rozwińzwiń

Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy

Okładka książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy autorstwa Georges Bess, Alexandro Jodorowsky
Okładka książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy autorstwa Georges Bess, Alexandro Jodorowsky
Alexandro JodorowskyGeorges Bess Wydawnictwo: Scream Comics Cykl: Juan Solo (tom 1) komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Juan Solo (tom 1)
Tytuł oryginału:
Juan Solo: Tome 1: Fils De Flinge, Tome 2: Les Chiens Du Pouvoir
Data wydania:
2015-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-01
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394180140
Tłumacz:
Paweł Biskupski
Porzucony dzikim psom na pożarcie, wychowany z lufą rewolweru w ustach zamiast smoczka i otoczony opieką karła transwestyty, Juan Solo zdecydowanie nie miał łatwego dzieciństwa.
Rodzinne Huatulco przyjmuje jednak Juana z otwartymi ramionami i choć nie rozpieszcza go, uczy go przeżycia. Od wczesnych lat, Juan rozwija talent do bezmyślnej zbrodni, która w jego mniemaniu jest szczeblem na drabinie uznania i pozycji społecznej wśród przeżartego korupcją społeczeństwa.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy

Średnia ocen
6,6 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy

avatar
1378
1377

Na półkach: ,

Ja wiem, że Jodorowsky to przemoc, sex, a na końcu dojdzie pewnie coś z metafizyki, ale kurde czytam to i zastanawiam się: po co? Że bezwzględność, brak skrupułów i codzienność gangsterki Ameryki Łacińskiej? No ok, ale widziałem to milion razy. Póki co nie tylko nie zmienia mi to życia, ale nawet dnia

Ja wiem, że Jodorowsky to przemoc, sex, a na końcu dojdzie pewnie coś z metafizyki, ale kurde czytam to i zastanawiam się: po co? Że bezwzględność, brak skrupułów i codzienność gangsterki Ameryki Łacińskiej? No ok, ale widziałem to milion razy. Póki co nie tylko nie zmienia mi to życia, ale nawet dnia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1729
503

Na półkach:

Ameryka Łacińska. Kraina biedy, występku i korupcji. Kraj przestępstw, śmierci i degeneracji. Tutaj szczęście sprzyja tylko bogatym. Dobrze wie o tym Juan Solo. Porzucony na śmietniku, uratowany przed pożarciem przez bezdomne psy i wychowany przez karłowatego transwestytę. Zamiast smoczka używający lufy pistoletu, a za przyjaciela mający tylko własną agresję. Na kogo może wyrosnąć taki chłopiec? Czy to, że posiada ogon okaże się kolejną przeszkodą w normalnym życiu? A może wada, która spowodowała, że znalazł się na śmietniku stanie się przewagą w chcącym go zniszczyć świecie?

Juan już od najmłodszych lat był zmuszony radzić sobie w życiu korzystając z każdej nadarzającej się okazji. Samotny, po swojej stronie mający tylko fakt, że nie posiada nic, więc nic nie może stracić, rusza w świat przemocy, rozpusty i używek. Chłopak szybko dorośleje i dochodzi do wniosku, że skoro nigdy nic nie miał, cały świat może należeć do niego. Wszystkich, którzy się z tym nie zgadzają należy usunąć, a przyjaciele są tylko po to, aby po ich plecach wspinać się jak najwyżej. Czy dołączenie do ochrony premiera, gdzie będzie pracował w otoczeniu innych, sobie podobnych, degeneratów jakoś na niego wpłynie? O tym przyjdzie się przekonać w trakcie lektury pierwszego, zbiorczego tomu serii Juan Solo, który zawiera dwie opowieści: Spluwysyn i Psy władzy.

