkarnacja, kwiat lotosu, czakry, Tybet. Dla szeroko rozumianego Zachodu buddyzm to często wciąż ruch na mglistym pograniczu ezoterycznego aerobiku, mody i religii skupionej na wszechogarniającym pokoju i spokoju. Nawet ci, którym buddyzm kojarzy się przede wszystkim z kościelnymi plakatami "Zagrożenia duchowe" pewnie by nie przypuszczali, ile w jego historii było przemocy, dziwactw i mrocznych kart. Jak to w religiach bywa.
Historia tragicznie zmarłego Thorsona to niewielka opowieść o zagubieniu i wyniszczającym poszukiwaniu oświecenia za wszelką cenę. Ta opowieść staje się nitką, która prowadzi autora przez pobieżną historię Tybetu, różne szkoły buddyzmu, medytacje a badania naukowe, choroby, zainteresowanie USA duchowością Wschodu, losy kontrowersyjnego gesze Roacha i powstawanie tytułowej Diamentowej Góry, ośrodka medytacyjnego mającego przez trzyletnie odosobnienie przybliżyć ludzkość do oświecenia. Pojedyncze opowieści o poszukiwaniu sensu stają się mozaiką przedstawiającą rozczarowaną, głodną duchowego życia Amerykę.
Carney nie jest w tym biznesie nowy: przez kilka lat jako student pałętał się po Tybecie, Nepalu i okolicach, oddawał się medytacji i sam stał się przewodnikiem dla młodych Amerykanów w czasie zagranicznego kursu. Wstrząsające samobójstwo podopiecznej pchnęło go nie tylko na nową ścieżkę życiową, ale zmusiło do rozważenia mroczniejszej strony zgłębiania umysłu. Autor wciąż pozostał wrażliwy na świat duchowy, jednak nie daje się nim zaślepić, odsłaniając swoje subiektywne, emocjonalne spostrzeżenia jedynie w prologu i epilogu. Prywatne doświadczenie połączone z dystansem czynią reportaż jasnym oraz nie brakuje w nim detali, o których ktoś niezwiązany z buddyzmem w ogóle by nie pomyślał. Carney konsekwentnie trzyma się pomysłu z narracją i prowadzi ją na tyle zręcznie, że czytelnik nie gubi się w żadnej z historii.
"Śmierć na Diamentowej Górze" to opowieść o tym wygłodniałym pragnieniu w każdym z nas, które w poszukiwaniu rzeczy pięknych i dobrych może prowadzić do przemocy, sekciarstwa, niszczenia relacji, samobójstw. To nie jest książka antybuddyjska: to ostrzeżenie przed autodestrukcją.
Pomarańczowe szaty, reinkarnacja, kwiat lotosu, czakry, Tybet. Dla szeroko rozumianego Zachodu buddyzm to często wciąż ruch na mglistym pograniczu ezoterycznego aerobiku, mody i religii skupionej na wszechogarniającym pokoju i spokoju. Nawet ci, którym buddyzm kojarzy się przede wszystkim z kościelnymi plakatami "Zagrożenia duchowe" pewnie by nie przypuszczali, ile w jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to