Alexandro Jodorowsky, znany scenarzysta komiksowy i filmowy stworzył, w charakterystycznym dla siebie stylu, graficzną opowieść o przemocy i okrucieństwie. Bohaterowie, pozbawieni jakichkolwiek ograniczeń moralnych, żyją w świecie, w którym za dobre uczynki nikogo nie czeka nagroda. Nie posiadając nawet zalążków sumienia, podróżują przez rzeczywistość nie zważając na nic. Trudno w którymkolwiek dziele Jodorowskiego odnaleźć wzorce do naśladowania. Aspołeczni ludzie podążają w kierunku swojego przeznaczenia. Brud wyziera z każdej strony komiksu, atakując czytelnika próbującego spojrzeć na brutalne jednostki pod innym kątem. Jodorowsky w swoich opowieściach skupia się na ukazaniu wizerunków zwykłych ludzi wystawionych na niezwykłe sytuacje. Czy w każdym z nas czai się zło? I czy jego uwolnienie zależy tylko od tego jak potraktuje nas świat?...

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/06/10/juan-solo-1-spluwysyn-psy-wladzy/

Ameryka Łacińska. Kraina biedy, występku i korupcji. Kraj przestępstw, śmierci i degeneracji. Tutaj szczęście sprzyja tylko bogatym. Dobrze wie o tym Juan Solo. Porzucony na śmietniku, uratowany przed pożarciem przez bezdomne psy i wychowany przez karłowatego transwestytę. Zamiast smoczka używający lufy pistoletu, a za przyjaciela mający tylko własną agresję. Na kogo może...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
589
130

Na półkach:

Brutalna, surowa, świetna. Godna polecenia

Brutalna, surowa, świetna. Godna polecenia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy na półkach głównych
  • 44
  • 7
33 użytkowników ma tytuł Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy na półkach dodatkowych
  • 14
  • 11
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy

Inne książki autora

Okładka książki The Incal Book 3. What Lies Beneath Jean Giraud (Moebius), Alexandro Jodorowsky
Ocena 5,0
The Incal Book 3. What Lies Beneath Jean Giraud (Moebius), Alexandro Jodorowsky
Okładka książki Metabaron - wyd. zbiorcze tom 4. Jerry Frissen, Alexandro Jodorowsky, Pete Woods
Ocena 6,3
Metabaron - wyd. zbiorcze tom 4. Jerry Frissen, Alexandro Jodorowsky, Pete Woods
Okładka książki Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,6
Borgia #3-4: Płomienie stosu. Wszystko marność Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Okładka książki Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Ocena 6,8
Borgia #1-2: Krew dla papieża. Władza i kazirodztwo Alexandro Jodorowsky, Milo Manara
Okładka książki Szalona z Sacré-Coeur Jean Giraud (Moebius), Alexandro Jodorowsky
Ocena 7,9
Szalona z Sacré-Coeur Jean Giraud (Moebius), Alexandro Jodorowsky
Okładka książki Saga Alandora Silvio Cadelo, Alexandro Jodorowsky
Ocena 5,8
Saga Alandora Silvio Cadelo, Alexandro Jodorowsky
Alexandro Jodorowsky
Alexandro Jodorowsky
Alejandro Jodorowsky Prullansky - awangardowy artysta, surrealista, głównie reżyser filmowy i teatralny, pisarz i autor komiksów. Urodził się w rodzinie żydowskich emigrantów z Ukrainy, która uciekła stamtąd, goniona koszmarem pogromów nacjonalistów i bolszewickich prześladowań. Ojcem był Jakub (Jaime) Chodorowski, matką Sara (Felicidad) Prullansky. Jodorowsky rozpoczął swoją działalność artystyczną w bardzo młodym wieku, inspirowany przede wszystkim filmem i literaturą. Pierwsze wiersze opublikował w Chile w wieku 16 lat, rok później zadebiutował jako aktor, a w kolejnym stworzył trupę pantomimiczną Teatro Mimico. W 1953 napisał swoją pierwszą sztukę El minotauro (Minotaur). W tym samym roku wyjechał do Paryża, by pobierać nauki pantomimy u Etienne Decroux, nauczyciela słynnego francuskiego mima Marcela Marceau. W 1954 rozpoczął współpracę z samym Marceau, do którego grupy teatralnej dołączył i dla którego napisał sztukę Klatka. W 1957 tworzy swój pierwszy film La Cravate, będący adaptacją opowiadania Tomasza Manna z 1940 Die vertauschten Köpfe - Eine indische Legende (ang. The Transposed Heads). W lutym 1962 Jodorowsky inicjuje razem z Fernando Arrabalem i Rolandem Toporem tzw. Mouvement panique (Ruch Paniczny),który opierał się na trzech podstawowych elementach: terrorze, humorze i spontaniczności. Patronem ruchu był grecki Pan, a inspiracją twóczość Luis Buñuela i Teatr Okrucieństwa Antonina Artauda. Jedną z form działalności był Teatr paniczny. Występy miały charakter eksperymentalny. W latach 60. i 70. Jodorowsky pracował w Paryżu i Meksyku, wystawiając ponad sto przedstawień. Reżyserował zarówno własne sztuki, jak i sztuki napisane przez Becketta, Ionesco, Strindberga, czy Leonorę Carrington. Od 1966 zaczyna tworzyć komiksy w duchu Ruchu Panicznego, zarówno samodzielnie, jak i we współpracy z rysownikiem Jeanem "Moebiusem" Giraudem. W tym samym czasie wraca do twóczosci filmowej, kręcąc pierwszy, pełnometrażowy film - Fando i Lis, a dwa lata później surrealistyczny western Kret (El Topo). W 1973 powstaje Święta góra (La montaña sagrada). W 1975 Jodorowsky rozpoczyna pracę nad adaptacją Diuny Franka Herberta, jednakże prace nad filmem zostają przerwane. Kolejne projekty filmowe, mimo że zrealizowane, nie były udane.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Black Kiss Howard Chaykin
Black Kiss
Howard Chaykin
POPKulturowy Kociołek: Akcja rozgrywa się w Los Angeles w latach 80. XX wieku. Mieście przepełnionym zbrodnią, narkotykami, prostytucją i wszystkim tym, co najgorsze. W takich realiach musi funkcjonować powracający z odwyku muzyk Cass Polack. Niespodziewanie zostaje on wciągnięty w sam środek przerażającego szaleństwa. Wystarczyła tylko jedna przejażdżka z urodziwą pasażerką, aby jego i tak trudne życie przerodziło się w koszmar wypełniony seksem i śmiercią. Album Black Kiss tom 1 to dzieło mieszające elementy thrillera noir, horroru, komiksu erotycznego (momentami wręcz pornograficznego) i wątków nadprzyrodzonych. Jest to więc mieszanka dość wyrazista, umiejąca przyciągnąć uwagę dojrzałego odbiorcy, mająca jednak również swoje pewne zauważalne niedoskonałości. Scenariusz Chaykina potrafi być bowiem dosyć nierówny. Narracja opierająca się na schematach thrillera noir jest dość skomplikowana (może momentami trochę za bardzo). Duża w tym również zasługa klimatu miasta przepełnionego mrokiem i przemocą. Ten element historii jest więc angażujący i zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron. Problem pojawia się w momencie wkroczenia na scenę wspomnianych wątków nadprzyrodzonych. Pomysły autora w tej kwestii mocno trącą myszką i są delikatnie pisząc kuriozalne. Na dodatek ma to wyraźny wpływ na całą intrygę, która staje się przewidywalna. Nie jest to co prawda drastyczny spadek jakości komiksu, ale i tak trudno tych niedociągnięć nie zauważyć. Sytuację ratują całkiem nieźle nakreśleni bohaterowie. Nie są to jednak postacie, które można lubić. Nie ma tu klasycznego podziału na dobrych i złych, a tak naprawdę wszyscy skrywają w sobie jakiś mrok, który tylko czeka na uwolnienie. Całkiem nieźle wypadają również dialogi pomiędzy nimi. Są jednak sceny, w których jest ich zdecydowanie za duża ilość i są one niepotrzebnie przegadane. Zdecydowanie najmocniejszą stroną albumu (i jednym z głównych powodów, dla którego warto sięgnąć po tytuł) jest jego oprawa graficzna... https://popkulturowykociolek.pl/black-kiss-tom-1-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu
Bez przebaczenia Hermann Huppen
Bez przebaczenia
Hermann Huppen
W dzieciństwie zostałem zarażony miłością do westernów, choć nie przetrwała ona próby czasu w swej pierwotnej formie. Dziś nadal chętnie sięgam po ten gatunek i uwielbiam takie serie komiksowe jak choćby "Comanche", ale to już nie to samo zauroczenie co dawniej. Jednak czasem lubię wrócić na Dziki Zachód, szczególnie jeśli ten jest pokazany od swej mrocznej, bardzo brutalnej strony. "Bez przebaczenia" należy właśnie do takich historii. Zwięzła, brutalna opowieść o ludziach zabijających bez skrupułów. Jedni kryją się za płaszczykiem prawa inni nawet nie noszą maski. Jednak każdy z zabójców miał swój początek na drodze śmierci, często wcale nie taki oczywisty jakby się mogło wydawać. Fabuła skupia się głównie na dwóch postaciach. Pierwszą jest Buck Carter - przestępca, morderca i człowiek nie szanujący innych. Pod płaszczykiem zwykłego obywatela dopuścił się wielu zbrodni, za które nie ma zamiaru odpowiadać. Ściga go niejaki Masterton, szeryf federalny o rękach równie mocno pokrytych krwią niewinnych ludzi co u Cartera. Starcie tych dwóch mężczyzn szybko staje się prywatnym pojedynkiem w oczach czytelnika, przez co ciekawiej się to czyta. Do tego scenariusz nie przewiduje taryfy ulgowej dla nikogo w tym konflikcie. Winny czy nie, stary czy młody, kobieta lub mężczyzna - dla Cartera i Mastertona nie ma znaczenia kogo zabiją, byle dopaść tego drugiego. Tak naprawdę nie różni ich nic. Pierwszy zabija w imię zysku jako przestępca, a drugi robi to samo, tyle że z gwiazdą szeryfa na piersi. Jeden i drugi są gotowi poświęcić, każdego, nawet własną rodzinę, aby tylko wyjść cało z opresji i się na tym obłowić. Dlatego czytelnik czuje wręcz odrazę do tych postaci, jednocześnie zdając sobie sprawę, że są oni bardzo realistycznie zobrazowani. Na dalszym planie mamy kolejnego mężczyznę, w praktyce nastolatka, któremu nie było dane spokojnie dojrzeć i został pożarty przez zemstę obu rewolwerowców. Chodzi o syna Cartera, Jeba. Chłopak staje się ofiarą zarówno ojca jak i ścigającego go szeryfa oraz jego ludzi. W efekcie tego zmienia się i przeobraża w potwora, do którego łatwo dopiąć łatkę mordercy bez sumienia. Osamotniony, ścigany i pozbawiony złudzeń co do przyszłości szuka swego miejsca na świecie pałając nienawiścią do ludzi, którzy bezpośrednio przyczynili się do tego kim się stał. Tak naprawdę to jego historia jest tutaj najbardziej poruszająca i przykuwa uwagę widza. Po zakończeniu lektury pamiętamy też tylko młodego Jeba Cartera, gdyż reszta wydaje się przy nim tandetną historyjką wałkowaną milion razy w wszelkiej maści książkach lub filmach. Jednak to trochę za mało aby przyciągnąć uwagę czytelnika na dłużej. Owszem, rysunki są dobre, scenariusz poprawny, a całość czyta się naprawdę przyjemnie. Do tego w całej opowieści nie ma słodzenia, pójścia na skróty czy cukierkowego zakończenia. Mimo wszystko jesteśmy wstanie sporo przewidzieć, a i całość niespecjalnie nas zaskakuje. W moim wypadku, jako osoby która już nie wraca tak często do Westernów, była to przygoda jednorazowa. Miła, o ile mogę użyć tego słowa w odniesieniu do tego komiksu, ale nadal nie czuję chęci powrotu do tej historii. Z drugiej strony jest ona napisana tak realistycznie, że fanom tego typu formy może bardzo się spodobać. Najlepiej więc w tym wypadku sprawdzić samemu i, tak jak w życiu, przekonać się na własnej skórze z czym mamy do czynienia.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Final Incal oraz Po Incalu Alexandro Jodorowsky
Final Incal oraz Po Incalu
Alexandro Jodorowsky Jean Giraud (Moebius) Ladrönn
Dziwnie jest powrócić do świata Incala. Twórczość Jodorowsky'ego zawsze określam jako "kwaśną"... w sensie taką jakby została stworzona po LSD. I chyba Jodorowsky nie stronił od tego typu wzmacniaczy wyobraźni. A zatem znowu w świecie Incala i znowu w Alei Samobójców. To swoisty znak rozpoznawczy serii - główny bohater spada do jeziora kwasu... i nie ważne czy na prawdę czy tylko w swoich wizjach. To już standardowy motyw pętli. Chociaż Jodorowsky sięga po już ograne motywy zachodniego dualizmu, trójcy, żywe kontra nieożywione, bio kontra mecha, czarne kontra białe, światło przeciwko jasności... to te zgrane karty wciąż rozdaje w różnych konfiguracjach, wciąż jeszcze są atrakcyjne. Silnym wątkiem jest również przemiana oraz miłość. To szczególnie mi się podobało w tej historii - powraca wspaniała Luz de Garra i tylko moc jej miłości do John'a diFool'a jest w stanie uratować świat. Ktoś może powiedzieć, że to płaskie... być może. Jednak jak to u Jodorowsky'ego nic nie jest proste. Wszystkie motywy są wymieszane i przyprawione ohydą, obrzydliwością. A wszystko na zasadzie silnych kontrastów i dualizmu. Taki jest świat Incala... i w pewnym sensie to jest nasz świat, tylko wykoślawiony do granic możliwości w lustrze umysłu Jodorowsky'ego. Autorzy integrala zastosowali fajny pomysł. Bowiem Jodorowsky i Moebius zaczęli razem pracować nad "Po Incalu"... jednak Moebius musiał porzucić prace nad projektem. Jodorowsky znalazł innego rysownika - José Ladrönn i tak powstał "Final Incal". Czytając "Po Incalu" się nawet cieszę bo seria zyskała na zmianie rysownika. Wiem, wiem, Moebius to legenda... ale "Po Incalu" jest narysowane strasznie niechlujnie, na odwal w porównaniu z Incal'em. Grafiki Ladrönn'a nawiązują do Moebiusa ale mają własny feel... dobrze to się czytało i oglądało. Podsumowując: mogło by nie być "Final Incal' ale fajnie, że jest :)
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na74 lata temu
Fins de Siècle: Falangi Czarnego Porządku, Polowanie Enki Bilal
Fins de Siècle: Falangi Czarnego Porządku, Polowanie
Enki Bilal Pierre Christin
I see who you are, you are my enemy. My enemy, you are my enemy. Czytając ten komiks własnie słowa tej piosenki brzęczały mi ciągle w głowie. Klimatycznej, wpadającej w ucho i bardzo mrocznej. Bo własnie o tym traktują zawarte w tym albumie historie. Dwie, wydawać by się mogło, odrębne opowieści, mówiące o innych czasach, innych ludziach oraz innych wydarzeniach. A jednak mające ze sobą wiele wspólnego. Zarówno na tle politycznym, historycznym oraz fabularnym. Pierwsza opowieść nosząca tytuł "Falangi Czarnego Porządku", ciągle przywodziła mi na myśl film "Monachium". Tylko w nieco innym wydaniu, bo zamiast młodej grupy żółtodziobów, dostaliśmy ekipę sędziwych weteranów. Naprawdę sędziwych i pragnących rozprawić się po raz ostatni z demonami swej przeszłości. Ma to jednak swoje konsekwencje, bowiem młodość wybacza znacznie więcej błędów. Przeprawa przez ośnieżone góry nie jest raczej dobrym pomysłem, jeśli grupa składa się głównie z emerytów. Nawet zaprawionych w walce partyzanckiej i sztuce przetrwania. Historia w brutalny, a przy tym wręcz z stoicki, sposób obrazuje czym kończy się brawura. Z jednej strony chęć odwetu na ludziach, którzy w oczach społeczeństwa uchodzą za morderców bez kręgosłupa moralnego. Z drugiej mamy natomiast podobną bandę, tyle, że ona ułożyła sobie życie. Usprawiedliwiają swe czyny i popełnione zbrodnie walką o pokój czy wyższe ideały. Jednak czy różnią się czymś od swych prześladowców. Nie wysadzają budynków oraz restauracji pełnych ludzi, ale jednocześnie nie boją się przemocy i zabijania. Druga opowieść, zatytułowana "Polowanie", przenosi nas do Polski w czasach głębokiego PRL-u. Poznajemy ważną osobistość KGB oraz jego tłumacza, który wprowadza w swój fach młodego absolwenta jednej z moskiewskich uczelni. Całość ma spokojny, miejscami wręcz monotonny, styl, jednak jest to działanie zamierzone. Poznajemy różne oblicza podejścia do historii, jej przekazywania masom i tworzenia przyszłości. Tutaj młode ideały rozbijają się niczym fale o skały, będące ludźmi doskonale znającymi prawdę. Zarówno tą przemilczaną, jak i powszechnie uważaną przez reżim za jedyną słuszną wersję. Wszystko natomiast w scenerii ośnieżonego lasu i polowania na dziką zwierzynę. "Fins de Siecle" to komiks dający do myślenia. Nie chodzi tutaj o sens życia, tylko podejmowanych przez nas działań i związanych z nimi konsekwencji. Czy śmierć jednej osoby można usprawiedliwić ocaleniem setek innych? Czy zatajanie prawdy przed społeczeństwem naprawdę go chroni? Niby zadawano je już tysiące razy, a jednak odpowiedź na nie nadal umyka wielu osobom. Szczególnie młodym i podatnym na manipulację starych, którzy siłą rzeczy zdobyli doświadczenie. Często w bardzo bolesny sposób. RECENZJA OPUBLIKOWANA RÓWNIEŻ NA BLOGU W PAJĘCZEJ SIECI
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na84 lata temu
Sanktuarium Tom 2. Wrota otchłani Xavier Dorison
Sanktuarium Tom 2. Wrota otchłani
Xavier Dorison Christophe Bec
Drugi tom Sanktuarium zabiera czytelnika do mrocznych sal tytułowego przybytku, odsłaniając jego koszmarne sekrety. Komandor Hamish wraz z grupą zaufanych ludzi szuka w czeluściach świątyni zaginionego oddziału Alfa, a załoga USS Nebraska walczy tymczasem o życie. Wrota otchłani pokazują jak łatwo zrodzić w człowieku strach przed własnymi lękami, popychając go do zła, szaleństwa oraz ostatecznie śmierci. Jednak w całym tym obłędzie czai się coś mrocznego, starożytnego oraz niezrozumiałego dla kogoś urodzonego i wychowanego w świecie zaawansowanej technologii oraz nauki. Fabuła jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z poprzedniego albumu. Komandor Hamish straciwszy kontakt z oddziałem Alfa, który zaczął badać wnętrze sanktuarium, wyrusza z misją ratunkową. Tymczasem na USS Nebrasce doszło do wybuchu w maszynowni, z winy opętanego szaleństwem i strachem szefa maszyn, co unieruchomiło okręt. Porucznik Kowaks, zastępujący komandora, wiedząc że okręt czeka zagłada, postanawia ratować oficerów w batyskafie, którzy mają powiadomić marynarkę o odkryciu archeologicznym. Przeciwstawia się temu major June, który rozszyfrował napisy na ścianach sanktuarium oraz dowiedział się, że zbudowało je pokojowe plemię Ugarytów, które zniknęło nagle z powierzchni ziemi. Jednocześnie pośród załogi statku zaczynają coraz częściej mieć miejsce przypadki szaleństwa i niewyjaśnionych zachorowań, a drużyna Hamisha napotyka miejsca, za nic nie przypominające dzieła pokojowo nastawionej cywilizacji. Już od pierwszych kart jesteśmy świadkami obłędu jaki dotyka marynarzy. Stillwood, jeden z ludzi wchodzących w skład grupy Alfa, wyraźnie przed czymś ucieka. W pewnym momencie natrafia na ogromne stado pająków, a głos szepcze mu w głowie, aby się nie bał i parł dalej do przodu. Koniec jest oczywisty do przewidzenia i wtedy z mroku wyłania się sylwetka czegoś wielkiego oraz wręcz demonicznego. Czytelnik sam nie jest do końca pewien czy to co widzi to obraz paranoi dziejący się w głowie Stillwooda czy też fizycznie istniejący stwór. Późniejsze wydarzenia mające miejsce zarówno na okręcie jak i w ekipie Hamisha tylko pogłębiają ten niepokój. Rzeczywistość zaczyna zacierać swe granice z koszmarnym snem, ludzie widzą monstra i w akcie desperacji popełniają zbrodnie, inni zapadają na choroby, które już od blisko stu lat nie występują na Ziemi, dzięki nowoczesnej medycynie. To powoduje napięcia, nie tylko pośród załogi, ale także wśród oficerów, a w takich warunkach o panikę nietrudno. Ta zaś jest śmiertelnie niebezpieczna, szczególnie w takich warunkach. Autorzy rewelacyjnie pokazali, zarówno za pomocą scenariusza jak i rysunków, narastający poziom paniki pośród członków załogi USS Nebraska. Jedni wytrzymują dłużej inni pękają niemal od razu, zaś ludzie tacy jak major June, starają się za wszelką cenę utrzymać każdego przy zdrowych zmysłach, samemu balansując na granicy obłędu. Jednak to racjonalne podejście do problemu i siła logiki podszyta wiarą w zjawiska paranormalne, sprawia że wytrzymują napięcie. Podobnie jest z komandorem Hamishem, który kierując się troską o swoich ludzi daje im wybór - mogą zawrócić na statek albo iść z nim. Niestety nie każdy z oficerów przejawia tak racjonalny tok myślenia, doprowadzając tym samym do pogłębiania się kryzysu na okręcie i kolejnych wypadków. Wrota otchłani to świetny obraz tego jak ludzka psychika może się załamać w obliczu niewyjaśnionej i mrocznej zagadki. Do tego ślady prowadzące w kierunku III Rzeszy i ZSRR sprawiają, że aura tajemnicy jest jeszcze mocniejsza, a główny antagonista, którego w tym tomie w końcu widzimy na własne oczy, wydaje się być realny. Tak jak w przypadku pierwszego albumu i ten czyta się jednym tchem zaś obrazy, jakie wyszły spod ręki Bec'a idealnie komponują się z mroczną fabułą. Sanktuarium trzyma czytelnika w ciągłym napięciu, a zakończenie tego tomu jest wręcz idealne, zachęcając do sięgnięcia po trzecią, finalną, część tej opowieści o koszmarze, skrywanym pod piaskami syryjskiej pustyni.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na93 lata temu
Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania Rick Remender
Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania
Rick Remender Matteo Scalera Dean White
Rzecz specjalnie przygotowana z myślą o tych fanach science fiction, którym nie daje spokoju myśl o istnieniu wielu alternatywnych wymiarów naszej rzeczywistości. Rick Remender (Deadly Class, Szumowina, Głębia) postanowił osobiście zająć się tematem i od pierwszych chwil rzuca czytelnika na głęboką wodę. Poznajemy bohaterów w bardzo trudnej sytuacji i dopiero wraz z upływem kolejnych stron (a potem całych epizodów) stopniowo dowiemy się o co chodzi z tymi wszystkimi dziwnymi światami, które przyjdzie bohaterom zwiedzić. Komiks w dość dramatyczny sposób przedstawia fabułę, autorzy nie unikają trudnych tematów. Podróż przez wymiary, poszukiwanie odpowiedzi, wieczne ryzyko oraz coraz więcej wzajemnych oskarżeń uzupełnione zostały przez fantastyczną kreację kilku głównych postaci. Oczywiście na pierwszy plan wychodzi główny bohater: Grant McKay, naukowiec-anarchista. Brzmi to i owszem, podejrzanie, ale w zasadzie Black Science opowiada właśnie o tym: o anarchii, rozumianej tak, jak wykreowali tę myśl jej stworzyciele, nie anarchii znanej z popkultury i przedstawianej jako samo zło, odwrotność porządku. Tu anarchia jest odpowiedzią na nasz paskudny świat, w którym zupełnie nie wiedzieć czemu na uczciwej pracy wielu jednostek żeruje cała ta ideologiczna, religijno-polityczna, wiecznie nienasycona mafia. I tu przychodzi druga z ważnych postaci: ważniak w garniturze, typowy korpoludek, który pragnie realizować cele własne, będący odpowiedzią na Granta w myśl zasady ukazania konfliktu silnych osobowości. Opowieść nie jest bajką dla wannabe anarchistów, wręcz przeciwnie. Pokazuje, jak wiele z filozofii anarchizmu tak naprawdę jest utopią, pięknymi marzeniami, że anarchia jest super - dopóki nie próbuje się jej faktycznie wprowadzać w życie. Opór ze strony reszty społeczeństwa jest wprost proporcjonalny do ludzkiego tchórzostwa, braku wyobraźni i odwiecznego kierowania się ku wszelkim liniom najmniejszego oporu w dowolnych trudnych sytuacjach, w jakie nasze życie obfituje. A co, jeśli nasz bohater, któremu idee wolności i swobody są tak bliskie, sam nie będzie wad pozbawiony? Wszak jest jedynie człowiekiem, i to, co on uważa za najlepsze jest po prawdzie tak samo istotne, jak poglądy innego dowolnego człowieka. Obserwujemy, jak Grant McKay wraz ze swoim niebywałym intelektem staje się powoli niewolnikiem swojego własnego ego i jak jego pasja powoli przekształca się w manię. Doprawdy niezła historia, moim zdaniem fragmentami odrobinę przegadana i nieco rozciągnięta, ale z przyjemnością dotarłem do końca, a całość odłożyłem z poczuciem miło spędzonego czasu. Zatem polecam wszystkim, którzy od historii oczekują czegoś odrobinę więcej, ale też nie pragną od razu zatapiać się w jakichś filozoficznych rozważaniach. Dobrzy bohaterowie, niezły pomysł i fabuła, bywają emocje - można czytać.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na68 miesięcy temu

Cytaty z książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Juan Solo #1: Spluwysyn. Psy Władzy